Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Daniel Alain Korona. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Daniel Alain Korona. Pokaż wszystkie posty

17 sierpnia 2026

KGS: Skandal za skandalem. Elewarr, compliance – Moldova Zahar (Życie Stolicy)


W grupie KGS skandal  za skandalem. Konkurs w spółce Elewarr ma z góry ustawiony wynik, a w tle układ ma być Wrona-Galewska-Balazs? Czy tak jest?

 


Ustawiony konkurs na wiceprezesa?

12 sierpnia nastąpiło otwarcie zgłoszeń w konkursie na wiceprezesa Elewarru. Do 20 sierpnia odbędą się rozmowy kwalifikacyjnymi z kandydatami, ale to tylko czynność pro-forma. Jak można usłyszeć, wszak z góry wiadomo kto ma zostać wybrany – Jacek Łukaszewicz. Specjalnie unieważniono poprzedni konkurs, gdy się okazało, że Łukaszewicz nie zakwalifikował się do rozmów kwalifikacyjnych (z powodu formalnego błędu) i ogłoszono nowy konkurs.

Chodzą pogłoski, że „patronami” Łukaszewicza są Nitras, Grabiec, Schetyna. Nie wiemy czy tak jest, ale popierają go wiceprezes KGS Agnieszka Galewska, wiceminister aktywów państwowych Grzegorz Wrona, poseł Michał Kołodziejczak i oczywiście Artur Balazs (czyli jak mawiają złośliwcy Don Arturo). Krążą także informacje, że Leszek Świętochowski ma zachować stołek tylko pod warunkiem wejścia Łukaszewicza do zarządu Elewarru. Oczywiście nie ma możliwości weryfikacji tych informacji, wszak żadna z osób wymienionych ich nie potwierdzi. Jednak wybór po 20 sierpnia Jacka Łukaszewicza będzie potwierdzeniem, że był to ustawiony konkurs.


Zastawiona pułapka konkursowa

W ogłoszeniu z 30 lipca zamieszczono formalną pułapkę, która miała umożliwić wyeliminowanie kandydatów z poprzedniego konkursu, o ile nie wykażą czujności. Otóż ogłoszenie z 22 czerwca w punkcie III.3 przewidywało złożenie dokumentów w oryginale lub odpisach, z tym że odpisy dokumentów mogły być poświadczone przez kandydata, z tym że nie wskazywano żadnej konkretnej treści co do sposobu poświadczenia. Naturalnie kandydaci, składając dokumenty mogli poświadczać stwierdzeniem np. za zgodność z oryginałem.

W ogłoszeniu z 30 lipca znalazł się punkt III.3 w tym samym brzmieniu, ale już w dalszej części ogłoszenia stwierdzono, że Poświadczenie dokumentów przez kandydatów wymaga umieszczenia na każdej stronie dokumentu własnoręcznego podpisu, daty oraz sformułowania „Poświadczam za zgodność z oryginałem” lub „Stwierdzam zgodność z oryginałem”. Innymi słowy trzeba nie tylko podpisać każdą stronę dokumentu, wpisać datę oraz sformułowanie o zgodności ze słowem „poświadcza” lub „stwierdzam”. Wpisanie zwrotu „za zgodność z oryginałem” bez słowa poświadczam lub stwierdza lub brak daty może zostać uznane zatem za nie spełnienie wymogu formalnego.

W ten sposób kandydaci z konkursu ogłoszonego w czerwcu nie mogli skorzystać z już złożonych dokumentów, tylko musieli doręczyć dokumenty od nowa z nowym poświadczeniem. Jeden z kandydatów konkursowych, którego teraz odrzucono ze względów formalnych rozłoszczony stwierdził, że konkurs jest ustawiony.

Ostatecznie ile kandydatów zostało zakwalifikowanych do rozmów jest całkowicie bez znaczenia, gdyż wygrać ma i tak ten jeden z góry właściwy (inaczej po co było unieważniać poprzedni konkurs), a nie musimy chyba dodawać, że tym razem zgłoszenie Jacka Łukaszewicza nie zostanie odrzucone ze względów formalnych.

Potwierdzeniem tych informacji, stanowi fakt iż na zapytanie dziennikarskie o unieważnienie konkursu i Jacka Łukaszewicza, KGS nabrał wody w usta i nie odpowiedział. Czyli coś jest na rzeczy …

 

Elewarr próbowano już przejąć w lutym?

Wybór Łukaszewicza na wiceprezesa Elewarru wydaje się być elementem szerszego planu środowiska Grzegorza Wrony (czyli tzw. układu podkarpackiego PSL) i balazsowców. Konkurs na wiceprezesa w Elewarrze pilnuje z ramienia KGS wiceprezes Agnieszka Galewska, którą łączą zażyłe (?) jak twierdzą sygnaliści stosunki z ministrem Grzegorzem Wroną.

Próbę przejęcia Spółki podjęto już w styczniu/lutym br. kiedy to Magdalena Skarżyńska została powołana do rady nadzorczej spółki Elewarr formalnie przez KGS a faktycznie decyzją wiceministra Grzegorza Wrony. Magdalena Skarżyska, ówczesna wiceprezes PAIH jest kojarzona ze środowiskiem Balazsowców (konkretnie z Markiem Zagórskim) a sygnaliści potwierdzali jej znajomość z byłym baronem PSL z Podkarcia – Janem Burym.

Ujawnienie przez portal https://zyciestolicy.com.pl braku zgody rady nadzorczej PAIH na objęcie dodatkowej funkcji, afery wewnątrz PAIH i że jej powołanie nastąpiło w ramach politycznej intrygi dotyczącej konkursu na prezesa Elewarru (chodziło o powołanie działacza PSL z Podkarpacia) spowodowało pokrzyżowanie planów Wrony i rezygnację Skarżyńskiej z funkcji w radzie nadzorczej Elewarru. W kwietniu została odwołana z funkcji wiceprezesa PAIH SA wraz z resztą członków zarządu, jednak walne zgromadzenie akcjonariuszy PAIH SA udzieliło jej absolutorium za rok obrotowy 2025.

 

Skarżyńska do rady nadzorczej KGS?

Jak się dowiedzieliśmy, rozważany był scenariusz powołania Magdaleny Skarżyńskiej do rady nadzorczej KGS i następnie oddelegowania ją do zarządu. Wprawdzie porządek obrad Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy 9 września nie przewiduje uzupełnienia składy rady nadzorczej KGS (jest punkt dotyczący spółek zależnych), ale przecież można uzupełnić porządek obrad na 2 tygodnie przed zgromadzeniem.

Po tym co donosili pracownicy PAIH, nikomu w KGS i spółkach zależnych nie życzymy takiego scenariusza.

Czy scenariusz przejęcia Elewarru się powiedzie? Czy w sytuacji ujawnienia afery, pójdą na przysłowiowy „rympał”. Trudno powiedzieć, ale już dzisiaj w KGS i wokół KGS dzieją się rzeczy, które jeszcze niedawno, nikomu by się nie śniły.

 

Mąż – prezesem spółki zależnej, a żona nadzoruje KGS

Od kilku lat prezesem Moldova Zahar jest Waldemar Sochaczewski (kojarzony ze środowiskiem Balazsowców). To były wiceprezes Agencji Rynku Rolnego 2002-2011, za czasów ministra Jurgiela dyrektor Departamentu Rynków Rolnych MRiRW, zastępca dyrektora generalnego KOWR, członek rad nadzorczych Warszawskiego Rolno-Spożywczego Rynku Hurtowego i Zakładu Doświadczalnego Instytutu Zootechniki PIB.

Jako ekspert współpracujący z TGE przy opracowaniu projektu giełdowego rynku rolnego jest jedną z osób którzy przygotowali projekt Platformy Żywnościowej, czyli nieudany projekt giełdowego rynku rolnego, który pochłonął kilkanaście milionów złotych. Jeszcze za czasów PIS trafił do Grupy KGS i został prezesem spółki zależnej Moldova Zahar.

Spółka ICS „Moldova-Zahar” SRL została założona 21 stycznia 2011 roku jako projekt inwestycyjny polskiego koncernu „Krajowa Spółka Cukrowa” SA. W maju 2011 roku spółka przejęła zbankrutowaną cukrownię w Cupcini. Uroczyste otwarcie firmy odbyło się w cukrowni w Cupcini 28 września 2011 roku, w obecności licznych przedstawicieli władz.

Całe przedsięwzięcie było oczywiście podyktowane względami politycznymi, a na Mołdawię osobiście jechał Andrzej Śmietanko (PSL), ówczesny prezes a następnie dyrektor generalny, znany z afery taśmowej Serafina. Podobno Sochaczewski jest powiązany ze Śmietanko także towarzysko. Niewątpliwie był w ARR gdy Elewarrem, w której 100% udziałów miała Agencja Rynku Rolnego kierował Andrzej Śmietanko). ICS „Moldova-Zahar” SRL uzyskał w lokalnym rynku cukru udział 30% w sezonie produkcyjnym 2015, a fabryka Cupcini przeszła modernizację o wartości ponad 6 milionów euro.

Ciekawostką jest że o ile KGS nadzoruje Moldova Zahar, to sam KGS jest nadzorowany jest przez Departament Nadzoru Właścicielskiego II KGS gdzie obecnie zastępcą dyrektora jest … Edyta Sochaczewska, prywatnie żona pana Waldemara.

Poprzednio dyrektorem departamentu nadzoru II Ministerstwa Aktywów Państwowych nadzorującym KGS była Magdalena Piłat. Za swoją „wierność” (i wdrażane genderowe absurdy) została dyrektorem zarządzającym Polskiej Grupy Zbrojeniowej SA, członkiem rady nadzorczej Huty Stalowa Wola i Grupy Azoty Zakłady Azotowe Puławy SA (od 16 marca br). Dyrektorem departamentu zostaje Piotr Stefański, który w maju także zostaje członkiem rady nadzorczej Azotów (od 9 maja). Zastępcą dyrektora zostaje Elżbieta Sochaczewska (żona Waldemara Sochaczewskiego).

Pani Edyta ma wykształcenie humanistyczne, od lat w Ministerstwie Skarbu Państwa, a następnie w Ministerstwie Aktywów Państwowych. W latach 2009-2012 gdy jej mąż był wiceprezesem Agencji Rynku Rolnego (2009-2011) pełni funkcję członka rady nadzorczej Krajowej Spółki Cukrowej.  Funkcje w radach nadzorczych pełniła także w okresie I kadencji rządów PIS – w Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych, Międzynarodowe Targi Poznańskie. W 2025 roku zostaje przewodniczącą Rady Nadzorczej Poczty Polskiej.

Oczywiście zarówno zarząd KGS, struktury korporacyjne (compliance) jak i w Ministerstwie Aktywów Państwowych mają świadomość tej niezręcznej (by nie rzec dosadniej) sytuacji. Trudno sobie też wyobrazić, by powołanie Sochaczewskiej na z-cy dyrektora odbyło się bez wiedzy i zgody wiceministra Grzegorza Wrony. Tymczasem ani władze KGS ani MAP nie zareagowały i nie podjęły stosownych działań w celu uniknięcia takiej nieakceptowalnej sytuacji, jakim jest iż prezesem spółki zależnej jest mąż z-cy dyrektora nadzorującego KGS.

 

Wątpliwe zarządzanie

Dlaczego wiceprezes Galewska i wiceminister Grzegorz Wrona tak się spieszą ws. konkursu dla Elewarru? I czemu narzucać kandydata, co do którego gdy był w przeszłości p.o. prezesem ZZZ a następnie Elewarru było sporo zastrzeżeń?

Przypomnijmy co ujawniał portal Życie Stolicy.

Łukaszewicz zanim został prezesem Elewarru zarządzał ZZZ. Niezgodnie z ustawą o rachunkowości nie podpisał sprawozdania finansowego za 2022/23 przed jego zatwierdzeniem. Ponadto za jego czasów dochodziło do zaskakujących transakcji, skup prowadził PZZ Stoisław przy wykorzystywaniu infrastruktury Zamojskich Zakładów Zbożowych, czyli de facto skup prowadził ZZZ, za towar płacił PZZ Stoisław, który następnie odsprzedawał ZZZ za cenę wyższą (nawet o ponad 200 zł/t), gdyż tenże potrzebował pszenicy konsumpcyjnej na cele produkcyjne (mąkę), https://zyciestolicy.com.pl/goraco-wokol-prezesa-spolki-elewarr-2/

Zarządzenie Elewarrem za prezesa Łukaszewicza także pozostawiało wiele do życzenia. Mamiono ministra Ziejewskiego i Radę Nadzorczą KGS, że Elewarr zamknie rok obrotowy 2023/24 wynikiem zerowym (według planu finansowego ok. +4 tys. zł.). Ostatecznie, przy wypracowanych marżach, Spółka zamknęła rok obrotowy stratą finansową 17,99 mln zł…. Pojawiły się wątpliwości dotyczących transakcji Elewarru z ZZZ i PZZ Stoisław, czy w ich wyniku nie doszło do transferowania potencjalnej marży do tych podmiotów?

Zabrakło kontroli kosztów, pogorszyły się wskaźniki płynności, zarzucano zatrudnianie osób z politycznego polecenia (m.in. w Podkarpaciu), zawalono proces o zwrot nienależnych świadczeń ponad-kominowych od Lucjana Zwolaka (b. członka rady nadzorczego, obecnego szefa KOWRu), a w celu przypodobania się ministrowi planowano przenieść siedzibę spółki do Malborka (okręg wyborczy ministra Ziejewskiego).  Prognozowany wynik na rok 2024/25 (niecałe 30 mln zł) był czysto fantazyjny.  https://zyciestolicy.com.pl/kgs-sprawozdanie-elewarru-z-zastrzezeniem.

Zatem czy i jakie zobowiązanie Galewska i Wrona chcą spłacić poprzez powołanie Jacka Łukaszewicza? Oczywiście nie można wykluczyć, że został przygotowany jest wariant zapasowy, ale tak czy inaczej źle to wygląda. Czy nie lepiej unieważnić ten konkurs, by uniknąć kompromitacji?

Publicznie pytamy: co na to premier Donald Tusk, minister aktywów państwowych Wojciech Balczun, co na to kierownictwo PSL (wyborcy to odpowiednio ocenią), co na to pozostali członkowie zarządu KGS a także jej rada nadzorcza oraz czy rada nadzorcza Elewarr chce zostać przyszłym kozłem ofiarnym?


źródło: https://zyciestolicy.com.pl

14 sierpnia 2026

Życie Stolicy: FC Pszczółka nie realizuje żadnego kontraktu na rzecz wojska

FC Pszczółka

Fabryka Cukierków Pszczółka nie realizuje żadnego kontraktu na rzecz wojska, a wszelkie enuncjacje medialne wiceministra aktywów państwowych Grzegorza Wrony w tej sprawie to tylko propagandowe hasła. 

Przypomnijmy w marcu 2026 r. (dokładnie 3 marca 2026 r.) wiceminister Grzegorz Wrona podczas wizyty w lubelskim zakładzie zapowiedział jednak zupełnie inny kierunek: głęboką zmianę profilu produkcji Fabryki Cukierków „Pszczółka” na specjalistyczną żywność energetyczną o bardzo długim terminie ważności (nawet 20–30 lat) – m.in. batony z owoców liofilizowanych – z przeznaczeniem dla Wojska Polskiego i sojuszników NATO.

W opublikowanej przez PAP Biznes informacji nt. przyjętej strategii KGS i wypowiedzi wiceministra Grzegorza Wrony (MAP) cyt.

"Zmiany czekają m.in. wchodzące w skład KGS firmy: Elewarr, zajmujący się skupem zbóż; Fabrykę Cukierków „Pszczółka" czy samą Krajową Grupę Spożywczą, która produkuje cukier. Już wcześniej wiceminister zapowiadał, że „Pszczółka" może produkować żywność energetyczną o długim terminie ważności dla wojska ...

 

Wysokoenergetyczna żywność FC Pszczółka?

Postanowiliśmy zweryfikować powyższe zapowiedzi, zwracając się do KGS z pytaniem:

a) Jaki rodzaj żywności energetycznej ma produkować "Pszczółka" (batoniki, żelki, cukierki z kofeiną, czekolada energetyczna itd) ? Czy firma ma już opracowany skład produktu i czy został już on opatentowany? Czy opracowano już biznes-plan w zakresie opłacalności tej produkcji? Czy podpisano list intencyjny z (albo uzyskano pisemną promesę) z Ministerstwem Obrony Narodowej lub jednostce podległej dotyczącą zakupu tej żywności energetycznej?

Krajowa Grupa Spożywcza S.A. realizuje proces operacjonalizacji Strategii Grupy Kapitałowej KGS S.A. Dokumenty związane z tym procesem mają charakter wewnętrzny, a szczegółowe założenia strategiczne, prowadzone analizy oraz informacje dotyczące przygotowywanych i realizowanych projektów stanowią tajemnicę przedsiębiorstwa

- poinformowało nas biuro rzecznika prasowego Spółki.

Obecnie realizowany jest proces operacjonalizacji Strategii Grupy Kapitałowej KGS S.A. Dokumenty związane z tym procesem mają charakter wewnętrzny, a szczegółowe założenia strategiczne, prowadzone analizy oraz informacje dotyczące przygotowywanych i realizowanych projektów stanowią tajemnicę przedsiębiorstwa.

- odpowiedziała nas z kolei Fabryka Cukierków Pszczółka

Zasłonienie się tajemnicą to wygodne. Sprawdziliśmy w wyszukiwarce urzędu patentowego i nie znaleźliśmy żadnego PWP (prawa ochronnego) lub toczącego się postępowania dotyczącego jakiegoś produktu  wysokoeneregetycznego. Jedyne postępowanie prowadzone przez UPRP z wniosku FC Pszczółki dotyczy znaku towarowego "Crunchy" (drugie, pierwsze było w 2025 roku).

 

Nie ma żadnego kontraktu czy promesy

W tych okolicznościach zwróciliśmy się do Ministerstwa Obrony Narodowej z pytaniami:

Czy FBC Pszczółka uzgadniała z MON lub z jednostką podległą ministerstwu jaki rodzaj żywności energetycznej potrzebne jest dla wojska (batoniki, żelki, cukierki z kofeiną, czekolada energetyczna itd) ? Czy były jakiekolwiek rozmowy w tej kwestii np. z Ministerstwem Aktywów Państwowych? Czy MON lub inny podmiot podległy ministerstwu podpisał list intencyjny lub udzielił pisemnej promesy FBC "Pszczółka" lub Krajowej Grupie Spożywczej dotyczącą przyszłego zakupu tej żywności energetycznej? Z jakie budżetu miałby być finansowany ewentualny montaż linii produkcyjnych i ewentualny zakup ww. żywności energetycznej(z programu SAFE?)

W odpowiedzi MON poinformował jednoznacznie, że:

Fabryka Cukierków „PSZCZÓŁKA"  nie realizuje żadnego kontraktu na rzecz Sił Zbrojnych RP. Należy zaznaczyć, że resort obrony wspiera wszelkie inicjatywy, które wzmacniają potencjał polskiego przemysłu, przynoszą korzyści gospodarce oraz przyczyniają się do rozwoju zdolności istotnych z punktu widzenia bezpieczeństwa dostaw na potrzeby Sił Zbrojnych RP.

Innymi słowy hasła o wysokoenergetycznej żywności FC Pszczółka dla wojska to ... zwykła ściema.


źródło: Życie Stolicy

22 stycznia 2026

Życie Stolicy: Nie rozwiedzeni, choć rozwiedzeni. Sądowa paranoja

Niby rozwiedzeni (i to sądownie prawomocnie), ale jednak zdaniem innego Sądu - nie rozwiedzeni. Do tego prowadzi konflikt w środowisku sędziowskim, cała narracja o sędziach (paleosędziach) i neosędziach (czyli tych ukształtowanym po zmianie ustawy o KRS w 2017 roku).

 


Rozwiedzeni, nierozwiedzeni?

Sędzia Joanna Bieńkowska-Kolarz, delegowana do Sądu Rejonowego w Giżycku postanowieniem z dnia 12 stycznia 2026 oddalił wniosek o podział majątku wspólnego, uznając, że orzeczenie o rozwodzie jest nieistniejące, więc nie ustała przesłanka istnienia majątku wspólnego” - Sędzia uzasadnił, że wyrok jest nieistniejący, bo w składzie, który orzekał, zasiadał sędzia, który uczestniczył w procedurze nominacyjnej przed KRS ukształtowaną na mocy noweli z grudnia 2017 r.

"Postanowienie nie jest prawomocne i stronom przysługuje prawo do jego zaskarżenia"

- przekazał sędzia Adam Barczak, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Olsztynie

"W treści samego postanowienia nie ma wskazanych przyczyn jego wydania, dopiero po sporządzeniu uzasadnienia na wniosek stron będzie można stanowisko sądu szerzej poznać. Aktualnie takiego uzasadnienia jeszcze nie sporządzono, natomiast zasadnicze podstawy rozstrzygnięcia wynikają z treści protokołu rozprawy, gdzie sąd wyraził stanowisko, że wyrok (rozwodowy) wydany przez sędziego uczestniczącego w procedurze powołania na stanowisko sędziego Sądu Okręgowego w Olsztynie, przy udziale wadliwie powołanej Krajowej Rady Sądownictwa nie istnieje"

- czytamy w odpowiedzi sędziego Adama Barczaka na pytania Niezalezna.pl.

Z kolei orzeczenie rozwodowe, tj. wyrok Sądu Okręgowego w Olsztynie w sprawie Sygn. akt VI C 838/23 został wydany w dniu 25 marca 2024 r. i sędzią referentem była sędzia Lidia Merska".

Dodajmy, iż zgodnie z dokumentami Urzędu Stanu Cywilnego, nie ulega wątpliwości, iż ww. małżonkowie są już rozwiedzeni, i mogą ponownie zawrzeć związek małżeński np. za granicą zgodnie z orzecznictwem TSUE (które rząd chce uznawać).

 

Kwestionowanie orzeczeń w celu przejęcia sądów?

"Problem musi zostać rozwiązany systemowo – przez jednoznaczne uregulowanie statusu neosędziów, usunięcie skutków decyzji neoKRS i zagwarantowanie stabilności orzeczeń, zwłaszcza w sprawach życiowo istotnych ... "Bez tego chaos będzie narastał. I właśnie o to chodzi w projekcie ustawy praworządnościowej, o przywrócenie konstytucyjnych standardów, zakończenie chaosu w sądach i odbudowę zaufania obywateli do państwa prawa. W tym tygodniu Sejm rozpocznie prace nad resortowymi projektami – ustawy praworządnościowej oraz nowelizacji ustawy o KRS"

- stwierdza minister sprawiedliwości Waldemar Żurek.

Bierze się zatem zwykłych ludzi, jako "zakładników" kwestionując orzeczenia tzw. neosędziów, jako uzasadnienie projektu ustawy tzw. praworządnościowej, czyli przejęcia sądownictwa przez sędziów przyjaznych obecnie rządzącym. I o to w całej sprawie w rzeczywistości chodzi, a reszta to teatr na użytek publiczności.


Daniel Alain Korona

 

20 stycznia 2026

Życie Stolicy: Prezydent Nawrocki wetomat czy raczej notariusz rządu?

Prezydent Nawrocki notariuszem rządu? Taka opinia może zaskoczyć, gdy cały czas z ust premiera Donalda Tuska, polityków koalicji rządzącej słychać pretensje że prezydent Karol Nawrocki systematycznie wetuje, choć pretensję o brak wet wyrażali wcześniej gdy rządził PIS a prezydentem był Andrzej Duda. Ale w polityce filozofia Kalego z "Pustyni i Puszczy" Henryka Sienkiewicza nikogo już chyba nie zaskakuje.

 

3 kolejne weta, 144 łącznie podpisane ustawy

W tym tygodniu podpisałem kolejnych dwanaście ustaw przekazanych przez Marszałka Sejmu. To ważne zmiany w kodeksie pracy, planach inwestycyjnych gmin, w bezpieczeństwie Bałtyku czy ustawa  porządkująca funkcjonowanie spółdzielni mieszkaniowych. Łącznie już 144 razy mój podpis znalazł się pod ustawami skierowanymi do mnie przez Parlament. Dziś, jednak,  po raz kolejny, muszę powiedzieć : są granice, których przekroczyć nie wolno. Dlatego zdecydowałem o trzech ustawowych wetach.

Prezydent jest strażnikiem interesu obywateli, działającym w ramach i na podstawie Konstytucji Rzeczypospolitej. Rządzący muszą zrozumieć, że nie jestem ich notariuszem. Powtórzę to, co mówiłem wcześniej i co potwierdza praktyka: gdy rząd pracuje dobrze – weta nie ma. Gdy prawo, które przygotowuje, jest złe – weto jest konieczne. Presja wet działa. Rząd, pod jej wpływem, poprawia złe prawo.
Dlatego raz jeszcze i konsekwentnie zaznaczę: będę podpisywał ustawy, gdy służą Polakom, będę je wetował, gdy uderzają w ich wolność, interes, godność i bezpieczeństwo.

- stwierdza prezydent.

 

Porównanie wszystkich prezydentów III RP (stan historyczny ≈ 2025/2026)

Prezydent
Lata kadencji
Liczba wet
Podpisane ustawy (przybliżone)
Uwagi
Lech Wałęsa
1990–1995
27
Okres „małej konstytucji”
Aleksander Kwaśniewski
1995–2005
35
Historyczny rekord liczby wet, ale 2 kadencje
Lech Kaczyński
2005–2010
18
Jedna niepełna kadencja
Bronisław Komorowski
2010–2015
4
~1040
Najmniej wet
Andrzej Duda
2015–2025
19
1850
Bardzo mało wet przy PiS, więcej po 2023. Dodatkowo 61 ustaw skierowanych do Trybunału Konstytucyjnego w trybie prewencyjnym i następczym)
Karol Nawrocki
2025–…
23
144
Rekordowe tempo wetowania

Karol Nawrocki (od 6 sierpnia 2025 – początek prezydentury) do chwili obecnej zawetował 23 ustawy, a podpisał 144 ustawy w ciągu ok. 5 miesięcy. Zatem twierdzenie o wetomacie jest całkowicie bezzasadne. Raczej powinniśmy mówić o Nawrockim jako o długopisie czy notariuszu obecnego rządu (wszak podpisał ok.87% proponowanych ustaw).

W świetle jednak dokonań poprzedników, którzy praktycznie sporadycznie wetowali i podpisywali ustawy jak leci nawet w warunkach kohabitacji (w tym idiotyczną ustawę o neutralności plciowej w ofertach zatrudnienia), trzeba przyznać, że podejście prezydenta Nawrockiego do tej radosnej, zbędnej i często szkodliwej twórczości legislacyjnej (by nie używać zwrotu bardziej dosadnego) jest jednak pozytywnym zaskoczeniem.

Osobiście zawsze uważałem, że prezydenci wetują zbyt mało ustaw, ograniczając się do roli notariusza, długopisu, nie przejmując się fatalną jakością ustaw i ich szkodliwymi skutkami. Prezydent wetuje więcej, dobrze, ale to wciąż za mało. Nie wiadomo także, czy takie samo podejście jak obecnie będzie prezentować prezydent Nawrocki w przypadku zmiany rządu w 2027 roku? To jednak dopiero okaże się po następnych wyborach parlamentarnych.


Dr Daniel Alain Korona

5 listopada 2025

Życie Stolicy: Samozbiory z VATem

Samozbiory - to słowo stało się wyrazem dramatu rolników. Ale okazuje się że przyjdzie im dodatkowo zapłacić za dramat i nieopłacalność produkcji rolnej.

 

Pytania do resortu finansów oraz rolnictwa i rozwoju wsi.

W październiku rolnicy z różnych części kraju, zdesperowani sytuacją na rynku, wezwali do tzw. samozbiorów, innymi słowy każdy może przyjechać na pole i zabrać paprykę, ziemniaki, kapustę, których rolnikowi nie opłaca się zbierać. Samozbiory mają charakter nieodpłatny lub za symboliczną kwotę.

W związku z powyższym zwróciliśmy się do Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Ministra Finansów z zapytaniem dziennikarskim ws samozbiorów nieodpłatnych:

1) czy rolnik jest zobowiązany uiścić podatek VAT od towaru w ten sposób rozdysponowanego?

2) Jeżeli tak, w jaki sposób mają rolnicy obliczyć podstawę opodatkowania, tj. ilość towaru i cena (hurtowa, detaliczna)?

3) Czy ta rozdysponowany towar może być uznany za spełniający wymóg art. 7 ust.3 i 4 pkt. 2 ustawy o VAT t. towar małej wartości.

4) W przypadku w którym podatek VAT byłby należny czy Minister Finansów wyda rozporządzenia ws. zaniechanie poboru podatku VAT w takich sytuacjach?

5) Czy Minister Rolnictwa zamierza interweniować w sprawie nieodpłatnych samozbiorów, aby zdesperowani rolnicy nie byli dodatkowo opodatkowania (np. czy wystąpi do Ministra Finansów o wydanie rozporządzenia ws. zaniechania poboru podatku w takich sytuacjach)

 

Resort rolnictwa umywa ręce

W odpowiedzi Wydział Obsługi Medialnej MRiRW odesłał nas do Ministerstwa Finansów:

uprzejmie informujemy, że organem właściwym w zakresie podatków, w tym  podatku VAT, jest Minister Finansów i Gospodarki. W związku z tym bardzo prosimy o skierowanie pytań do tego ministerstwa.

Na ponowne pytanie czy jednak Minister wystąpi do Ministra Finansów o wydanie rozporządzenia ws. zaniechania poboru podatku w przypadku nieodpłatnych samozbiorów, już nie doczekaliśmy się odpowiedzi.

 

Samozbiory podlegają opodatkowaniu VAT w przypadku rolników nie-ryczałtowych

Po dwukrotnym zapytaniu otrzymaliśmy także odpowiedź ze strony Wydziału Prasowego Biura Komunikacji i Promocji Ministra Finansów. I tak mogliśmy się dowiedzieć, że:

działalność rolnicza może być opodatkowana podatkiem VAT na zasadach ogólnych albo z zastosowaniem procedury przewidzianej dla tzw. rolników ryczałtowych.

Dostawy produktów rolnych dokonywane przez rolników ryczałtowych objęte są zwolnieniem od podatku VAT, jeżeli są to produkty pochodzące zasadniczo z jego własnej produkcji rolniczej (np. z własnego gospodarstwa rolnego). Dotyczy to również dostaw dokonywanych w ramach tzw. samozbiorów, tj. nieodpłatnie bądź za symboliczną odpłatnością.

W przypadku rolników będących podatnikami VAT czynnymi, rozliczają oni ten podatek na zasadach ogólnych wynikających z regulacji ustawy o VAT i aktów wykonawczych do tej ustawy.

Opodatkowaniu VAT podlegają czynności odpłatne (m.in. dostawy towarów i świadczenie usług za wynagrodzeniem), ale również niektóre czynności nieodpłatne, tj. nieodpłatne przekazanie towarów należących do przedsiębiorstwa podatnika czy wszelkie inne darowizny, w sytuacji, gdy podatnikowi przysługiwało przy nabyciu bądź wytworzeniu towaru prawo do obniżenia kwoty podatku należnego o kwotę podatku naliczonego.

Wyżej wymienione zasady dotyczą również dostaw produktów rolnych dokonywanych w ramach tzw. samozbiorów. W przypadku takich dostaw nieodpłatnych podstawą opodatkowania jest koszt wytworzenia tych produktów, określony w momencie tej dostawy.

Aby móc mówić o prezentach o małej wartości, których nieodpłatne przekazanie nie podlega opodatkowaniu VAT, muszą być spełnione wskazanie w ustawie o VAT warunki, tj. łączna wartość przekazanych jednej osobie towarów nie może przekroczyć w roku podatkowym kwoty 100 zł (bez podatku), pod warunkiem jednak, że podatnik prowadzi ewidencję pozwalającą na ustalenie tożsamości tych osób. W przypadku natomiast, gdy przekazania nie ujęto w takiej ewidencji, jednostkowa cena nabycia lub jednostkowy koszt wytworzenia towaru w momencie jego przekazania nie może przekroczyć 20 zł.

 

Nie będzie zaniechania poboru podatku, bo Unia Europejska

Podatek VAT jest podatkiem zharmonizowanym w Unii Europejskiej. Polska, jako państwo członkowskie, zobowiązana jest do zapewnienia zgodności przepisów krajowych normujących opodatkowanie podatkiem od towarów i usług z przepisami prawa unijnego, w tym do przestrzegania zasad rządzących tym podatkiem.

Zaniechanie poboru podatku prowadziłoby do naruszenia jednej z podstawowych zasad VAT w UE - zasady neutralności podatku VAT, mogłoby być też postrzegane jako naruszenie prawa unijnego w obszarze środków własnych UE - podatek VAT stanowi podstawę do ich wyliczenia. Nie jest zatem rozważane takie rozwiązanie.

 

Rolnik dwukrotnie bity

Rolnicy, którzy w akcie desperacji ogłosili nieodpłatne samozbiory, ze względu na brak opłacalności produkcji, będą zatem teraz faktycznie dodatkowo ukarani przez fiskusa podatkiem VAT.  Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi umył ręce, nie próbował nawet wystąpić do Ministra Finansów o zaniechanie poboru podatku. Ten ostatni z kolei, także nie pochylił się nad dramatem rolników i żąda podatku VAT od przychodów nieuzyskanych.

A czy nie można było choć raz, wykazać serce i zdrowy rozum, a nie urzędniczą bezduszność.

 

Daniel Alain Korona

20 sierpnia 2025

KGS: Elewarr w obliczu nadpodaży i spadku cen zbóż

Elewarr zakończy rok obrotowy 2024/25 stratą (trzeci rok z rzędu). Co prawda odpowiedzialność za wynik finansowy ponosi zarząd, ale zgodnie z umową Spółki z 2023 roku ostateczne słowo w zarządzie w razie różnicy zdań ma prezes, który odpowiada także za politykę handlową. Do lipca prezesem był Jacek Łukaszewicz.

 

Rynek Zbóż: Magazyny pełne, ceny zbóż spadają, skup wstrzymany

Jak informuje TOP AGRAR – Duża koncentracja dostaw spowodowała spore natężenie dostaw i zasypanie części magazynów skupowych… rolnicy wyraźnie chcą w tym roku sprzedawać – mówi przedstawicielka młyna na Śląsku. Jednak taka duża podaż pszenicy do młynów u niektórych przetwórców spowodowała konieczność okresowego wstrzymania się ze skupem. – Musieliśmy przerwać skup, bo chwilowo nie mamy miejsca, 

Duże zapełnienie magazynów dotyczy jednak nie tylko młynarzy. Od paru firm paszowych, także tych wielooddziałowych słyszymy o konieczności wstrzymania skupu… Problemy z miejscem pojawiają się także w firmach handlowych. – Pszenicę jeszcze kupuję, ale na pszenżyto już nie mam miejsca. Od 4 lat nie było takich żniw, żeby tak dużo zboża trafiało do skupów prosto z pola – mówi właścicielka skupu z Centrum kraju.

Ceny zbóż spadają, a sytuacja może jeszcze się pogorszyć. W ostatnich latach zbiory w Polsce kształtowały się na poziomie 33-35 mln ton, przy konsumpcji rzędu 25 mln ton. Reszta była eksportowana, ale w tym roku eksport dosłownie siadł i na razie nie widać czynników zmiany trendu.

 

Bardzo niskie ceny światowe.

Gxv8jTsXwAAvOP7Cena pszenicy na świecie spadły do najniższej wartości od 5 lat

Na giełdzie MATIF cena pszenicy kształtuje się poniżej 200 euro ( 850 zł/tona). W ostatnim przetargu 7 sierpnia w Tunezji wygrywały oferty na poziomie do 263 usd/tona. Uwzględniając koszty transportu morskiego i do portu, polska pszenica okazuje się za droga o co najmniej 50-100 złotych.

Gyn4hROWcAAzXrZCzy ceny pszenicy konsumpcyjnej w Polsce spadną zatem do poziomu poniżej 700 zł/tona, w wyniku czego nasze zboże stanie się konkurencyjne na rynkach światowych?

Według prognoz najniższe ceny mogą nastąpić we wrześniu, po czym powinien być wzrost. Ale choć prognozy cen zbóż także w Polsce wskazywały jeszcze niedawno na lekką podwyżkę cen pszenicy i znaczną w przypadku rzepaku do końca roku, warto pamiętać iż wcale nie muszą się sprawdzać, co widzieliśmy już w II połowie roku 2022 roku.

Ceny kontraktów terminowych pszenicy, których daty zapadalności przypadają na I półrocze 2026 są o kilka euro wyższe niż bieżące, a w przypadku pszenicy na II półrocze 2026 o kilkanaście euro. Ale ceny terminowe są odzwierciedleniem bieżących oczekiwań a niekoniecznie cen które będą w danym okresie (wiele informacji i zdarzeń mogą wpłynąć na ostateczny poziom cen).

Nieco lepiej powinno być w przypadku rzepaku, gdyż niedobór tego surowca w tym roku w Polsce powinno wpłynąć na nieco wyższe ceny niż na giełdzie MATIF, ale sam poziom cen kształtuje jednak giełda, a nie relacje popytowo-podażowe na rynku krajowym.

 

ELEWARR w kłopocie?

Sytuacja na rynku zbóż także sprawia problem wszystkim firmom skupowym, w tym również spółce Elewarr.

GynrB1NXAAAWd1mPaństwowy charakter spółki powoduje, że izby i organizacje rolnicze będą oczekiwać od tej firmy zarówno skupu jak i wyższych cen. Tymczasem elewatory nie są z gumy, mają ograniczoną pojemność magazynową (blisko 700 tys. ton), a znaczną część powierzchni zajmują rezerwy strategiczne.

Dodatkowo warto nadmienić, że Elewarr – jak informują sygnaliści – posiada jeszcze pewne ilości zbóż, zakupionych w minionym roku żniwnym czyli za czasów prezesa Łukaszewicza po bardzo wysokich cenach ewidencyjnych i nie sprzedanych przed obecnymi żniwami. W ten sposób kolejna część powierzchni elewatorów jest siłą rzeczy wyłączona z bieżącego skupu.

A zatem Spółka będzie musiała wstrzymać lub ograniczyć skup (co już następuje – w miniony weekend elewatory w Bartoszycach, Rzeszowie były zamknięte), oraz znacząco obniżyć cenę, co oczywiście wywoła niezadowolenie dostawców zainteresowanych jak najwyższymi cenami.

Powyższa sytuacja oczywiście staje się pożywką dla różnorodnych plotek (np. o ukraińskim rzepaku) pojawiających się wbrew wszelkiej logice (nadal obowiązuje zakaz importu, a ponadto zarówno za moich czasów, gdy kierowałem Spółką w latach 2018-22 jak i później, Elewarr nie importował ukraińskiego zboża czy rzepaku).

Czy w tej sytuacji, takie działania ze strony Elewarru jak obniżka cen oraz wstrzymywanie skupu nie są racjonalne i uzasadnione? Moim zdaniem jak najbardziej.

 

Skup to nie wszystko, problemem jest sprzedaż

W warunkach obserwowanej nadpodaży zbóż, spadających cen i niepewności odnośnie cen przyszłych, przed firmami skupowymi takimi jak Elewarr powstaje problem już nie skupu ale sprzedaży. W teorii powinno się od razu sprzedawać towar, którego zakupiono, w tym również na warunkach terminowych. Jednak zasyp młynów, firm paszowych oraz braku eksportu powoduje sytuację, w której zaczyna brakować bieżącego popytu, czyli kupujących.

Ceny skupu pszenicy powinny osiągnąć swoje minima we wrześniu – październiku br. a analitycy StockCan, Wall Investor, GovCapital (USA) przewidują wzrost cen w listopadzie i grudniu br. i jeszcze wyższe ceny pszenicy w 2026 roku. 

Ale przed nami od października zbiory kukurydzy ok. 7-8 mln ton, podczas gdy krajowa konsumpcja zbożowa w ostatnim kwartale sięga 6 mln ton. A zatem może okazać się, że o ile nie uruchomi się eksportu pszenicy w wyniku spadku cen, ponowny wzrost cen nastąpi w Polsce nie po wrześniu/październiku, ale dopiero w 2026 roku.

Oczywiście wciąż mówimy o przewidywaniach i prognozach, które wskutek różnych pojawiających się zdarzeń i informacji z czasem mogą ulec zmianie.

 

Za politykę rolną odpowiedzialny jest Minister Rolnictwa

Skoro Elewarr nie ma ani możliwości technicznych ani finansowych, by prowadzić coś w rodzaju skupu interwencyjnego, zatem organizacje i izby rolnicze powinny kierować swoje oczekiwania wobec resortu rolnictwa. A co w obliczu nadchodzącego problemu zbożowego uczynił resort?

I czemu służy KOWRowski fundusz promocji ziarna zbóż i przetworów zbożowych, oprócz finansowaniu imprez Krajowej Rady Izb Rolniczych i niektórych związków? Bo na pewno nie przyczynia się ono do zwiększenia eksportu?

Zazwyczaj w takich sytuacjach politycy odpowiadają kolejnymi dotacjami, choć to niczego nie rozwiązuje w sposób systemowy. Jeżeli już mają być dopłaty do zbóż, to niech to będzie przynajmniej od eksportowanych ilości (w formie dopłat do transportu), a nie od hektarów gruntu.

Przypomnijmy chodzi o los polskiego rolnictwa?


Daniel Alain Korona

20 czerwca 2025

Życie Stolicy: należy zredukować koszty KGS – uważa dr Daniel Alain Korona

 Należy zredukować koszty KGS

- uważa Daniel Alain Korona, ekonomista i ekspert od spraw rolnictwa na łamach portalu https://zyciestolicy.com.pl 

Jak donoszą media - Niemiecki Pfeifer & Langen, właściciel czterech dużych cukrowni na terenie Polski w liście otwartym zaapelował o "prowadzenie działalności zgodnie z zasadami zdrowej konkurencji w obliczu trudnej sytuacji plantatorów". Chodzi o to, że państwowa Krajowa Grupa Spożywcza sprzedaje cukier przy znaczących stratach, poniżej kosztów, co prowadzi do poważnych problemów dla innych producentów na rynku, jak i tysięcy rolników uprawiających buraki.

Według prognoz KGS, jej strata netto w nowym sezonie może przekroczyć 600 milionów złotych, co budzi poważne wątpliwości dotyczące stabilności rynku.

Czy zarzuty P&L są uzasadnione zapytaliśmy dr Koronę.

Pyt. Pfeifer & Langen Polska S.A. wyraża zaniepokojenie sytuacją w branży cukrowniczej i zwraca uwagę na destabilizujące działania największego gracza na rynku (czyli KGS) i apeluje o działanie zgodne z zasadami uczciwej konkurencji.

Należy rozróżnić dwa problemy - zaniepokojenie sytuacją w branży cukrowniczej oraz politykę Krajowej Grupy Spożywczej. Odnośnie pierwszej nastąpiło znaczące ograniczenie cen skupu buraków cukrowych z poziomu sięgającego nawet 46,5 euro/tona do ok. 30-33 euro/tona w nadchodzącym sezonie. Stwarza to rolnikom problem opłacalności produkcji.

Według Wielkopolskiej Izby Rolniczej dochód z ha buraków wynosi obecnie zaledwie 410 zł/ha. Można oczywiście się spierać co do konkretnych pozycji kosztów, ale w każdym razie będzie to dochód niski. Ale chciałbym przypomnieć, że to Pfeifer & Langen jako pierwszy rozpoczął debatę i negocjację z plantatorami o obniżeniu cen surowca do 30 euro/tona, a nie KGS. Tak gwoli ścisłości.

Pyt. A czy KGS destabilizuje rynek, narusza zasady uczciwej konkurencji?

KGS dość odważnie w ubiegłych latach podniósł koszt cen zakupu surowca. Cena 46,5 euro/tona buraka dla plantatorów była korzystna, owszem ale przyczyniała się do wyższych kosztów produkcji. Wcześniej czy później musiało się to odbić na finansach firmy. W tym roku obrotowym widzimy tego skutki. Stąd przy spadających cenach cukru prognozowa strata aż 600 mln zł. Ale zarzut P&L jest częściowo chybiony, bo choć ceny sprzedaży cukru przez KGS były niskie, to problemem są koszty funkcjonowania Spółki, które były za wysokie.

Wyjaśniam. W ekonomii politycznej socjalizmu Minza cenę określono jako koszty + marża. W gospodarce rynkowej cena jest pochodną oczekiwań sprzedającego, którego warunkują koszty, oraz oczekiwań kupującego, który zapłaci tyle ile gotów jest zapłacić. O tym jak ukształtuje się ostatecznie cena będą wpływały dodatkowo elastyczność stron, oczekiwania inflacyjne, możliwości i cena importu, ewolucja konsumpcji, koszty transportu, monopolizacja sieci sklepowych, poziom zapasów, ogólny popyt i podaż itd itd.

W każdy razie dziś nie widać jeszcze czynników, które powodowałyby, że kupujący byłby teraz gotowy zapłacić wyższe ceny. A to oznacza przy obecnym poziomie kosztów KGS, albo wcale nie sprzedajesz, albo ze stratą. W takiej sytuacji sprzedajesz ze stratą, bo trzeba zachować płynność. Natomiast dla zrównoważenia sytuacji, konieczna jest redukcja kosztów i nie mówię tylko o kosztach buraka.

To jakie koszty powinny być zredukowane?

Koszty buraka na nadchodzący sezon są już obniżone, co może mieć swój skutek w postaci mniejszego areału upraw, a to oznacza spadek produkcji. Ale cena surowca to nie wszystko, trzeba jeszcze obniżyć koszty funkcjonowania samej spółki. Np. KGS znacząco zwiększył w ciągu ostatnich lat zatrudnienie w tym pracowników nieprodukcyjnych. Trend ten należy zatrzymać i odwrócić. Prowadzono bardzo aktywną politykę sponsoringu sportowego, tyle że była ona nieprzemyślana, nie było żadnego związku z potrzebami firmy a efekty finansowe dla Spółki są zerowe.

Ogłasza się przetargi na różne audyty zewnętrzne, które mogą być zrealizowane we własnym zakresie, wydaje się pieniądze na nową stronę internetową żeby była bardziej elegancka (choć poprzednia spełniała swoje zadanie), wprowadza się obszerną sprawozdawczość, ankiet które niczemu nie służy poza tworzeniem zbędnych statystyk. Utworzono 4 dodatkowe komórki tzw. biura segmentów, zbędnych i kosztownych. To tylko przykłady, gdzie można wygenerować oszczędności, niższe koszty.

Koszty to jedno ale przychody drugie?

cukierOwszem. Ale przychody zależne są od cen sprzedawanych towarów czyli cukru. Na giełdzie londyńskiej obecnie mamy poziom 469 usd/tona, to niski poziom, choć przypominam że w 2019 roku cena cukru kształtowała się nawet na poziomie 300 usd/mt. Pamiętajmy jednak, że gospodarka jest dynamiczna, i choć analitycy przewidują, że zapowiadane ograniczenie areału uprawy buraka cukrowego w Europie o 10-15% może przełożyć się na wzrost cen cukru w kolejnych sezonach, to pamiętajmy że w Europie następuje regres demograficzny, zmieniają się zachowania konsumentów, a zatem w jakieś mierze te czynniki będą osłabiały potencjalne wzrosty.

Faktem jest, że prognozy światowe mówią teraz o wzroście cen cukru w ciągu najbliższego roku i w perspektywie kilkuletniej, choć różnią się między sobą wielkością. I ten wzrost jeżeli nastąpi jest wiadomością pozytywną dla KGS, ale też i negatywną, bo zarządzający spółką mogą mieć pokusę, by nie dokonywać działań naprawczych. Tylko, że rynek potrafi być przewrotny i wszystko może szybko się zmienić.

Ponadto analitycy przewidują, że długoterminowo, światowe zużycie cukru będzie rosło, głównie w krajach rozwijających się. To może być mylny pogląd, bo co prawda zużycie wraz z zamożnością będzie rosnąć, ale równocześnie także w tych krajach (z wyłączeniem jeszcze Afryki i kilku krajów arabskich) następuje regres demograficzny, a to czynnik który wpłynie negatywnie na konsumpcję.

Krajowa Grupa Spożywcza (KGS) planuje zrównoważyć strukturę przychodów poprzez rozwój istniejących spółek i akwizycje. Łączny plan inwestycyjny do 2028 roku zakłada wydatki na poziomie 5 miliardów złotych, z czego 2,5-3 miliardy złotych ma być przeznaczone na rozwój segmentu cukrowniczego. Inwestycje te mają na celu zwiększenie efektywności produkcji i dostosowanie się do regulacji dekarbonizacyjnych, w tym przejście na gaz i biogaz. Czy to dobry kierunek?

Sam rozwój istniejących spółek i akwizycji samo w sobie nie jest złe, najważniejsze jednak by były zyskowne... jeżeli KGS będzie dalej ubezwłasnowolnić spółki zależne, narzucać zbędną sprawozdawczość, nieprzystające rozwiązania i procedury, a do tego powoływać osoby zainteresowane tylko T.K.M. lub jak inni mówią K.W.S. (Kasa, wpływy, stołki), to wówczas nie wróżę sukcesu i to raczej będą zmarnowane pieniądze. Ale jak będzie czas pokaże.

Nowy prezes KGS ma przed sobą nie lada wyzwanie i życzyć należy by mu sprostał, a zwłaszcza życzę doboru właściwych ludzi, bo wbrew pozorom to niełatwe (wcale nie ma ich tak dużo) i tego w KGSie jak słyszę wciąż brakuje.

12 czerwca 2025

KGS dopłaca do każdego kilograma cukru?

Agresywna strategia cenowa KGS może okazać się zgubna nie tylko dla konkurencji, ale i samej grupy – twierdzą obserwatorzy cytowani przez Puls Biznesu.

 

Niższe ceny buraka, ale wciąż za wysokie?

Dziennik zwraca uwagę, że w kampanii 2024/2025 krajowi producenci wytworzyli ponad 2,5 mln ton cukru, czyli najwięcej w historii, jednak w nowym sezonie jednak raczej tego rekordu nie pobiją.

burak cukrowyJak podaje „PB”, największą firmą odpowiadającą za produkcję cukru jest państwowa Krajowa Grupa Spożywcza (KGS), która w kampanii 2024/2025 oferuje plantatorom minimalnie 32,5 EUR za tonę buraków. Choć to stawka niższa niż 46,5 euro proponowane w poprzednim sezonie, to wciąż najwyższa na rynku – dodaje.

„Puls Biznesu” informuje, że według obserwatorów rynku stawka oferowana przez KGS oznacza, że wyprodukowanie kilograma cukru będzie kosztowało koncern więcej, niż rynek jest gotów za niego zapłacić, więc każdy sprzedany kilogram przyniesie stratę. 

 

600 milionów straty?

KGS: Wynagrodzenie członka rady nadzorczej ElewarrDziennik dodaje, że „państwowy gigant spodziewa się w nowym sezonie ponad 600 mln zł straty netto, o czym poinformował w oficjalnym sprawozdaniu”. Jak wskazuje, „prognozowana potężna strata KGS budzi niepokój w całym sektorze”. Zdaniem jednego z rozmówców „Pulsu Biznesu” „polityka KGS wymusza na innych producentach dostosowanie się do zaniżonych cen. Wielu sprzedaje cukier poniżej progu rentowności, co zagraża stabilności rynku”.

„Padają oskarżenia o stosowanie praktyk, które mogą być uznane za czyny nieuczciwej konkurencji. Mówi się też, że jeśli KGS nie zacznie działać zgodnie z regułami rynku, sektor czeka fala wycofywania się plantatorów, upadłości i dalsza destabilizacja” – pisze dziennik.


Obniżyć koszty produkcji?

Daniel Alain KoronaPrzypomnijmy, że w czerwcu 2024 roku dr Daniel Alain Korona – były prezes Elewarru (za czasów którego Spółka odnosiła sukcesy) i pełnomocnik Związku Zawodowego Rolnictwa „Korona” informował o nadchodzącej stracie KGS wielkości 600 mln zł na rok 2024/25.  W późniejszym okresie Korona także przestrzegał, że KGS może czekać strata także w 2025/26 roku pomimo obniżenia cen buraka cukrowego. cyt.

A zatem w przypadku spełnienia się prognozy czyli spadku dochodów z cukru (i pochodnych) o ok. 7%, KGS może w roku 2025/26 znowu zamknąć rok obrotowy znów z dużymi stratami, o ile nie wykona działań naprawczych w kierunku znacznego zmniejszenia kosztów.

Jak informował KGS – Plantatorzy dostarczający buraki w 2025 roku otrzymają zapłatę za buraki kontraktowane o zawartości cukru 16 proc. w kwocie netto nie mniejszej niż 33,5 euro za 1 tonę, czyli o ok. 13 euro mniej niż w 2024 roku (ok. 55 zł). Krajowa Grupa Spożywcza w roku 2023/24 skupiła 7,293 mln ton ton buraka cukrowego. Przy założeniu podobnej wielkości skupu, obniżka kosztów z tego tytułu wyniesie ok. 400 mln złotych. Może to nie wystarczyć do zrównoważenia wyniku finansowego, zwłaszcza jeżeli prognozy TradingEconomics.com miałyby się sprawdzić

 

Trzeba było posłuchać Korony?

Może zatem zamiast ideologicznych ankiet,  kierownictwo KGS posłucha eksperta, zacznie z nim współpracować, uwzględniać jego opinie i oceny.  Jak zauważał w kwietniu były prezes Elewarru, KGS wymaga restrukturyzacji na wielu płaszczyznach.

Na podstawie analizy liczb pracowników, Korona wówczas stwierdzał:

Wyraźnie obserwujemy tendencję zwiększenia zatrudnienia nieprodukcyjnych pracowników (od 2020 roku o ponad 200 osób) i rozbudowy centrali. To nie było ekonomiczne racjonalne. Wraz ze zwiększeniem zatrudnienia zwiększano liczbę komórek organizacyjnych KGS. Niepotrzebne wydają się biura wykonawcze segmentów, w szczególności jeżeli popatrzymy na efekty istnienia tych struktur. Wszystkie spółki segmentu zbożowo-młynarskiego (Elewarr, PZZ Stoisław, ZZZ) zaliczyły straty, choć koniunktura nie była aż tak zła. Również ten rok obrotowy 2024/25 Elewarr może zakończyć stratą podobną do tej z poprzedniego. Może przydaliby się w tych spółkach efektywniejsi prezesi?

Ponadto wskazywał on na konieczność zmiany myślenia w KGS:

Zasadniczo należy zmienić myślenie z korporacyjno-urzędniczego na biznesowy. Są firmy, które stwierdziły że nie zawarły kontraktów z KGS, bo ta traktowała ich a la per noga. I z tego co wiem, coś w tym było. Ponadto nie sposób zrozumieć czemu ma odpowiadać polityka sponsoringu sportowego prowadzona przez KGS? By zadowolić tego czy innego polityka …

Nie lepiej jest z traktowaniem spółek zależnych.  Elewarr został całkowicie zmarginalizowany przez KGS i dziś ta spółka w mojej ocenie nie odgrywa swej dawnej roli. Z doniesień sygnalistów wynika, że do zarządów spółek zależnych (np. KHBC) trafiają osoby z układów politycznych. Tylko że w mniejszych firmach, jeżeli nie będą mieli właściwych kompetencji, może to mieć fatalne konsekwencje.  A zatem czy nie lepiej postawić fachowość?

KGS do tej pory ignorował ten głos eksperta i zdrowego rozsądku. Jeżeli KGS dalej będzie stawiać na szablonowość, zwiększeniem wewnętrznej biurokracji i działań nie mających podłoża ekonomicznego, to oczywiście nie przyniesie to pozytywnych efektów.

Mimo złej koniunktury, KGS jak sugeruje Korona może być rentowne, trzeba mieć tylko odwagę podjęcia określonych decyzji także restrukturyzacyjnych zarówno w samym KGSie jak i w spółkach zależnych, a nie postępować zgodnie z filozofią że jakoś to będzie.

(za Życie Stolicy)

3 maja 2025

Życie Stolicy: KGS nie będzie przeniesiony pod nadzór resortu rolnictwa?

pobrane 3 1KGS powinna podlegać ministrowi rolnictwa, a nie, jak dotychczas, ministrowi aktywów państwowych – uważa Michał Kołodziejczak, wiceminister rolnictwa.    MAP nie ma zaplecza, które mogłoby się tym zajmować … przeniesiono dom bez fundamentów, bo tutaj są fachowcy, tutaj są ludzie kreślą wizję polskiego rolnictwa na kolejne lata”. Jego zdaniem Krajową Grupę Spożywczą „ukradł (…) polskim rolnikom” ówczesny minister aktywów, a przeniesienie KGS pod nadzór MAP było „nielogiczne”.


pobrane 4Z podobnym postulatem występował w listopadzie 2023 roku NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność” do premiera Mazowieckiego, który stwierdzał że:


Krajowa Grupa Spożywcza powstała na bazie Krajowej Spółki Cukrowej w odpowiedzi na postulaty rolników, aby stworzyć koncern spożywczy, którego współwłaścicielami będą rolnicy, a który pomoże w ustabilizowaniu rynku. Grupa powstała, ale trafiła w ręce ministra aktywów państwowych… Zdaniem NSZZ RI „Solidarność” podmiot ten, będący strategicznym elementem zapewnienia bezpieczeństwa żywnościowego i  stabilizującym rynki spożywcze w Polsce z oczywistych względów powinien znajdować się pod nadzorem Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi.  Zdaniem Związku bez dokonania tej fundamentalnej zmiany pogłębi się destabilizacja rynków rolnych w najbliższych latach, co w efekcie doprowadzi do zagrożenia bezpieczeństwa żywnościowego w Polsce.

MAP nie „ukradło” KGS

zdjecie Korona 2 1Jednak nie wszyscy przedstawiciele organizacji rolniczych podzielają takie rozwiązanie. 28 kwietnia dr Daniel Alain Korona, ekonomista i były prezes Elewarru, za czasów którego Spółka biła rekordy zysku, a dziś pełnomocnik Związku Zawodowego Rolnictwa „Korona” w piśmie do Ministra Aktywów Państwowych wyraził krytyczne stanowisko wobec propozycji Ministra Rolnictwa o przekazanie Krajowej Grupy Spożywczej z nadzoru MAP pod nadzór Ministerstwa Rolnictwa, stwierdzając:

W rzeczywistości od chwili powstania w kwietniu 2022 roku KGS był w nadzorze ministerstwa aktywów państwowych, a nie ministerstwa rolnictwa. Poprzedniczka Krajowa Spółka Cukrowa była najpierw w nadzorze Ministerstwa Skarbu Państwa, w 2016 roku po likwidacji Ministerstwa Skarbu Państwa trafiła pod nadzór Ministerstwa Rolnictwa by 3 lata później trafić do Ministerstwa Aktywów Państwowych. A zatem to usytuowanie w ministerstwie rolnictwa było tymczasowe, abstrahując od faktu że ministerstwo rolnictwa to nie polscy rolnicy.

Nie ukrywamy naszej negatywnej oceny

Nie uszło także naszej uwadze, że postulat przeniesienia KGS pod resort rolnictwa wzmógł się, po tym jak pozycja w KGS osób kojarzonych ze środowiskiem dawnego SKL uległa znacznemu osłabieniu.

Nie ukrywamy naszej negatywnej oceny dotychczasowego sposobu zarządzania i funkcjonowania KGS oraz spółek zależnych. Przytoczyć można takie okoliczności jak nadmierna liczba komórek organizacyjnych KGS, przerost zatrudnienia (w ciągi 4 lat wzrost o 10% w tym nieprodukcyjnych), nie-merytoryczna polityka sponsoringu sportowego, brak właściwej reakcji w obliczu spadku cen cukru w 2023/24, pozbawienie się wpływu w radzie nadzorczej ZetPeZet, marginalizacja Elewarru itd.

Jednakże

Samo przeniesienie nadzoru z jednego resortu pod drugi nie poprawi efektywności działania

Sam fakt przeniesienia pod nadzór resortu rolnictwa nie spowoduje lepszego nadzoru czy efektywności działania firmy, a w naszej ocenie może nawet zaszkodzić, ze względu na fakt, iż Ministerstwo Rolnictwa będzie zainteresowane realizacją polityki resortowej w zakresie rolnictwa, a nie interesem spółki. Oprócz faktu, iż KGS nie ma żadnych realnych możliwości stabilizacji rynku, takie usytuowanie pod resort rolnictwa w sposób naturalny zwiększy oczekiwania ze strony środowisk rolniczych w celu uzyskania np. wyższych cen buraków, zbóż itp.

Właśnie takie nastawienie dominujące za poprzedniego rządu przyczyniło się do wyższych cen buraka cukrowego i zbóż co odpowiadało rolnikom, ale było niezgodne z interesem samych spółek. Kontynuacja takiej polityki może przynieść negatywne skutki nie tylko dla tychże, ale także długofalowo dla samych rolników. Zarząd, uzależniony od oczekiwań i decyzji personalnych resortu rolnictwa będzie skłonny do przekładania określonych oczekiwań nad interesem handlowym.

Zamiast przenosin należy zmniejszyć koszty funkcjonowania KGS

Dodatkowo zwracamy uwagę na fakt, iż w tym roku obrotowym, na skutek niekorzystnych zmian cenowych cukru i wcześniejszych decyzji w zakresie cen skupu, Krajowa Grupa Spożywcza zamknie rok obrotowy znaczną stratą finansową (600 mln zł według planu rzeczowo-finansowego).  Ponadto także rok 2025/2026 prawdopodobnie nie zakończy się dodatnim wynikiem finansowym, i to pomimo spadku cen skupu buraków kontraktowych. Konieczne w tej sytuacji wydają się  działania ws zmniejszenia kosztów funkcjonowania KGS.

Równocześnie Korona postuluje dokonanie określonych zmian w KGS i spółkach zależnych. Czy jego głos zostanie uwzględniony?

A zarząd wciąż nie uzupełniony

Według ostatnich nieoficjalnych informacji zapadła polityczna decyzja, że nie nastąpi przeniesienie KGS z nadzoru MAP pod resort rolnictwa. Równocześnie rada nadzorcza wciąż nie rozstrzygnęła postępowania konkursowego na prezesa i 2 członków zarządu. Dlaczego? Bo jak wieść niesie, mimo że różni kandydaci latali i zabiegali o wsparcie politycznie, ostatecznie rada nie otrzymała żadnej wskazówki (kogo wybrać?) a zważywszy słuchy o możliwych zmianach w radzie nadzorczej, w obawie przed „podłożeniem się”, nie dokonano żadnego wyboru. Czy to rzeczywista przyczyna? Tak czy inaczej po majówce się zobaczy, okres tymczasowości wciąż trwa …