19 października 2017

Przekształcić wieczyste za symboliczną złotówkę

System gruntowy z prawem użytkowania wieczystego w warunkach III RP stał się jedną wielką patologią. Poniżej przypadek dla zobrazowania problemu właścicieli mieszkań, które nabywane były w ostatnich latach od deweloperów na gruncie oddanym w użytkowanie wieczyste opisany w piśmie do Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa przez radcę prawnego Joanny Mańk. Za 98 m 2 mieszkanie i dwa stanowiska garażowe w Śródmieściu w Warszawie po aktualizacji opłata wieczystego użytkowania wyniosło 3 332,95 zł (ustalona przez biegłych w postępowaniu sąoowym cena gruntu 4000 zł/m2) 

Tymczasem jak zauważa pani Joanna

1. deweloper nabył grunt za 15 % jego wartości, a nam sprzedał w ceni rynkowej (cena merta mieszkania - 8000 zl/m2); a zatem to deweloper pobrał od nas całość (100%) ceny za grunt, nie udzielił nam jakiegokolwiek rabatu z tego tytułu, że grunt pozyskał "po taniości" a sprzedał z olbrzymim zyskiem. 

2. system prawny zatem przyzwalał na ponadrynkowe wzbogacania się deweloperów kosztem gmin takich jak M.St. Warszawa oraz kosztem mieszkańców;

3. skutek jest taki, że mieszkańcy zapłacili już raz deweloperowi 100 % wartości gruntu, a teraz muszą płacić corocznie zaktualizowane zgodnie z ustawą o gospodarce nieruchomościami bardzo wysokie opłaty roczne za użytkowanie wieczyste, mimo że za mieszkanie o pow. 100 m2 zapłacili 800 000 zł

4. jest to zatem kolejna niesprawiedliwość w systemie, że mimo, że mieszkańcy zapłacili deweloperowi tak olbrzymie pieniądze, M.St. Warszawa ma nadal prawo pobierać opłaty corocznie i to w znacznej wysokości. Jeśli to przeliczyć przez np. 80 lat x 3 300 zł - daje to kwotę KOLEJNYCH 264 000 zł. Przecież TE WŁAŚNIE 264 000 zł za grunt pobrał deweloper przy sprzedaży mieszkania w 2007,2008,2009 roku. Developer przecież nie udzielił rabatu z tego tytułu, że grunt nabył z 85 % rabatem. 

Mieszkańcy osiedla INFLANCKA/ STAWKI 4BCDEF oraz STAWKI 6 - jak wskazuje pani Joanna - oczekują sprawiedliwości i ukrócenia patologii wieczystego:

1. powyższy aspekt słusznościowy niesprawiedliwości jaka dotyka aktualnie mieszkańców, którzy nabywali mieszkania w cenach rynkowych na gruntach z użytkowaniem wieczystym w  Warszawie po tzw. boomie cenowym (od połowy 2006 do dziś) nie został uwzględniony przy pracach nad ustawą o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego w prawo własności. 

2. chciałam tym aspektem zainteresować RPO poprzedniej ekipy rządzącej, nie otrzymałam nawet odpowiedzi na moje pismo; wielu mieszkańców Warszawy pokłada olbrzymie nadzieje w nowej ustawie, ale chcemy, by ustawa nie generowała dalszego wzrostu kosztów opłat; proponowane 20 opłat rocznych - daje KOLEJNE ok. 70 000 zł jakie trzeba by dopłacić do ceny gruntu zakupionego już do dewelopera i za który 100 % opłaty zostało przekazane deweloperowi.

3. mieszkańcy mają nadzieję, że nowa regulacja spowoduje, że przywrócone zostaną elementarne zasady sprawiedliwości i nie będzie KOLEJNEGO obciążania OPŁATAMI mieszkańców, którzy już 100 % ceny rynkowej za grunt zapłacili deweloperowi kupując mieszkania po 2006 roku (wzrost cen); nie można zapominać, że będzie to stanowić obciążenia dodatkowe oprócz posiadanego już obciążenia kredytowego z tytułu nabycia lokalu mieszkalnego do dewelopera.

4. przekształcenie powinno odbywać się za symboliczną złotówkę; poprzednio w latach 2005-2007 PIS doprowadził do takiego rozwiązania w odniesieniu do przekształcenia mieszkań spółdzielczych; chodziło o to by nie zubażać społeczeństwa; tak należy postąpić i w tej sprawie. Najdrożej kosztować będzie NOMINALNIE przekształcenie mieszkańców Warszawy, bo i ceny gruntów są najwyższe, a M.ST.Warszawa obecnie MASOWO aktualizuje opłaty za użytkowanie wieczyste ostatnio wszystkie jeszcze nie zaktualizowane nieruchomości, by zdążyć podnieść opłaty za użytkowanie wieczyste ..... na dzień wejścia w życie planowanej ustawy .....  PAZERNOŚĆ i BAŁAGAN, bo wielu mieszkańców przez wiele lat płaciło NIE PODWYŻSZONE opłaty; panowała zatem całkowita uznaniowość, ze strony M.ST.Warszawy, komu podwyższyć, a komu nie ...

5. przedsiębiorcy - przekształcenie za złotówkę symboliczną powinno dotyczyć także przedsiębiorców, bo oni także płacili takie same rynkowe ceny za nabywane lokale mieszkalne i użytkowe i tak samo CENA za GRUNT została przez nich uiszczona w 100 % deweloperowi w ramach ceny za nabyty lokal ...  nie można zatem różnicować, bo brak jest cechy istotnej (relewantnej) z uwagi na którą można by zróżnicować sytuację osób fizycznych i przedsiębiorców; wszyscy tak samo padli ofiarami niekontrolowanej zmiany warunków cenowych gruntów i lokali i braku ochronnej ingerencji ustawodawcy;  co więcej - właściciele lokali użytkowych płacili zazwyczaj wyższe ceny niż mieszkańcy; a opłatę za użytkowanie wieczyste- mają w stawce 3%, a nie - 1%, więc ich - cena za przekształcenie będzie odpowiednio trzykrotnie wyższa?!? 

Zmiany nie mogą utrwalać niesprawiedliwości, ani ich pogłębiać. A taki skutek wywoła ustalenie opłaty za przekształcenie w wysokości równej 20tu opłatom rocznym na dzień wejścia w życie ustawy. Jedynym zatem rozwiązaniem jest przekształcenie za symboliczną złotówkę. Albo - wsteczne odebranie pieniędzy i zwindykowanie deweloperów z ceny "sprzedanych" nam gruntów; oczywiście jest to teraz niemożliwe, skoro ustawodawca wcześniej nie wymógł na deweloperach stosowania ulgi w cenie sprzedawanego mieszkania za grunt nabywany w użytkowaniu wieczystym, skoro deweloper rocznie ponosił koszt z tytułu gruntu jedynie w wysokości 3% wartości gruntu   ... nawet UOKIK nie ujął się za krzywdą mieszkańców i wzbogacaniem się przez deweloperów na samej tylko cenie tanio pozyskanego gruntu; w branży mówiło się, że użytkowanie wieczyste jest korzystne dla deweloperów i to oni nie chcą żadnych zmian w tym zakresie (silny lobbing deweloperów za brakiem zmian).

Uprawnienia kombatanckie dla działaczy nielegalnych organizacji z lat 1956-89?

Czy osoby świadczące pracę w nielegalnych organizacjach związkowych i politycznych w rozumieniu przepisów obowiązujących do kwietnia 1989 roku lub nie wykonującej pracy w okresie przed dniem 4 czerwca 1989 r. na skutek represji politycznych zostaną uznane za kombatantów? Domaga się tego Stowarzyszenie Walczących o Niepodległość 1956-89 w petycji do senackiej komisji praw człowieka, praworządności i petycji.

Przed 2015 rokiem weterani walk o niepodległość z lat 1956-89 zwani w ustawie o emeryturach i rentach z funduszu ubezpieczeń społecznych - osobami świadczącymi pracę w nielegalnych organizacjach związkowych i politycznych w rozumieniu przepisów obowiązujących do kwietnia 1989 roku nie mieli praktycznie żadnych uprawnień, poza zaliczeniem okresów działalności do emerytury. W wyniku uchwalenia w 2015 r. ustawy o działaczach opozycji antykomunistycznej i osobach represjonowanych z powodów politycznych, doszło do  utworzenia  kategorii weteranów określanych mianem  działaczy opozycji antykomunistycznej i osób represjonowanych z powodów politycznych, która nie objęła jednak wyodrębnionych wcześniej osób świadczących pracę na rzecz nielegalnych organizacji i nie wykonujących pracy z powodów politycznych do 1989 roku.

Tym samym, doszło do sytuacji powstania dwóch grup weteranów z okresu PRL, których status określają odrębne procedury nadawania uprawnień, bazujące na odmiennych wymaganiach formalnych. Rozdzielność statusu obu grup weteranów z okresu PRL potwierdza stanowisko rządu z dnia 22.08.2017r. wyrażone w odpowiedzi Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej na petycję Stowarzyszenia Walczących o Niepodległość 1956-1989, w której domagano się m.in. uznania decyzji Szefa Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych w sprawie świadczenia pracy po 1956 r. na rzecz organizacji i związków zawodowych nielegalnych w rozumieniu przepisów obowiązujących do kwietnia 1989 roku oraz pozostawaniu bez pracy z powodów politycznych za równoważne z decyzjami o przyznaniu statusu działacza opozycji antykomunistycznej lub osoby represjonowanej z powodów politycznych. Przywołując fakt nabywania uprawnień wspomnianych wyżej dwóch kategorii weteranów w drodze odrębnych decyzji Szefa Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, reprezentujący ministerstwo i rząd podsekretarz stanu Marcin Zieleniecki stwierdza co następuje: „Przede wszystkim należy zauważyć, że każda ze wskazanych wyżej decyzji odnosi się do innych form działalności opozycyjnej prowadzonej przeciwko władzom komunistycznym”, i pisze dalej „Warto również podkreślić, że wskazane przez autorów petycji decyzje Szefa Urzędu do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych są podstawą do ustalania do różnych rodzajów świadczeń, wypłacanych na podstawie różnych przesłanek przez dwa różne organy”.

Konsekwencją obowiązujących regulacji jest występowanie konkurencyjnych względem siebie uprawnień obu kategorii weteranów z okresu PRL. Zgodnie ze stwierdzeniem zawartym w przywołanym wcześniej stanowisku rządu, decyzję przyznającą status działacza opozycji antykomunistycznej lub osoby represjonowanej z powodów politycznych traktuje się jako „najszerszą pojęciowo” - za czym idzie znaczny katalog uprawnień, wynikających wprost z ustawy o działaczach opozycji antykomunistycznej. Z kolei decyzja potwierdzająca status osoby świadczącej pracę w nielegalnych organizacjach związkowych i politycznych w rozumieniu przepisów obowiązujących do kwietnia 1989 roku lub pozostającej bez pracy z powodów politycznych stanowi przede wszystkim podstawę do uznania wymienionych okresów jako okresów składkowych, uwzględnianych przez organ rentowy przy ustalaniu prawa do emerytury i renty. Tym niemniej, w ostatnim czasie w drodze kolejnych decyzji poszczególnych organów samorządowych oraz innych osób prawnych (m.in. M.St. Warszawa, Piotrków Trybunalski, Kołobrzeg, Konin, Wałbrzych, Chełm itd.) ta kategoria weteranów otrzymuje własne dedykowane świadczenia jak np. ulgi komunikacyjne lub też jest zrównywana w uprawnieniach z działaczami opozycji antykomunistycznej.

Należy zauważyć, że status prawny i faktyczny osób świadczących pracę w nielegalnych organizacjach związkowych i politycznych… jest najbliższy statusowi kombatantów. Należy tu przywołać orzecznictwo sądów administracyjnych, wskazujące na komplementarność zapisów art. 117 ust. 4 w związku z art. 7 pkt 4 ustawy z 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (Dz.U. z 2013 r. poz. 267, zwanej dalej: "ustawa FUS") z art. 22 ust. 1 ustawy z 24 stycznia 1991 r. o kombatantach oraz niektórych osobach będących ofiarami represji wojennych i okresu powojennego (Dz.U. z 2012 r. poz. 400, zwana dalej: "ustawa o kombatantach") – por. wyrok WSA IV SA/Wa 2960/13 str. 3 . W świetle orzecznictwa nie ulega również wątpliwości zasadnicza odmienność przesłanek faktycznych, pozwalających zaliczyć daną działalność opozycyjną jako „świadczenie pracy w nielegalnych organizacjach związkowych i politycznych”. W sentencji wyroku NSA nr II OSK 350/15 z dn. 2016-01-08 stwierdza się „Czym innym jest wszakże członkostwo i działalność na rzecz jakiejś organizacji, uczestniczenie w jej strukturach i działaniach i.t.p., a czym innym świadczenie pracy.” (tamże str. 10).

„Świadczenie pracy” na rzecz podziemnych organizacji w PRL oznaczało w praktyce najwyższy poziom poświęcenia się działalności niepodległościowej, skutkujący ogromnym zaangażowaniem czasowym, a także potencjalnie najdalej idącymi szykanami ze strony komunistycznego reżimu. Osoby wykonujące codzienną pracę na rzecz podziemia ryzykowały nie tylko długoletnim więzieniem, przepadkiem mienia i innymi prześladowaniami, ale także – z racji specyfiki tej działalności - rozpadem własnej rodziny i wykluczeniem z typowych relacji społecznych. Z tych powodów jest to bardzo nieliczna grupa osób (jej liczebność wynosi ok. 1200 osób), w pełni zasługująca na przyznanie statusu równoważnego kombatantom, w rozumieniu ustawy o kombatantach.

W tym stanie rzeczy, wnioskodawcy proponują, aby osobom świadczącym pracę w nielegalnych organizacjach oraz osobom nie wykonującym pracy na skutek represji politycznych do 1989 roku przyznać uprawnienia o charakterze kombatanckim. Równocześnie - jak stwierdza Stowarzyszenie - uznajemy za celowe dla uzyskania statusu - wprowadzenie warunku braku współpracy z organami bezpieczeństwa  w rozumieniu art.3a ustawy lustracyjnej.


Oczywiście zgodnie z zasadą legalizmu, w związku z zasadą praw nabytych wcześniej wydane decyzje ws. świadczenia pracy w nielegalnych organizacje lub ws. nie wykonywania pracy na skutek represji politycznych do 1989 roku uznaje się za wiążące i równoważne z nowymi wydanymi zgodnie z ustawą kombatancką.

Uczelnia cenzuruję prawdę o abocji

Warszawska Szkoła Główna Handlowa zakazała spotkania z Irene van der Wende! Irene przyjechała do Polski. W młodości została brutalnie zgwałcona i poddała się aborcji. Teraz opowiada swoją historię i stara się uchronić inne kobiety oraz ich dzieci przed podobnym koszmarem. W poniedziałek 16 października Irene miała spotkać się ze studentami SGH. Jednak w ostatniej chwili władze uczelni zakazały spotkania twierdząc, że mówienie o biznesie aborcyjnym i osobistej traumie związanej z aborcją jest ideologizacją! (natomiast pro aborcyjne lobby  nie spotyka się z takimi zakazami).

Wolontariusze Fundacji Pro Prawo do Życia zareagowali na to błyskawicznie. Skoro spotkanie nie mogło odbyć się wewnątrz SGH, zorganizowaliśmy je… tuż przed głównym wejściem do budynku uczelni! Na chodniku rozstawiono plakaty, nagłośnienie, rzutnik i ekran. W ten sposób Irene mogła pokazać swoją prezentację a za pomocą głośników było ją słychać nie tylko na ulicy ale również w budynku SGH.

W Holandii, skąd pochodzi Irene, szykanuje się obrońców życia. Wszystkie tamtejsze środowiska są przesiąknięte mentalnością aborcyjną. Niestety, w Polsce również mamy z tym do czynienia.