Piątek 20 października o godz. 15.00 w Warszawie przed Ministerstwem Infrastruktury ul. Chałubińskiego 4/6
protest Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE
przeciw przewlekłości rządu ws. przekształcenia wieczystego użytkowania w prawo własności i przestępczej patologii przy aktualizacjach opłat użytkowania wieczystego

10 sierpnia 2017

Prywatne konferencje, otwarcia roku - czyli zagraniczne wyjazdy służbowe sędziów Sądu Najwyższego

Przed kilkoma dniami Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE ujawniło, że członkowie Krajowej Rady Sądownictwa m.in. poszukiwali uczciwości w Bułgarii, oczywiście na koszt podatników. http://serwis21.blogspot.com/2017/08/czonkowie-krs-poszukiwali-uczciwosci-w.html

Stowarzyszenie uzyskało teraz kolejne informacje nt. wyjazdów służbowych sędziów, tym razem Sądu Najwyższego. I jak można było się spodziewać obraz jest podobny, uzasadnienie wyjazdów jest oficjalnie związane z działalnością sądownictwa, ale odbywają się w miejscowościach, który każdy z nas chętnie by odwiedził. 

Aktualna pierwsza Prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf zaliczyła już wiele takich miejscowości. W 2014 roku zaczęła od Rzymu, później było Wilno, Bratysława, Dublin, Budapeszt, Bruksela, Madryt, Luksemburg, Brno. W większości sędziowie SN latają sobie do krajów UE, ale nie tylko, zdarzyły się również wyjazdy do Tajlandii (Ah, ten egzotyczny Bangkok), Korei Płd czy do krajów o "wysokim stopniu praworządności" (sic) jak Chiny, Turcja czy Maroko.

Oczywiście uzasadnienie wyjazdów są "bez zarzutu" - szczyt, kolokwium, kongres, spotkanie prezesów, itd itd. Ale o dziwo za niektóre z tych spotkań, udział w konferencji, kongresie, należało uiścić opłaty wpisowe m.in. do Korei, Turcji, Luksemburga. A zatem nie były to służbowe spotkania, co prywatne konferencje prawnicze. Także inne wyjazdy budzą wątpliwości, bo jaką korzyść odniósł Sąd Najwyższy (a szerzej nasz kraj) z uczestnictwa w corocznych otwarciach roku sądowego ETPCz (czyżby na wzór otwarcia roku akademickiego na uczelniach), roku sądowego w opactwie Westminster czy z Forum okazji 60-lecia Traktatu Rzymskiego.

Niby to niewielkie pieniądze (w I połowie br. ponad 60 tys. złotych). Jednakże dlaczego za wyjazdy na prywatne konferencje lub na spotkania, z których nasz wymiar sprawiedliwości, kraj nie ma żadnych korzyści, ma płacić polski podatnik, a nie sędzia SN, który przecież zarabia niemałe pieniądze (średnio niecałe 20 tys. zł. miesiecznie)?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz