30 listopada 2022

Niskie ceny kukurydzy na Podlasiu, Ministerstwo Rolnictwa odmawia interwencji.

Zarząd Krajowej Rady Izb Rolniczych zwrócił się do Wicepremiera Henryka Kowalczyka p podniesienie cen skupowych kukurydzy przez państwową spółkę Elewarr w Bielsku Podlaskim. Jak wskazuje Izba cena za kukurydzę w województwie podlaskim jest zdecydowanie niższa, niż w pozostałych częściach kraju. W województwie podlaskim cena ta wynosi 800 zł/t, natomiast w innych województwach cena ta dochodzi nawet do 1000 zł/t... Sytuację na rynku mogłaby polepszyć państwowa spółka skupując kukurydzę po cenie, która będzie satysfakcjonująca dla rolników oraz stanowić będzie wyznacznik dla innych podmiotów skupujących zboża.

W odpowiedzi Ministerstwo Rolnictwa wskazało, że: Z informacji uzyskanej ze spółki ELEWARR wynika, że ceny skupu kukurydzy „mokrej” dostarczanej do elewatorów spółki znajdowały się ostatnio w przedziale od 790 do 940 zł/t w zależności od regionu kraju. Ceny najwyższe, ponad 900 zł/t, są oferowane przez różne podmioty skupowe na obszarze funkcjonowania Oddziału Gądki (zachodnia Polska) i podyktowane są trudnościami w pozyskaniu surowca z uwagi na niskie plony kukurydzy w tym regionie ze względu na panującą na tym obszarze suszę. W pozostałych elewatorach ceny mieściły się w przedziale 800-860 zł/t. Ceny kukurydzy „mokrej” w Bielsku Podlaskim w okresie skupu wahają się od 820 zł/tona do 860 zł/t. Stosowane ceny nie odbiegają od średnich cen płaconych przez inne firmy skupowe, znajdujące się okolicy elewatora Spółki w Bielsku Podlaskim. Należy zaznaczyć, że kukurydzę mokrą należy wysuszyć. Wg informacji ELEWARR, koszty suszenia (ceny gazu) oraz ubytki wagi z tytułu suszenia wynoszą od 350 do 400 zł/t, natomiast ceny kukurydzy suchej o parametrach eksportowych w polskich portach z dostawą wynoszą średnio ok. 1400 zł/t.  Ministerstwo wskazało również, że przepisy Wspólnej Polityki Rolnej zobowiązują państwa członkowskie Unii Europejskiej do respektowania jednolitych zasad wspólnej organizacji rynków rolnych i nie przyznają uprawnień do podejmowania na szczeblu krajowym samodzielnych decyzji o zastosowaniu mechanizmów interwencyjnych wpływających m.in. na poprawę cen skupu, np. poprzez wprowadzenie skupu interwencyjnego.


Komentarz w tej sprawie udzielił były prezes Elewarru dr Daniel Alain Korona, który stwierdził: byłem i jestem zdecydowanie przeciwny wyznaczaniu czy nawet sugerowaniu cen skupowych przez ministra, urzędników czy innych polityków jak domagają się tego Izby Rolnicze. Elewarr nie jest finansowana z dotacji państwowych, tylko prowadzi działalność w oparciu o środki własne i kredyt skupowy. Musi mieć możliwość wypracowania marży, by móc dalej kontynuować działalność. Jeżeli będzie inaczej, Spółka upadnie, a rolnicy będą skazani tylko i wyłącznie na podmioty prywatne. A co do cen kukurydzy na Podlasiu, różnice cenowe są choć nie wyłącznie wynikiem odległości od granicy ukraińskiej czyli opłacalności importu zbóż. Zaproponowałem wraz z ZZR KORONA propozycje rozwiązań mające zahamować import zbóż z Ukrainy. Czekamy na odpowiedź resortu.


zob.

https://serwis21.blogspot.com/2022/11/zzr-korona-zahamowac-import-zboz-i.html

Inflacja w listopadzie spadła, ale wciąż jest bardzo wysoka

Jak informuje Główny Urząd Statystyczny, wstępny odczyt listopadowej inflacji w ujęciu rocznym wynosi 17,4 proc., a to oznacza, że w porównaniu do poprzedniego miesiąca inflacja obniżyła się (było 17,9 proc.). W ujęciu miesięcznym dynamika cen wyniosła 0,7 proc. W ujęciu rocznym ceny żywności wzrosły o 22,3 proc. (1,6 proc. w ujęciu miesięcznym), nośniki energii o 36,8 proc. (spadek o 0,1 proc. w ujęciu miesięcznym). Potaniały także paliwa o 1,2 proc. w ujęciu miesięcznym (w ujęciu rocznym wzrost wyniósł jednak 15,5 proc.)

Nie ma jednak z czego się cieszyć, albowiem spadek inflacji jest wynikiem z coraz mniejszej siły nabywczej konsumentów (widać to po wykupie i zniknięciu z półek sklepowych - tańszych towarów) oraz osłabienia presji na wzrost płac (wiadomo, ludzie boją się utraty pracy)

Resort rolnictwa chce edukować konsumentów i rolników?

Jak poinformowało 23 listopada Ministerstwo Rolnictwa - Działania podejmowane w celu zwiększenia produkcji ekologicznej w Polsce były omawiane podczas konferencji prasowej zorganizowanej w siedzibie Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa (KOWR). O zadaniach resortu rolnictwa w tym zakresie poinformowali wicepremier, minister rolnictwa i rozwoju wsi Henryk Kowalczyk oraz sekretarz stanu Rafał Romanowski (zdjęcie za min.roln.)

Zaciekawił nas jeden z fragmentów informacji MRiRW tj. o edukowaniu rolników. Cyt. Jak podkreślił wicepremier Kowalczyk, resort rolnictwa ma za zadanie edukować zarówno konsumentów, jak i rolników. Przypomniał, że rolnicy zainteresowani prowadzeniem produkcji ekologicznej mogą skorzystać ze szkoleń w Centrach Doradztwa Rolniczego... – Zadaniem resortu rolnictwa jest zachęcanie rolników, aby przechodzili na rolnictwo ekologiczne - podkreślił sekretarz stanu Rafał Romanowski. Wiceminister przypomniał, że rolnicy chcący rozpocząć produkcję ekologiczną mają do dyspozycji wiele rodzajów wsparcia. Są one m.in. zawarte w Krajowym Planie Strategicznym dla WPR, wiele ułatwień wprowadza także nowa ustawa o rolnictwie ekologicznym

No cóż wiara, że urzędnik wie lepiej jak niż rolnik jak ma prowadzić gospodarstwo rolne, jest typowym myśleniem socjalistycznym, świadczącym o lekceważącym stosunku do rolników. Rolnicy sami doskonale wiedzą jak gospodarować na swoim. A co do zachęty do przejścia na rolnictwa ekologiczne, to warto zauważyć że plony będą niższe, a zatem ceny powinny być wyższe, a w warunkach inflacji i drożyzny, konsumenci przerzucają się na towary tańsze, i nie pomogą tu żadne kampanie edukacyjne w postaci ekolistka na produkcie.

29 listopada 2022

Wypłacili sobie nagrody z publicznych pieniędzy, by finansować kampanię wyborczą Lewicy?

4 posłów Lewicy Razem (partia Zandberga) najpierw wypłacili sobie premie z subwencji dla partii z budżetu państwa, a potem wpłacili je na kampanię wyborczą SLD, co było niezgodne z prawem - informuje Marcin Dobski na Salonie24.pl. Po powstaniu Partii Razem wystartowała ona w wyborach parlamentarnych w 2015 roku i przekroczyła próg 3 proc., dzięki czemu zaczęła dostawać pieniądze z budżetu państwa na realizację celów statutowych. Łącznie - przez cztery lata - było to 12,7 mln zł (ponad 3 mln zł rocznie).

Cztery lata później zapadła decyzja o starcie w kolejnych wyborach do Sejmu wspólnie z Wiosną Roberta Biedronia i Sojuszem Lewicy Demokratycznej, na czele którego stał już wtedy Włodzimierz Czarzasty... Lewica weszła do parlamentu bez kłopotu, zdobywając ponad 12 proc. głosów i wprowadzając 49 posłów. 

... w 2020 roku, gdy na stronie Sejmu opublikowano oświadczenia majątkowe nowych posłów, okazało się, że czworo ówczesnych liderów wypłaciło sobie premie w wysokości 100 tys. zł netto! Takie kwoty wpłynęły na konta wspomnianego Zandberga, ale też Macieja Koniecznego, Pauliny Matysiak i Marceliny Zawiszy.

Sytuacja skomplikowała się jeszcze bardziej za sprawą rzeczniczki Partii Razem. Dorota Olko wyjaśniała, że posłowie „nie wzbogacili się”, bo „zdecydowali się wpłacić środki na kampanię Lewicy”. Chodziło o fundusz wyborczy SLD w wyborach do Sejmu.

O całej sprawie na bieżąco informowała „Rzeczpospolita”. Poza czwórką posłów przywłaszczyć pieniądze mieli jeszcze inni działacze Razem: Konrad Mostek, Katarzyna Paprota, Maciej Szlinder i Julia Zimmermann. Dwie z tych osób, Zimmermann i Matysiak, miały też poświadczyć nieprawdę w dokumentach dla Państwowej Komisji Wyborczej oraz używać dokumentów poświadczających nieprawdę. Tak wynika z zawiadomienia do prokuratury, które w oparciu m.in. o publikacje dziennika złożył poseł PiS Bartosz Kownacki.

Wypłacenie sobie sowitych kwot z pieniędzy podatników to jednak nie koniec. Państwowa Komisja Wyborcza badała tę sprawę i wydała kategoryczny „wyrok”. Komisja stwierdziła, że cała operacja z nagrodami miała w praktyce służyć nielegalnemu przekazaniu środków jednej partii na konta innej. PKW sprawdziła wpłaty na fundusz wyborczy SLD przez liderów Razem i członków ich rodzin, którym prawdopodobnie przekazywano pieniądze, by obejść kampanijne limity. Wbrew deklaracjom, że członkowie zarządu nie wzbogacili się na wypłaceniu tych środków, niektórzy z nich mieli wpłacić na SLD dużo niższe kwoty niż otrzymane.

... Krajowa Komisja Rewizyjna partii Lewica Razem wydała raport, gdzie potwierdziła, że środki zostały wypłacone z pogwałceniem wewnętrznych regulacji. Według posła PiS członkowie zarządu mieli pełną wiedzę i wpływ na podejmowane działania, z czego wynika podejrzenie, że przywłaszczyli mienie znacznej wartości. Poświadczenie nieprawdy w dokumentach przez Zimmermann i Matysiak miało polegać na tym, że w informacji dla PKW w rubryce „wydatki poniesione niezgodnie z przeznaczeniem” wskazały 0 zł, podczas gdy suma nagród wynosiła 1,2 mln zł. Kolejny zarzut to używanie dokumentów poświadczających nieprawdę przez Zimmermann i Matysiak, który ma polegać na tym, że przedstawiły one PKW sprawozdanie niezależnego biegłego rewidenta, który stwierdził, że nie zidentyfikowano nieprawidłowości w gospodarce środkami finansowymi z otrzymanej subwencji.

... Przedmiotowe postępowanie prowadzone jest w sprawie (in rem), co oznacza, że nikomu nie przedstawiono zarzutu. Aktualnie gromadzony jest materiał dowodowy... – informuje Salon24.pl Aleksandra Skrzyniarz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

W całej sprawie upiekło się Sojuszowi Lewicy Demokratycznej (obecnie Nowa Lewica)... Limit wpłat na kampanię wynosił 56,3 tys. zł, więc członkowie zarządu Razem nie mogli przelać całych kwot, które sobie wypłacili z konta własnej partii. A zgodnie z prawem jedna partia nie może finansować drugiej, a właśnie do tego doszło.

Państwowa Komisja Wyborcza stwierdziła nielegalność tych działań. Potwierdziła, że nagród było osiem, każda wynosiła 99 tys. netto, czyli 152 tys. brutto, i finansowano je z subwencji budżetowej, czyli pieniędzy podatników.

„Przekazanie środków finansowych partii politycznej pochodzących z otrzymanej przez nią (w tym przypadku przez Lewicę Razem) subwencji z budżetu państwa do innej partii (w tym przypadku Sojusz Lewicy Demokratycznej), a zatem wykorzystanie ich w celu finansowania udziału innej partii w wyborach, nie może zostać uznane za wydatkowanie tych środków na cele związane z działalnością statutową partii" - brzmiał komunikat PKW.

Gdyby Partia Razem wywalczyła subwencję w 2019 roku, to by ją straciła. Tego uniknął Sojusz Lewicy Demokratycznej. Żadna sankcja nie dotknęła SLD (Nowa Lewica), który na swój fundusz przyjął nielegalne wpłaty. PKW przyjęła sprawozdanie finansowe komitetu wyborczego SLD za 2019 rok, jak i sprawozdanie finansowe samej partii. Zdaniem Krajowego Biura Wyborczego nie było podstaw do uznania, że SLD naruszył zasady pozyskiwania środków finansowych.

Stołek w spółce państwowej za rezygnację, by brat wicepremiera otrzymał mandat poselski?

Jak informują media, 24 listopada poseł PIS Jerzy Bielecki (na zdjęciu), zrzekł się mandatu. Formalnie jego miejsce w Sejmie powinien zająć wojewoda lubelski Lech Sprawka. Ale ten prawdopodobnie nie przyjmie mandatu i w ten sposób przypadnie Lechowi Kowalczykowi, który jest bratem wicepremiera ministra rolnictwa Henryka Kowalczyka. 

Według gazety.pl - na zrzeczenie się mandatu przez Jerzego Bieleckiego naciskała Nowogrodzka, która w ten sposób chciała utorować Michałowi Moskalowi drogę do Sejmu w 2023 r. Zależało na tym również wicepremierowi Henrykowi Kowalczykowi, który chciał wprowadzić do Sejmu już teraz swojego młodszego brata - Leszka.

Jerzy Bielecki ma otrzymać jakąś posadę w spółce skarbu państwa.

28 listopada 2022

ZZR KORONA: Zahamować import zbóż i rzepaku, bo będzie dramat

Zwracamy się o: 1) Przywrócenie podatku VAT na zboże importowane, 2)wprowadzenie wymogu kontroli fito-sanitarnej dla zboża i rzepaku importowanego także w przypadku deklarowania przeznaczenia technicznego
- czytamy we wspólnym apelu Aliny Ojdany przewodniczącej Związku Zawodowego Rolnictwa "Korona" i dra Daniela Alain Korony - byłego prezesa Elewarru do Prezesa Rady Ministrów Mateusza Morawieckiego. 

Jak stwierdzają autorzy wniosku - Na rynku rzepaku według szacunków zebrano ok. 3,6-3,8 mln ton, import według danych celnych UE od 1 lipca do 20 listopada wyniósł 551.033 ton czyli w skali roku ok .1,4 mln ton. Przy zapotrzebowaniu krajowym na poziomie ok. 3,2 mln ton i jak na razie nieznacznym eksporcie, oznacza to że na przyszły rok zapasy mogą nawet wynieść nawet 1-1,5 mln ton. 

Nie lepiej jest jak się okazuje jeżeli chodzi o zboża. Cyt. Na rynku zbożowym, przy szacowanych zbiorach rzędu 35,8 mln ton, zapasach ubiegłorocznych 3 mln ton (ministerstwo rolnictwa w lecie mówiło nawet o 5 mln ton) i imporcie na poziomie rocznym do 3 mln ton, podaż zbóż wyniesie łącznie 42 mln ton w roku. Tymczasem średnia konsumpcja krajowa na cele konsumpcyjne i paszowe wynosi ok. 25-27 mln ton rocznie, eksport do krajów z poza UE od 1 lipca do 20 listopada wyniósł nieco powyżej 1,2 mln ton. Łączny eksport (do krajów UE i poza UE) kształtował się do tej pory w granicach od 5 do 9 mln ton rocznie. Oznacza to potencjalną nadwyżkę zbóż od 6-8 mln ton do 10-12 mln ton, i z takimi zapasami może rozpocząć się przyszły sezon. 

Powyższa sytuacja stwarza poważne zagrożenie dla polskiego rolnictwa i może oznaczać dramatyczny spadek cen skupowych. Już teraz Lubelska Izba Rolnicza alarmuje, że ceny kukurydzy mokrej w Polsce południowo-wschodniej znacznie spadły, a wiele podmiotów jest już zasypanych i nie skupuje. Jak wynika z danych celnych w okresie od 1 lipca do 20 listopada br zaimportowano do Polski z poza UE ponad 1,3 mln ton zbóż z czego 977445 ton kukurydzy. Konieczne wydaje się zatem zahamowanie dalszego napływu zbóż i rzepaku do Polski, w celu ochrony polskiego rolnictwa przed dramatem.

W tym celu wskazane wydaje się przywrócenie VATu przy imporcie zbóż (utrudni płynność finansową przy imporcie), a także wprowadzenie wymogu kontroli fito-sanitarnej w imporcie zbóż i rzepaku, także w przypadku deklaracji przeznaczenia technicznego (co przyczyni się do likwidacji zjawiska zamiany statusu z technicznego na konsumpcyjne lub paszowe już po odprawie celnej).


zob.

27 listopada 2022

Będzie dalej zerowy VAT, ale i tak ceny towarów spożywczych wzrosną?

Komisja Europejska wydała rozporządzenie dotyczące likwidacji ulg VAT-owskich na różne produkty, na przykład paliwa i nawozy. Na szczęście dla konsumentów możemy utrzymać zerowy VAT na żywność i on oczywiście będzie utrzymany – zapowiedział minister rolnictwa i rozwoju wsi Henryk Kowalczyk. Zerowy VAT dotyczy artykułów spożywczych obciążonych wcześniej pięcioprocentowym podatkiem. Ta stawka obejmowała najbardziej powszechne produkty: mięso, warzywa, owoce, zboża i mleko dla dzieci.

Nie oznacza to, że ceny towarów żywnościowych nie wzrosną. Skoro przywrócony zostanie podwyższony VAT na nawozy, środki ochrony roślin i energię, zatem można się spodziewać podwyżki cen towarów żywnościowych. 

Wniosek do premiera o utrzymanie niższych stawek na nawozy i środki ochrony roślin złożyli na początku listopada były prezes Elewarru dr Daniel Alain Korona i Związek Zawodowy Rolnictwa "Korona". Z kolei Ministerstwo Rolnictwa nie próbowało nawet bronić interesów polskich rolników, nie zaoponowało wobec propozycji wyższych stawek VAT.




Jeżeli nie będzie zwyżki cen światowych zbóż i rzepaku, w Polsce nastąpi dramat w rolnictwie

Tuż przed żniwami, minister rolnictwa Henryk Kowalczyk apelował do rolników o wstrzymanie się ze sprzedażą zbóż. Ci, którzy go posłuchali mogą żałować, albowiem następuje prawdziwy dramat na rynku zbóż i rzepaku, a ceny z dnia na dzień spadają (poniżej ceny za cenyrolnicze.pl), w wielu firmach handlowych plują sobie w brodę, że tak wysoko kupowali, a dziś ponoszą straty. Nota bene to samo następuje na rynku nawozów.


Jak informuje dwutygodnik "Najwyższy Czas" w nowy sezon możemy wejść ze znacznymi zapasami zbóż (od 6-8 do nawet 10-12 mln ton) i rzepaku (ponad 1 mln ton):

https://nczas.com/2022/11/21/nadchodzi-dramat-na-rynku-zboz-i-rzepaku-bolesnie-przekonaja-sie-o-tym-rolnicy/ 

Sytuację mógłby ratować eksport, ale ze względu na wysokie koszty produkcji i wysokie ceny skupowe w okresie żniwnym, okazuje się on mało opłacalny. Wyeksportowano w okresie lipiec - wrzesień niecałe 100 tys. ton rzepaku, a w okresie od lipca poza UE do końca października ok. 1,2 mln ton zbóż (czyli zaledwie 300 tys. ton miesięcznie). 

Jeżeli zatem nie nastąpi wzrost cen światowych, co uruchomi eksport, czeka nas spadek cen, poważne trudności dla rolników i firm handlowych, które wcześniej nakupiły zboża a go nie sprzedały.

26 listopada 2022

Ministerstwo Rolnictwa odpowiada za absurdy i nonsensy w Krajowym Planie Strategicznym?

Jak informuje wrp.pl - W piątek 25 listopada odbyło się posiedzenie prezydenckiej Rady ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich. Jednym z głównych tematów było gospodarowanie wodą na terenach wiejskich, a w kontekście pojawił się Plan Strategiczny i zawarte w nim „absurdy” i „nonsensy”.

Przewodniczący Rady ds. Rolnictwa poinformował, że przedstawiciele organizacji rolniczych „zgłosili uwagi co do nielogiczności rozwiązań” Wspólnej Polityki Rolnej „wymuszonych na Polsce w postaci Krajowego Planu Strategicznego”, które sprawiają, że pola będą przesychały. Po raz kolejny jako przykład tej nielogiczności wskazał wymóg zostawiania 80% powierzchni pola pod okrywą roślinną do wiosny następnego roku. To absurd który uniemożliwia zbudowanie racjonalnego płodozmianu u tych, którzy np. uprawiają buraki cukrowe – tłumaczył Ardanowski. – Rolnicy zwracają uwagę, że jeżeli po żniwach trzeba będzie zostawić ściernisko, to jest zaprzeczeniem absolutnym wiedzy rolniczej, bo jeżeli natychmiast po zbiorach nie wykona się płyciutkiej podorywki to ziemia będzie wysychała przez kapilary utworzone przez rośliny. Utrzymywanie poplonów do wiosny będzie skutkowało koniecznością przeprowadzenia pełnej orki wiosennej w sytuacji gdy mamy coraz mniej wody z zimy, co spowoduje wysuszenie gleby. Te działania nie pomagają zatrzymywaniu wody – zdecydowanie stwierdził przewodniczący Ardanowski.

Poinformował również, że przewodniczący Krajowej Rady Izb Rolniczych pytał wprost, kto jest odpowiedzialny za Krajowy Plan Strategiczny, za te nonsensy, które zostały w nim zawarte? Przykładem takiego nonsensu jest również zakwalifikowanie rzepaku razem ze zbożami do powierzchni, która musi być ograniczona w gospodarstwie by otrzymać wsparcie w ramach ekoschematu Rolnictwo Węglowe. Zboża, które pogarszają strukturę gleby, i rzepak, który pozostawia znakomitą glebę dla rośliny następczej zostały potraktowane jednakowo. Jaki geniusz w Brukseli czy w Warszawie takie rozwiązania zaproponował? – ostro pytał Jan Ardanowski. Pytany o to przez przewodniczącego KRIR W. Szmulewicza komisarz ds. rolnictwa UE Janusza Wojciechowski odpowiedział, że zaproponowała to „strona polska”. Tymczasem minister Kowalczyk wciąż twierdzi, że są to rozwiązania narzucone przez Komisję Europejską.

Otóż nawet, jeżeli to Unia Europejska proponowała te absurdalne rozwiązania, to trzeba było zdecydowanie zaoponować, a tego polska strona (czyli MRiRW) nie uczyniła.

11 grudnia konferencja PIS nt. wsi. Czy zostanie zaproszony Ardanowski?

11 grudnia odbędzie się konferencja PiS dotycząca wsi; nad propozycjami, które będą na niej zaprezentowane, pracują obecnie m.in. unijny komisarz ds. rolnictwa Janusz Wojciechowski i poseł PiS Grzegorz Wojciechowski - przekazał w środę prezes PiS Jarosław Kaczyński. I będzie tam nasza pierwsza propozycja, będzie taki sygnał, że pewne lęki, które istnieją na wsi, są całkowicie nieuzasadnione i jednocześnie są różne nowe rzeczy do zaproponowania.

Ciekawe czy na to spotkanie zostaną zaproszeni przewodniczący prezydenckiej rady ds. rolnictwa i obszarów wiejskich Jan Krzysztof Ardanowski, czy też były prezes Elewarru z lat 2018-2022 dr Daniel Alain Korona (znawcę problematyki zbożowej i rzepaczanej, dziś współpracującego ze Związkiem Zawodowym Rolnictwa "Korona", odwołany 13 lipca z funkcji, mimo że wyciągnął spółkę z dołka i doprowadził do rekordowych zysków)?

Zamiast pijarowego obrazu resortu rolnictwa jak jest dobrze rolnikom, mogliby opowiedzieć nt. nowelizacji ustawy o biokomponentach (Kaczyński postanowił ją nie procedować, a tymczasem została uchwalona), upadku hodowli trzody chlewnej (zmniejszenie o ponad 75% w ciągu 7 lat), dramatu na rynku zbóż i rzepaku, źle przeprowadzonej waloryzacji KRUS, absurdalnych zapisów w Krajowym Planie Strategicznym czy też problemów z pomocą suszową.

25 listopada 2022

Parlament Europejski przegłosował 3 nowe podatki dla państw UE, w tym Polski!

Jak informuje Konfederacja:

Parlament Europejski przegłosował 3 nowe podatki dla państw UE, w tym Polski!

– Podatek od śladu węglowego (podniesie ceny produktów importowanych z krajów korzystających z energetyki węglowej)
– Podatek korporacyjny (15 proc. od zysków dużych i rentownych przedsiębiorstw wielonarodowych)
– Przekazanie do unijnego budżetu 25% dochodów ze sprzedaży certyfikatów na emisję CO2

Polski rząd ma prawo weta wobec tych zmian i musi z niego skorzystać. Dochody z nowych źródeł mają służyć Komisji Europejskiej do spłaty zadłużenia z tytułu Funduszu Odbudowy, czyli pieniędzy z KPO, których Polska do tej pory nie otrzymała! ... Teraz Unia żąda od nas kolejnych pieniędzy, nie oferując nawet nic w zamian.

Nowe podatki byłyby też katastrofalną wiadomością dla polskiej i europejskiej gospodarki. Podatek od śladu węglowego podniesie ceny produktów w sklepach i dodatkowo nakręci cały czas rosnącą inflację. A przejęcie do unijnego budżetu dochodów z certyfikatów CO2 pogłębi ruinę polskiego budżetu.

Ponad 830 projektów ustaw w tej kadencji Sejmu. Legislacyjny horror trwa

Na dzień 24 listopada, według naszych wyliczeń w tej kadencji złożono i otrzymało nr druku ponad 830 projektów ustaw, czyli o. 236 rocznie, prawie 20 miesięcznie.

Dla porównania Sejm PRL okresu stanu wojennego uchwalił ... aż 52 ustawy. Ówczesne ustawy to było kilka, kilkanaście stron, a obecne to już kilkadziesiąt, kilkaset stron. 

Ustawy, jak np. covidowa, są nowelizowane wielokrotnie. niektóre nawet nie weszły jeszcze w życie, a już zapowiada się kolejne nowelizacje. Co ciekawe, gdy można daną sprawę regulować rozporządzeniami, to jednak uchwala się ustawę. Tak było w przypadku nowelizacji ustawy o biokomponentach i biopaliwach ciekłych, w których zmniejszono udział biopaliw, co można było uczynić zgodnie z dotychczasowymi przepisami w drodze rozporządzeń. Nota bene minister Ireneusz Zyska, na komisji senackiej, gdy rozpatrywano ustawę, że będzie w przyszłym roku kolejna nowelizacja ustawy.

Niegdyś uczono że prawo powinno być proste, jasne, zrozumiałe i powszechnie dostępne. Dziś nikt już nie wie, co obowiązuje, w jakich regulacjach przychodzi mu funkcjonować, i co go czeka w dniu jutrzejszym. Niestety prezydent Andrzej Duda (tak jak jego poprzednicy) zamiast postawić tamę temu absurdowi, jak notariusz, podpisuje ustawy, wetując zaledwie pojedyncze przypadki. W tej sytuacji, nie ma co się dziwić że w kraju jest jak jest, że firmy, zwłaszcza te małe, padają.

22 listopada 2022

Oszukali? Miało być 5 tys. zł na gospodarstwo, a będzie 2 tysiące złotych

Sprawa pomocy suszowej wciąż wywołuje emocje, z powodu dużej liczby zgłoszeń rolnicy mają otrzymać mniejsze kwoty niż pierwotnie obiecano. 

Związek Zawodowy Rolników "Korona" w liście do premiera negatywnie odniósł się do tej kwestii: Wyrażamy nasze rozczarowanie działaniem resortu rolnictwa, w związku z pomocą suszową. Rolnikom obiecano 5-10 tysięcy złotych. Jak się teraz okazało otrzymają po zastosowaniu tzw. współczynników korygujących, co najwyżej 2-3 tysięcy złotych, jeżeli nie mniej. Podzielamy zatem zdaniem Prezesa Krajowej Rady Izby Rolniczych Wiktora Szmulewicza, który stwierdził "Cały ich zachód (rolników) ze składaniem wniosków o szacowanie szkód i o pomoc, a także ślęczenie przy niedziałającej aplikacji pójdzie na marne." Burdel, chaos – to opinie rolników, o których donoszą media.

Okazuje się, że Związek znalazł skąd wziąć środki finansowe i zwrócił się o: zwiększenie kwoty pomocy suszowej z 600 mln zł do co najmniej 1,2 mld złotych oraz o zwiększenie pomocy dla hodowców trzody chlewnej, poprzez wykorzystanie sumy niewykorzystanych dopłat do nawozów w wysokości 1,28 mld zł (z puli 3,9 mld zł).

Realnej rozmowy nie było. Jaki jest sens spotkań z rolnikami ministra rolnictwa?

Portal warzywa.pl w artykule "Czas mija, a my wciąż słyszymy te same zapewnienia" (21.11.2022) opisuje m.in. spotkania z rolnikami wicepremiera ministra rolnictwa i rozwoju wsi Henryka Kowalczyka. Jak stwierdza portal - W teorii są idealną okazją, by poruszyć ważne dla rolnictwa kwestie wymagające szybkiej interwencji. Sami producenci wskazują jednak, że upłynęło już kilka miesięcy, natomiast zapewnienia wiele się nie zmieniły. Tak samo, jak sytuacja na rynku… 

Jak informuje portal - Wicepremier, minister rolnictwa i rozwoju wsi Henryk Kowalczyk po raz kolejny spotkał się z rolnikami, tym razem w województwie warmińsko-mazurskim. Spotkania odbywały się w Bartoszycach, Jegłowniku i Pasłęku (fotografia MRiRW).

Mówiąc o sytuacji na runku nawozów szef resortu rolnictwa przypomniał, że polski rząd, jako jedyny zastosował system dopłat do zakupu nawozów. „Po dwóch miesiącach oczekiwania uzyskaliśmy zgodę Komisji Europejskiej i przeznaczyliśmy blisko 4 mld zł na to wsparcie” – przypomniał wicepremier Kowalczyk i zaznaczył, że w Polsce nie możemy sobie pozwolić na zmniejszenie plonów. Wicepremier zwrócił uwagę, że sytuacja na rynku nawozów się zmieniła. „Dziś, w ślad za wzrostem cen nawozów, poszły w górę ceny skupu zbóż. Będziemy się starali zachęcić zakłady azotowe do sprzedaży nawozów po cenach akceptowalnych przez rolników” – powiedział szef resortu rolnictwa. Zdaniem wicepremiera dobrym rozwiązaniem będzie dystrybuowanie nawozów poprzez sieć Krajowej Grupy Spożywczej. Na ten moment rozwiązanie to wiążę się jednak z wieloma problemami. Samo dodzwonienie się do punktów dystrybucji jest niezwykle ciężkie. Warto również zaznaczyć, że ich ilość w całej Polsce jest stosunkowo niska, gdyż mowa o 9 placówkach. 

Warto tutaj zaznaczyć, że wspomniane wyżej dopłaty do nawozów są wypominane na niemal każdym spotkaniu z rolnikami. Producenci wskazują jednak, że sama wypłata świadczeń została przeciągnięta w czasie, przez co nie mogli wykonać zabiegów w odpowiednim terminie. Co więcej… W momencie, gdy środki zaczęły wpływać na ich konta, ceny na rynku wzrosły do rekordowych wartości. Podobnych przykładów mogłoby być wiele… 

Czy więc opisywane spotkania nie powinny opierać się na rozmowie, która prowadziłaby do rozwiązania owych problemów? Jaki jest ich sens w przeciwnym wypadku? „Wydarzenia tego typu, które widzieliśmy do tej pory, nic nie zmieniły w drodze do poprawy sytuacji” – zaznaczył jeden z producentów i jednocześnie podkreślił, że o dopłatach do nawozów słyszał już kilkadziesiąt razy w wielu medialnych wystąpieniach ministra - konkluduje portal warzywa.pl.

21 listopada 2022

ZZR KORONA do Premiera: Wydłużyć termin i uwzględnić samotnych rolników ws. pomocy suszowej

Czy ktoś się o nas upomni? Proszę nie zostawiajcie nas samych, bo już dość jesteśmy osamotnieni w życiu codziennym
- apelowała pani Karolina na łamach cenyrolnicze.pl, w związku z wykluczeniem samotnych rolników z możliwości otrzymania pomocy suszowej. 

Apel ten został wysłuchany przez Związek Zawodowy Rolnictwa "Korona" reprezentowany przez Alinę Ojdanę i przez Daniela Alain Korony - byłego prezesa Elewarru. 21 listopada wystąpili do Prezesa Rady Ministrów o wprowadzenie zmian do projektu rozporządzenia Rady Ministrów zmieniającego rozporządzenie z dnia 27 stycznia 2015 r. w sprawie szczegółowego zakresu i sposobów realizacji niektórych zadań Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (Dz. U. poz. 187, z późn. zm) (wnioskodawca Minister Rolnictwa, RD 631 z 18 listopada 2022 roku) polegających na wykreśleniu przepisu ograniczające pomoc do rodzin czyli osób w faktycznym związku, wspólnie zamieszkujące i gospodarujące, i wydłużenia terminu na złożenie wniosków do 15 grudnia.

Nie rozumiemy przyczyn dyskryminacji osób samotnych. Twierdzenie o socjalnym charakterze pomocy jest o tyle niezasadne, że po pierwsze jest to pomoc związana z suszą, a po drugie w przypadku pomocy socjalnej jedynym kryterium powinno być poziom dochodu. Naszym zdaniem obowiązujący dotychczas zapis narusza zasadę sprawiedliwości społecznej wynikającej z art.2 konstytucji oraz równości wobec prawa, wynikającej z art.32 konstytucji RP - czytamy w wystąpieniu. 

Ponadto wnioskodawcy  proponują przedłużeniu terminu do 15 grudnia, gdyż nowelizacje co kilka dni rozporządzenia rady ministrów stawia rząd pod względem wizerunkowym w negatywnym świetle.

zob.

20 listopada 2022

Rząd ugnie się przed Komisję Europejską i przywróci wyższe stawki VAT?

Tego się obawialiśmy, rząd zdaje się ugiąć przed żądaniami Komisji Europejskiej i przywróci wyższe stawki VAT, które były obniżone w ramach tarczy antyinflacyjnej. 

Będziemy musieli przywrócić wyższe stawki VAT nie tylko w przypadku energii elektrycznej, ale także w przypadku paliw i nawozów; możemy za to utrzymać zerowy VAT na żywność - tłumaczył w niedzielę wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin w Programie Pierwszym Polskiego Radia.

Będziemy musieli niestety ten VAT przywrócić, nie tylko w tym zakresie (energii elektrycznej - PAP), ale w obszarze pozostałych surowców energetycznych, również nawozów - powiedział. 

Minister podkreślił, że polski rząd otrzymał informację od Komisji, że obniżenie stawek VAT jest niezgodne z prawem europejskim i musimy ten VAT przywrócić i akcyzę w przypadku chociażby rynku paliwowego, gdzie ona funkcjonuje.

Jedynym odstępstwem, które udało się nam uzyskać - tu walczyliśmy do samego końca jest - możliwość utrzymania zerowego VAT-u na żywność. To, że żywność będzie tańsza, to jest zasługa również naszego rządu, który taką odważną decyzję podjął, a potem wywalczył w Komisji Europejskiej zgodę na to. Natomiast w przypadku surowców energetycznych i również energii elektrycznej takiej zgody uzyskać się nie udało - dodał.

Oto skutki przynależności do Unii Europejskiej, której gorącymi zwolennikami są partie opozycyjne (Koalicja Obywatelska, Lewica, Polska 2050, PSL-Koalicja Polska). Nie możemy nawet w warunkach wysokiej inflacji i wojny u naszych granic, stosować obniżonych stawek VAT. W efekcie będziemy mieli wyższą inflację i dalsze zubożenie społeczne. 

19 listopada 2022

Kolejny absurd unijny. Budynki domowe mają być objęte unijnym systemem handlu emisjami CO2

Komisja Europejska chce włączyć budynki gospodarstw domowych unijnym systemem handlu emisjami CO2. Parlament Europejski postuluje stworzenie nowego systemu handlu emisjami, który od 2024 r. obejmowałby paliwa przeznaczone dla komercyjnego transportu drogowego oraz budynków; Jedynie do 2029 r. miałby zostać z niego wyłączony transport prywatny i budynki mieszkalne. A co potem? 

Gorąco apeluję o wyłączenie gospodarstw domowych z nowego systemu rynkowego (ETS-PAP), ponieważ ciepły dom zimą nie powinien być towarem rynkowym, ale prawem obywateli ... Nie możemy narażać na szwank dobrobytu ludzi, dla których tworzymy polityki, ponieważ jest to sprzeczne z zasadami UE. Nakładanie dodatkowych podatków (...), zwłaszcza zmuszanie najbiedniejszych gospodarstw domowych (...) do dokonywania szybkich zmian ogrzewania, nie jest słusznym kierunkiem i jest błędnym wyborem dla skutecznej polityki klimatyczne - wezwała minister Anna Moskwa w liście skierowanym do przedstawicieli trzech unijnych instytucji - wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa, europosła i głównego negocjatora Parlamentu Europejskiego ds. reformy ETS, unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2 Petera Liese oraz wicepremiera Czech Mariana Jureczki. Czechy kierują pracami w Radzie UE. 

A może zamiast apelować, zwyczajnie odmówić zastosowania kolejnego unijnego idiotyzmu pseudo-ekologicznego.

Minister nie będzie posłem? Komisja senacka zajmie się zakazem łączenia funkcji

Stowarzyszenie Polskie Euro 2012 wystąpiło do Senackiej Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji z petycją ws. zmiany art.103 konstytucji RP, polegającej na zakazu łączenia mandatu poselskiego z funkcją ministerialną.

Zgodnie z art.103 konstytucji - Mandatu posła nie można łączyć z funkcją Prezesa Narodowego Banku Polskiego, Prezesa Najwyższej Izby Kontroli, Rzecznika Praw Obywatelskich, Rzecznika Praw Dziecka i ich zastępców, członka Rady Polityki Pieniężnej, członka Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, ambasadora oraz z zatrudnieniem w Kancelarii Sejmu, Kancelarii Senatu, Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej lub z zatrudnieniem w administracji rządowej. Równocześnie zawarto także zapis, iż zakaz ten nie dotyczy członków rady ministrów i sekretarzy stanu w administracji rządowej. Efektem tegoż zapisu jest, iż dochodzi do częstych sytuacji w której ministrowie są posłami, senatorami, co nieuchronnie ze względów czasowych musi odbić się na ich pracy parlamentarnej lub w administracji rządowej.

Równocześnie Stowarzyszenie wskazuje, że zapis art.103 konstytucji de facto podważa treść art.10 tejże konstytucji, iż Ustrój Rzeczypospolitej Polskiej opiera się na podziale i równowadze władzy ustawodawczej, władzy wykonawczej i władzy sądowniczej. Władzę ustawodawczą sprawują Sejm i Senat, władzę wykonawczą Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej i Rada Ministrów, a władzę sądowniczą sądy i trybunały. W obecnym stanie prawnym nie ma podziału pomiędzy władzą wykonawczą (reprezentowaną przez Radę Ministrów) a ustawodawczą sprawowaną przez Sejm i Senat. Brak zakazu, rozłączenia tych władz jest tym bardziej niezrozumiały, że przecież nie można np. pełnić funkcji samorządowej (prezydenta miasta, wójta, radnego) i mandatu posła.

Zobaczymy jak senatorowie odniosą się do petycji, na ile wiarygodne są zapewnienia o konieczności podziału władzy, które głosi m.in. opozycja.

18 listopada 2022

Dlaczego dyskryminuje się samotnych rolników w sprawie pomocy suszowej?

Dlaczego samotnicy rolnicy są dyskryminowani, wykluczeni z pomocy w związku z niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi?

Cenyrolnicze.pl przytaczają list pani Karoliny: Wiem, że jesteśmy mniejszością i może przed wyborami nie warto w nas inwestować, ale jako samotny rolnik poniosłam taką sama stratę z powodu suszy jak rolnicy będący w związku małżeńskim ... Co więcej, wszyscy rolnicy wokół mnie, którzy tworzą rodziny, prosperują o niebo lepiej niż ja. Przeważnie jedno z małżonków jest na etacie a bywa, że obydwoje i jeszcze prowadzą działalność rolniczą. W garażach mają najnowsze samochody z salonu i tacy składają o utratę płynności finansowej i śmieją się w twarz samotnym. Ja sama żyję tylko z rolnictwa, sama spłacam kredyt i naprawdę jest ciężko. Nawet w pomocy społecznej osoba samotna ma wyższe kryterium dochodowe, bo samemu ciężej utrzymać dom, gospodarstwo, a przy obecnej inflacji to naprawdę na wszystko nie starcza. Wokoło samotni rolnicy dopisują do wniosku babcie, rodziców, znam przypadki że ciotki czy wujów, a nawet obce osoby wszystko po to żeby spełnić warunek kwalifikujący do otrzymania pomocy. Ludzie po prostu kombinują. Ja nie mam kogo wpisać, a po drugie nie chcę, bo gospodaruje sama. Czy ktoś się o nas upomni? Proszę nie zostawiajcie nas samych, bo już dość jesteśmy osamotnieni w życiu codziennym.

Wicepremier, minister rolnictwa Henryk Kowalczyk miał stwierdzić w jednej z wypowiedzi, iż to jest pomoc o charakterze socjalnym dla rodzin. Jeżeli jest to pomoc socjalna to jedynym kryterium powinien być dochód na osobę w gospodarstwie rolnym, a jeżeli jest to pomoc suszowa - to jedynym kryterium powinno być szkoda w związku z suszą, a nie czy jest to rodzina wieloosobowa czy samotny rolnik - stwierdza dr Daniel Alain Korona, były prezes Elewarru, współpracujący ze Związkiem Zawodowym Rolnictwa "Korona".

Tymczasem minister rolnictwa najpierw ogłasza przedłużenie terminu składania wniosków do 23 listopada, teraz do 30 listopada, ale kwota pomocy może ulec redukcji, w zależności od liczby wniosków.

To wszystko wygląda niepoważnie - konkluduje Korona

Samo państwo prawa nie gwarantuje walki z inflacją czy dobrobyt społeczny

400 aktywistów, naukowców, ludzi kultury podpisało apel, w którym czytamy że Jest politycznym i moralnym nakazem, by partie opozycyjne zdołały ową wspólną listę wyborczą powołać i odnieść zdecydowane zwycięstwo nad PiS. Co miałoby do zaproponowania zjednoczona opozycja - Polakom, których dotknęła inflacja, drożyzna, odbudowa państwa prawa. Program ten powinien być planem odzyskania władzy przez siły demokratyczne i stanowić w nieodległej przyszłości projekt rządzenia - czytamy w apelu. 

Oczywiście co pod pojęciem państwa prawa ma się kryć, autorzy nie wyjaśniają. Czy "państwem prawa" matka będzie karmiła swoje dzieci, emeryt będzie miał co włożyć do garnka, czy oznacza to uznanie brukselskiego dyktatu nakazującego podniesienie stawek VAT na nawozy, środki ochrony roślin, energię (co przełoży się na koszty utrzymanie), czy też oznacza to zamrożenie stawek procentowych kredytów (co sprzyja inflacji) czy też ich podwyższenie (co z kolei uderza w kredytobiorców) - tego zwolennicy apelu nie wyjaśniają, ale oczekują że cała opozycja podporządkuje się jednej liście wyborczej (czyli de facto Platformie Obywatelskiej pod przewodnictwem Donalda Tuska).

Skoro jedynie odsunięcie PISu jest wspólnym mianownikiem, to można oczekiwać, że w przypadku dojście do władzy, jedynie co będzie interesować zjednoczoną opozycję to podział stanowisk, wpływów w państwie czyli przysłowiowej kasy. Zwykłymi obywatelami przejmować się nie będą.

17 listopada 2022

Czy czeka nas załamanie rynku zbóż?

Rekordowe plony zbóż odnotowane w bieżącym sezonie, mogą okazać się paradoksalnie zatrutym owocem. Taki scenariusz nie jest wykluczony według Daniela Alain Korony, byłego prezesa Elewarru z lat 2018-22, który wyciągnął spółkę z finansowego dołka (strata 17,2 mln zł w 2017/18) i doprowadził do rekordowych zysków. 

Przy zbiorach rzędu 35,8 mln ton, zapasach ubiegłorocznych 3 mln ton (a minister rolnictwa nawet mówił o 5 mln ton) i imporcie na poziomie rocznym 2-3 mln ton, podaż zbóż wyniesie łącznie 42 mln ton w roku. Tymczasem średnia konsumpcja krajowa na cele konsumpcyjne i paszowa wynosi ok. 25-27 mln ton rocznie i przy eksporcie na poziomie do 5 mln ton otrzymamy nadwyżkę ok. 10-12 mln ton. Nawet gdyby jakiś cudem zwiększono eksport do historycznego wyniku 9 mln ton, co jest mało prawdopodobne gdyż konkurenci np. Rosja oferują tańsze zboże, nadwyżka i tak może wynieść 6- 8 mln ton. To znaczy, że w przyszłym roku czeka nas załamanie cenowe i wejście w nowy sezon z dużymi zapasami, o ile jakiś inny czynnik, wydarzenie międzynarodowe, pogodowe nie spowoduje zmiany sytuacji - stwierdza Korona

15 listopada 2022

Absurd: Nowelizują ustawy o biokomponentach, a za kilka miesięcy ma być kolejna nowelizacja

Gdy we wrześniu Ministerstwo Rolnictwa oznajmiło, że projekt ustawy o zmianie ustawy o biokomponentach i biopaliwach ciekłych nie będzie dalej procedowany, wiele środowisk rolniczych odetchnęło z ulgą.  Minął miesiąc a ustawę jednak Sejm głosami rządzących i opozycji uchwalił. Co prawda z mównicy sejmowej słychać były głośne gromy opozycji, ale za projektem ustawy zagłosowali, mimo że projekt niewiele się różni od pierwotnego brzmienia.

Teraz zajęły się nią Komisja Senacka. Konsekwentnie przeciwko zapisom nowelizacyjnym opowiada się Związek Zawodowy Rolnictwa KORONA, który przesłał do Senatu propozycje stosownych poprawek. Biuro Legislacyjne Senatu wskazało, że wszystkie sprawy ujęte w nowelizacji można przecież uregulować rozporządzeniami, bo ustawa dotychczasowa zawiera stosowne delegacje. Natomiast organizacje np. Krajowa Izba Biopaliw nie proponowały na posiedzeniu komisji ds. klimatu żadnych zmian do ustawy, choć w stosunku do stanu obecnego zmniejsza współczynniki biokomponentów w paliwach.

W trakcie posiedzenia komisji ds. gospodarki narodowej i innowacyjności oraz komisji środowiska, pan minister Ireneusz Zyska zapowiedział w przyszłym roku kolejną tym razem dużą a nie punktową nowelizację ustawy o biokomponentach i biopaliwach ciekłych. Tylko po co uchwalać punktową nowelizację, którą można było załatwić rozporządzeniami, by za kilka miesięcy uchwalić kolejną nowelizację. To czysty legislacyjny absurd.


zob.

https://serwis21.blogspot.com/2022/11/zzr-korona-wskazniki-udziau.html

https://serwis21.blogspot.com/2022/09/nie-bedzie-nowelizacji-ustawy-o.html

https://serwis21.blogspot.com/2022/09/minister-rolnictwa-popar-nowelizacje.html

https://serwis21.blogspot.com/2022/09/odrzucic-zmiane-ustawy-o.html

https://serwis21.blogspot.com/2022/08/zzr-korona-nowelizacja-ustawy-o.html

Czy Polska jest jeszcze niepodległa?

W piątek obchodziliśmy 104. rocznicę odzyskania niepodległości. Miliony Polaków radośnie świętowały jedno z najważniejszych wydarzeń naszej ponad 1000-letniej historii. Doskonale wiemy, jak smakuje odzyskana wolność. Doskonale też rozumiemy, jakim cierpieniem jest utrata niepodległości i suwerenności. Szczególnie, gdy następuje wskutek własnych błędów.


Dzisiaj na suwerenność Polski nastają zwłaszcza zwolennicy „europejskiego superpaństwa”, które bez zgody poszczególnych narodów miałoby zastąpić państwa członkowskie w podejmowaniu większości decyzji gospodarczych, społecznych i politycznych. Cel ten jest wdrażany przez naciski finansowe związane z „kamieniami milowymi” KPO i sporem o praworządność oraz przez kampanię fikcyjnych konsultacji społecznych, zwanych „Konferencją o Przyszłości Europy”.

Licząc na uzyskanie dostępu do pieniędzy z unijnego Funduszu Odbudowy, Polska wyraziła zgodę na realizację „kamieni milowych”, zobowiązując się do wdrożenie nowych regulacji w wielu obszarach, od wprowadzenia podatków od kupna i posiadania samochodów spalinowych, po zmiany w regulaminie Sejmu i Karcie Nauczyciela. Niejasne i skomplikowane postanowienia KPO umożliwiają unijnym urzędnikom blokowanie wypłat, aby wymusić kolejne zmiany w systemie sądownictwa, pozostającym przecież poza kompetencjami Unii.

W efekcie, we wrześniu tego roku Polska po raz pierwszy dopłaciła do swojego członkostwa w Unii 173 mln euro.


Teraz na horyzoncie pojawiło się widmo utraty kolejnych funduszy. Unijna Komisarz ds. spójności i reform uznała, że polskie samorządy, które przyjęły prorodzinne uchwały wyrażające sprzeciw wobec agendy lobby LGBT naruszyły Kartę Praw PodstawowychTym samym powinny zostać odsunięte od wszelkich środków UE z nowego programu FEnIKS finansującego projekty na lata 2021-2027, w ramach którego do Polski miałyby trafić 24 miliardy euro...

Polska przestrzega zapisanego w Karcie Praw Podstawowych zakazu dyskryminacji, a wiążące Polskę i Unię porozumienie dotyczące Funduszu FEnIKS nie pozwala na wstrzymanie należnych Polsce środków z powodu sprzeciwu samorządów wobec ideologii LGBT...

Do narzucania Polsce rozwiązań, z którymi nie zgadza się polskie społeczeństwo, mogą także służyć Cele Zrównoważonego Rozwoju (SDG). Aby utrudnić Komisji Europejskiej wykorzystanie konsultacji społecznych poświęconych SDG do wywierania na Polskę ideologicznej presji, przesłaliśmy Komisji naszą analizę, w której podkreślamy, że Unia nie ma żadnych podstaw do narzucania suwerennym państwom wykładni SDG i realizacji postulatów sprzecznych z ich porządkiem konstytucyjnym.

Bruksela stosuje finansowy szantaż nie tylko wobec Polski. W połowie września Komisja Europejska zablokowała wypłatę 7,5 mld euro Węgrom. Kilka dni później – w przededniu włoskich wyborów parlamentarnych – przewodnicząca KE Ursula von der Leyen zagroziła Włochom odebraniem środków z UE, jeśli pójdą drogą Polski i Węgier. Z kolei niemieccy eurodeputowani zażądali od przewodniczącego Europejskiej Partii Ludowej, by ten... zmusił włoskich europosłów do uniemożliwienia powołania konserwatywnego rządu... Ingerowanie przez organy UE w przebieg wyborów i demokratyczne procedury wyłaniania rządu państw członkowskich narusza traktaty europejskie.

Narzędziem wdrażania w Polsce radykalnych postulatów społecznych lewicy jest także przekazywanie pieniędzy pod warunkiem wydatkowania ich na konkretne cele – zbieżne z postulatami politycznymi Brukseli. Dlatego jako organizacja broniąca praw podstawowych nasi eksperci podjęli formalne działania, aby dołączyć do narodowych Komitetów Monitorujących wydatkowanie środków z funduszy unijnych. W ten sposób zadbamy o to, aby przyznane Polsce pieniądze nie były bezprawnie wykorzystywane do szerzenia szkodliwych ideologii.

Wzmocnieniu kompetencji organów UE służą także wytyczne „Konferencji o Przyszłości Europy” (CoFoE), którą eurokraci wykorzystali, aby stworzyć pozór demokratycznej legitymizacji dla budowy opartego na ideologicznych założeniach europejskiego superpaństwa...


Von der Leyen nie lubi demokracji?

Nie tylko Polska pada ofiarą finansowego szantażu ze strony eurokratów. Okazuje się, że ich zdaniem państwa członkowskie UE przestrzegają niedookreślonych „wartości europejskich” tylko wtedy, gdy wybory wygrywają partie, które podobają się brukselskim urzędnikom. Co gorsza, szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen nawet już tego nie ukrywa.

Potwierdziły to włoskie wybory, w których zwyciężyły ugrupowania sprzeciwiające się narzucaniu Włochom radykalnych ideologii. Nowa premier Włoch Giorgia Meloni w swoich wypowiedziach promowała wizję Unii Europejskiej opartej na wspólnocie suwerennych narodów, które nie odcinają się od swoich chrześcijańskich korzeni.

Gdy okazało się, że suwerennościowe ugrupowania mają realne szanse na zdobycie władzy w jednym z największych krajów UE, przewodnicząca Komisji Europejskiej próbowała wpłynąć na włoskie głosowanie. W przeddzień wyborów groziła Włochom odebraniem unijnych funduszy, mówiąc, że „jeśli sprawy pójdą w trudnym kierunku, mamy narzędzia, jak w przypadku Polski i Węgier”.

Jeszcze dalej w swoich działaniach poszli niemieccy europosłowie, którzy zwrócili się do przewodniczącego Europejskiej Partii Ludowej Maxa Webera z apelem o zmuszenie włoskich eurodeputowanych do zablokowania powstania konserwatywnego rządu we Włoszech. Podobne głosy można było usłyszeć pod koniec października w Parlamencie Europejskim, gdy europosłowie, krytykując „wybielanie antyeuropejskiej skrajnej prawicy w UE” mówili, że „jest oczywiście miejsce dla eurosceptyków”, jednak problemem jest sytuacja, w której ludzie ci „przenikają do instytucji i realizują swoje interesy partyjne”...


Pieniądze z KPO wciąż nie trafiły do Polski

Jak w praktyce wygląda szantaż finansowy Brukseli, dobitnie pokazuje sprawa Krajowego Planu Odbudowy. Choć Komisja Europejska w czerwcu pozytywnie zaopiniowała polski KPO, a nasz kraj już partycypuje w spłacie odsetek od pożyczek zaciągniętych na poczet Funduszu Odbudowy, to władze Unii Europejskiej nadal blokują wypłatę należnych Polakom pieniędzy.

Przed tym, że mechanizm KPO został zaprojektowany w sposób umożliwiający dyscyplinowanie Polski i innych krajów UE w oparciu o rzekome naruszanie niedookreślonych „wartości europejskich”ostrzegaliśmy już w czerwcu w naszym komentarzu prawnym opublikowanym po akceptacji polskiego KPO przez KE.

Polska przyjęła zobowiązania na siebie w ramach „kamieni milowych” KPO, które zgodnie ze słowami przewodniczącej KE Ursuli von der Leyen „muszą zostać wypełnione przed dokonaniem jakiejkolwiek płatności”. Choć założenia „kamieni milowych” przewidują zwiększenie odporności i konkurencyjności gospodarki, to ich wdrożenie nie doprowadzi do ograniczenia biurokracji ani obniżenia opodatkowania pracy. 

Obecnie Komisja Europejska uzależnia wypłatę środków dla Polski od dokonania zmian w systemie sądownictwa, w rezultacie których jedni sędziowie będą mogli kwestionować prawomocność innych sędziów, czego efektem byłaby anarchizacja polskiego systemu prawnego.

Komisję Europejską wsparły w tej kwestii cztery międzynarodowe organizacje sędziowskie, które pod koniec sierpnia wniosły skargę do Sądu Unii Europejskiej, w której usiłują podważyć decyzję Rady Unii Europejskiej o akceptacji polskiego KPO...

Niekorzystny dla Polski wyrok prowadziłby do sytuacji, w której sędziowie TSUE sami przyznaliby sobie kompetencje dotyczące oceny niezależności sądownictwa krajów wspólnoty oraz krępowaliby działalność innych instytucji UE, stawiając Trybunał ponad nimi.


Nowe obszary ideologicznego nacisku na Polskę

Kolejnym polem dla unijnego szantażu finansowego może stać się wkrótce program Fundusze Europejskie na Infrastrukturę, Klimat, Środowisko na lata 2021-2027 (FEnIKS), w ramach którego do Polski powinny trafić 24 miliardy euro. Choć program został już zatwierdzony przez Komisję Europejską, to na początku października unijna Komisarz ds. spójności i reform Elisa Ferreira zarzuciła Polsce łamanie Karty Praw Podstawowych (KPP), której przestrzeganie jest jednym z warunków otrzymania pieniędzy w ramach programu FEnIKS.

Zdaniem unijnej Komisarz, polskie samorządy naruszyły zawartą w Karcie zasadę niedyskryminacji, przyjmując prorodzinne uchwały, w których wyraziły sprzeciw wobec realizacji agendy środowisk LGBT. Polski porządek prawny w pełni odpowiada ramom niedyskryminacji określonym w KPP. Ani umowa pomiędzy Polską i UE, która szczegółowo reguluje wypłacanie środków z UE, ani dotyczące tego rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady Europejskiej, nie wspominają o tym, że przyjęcie deklaracji sprzeciwu wobec ideologii LGBT stanowi przesłankę do wstrzymania wypłaty środków.

Dla swoich celów eurokraci mogą wykorzystać również organizowany przez Komisję Europejską „dobrowolny przegląd UE w sprawie realizacji Agendy na rzecz zrównoważonego rozwoju 2030”. Choć w założeniu Cele Zrównoważonego Rozwoju (SDG) miały doprowadzić do rozwiązania najbardziej palących problemów świata w sferze gospodarczej, społecznej i środowiska, to w praktyce stanowią niezwykle silne narzędzie nacisku politycznego, za pomocą którego radykałowie usiłują forsować aborcję „na życzenie” oraz postulaty ideologii gender...


Federalizacja UE coraz bliżej

Wywieranie finansowej presji na konserwatywne narody Europy, przywiązane do swojej suwerenności, to część planu federalistów. Ich celem jest budowa scentralizowanego europejskiego superpaństwa opartego na założeniach sformułowanych przez włoskiego komunistę Altiero Spinellego w „Manifeście z Ventotene”. Spinelli wzywał w nim do likwidacji państw narodowych – nawet jeśli ich obywatele byliby temu przeciwni. 

Organy UE instrumentalnie wykorzystują pojęcie „praworządności” do wywierania presji na państwa członkowskie, aby te zgadzały się na stopniowe przyznawanie im nowych uprawnień.

Do przyspieszenia federalizacji UE eurokraci wykorzystują zalecenia „Konferencji o Przyszłości Europy” (CoFoE), które zostały przyjęte pod koniec kwietnia. Zakładają one między innymi rezygnację z zasady jednomyślności i prawa weta, które pozwalają mniejszym krajom chronić swoją niezależność, powstanie podporządkowanej urzędnikom z Brukseli armii europejskiej, utworzenie transnarodowej listy wyborczej do Parlamentu Europejskiego, a także przyznanie organom UE szerokich kompetencji w zakresie polityki zdrowotnej, co może otworzyć drogę do narzucenia Polsce legalizacji między innymi „aborcji na życzenie”.

Wnikliwa analiza zaleceń CoFoE, wskazuje że ich wdrożenie będzie skutkować zmniejszeniem swobody działalności gospodarczej w UE oraz poważnie ograniczy możliwość samodzielnego decydowania państw wspólnoty o sprawach kluczowych dla ich obywateli. 


Suwerenność Polski zależy od nas

Jeśli zwolennicy państw narodowych nie obronią suwerenności swoich krajów, to federalistom uda się, na gruzach Europy Ojczyzn, zbudować oparte na genderowej ideologii scentralizowane państwo europejskie, wzniesione na ruinach poszanowania dla ludzkiego życia, wolności słowa i wolności gospodarczej, oddane ideologii gender. Państwa narodowe będą w nim pełnić rolę poddanych władzy Brukseli eurolandów.


Jerzy Kwaśniewski

Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris

14 listopada 2022

Zapowiedź antyPISowskich represji w przypadku zwycięstwa opozycji w wyborach? Kto będzie następny?

Opozycja obiecuje, po wygranych wyborach, represje wobec PISu i działaczy tej partii.

Jedną prośbę mam do Pana Boga – żebym doczekał procesu, PiS-owskiej Norymbergi – powiedział w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" były marszałek Sejmu z Platformy Obywatelskiej Stefan Niesiołowski. Żąda Norymbergii, chociaż jak sam przyznaje, naziści mordowali, były SS, gestapo, plutony egzekucyjne, Oświęcim. PiS tego nie ma. 

W wypowiedzi Niesiołowskiego, ale także wielu działaczy opozycji, i ich zwolenników, przewija się to samo myślenie totalitarne. Będziesz siedział wzywają na manifestacjach, Oni będą siedzieć, a nie że odbierze im się prawo kandydowania - stwierdza Donald Tusk, a nawet słychać o delegalizacji PIS czy o wyprowadzeniu siłą z gabinetów (i bez żadnych podstaw prawnych).

A kto będzie następny do represji: narodowcy (prezydent Trzaskowski już próbuje zakazać ich demonstracji), wolnościowcy, ruchy pro-life.

Czy tak ma wyglądać demokratyczne państwo prawa, o którym mowa w naszej konstytucji? 

12 listopada 2022

Tusk żartuje z tabletki gwałtu?

W mediach opozycyjnych święto oburzenie słowami Jarosław Kaczyńskiego o kobietach przed 25-rokiem życia często popadające w alkoholizm, czyli po prostu daje w "szyję. Niemądra, nieprzemyślana, szkodliwa dla PISu wypowiedź.

Ale Donald Tusk, lider Platformy Obywatelskiej, jak się okazało, także nie ma wyczucia, skoro mówił o ciastku z tabletką gwałtu dla Jarosława Kaczyńskiego. 

Przypomnijmy zatem - tabletka, pigułka gwałtu to narkotyk, mający wywołać senność, kilkugodzinną amnezję u osoby, które podano środek. Podczas gdy ofiara jest pod wpływem „tabletki gwałtu”, sprawca może ją zgwałcić, okraść lub stworzyć kompromitujące materiały (na przykład zdjęcia lub filmy o charakterze pornograficznych) w celu późniejszego szantażowania ofiary. Najczęściej ofiarami są kobiety, głównie w celu wykorzystania seksualnego lub szantażu. Nie ma zatem z czego żartować publicznie.

Jednak żarty z tabletki gwałtu, nie oburzają jednak działacze PO (ba nawet próbują usprawiedliwić), inne środowiska opozycyjne (z wyłączeniem posłanek lewicy) czy media typu TVN. Gdyby to powiedział Kaczyński, nie byłoby końca świętego oburzenia, a tu nic, albo prawie nic ...