Może też ciekawa być informacja o liczbie osób, które bazarki w tym dniu odwiedzają.
Aktualne ceny z bazarku w komentarzach.
Może też ciekawa być informacja o liczbie osób, które bazarki w tym dniu odwiedzają.
Aktualne ceny z bazarku w komentarzach.
Niedzielną drugą turę wyborów prezydenckich wygrał Nicusor Dan z wynikiem 53,6 proc. głosów. Simion, który w pierwszej turze 4 maja zdobył najwięcej głosów, uzyskał w drugiej turze 46,4 procent.
Zdaniem Simiona Trybunał Konstytucyjny „kontynuuje zamach stanu”.
Przypomnijmy w grudniu 2024 r. Trybunał Konstytucyjny na 2 dni przed II turą unieważnił pierwszą turę z 24 listopada. Przyczyną tej decyzji były zarzuty wobec jednego z kandydatów – Calina Georgescu, który zdobył wówczas pierwsze miejsce – o nadużycia w kampanii i złamanie zasad uczciwej konkurencji wyborczej, a także wsparcie w postaci kont TIK-TOKowych ze strony „podmiotu zewnętrznego”, z sugestią, że chodzi o Rosję. Calinowi Georgescu uniemożliwiono startu w powtórzonych wyborach, w wyniku czego Simion miał tylko 2 dni na zebranie podpisów i zarejestrowanie swej kandydatury.
Decyzja Trybunału Konstytucyjnego zamyka proces wyborczy, ale nie przekreśli wrażenia manipulacji wyborczej władz w celu niedopuszczenia do wyborów kandydatów nieestablishmentowych.
Przed nami II tura wyborów prezydenckich. Na placu boju pozostało dwóch kandydatów. Zarówno Rafał Trzaskowski jak i Karol Nawrocki składają obietnice, których obiektywnie nie mogą spełnić.
W porządku konstytucyjnym prezydent RP nie ma większych uprawnień. Główne i podstawowe uprawnienie to złożenie lub odmowa złożenia podpisu pod określonymi nominacjami (np. sędziów, ale rzadko następują odmowy) lub projektami ustaw (czyli prawa weta i skierowania do Trybunału Konstytucyjnego w trybie prewencyjnym). I jak pokazuje doświadczenie w przypadku zgodności politycznej obozu rządzącego i prezydenta, wetowane są pojedyncze ustawy a w przypadku tzw. kohabitacji (niezgodności politycznej obozu rządzącego i prezydenta) - kilka procent uchwalonych ustaw.
Niektórzy będą podnosić, iż prezydent ma inicjatywę ustawodawczą, ale uchwalanie ustawy i tak są zależne od większości sejmowej czyli de facto od rządu. Jak pokazuje przykład inicjatywy ustawodawczej ws. kwoty wolnej od podatku złożonej przez Andrzeja Dudę, nie tylko Sejm może przewlec projekt prezydencki, ale może go też tak zmienić, by końcowa ustawa była niepodobna do pierwotnie złożonej wersji.
Innymi słowy, kandydaci składają obietnice bez pokrycia.
Daniel Alain Korona
Ponad 20 tysięcy złotych miesięcznie otrzymywał członek rady nadzorczej Elewarr (spółki zależnej od KGS). Niewiarygodne, a jednak? - donosi portal Życie Stolicy, który opisuje całą sprawę.
25 lipca 2023 roku rada nadzorcza Elewarr podjęła uchwałę nr 5/6/23 w której:
deleguje od 26 lipca pana Mariusza Obszyńskiego wiceprzewodniczącego Rady Nadzorczej Elewarr do czasowego wykonywania czynności członka zarządu Elewarr na okres nie dłuższy niż 3 miesiące.
Miało być 3 miesiące, ale przeobraziło się w 9 miesięcy. Czasowe oddelegowanie rada przedłużyła dwukrotnie aż do kwietnia 2024 roku.
Tymczasem Umowa Spółki stanowi, że
§19. Do kompetencji Rady Nadzorczej należy również delegowanie członków Rady Nadzorczej, na okres nie dłuższy niż trzy miesiące, do czasowego wykonywania czynności członków Zarządu, którzy zostali odwołani, złożyli rezygnację albo z innych przyczyn nie mogą sprawować swoich czynności.
O ile w lipcu przesłanka do delegacji występowała, to już w październiku 2023 i styczniu 2024 roku takiej przesłanki już nie było (nikt nie został odwołany, nie złożył rezygnacji lub nie mógł sprawować swoich czynności). Rada w tym czasie nie ogłosiła żadnego postępowania kwalifikacyjnego na członka zarządu, a nadzór właścicielski KGS akceptował ten stan rzeczy.
Co na to doktryna? Jak podnosi K. Strzelczyk:
zarówno zawieszanie w czynnościach poszczególnych lub wszystkich członków zarządu, jak i delegowanie członków rady nadzorczej do wykonywania czynności członków zarządu mają charakter tymczasowy. Dlatego w obu przypadkach rada nadzorcza powinna podjąć niezwłocznie odpowiednie kroki celem uzupełnienia składu zarządu.
Autor ten wskazuje dalej, że:
„rada nadzorcza powinna podjąć odpowiednie działania w każdym przypadku niemożności sprawowania czynności przez któregokolwiek z członków zarządu, bez względu na to, czy ma ona stały charakter. Może to nastąpić na skutek różnych zdarzeń, w tym także na skutek zawieszenia w czynnościach członków zarządu przez radę nadzorczą. Zawieszenie w czynnościach muszą usprawiedliwiać ważne powody, zarówno zawinione (np. zajmowanie się interesami konkurencyjnymi bez zgody spółki), jak i niezawinione (np. choroba) przez członków zarządu. Ocena w tym zakresie należy do rady nadzorczej.”
Inny Autor, M. Rodzynkiewicz zauważa:
Nowelizacja Kodeksu spółek handlowych wyraźnie ograniczyła okres, w którym członek rady nadzorczej może na zasadzie delegacji pełnić funkcje zarządcze – są to maksymalnie trzy miesiące. Za niedopuszczalne zatem należy uznać ponowne delegowanie członka rady nadzorczej do pełnienia funkcji w zarządzie w związku z tą samą przyczyną, np. po kilkudniowej przerwie po upływie trzymiesięcznego okresu. Taką ponowną delegację należałoby uznać za nieważną jako podjętą w celu obejścia art. 383 § 1 ustanawiającego termin maksymalny (art. 58 § 1 k.c.) – tak A. Kidyba, Kodeks, t. II, s. 439.
Jednakże za wyjątkową należy uznać sytuację, gdy z przyczyn obiektywnych w okresie trzech miesięcy nie udało się znaleźć nowego zarządcy na miejsce odwołanego czy też na miejsce tego członka zarządu, który złożył rezygnację (np. rozpisano konkurs na nowego członka zarządu, który zgodnie z przyjętą procedurą konkursową będzie trwał dłużej niż trzy miesiące).”
Z kolei Łukasz Śliwiński z kancelarii Wardyński i Wspólnicy przypomina, że:
Długotrwałe delegowanie lub wielokrotne redelegowanie mogłoby zostać uznane za faktyczne powołanie członka rady nadzorczej do zarządu spółki, a nie jego delegację, co w efekcie stanowiłoby naruszenie zakazu łączenia funkcji członka zarządu z funkcją członka rady nadzorczej określonego w art. 214 § 1 k.s.h., przejawiającego się w przekazaniu członkowi rady nadzorczej zbytniej kontroli nad spółką.
Wyrażone ww. poglądy z doktryny znalazły potwierdzenie w wyroku Sądu Okręgowego w Łodzi z dnia 28 kwietnia 2015 sygn. akt X GC 273/14 (LEX nr 2125909), który stwierdził że:
jeśli po upływie ustawowo określonego, maksymalnego czasu trwania delegacji, rada nadzorcza rozważa oddelegowanie swego członka do wykonywania czynności członków zarządu, jego dopuszczalność zależy od skutku, jaki się z nim wiąże. Jeżeli kolejna delegacja skutkowałaby de facto ciągłym wykonywaniem przez członka rady nadzorczej czynności członka zarządu, należy ją uznać za niedopuszczalną. Przepis art. 383 § 1 k.s.h. reguluje sytuację wyjątkową, gdy z powodu konieczności zapewnienia możliwości wykonywania zadań przez zarząd konieczne jest oddelegowanie do ich spełniania członka rady nadzorczej.
Co prawda przepisy K.S.H. odnoszą się do spółek akcyjnych, ale zasady z tego wynikające należały odnieść na zasadzie analogii także do spółek z ograniczoną odpowiedzialnością.
Sąd Najwyższy w wyroku z 23.06.2020 r. (V CSK 521/18) odniósł się do delegacji członka rady nadzorczej do zarządu spółki z o.o., w którym uznał, że:
niedopuszczalne jest więc takie skonstruowanie umowy spółki, która pomimo ograniczenia czasowego delegacji dopuszcza nieograniczone jej ponawianie. Założeniem jest, iż przeszkoda, która uaktywnia delegację, powinna być pilnie usunięta przez umocowany do tego organ, a „czasowość” delegacji jest kluczowym elementem tej instytucji…
W przypadku zaś nadużycia instytucji delegowania skonstruowanej w zgodny z prawem sposób, np. poprzez ponawiające się delegowania na kolejne okresy, możliwe jest uznanie takich czynności za nieważne jako „próba obejścia ustawy” na podstawie art. 58 § 2 k.c. (Kidyba, 2021, teza 3 do art. 383). Biorąc pod uwagę, że instytucja delegowania członka rady nadzorczej do zarządu jest często wykorzystywana w sytuacjach, w których uzupełnienie składu zarządu jest niezbędne do jego działania, skutki uznania takich działań za nieważne mogą być bardzo niekorzystne dla spółki, włączając w to kwestionowanie działań podjętych na rzecz takiej spółki przez nieważnie delegowanego członka zarządu.
Nie ulega wątpliwości, że konstruując postanowienia umowy spółki w zakresie delegowania członka rady nadzorczej do zarządu, powinno się również mieć na uwadze dość ścisłe określenie przypadków, w których możliwe jest delegowanie. Przypadki te powinny obejmować sytuacje, w których niezbędne jest uzupełnienie składu zarządu w sytuacjach nadzwyczajnych i tymczasowych. Nie mogą jednak prowadzić do stanu, w którym rada nadzorcza może wpływać na skład zarządu bez obiektywnych przyczyn.
(doc dr Jerzy Modrzejewski, Glosa do wyroku Sądu Najwyższego z 23.06.2020 r., V CSK 521/18. Przyznanie radzie nadzorczej spółki z ograniczoną odpowiedzialnością kompetencji do delegowania jej członka do wykonywania czynności członka zarządu)
Po tym jak ujawniliśmy sytuację w marcu 2024 roku, 24 kwietnia 2024 r. Elewarr składa do KRS dwie uchwały rady nadzorczej nr 3/9/23 z dnia 25 października 2023, nr 1/1/24 z dnia 26 stycznia 2024 roku dot. przedłużenia delegacji i uchwałę nr 1/7/24 z dnia 22 kwietnia 2024 r. zmieniającą uchwałę nr 1/1/24 poprzez doprecyzowanie zakończenia delegacji w dniu 22 kwietnia 2024 roku.
Dlaczego wcześniej nie złożono uchwały dot. przedłużenia delegacji? Otóż, sąd mógłby przypadkiem wskazać na niezgodność uchwał z Umową Spółki. W sytuacji złożenia 24 kwietnia aż 3 uchwał w tym zakończenia delegacji, Sąd ograniczył się jedynie do kwestii skreślenia z rejestru. I tak też się stało, 8 maja 2024 roku Sąd Rejestrowy wykreślił wpis dotyczący oddelegowania do organu zarządzającego. Poprzednie uchwały nie były tym samym analizowane.
Ale czy rada nadzorcza faktycznie w 2-osobowym składzie nie powinna była wówczas zostać uzupełniona o dodatkowego członka.
Określenie statusu członka RN delegowanego do wykonywania funkcji zarządu jest istotne z punktu widzenia prawidłowości funkcjonowania zarówno zarządu, jak i RN, w szczególności, gdy składy obu organów zostały w umowie uregulowane w sposób sztywny (nie widełkowy). Zmniejszenie się liczby członków poniżej określonej liczby sprawia, że organ nie jest prawidłowo obsadzony (organ kadłubowy), a wobec tego jest niezdolny do dokonywania czynności w imieniu spółki.
– stwierdza dr Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego Paweł Lewandowski (Delegowanie członka rady nadzorczej spółki z ograniczoną odpowiedzialnością do pełnienia funkcji w zarządzie).
Wprawdzie obecne są także poglądy prawników, że nie jest konieczne uzupełnienie składu rady nadzorczej, ale dlaczego z ostrożności procesowej, skoro umowa Spółki przewiduje radę w składzie od 3 do 6 osób, nie uzupełniono składu rady o 1 dodatkową osobę na okres, w którym nastąpiło oddelegowanie?
Sytuacja w której jeden z członków rady nadzorczej przez 9 miesięcy wykonywał funkcję członka zarządu stawia pod znakiem zapytania faktyczny nadzór rady nadzorczej. Dyskusyjne wydaje się również sam nadzór KGS nad spółką ze strony Departamentu Nadzoru Właścicielskiego i Obsługi Organów Spółek, kierowanego przez dyrektora Rafała Małeckiego.
Z kolei ze strony poprzedniego zarządu KGS (m.in. prezes Marek Zagórski, Marek Dereziński, Wojciech Pomajda) nie nastąpiła żadna refleksja w powyższej sprawie. Lepiej, w marcu br członkowie rady nadzorczej Elewarru otrzymali od Zgromadzenia Wspólników (zarząd KGS) absolutorium za rok obrotowy 2023/24.
Jest też aspekt finansowy sprawy. Wynagrodzenie członka zarządu Elewarr jest wielokrotnie wyższe niż członka rady nadzorczej, co najmniej 22-26 tys. złotych miesięcznie brutto, podczas gdy członek rady nadzorczej pobiera ok 6,6 tys. zł brutto. Skoro umowa spółki ogranicza delegację do 3 miesięcy, a po tym okresie jak wynika z art.58 k.s.c. ta czynność prawna może być nieważna, zatem członek rady nadzorczej powinien znów otrzymywać wynagrodzenie członka rady a nie zarządu. Tymczasem Mariusz Obszyński otrzymywał wynagrodzenie członka zarządu aż do kwietnia 2024 roku. Zatem przez 6 miesięcy Spółka wypłaciła dodatkowo 120 tys. złotych.
Przypomnijmy, że w ubr. KGS nie odpowiedział na pytanie naszej redakcji czy i w jakiej wysokości Mariusz Obszyński pobiera wynagrodzenie w Krajowej Grupie Spożywczej (przed 1 marca 2024 roku), niezależnie od Elewarru. Nie musimy chyba wyjaśniać dlaczego?
Ta sama rada nadzorcza Elewarru okazała się także bardzo hojna dla nowego prezesa Jacka Łukaszewicza, nota bene kolegę przewodniczącego rady nadzorczej Piotra Kocięckiego (oboje z PZZ Stoisław). Jak informowali nas sygnaliści Łukaszewiczowi przyznano maksymalne wynagrodzenie dla spółek tego typu czyli 8-krotność średniego wynagrodzenia (podstawą jest wskaźnik z 2016 roku). Ponadto może liczyć na dodatki czyli elegancka „limuzyna” bez limitu, mieszkanie służbowe w Warszawie na koszt Spółki.
Taka hojność Rady by nie raziła gdyby nie fakt, że Elewarr zakończył rok obrotowy 2023/24 stratą finansową prawie 18 mln złotych, a biegły rewident w swojej opinii dokonał zastrzeżenia stwierdzając, iż nie bierze odpowiedzialności za wynik finansowy i niektóre pozycje bilansu.
Cała sprawa pokazuje jak pod poprzednim zarządem KGS nadzorowano Elewarr. Dlaczego Rada Nadzorcza nie ogłosiła postępowania konkursowego na członka zarządu tylko przedłużała delegację dla członka rady? Dlaczego nie zareagował departament nadzoru właścicielskiego i obsługi spółek, a także sam zarząd KGS pełniący funkcję zgromadzenia wspólników Elewarr sp. z o.o? Dlaczego nie uzupełniono składu rady nadzorczej w sytuacji oddelegowania do zarządu jednego z jej członków?
Czy w świetle ww. okoliczności, kolejnych wpadek prezesa i rady nadzorczej Elewarru dalej będą utrzymywani na stanowiskach czy też zostaną dokonane stosowne zmiany? Czy nie powinny zapaść dymisje w departamencie nadzoru właścicielskiego i obsługi spółek? Dlaczego nie powołuje się właściwych ludzi, tylko czeka się na jakieś odgórne dyspozycje? I wreszcie czy KGSowi zależy na sukcesie Elewarru czy na jego dołowaniu?
Spółka Elewarr (spółka zależna od KGS) przegrała proces w Sądzie Okręgowym w Warszawie przeciwko Lucjanowi Zwolakowi (na zdjęciu) w sprawie o nienależne wynagrodzenia? Ale czy dochowano należytej staranności w celu wygrania tej sprawy, a może ją celowo przegrano? - pyta Życie Stolicy.
Lucjan Zwolak (PSL, na zdjęciu) jest wiceprezesem KOWRu i b. przewodniczącym rady nadzorczej Elewarru. Po objęciu rządów przez PO-PSL w listopadzie 2007 roku, kierownictwo i rada nadzorcza Elewarru wypłacało sobie wysokie wynagrodzenia, co zakwestionowała w 2011 roku Najwyższa Izba Kontroli, która uznała że spółka podlegała ustawie kominowej.
Zgodnie z ustawą maksymalne wynagrodzenie członka rady nadzorczej wynosiło jedno średnie wynagrodzenie przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw bez wypłat nagród z zysku, w IV kwartale roku poprzedniego, ogłoszonego przez Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego.
Zgodnie z art. 13 ww. ustawy, postanowienia umów o pracę ustalające wynagrodzenie miesięczne w wysokości wyższej niż dopuszczona ustawą, są nieważne z mocy prawa w odniesieniu do tej części, która przewyższa kwotę maksymalną określoną w ustawie. Najwyższa Izba Kontroli wskazuje, iż w myśl art. 14 ust. 1 ww. ustawy, za nieprzestrzeganie jej przepisów, Rada Nadzorcza Spółki ulega rozwiązaniu z mocy prawa, a wynagrodzenie wypłacone przez Spółkę członkom Rady Nadzorczej – po jej rozwiązaniu – jest świadczeniem nienależnym.
Początkowo orzeczenia sądowe np. z 28.09.2012 roku uznawały Elewarr za spółkę prawa handlowego i za nieobjętą zasadami ustawy kominowej. Po zmianie władzy w 2015 roku nowy zarząd Elewarru w związku z zaleceniami Najwyższej Izby Kontroli rozpoczął dochodzenie roszczeń z tytułu nienależnie pobranych kwot przez wiceprezesa Elewarru i przez członków rady nadzorczej. W celu przerwania biegu przedawnienia dokonywano zawezwań do próby ugodowej by następnie kierować sprawę na drogę sądową. Zawarto tylko jedną ugodę.
W przypadku wynagrodzenia wiceprezesa z okresu 2013-2016 skończyło się wyrokiem kasacyjnym Sądu Najwyższego z dnia 8 marca 2022 r., który uznał spółkę Elewarr za podlegającą tzw. ustawie kominowej. Dodajmy, że wyrok wydali sędziowie powołani przed 2017 roku, a zatem używając terminologię obecnie rządzących – żadni tzw. „neo-sędziowie”.
Sprawa nienależnych wynagrodzeń dotyczyła jednak głównie byłych członków rady nadzorczej w tym Lucjana Zwolaka, dziś – zastępca dyrektora generalnego Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa, związany z PSL i jak informowali sygnaliści zaprzyjaźniony ze środowiskiem Balazsowców, z którego wywodził się Marek Zagórski – prezes KGS do marca 2025 r.
Powyższe postępowanie dla prezesa Elewarru Jacka Łukaszewicza (kojarzonego z Balazsowcami) zatem musiało być nie na rękę, i to nie tylko ze względu na stanowisko zajmowane w KOWRze przez Zwolaka, ale także w kontekście relacji KGS – KOWR.
O sprawie wspominaliśmy już 28 lutego br. cyt. W grudniu 2022 r. KOWR złożył oświadczenie o objęciu, na podstawie umowy objęcia akcji i umowy inwestycyjnej zawartych z KGS S.A., 256.797.583 akcji KGS za kwotę 849.999.999,73 zł. Kwota ta została wpłacona na rachunek KGS w dniu 30 grudnia 2022 r. Podwyższenie kapitału zakładowego KGS i objęcie akcji przez KOWR nie zostało zarejestrowane przez Sąd ponieważ uchwała o podwyższeniu kapitału została zaskarżona przez akcjonariuszy mniejszościowych KGS (sprawa jest wciąż u orzecznika), a zatem pieniądze powinny zostać zwrócone. Czy przypadkiem nie ma zatem konfliktu interesów?
Zwróciliśmy się do Sądu Okręgowego w Warszawie z pytaniem o stan sprawy. Jak poinformowała w dniu 13 maja o godz. 20.36 Sylwia Urbańska, rzecznik prasowy ds. cywilnych Sądu Okręgowego w Warszawie:
Wyrok został wydany w dniu 18 marca 2025 r. Sąd oddalił powództwo. Wniosek pełnomocnika powoda o przywrócenie terminu do złożenia wniosku o sporządzenie pisemnego uzasadnienia wyroku został oddalony postanowieniem z 14 kwietnia 2025 r., a w konsekwencji Sąd odrzucił wniosek o sporządzenie uzasadnienia wyroku. Pełnomocnik powoda nie złożył zażalenia na to postanowienie… Wniosek o uzasadnienie został skutecznie złożony przez pozwanego. Uzasadnienie zostało sporządzone w dniu 14 kwietnia 2025 r.
Pełnomocnik Elewarru spóźnił się ze złożeniem wniosku o sporządzenie pisemnego uzasadnienia, co podobno miał uzasadnić zwolnieniem chorobowym, mimo że jak twierdzą anonimowi świadkowie (co wymaga potwierdzenia) wykonywał w tych dniach czynności na rzecz Spółki i nie tylko.
Jak ujawnił w 2019 roku portal farmer.pl sprawami prawnymi zajmuje się pani Marta Bieniek z Kasterski i Wspólnicy Kancelaria Prawnicza i według naszej wiedzy prowadzi sprawy dotyczących nienależnych wynagrodzeń od 2016 roku. Ponadto kancelaria obsługująca Elewarr zatrudnia wielu prawników i w takiej sytuacji można było udzielić substytucji. A nic takiego nie miało miejsca. Zastanawiające!
Oczywiście nie wiemy jak by się zakończyła sprawa gdyby trafiła do II instancji, ale w świetle wspomnianego wyroku Sądu Najwyższego, można przypuszczać że wyrok I instancji oddalający powództwo by się nie utrzymał. A tak sprawa została zawalona (nie wniesiono w skutecznym terminie wniosku o sporządzenie uzasadnienia, warunek konieczny dla złożenia apelacji, a przywrócenie terminu być może byłoby możliwe w przypadku zwykłej osoby, ale nie w przypadku profesjonalnego radcy prawnego z kancelarii prawnej) i wątpliwe by jakiekolwiek pisma procesowe strony mogły już tą sytuację odwrócić.
Gdy pełnomocnik prawny zawala sprawę, może powstać kwestia odpowiedzialności dyscyplinarnej i odszkodowawczej, za działanie na szkodę klienta. Czy w tej sprawie tak będzie? Aż dziw, że w zaistniałej sytuacji Elewarr nie wypowiedział umowy kancelarii, która przecież otrzymuje niemałe pieniądze za obsługę spółki.
Ale może uchybienia formalne w sprawie Zwolaka ze strony pełnomocnika prawnego nie były całkiem przypadkowe, a ich celem było właśnie nie dopuszczenie do apelacji. Rodzi się pytanie czy ww. zaniedbanie było zatem bezinteresowne? Gdyby przyjąć, że prezes Elewarru zostaje prezesem KGS (a o tym się mówiło) i zaoferuje stanowisko departament nadzoru właścicielskiego w KGS … to cała sprawa mogłaby być po cichu pozamiatana pod dywan (przynajmniej tak mogą twierdzić osoby bardziej podejrzliwe). To oczywiście tylko spekulacje, ale Elewarr prawdopodobnie już nie odzyska ponad 100 tysięcy złotych, bo co najmniej tyle wynosiła wartość przedmiotu sporu (do właściwości sądów okręgowych należą sprawy o prawa majątkowe, w których wartość przedmiotu sporu przewyższa tą kwotę).
Sprawa Zwolaka była pokłosiem kontroli i zaleceń pokontrolnych Najwyższej Izby Kontroli. W połowie bieżącego roku NIK ma dokonać kontroli Krajowej Grupy Spożywczej (której częścią jest Elewarr), a pod lupą kontrolerów może być sposób realizacji zaleceń pokontrolnych w zakresie odzyskiwania nienależnie wypłaconych wynagrodzeń z lat 2007-2015. A mimo tego zawalono sprawę.
Wizerunkowo cała sprawa wygląda niekorzystnie dla PSL.
Nie nam przesądzać sprawy, czy nastąpiło przeoczenie terminu, niedbalstwo czy też celowe działanie, ale słowo kompromitacja jest w tej sprawie chyba najodpowiedniejsze, a może nawet jest za słabe.
Dodajmy, iż podobnych wpadek w Elewarrze jest więcej. Pisaliśmy już o miesięcznym spóźnieniu ws. sporządzenia i opublikowania strategii podatkowej, o zastrzeżeniu biegłego rewidenta do ostatniego sprawozdania finansowego Spółki, czy też o radzie nadzorczej która naruszyła umowę Spółki przekraczając maksymalny termin delegacji jednego ze swoich członków do wykonywania funkcji w zarządzie o prawie 6 miesięcy.
Za zarządzanie Spółką, porażki i sukcesy (tych ostatnich nie widzimy) odpowiada prezes zarządu. Można podejrzewać, iż sprawa przegranego procesu ze Zwolakiem nie była ostatnią wpadką. Jaka będzie następna?
Co na to departament nadzoru właścicielskiego i sam zarząd KGS, który pełni rolę organu właścicielskiego dla Elewarru? Czy wyciągną wnioski z powyższej sprawy?
- konkluduje portal.
Tylko czy można mieć zaufanie do dewelopera?
Negatywne opinie
Deweloper, który w okresie lęgowym ptaków wycina wszystkie drzewa, w tym te stare położone w rogu działki, gdzie trudno wyobrazić sobie, że będzie stała choć jedna ściana jakiegokolwiek budynku. Przy alei Słowiańskiej i ul. Marymonckiej wycięte WSZYSTKIE drzewa, które mogły cieszyć również przyszłych mieszkańców. SKANDAL - komentuje w internecie Weronika C.
Inny internauta Edmund Grabowski z kolei zauważa:
Jako potencjalny klient wyrażam obawy przed zakupem mieszkania od Państwa firmy z uwagi na ostatnie artykuły, które powstały o Państwa firmie i jej praktykach. Jak Państwo odniesiecie się do artykułu z 15 listopada 2023, który pojawił się na portalu Dorzeczy?
Wolska 31?
Co prawda wspomniany artykuł zniknął z sieci (tak jak kilka innych w sprawie), na skutek działań prawników belgijskiego dewelopera, tym niemniej nadal można znaleźć materiały na temat tej sprawy.
Spółka Gadbrook sp. z o.o. z grupy GH Development, w styczniu 2020 roku „zakupiła” teren przy ul. Wolskiej 31. Słowo "zakupiła" jest trochę na wyrost albowiem do dziś deweloper nie zapłacił za tą działkę, a właściwie wpłacił tylko pierwszą ratę, co stanowiło ok. kilkanaście procent wartości. Reszty już nie uregulowała. I to fakt bezsporny.
W sądzie rejonowym dla Warszawy Woli toczy się postępowania przeciwko GH Development, które ma na celu odzyskanie działki przez Wojciecha Jaworskiego.
Można odnieść jednak wrażenie, że belgijski deweloper jednak nie chce zakończenia sprawy tj. uregulowania pozostałej należności czy też zwrotu nieruchomości, bo to by już uczynił. Może liczy, że druga strona się finansowo wykrwawi lub też że z przyczyn naturalnych nie będzie już w stanie prowadzić dalszego postępowania (wiadomo że postępowania sądowe w Polsce są długotrwałe)?
Tylko czy można mieć zaufanie do takiego dewelopera, który stosuje takie praktyki? Warto to rozważyć zanim wejdzie się w relacje z tym podmiotem.
Czy kandydaci na prezydenta, ministrowie, posłowie i senatorowie nie powinni przekazać po jednym mieszkaniu na rzecz potrzebujących?
Od wielu dni media żyją mieszkaniem pozyskanym przez Karola Nawrockiego od Jerzego Ż. Ostatecznie Karol Nawrocki podjął decyzję o przekazaniu tego mieszkania na cele charytatywne. Mieszkanie to przez kolejne kilkanaście lat będzie służyć organizacji charytatywnej wspierającej osoby starsze. W dokumencie umowy darowizny ma znaleźć się zapis, że pan Jerzy może z tego mieszkania korzystać do swojej śmierci. Ale czy inni politycy, a zwłaszcza kandydaci na prezydenta nie powinni uczynić podobnie?
Na platformie X ten pomysł zyskał zwolenników i trzeba przyznać że internautom nie brakuje przy tym humoru:
Zachęcam polityków PO, aby wzorem K. Nawrockiego wsparli potrzebujących. Może poseł Kropiwnicki odda jedno ze swoich 12 mieszkań? A może Pani Gajewska i Myrcha przestaną „doić” Kancelarię Sejmu na 8000 zł/mies. za wynajem mieszkania w Warszawie, jeśli mają dom 30 km od Stolicy? (Sebastian Kaleta)
Popieram i czekam, kto pierwszy odda swoje mieszkanie na cele charytatywne. A Myrchowie powinni zrezygnować z wynajmu mieszkania. Tym samym wspomożemy potrzebujących. No, politycy, kto da przykład dobroci? (Bogusława Nowicka)
Kropiwnicki by chętnie oddał, ale nie może się zdecydować które (RafalDlaPolski5)
Pani Sroka ma się też czym dzielić: , posiadaczka domu , a także dwóch mieszkań oraz dwóch działek budowlanych… Ona bardzo wrażliwa jest rzekomo na los ludzki. (ExplicitePL)
Dlaczego Kropiwnicki ma oddać 1/12 swoich włości???? Niech dorówna Nawrockiemu i odda 1/2!!!! Stać na to któregoś platformersa???? (Mikołaj)
Ze strony zwolenników strony rządowej jakoś nie widać poparcia pomysłu:
To ich prywatna sprawa inteligencie! Uczciwie kupili to niech robią co chcą nie każdy kombinuje (Krzysiek)
Oni nie wyłudzili mieszkań. Oddaj swoje pajacu (Malgocha)
Trzaskowski się niedługo przeprowadzi do pałacu , to chyba pałacu nie będzie oddawał na cele charytatywne (Artur Mariusz)
Przypomnijmy Rafał Trzaskowski posiada wg oświadczenia majątkowego – 3 mieszkania (jedno odrębna własność żony) i działkę, Sławomir Mentzen – 2 domy i 1 mieszkanie, Marek Jakubiak – 3 mieszkania, Szymon Hołownia – dom, mieszkanie, siedlisko 1,65 i działka, Adrian Zanberg – 1 mieszkanie, Magdalena Biejat – 1 mieszkanie. Wśród kandydatów na prezydenta wyróżnia się pod względem mieszkań Joanna Seneszyn – 6 mieszkań i Grzegorz Braun – brak domów, mieszkań czy innych nieruchomości.
(źródło: https://zyciestolicy.com.pl)
Na drugim miejscu znalazł się burmistrz Bukaresztu Nicusor Dan z wynikiem 20,99 proc., a reprezentujący obóz rządzący Crin Antonescu – 20,07 proc.
W II turze 18 maja zatem będą rywalizować George Simion i Nicusor Dan.
Politycznie AUR należy do Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, razem z Bracia Włosi premier Meloni czy Prawem i Sprawiedliwością.
Z kolei Nicusor Dan – przedstawiany medialnie jako niezależnie kandydat, to burmistrz Bukaresztu. Był liderem Uniunea Salvați Bucureștiul przemianowaną następnie na Związek Zbawienia Rumunii (USR), partii progresywnej i pro-europejskiej, współrządzącą i współpracują z PNL (Partią Narodowo-Liberalną należącą do Europejskiej Partii Ludowej). Był zresztą popierany przez tą partię w wyborach na burmistrza Bukaresztu.
A zatem nie wiadomo czy jego krytyka w kampanii dotychczas rządzących była szczera.
Daniel Alain Korona
KGS powinna podlegać ministrowi rolnictwa, a nie, jak dotychczas, ministrowi aktywów państwowych – uważa Michał Kołodziejczak, wiceminister rolnictwa. MAP nie ma zaplecza, które mogłoby się tym zajmować … przeniesiono dom bez fundamentów, bo tutaj są fachowcy, tutaj są ludzie kreślą wizję polskiego rolnictwa na kolejne lata”. Jego zdaniem Krajową Grupę Spożywczą „ukradł (…) polskim rolnikom” ówczesny minister aktywów, a przeniesienie KGS pod nadzór MAP było „nielogiczne”.
Z podobnym postulatem występował w listopadzie 2023 roku NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność” do premiera Mazowieckiego, który stwierdzał że:
Krajowa Grupa Spożywcza powstała na bazie Krajowej Spółki Cukrowej w odpowiedzi na postulaty rolników, aby stworzyć koncern spożywczy, którego współwłaścicielami będą rolnicy, a który pomoże w ustabilizowaniu rynku. Grupa powstała, ale trafiła w ręce ministra aktywów państwowych… Zdaniem NSZZ RI „Solidarność” podmiot ten, będący strategicznym elementem zapewnienia bezpieczeństwa żywnościowego i stabilizującym rynki spożywcze w Polsce z oczywistych względów powinien znajdować się pod nadzorem Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Zdaniem Związku bez dokonania tej fundamentalnej zmiany pogłębi się destabilizacja rynków rolnych w najbliższych latach, co w efekcie doprowadzi do zagrożenia bezpieczeństwa żywnościowego w Polsce.
Jednak nie wszyscy przedstawiciele organizacji rolniczych podzielają takie rozwiązanie. 28 kwietnia dr Daniel Alain Korona, ekonomista i były prezes Elewarru, za czasów którego Spółka biła rekordy zysku, a dziś pełnomocnik Związku Zawodowego Rolnictwa „Korona” w piśmie do Ministra Aktywów Państwowych wyraził krytyczne stanowisko wobec propozycji Ministra Rolnictwa o przekazanie Krajowej Grupy Spożywczej z nadzoru MAP pod nadzór Ministerstwa Rolnictwa, stwierdzając:
W rzeczywistości od chwili powstania w kwietniu 2022 roku KGS był w nadzorze ministerstwa aktywów państwowych, a nie ministerstwa rolnictwa. Poprzedniczka Krajowa Spółka Cukrowa była najpierw w nadzorze Ministerstwa Skarbu Państwa, w 2016 roku po likwidacji Ministerstwa Skarbu Państwa trafiła pod nadzór Ministerstwa Rolnictwa by 3 lata później trafić do Ministerstwa Aktywów Państwowych. A zatem to usytuowanie w ministerstwie rolnictwa było tymczasowe, abstrahując od faktu że ministerstwo rolnictwa to nie polscy rolnicy.
Nie uszło także naszej uwadze, że postulat przeniesienia KGS pod resort rolnictwa wzmógł się, po tym jak pozycja w KGS osób kojarzonych ze środowiskiem dawnego SKL uległa znacznemu osłabieniu.
Nie ukrywamy naszej negatywnej oceny dotychczasowego sposobu zarządzania i funkcjonowania KGS oraz spółek zależnych. Przytoczyć można takie okoliczności jak nadmierna liczba komórek organizacyjnych KGS, przerost zatrudnienia (w ciągi 4 lat wzrost o 10% w tym nieprodukcyjnych), nie-merytoryczna polityka sponsoringu sportowego, brak właściwej reakcji w obliczu spadku cen cukru w 2023/24, pozbawienie się wpływu w radzie nadzorczej ZetPeZet, marginalizacja Elewarru itd.
Jednakże
Sam fakt przeniesienia pod nadzór resortu rolnictwa nie spowoduje lepszego nadzoru czy efektywności działania firmy, a w naszej ocenie może nawet zaszkodzić, ze względu na fakt, iż Ministerstwo Rolnictwa będzie zainteresowane realizacją polityki resortowej w zakresie rolnictwa, a nie interesem spółki. Oprócz faktu, iż KGS nie ma żadnych realnych możliwości stabilizacji rynku, takie usytuowanie pod resort rolnictwa w sposób naturalny zwiększy oczekiwania ze strony środowisk rolniczych w celu uzyskania np. wyższych cen buraków, zbóż itp.
Właśnie takie nastawienie dominujące za poprzedniego rządu przyczyniło się do wyższych cen buraka cukrowego i zbóż co odpowiadało rolnikom, ale było niezgodne z interesem samych spółek. Kontynuacja takiej polityki może przynieść negatywne skutki nie tylko dla tychże, ale także długofalowo dla samych rolników. Zarząd, uzależniony od oczekiwań i decyzji personalnych resortu rolnictwa będzie skłonny do przekładania określonych oczekiwań nad interesem handlowym.
Dodatkowo zwracamy uwagę na fakt, iż w tym roku obrotowym, na skutek niekorzystnych zmian cenowych cukru i wcześniejszych decyzji w zakresie cen skupu, Krajowa Grupa Spożywcza zamknie rok obrotowy znaczną stratą finansową (600 mln zł według planu rzeczowo-finansowego). Ponadto także rok 2025/2026 prawdopodobnie nie zakończy się dodatnim wynikiem finansowym, i to pomimo spadku cen skupu buraków kontraktowych. Konieczne w tej sytuacji wydają się działania ws zmniejszenia kosztów funkcjonowania KGS.
Równocześnie Korona postuluje dokonanie określonych zmian w KGS i spółkach zależnych. Czy jego głos zostanie uwzględniony?
Według ostatnich nieoficjalnych informacji zapadła polityczna decyzja, że nie nastąpi przeniesienie KGS z nadzoru MAP pod resort rolnictwa. Równocześnie rada nadzorcza wciąż nie rozstrzygnęła postępowania konkursowego na prezesa i 2 członków zarządu. Dlaczego? Bo jak wieść niesie, mimo że różni kandydaci latali i zabiegali o wsparcie politycznie, ostatecznie rada nie otrzymała żadnej wskazówki (kogo wybrać?) a zważywszy słuchy o możliwych zmianach w radzie nadzorczej, w obawie przed „podłożeniem się”, nie dokonano żadnego wyboru. Czy to rzeczywista przyczyna? Tak czy inaczej po majówce się zobaczy, okres tymczasowości wciąż trwa …