14 lipca 2017

Czy kolejne miasta przyznają ulgi w komunikacji miejskiej dla działaczy nielegalnych organizacji z okresu PRL?

Mimo odmowy Rady Miasta Gdańsk przyznania 50% ulgi w komunikacji miejskiej dla działaczy nielegalnych organizacji z okresu PRL, Stowarzyszenie Walczących o Niepodległość 1956-89 nie zraża się i złożyło petycje do kolejnych miast. Biała Podlaska, Bielsko Biała, Częstochowa, Komunikacyjny Związek Komunalny Górnośląski Okręg Przemysłowy, Konin, Legnica, Łomża, Opole, Olsztyn, Ostrołęka, Piotrków Trybunalski, Rzeszów, Tarnów, Suwałki, Wałbrzych, Zielona Góra - będą musiały rozstrzygnąć czy przyznać uprawnienia do 50% ulgi komunikacyjnej, a tym samym zrównać w uprawnieniach kombatantów i weteranów walk o niepodległość z lat 1956-89. Na rozstrzygnięcie czekają już petycje złożone do Torunia, Bydgoszczy, Gdyni, Kołobrzegu. Warszawa zrównała już w uprawnieniach kombatantów i weteranów z lat 1956-89.

Co uczynią włodarze kolejnych miast? Czy radni zrozumieją jak ważne jest choćby symboliczne docenienie działań tych, dzięki którym dziś mogą zasiadać w Radzie Miasta? Wkrótce się okaże.

12 lipca 2017

Władze Warszawy wprowadzały w błąd mieszkańców przy konsultacjach planów zagospodarowania przestrzennego?

Władze Warszawy wprowadzały w błąd mieszkańców konsultując miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego - uważa Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE, które wystąpiło do Wojewody Mazowieckiego o wydanie rozstrzygnięcia nadzorczego ws. uchylenia, stwierdzenia nieważności uchwały Rady Miasta St. Warszawy  z dnia 6 lipca 2017 r. w sprawie uchwalenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego w rejonie ulicy Foksal, w zakresie w jakim dotyczy maksymalnych i minimalnych intensywności zabudowy.


O co chodzi? Otóż w dniu 6 lipca 2017 Rada Miasta Warszawa podjęła uchwałę Nr LII/1278/2017 w sprawie uchwalenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego w rejonie ulicy Foksal.  Zgodnie z art.15 ust.2 pkt.6 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym w planie miejscowym określa się obowiązkowo zasady kształtowania zabudowy oraz wskaźniki zagospodarowania tereny, w tym maksymalną i minimalną intensywność zabudowy – rozumianą jako wskaźnik powierzchni całkowitej zabudowy w odniesieniu do powierzchni działki budowlanej.
W ww. uchwale Rady Warszawy nie zawarto żadnej definicji pojęcia powierzchnia całkowitej zabudowy, a tym samym de facto nie określono w sposób jasny i pewny pojęcia intensywności zabudowy, której maksymalne i minimalne wskaźniki jednak w uchwale umieszczono. Jest to o tyle istotne, że występuje istotna rozbieżność doktryny i orzecznictwa sądowego z praktyką i definicjami przyjętymi przez organy administracyjne. Potocznie przyjmuje się bowiem, że jako wskaźnik intensywności zabudowy przyjmuje się stosunek powierzchni całkowitej budynku obliczanej jako suma powierzchni wszystkich kondygnacji nadziemnych mierzonych na poziomie posadzki po obrysie zewnętrznym budynku z uwzględnieniem tynków, okładzin i balustrad do powierzchni działki/terenu https://pl.wikipedia.org/wiki/Intensywno%C5%9B%C4%87_zabudowy.

Podobną interpretację przyjmowały organy władzy samorządowej, w tym Rada Warszawy we wcześniejszych uchwałach, np. w §2 ust.1 pkt.9 UCHWAŁY NR LIV/1534/2013 RADY MIASTA STOŁECZNEGO WARSZAWY z dnia 18 kwietnia 2013 r. w sprawie uchwalenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego rejonu Placu Unii Lubelskiej - część północna cyt. wskaźniku maksymalnej intensywności zabudowy na działce budowlanej – należy przez to rozumieć największą nieprzekraczalną wartość liczbową wyrażającą stosunek powierzchni całkowitej wszystkich kondygnacji nadziemnych wszystkich budynków istniejących i lokalizowanych na działce budowlanej do powierzchni całkowitej działki budowlanej. Innymi słowy utożsamia się powierzchnia całkowitą zabudowy z sumą powierzchni kondygnacji nadziemnych...

Jednakże w orzecznictwie sądowo-administracyjnym dominuje pogląd określający powierzchnię całkowitą zabudowy (budynku) jako sumę powierzchni wszystkich kondygnacji zarówno podziemnych jak i nadziemnych. Przykładowo w wyroku z 17.11.2015 II OSK 643/14 NSA stwierdził, że powierzchnia całkowita zabudowy (budynku), to suma powierzchni wszystkich kondygnacji. WSA w Warszawie w wyroku z dn. 14.06.2016 sygn. VIII SA/Wa 897/15 przyjął podobną wykładnię stwierdzając, że Całkowita zabudowa winna uwzględniać zarówno nadziemne, jak i podziemne części kondygnacji budynku. Także inne sądy administracyjne wydają orzeczenia, której wykładnia jest podobna.

W projekcie MPZP dla Rejonu Foksal przy pierwszym wyłożeniu w §2 ust.1 pkt.6 sprecyzowano pojęcie maksymalnej intensywności zabudowy cyt. wskaźniku maksymalnej intensywności zabudowy na działce budowlanej – należy przez to rozumieć największą nieprzekraczalną wartość stosunku powierzchni całkowitej wszystkich kondygnacji nadziemnych wszystkich budynków istniejących i lokalizowanych na działce budowlanej, z wyłączeniem powierzchni logii, tarasów lub balkonów, do powierzchni całkowitej działki budowlanej (https://bip.warszawa.pl/NR/rdonlyres/C0DF78F6-5026-4CB3-8553-31EA24A46212/975699/FOKSAL_TEKST_PLANU_12_2013_WYLOZENIE.pdf), wyłożenie 3 stycznia 2014 roku. Zapis ten zniknął z projektu planu przy ponowny wyłożeniu - https://bip.warszawa.pl/NR/rdonlyres/C6F7F839-D70A-4EB9-9D40-E8A2277376DF/1102825/mpzp_FOKSAL_TEKST_PLANU_ponowne_wylozenie_10_2015.pdf O tym jak należy rozumieć pojęcie intensywności zabudowy nie poinformowano zatem ani w projekcie MPZP ani też w ogłoszeniu Prezydent Warszawy o ponownym wyłożeniu z 23.09.2015 r.: https://bip.warszawa.pl/NR/rdonlyres/C6F7F839-D70A-4EB9-9D40-E8A2277376DF/1101018/oglosz_foksal.pdf
Pojawiła się jednak definicja powierzchni całkowitej zabudowy potwierdzającej, iż jest to suma powierzchni kondygnacji nadziemnych, definicja która znika z projektu przy trzecim wyłożeniu (ogłoszenie z 7 lutego 2017 roku), który dotyczył ustaleń wskaźnika maksymalnej intensywności zabudowy w niektórych jednostkach redakcyjnych planu. Nie poinformowano przy tym jaka obowiązuje wykładnia w zakresie powierzchni całkowitej budowy, która przecież określa maksymalną intensywność zabudowy.

W sytuacji rozbieżności interpretacyjnych organów samorządowych i sądów, wskazane było przy kolejnych wyłożeniach planu zagospodarowania w uchwale lub w ogłoszeniach o wyłożeniu jakieś określenie pojęcia powierzchni zabudowy, zwłaszcza że strony mające interes w wypowiedzeniu się co do ustaleń planu, miały w świadomości definicje określoną choćby z projektu przy pierwszym wyłożeniu MPZP, odnoszące się do sumy powierzchni kondygnacji nadziemnych.

Wobec braku definicji ustawowej i wieloznaczności interpretacyjnych, zatem występowała konieczność określenia pojęcia – jeżeli nie w akcie normatywnym tj. w uchwale Rady Warszawy (orzecznictwo sądowo-administracyjne co do zasady kwestionuje definiowanie pojęć w aktach normatywnych prawa miejscowego przy braku ustawowej delegacji do takiego działania), to przynajmniej w ogłoszeniu o wyłożeniu planu do publicznego wglądu, tak aby konsultacje społeczne nie nastąpiły na podstawie informacji, wprowadzającej w błąd co do rzeczywistych możliwości zabudowy terenu.

Wprowadzono zatem w błąd mieszkańców co do zapisów MPZP w zakresie wskaźników intensywności zabudowy, zwłaszcza iż przy pierwszym wyłożeniu zdefiniowano pojęcie poprzez uwzględnienie jedynie powierzchni nadziemnej (czyli bez podziemnej). Brak sprostowania lub chociażby informacji przy okazji dwóch wyłożeń (w tym jedno dotyczące ustaleń maksymalnych intensywności zabudowy w niektórych jednostkach redakcyjnych planu) mógł wprowadzić w błąd mieszkańców i inne środowiska, że nic nie uległo zmianie, czyli że nadal uwzględnia się wyłącznie powierzchnię całkowitą kondygnacji nadziemnych. To przekonanie mogło być utwierdzone faktem, iż w kolejnych wyłożeniach MPZP obowiązywały te same maksymalne zapisy intensywności zabudowy przykładowo dla b1.3C-MWU (2,5), b1.4C-MWU (4,0), b1.6C-U (2,5) i wiele innych. Tym samym przyczyniło się to do braku reakcji wielu osób na mniej korzystne zapisy (w świetle wykładni sądowych) niż wynikające z pierwotnego projektu MPZP przy pierwszym wyłożeniu...

Zdaniem Stowarzyszenia, działanie władz Warszawy w procedurze przyjmowania MPZP dla Rejonu Foksal wprowadzało w błąd osoby zainteresowane, co oznacza że w efekcie doszło do naruszenia zasad art.18 ust.1 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym (Uwagi do projektu planu miejscowego może wnieść każdy, kto kwestionuje ustalenia przyjęte w projekcie planu, wyłożonym do publicznego wglądu, o którym mowa w art. 17 pkt 9) w związku z art.17 pkt.9 i 11 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Mylna definicja intensywności zabudowy w projekcie MPZP przy pierwszym wyłożeniu bez wskazania w późniejszych wyłożeniach, iż doszło do zasadniczej zmiany w zakresie definicyjnym faktycznie pozbawiła osoby zainteresowane rzeczywistej informacji, a tym samym możliwość wniesienia odpowiednich uwag i ich rozpoznania jak nakazuje to art.17 pkt.12 ustawy.

Wojewoda ma 30 dni na podjęcie rozstrzygnięcia nadzorczego od chwili doręczenia uchwały. Niezależnie od rozstrzygnięcia wojewody, jedno jest pewne, definicja intensywności zabudowy wyparowała z projektu planu (taka warszawska afera typu "lub czasopisma"), a mieszkańcom nie wskazano przyczyn tej zmiany, przez co utwierdzono ich w błędnym przekonaniu, że nic się nie zmieniło. A zmieniło się. Nie wykluczone, że ta sama sytuacja występowała przy okazji konsultowania innych miejscowych planów zagospodarowania.



HGW nakazała odholowanie samochodu antyaborcyjnego legalnie zaparkowanego?


Jak informuje Kinga Małecka Prybyło z Fundacji Pro Prawo do Życia - wolontariusze, którzy pilnowali Żuka pod Szpitalem Orłowskiego, zostali poturbowani w trakcie kolejnego ataku aborcjonistów! W wyniku odniesionych obrażeń mój kolega Dawid trafił do szpitala, gdzie przeszedł operację. Zwolennicy aborcji nie cofają się już przed niczym… W weekend dwaj wolontariusze – Dawid i Artur, po raz kolejny pilnowali Żuka zaparkowanego pod Szpitalem Orłowskiego. To oni schwytali na gorącym uczynku uzbrojonego bandytę z nożem. Zatrzymany przestępca nie zdołał zniszczyć plakatów na Żuku, więc aborcjoniści szybko ponowili atak.

Około 2:30 w nocy na szpitalnym parkingu zjawiły się dwie osoby – mężczyzna i kobieta, która zaczęła zamalowywać nasze bannery sprayem. Gdy wolontariusze ich zatrzymali, para kilkukrotnie próbowała uciec z miejsca zdarzenia. Wywiązała się szarpanina, podczas której mężczyzna rzucił się z pięściami na Artura! Nasi działacze w obronie własnej użyli gazu łzawiącego. W trakcie całego zajścia Dawid doznał poważnych obrażeń. Od razu po ataku został przewieziony do szpitala, gdzie tego samego ranka przeszedł operację. Na oddziale spędził w sumie 4 dni... Na szczęście czuje się już lepiej. Powiedział mi, że bez względu na wszystko będzie dalej walczył o życie nienarodzonych.

Dawid był odpowiedzialny za całą akcję pod Szpitalem Orłowskiego. Z jego inicjatywy odbyło się kilkanaście pikiet pod tą placówką. Jechał kilkaset kilometrów aby tanio kupić Żuka. Poświęcił kilka dni na rejestrację i oklejenie auta plakatami. Długo czekał aby zająć najlepsze miejsce parkingowe pod szpitalem. Trzykrotnie reperował zniszczone bannery. W obronie dzieci ryzykował swoim życiem i zdrowiem...

Na szczęście sprawców nocnej napaści zatrzymała policja. Już niedługo usłyszą zarzuty. Niestety, w związku z tymi wydarzeniami nie byliśmy w stanie pilnować Żuka w kolejnych dniach. Szybko wykorzystali to inni zwolennicy aborcji… Proszę sobie wyobrazić, że nasz samochód został odholowany spod szpitala przez Straż Miejską! Prawdopodobnie stało się to na polecenie Hanny Gronkiewicz-Waltz. Czy wie Pan jaki powód tej skandalicznej interwencji podają funkcjonariusze? Żuk miał stwarzać zagrożenie dla przechodniów! To oczywisty absurd – samochód odebrano nam z pogwałceniem prawa. Uruchomiliśmy już wszystkie procedury aby go odzyskać. Za kilka dni znów stanie pod Szpitalem Orłowskiego.

Koniecznie musimy pilnować go przed kolejnymi napadami i próbami kradzieży! Tylko w ciągu ostatniego tygodnia przypuszczono 4 ataki na nasz samochód. Wściekłe feministki, uzbrojeni bandyci, agresywni napastnicy i proaborcyjni urzędnicy – oni wszyscy chcą pozbyć się Żuka z parkingu. Dlaczego? Bo każdego tygodnia 3 kobiety przychodzą do Szpitala Orłowskiego aby dokonać aborcji.Okłamane i zmanipulowane myślą, że idą na zwykły „zabieg”. Dzięki naszym plakatom dowiadują się, że to okrutne morderstwo na nienarodzonym dziecku. To natychmiast budzi ich sumienia. Mam liczne świadectwa kobiet mówiących, że nigdy nie zabiłyby swoich dzieci gdyby wiedziały, czym jest aborcja. Zdarzało się, że kobiety idące do ginekologa na aborcję zawracały do domu widząc nasze plakaty. Podobnie dzieje się pod Szpitalem Orłowskiego. Dlatego tak ważne jest aby Żuk stał tam bez przerwy...