19 czerwca 2018

Wyniki badań, które wstrząsają

Czy wiedzą Państwo, w którym kraju:
  • 45% mieszkańców jest zdania, że: „Jeśli wiadomo, że dziecko urodzi się niepełnosprawne, to lepiej zdecydować się na aborcję”,
  • 41% twierdzi, że: „Rodzenie dzieci ze zdiagnozowanymi wadami genetycznymi to głupota.”,
  • 38% wyraża opinię, że: „Aborcja płodów z wadami genetycznymi powinna być obowiązkowa.”,
  • 30% zgadza się, że: „Ludzie chorzy na choroby uwarunkowane genetycznie powinni być poddawani obowiązkowej sterylizacji (ubezpłodnieniu).",
  • 26% sądzi, że: "Rodziny, które podjęły decyzję o urodzeniu dziecka ze zdiagnozowanymi wadami genetycznymi, mimo że mogły skorzystać z aborcji, nie powinny otrzymywać pomocy od państwa.”,
  • 26% uważa, że: „Państwo powinno bardziej dbać o ludzi zdrowych niż niepełnosprawnych”.
Czy uwierzą Państwo, jeśli powiem, że tym krajem jest Polska? Tak, mnie również było trudno, ale niestety nie jest to pomyłka.

To wyniki badań, które wykonaliśmy ostatnio za pomocą ogólnopolskiego panelu badawczego na reprezentatywnej próbie dorosłych Polaków. Prawda, o nas samych jest czasami bardzo gorzka, ale niewybaczalnym błędem byłoby zamykanie na nią oczu i bezczynność.

Ale są też dobre informacje:
  • 87% dorosłych Polaków uważa, że: „Osoby niepełnosprawne są tak samo wartościowe jak inni.”,
  • 84% twierdzi, że: „Podziwia rodziców i opiekunów osób niepełnosprawnych.”.
Takie wyniki pokazują, że, dla większości z nas, człowiek, nawet niepełnosprawny, jest godny szacunku, o ile się już urodził. Dziecko chore, ale jeszcze nienarodzone dla wielu Polaków nie jest człowiekiem, więc tak łatwo odmówić mu podstawowego prawa, czyli prawa do życia.

Zmiana takiej postawy jest ogromnym wyzwaniem i jesteśmy głęboko przekonani, że jeśli chcemy szacunku dla życia, każdego życia, musimy stale i głośno mówić o tym kim jest człowiek. Z tego przekonania powstała i ruszyła 18 czerwca nasza pierwsza kampania społeczna:

Mówimy w niej, że Prawo do życia przynależy każdemu, bez względu na stan zdrowia, stopień niepełnosprawności, czy fazę rozwoju prenatalnego. Chcemy wywołać tym samym w Polsce debatę społeczną, że nie jest możliwe zbudowanie społeczeństwa solidarnego ze słabszymi, chorymi, gorzej sobie radzącymi bez powszechnego, ugruntowanego przekonania, że człowiekiem jest każdy, na każdym etapie życia, dotknięty każdym rodzajem choroby lub niepełnosprawności.

Wiemy, że kampanie społeczne nie dają natychmiastowych rezultatów, a zmiana postaw Polaków, to prawdopodobnie cel na pokolenia. Wyniki naszych badań nie pozostawiają tu wątpliwości, że pracy jest znacznie więcej niż można było przypuszczać.

Paweł Woliński z zespołem CitizenGO

P.S. Jak Państwo wiedzą, prowadzimy nasze kampanie tylko dzięki drobnym darowiznom rzeszy osób fizycznych, aktywnych obywateli zaangażowanych w nasze działania, właśnie takich jak Państwo. Możemy zmienić, wzbudzające głęboki smutek, przekonania wielu Polaków negujących prawo do życia chorych dzieci. Możemy uświadomić jak nieludzkim krajem będzie Polska jeśli taka postawa się upowszechni, tylko wtedy jeśli udzielą nam Państwo swojej pomocy.

Prosimy Państwa o przekazanie darowizny tutaj: https://go.citizengo.org/pl-otd.html. 
Podajemy numer polskiego konta: 08 1240 6250 1111 0010 6098 4985. Nazwa odbiorcy: Fundacja CitizenGO; Bank Pekao S. A. Oddział w Warszawie, ul. Migdałowa 4, 02-796 Warszawa (obsługa: ul. Dereniowa 9, 02-776 Warszawa). Prosimy przyjąć nasze wyrazy głębokiej wdzięczności.

18 czerwca 2018

Dotacje unijne jako element szantażu wobec polskich wyborców?

Dotacje unijne mają być elementem szantażu wobec Polskę, a konkretnie szantażu wobec polskich wyborców na kogo mają głosować. Na antenie Radia Zet przyznał to kandydat PO na prezydenta Warszawy - Rafał Trzaskowski cyt. "Na szczęście dzięki naszym staraniom te pieniądze nie przepadają, tylko te pieniądze będą mrożone. W związku z tym, jak my wygramy kolejne wybory, to te pieniądze zostaną odmrożone i Warszawa skorzysta wtedy z olbrzymich pieniędzy na inwestycje" . A co jeżeli PIS będzie rządził przez kolejne lata (a tym bardziej antysystemowe ugrupowania)? - to wszyscy w Polsce muszą sobie zdawać sprawę z konsekwencji takich, że nie będzie pieniędzy na inwestycje przez tych awanturników.

Idiotyczny wygłup polityka? A może zważywszy niedawną próbę urzędników KE zablokowania powołania rządu Ruchu 5-Gwiazd i Ligii Północnej we Włoszech (ostatecznie rząd powstał) - mamy do czynienia z antydemokratycznymi działaniami biurokratów brukselskich. A jeżeli to prawda, kto i z kim zawarł taką umowę?

Dotacje mogą być zatem elementem szantażu wobec krajów w przypadku "nieodpowiedniego" politycznie wyboru. A ten szantaż będzie tym skuteczniejszy, że równocześnie w ramach rozporządzeń i dyrektyw UE ogranicza się możliwości produkcyjne naszego kraju. Ograniczano nam produkcję cukru (w rezultacie zlikwidowano ileś cukrowni), mleka, a teraz okazuje się iż ograniczy się także nawet drewno dla przemysłu. Jak informuje Bibula.com - Od przyszłej dekady ilość drewna z polskich lasów przeznaczonego do przemysłu będą ustalały wytyczne unijnego zarządzenia LULUCF (Land Use, Land-Use Change and Forestry). Dla Polski wiąże się to z niebezpieczeństwem niedoboru surowca, który będziemy musieli uzupełniać za granicą.

Czy nie jest to subtelna próba zniewolenia społeczeństw? Może już czas na wyjście z Unii Europejskiej, a nie na wpisanie jej do Konstytucji.

Sprawa CRW PKO BP w Komisji Nadzoru Finansowego

Ostatnie wydarzenia w PKO BP, przypomnienie zasad dotyczących konfliktu interesów z równoczesnym wezwaniem do zgłoszenia takich przypadków do 22 czerwca br. rodzą pytanie: skąd taka nagła zmiana w postawie władz Banku?

Być może na postawę Banku wpłynął fakt, iż 15 maja br. petycja Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE/NSZZ "Wyzwolenie" z dn. 29 marca 2018 dot. sytuacji równoległego zasiadania osób z kierownictwa CRW PKO BP w spółkach prywatnych, następstw i zagrożeń jakie stwarza to dla Banku, została przekazana przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów do Komisji Nadzoru Finansowego. 

Co prawda dziwne zdarzenia dot.petycji: rzekome przekazanie do Ministerstwa Finansów i odpowiedź MF że nie otrzymało, następne określenie przez KPRM petycji jako nie-petycję a na koniec przekazanie do Rady Nadzorczej PKO BP mogło sugerować, że nic z tego nie będzie. Jednakże fakt wpływu petycji do KNF potwierdziła ostatecznie Komisja opublikowaniem na stronie internetowej (choć wykreślono w niej nazwiska posłów i organów do których trafiło pismo anonimowe pracowników i nazwę PKO BP, linki do artykułów w Serwis21)

Zgodnie z przepisami KNF ma 3 miesiące na udzielenie odpowiedzi.