12 października 2017

Unijna dyrektywa w polskim tłumaczeniu różni się od wersji angielskiej czy francuskiej

W trakcie posiedzenia Sejmowej Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych, przedstawiciel rządu ujawnił że polskie tłumaczenie dyrektywy unijnej dotyczącej czasu letniego odbiega od wersji angielskiej czy francuskiej, w których pisana była dyrektywa. Niestety media nie zwróciły na ten fakt uwagę, a prawa jest poważna - wykracza poza kwestię samego czasu letniego.

Otóż polska wersja dyrektywy 2000/84/WE Parlamentu europejskiego i Rady z dnia 19 stycznia 2001 r. w sprawie ustaleń dotyczących czasu letniego w punkcie 2 wstępu (preambuły) stanowi, że Jeżeli Państwa Członkowskie zastosują ustalenia dotyczące czasu letniego, dla funkcjonowania rynku wewnętrznego ważne jest, aby wspólna data i czas rozpoczęcia i końca okresu obowiązywania czasu letniego zostały ustalone w całej Wspólnocie.

W wersjach źródłowych w języku angielskim czy francuskim tekst stanowi, że zważywszy że państwa członkowskie stosują postanowienia dotyczące czasu letniego, dla funkcjonowania rynku wewnętrznego ważne jest kontynuowanie określenia wspólnej daty i godziny rozpoczęcia i zakończenia okresu obowiązywania czasu letniego w strefie wspólnotowej (w języku francuskim - Étant donné que les États membres appliquent des dispositions relatives à l'heure d'été, il est important pour le fonctionnement du marché intérieur de continuer à fixer une date et une heure communes pour le début et la fin de la période de l'heure d'été valables dans l'espace communautaire).

O ile polska wersja przewiduje fakultatywność wprowadzenia, o tyle wersja angielska czy francuska stwierdzają fakt stosowania i nakazuje kontynuowanie stosowania czasu letniego w sposób zharmonizowany. Można domniemać, iż nie jedyna to dyrektywa w którym występują takie różnice. To stawia pytanie o jakość tłumaczeń przepisów unijnych i czy przypadkowo więcej tłumaczonych dyrektyw nie odbiega od ich pierwotnych źródeł. I kolejne pytanie? 

Czy poszczególne wersje językowe dyrektywy są równoważne, skoro wszystkie języki urzędowe państw UE są prawnie równoważne, czy też jednak wersja francuska lub angielska (języki robocze w UE) będą uznane za wiążące (co stawiałoby państwa francuskojęzyczne i angielskojęzyczne w pewnej preferencji wobec pozostałych)?

11 października 2017

Komisja Sejmowa za zniesieniem zmiany czasu i za niewłaściwym czasem urzędowym

Sejmowa komisja Administracji i Spraw Wewnętrznych przyjęła projekt nowelizacji ustawy ustawy o czasie urzędowym na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej, zgłoszony przez PSL, likwidującą sezonowość czasu i wprowadzającą na stałe (także w zimie) tzw. czas letni.

Jak uzasadniają wnioskodawcy propozycja jest umotywowana m.in. względami ekonomicznymi, zdrowotnymi i społecznymi. Zmiana czasu powoduje - poza stratami ekonomicznymi - m.in. więcej wypadków samochodowych, incydentów sercowo-naczyniowych, w tym zawałów i depresje.

Przedstawiciele rządu wskazali na problem formalny tj. fakt, iż polskie tłumaczenie dyrektywy z 19 stycznia 2001 r. nr 2000/84/WE (zgodnie z którym, czas letni wprowadza się fakultatywnie) odbiega od pierwotnego brzmienia (zgodnie z którym, stwierdza się sezonowość czasu) i że zmiana czasu powinna nastąpić poprzez zmianę prawa europejskiego. O dziwo posłowie PSL, deklarujących przecież pro-unijność, nie chcieli tym razem dostrzec problemu niezgodności tłumaczenia dyrektywy z oryginałem i być może niezgodności z prawem europejskim.

O ile nie budzi wątpliwości konieczność zniesienia sezonowości czasu, o tyle propozycja wprowadzenia na stałe czasu letniego (a nie czasu środkowoeuropejskiego) należy uznać za nieprzemyślaną. Wprowadzenie czasu letniego także w okresie zimowym, oznacza że dzieci będą iść do szkoły w warunkach ciemności. Szkoła rozpoczyna się o godzinie 8.00. Przyjęcie czasu letniego oznacza, że pójście do szkoły następowałoby faktycznie o godz. 7.00 czasu środkowoeuropejskiego (8:00 czasu letniego). Od 22 listopada do 11 lutego wschód Słońca zaczyna się po godz. 7.00 czasu środkowoeuropejskiego, a zatem dzieci chodziły by w warunkach ciemności. Także gros ruchu samochodowego w jesieni i w zimie nastąpiłoby w takich warunkach, co może mieć negatywne skutki na drogach.

Za to pozostawienie przez cały rok czasu środkowoeuropejskiego nie miało by takich negatywnych efektów, albowiem w zimie zachód Słońca następuje ok. 15.47 (czyli gdy większość dzieci wróciła ze szkoły). W lecie zaś przy czasie środkowoeuropejskim zachód i wschód Słońca następuje znacznie przed i po godzinach Szkoły czy pracy (25/26 marca wschód Słońca następuje o 5:39, a zachód o godz. 18:00). Dodatkowo czas zimowy przez cały rok może być korzystny z punktu widzenia gospodarczego, albowiem w warunkach gdy pozostałe kraje UE pozostaną przy sezonowości, nasze powierzchnie handlowe de facto będą otwierane i zamykane o godzinę później. Skoro zakupy najczęściej dokonuje się w godzinach dziennych lub wieczornych, zatem nasze sklepy będąc dłużej otwarte w rejonach przygranicznych z Niemcami, Czechami i Słowacją mogą uzyskać większy obrót przygraniczny.

Innymi słowy o ile czas Środkowoeuropejski (zwany zimowym) jest neutralny, o tyle czas letni będzie miał negatywne skutki. Doświadczyła tego Rosja, która zrezygnowała z sezonowości czasu, najpierw przyjmując czas letni, aby później się wycofać przyjmując na stałe - czas zimowy. 

Będzie protest w związku z brakiem skierowania do Sejmu projektu ustawy?

7 października br. minął 3 miesięczny termin na udzielenie odpowiedzi na petycję Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE wręczone ministrowi Kazimierzowi Smolińskiemu w trakcie demonstracji przed Ministerstwem Infrastruktury i Budownictwa dot. przekazania projektu ustawy o przekształceniu udziałów w użytkowaniu wieczystym gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe w udziały we własności gruntów UD75 wraz z propozycjami poprawek. Projekt od listopada 2016 r. leży w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, nie jest formalnie ani przyjęty ani odrzucony przez Radę Ministrów. Ministerstwo niezgodnie z ustawy nie udzieliło odpowiedzi w tej sprawie.

Przypomnijmy, że ustawa miała wejść w życie 1 stycznia 2017 roku, później 1 października 2017 r.. Termin minął. Minister Smoliński przyjmując w lipcu br delegację Stowarzyszenia zapowiedział, że uczyni wszystko by projekt wszedł w życie w tym roku. Jednakże nawet nie skierowano go do Sejmu czy to w formie projektu rządowego czy poselskiego.

Efekt - użytkownicy wieczyści są zdezorientowani, czy mają składać wnioski o przekształcenie w trybie dotychczasowych przepisów czy nie?. 

W Sejmie rząd wspólnie z posłami wszystkich partii uwalili w komisji petycji nasze propozycje ustawowe, Senat postanowił zaczekać do projektu rządowego złożonego przez rząd i nie zajął się projektem rządowym złożonym przez Stowarzyszenie. Czas leci, rozwiązań brak. Daliśmy bardzo dużo czasu rządowi na rozwiązanie spraw wieczystego użytkowania, ale politycy najwyraźniej lekceważą problemy użytkowników wieczystych. Prawdopodobnie podejmiemy akcję protestacyjną - stwierdza dr Daniel Alain Korona ze Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE. Czas zakończyć horror aktualizacji i zawyżonych opłat wieczystego użytkowania.