14 lutego 2014

Jeden słuszny podręcznik, jeden słuszny przywódca…

 Jeden słuszny podręcznik, jeden słuszny przywódca…
  
Poznając propozycje wprowadzenia do pierwszych klas szkół podstawowych jednego podręcznika mimowolnie nasuwały się wspomnienia czasów owego jednego słusznego podręcznika, jak jednego słusznego wodza, itd…

Zadziwiające są propozycje rządowe (bo to nie tylko szefowa MEN, ale sam Premier o tym mówił). Samej idei trudno odmówić słuszności. Trzeba ocenić pozytywnie chęć obniżenia kosztów podręczników szkolnych dla uczniów. Chodzi jednak o szczegóły.
Odnosi się wrażenie, że nie jest to propozycja systemowa tym bardziej, że pozostało tylko kilka miesięcy do rozpoczęcia roku szkolnego. Rodzi obawy, że jest to działanie doraźne, obliczone bardziej na efekt propagandowy, chęć zminimalizowania napięć, które występują w związku z wprowadzeniem od 1 września 2014 roku obowiązku szkolnego dla sześciolatków (wchodzi do systemu część urodzona w pierwszej połowie 2008 roku).
A już w 2008 roku ówczesna minister Katarzyna Hall zapowiadała bezpłatne komplety podręczników dla sześcioletnich uczniów. I tak minęło – bez konkretnych działań – kilka latek… W międzyczasie, w 2010 roku, była jeszcze deklaracja zakupu laptopa dla każdego gimnazjalisty. I gdzie te cuda-wianki? Ile ten Rząd może jeszcze składać zapowiedzi? A raczej, odwracając pytanie, ile jeszcze będziemy chcieli w to wierzyć, dawać się zwodzić?
Podobnie obecnie. Kto napisze dobry podręcznik, porządnie zrecenzowany, skorygowany w ciągu…. 4. miesięcy (bo zgodnie ze stosownym rozporządzeniem nauczyciele muszą do 15 czerwca przekazać uczniom i ich rodzicom informację, jakie będą obowiązywać od nowego roku szkolnego…).
Ponoć jest już w Sejmie projekt nowelizacji art. 22 ustawy o systemie oświaty (prace rządowe trwały bodajże… kilka dni), który ma stanowić, że MEN zleca podręcznik „DOPUSZCZONY Z MOCY PRAWA”. Koniec dyskusji. Kropka. To są zapisy jak z jakiejś dyktatorskiej bananowej republiki. Czy tak chcemy być traktowani?
Rząd niby liberalny, szanujący zasady rynku, konkurencji, a tu przykład gospodarki centralnie sterowanej w najczystszej postaci (ideolog ekonomii socjalistycznej Hilary Minc pewnie się raduje zza grobu). Gdyby jeszcze na podorędziu był taki podręcznik, jakim kiedyś był elementarz państwa Falskich… Ma go opracować Ośrodek Rozwoju Edukacji, który do tej pory… bodajże nie wydał żadnego podręcznika… Żyjemy w coraz bardziej fikcyjnej rzeczywistości, gdzie nie szanuje się prawa, autonomii programowej szkół, nauczycieli (podstawy programowe dają im taką możliwość, co też trzeba uwzględnić w podręcznikach).
Jest też pytanie o koszt. Co na to samorządy terytorialne? Obawy budzi brak precyzyjnego określenia kosztów i źródła finansowania tego zadania, co może w konsekwencji po raz kolejny obciążać budżety organów prowadzących. Mowa jest o kwocie 10 mln zł na sam podręcznik. To kwota zdecydowanie niedoszacowana.   
Wydaje się, że najlepszym rozwiązaniem na najbliższy rok szkolny byłoby w pierwszej kolejności rozszerzenie programu „Wyprawka szkolna”, podnosząc zdecydowanie próg dochodowości na dziecko w rodzinie (problem nie dotyczy tylko klas pierwszych szkół podstawowych), a także uwzględniając podmiotowość szkół, nauczycieli-wychowawców w tym zakresie (podnosząc próg 5% na inne sytuacje rodzinne). Warto też wrócić do rozwiązań z czasu tak ośmieszanego później rządu Jarosława Kaczyńskiego, gdzie w ówczesnym MEN-ie powstawały propozycje ograniczenia wyboru podręczników do liczby nie większej niż 3 dla danego poziomu edukacyjnego.
Czyli, jak kiedyś mówił Edward Stachura, dać czasowi czas, nie działać w pośpiechu, porządnie przygotować i podręcznik, i mechanizmy prawne jego przekazu uczniom, którzy rzeczywiście tego potrzebują.

Wojciech Książek

(Przewodniczący Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” Regionu Gdańskiego,
Wiceminister Edukacji Narodowej w latach 1997  - 2001)

Ps. Przy okazji, zwracając uwagę na napięcia, jakie wywołuje sprawa obowiązku szkolnego od sześciolatków, warto rozważyć wdrożenie rozwiązania niemieckiego, zakładającego, że ten obowiązek dotyczy dzieci kończących szósty rok życia do 30 czerwca danego roku (we Włoszech do 31 sierpnia danego roku). Co ważne, przyjęcie takiego kompromisowego rozwiązania nie burzyłoby obecnego planu, w myśl którego od 1 września 2014 roku obowiązek szkolny obejmuje właśnie dzieci urodzone w pierwszej połowie 2008 roku. Byłby więc czas do przyszłego roku szkolnego, aby zmienić stosowne zapisy w ustawie o systemie oświaty.


Wojciech Książek - Teksty na blog (odc. 76 – II 2014): SKOK Stefczyka: www.stefczyk.info/blogi

13 lutego 2014

Nie daj się okradać przez władze Warszawy, złóż odwołanie od decyzji ws. podatku od nieruchomosci.

Urząd Miasta Stołecznego Warszawa rozpoczął wysyłanie mieszkańcom decyzji ws. podatku od nieruchomości za rok 2014. Choć sumy nie są wielkie zazwyczaj rzędu kilkudziesięciu złotych, Stowarzyszenie Interesu Społecznego "Wieczyste" apeluje by nie godzić się na te decyzje. Dlaczego? Bo władza nas okrada. Jak?
Po pierwsze - podwójnie opodatkowując grunty, od którego liczony jest podatek. Użytkownik wieczysty musi płacić zarówno wieczyste użytkowanie jak i podatek od nieruchomości. Tymczasem właściciel nieruchomości czyli Miasto Stołeczne Warszawa czy ANR też muszą płacić podatek - do Prezydenta Warszawy. Absurd goni absurd. 
Po drugie - nakazując płacenie podatku za udział w całym gruncie, podczas gdy na prawie każdej działce są tereny z drzewami lub krzewami, które są zwolnione z opodatkowania. 
Nie dajmy się okradać. Poniżej wzór odwołania dla Warszawiaków (radzimy zaadaptować ten wzór przez mieszkańców innych miast i także się odwołać). Niech władze zrozumieją, że czas bezkarnej kradzieży naszych pieniędzy się kończy.

PS: Słowo "kradzież" nie używamy w znaczeniu prawnym, ale jako wyraz odczucia społecznego.




Warszawa, ……/……../2014
……………………….
……………………….
……………………….
Samorządowe Kolegium Odwoławcze
Ul. Kielecka 44,
02-530 Warszawa

Za pośrednictwem
Prezydenta M. St. Warszawy
Urząd Dzielnicowy …………………
Ul. ……………..………………………
……….. Warszawa

ODWOŁANIE

Na podstawie art.220§1 w związku z art.223 ordynacji podatkowej zwracamy się z odwołaniem od decyzji Prezydenta M.ST. Warszawy z dn. ……………. Nr ……….…………… ws. ustalenia wysokości podatku od nieruchomości za rok 2014, w związku z rażącym naruszeniem prawa i wnoszę o przekazanie sprawy do ponownego rozpatrzenia.

Uzasadnienie:
Prezydent M. St, Warszawy wydał decyzje dot. wysokości podatku od nieruchomości za rok 2014. Zdaniem odwołującego się, decyzje wydano z naruszeniem prawa, z następujących względów:
   1. Do decyzji nie załączono kopii upoważnienia Prezydenta Miasta do wydania decyzji. Również w samej decyzji, nie zawarto żadnej informacji odnośnie chociażby daty upoważnienia
b   2. błędnie została naliczona wysokość podatku. Do podstawy obliczenia wysokości podatku przyjęto w przypadku gruntu wielkość udziału w nieruchomości. Jednakże przedmiotem opodatkowania zgodnie z ustawą o podatkach i opłatach lokalnych nie jest udział w nieruchomości, ale powierzchnia gruntu (art.2 ust.1 ustawy). Utożsamienie powierzchni gruntu z udziałem w nieruchomości gruntowej jest niezgodne z przepisami ustawy, albowiem nie uwzględnia faktu, iż nieruchomość gruntowa może obejmować także grunty nie objęte podatkiem od nieruchomości np. drogi publiczne (art.2 ust.3 pkt.4 ustawy), tereny zadrzewione (art,7 ust.1 pkt.10 ustawy) itd. Tymczasem w decyzjach brak wzmianek w sprawie jakichkolwiek ustaleń w tym zakresie np. braku gruntów zwolnionych z podatku od nieruchomości.
   3. Decyzje wydano m.in. w oparciu o art.3 ust.1 pkt.3 ustawy o podatku i opłatach lokalnych, stanowiący iż podatnikami są użytkownicy wieczyści gruntów, a zatem osoby które nie są prawnie właścicielami gruntów, ale nimi jedynie rozporządzają przez określony czas (do 99 lat) i które zapłaciły w formie opłaty wstępnej i rocznych za użytkowanie. Zdaniem podatnika taka sytuacja jest niezgodna z art.2 Konstytucji RP o demokratycznym państwie prawnym urzeczywistniającym zasadę sprawiedliwości społecznej, zwłaszcza iż właścicielem gruntów w użytkowaniu wieczystym jest albo sam Skarb Państwa albo samorząd terytorialny. W tym ostatnim przypadku – czyli właśnie w sytuacji naszej nieruchomości, gmina występuje także jako właściciel, a zatem także jest zobowiązana do płacenia podatku z tytułu nieruchomości. Występuje zatem prawnie zasada podwójnego opodatkowania tego samego przedmiotu. Wydaje się, iż prawo nakładające podwójne opodatkowanie tego samego przedmiotu (nieruchomości) kłóci się z zasadami demokratycznego państwa prawnego i sprawiedliwości społecznej (art.2 Konstytucji RP)

Reasumując wydane decyzje, abstrahując od podniesionej wątpliwości konstytucyjnej, narusza podstawowe wymogi ordynacji podatkowej, tj
- art.122 o.p. - W toku postępowania organy podatkowe podejmują wszelkie niezbędne działania w celu dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego oraz załatwienia sprawy w postępowaniu podatkowym.
- art.187§1 o.p. - Organ podatkowy jest obowiązany zebrać i w sposób wyczerpujący rozpatrzyć cały materiał dowodowy.
- Art.210§1 i 4 o.p. – czyli zabrakło uzasadnienia prawnego I faktycznego, co wynika iż nie dokonano wszelkich ustaleń w tym zakresie, nie zebrano pełnego materiału dowodowego dot, chociażby powierzchni gruntu podlegającej opodatkowaniu

Wynikiem powyższych zaniedbań i naruszeń prawa, a także braku np. informacji w zakresie kwestii podstawy upoważnienia do wydania decyzji podatkowej, jest naruszenie art.121 o.p. (prowadzenie postępowania w sposób budzący zaufanie do organów podatkowych). Wobec powyższych nieprawidłowości, wnosimy jak na wstępie

……………………………..

podpisy
WERSJA DO WYDRUKU:
https://docs.google.com/viewer?a=v&pid=sites&srcid=ZGVmYXVsdGRvbWFpbnxzZXJ3aXMyMXxneDo2NjI2ZGRkNmRhNmFmYzk0

Co potrafili Norwedzy? Nikt nie świętuje rocznicy Okrągłego Stołu

Co potrafili Norwedzy?

Czas powiedzieć jasno. Nazizm równa się komunizm. Skoro do końca życia ścigani są zbrodniarze hitlerowscy to nie ma żadnego powodu, aby zbrodniarzy komunistycznych pozostawić bezkarnych.

We powojennej Francji z oporami rozliczano Vichy. Marionetkowe państwo francuskie przypominało swoim charakterem PRL.

Po wyzwoleniu przyszedł czas na zapowiadane przez władze Wolnej Francji rozliczenie kolaborantów i zdrajców. Jego ograniczony zasięg spowodował u Francuzów częściowe wymazanie z pamięci czasów rządów Vichy. Ścigano niektórych aktywnych polityków oraz niektórych intelektualistów popierających reżim. Marszałek Pétain początkowo również skazany na śmierć został ułaskawiony ze względu na wcześniejsze zasługi dla Francji przez gen. de Gaulle'a. Oszczędzano administrację, policję, sądownictwo, wojsko i „fachowców” z różnych dziedzin gospodarki, kultury i nauki. Częściowe rozliczenie czasów kolaboracji w jakiejś mierze zostało wymuszone przez protesty społeczne.

W III RP trwa zorganizowana kampania, aby Okrągły Stół i wybory z 4 czerwca 1989 roku przedstawić jako symbol zmiany. Jednak - tak naprawdę - chodzi o to, aby Polacy zapomnieli, że komunistyczny zbrodniarz Jaruzelski został wybrany na prezydenta PRL głosami Solidarności, a pierwsze wolne wybory odbyły się dopiero w 1991 roku. Rozciągnięcie efektów zmowy Okrągłego Stołu, Magdalenki i „grubej kreski” na okres po pierwszych wolnych wyborach powoduje, że obecnie sądownictwo uwalnia od kary wszystkich ważniejszych komunistycznych zbrodniarzy (Jaruzelski, Kiszczak, Kociołek, Kostrzewa, itd.). Opłacani z podatków ofiar esbecy śmieją się Polakom w twarz. Ci, którzy walczyli o wolna Polskę, wegetują dziś zapomniani na marginesie życia społecznego. Do końca lutego najniższa emerytura wynosi raptem 831,15 zł. Tymczasem morderca ks. Popiełuszki ma 3900 zł emerytury!

Norweski przykład

Po zakończeniu II wojny światowej, norwescy miłośnicy nazizmu straszyli (w sposób całkowicie identyczny jak polscy zwolennicy postkomunizmu), że powojenny rząd norweski zmierza do wymordowania  wszystkich członków kolaborującej z Niemcami norweskiej partii faszystowskiej, Nasjonal Samling, czyli około 50 000 osób, tj. dwa procent  ludności kraju.

W wyniku szerokiej debaty publicznej, wyłonił się w końcu przekonanie Norwegów, że to właśnie elementarna sprawiedliwość jest dobrem podstawowym dla narodu. W niespełna trzymilionowym kraju, aresztowano 28 750 członków Nasjonal Samling.  Znakomita większość została zwolniona po złożeniu szczegółowych wyjaśnień  bez procesu lub uniewinniona przez sądy. Kilkanaście procent ukarano krótkotrwałym więzieniem lub grzywną. Najbardziej gorliwym kolaborantom tj. dwustu osobom postawiono zarzut zdrady, karanej w Norwegii śmiercią. 25 stracono.

Współpracę z nazistami podzielono na rozmaite kategorie: a) sympatyzowanie z ideologią nazistowską, b) współpracę polityczną, c) współpracę administracyjną, d) współpracę ekonomiczną, e) współpracę wojskową. Niemal 5 tys. Norwegów (tak zwanych frontkjempere) skazano za zdradę za służbę w okupacyjnym wojsku niemieckim na froncie wschodnim.

Wszyscy członkowie partii Nasjonal Samling uznani zostali za zdrajców narodu. Pozbawiono ich prawa do piastowania urzędów państwowych, zasiadania w zarządach spółek, pełnienia wyższych funkcji społecznych, skonfiskowano ich majątki oraz utracili oni prawa do wykonywania zawodów zaufania publicznego jak adwokat, nauczyciel,  lekarz, dentysta, itp.

Co ciekawe, prawo to uzyskało moc wsteczną. 62 tys. osób skazano na konfiskatę majątku oraz wypłatę odszkodowań o łącznej wartości 300 mln koron, co odpowiada dzisiejszym 5,5 mld koron. 330 osób skazano za współpracę ekonomiczną z wrogiem.

Sprawiedliwość musi być nieuchronna

W III RP najważniejszym problemem jest rozliczenie setek tysięcy „małych jaruzelskich”. Korupcja, nepotyzm, przekręty to tylko efekt pozostawienia postkomunistów bez rozliczenia. Nikt logicznie myślący nie uważa, że sędzia z nominacji w czasach PRL prowadząc proces komunistycznego zbrodniarza doprowadzi do jego skazania. To zachęta bezkarności dla wszelkiej maści apologetów PRL, oszustów i złodziei. W wielu umysłach kolejnych przestępców rodzi się myśl typu – ja tylko kradnę, a oni zabijali i są bezkarni. Skala „państwowej ślepoty” jest tak duża, że ambasadorowie wielu państw zachodnich piszą oficjalne noty o ustawianych przetargach na wielkie inwestycje w Polsce. I nikt się  temu nie dziwi ...  choć wystawia to Polskę na międzynarodową śmieszność.

Wystarczy przypomnieć, że następczyni PZPR czyli (SLD) powstawała przy udziale tzw. „moskiewskiej pożyczki”. Agenci WSI i byli funkcjonariusze SB kreowali milionowe majątki wyrastające z pieniędzy zagrabionych przez środowisko postkomunistyczne.

Norwegia nie należy do Unii Europejskiej. Ktoś powie, że to kraj bogaty bo ma złoża surowców naturalnych. A może jest tak, że Norwegia jest przykładem na sukces ... bo rozliczyła się w ciągu dwóch lat z czasami totalitarnej kolaboracji pozbawiając swoich zdrajców wszystkiego co mogłoby prowadzić do odbudowania wpływów Nasjonal Samling.

Wyobraźmy sobie polską politykę bez Jaruzelskiego, Kwaśniewskiego, Millera, Dziewulskiego, Jaskierni, Pastusiaka, Oleksego, itp. Siepacze z SB czy komunistycznych służb wojskowych nie mają kluczowego wpływu na media czy biznes. Zamiast postkomunistów mamy lewicę nawiązująca do PPS Józefa Piłsudskiego. Nikt nie świętuje rocznicy Okrągłego Stołu tylko upamiętnia pierwsze wolne wybory w 1991 roku i 17 września 1993 r., tj. wygonienie po 50 latach okupacyjnej armii radzieckiej.

Tak mogło być i tak może być! Jednak dopiero wtedy, gdy w końcu zrównamy przedstawicieli obu ciemiężycieli i obu zbrodniczych totalitaryzmów.

Adam Słomka


Przewodniczący KPN-NIEZŁOMNI