Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Daniel Alain Korona. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Daniel Alain Korona. Pokaż wszystkie posty

5 listopada 2025

Życie Stolicy: Samozbiory z VATem

Samozbiory - to słowo stało się wyrazem dramatu rolników. Ale okazuje się że przyjdzie im dodatkowo zapłacić za dramat i nieopłacalność produkcji rolnej.

 

Pytania do resortu finansów oraz rolnictwa i rozwoju wsi.

W październiku rolnicy z różnych części kraju, zdesperowani sytuacją na rynku, wezwali do tzw. samozbiorów, innymi słowy każdy może przyjechać na pole i zabrać paprykę, ziemniaki, kapustę, których rolnikowi nie opłaca się zbierać. Samozbiory mają charakter nieodpłatny lub za symboliczną kwotę.

W związku z powyższym zwróciliśmy się do Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Ministra Finansów z zapytaniem dziennikarskim ws samozbiorów nieodpłatnych:

1) czy rolnik jest zobowiązany uiścić podatek VAT od towaru w ten sposób rozdysponowanego?

2) Jeżeli tak, w jaki sposób mają rolnicy obliczyć podstawę opodatkowania, tj. ilość towaru i cena (hurtowa, detaliczna)?

3) Czy ta rozdysponowany towar może być uznany za spełniający wymóg art. 7 ust.3 i 4 pkt. 2 ustawy o VAT t. towar małej wartości.

4) W przypadku w którym podatek VAT byłby należny czy Minister Finansów wyda rozporządzenia ws. zaniechanie poboru podatku VAT w takich sytuacjach?

5) Czy Minister Rolnictwa zamierza interweniować w sprawie nieodpłatnych samozbiorów, aby zdesperowani rolnicy nie byli dodatkowo opodatkowania (np. czy wystąpi do Ministra Finansów o wydanie rozporządzenia ws. zaniechania poboru podatku w takich sytuacjach)

 

Resort rolnictwa umywa ręce

W odpowiedzi Wydział Obsługi Medialnej MRiRW odesłał nas do Ministerstwa Finansów:

uprzejmie informujemy, że organem właściwym w zakresie podatków, w tym  podatku VAT, jest Minister Finansów i Gospodarki. W związku z tym bardzo prosimy o skierowanie pytań do tego ministerstwa.

Na ponowne pytanie czy jednak Minister wystąpi do Ministra Finansów o wydanie rozporządzenia ws. zaniechania poboru podatku w przypadku nieodpłatnych samozbiorów, już nie doczekaliśmy się odpowiedzi.

 

Samozbiory podlegają opodatkowaniu VAT w przypadku rolników nie-ryczałtowych

Po dwukrotnym zapytaniu otrzymaliśmy także odpowiedź ze strony Wydziału Prasowego Biura Komunikacji i Promocji Ministra Finansów. I tak mogliśmy się dowiedzieć, że:

działalność rolnicza może być opodatkowana podatkiem VAT na zasadach ogólnych albo z zastosowaniem procedury przewidzianej dla tzw. rolników ryczałtowych.

Dostawy produktów rolnych dokonywane przez rolników ryczałtowych objęte są zwolnieniem od podatku VAT, jeżeli są to produkty pochodzące zasadniczo z jego własnej produkcji rolniczej (np. z własnego gospodarstwa rolnego). Dotyczy to również dostaw dokonywanych w ramach tzw. samozbiorów, tj. nieodpłatnie bądź za symboliczną odpłatnością.

W przypadku rolników będących podatnikami VAT czynnymi, rozliczają oni ten podatek na zasadach ogólnych wynikających z regulacji ustawy o VAT i aktów wykonawczych do tej ustawy.

Opodatkowaniu VAT podlegają czynności odpłatne (m.in. dostawy towarów i świadczenie usług za wynagrodzeniem), ale również niektóre czynności nieodpłatne, tj. nieodpłatne przekazanie towarów należących do przedsiębiorstwa podatnika czy wszelkie inne darowizny, w sytuacji, gdy podatnikowi przysługiwało przy nabyciu bądź wytworzeniu towaru prawo do obniżenia kwoty podatku należnego o kwotę podatku naliczonego.

Wyżej wymienione zasady dotyczą również dostaw produktów rolnych dokonywanych w ramach tzw. samozbiorów. W przypadku takich dostaw nieodpłatnych podstawą opodatkowania jest koszt wytworzenia tych produktów, określony w momencie tej dostawy.

Aby móc mówić o prezentach o małej wartości, których nieodpłatne przekazanie nie podlega opodatkowaniu VAT, muszą być spełnione wskazanie w ustawie o VAT warunki, tj. łączna wartość przekazanych jednej osobie towarów nie może przekroczyć w roku podatkowym kwoty 100 zł (bez podatku), pod warunkiem jednak, że podatnik prowadzi ewidencję pozwalającą na ustalenie tożsamości tych osób. W przypadku natomiast, gdy przekazania nie ujęto w takiej ewidencji, jednostkowa cena nabycia lub jednostkowy koszt wytworzenia towaru w momencie jego przekazania nie może przekroczyć 20 zł.

 

Nie będzie zaniechania poboru podatku, bo Unia Europejska

Podatek VAT jest podatkiem zharmonizowanym w Unii Europejskiej. Polska, jako państwo członkowskie, zobowiązana jest do zapewnienia zgodności przepisów krajowych normujących opodatkowanie podatkiem od towarów i usług z przepisami prawa unijnego, w tym do przestrzegania zasad rządzących tym podatkiem.

Zaniechanie poboru podatku prowadziłoby do naruszenia jednej z podstawowych zasad VAT w UE - zasady neutralności podatku VAT, mogłoby być też postrzegane jako naruszenie prawa unijnego w obszarze środków własnych UE - podatek VAT stanowi podstawę do ich wyliczenia. Nie jest zatem rozważane takie rozwiązanie.

 

Rolnik dwukrotnie bity

Rolnicy, którzy w akcie desperacji ogłosili nieodpłatne samozbiory, ze względu na brak opłacalności produkcji, będą zatem teraz faktycznie dodatkowo ukarani przez fiskusa podatkiem VAT.  Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi umył ręce, nie próbował nawet wystąpić do Ministra Finansów o zaniechanie poboru podatku. Ten ostatni z kolei, także nie pochylił się nad dramatem rolników i żąda podatku VAT od przychodów nieuzyskanych.

A czy nie można było choć raz, wykazać serce i zdrowy rozum, a nie urzędniczą bezduszność.

 

Daniel Alain Korona

20 sierpnia 2025

KGS: Elewarr w obliczu nadpodaży i spadku cen zbóż

Elewarr zakończy rok obrotowy 2024/25 stratą (trzeci rok z rzędu). Co prawda odpowiedzialność za wynik finansowy ponosi zarząd, ale zgodnie z umową Spółki z 2023 roku ostateczne słowo w zarządzie w razie różnicy zdań ma prezes, który odpowiada także za politykę handlową. Do lipca prezesem był Jacek Łukaszewicz.

 

Rynek Zbóż: Magazyny pełne, ceny zbóż spadają, skup wstrzymany

Jak informuje TOP AGRAR – Duża koncentracja dostaw spowodowała spore natężenie dostaw i zasypanie części magazynów skupowych… rolnicy wyraźnie chcą w tym roku sprzedawać – mówi przedstawicielka młyna na Śląsku. Jednak taka duża podaż pszenicy do młynów u niektórych przetwórców spowodowała konieczność okresowego wstrzymania się ze skupem. – Musieliśmy przerwać skup, bo chwilowo nie mamy miejsca, 

Duże zapełnienie magazynów dotyczy jednak nie tylko młynarzy. Od paru firm paszowych, także tych wielooddziałowych słyszymy o konieczności wstrzymania skupu… Problemy z miejscem pojawiają się także w firmach handlowych. – Pszenicę jeszcze kupuję, ale na pszenżyto już nie mam miejsca. Od 4 lat nie było takich żniw, żeby tak dużo zboża trafiało do skupów prosto z pola – mówi właścicielka skupu z Centrum kraju.

Ceny zbóż spadają, a sytuacja może jeszcze się pogorszyć. W ostatnich latach zbiory w Polsce kształtowały się na poziomie 33-35 mln ton, przy konsumpcji rzędu 25 mln ton. Reszta była eksportowana, ale w tym roku eksport dosłownie siadł i na razie nie widać czynników zmiany trendu.

 

Bardzo niskie ceny światowe.

Gxv8jTsXwAAvOP7Cena pszenicy na świecie spadły do najniższej wartości od 5 lat

Na giełdzie MATIF cena pszenicy kształtuje się poniżej 200 euro ( 850 zł/tona). W ostatnim przetargu 7 sierpnia w Tunezji wygrywały oferty na poziomie do 263 usd/tona. Uwzględniając koszty transportu morskiego i do portu, polska pszenica okazuje się za droga o co najmniej 50-100 złotych.

Gyn4hROWcAAzXrZCzy ceny pszenicy konsumpcyjnej w Polsce spadną zatem do poziomu poniżej 700 zł/tona, w wyniku czego nasze zboże stanie się konkurencyjne na rynkach światowych?

Według prognoz najniższe ceny mogą nastąpić we wrześniu, po czym powinien być wzrost. Ale choć prognozy cen zbóż także w Polsce wskazywały jeszcze niedawno na lekką podwyżkę cen pszenicy i znaczną w przypadku rzepaku do końca roku, warto pamiętać iż wcale nie muszą się sprawdzać, co widzieliśmy już w II połowie roku 2022 roku.

Ceny kontraktów terminowych pszenicy, których daty zapadalności przypadają na I półrocze 2026 są o kilka euro wyższe niż bieżące, a w przypadku pszenicy na II półrocze 2026 o kilkanaście euro. Ale ceny terminowe są odzwierciedleniem bieżących oczekiwań a niekoniecznie cen które będą w danym okresie (wiele informacji i zdarzeń mogą wpłynąć na ostateczny poziom cen).

Nieco lepiej powinno być w przypadku rzepaku, gdyż niedobór tego surowca w tym roku w Polsce powinno wpłynąć na nieco wyższe ceny niż na giełdzie MATIF, ale sam poziom cen kształtuje jednak giełda, a nie relacje popytowo-podażowe na rynku krajowym.

 

ELEWARR w kłopocie?

Sytuacja na rynku zbóż także sprawia problem wszystkim firmom skupowym, w tym również spółce Elewarr.

GynrB1NXAAAWd1mPaństwowy charakter spółki powoduje, że izby i organizacje rolnicze będą oczekiwać od tej firmy zarówno skupu jak i wyższych cen. Tymczasem elewatory nie są z gumy, mają ograniczoną pojemność magazynową (blisko 700 tys. ton), a znaczną część powierzchni zajmują rezerwy strategiczne.

Dodatkowo warto nadmienić, że Elewarr – jak informują sygnaliści – posiada jeszcze pewne ilości zbóż, zakupionych w minionym roku żniwnym czyli za czasów prezesa Łukaszewicza po bardzo wysokich cenach ewidencyjnych i nie sprzedanych przed obecnymi żniwami. W ten sposób kolejna część powierzchni elewatorów jest siłą rzeczy wyłączona z bieżącego skupu.

A zatem Spółka będzie musiała wstrzymać lub ograniczyć skup (co już następuje – w miniony weekend elewatory w Bartoszycach, Rzeszowie były zamknięte), oraz znacząco obniżyć cenę, co oczywiście wywoła niezadowolenie dostawców zainteresowanych jak najwyższymi cenami.

Powyższa sytuacja oczywiście staje się pożywką dla różnorodnych plotek (np. o ukraińskim rzepaku) pojawiających się wbrew wszelkiej logice (nadal obowiązuje zakaz importu, a ponadto zarówno za moich czasów, gdy kierowałem Spółką w latach 2018-22 jak i później, Elewarr nie importował ukraińskiego zboża czy rzepaku).

Czy w tej sytuacji, takie działania ze strony Elewarru jak obniżka cen oraz wstrzymywanie skupu nie są racjonalne i uzasadnione? Moim zdaniem jak najbardziej.

 

Skup to nie wszystko, problemem jest sprzedaż

W warunkach obserwowanej nadpodaży zbóż, spadających cen i niepewności odnośnie cen przyszłych, przed firmami skupowymi takimi jak Elewarr powstaje problem już nie skupu ale sprzedaży. W teorii powinno się od razu sprzedawać towar, którego zakupiono, w tym również na warunkach terminowych. Jednak zasyp młynów, firm paszowych oraz braku eksportu powoduje sytuację, w której zaczyna brakować bieżącego popytu, czyli kupujących.

Ceny skupu pszenicy powinny osiągnąć swoje minima we wrześniu – październiku br. a analitycy StockCan, Wall Investor, GovCapital (USA) przewidują wzrost cen w listopadzie i grudniu br. i jeszcze wyższe ceny pszenicy w 2026 roku. 

Ale przed nami od października zbiory kukurydzy ok. 7-8 mln ton, podczas gdy krajowa konsumpcja zbożowa w ostatnim kwartale sięga 6 mln ton. A zatem może okazać się, że o ile nie uruchomi się eksportu pszenicy w wyniku spadku cen, ponowny wzrost cen nastąpi w Polsce nie po wrześniu/październiku, ale dopiero w 2026 roku.

Oczywiście wciąż mówimy o przewidywaniach i prognozach, które wskutek różnych pojawiających się zdarzeń i informacji z czasem mogą ulec zmianie.

 

Za politykę rolną odpowiedzialny jest Minister Rolnictwa

Skoro Elewarr nie ma ani możliwości technicznych ani finansowych, by prowadzić coś w rodzaju skupu interwencyjnego, zatem organizacje i izby rolnicze powinny kierować swoje oczekiwania wobec resortu rolnictwa. A co w obliczu nadchodzącego problemu zbożowego uczynił resort?

I czemu służy KOWRowski fundusz promocji ziarna zbóż i przetworów zbożowych, oprócz finansowaniu imprez Krajowej Rady Izb Rolniczych i niektórych związków? Bo na pewno nie przyczynia się ono do zwiększenia eksportu?

Zazwyczaj w takich sytuacjach politycy odpowiadają kolejnymi dotacjami, choć to niczego nie rozwiązuje w sposób systemowy. Jeżeli już mają być dopłaty do zbóż, to niech to będzie przynajmniej od eksportowanych ilości (w formie dopłat do transportu), a nie od hektarów gruntu.

Przypomnijmy chodzi o los polskiego rolnictwa?


Daniel Alain Korona

20 czerwca 2025

Życie Stolicy: należy zredukować koszty KGS – uważa dr Daniel Alain Korona

 Należy zredukować koszty KGS

- uważa Daniel Alain Korona, ekonomista i ekspert od spraw rolnictwa na łamach portalu https://zyciestolicy.com.pl 

Jak donoszą media - Niemiecki Pfeifer & Langen, właściciel czterech dużych cukrowni na terenie Polski w liście otwartym zaapelował o "prowadzenie działalności zgodnie z zasadami zdrowej konkurencji w obliczu trudnej sytuacji plantatorów". Chodzi o to, że państwowa Krajowa Grupa Spożywcza sprzedaje cukier przy znaczących stratach, poniżej kosztów, co prowadzi do poważnych problemów dla innych producentów na rynku, jak i tysięcy rolników uprawiających buraki.

Według prognoz KGS, jej strata netto w nowym sezonie może przekroczyć 600 milionów złotych, co budzi poważne wątpliwości dotyczące stabilności rynku.

Czy zarzuty P&L są uzasadnione zapytaliśmy dr Koronę.

Pyt. Pfeifer & Langen Polska S.A. wyraża zaniepokojenie sytuacją w branży cukrowniczej i zwraca uwagę na destabilizujące działania największego gracza na rynku (czyli KGS) i apeluje o działanie zgodne z zasadami uczciwej konkurencji.

Należy rozróżnić dwa problemy - zaniepokojenie sytuacją w branży cukrowniczej oraz politykę Krajowej Grupy Spożywczej. Odnośnie pierwszej nastąpiło znaczące ograniczenie cen skupu buraków cukrowych z poziomu sięgającego nawet 46,5 euro/tona do ok. 30-33 euro/tona w nadchodzącym sezonie. Stwarza to rolnikom problem opłacalności produkcji.

Według Wielkopolskiej Izby Rolniczej dochód z ha buraków wynosi obecnie zaledwie 410 zł/ha. Można oczywiście się spierać co do konkretnych pozycji kosztów, ale w każdym razie będzie to dochód niski. Ale chciałbym przypomnieć, że to Pfeifer & Langen jako pierwszy rozpoczął debatę i negocjację z plantatorami o obniżeniu cen surowca do 30 euro/tona, a nie KGS. Tak gwoli ścisłości.

Pyt. A czy KGS destabilizuje rynek, narusza zasady uczciwej konkurencji?

KGS dość odważnie w ubiegłych latach podniósł koszt cen zakupu surowca. Cena 46,5 euro/tona buraka dla plantatorów była korzystna, owszem ale przyczyniała się do wyższych kosztów produkcji. Wcześniej czy później musiało się to odbić na finansach firmy. W tym roku obrotowym widzimy tego skutki. Stąd przy spadających cenach cukru prognozowa strata aż 600 mln zł. Ale zarzut P&L jest częściowo chybiony, bo choć ceny sprzedaży cukru przez KGS były niskie, to problemem są koszty funkcjonowania Spółki, które były za wysokie.

Wyjaśniam. W ekonomii politycznej socjalizmu Minza cenę określono jako koszty + marża. W gospodarce rynkowej cena jest pochodną oczekiwań sprzedającego, którego warunkują koszty, oraz oczekiwań kupującego, który zapłaci tyle ile gotów jest zapłacić. O tym jak ukształtuje się ostatecznie cena będą wpływały dodatkowo elastyczność stron, oczekiwania inflacyjne, możliwości i cena importu, ewolucja konsumpcji, koszty transportu, monopolizacja sieci sklepowych, poziom zapasów, ogólny popyt i podaż itd itd.

W każdy razie dziś nie widać jeszcze czynników, które powodowałyby, że kupujący byłby teraz gotowy zapłacić wyższe ceny. A to oznacza przy obecnym poziomie kosztów KGS, albo wcale nie sprzedajesz, albo ze stratą. W takiej sytuacji sprzedajesz ze stratą, bo trzeba zachować płynność. Natomiast dla zrównoważenia sytuacji, konieczna jest redukcja kosztów i nie mówię tylko o kosztach buraka.

To jakie koszty powinny być zredukowane?

Koszty buraka na nadchodzący sezon są już obniżone, co może mieć swój skutek w postaci mniejszego areału upraw, a to oznacza spadek produkcji. Ale cena surowca to nie wszystko, trzeba jeszcze obniżyć koszty funkcjonowania samej spółki. Np. KGS znacząco zwiększył w ciągu ostatnich lat zatrudnienie w tym pracowników nieprodukcyjnych. Trend ten należy zatrzymać i odwrócić. Prowadzono bardzo aktywną politykę sponsoringu sportowego, tyle że była ona nieprzemyślana, nie było żadnego związku z potrzebami firmy a efekty finansowe dla Spółki są zerowe.

Ogłasza się przetargi na różne audyty zewnętrzne, które mogą być zrealizowane we własnym zakresie, wydaje się pieniądze na nową stronę internetową żeby była bardziej elegancka (choć poprzednia spełniała swoje zadanie), wprowadza się obszerną sprawozdawczość, ankiet które niczemu nie służy poza tworzeniem zbędnych statystyk. Utworzono 4 dodatkowe komórki tzw. biura segmentów, zbędnych i kosztownych. To tylko przykłady, gdzie można wygenerować oszczędności, niższe koszty.

Koszty to jedno ale przychody drugie?

cukierOwszem. Ale przychody zależne są od cen sprzedawanych towarów czyli cukru. Na giełdzie londyńskiej obecnie mamy poziom 469 usd/tona, to niski poziom, choć przypominam że w 2019 roku cena cukru kształtowała się nawet na poziomie 300 usd/mt. Pamiętajmy jednak, że gospodarka jest dynamiczna, i choć analitycy przewidują, że zapowiadane ograniczenie areału uprawy buraka cukrowego w Europie o 10-15% może przełożyć się na wzrost cen cukru w kolejnych sezonach, to pamiętajmy że w Europie następuje regres demograficzny, zmieniają się zachowania konsumentów, a zatem w jakieś mierze te czynniki będą osłabiały potencjalne wzrosty.

Faktem jest, że prognozy światowe mówią teraz o wzroście cen cukru w ciągu najbliższego roku i w perspektywie kilkuletniej, choć różnią się między sobą wielkością. I ten wzrost jeżeli nastąpi jest wiadomością pozytywną dla KGS, ale też i negatywną, bo zarządzający spółką mogą mieć pokusę, by nie dokonywać działań naprawczych. Tylko, że rynek potrafi być przewrotny i wszystko może szybko się zmienić.

Ponadto analitycy przewidują, że długoterminowo, światowe zużycie cukru będzie rosło, głównie w krajach rozwijających się. To może być mylny pogląd, bo co prawda zużycie wraz z zamożnością będzie rosnąć, ale równocześnie także w tych krajach (z wyłączeniem jeszcze Afryki i kilku krajów arabskich) następuje regres demograficzny, a to czynnik który wpłynie negatywnie na konsumpcję.

Krajowa Grupa Spożywcza (KGS) planuje zrównoważyć strukturę przychodów poprzez rozwój istniejących spółek i akwizycje. Łączny plan inwestycyjny do 2028 roku zakłada wydatki na poziomie 5 miliardów złotych, z czego 2,5-3 miliardy złotych ma być przeznaczone na rozwój segmentu cukrowniczego. Inwestycje te mają na celu zwiększenie efektywności produkcji i dostosowanie się do regulacji dekarbonizacyjnych, w tym przejście na gaz i biogaz. Czy to dobry kierunek?

Sam rozwój istniejących spółek i akwizycji samo w sobie nie jest złe, najważniejsze jednak by były zyskowne... jeżeli KGS będzie dalej ubezwłasnowolnić spółki zależne, narzucać zbędną sprawozdawczość, nieprzystające rozwiązania i procedury, a do tego powoływać osoby zainteresowane tylko T.K.M. lub jak inni mówią K.W.S. (Kasa, wpływy, stołki), to wówczas nie wróżę sukcesu i to raczej będą zmarnowane pieniądze. Ale jak będzie czas pokaże.

Nowy prezes KGS ma przed sobą nie lada wyzwanie i życzyć należy by mu sprostał, a zwłaszcza życzę doboru właściwych ludzi, bo wbrew pozorom to niełatwe (wcale nie ma ich tak dużo) i tego w KGSie jak słyszę wciąż brakuje.

12 czerwca 2025

KGS dopłaca do każdego kilograma cukru?

Agresywna strategia cenowa KGS może okazać się zgubna nie tylko dla konkurencji, ale i samej grupy – twierdzą obserwatorzy cytowani przez Puls Biznesu.

 

Niższe ceny buraka, ale wciąż za wysokie?

Dziennik zwraca uwagę, że w kampanii 2024/2025 krajowi producenci wytworzyli ponad 2,5 mln ton cukru, czyli najwięcej w historii, jednak w nowym sezonie jednak raczej tego rekordu nie pobiją.

burak cukrowyJak podaje „PB”, największą firmą odpowiadającą za produkcję cukru jest państwowa Krajowa Grupa Spożywcza (KGS), która w kampanii 2024/2025 oferuje plantatorom minimalnie 32,5 EUR za tonę buraków. Choć to stawka niższa niż 46,5 euro proponowane w poprzednim sezonie, to wciąż najwyższa na rynku – dodaje.

„Puls Biznesu” informuje, że według obserwatorów rynku stawka oferowana przez KGS oznacza, że wyprodukowanie kilograma cukru będzie kosztowało koncern więcej, niż rynek jest gotów za niego zapłacić, więc każdy sprzedany kilogram przyniesie stratę. 

 

600 milionów straty?

KGS: Wynagrodzenie członka rady nadzorczej ElewarrDziennik dodaje, że „państwowy gigant spodziewa się w nowym sezonie ponad 600 mln zł straty netto, o czym poinformował w oficjalnym sprawozdaniu”. Jak wskazuje, „prognozowana potężna strata KGS budzi niepokój w całym sektorze”. Zdaniem jednego z rozmówców „Pulsu Biznesu” „polityka KGS wymusza na innych producentach dostosowanie się do zaniżonych cen. Wielu sprzedaje cukier poniżej progu rentowności, co zagraża stabilności rynku”.

„Padają oskarżenia o stosowanie praktyk, które mogą być uznane za czyny nieuczciwej konkurencji. Mówi się też, że jeśli KGS nie zacznie działać zgodnie z regułami rynku, sektor czeka fala wycofywania się plantatorów, upadłości i dalsza destabilizacja” – pisze dziennik.


Obniżyć koszty produkcji?

Daniel Alain KoronaPrzypomnijmy, że w czerwcu 2024 roku dr Daniel Alain Korona – były prezes Elewarru (za czasów którego Spółka odnosiła sukcesy) i pełnomocnik Związku Zawodowego Rolnictwa „Korona” informował o nadchodzącej stracie KGS wielkości 600 mln zł na rok 2024/25.  W późniejszym okresie Korona także przestrzegał, że KGS może czekać strata także w 2025/26 roku pomimo obniżenia cen buraka cukrowego. cyt.

A zatem w przypadku spełnienia się prognozy czyli spadku dochodów z cukru (i pochodnych) o ok. 7%, KGS może w roku 2025/26 znowu zamknąć rok obrotowy znów z dużymi stratami, o ile nie wykona działań naprawczych w kierunku znacznego zmniejszenia kosztów.

Jak informował KGS – Plantatorzy dostarczający buraki w 2025 roku otrzymają zapłatę za buraki kontraktowane o zawartości cukru 16 proc. w kwocie netto nie mniejszej niż 33,5 euro za 1 tonę, czyli o ok. 13 euro mniej niż w 2024 roku (ok. 55 zł). Krajowa Grupa Spożywcza w roku 2023/24 skupiła 7,293 mln ton ton buraka cukrowego. Przy założeniu podobnej wielkości skupu, obniżka kosztów z tego tytułu wyniesie ok. 400 mln złotych. Może to nie wystarczyć do zrównoważenia wyniku finansowego, zwłaszcza jeżeli prognozy TradingEconomics.com miałyby się sprawdzić

 

Trzeba było posłuchać Korony?

Może zatem zamiast ideologicznych ankiet,  kierownictwo KGS posłucha eksperta, zacznie z nim współpracować, uwzględniać jego opinie i oceny.  Jak zauważał w kwietniu były prezes Elewarru, KGS wymaga restrukturyzacji na wielu płaszczyznach.

Na podstawie analizy liczb pracowników, Korona wówczas stwierdzał:

Wyraźnie obserwujemy tendencję zwiększenia zatrudnienia nieprodukcyjnych pracowników (od 2020 roku o ponad 200 osób) i rozbudowy centrali. To nie było ekonomiczne racjonalne. Wraz ze zwiększeniem zatrudnienia zwiększano liczbę komórek organizacyjnych KGS. Niepotrzebne wydają się biura wykonawcze segmentów, w szczególności jeżeli popatrzymy na efekty istnienia tych struktur. Wszystkie spółki segmentu zbożowo-młynarskiego (Elewarr, PZZ Stoisław, ZZZ) zaliczyły straty, choć koniunktura nie była aż tak zła. Również ten rok obrotowy 2024/25 Elewarr może zakończyć stratą podobną do tej z poprzedniego. Może przydaliby się w tych spółkach efektywniejsi prezesi?

Ponadto wskazywał on na konieczność zmiany myślenia w KGS:

Zasadniczo należy zmienić myślenie z korporacyjno-urzędniczego na biznesowy. Są firmy, które stwierdziły że nie zawarły kontraktów z KGS, bo ta traktowała ich a la per noga. I z tego co wiem, coś w tym było. Ponadto nie sposób zrozumieć czemu ma odpowiadać polityka sponsoringu sportowego prowadzona przez KGS? By zadowolić tego czy innego polityka …

Nie lepiej jest z traktowaniem spółek zależnych.  Elewarr został całkowicie zmarginalizowany przez KGS i dziś ta spółka w mojej ocenie nie odgrywa swej dawnej roli. Z doniesień sygnalistów wynika, że do zarządów spółek zależnych (np. KHBC) trafiają osoby z układów politycznych. Tylko że w mniejszych firmach, jeżeli nie będą mieli właściwych kompetencji, może to mieć fatalne konsekwencje.  A zatem czy nie lepiej postawić fachowość?

KGS do tej pory ignorował ten głos eksperta i zdrowego rozsądku. Jeżeli KGS dalej będzie stawiać na szablonowość, zwiększeniem wewnętrznej biurokracji i działań nie mających podłoża ekonomicznego, to oczywiście nie przyniesie to pozytywnych efektów.

Mimo złej koniunktury, KGS jak sugeruje Korona może być rentowne, trzeba mieć tylko odwagę podjęcia określonych decyzji także restrukturyzacyjnych zarówno w samym KGSie jak i w spółkach zależnych, a nie postępować zgodnie z filozofią że jakoś to będzie.

(za Życie Stolicy)

3 maja 2025

Życie Stolicy: KGS nie będzie przeniesiony pod nadzór resortu rolnictwa?

pobrane 3 1KGS powinna podlegać ministrowi rolnictwa, a nie, jak dotychczas, ministrowi aktywów państwowych – uważa Michał Kołodziejczak, wiceminister rolnictwa.    MAP nie ma zaplecza, które mogłoby się tym zajmować … przeniesiono dom bez fundamentów, bo tutaj są fachowcy, tutaj są ludzie kreślą wizję polskiego rolnictwa na kolejne lata”. Jego zdaniem Krajową Grupę Spożywczą „ukradł (…) polskim rolnikom” ówczesny minister aktywów, a przeniesienie KGS pod nadzór MAP było „nielogiczne”.


pobrane 4Z podobnym postulatem występował w listopadzie 2023 roku NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność” do premiera Mazowieckiego, który stwierdzał że:


Krajowa Grupa Spożywcza powstała na bazie Krajowej Spółki Cukrowej w odpowiedzi na postulaty rolników, aby stworzyć koncern spożywczy, którego współwłaścicielami będą rolnicy, a który pomoże w ustabilizowaniu rynku. Grupa powstała, ale trafiła w ręce ministra aktywów państwowych… Zdaniem NSZZ RI „Solidarność” podmiot ten, będący strategicznym elementem zapewnienia bezpieczeństwa żywnościowego i  stabilizującym rynki spożywcze w Polsce z oczywistych względów powinien znajdować się pod nadzorem Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi.  Zdaniem Związku bez dokonania tej fundamentalnej zmiany pogłębi się destabilizacja rynków rolnych w najbliższych latach, co w efekcie doprowadzi do zagrożenia bezpieczeństwa żywnościowego w Polsce.

MAP nie „ukradło” KGS

zdjecie Korona 2 1Jednak nie wszyscy przedstawiciele organizacji rolniczych podzielają takie rozwiązanie. 28 kwietnia dr Daniel Alain Korona, ekonomista i były prezes Elewarru, za czasów którego Spółka biła rekordy zysku, a dziś pełnomocnik Związku Zawodowego Rolnictwa „Korona” w piśmie do Ministra Aktywów Państwowych wyraził krytyczne stanowisko wobec propozycji Ministra Rolnictwa o przekazanie Krajowej Grupy Spożywczej z nadzoru MAP pod nadzór Ministerstwa Rolnictwa, stwierdzając:

W rzeczywistości od chwili powstania w kwietniu 2022 roku KGS był w nadzorze ministerstwa aktywów państwowych, a nie ministerstwa rolnictwa. Poprzedniczka Krajowa Spółka Cukrowa była najpierw w nadzorze Ministerstwa Skarbu Państwa, w 2016 roku po likwidacji Ministerstwa Skarbu Państwa trafiła pod nadzór Ministerstwa Rolnictwa by 3 lata później trafić do Ministerstwa Aktywów Państwowych. A zatem to usytuowanie w ministerstwie rolnictwa było tymczasowe, abstrahując od faktu że ministerstwo rolnictwa to nie polscy rolnicy.

Nie ukrywamy naszej negatywnej oceny

Nie uszło także naszej uwadze, że postulat przeniesienia KGS pod resort rolnictwa wzmógł się, po tym jak pozycja w KGS osób kojarzonych ze środowiskiem dawnego SKL uległa znacznemu osłabieniu.

Nie ukrywamy naszej negatywnej oceny dotychczasowego sposobu zarządzania i funkcjonowania KGS oraz spółek zależnych. Przytoczyć można takie okoliczności jak nadmierna liczba komórek organizacyjnych KGS, przerost zatrudnienia (w ciągi 4 lat wzrost o 10% w tym nieprodukcyjnych), nie-merytoryczna polityka sponsoringu sportowego, brak właściwej reakcji w obliczu spadku cen cukru w 2023/24, pozbawienie się wpływu w radzie nadzorczej ZetPeZet, marginalizacja Elewarru itd.

Jednakże

Samo przeniesienie nadzoru z jednego resortu pod drugi nie poprawi efektywności działania

Sam fakt przeniesienia pod nadzór resortu rolnictwa nie spowoduje lepszego nadzoru czy efektywności działania firmy, a w naszej ocenie może nawet zaszkodzić, ze względu na fakt, iż Ministerstwo Rolnictwa będzie zainteresowane realizacją polityki resortowej w zakresie rolnictwa, a nie interesem spółki. Oprócz faktu, iż KGS nie ma żadnych realnych możliwości stabilizacji rynku, takie usytuowanie pod resort rolnictwa w sposób naturalny zwiększy oczekiwania ze strony środowisk rolniczych w celu uzyskania np. wyższych cen buraków, zbóż itp.

Właśnie takie nastawienie dominujące za poprzedniego rządu przyczyniło się do wyższych cen buraka cukrowego i zbóż co odpowiadało rolnikom, ale było niezgodne z interesem samych spółek. Kontynuacja takiej polityki może przynieść negatywne skutki nie tylko dla tychże, ale także długofalowo dla samych rolników. Zarząd, uzależniony od oczekiwań i decyzji personalnych resortu rolnictwa będzie skłonny do przekładania określonych oczekiwań nad interesem handlowym.

Zamiast przenosin należy zmniejszyć koszty funkcjonowania KGS

Dodatkowo zwracamy uwagę na fakt, iż w tym roku obrotowym, na skutek niekorzystnych zmian cenowych cukru i wcześniejszych decyzji w zakresie cen skupu, Krajowa Grupa Spożywcza zamknie rok obrotowy znaczną stratą finansową (600 mln zł według planu rzeczowo-finansowego).  Ponadto także rok 2025/2026 prawdopodobnie nie zakończy się dodatnim wynikiem finansowym, i to pomimo spadku cen skupu buraków kontraktowych. Konieczne w tej sytuacji wydają się  działania ws zmniejszenia kosztów funkcjonowania KGS.

Równocześnie Korona postuluje dokonanie określonych zmian w KGS i spółkach zależnych. Czy jego głos zostanie uwzględniony?

A zarząd wciąż nie uzupełniony

Według ostatnich nieoficjalnych informacji zapadła polityczna decyzja, że nie nastąpi przeniesienie KGS z nadzoru MAP pod resort rolnictwa. Równocześnie rada nadzorcza wciąż nie rozstrzygnęła postępowania konkursowego na prezesa i 2 członków zarządu. Dlaczego? Bo jak wieść niesie, mimo że różni kandydaci latali i zabiegali o wsparcie politycznie, ostatecznie rada nie otrzymała żadnej wskazówki (kogo wybrać?) a zważywszy słuchy o możliwych zmianach w radzie nadzorczej, w obawie przed „podłożeniem się”, nie dokonano żadnego wyboru. Czy to rzeczywista przyczyna? Tak czy inaczej po majówce się zobaczy, okres tymczasowości wciąż trwa …

1 marca 2025

Korona o koncepcjach prezesa KGS ws. Elewarru - Na papierze wszystko wygląda ładnie, ale w rzeczywistości to co innego.

Marek Zagórski prezes KGS (Krajowej Grupy Spożywczej) w wywiadzie dla portalu xyz.pl przedstawił swoją koncepcję dotyczącą spółki Elewarr. Dr Daniel Alain Korona (na zdjęciu), były prezes Elewarru, autor historycznych i rekordowych sukcesów Spółki w 2007 roku i w latach 2018-2022 krytycznie odniósł się do twierdzeń prezesa KGS.

Jednym z największych wyzwań jest zmiana modelu operacyjnego spółki Elewarr. Dotychczas koncentrowała się głównie na skupie i przechowywaniu zbóż, jednak obecnie musi przekształcić się w firmę skoncentrowaną na handlu zbożami. Taka transformacja wynika ze zmian, jakie zaszły na rynku w ostatnich latach – produkcja zbóż i rzepaku jest coraz bardziej skoncentrowana w dużych gospodarstwach, które posiadają własną bazę magazynową. Naszym celem jest co najmniej trzykrotne lub czterokrotne zwiększenie wolumenu obrotu zbożami, co samo w sobie mogłoby wygenerować dodatkowe miliardy przychodów - stwierdza Zagórski.

To myślenie typowe polityczne i nieekonomiczne. Rzeczywiście struktura magazynowa w Polsce uległa zmianie, rolnicy posiadają własne magazyny i silosy, co siłą rzeczą stwarza konieczność zmiany sposobu funkcjonowania Elewarru. Ale pomysł na 3-4krotnie zwiększenie wolumenu skupu nie przyniesie miliardowych przychodów. Ceny zbóż kształtują się poniżej 1000 zł/tona zatem konieczny był wolumen na poziomy co najmniej 1 miliona ton. Elewarr zazwyczaj skupuje ok. 250 tys. ton zbóż i rzepaku, a zatem łatwo wyliczyć że nawet zwiększając 3-4 krotnie wolumen obrotu nie uzyska się miliardowych przychodów.

Ponadto celem nie jest przychód, tylko dochód czyli marża. Ponadto przypominam, że znaczną część powierzchni magazynowej stanowią składowania dla podmiotów obcych w tym Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych. Nie mogę podawać konkretnych danych bo są objęte tajemnicą, ale mogę stwierdzić że nie uda się jednorazowo znacząco zwiększyć wolumenu skupu. 3-4 krotny obrót oznacza kupno/sprzedaż co 2 miesiące, wygeneruje to dodatkowe koszty w zakresie przyjęcia i wydania towaru. Jako że w tak krótkim okresie, cena nie powinna ulec znaczącej zmianie, zatem marża będzie niewielka rzędu 20-30 zł/tona, no maksymalnie może uda się 50 zł/tona. A zatem nie uzyska się zwiększonej marży pokrywającej koszty spółki.

Pamiętajmy także, że skoro rolnicy mają własne magazyny, to nie są przymuszeni do sprzedaży, zwłaszcza uwzględniając różnorodne otrzymywane dotacje. A zatem można kupić albo nadwyżki ponad-magazynowe uzyskane przez rolnika lub zboże po wyższych cenach. Dlaczego? Mechanizm ten Elewarr zaobserwował w latach 2017-18, kiedy nastąpiło zwiększenie rezerw państwowych w Spółce. Elewarr potrzebował zboża, ale skoro był tym pytającym, potrzebującym, rolnicy oczekiwali wyższych cen od Spółki, co też nastąpiło.

A zatem wzrost wolumenu obrotu zbóż nie przyniesie oczekiwanego rezultatu. Ponadto na czele Elewarru jest nominat Zagórskiego - Jacek Łukaszewicz. Zatem mogli próbować zrealizować te koncepcje. Tymczasem skup był słaby, a zatem nie tędy droga.

Dysponujemy infrastrukturą do handlu zbożem, której potencjał nie jest w pełni wykorzystywany. Planujemy inwestycje w terminale kolejowe oraz oczekujemy na rozstrzygnięcia dotyczące terminalu morskiego, co umożliwiłoby zwiększenie skali działalności. W tym obszarze koncentrujemy się na inwestycjach organicznych, choć nie wykluczamy również współpracy kapitałowej - stwierdza prezes KGS

Żyje w innej rzeczywistości. Przetarg na terminal zbożowy w Gdyni się zakończył niekorzystnie dla KGS. I całe szczęście dla tej Spółki, bo to było niepotrzebne. Terminale kolejowe? Weźmy elewator 50 tys. ton Elewarru, skup wynosi ok. 20-25 tys. ton zbóż i rzepaku, oznacza to 10 składów pociągów. Ale pamiętajmy, że większość odbiorców preferuje odbiór transportem kołowym. Czyli gros czasu bocznica kolejowa stoi pusta, nie ma ruchu, a jeżeli ma obsługiwać inne podmioty, to wiąże się z tym dodatkowe wymagania, obowiązki itd. Przykładowo przegląd lokomotywy to dziś ponad 0,5 mln złotych, a częstotliwość wykorzystania? Na papierze wszystko ładnie wygląda, ale jak dochodzi co do czego, to okazuje się że wiąże się to z całymi szeregami dodatkowych obciążeń. 

Elewarr zakończył rok obrotowy 2022/2023 (trwający od 1 lipca 2022 r. do 30 czerwca 2023 r.) ze stratą w wysokości około 94,8 mln zł. Jaki jest pomysł na tę spółkę, na jej rentowność? Główna przyczyna tak znacznej straty to brak skutecznego zarządzania ryzykiem związanym ze zmiennością cen na rynku surowców rolnych, zwłaszcza w okresie bezprecedensowej niestabilności po wybuchu wojny na Ukrainie w lutym 2022 r. Ceny zbóż i rzepaku w Europie i na świecie osiągnęły wówczas rekordowe poziomy. Skup prowadzono po tych wysokich cenach, nie zabezpieczając marż odpowiednimi instrumentami finansowymi. Gdy ceny spadły, surowiec był sprzedawany ze stratą, a różnice sięgały nawet 50-60 proc.

Pan Prezes KGS znów jest jak mówią Francuzi "a cote de la plaque". Przypominam spotkanie w październiku 2023 roku w Ministerstwie Rolnictwa, i to wówczas prezes Zagórski w uzgodnieniu z kierownictwem resortu informował o wyższej cenie kukurydzy skupowaną w ramach KGS, i paradoks jako przedstawiciel organizacji rolniczej to ja wyrażałem sceptycyzm wobec tej decyzji (korzystnej dla rolników, ale niekorzystnej dla spółki). To władza polityczna wymuszała wymóg skupu po wyższych cenach w 2022 i 2023 roku, wymyślała jakieś chore koncepcje składowe-skupowe, które próbowano narzucić spółce, przed którymi bronił się zarząd Elewarru, i to wreszcie KGS obciążał Elewarr asburdalną sprawozdawczością controllingową. A co do instrumentów finansowych, oczywiście można było się zabezpieczyć, ale pamiętać należy że Elewarr nie ma swego agenta na MATIFie, musiałby korzystać z pośrednictwa bankowego, zabezpieczenie dotyczy cen a nie marż i kosztuje, a najważniejsze zarząd musi mieć możliwość efektywnego działania, czyli nie być obarczonymi koniecznością obrony spółki przed politycznymi pomysłami pochłaniającymi czas. Oczywiście popełnione zostały błędy, ale w dużej mierze są pochodną działań polityków rządzących i KGS.

Drugim istotnym czynnikiem były koszty utrzymania infrastruktury składowej, w tym elewatorów zbożowych. Konieczne jest przedefiniowanie ich funkcji – możliwe, że należy powrócić do głównej roli spółki, czyli maksymalizacji rezerw strategicznych państwa, co mogłoby znacznie ograniczyć koszty bieżącego funkcjonowania. Jednak kluczowa jest zmiana modelu operacyjnego Elewarru, o której wcześniej wspominałem.

Jeżeli by całość rezerw państwowych pszenicy byłaby przechowywana w Elewarrze i przy aktualizacji ceny magazynowej do co najmniej 15 zł/tono miesiąc, wówczas Spółka nie byłaby deficytowa. Ale nie można by wówczas zwiększyć skupu do elewatorów, ze względu na ograniczoną powierzchnię składowania. Aby dokonać tzw. zwiększonego wolumenu obrotu, trzeba by wówczas dokonywać operacje rynku płaskiego czyli kupna i szybkiej sprzedaż, ale z przechowywaniem zbóż nie w Elewarrze, ale raczej u rolnika z ryzykami z jakimi się to wiąże. Na papierze wszystko ładnie wygląda, ale w rzeczywistości to co innego.

Daniel Alain Korona - członek rady nadzorczej Elewarr i prezes w 2007 roku, ponownie prezes w latach 2018-2022 i autor rekordowych sukcesów finansowych spółki. Odwołany z funkcji 13 lipca 2023 roku, dziś pełnomocnik Związku Zawodowego Rolnictwa "Korona".

 

24 grudnia 2024

Życie Stolicy: Minister Klimczak proponował obniżkę opłaty paliwowej, dlatego ją zwiększył?

 6 grudnia w Monitorze Polskim (poz. 1034) ukazało się obwieszczenie Ministra Infrastruktury w sprawie wysokości opłaty paliwowej na rok 2025.

Stawka dla benzyn silnikowych oraz ich mieszanek z biokomponentami wyniesie 202,20 zł za 1000 litrów, dla olejów napędowych i ich mieszanek z biokomponentami  - 436,07 zł za 1000 litrów. Natomiast dla gazów takich jak CNG i LPG, stawka wyniesie 246,87 zł za 1000 kg.

https://www.money.pl/gospodarka/oplata-paliwowa-wzrosnie-w-2025-r-ceny-na-stacjach-pewnie-tez-jest-obwieszczenie-7100448154086016a.html

W 2024 r. stawki te wynosiły odpowiednio 195,74 zł dla benzyn, 422,13 zł dla olejów napędowych oraz 238,98 zł dla autogazów

Jak zwraca uwagę Fakt.pl (https://www.fakt.pl/pieniadze/oplata-paliwowa-w-gore-kierowcy-zaplaca-wiecej-na-stacjach-paliw-sa-stawki/z4r9qy1):

Za decyzją o zmianie opłaty paliwowej stoi minister infrastruktury Dariusz Klimczak. Okazuje się, że przed trzema laty, kiedy ceny na stacjach pięły się w górę, sam proponował obniżanie opłaty doliczanej do paliwa, tak by kierowcy mogli płacić mniej na stacjach.

Co wcześniej Dariusz Klimczak mówił o opłacie paliwowej?

I jeszcze ktokolwiek wierzy w słowa polityków?


Daniel Alain Korona

(za https://zyciestolicy.com.pl)

Życie stolicy: Terminal zbożowy. Dlaczego ZMPG nie ujawnia szczegółowej punktacji przetargowej?

W związku z ogłoszeniem ZMPG najkorzystniejszej oferty na terminal zbożowy w Gdyni z dnia 25 listopada 2024 r. numer sprawy SP-TZ/V/2024, portal https://zyciestolicy.com.pl zwrócił się do Zarządu Morskiego Portu Gdynia SA o informację w zakresie punktacji kryterium C - opis planowanej działalności na przedmiocie dzierżawy tj. jak oceniono poszczególnych oferentów w tej kwestii m.in. odrębnie w zakresie pojemności składowej, raty przeładunkowej, ochrony środowiska i harmonogramu inwestycji.

Nasze zapytanie wynikało z faktu, iż z naszych wyliczeń najkorzystniejszą ofertę na podstawie parametrów liczbowych złożyło konsorcjum OT Port Gdynia (https://zyciestolicy.com.pl/kgs-juz-przegral-z-kretesem-terminal-zbozowy/) podczas gdy w ogłoszeniu ZMPG poinformowano, że złożyło je Konsorcjum Szczecin Bulk Terminal (https://www.port.gdynia.pl/wp-content/uploads/2024/05/20241125101351203.pdf). Jako że rozstrzygające okazała się punktacja kryterium C, stąd nasze zapytanie o tą punktację w zakresie poszczególnych elementów.

ZMPG jednak nie udostępniło tej informacji tylko jak nas poinformowała Kalina Gierblińska, rzecznik prasowy Biuro Strategii Analiz Rynkowych:

Jeśli chodzi o dostęp do szczegółowych informacji dotyczących oceny ofert, w tym kryterium "C", uprzejmie informujemy, że udostępnienie takich danych wymaga weryfikacji, czy ich ujawnienie nie narusza przepisów o ochronie informacji poufnych, tajemnic przedsiębiorstwa lub innych regulacji prawnych.

Skąd ten brak transparentności? Nie wiemy, ale odmowa udostępnienia informacji rodzi pytanie o uczciwość punktacji przetargowej w zakresie kryterium "C". Można nabrać podejrzeń czy przypadkowo nie faworyzowano konsorcjum Szczecin Bulk Terminal, związane ze światowym potentatem handlu zbożem firmą Viterra w celu uniknięcia dalszych sporów (konsorcjum zaskarżyło decyzję unieważniającą pierwszy przetarg do sądu administracyjnego). Oczywiście ZMPG zapewnia się o przestrzeganiu obowiązujących norm prawnych:

W odpowiedzi na Pański wniosek dotyczący wglądu w wyniki przetargu oraz szczegóły kryterium oceny "C" oferentów w postępowaniu na budowę terminalu zbożowego w Porcie Gdynia, informujemy, że Zarząd Morskiego Portu Gdynia S.A. ściśle przestrzega obowiązujących regulacji prawnych, w tym w zakresie dostępu do informacji publicznej.

Ale jak się dowiedzieliśmy:

Zgodnie z opublikowaną w dniu 25 listopada 2024 r. informacją, na obecnym etapie postępowania przetargowego dokonano oceny ofert, w wyniku której za najkorzystniejszą uznano ofertę złożoną przez Konsorcjum: Szczecin Bulk Terminal Sp. z o.o., Tapini Sp. z o.o., Ribera Sp. z o.o. Postępowanie przetargowe wciąż trwa, a jego rozstrzygnięcie nastąpi po zakończeniu wszystkich przewidzianych procedur.

c.d.n.


Daniel Alain Korona

19 września 2024

ŻYCIE STOLICY:KGS już przegrał z kretesem terminal zbożowy w Gdyni?

To całkowita klęska, porażka. Były szumne zapowiedzi i wyszło jak zawsze. Krajowa Grupa Spożywcza de facto już przegrała i to jak niektórzy twierdzą z kretesem przetarg na dzierżawę terminala zbożowego w Gdyni.

Jest to także wizerunkowa porażka rządu, których ministrowie i politycy opcji rządzącej głośno angażowali się po stronie Krajowej Grupy Spożywczej. https://zyciestolicy.com.pl/po-co-kgsowi-terminal-zbozowy-w-porcie-w-gdyni/

moje zdanie jest takie, że taki agroport powinien powstać i być totalnie pod nadzorem spółki Skarbu Państwa … – To my powinniśmy mieć pełną kontrolę nad tym, co tam się dzieje i operatorem agroportu też powinna być spółka Skarbu Państwa, spółka, która będzie zależna od nas, od Polaków i będzie działała zgodnie z interesem. Nie tak, jak Prawo i Sprawiedliwość na koniec zrobiło, że głównym czynnikiem tego, kto będzie dzierżawił port, będzie czynnik finansowy; ten, kto więcej zapłaci” (Michał Kołodziejczak)

Rządowi zależy, by port w Gdyni przejęła Krajowa Grupa Spożywcza... Chcemy rozbudować ten port, mamy pomysł jak to zrobić, są na to pieniądze, jesteśmy gotowi razem z innym resortami rozmawiać i realizować wspomniany projekt – mówił wiceminister Zbigniew Ziejewski.

Formalnie rozstrzygniecie nowego przetargu (podpisanie umowy dzierżawy) powinno nastąpić do 31 grudnia 2024 r. (warunkowego wyboru dzierżawcy Zarząd Morskiego Portu Gdynia planuje dokonać z początkiem października 2024 r.). Ostateczna oferta musi jednak otrzymać zgody korporacyjne i aprobatę resortu infrastruktury. Ale już dzisiaj na podstawie opublikowanych danych ofertowych, można oznajmić, iż nie będzie to Krajowa Grupa Spożywcza.

We wtorek, 17 września, otwarto ostateczne oferty w przetargu na dzierżawę terminala zbożowego w Porcie Gdynia. Wszystkie pięć podmiotów, które przedstawiły ofertę wstępną w lipcu, złożyło także ofertę ostateczną.



 

Dokonałem oceny punktowej według zasady proporcjonalności parametrów ofertowych (czyli podziału propozycji ofertowej przez najwyższą spośród badanych ofert i pomnożyliśmy przez liczbę punktów przypadających na dane kryterium, po czym zsumowałem uzyskane wyniki). Taka zasada obowiązuje w przetargu.

Jeżeli uwzględnimy pierwsze 3 parametry OT Port Gdynia uzyskał 80 pkt, Konsorcjum Szczecin Bulk Terminal - 77 pkt, Mondry - 74 pkt, KGS - 66, a konsorcjum Speed, Trisdente, Astar - 58 pkt. Gdyby tą zasadę stosować do wszystkich kryteriów i podkryteriów (bez innych) ww. wówczas OT uzyskałby 90 pkt, Bulk Terminal 87, Mondry 81, KGS - 76 a Speed - 68.

Jednakże w specyfikacji przetargowej przewidziano inny sposób liczenia punktów dla podkryteriów: pojemność składowa terminala i rata przeładunkowa oraz inne (ochrona środowiska, harmonogram inwestycji)

Ocena następuje poprzez przyporządkowanie w ofercie w ramach podkryterium punktów od 0 do 7 (0 - gorsza, 1- są identycznie dobre, 4 - wyraźnie lepsza, 7 - nieporównywalnie lepsza).  Po dokonaniu oceny przez każdego z członków komisji, dokonuje się zsumowania i uśrednienia przyznanych punktów, a następnie stosuje się wspomnianą zasadę proporcjonalności. Taka procedura pozwala nieco zmanipulować wynik, gdyż liczba punktów przyznanych co prawda opiera się na przedłożonych danych, ale stwarza pewną dozę uznaniowości.

 

Ale w ostatecznym rozrachunku nie powinno to zmienić ostatecznego wyniku, wszak przewaga OT Port Gdynia i Konsorcjum Bulk Terminal, jest już na tyle wyraźna na podstawie 3 pierwszych wskaźników, że nawet przy przychylnym podejściu do KGSu przy podkryteriach nie ma ona szans na uzyskania lepszego wyniku od wspomnianych firm.

Według przeprowadzonej oceny uwzględniając podkryteria (bez uwzględnienia ochrony środowiska i harmonogramu), OT powinien uzyskać 89 pkt, Konsorcjum Bulk Terminal 83 pkt, Mondry - 79, KGS - 68 a Konsorcjum Speed - 59.

Ocena ta może różnić się od ostatecznej o kilka punktów, wszak jest pewna uznaniowość w sposobie atrybucji punktów przez członków komisji przy ocenie podkryteriów (łącznie dotyczy to 15 punktów). Oznacza to, że możliwe jest, iż jedna z firm uzyska nieco mniej a inna nieco więcej punktów. Tak czy inaczej KGS nie ma szans na wygranie przetargu na dzierżawę terminalu zbożowego, a walka będzie rozgrywać się pomiędzy OT Port Gdynia i Konsorcjum Szczecin Bulk Terminal (ze wskazaniem raczej na tego pierwszego)

KGS przedłożyło zbyt słabą ofertę w stosunku do konkurencji, i dlatego znów przegrała. Znów bo jak się okazało już wcześniej wzięła udział w unieważnionym przetargu, choć w sposób pośredni. KGS rozpoczął wówczas rozmowy z konsorcjum Speed, Tridente, Astar i NTA w listopadzie 2022 roku, tuż po ogłoszeniu przetargu. Dyskusje zakończyły się notarialnym podpisaniem porozumienia inwestycyjnego.

https://www.gospodarkamorska.pl/terminal-zbozowy-w-porcie-gdynia-krajowa-grupa-spozywcza-zlozyla-oferte-79016

Uczestnicy postępowania podnosili w maju, że rozpisanie nowego przetargu da nieuczciwą przewagę nowym podmiotom, w tym m.in. Krajowej Grupie Spożywczej, które na podstawie ofert w poprzednim przetargu będą w stanie ocenić możliwości konkurencji i przebić w ten sposób ich oferty.

Ponadto jak podano na posiedzeniu sejmowej Komisji Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej w lutym – Krajowa Grupa Spożywcza miała otrzymać od Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa ponad 800 mln zł na „żeby stać się operatorem zbożowym”, jednak środki zostały zawieszone, bo, jak podał wiceminister aktywów państwowych Zbigniew Ziejewski, „kapitał mniejszościowy zaskarżył to do sądu”.

Dlaczego mając taką przewagę w postępowaniu - informacyjną (w związku z unieważnieniem poprzedniego przetargu), wsparcie rządowe, środki finansowe, KGS przegrał przetarg?

Przypomnijmy, że prezes zarządu KGS Marek Zagórski w październiku ubr. informował o planach inwestycji w terminal zbożowy do eksportu polskiego zboża drogą morską, w przypadku ukraińskiego zboża mogłaby zarabiać na przeładunku i tranzycie, ew. magazynowaniu. https://www.dlahandlu.pl/detal-hurt/krajowa-grupa-spozywcza-bedzie-przejmowac-czy-takze-sieci-handlowe,133372.html

Z tego wielkiego planu nic nie wyszło (i nie tylko z tego).

W obiegu publicznym krążą następujące pytania (Czy są zasadne? Oceńcie sami):

Co na tą sytuację wiceminister Zbigniew Ziejewski (aktywa państwowe), któremu podlega Krajowa Grupa Spożywcza?

Co na to prezes, zarząd i rada nadzorcza KGS? Czy wiceprezesa Wojciecha Pomajdę zamierza poświęcić się w związku z przegranym przetargiem?

Co z prezesem KGS - Markiem Zagórskim oraz prezesem Elewarru - Jackiem Łukaszewiczem? Przecież terminal zbożowy miał być sztandarową inwestycją KGS, którym chwalił się prezes Zagórski, i przez które miano eksportować zboże.

Czy przeniesienie siedziby Elewarru do Malborka jest zamierzeniem w celu zdobycia przychylności ministerialnej (Malbork leży w okręgu ministra), w sytuacji w której przegrany został przetarg na terminal, skup zbóż jest słaby tak samo jak wynik finansowy Spółki?

C.d.n.

 dr Daniel Alain Korona

źródło: https://zyciestolicy.com.pl/kgs-juz-przegral-z-kretesem-terminal-zbozowy/

 

12 maja 2024

Gazeta Wyborcza przytacza informację o nieistniejącej transakcji

W związku z faktem, że w artykule „Elewatory pod napięciem. Państwowy moloch na politycznym postronku (10.05.2024)” znalazło się następującą zdanie: „Nie sprzedał by elewatorów w Sieradzu za 650 tys. co zrobił prezes Korona, kiedy sama ziemia była znacznie więcej warta – mówi szef konkurencyjnej firmy handlującej zbożem”. na podstawie prawa prasowego zwróciłem się Gazety Wyborczej się o zamieszczenie następującego sprostowania: 

Nieprawdziwe jest twierdzenie w artykule „Elewatory pod napięciem. Państwowy moloch na politycznym postronku z 10.05.2024” w brzmieniu „Nie sprzedał by elewatorów w Sieradzu za 650 tys. co zrobił prezes Korona, kiedy sama ziemia była znacznie więcej warta – mówi szef konkurencyjnej firmy handlującej zbożem”. 

Nie można było sprzedać elewatorów w Sieradzu, bo takowych Elewarr nie posiadał. Elewarr posiadał jedynie mniejszościowe udziały w Spółce Elewator Sieradz, a ich sprzedaż była przewidziana od 2013 roku (w związku z brakiem korzyści z ich posiadania). Sprzedaż nieruchomości, a udziałów w spółce to dwie zasadnicze odmienne transakcje. Osiągnięta cena sprzedaży udziałów przekraczała wartość udziałów zarówno nominalnie, pod względem aktywów netto jak i wartości wynikającej z niezależnej wyceny (czyli nie zamówionej ani przez nabywcę ani zbywcę).

Cytowane twierdzenie zatem było oparte bądź na niewiedzy bądź na celowym przeinaczaniu faktów, z zamiarem zniesławienia.


Daniel Alain Korona

20 marca 2024

Strajkujący rolnicy odrzucają porozumienie w Jasionce i kontynuują protesty

Jak informuje Ruch Młodych Farmerów - Związki podpisały POROZUMIENIE poza rolnikami!. Za zamkniętymi drzwiami na Forum w Jasionce przez cały dzień toczyły się rozmowy związków z ministrami rolnictwa - BEZ UDZIAŁU osób reprezentujących ośrodki oddolne i biorących udział we wcześniejszych rozmowach z premierem. W zapisach owego Porozumienia brakuje jakichkolwiek konkretów, które rozwiązują nasze problemy - jest to zlepek deklaracji o których słyszymy od kilku tygodni! Obszański z Solidarności, Serafin z Kółek Rolniczych, Bieniasz czy Pawlik z AgroUnii to przedstawiciele własnych interesów, nie rolników! Jakim prawem osoba która jest prawą ręką ministra Kołodziejczaka - Filip Pawlik, przesiadujący w gabinecie Ministra reprezentował stronę społeczną?

Z kolei Związek Zawodowy Rolnictwa "Korona" nie wziął udziału w spotkaniu w Jasionce określając go z góry jako farsa 
i się sprawdziło.

Minister Siekierski już w grudniu ubr. obiecał rolnikom utrzymanie podatku rolnego na poziomie z 2023 roku. Tymczasem stawki podatku rolnego są w 2024 roku o 21% wyższe, żadnego projektu ustawy ministerstwo nie przedłożyło, i znów podpisuje to samo. Resort otrzymał od ZZR KORONA jeszcze w styczniu gotowe projekty rozporządzeń z uzasadnieniem i OSRem w zakresie trzody chlewnej, i nad nimi się nie pochylił, a teraz na stronie rządowej czytamy, że nastąpi wsparcie loch. Trzeba było pracować nad nimi lub przyjąć te projekty rozporządzeń - stwierdza dr Daniel Alain Korona, pełnomocnik ZZR KORONA, który zauważa: To porozumienie niczego nie zmienia i nie zostanie zaakceptowane, rolnicy jasno się wyrażają - zielony ład do kosza, a nie żadne kosmetyczne modyfikacje.