8 grudnia 2014

Skandal: nadanie protestu wyborczego przez pocztę pozostawione bez dalszego biegu z powodu terminu

Skandal. Okazuje się, że władza znalazła sprytny sposób na unikanie rozpatrywanie protestów wyborczych. W ramach Akcji Protest Wyborczy - Stowarzyszenie Interesu Społecznego "Wieczyste" i Stowarzyszenie Walczących o Niepodległość 1956-89 wysłały 29 listopada br. protesty wyborcze do Sądu Okręgowego w Warszawie. Zasadą prawną w postępowaniu sądowym jest, iż przy nadaniu przesyłki za pośrednictwem operatora wyznaczonego, Poczty Polskiej, liczy się dzień nadania (a nie odbioru). 3 grudnia Sąd Okregowy wydał postanowienie XXV nr 188/14 o pozostawieniu protesty wyborczego łącznie 10 osób fizycznych i obu stowarzyszeń bez dalszego biegu. Jak wynika z uzasadnienia protest wpłynął do Sądu 2 grudnia br (a był wysłany przecież w listopadzie). Tymczasem zgodnie z art.9 kodeksu wyborczego Ilekroć w kodeksie jest mowa o upływie terminu do wniesienia skargi, odwołania lub innego dokumentu do sądu, organu wyborczego, urzędu gminy, konsula albo kapitana statku, należy przez to rozumieć dzień złożenia skargi, odwołania lub innego dokumentu w sądzie, organowi wyborczemu, w urzędzie gminy, w konsulacie lub kapitanowi statku. Skoro termin uwzględniając dzień wolny od pracy upłynął 1 grudnia, a protesty nadeszły 2 grudnia pozostawiono je zatem bez rozpatrzenia.
Dziwnym trafem odmienność przepisów dotyczy wyłącznie wyborów samorządowych, zarówno w kwestii terminów odwoławczych jak również i sposobu wniesienia protestu. W przypadku wyborów prezydenta, Sejmu i Senatu, do europarlamentu - przewidziano iż Nadanie w tym terminie protestu w polskiej placówce pocztowej operatora publicznego jest równoznaczne z wniesieniem go do Sądu. Dlaczego zatem przewidziano inne zasady dla wyborów samorządowych? Czy nie po to, by móc odrzucać protesty bez ich rozpatrzenia? Ponadto skoro mają obowiązywać przepisy postępowania nieprocesowego (czyli postępowania cywilnego), dlaczego nie stosuje się przepisu kpc, iż nadanie pisma przez operatora publicznego uznaje się za wniesione z dniem nadania, a nie odbioru? Cdn - w postaci zażalenia na postanowienie Sądu Okręgowego. Co uczyni Sąd Apelacyjny? ...

SEJMOWY KILOMETROWY BIZNES

Jak informują media za każdy kilometr przejechany przysługuje posłowi 0,83 gr. Fakt ten oznacza jedno, iż nawet jezeli poseł wykonuje wyjazd rzeczywiście służbowy a nie prywatny, to dzięki ryczałtom samochodowym zarabia dodatkowe pieniądze. By nie być gołosłownym sprawdziliśmy zużycia paliwa samochodów: Skoda Fabia II między 4,6 a 5,9 l/100 km, Citroen C3 między 4,2 a 5,9, Fiat Punto 4,2 -5,7, Ford Fiesta 3,3 - 5,9, Hyundai I20 - 3,8 do 4,9, Opel Corsa 3,3 - 6,0 l/100 km. Zasadniczo większość samochodów zużywa do 6 l/100 km. Innymi słowy za 100 km poseł może otrzymać 83 zł, tymczasem wyda przyjmując 5 zł/litr (a obecnie cena jest niższa) ok. 30 zł. Oznacza to, iz na każdy 100 km poseł dodatkowo zarabia ok. 53 zl. Czy zatem należy się dziwić, iż posłowie biorą ryczalty samochodowe za przejazdy rzekomo służbowe w kraju, skoro nie tylko nic nie płacą, ale wręcz na nich zarabiają? Kto ustalił tak wysoki ryczałt i czym był podyktowany? Ba nawet jeżeli przyjąć zużycia paliwa dla starego samochodu np. Forda Taunusa - to zużycie kształtuje się w granicach 10l/100 km czyli ok. 50 zł a nie 83 złote. Na marginesie Minister Sprawiedliwości przygotował projekt rozporządzenia, w którym proponuje wysokość zwrotu kosztów przejazdu sędziego z miejsca zamieszkania do siedziny sądu za każdy kilometr w wysokości 30 gr, a nie 83 gr.
Okazuje się jednak, że ministrowie-posłowie znaleźli jeszcze lepszy patent na zarabianie na kilometrówkach. Są wożeni przez BOR, a poselskie ryczałtówki za przejazdy samochodem pobierają. Jak donoszą media dotyczy to m.in. marszałka sejmu ex. ministra - Radosława Sikorskiego czy ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza.

Złodziejstwo w majestacie prawa (bo tak należy to nazwać) kwitnie w najlepsze.

7 grudnia 2014

KILOMETRÓWEK ZAGRANICZNYCH NIE MA, POZORNE WYJAZDY SŁUŻBOWE OWSZEM

Jak się okazuje tzw. afera madrycka była w dużej części manipulacją. Mainstreamowe media oskarżyły trójke posłów PIS, że politycy kupili bilety lotnicze na przelot tanimi liniami z Warszawy do Madrytu, na 2 tygodnie przed otrzymaniem zgody na wyjazd samochodem i pobraniem pieniędzy na ten cel (tzw kilometrówki). Serwis21 bardzo ostrożnie wypowiadał się ws. trójki posłów (mimo, że nie byli z naszej bajki). Wskazywaliśmy, iż wiele innych posłów wydawało więcej na podróże niby służbowe, faktycznie turystyczne, a dziwnym trafem ich się nikt nie czepiał
http://serwis21.blogspot.com/2014/11/sprawa-madrycka-praktyka-naduzywania.html
http://serwis21.blogspot.com/2014/11/trojka-byych-posow-pis-nie-wydawaa.html
http://serwis21.blogspot.com/2014/11/sejmowe-biuro-podrozy.html
Niektórzy internauci na Salonie24 zarzucili, że to próba obrony posłów. Okazuje się, że mieliśmy rację. Nie było żadnej próby wyłudzenia pieniędzy na transporcie, wszystko odbyło się zgodnie z przepisami. Na wyjazd służbowy przewidziane są 2 opcje: zakup biletu przez Kancelarię Sejmu lub ekwiwalent gotówkowy (ryczałt) w wysokości odpowiadającej cenie najtańszego biletu lotniczego na danej trasie, i nie ma znaczenie przy tym czy jedzie rowerem, samochodem, pociągiem. Do rozliczeń ryczałtowych posłowie wypełniają dokument "karta podróży samochodem prywatnym", gdyż innego formularze określającego miejsce i czasu podróży nie ma. Nikt nie żąda rozliczeń. Jeżeli podróż kosztuje więcej niż ekwiwalent, poseł dokłada ze swoich.
Problemem zatem nie jest sposób rozliczenia podróży, ale pozorność wyjazdów, w wielu wypadkach są to bowiem zwykłe wyjazdy turystyczne. Bo jak inaczej nazwać wyjazdy na obejrzenie startu rakiety kosmicznej, na świeto plonów, na targi turystyczne, mistrzostwa świata w narciarstwie, dożynki, spotkanie opłatkowe czy nawet wyjazd na spotkanie z MON Filipin lub z misją gospodarczą kobiet do ... Arabii Saudyjskiej. Czas powiedzieć jasno, sejmowe biuro podróży rozwija sie w najlepsze, a władze Sejmu nie czynią realnie nic by zakończyć ten cyrk.

WS, KILOMETRÓWEK KRAJOWYCH ZOB.
http://serwis21.blogspot.com/2014/12/sejmowy-kilometrowy-biznes.html