12 stycznia 2018

Radom i Radomsko - odmienne kategorie opozycjonistów z PRL mają ulgi komunikacyjne

Opozycjoniści i osoby represjonowane z czasów PRL mają różne uprawnienia, w zależności od kategorii do których ich zaliczano. Gubią się w tym sami opozycjoniści. Od 2016 r. w różnych miastach wprowadza się uprawnienie do ulg lub bezpłatnych przejazdów komunikacji miejskiej, z tym że w jednych miastach otrzymują je działacze opozycji antykomunistycznej a w innych tzw. świadczących pracę w nielegalnych organizacjach w rozumieniu przepisów do kwietnia 1989 r. 

O pomyłkę łatwo, zwłaszcza gdy 2 miasta mają zbliżone nazwy jak np. Radom i Radomsko. W tym pierwszym uprawnienie do bezpłatnej komunikacji mają działacze opozycji antykomunistycznej i osoby represjonowane z powodów politycznych  legitymujących się Radomską kartą miejską z zakodowaną ulgą ( i tylko oni, bez tej karty uprawnienia nie ma). W Radomsku uprawnienie do 50% ulgi przysługuje z kolei osobom świadczącym pracę w organizacjach związkowych i politycznych nielegalnych w rozumieniu przepisów do kwietnia 1989 roku, lub nie wykonującym pracy w okresie przed dniem 4 czerwca 1989 roku na skutek represji politycznych (innym działaczom opozycji ulga nie przysługuje). Podstawą do ulgi jest decyzja Urzędu ds. Kombatanta i Osób Represjonowanych.

Oczywiście najbardziej sensowne byłoby scalenie obu grup działaczy, ale w ubr. petycję w tej sprawie odrzuciło Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Być może obecna sytuacja wymusi jakieś zmiany, ale do tego czasu pozostaje jedynie uważnie czytać konkretnie komu w poszczególnych miastach dane uprawnienie przysługuje?

11 stycznia 2018

Hipokryzja Nowoczesnej i Platformy Obywatelskiej, nie szanują własnych posłów

Nowoczesna i Platforma Obywatelska do tej pory próbowały udawać, że są partiami wolnościowymi, w której niby jest swoboda poglądów i sumień. Ale szlak trafił tą narrację w związku z głosowaniem nad projektem ustawy autorstwa "Ratujmy Kobiety" wprowadzającej aborcję na życzenie. 3 posłów PO głosowało za odrzuceniem, 29 posłów tej partii oraz 10 z Nowoczesnej nie uczestniczyło w głosowaniu, choć niektórzy byli na sali. Jaka była reakcja władz tych partii?

Histeria, kolejne konferencje prasowe oraz wykluczenie 3 posłów przez Platformę Obywatelską oraz kary finansowe i nagany na posłów Nowoczesnej, którzy nie poparli projektu. Działanie władz obu partii - próby łamania kręgosłupa posłów - pokazuje na czym polega demokracja i wolność w ich wydaniu? Nie ma żadnego szacunku dla własnych posłów, dla ich poglądów, dla ich sumień. Ma być tylko dyscyplina, łamanie kręgosłupa i hipokryzja przed opinią publiczną.

Nie będzie zabijania na życzenie dzieci poczętych. Lewacki projekt odrzucony przez Sejm

Sejm nie skierował do dalszych prac lewicowego projektu ustawy o prawach kobiet i świadomym rodzicielstwie. Jak stwierdziła Małgorzata Korzekwa-Kaliszuk z CitizenGo  jest to projekt bardziej okrutny niż obowiązujące już prawo. Zezwala on bowiem na przeprowadzenie aborcji na życzenie do 12 tygodnia ciąży, a w przypadku podejrzeń najcięższych chorób nawet do urodzenia, pozwala na dokonywanie eksperymentów medycznych na nienarodzonych dzieciach, ogranicza prawa rodziców i władzę rodzicielską i wolność słowa. Wprowadza do nauczania szkolnego, począwszy od zerówki, a więc chodzi tu już nawet o dzieci zaledwie pięcioletnie, obligatoryjny model "edukacji" seksualnej. Projekt zezwala na karanie osoby, która negatywnie wyraziłaby się o kimś, kto aborcji dokonał lub krytykę środowisk proaborcyjnych - grozi za to nawet do dwóch lat więzienia.

Za odrzuceniem projektu było 202 posłów, 194 było za, 7 wstrzymało się aż 59 nie głosowało (choć 18 minut wcześniej nie głosujących było zaledwie 21). 


Niektórzy posłowie obecni na sali, wyjęli karty do głosowania. Najwyraźniej nie chcieli uczestniczyć w głosowaniu, w którym zarząd PO wprowadził dyscyplinę (tj. głosowanie za projektem pro-aborcyjnym i odrzucenie projektu "zatrzymaj aborcję"). Jednakże i te głosy mogłyby nie wystarczyć, gdyby nie fakt, iż aż 58 posłów PIS z Jarosławem Kaczyńskim na czele (i innymi liderami PIS) głosowało za skierowaniem projektu do Sejmu. Uznali że, projekty obywatelskie powinny mieć szanse trafić do komisji i być procedowane w Sejmie. Jeżeli nawet, to zasada ta nie powinna dotyczyć projektów propagujących cywilizację śmierci  i do naruszenia wolności słowa. A ponadto nie ma sensu kierować do komisji projektów, w stosunku do których zamierza się następnie odrzucić w kolejnym czytaniu.

Do komisji został skierowany projekt "zatrzymaj aborcję", który zakłada zniesienie możliwości dokonania przerywania ciąży, z powodów eugenicznych (np. podejrzeniem choroby zespołem Downa czy Turnera, które nie są przecież chorobami uniemożliwiającym funkcjonowanie w normalnym życiu). Za odrzuceniem było 134 posłów (PO, Nowoczesna), za skierowaniem do komisji 277 posłów, wstrzymało się 7, a 42 posłów (głównie z PO) nie uczestniczyło w głosowaniu.