18 października 2010

Serwis21 z dn. 18.10.2010 NASZE DROGIE ZDROWIE

NASZE DROGIE ZDROWIE

…. Najpoważniejszym mitem (opisującym system służby zdrowia) jest opieranie analizy na formie własności, na zewnętrznej fasadzie, a nie na sposobie funkcjonowania. Można sobie wyobrazić, że w USA szpitale nadal będą prywatne, ale wszelkie fundusze zdrowotne będą w rękach państwa. Można sobie wreszcie wyobrazić, że jakaś prywatna firma w Kanadzie zacznie gromadzić składki, a szpitale nadal będą państwowe. I w jednym i w drugim przypadku nie dojdzie do istotnej zmiany w sposobie funkcjonowania szpitali. W tym momencie dochodzimy do meritum, czyli do amerykańskiego modelu funkcjonowania służby zdrowia oraz do modelu europejskiego.



1) Model amerykański, to zupełna atomizacja szpitali, gdzie każdy z osobna stara się oferować jak najszerszy zakres usług, ponieważ pomiędzy poszczególnymi placówkami jest pełna konkurencja. Każdy szpital z osobna inwestuje, w miarę możliwości, w jak najszerszy zakres usług wysoko specjalistycznych. Każdy szpital dąży, by być specjalistą od wszystkiego. W tym modelu najważniejsze jest utrzymanie dotychczasowych klientów, a nawet ich zwiększenie. Zwiększenie poziomu zdrowia potencjalnych klientów jest sprzeczne z interesem służby prosperującej wg amerykańskiego modelu. Ten system jest skrajnie drogi i nieefektywny ekonomicznie. Nie trudno zauważyć, że po pominięciu kwestii własności taki system obowiązuje w Polsce od 1999r., a proponowane przez PO zmiany mogą potencjalnie „dorzucić” prywatną własność, ale poza tym nie zmieniają sposobu funkcjonowania służby zdrowia w Polsce. Reasumując, polska służba zdrowia wciąż będzie deficytowa i nieefektywna ekonomicznie. Nie udała się Tuskowi „druga Irlandia”, to może chociaż, na osłodę, „druga Ameryka” …?



2) Model europejski, to zespół placówek, gdzie usługi poszczególnych placówek są komplementarne, a nie konkurencyjne wobec siebie. Konkurencja między placówkami może dotyczyć jakości usług, ale nie zakresu (palety) usług. Koszt usług wysoko specjalistycznych jest znacznie tańszy, niż w szpitalach prywatnych (argumenty wyżej). W modelu europejskim priorytetem jest poprawa poziomu zdrowia obywateli, ponieważ racją bytu szpitali nie jest zwiększanie liczby chorych (zdobywanie nowych klientów). W tym modelu na pierwszym miejscu jest zdrowie obywateli, a dopiero, gdy ktoś zachoruje, leczenie. Ten model jest znacząco tańszy od modelu amerykańskiego, oczywiście pod warunkiem, ze jest właściwie zarządzany.



Na podstawie powyższego można stwierdzić, że prawdziwa, a nie pozorna reforma służby zdrowia, to porzucenie modelu amerykańskiego wprowadzonego reformą z 1999r. na rzecz modelu europejskiego. W tym momencie należałoby wziąć przykład z Amerykanów, którzy odchodzą od amerykańskiego systemu służby zdrowia. Pogłębianie modelu amerykańskiego da jedynie dalszy wzrost kosztów i tylko kosztów, co w sytuacji błyskawicznego przyrostu zadłużenia Polski jest wręcz zabójcze dla stanu finansów państwa. Prawdziwa reforma, to usunięcie dotychczasowych problemów, zwiększenie efektywności ekonomicznej, a nie pogłębianie skali problemu. Reforma w wersji rządu PO-PSL dalej brnie w anty ludzki, amerykański sposób funkcjonowania służby zdrowia, a proponowane zmiany mają charakter drugorzędny, kosmetyczny i nie dotyczą istoty problemu.



Ocena propozycji reformy służby zdrowia w wersji PO-PSL.

Skoro nie ma zmian w sposobie funkcjonowania służby zdrowia, to mamy do czynienia z nieznaczną modyfikacją, a nie ze zmianami fundamentalnymi … Służba zdrowia w modelu stricte biznesowym, jak każde rynkowe przedsiębiorstwo, stara się utrzymać, a nawet zwiększyć liczbę klientów, czyli im więcej chorych obywateli, tym lepiej. W skutek tego mamy drogie zabiegi medyczne zamiast taniej profilaktyki. Rząd PO-PSL chce wprowadzić pozorną reformę, a w rzeczywistości pozostawić nieefektywny sposób funkcjonowania wg modelu amerykańskiego. Jakie jest więc prawdziwe uzasadnienie proponowanych zmian? Kiedyś słyszałem uzasadnienie posłanki PO B. Sawickiej o „kręceniu lodów”. Jeśli rząd nie przedstawi merytorycznego uzasadnienia, że proponowane zmiany zmienią dogłębnie sposób funkcjonowania służby zdrowia, a nie fasadę w postaci zmiany właściciela, to będę zmuszony pozostać przy wyjaśnieniu posłanki PO B. Sawickiej. Tak na koniec, w Polsce nie ma państwowej służby zdrowia od 1999r., a jedynie własność państwa w służbie zdrowia działającej wg tego samego mechanizmu, jak prywatna służba zdrowia. Zmiana właściciela nie jest zmianą mechanizmu działania.

Taką zmianą byłoby całkowite upaństwowienie służby zdrowia i likwidacja NFZ (gromadzenie pieniędzy, własność szpitali i zarządzanie w rękach państwa). Zmiana właściciela może spowodować trzy sytuacje. Prywatny właściciel może zażądać albo dodatkowych opłat od pacjentów, albo obniżyć jakość oraz ograniczyć zakres usług. Trzecią opcją jest likwidacja placówki i sprzedaż masy upadłościowej. Herbata od mieszania nie staje się słodsza, a od zmiany właściciela nie przybędzie pieniędzy w systemie.

Przytoczę może jeszcze przedwojenny dowcip, jak to Icek chciał oduczyć konia jeść. Jakież byłyby korzyści, gdyby koń pracował, a nic nie jadł. Koń, co oczywiste, po pewnym czasie zdechł. Sąsiedzi zaczęli pytać: „I co Icek, udało się”. Icek niewzruszony, z pełnym przekonaniem odpowiada, że „jeszcze dzień, a by się udało”. Rząd PO-PSL także postanowił oduczyć Polaków korzystania z usług służby zdrowia, licząc, iż do dnia wyborów jakoś dotrwa, a potem po wyborach niech się obywatele martwią,, że zostali zrobieni przez rządzących w „bambuko”. Daleko nie trzeba szukać, bo podobna sytuacja była u „bratanków” Węgrów, którzy po wyborczym zwycięstwie ichnich socjalistów dowiedzieli się, że kraj jest bankrutem, pomimo, iż socjaliści aż do dnia wyborów twierdzili inaczej.



Piotr Solis

(autor należy do Stronnictwo Piast, pełny tekst

http://serwis21.blogspot.com/2010/10/nasze-drogie-zdrowie.html)





Kraj



CEL WSPÓŁRZĄDZENIE: Lewica dąży do współrządzenia w koalicji z Platformą po następnych wyborach parlamentarnych. Poligonem współpracy PO i SLD jest TVP oraz samorząd. SLD liczy po wyborach na koalicję z PO w kilku sejmikach wojewódzkich. Dlatego też lewica ostatnio porusza kwestie obyczajowe, relacji do kościoła, a nie wali w problemy społeczne czy gospodarkę. Nie można bowiem zrazić sobie przyszłego koalicjanta.



CZYSTKA W TVP I W RADIU: Magazyn "Misja specjalna" i program "Bronisław Wildstein przedstawia" znikają z anteny TVP 1. Stacja twierdzi, że oba programy mają zbyt małą oglądalność. W rzeczywistości audycje te nie pasują do nowej jedynie słusznie linii politycznie poprawnej, która ma obowiązywać w mediach publicznych. Z kolei KRRiT na wniosek ministra skarbu odwołała ze stanowiska prezesa Radia Merkury w Poznaniu Filipa Rdesińskiego. Minister Grad wnioskując o odwołanie zarzucał prezesowi radia, że wprowadził do programu radiowego komentarze Marcina Wolskiego i Marka Króla, oraz wziął udział w manifestacji w obronie Achmeda Zakajewa.



DLA DOBREGO SAMOPOCZUCIA: Do Rosji pojechali archeolodzy, którzy mają przeszukać teren po katastrofie smoleńskiej. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że ma to miejsce pół roku po katastrofie, że w międzyczasie teren zaorano (miesiąc po katastrofie), zasypywano na nim piasek, zbudowano betonową drogę, a sam teren już dawno przeszukały nie tylko ekipy śledcze, ale także różne osoby kolekcjonujące różne pamiątki po zmarłych. Zatem wysłano archeologów, ale nie po to by cokolwiek znaleźli, ale dla dobrego samopoczucia rządzących,



KOMPROMITACJA: Pielgrzymka do Smoleńska, która dla rodzin miała niewątpliwie emocjonalny osobisty stosunek związany ze śmiercią zakończyła się kompromitacją. Nie zabezpieczono sprawnych samolotów, które by przywiozły z powrotem pielgrzymów smoleńskich. Zepsuł się jeden, następnie drugi wysłany na ratunek, w końcu wysłano jeszcze dwa. W efekcie spowodowano negatywne reakcje wielu naszych rodaków, którzy nie widzą powodu opłacenia z podatków (gdy rząd szykuje ostre zaciskanie pasa) prywatnych przelotów.



LEWACKI FASZYZM: Porozumienie 11 listopada (skupiające organizacje lewackie) chce zablokować legalne manifestacje NOP i ONR w dniu święta niepodległości. Każdy ma prawo do własnych poglądów i oceny działania innych, ale próby rozbijania czy blokady demonstracji innych organizacji – jak czynią to lewacy – to właśnie działanie typu faszystowskiego, z którym rzekomo deklarują walkę.



MNOŻENIE ORDERÓW: Do listy kilkudziesięciu odznaczeń w tym roku dołączyły jeszcze trzy: Gwiazda Konga, Gwiazda Morza Śródziemnego oraz Gwiazda Czadu. Orderomania będzie kosztowała podatników ponad 11 mln zł, a same odznaczenia nadaje się już nie za wybitne zasługi, a za sam udział w jakimś przedsięwzięciu. Proponujemy z naszej strony nadać order gwiazdy rozrzutności i głupoty – prezydentowi i jego urzędnikom.



NIECH ZOSTANIE CZY NIECH SPADNIE? Część zgromadzonych trzymała zapalone pochodnie i znicze, flagi narodowe oraz krzyże. Widoczne były napisy m.in.: "To nie był zwykły wypadek", "Rządzą nami tchórze i chłoptasie" i "TU154SK". Zgromadzeni skandowali m.in.: "Oddajcie krzyż", "Krzyż jest narodu", a na wieść, że zepsuł się samolot żony prezydenta Anny Komorowskiej: "Niech nie wraca, niech zostanie". Tak opisywał PAP demonstrację przed Pałacem Prezydenckim z udziałem J. Kaczyńskiego. Jednak już w dalszych relacjach medialnych i komentatorów zwrot "niech zostanie" zostało zastąpiono zwrotem "niech spadnie" samolot. A przecież gromadzeni 10 kwietnia - jak wynika z relacji PAP tego nie skandowali, a między zwrotami jest istotna różnica.



NIE POWIEDZIAŁ, ALE MÓGŁ: W związku z marszem pamięci Jarosław Kaczyński doczekał się kolejnego ataku, za słowa o „prawdziwych polakach”, których nigdy nie wypowiedział. ale dla mediów nieważne czy je powiedział czy nie, mógł je przecież wypowiedzieć, a skoro mógł - to je wypowiedział. Wypowiada się minister Pitera i komentatorzy pełni oburzenia. Cóż absurd i groteska jak widać mają wciąż piękne dni przed sobą.



POCHODNIE NA BANICJĘ: Czy zwykły przedmiot może być objęty banicją? Taki los spotyka dziś płonące przechodnie. Padają ostre słowa: Faszyzm, nazism, Ku Klux Klan. Jak widać maszerowanie gdy jest ciemno z płonącą przechodnią to dziś wręcz zbrodnia. A zatem jest już światło politycznie słuszne (latarka) i niesłuszne politycznie (płonąca pochodnia). Ciekaw jesteśmy jakie inne przedmioty establishment uzna za zagrożenie dla państwa.



POWRÓT OSÓB SKOMPROMITOWANYCH: Prezydent Bronisław Komorowski zatrudnia kolejnych skompromitowanych działaczy Unii Demokratycznej/Unii Wolności. To środowisko jest współodpowiedzialne za grabież i upadek naszego przemysłu, hiperinflację która zjadła oszczędności Polaków, 2 mln bezrobocie i rozwój struktur mafijnych w latach 90-tych. I w celu zatrudnienia m.in. tych osób zwiększa się budżet kancelarii prezydenta, gdy w międzyczasie inni zwykli ludzie cierpią biedę lub są na bezrobociu.



ZWYCIĘŻYŁ PIS: W październikowej sondzie wyborczej internetowej ogłoszonej przez Serwis21 zwyciężył PIS z blisko 79% poparciem. Zaskoczeniem jest drugie miejsce Wolności i Praworządności (Janusz Korwin Mikke) 5,5%. Dopiero na trzecim miejscu plasuję się PO z 5,16%. Poniżej 2% uzyskał Ruch Palikowa i SLD. Odnotować należy także ponad 1% poparcie dla NOP i Prawicy Rzeczpospolitej. PSL, Samoobrona, PPP i SD uzyskują śladowe poparcie na poziomie 0,2%. Inną partię wskazało 1,5%. Nieco więcej wskazało iż nie będzie głosować. W sondzie uczestniczyło 562 osoby, ale nie jest to próba reprezentatywna dla ogółu społeczeństwa (nie dezinformujemy, tak jak to czynią oficjalne sondażownie).





Gospodarka



BIZNES: Polskie Euro 2012 na swojej stronie http://pe2012.blogspot.com pod etykietą biznes rozpoczęło zamieszczanie ofert biznesowych m.in. kupna/sprzedaży działek, hoteli, towarów.



DROGI KREDYT DLA POLSKI: im bardziej dłużnik zadłużony, tym trudniej pozyskuje kolejne pożyczki i tym drożej musi za nie płacić. Już teraz koszt pozyskania środków na rynkach przez państwo polskie - 5,5 do 6 proc. - jest dwukrotnie wyższy niż koszt zadłużania się np. Niemiec, ba, wyższy niż zrujnowanej Hiszpanii czy Portugalii. Płacimy wierzycielom odsetki niemal na poziomie Irlandii, a więc kraju ustawionego przez rynki w "kolejce do bankructwa". Jak długo zachowamy wiarygodność w oczach rynków - tego nikt nie wie. Jak na razie minister finansów robi dobrą minę do złej gry, a jednocześnie upycha weksle pod dywan, chcąc ukryć rzeczywiste zobowiązania finansowe państwa. Właśnie taką strategię zastosował w ustawie budżetowej. http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20101015&typ=po&id=po61.txt



DYWIDENDA Z PKO BP: 23.07.2010 r. Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy PKO BP podjęło uchwałę o wypłacie dywidendy, jeśli bank do 10 grudnia Bank nie przejmie w tym czasie kontroli nad inną instytucją finansową z siedzibą w Polsce. Dywidenda za rok 2009 wyniesie 1,90 zł brutto na akcję. Dniem dywidendy jest 23 października 2010 roku.



EKSMISJA BO REPRYWATYZACJA: Mieszkańcy kamienicy (Ul. Polanki 58 w Gdańsku), która wyrokiem sądu została przekazana w ręce niemieckich właścicieli, nie mogą doczekać się obiecanych im przez władze Gdańska lokali. W urzędzie miasta zapewniono nas, że wkrótce je otrzymają. Problem w tym, że nie wiadomo kiedy. Tymczasem nadchodzi zima i ludzie, którzy w wyniku błędów urzędniczych będą musieli opuścić mieszkania, przebywają w dalszym ciągu w zaniedbanej kamienicy z dziurawym dachem. http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20101014&typ=po&id=po22.txt



PODWYŻKI CEN CHLEBA: W najbliższym czasie ceny pieczywa i innych produktów zbożowych będą rosły w ślad za rosnącymi cenami zbóż konsumpcyjnych - wynika z raportu Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej."



ZA PAŃSTWOWE PIENIĄDZE: Gdańska stocznia Crist miesiąc temu kupiła duży suchy dok za 175 mln zł. Okazało się, że pieniądze dostała od państwa, konkretnie w ramach pożyczki od Agencji Rozwoju Przemysłu wysokości 150 mln zł. Stocznia Crist wygrała licytację suchego doku z firmą Patia powiązaną z właścicielami Stoczni Gdańsk.





RÓŻNE I DO REDAKJI



AKCJA SAMODZIELNOŚĆ: Nazywam się Piotr Dolny. Mam 31 lat. Od urodzenia poruszam się na wózku inwalidzkim w wyniku porażenia mózgowego, które w moim przypadku objawia się niedowładem kończyn dolnych i prawej ręki. Razem z przyjaciółmi prowadzimy akcję "Samodzielność" polegającą na budowie domu pozbawionego barier architektonicznych, w którym mógłbym zamieszkać bez konieczności pomocy osób trzecich. Akcja "Samodzielność" jest oparta na reklamie firm, które włączą się w nasz projekt. Nadal poszukujemy firm oraz osób prywatnych, które przekazałyby materiał i środki finansowe w formie szeroko pojętego sponsoringu, bo tylko tak mamy szansę wybudować dom inny niż wszystkie. Więcej o mnie o tym kim jestem i co robię na stronie http://www.piotrdolny.pl/. Serdecznie zapraszam. Aby mieć 100% pewności, że wpłacają Państwo na moje konto pieniążki - proszę o pobranie nr konta z mojej strony www.piotrdolny.pl - pozwoli to uniknąć wpłat innym osobom, które wykorzystują mój list i historie do własnych celów.



SEKRETY ŻYCIA: Serdecznie zapraszam na otwarcie wystawy poematu "SEKRETY ŻYCIA. KALENDARZ POETYCKI" mojego autorstwa widzianego oczami Luizy Kwiatkowskiej. Utwór przedstawi Krzysztof Kolberger, a muzycznie zaprezentuje się Anna Maria Huszcza, która zagra własne kompozycje i improwizacje. Impreza odbędzie się w poniedziałek 18 października 2010 roku o godz. 18.00 w Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza na Rynku Starego Miasta 20 w Warszawie. Pozdrawiam. Juliusz Bolek



NA CELE SPOŁECZNE: Podajemy numer rachunku, na które można dokonywać wpłat na cele szlachetne (w tym na niezależną prasę):

Stowarzyszenie „Polskie Euro 2012”,

ul. Solec 20a/34, 00-410 Warszawa,

nr 48 1050 1038 1000 0090 6392 2471

z dopiskiem "darowizna na cele statutowe".

NASZE DROGIE ZDROWIE

Krótsza wersja analizy

W trakcie ostatnich wyborów prezydenckich dużo mówiono o służbie zdrowia. Temat ten odżył również po wyborach w postaci rządowych projektów komunalizacji szpitali z możliwością ich prywatyzacji – projekty są na etapie konsultacji społecznych. Problem w tym, że ani razu nikt nie przedstawił jakiejkolwiek, wiarygodnej analizy, w czym proponowane zmiany mają poprawić efektywność służby zdrowia. Przede wszystkim oczekiwałbym odpowiedzi, który element reformy służby zdrowia z 1999r. przeprowadzonej przez rząd Buzka zawiódł (obecnie prof. Buzek jest członkiem PO). Pytanie zasadne, ponieważ należy przypuszczać, że wpływ na obecne propozycje ma to samo, co w 1999r. środowisko. Jestem ekonomistą, więc przeprowadziłem rutynową analizę systemu służby zdrowia. Cała analiza jest na http://www.piastolsztyn.webpark.pl/, jednakże w liście do Państwa ograniczę się do końcowych wniosków. Zainteresowane osoby zachęcam do odwiedzenia mojej strony internetowej. Czekam również na Państwa opinie.



Zanim przejdę do wniosków z analizy, parę słów, przypomnienie faktów z przeszłości. W 1999r. wiele ówczesnych gazet pisało, że jeśli wprowadzi się reformę samorządową (jedna z 4 reform Buzka) z trzema szczeblami samorządów, z potrójną administracją samorządową, to zabraknie pieniędzy na reformę służby zdrowia. Mamy, więc pierwszy element, który „położył” reformę służby zdrowia z 1999r. – pieniądze, miast na reformę służby zdrowia, poszły na utrzymanie dodatkowej liczby polityków i urzędników samorządowych. Przypomnę także genialny pomysł Pani Gilowskiej, chociaż wątpię, by zdawała sobie Ona z tego sprawę. Pomysł ten wywołał przerażenie w służbie zdrowia i nie bez powodu. Mając dostęp do bazy danych setek szpitali itp. ośrodków można np. porównać faktury na dostawę konkretnego lekarstwa, maszyny etc. od tego samego dostawcy. Bez problemu można wychwycić znaczące różnice cen i tylko te przypadki analizować, a w niektórych przypadkach skierować wnioski do prokuratury. Tego nie zrobi nawet najzdolniejszy analityk na poziomie pojedynczego szpitala. To wszystko są fakty, ale nie mówią one nic o mechanizmach funkcjonowania służby zdrowia w obecnym kształcie, a tym bardziej, te fakty są bezużyteczne w ocenie proponowanych zmian.



Funkcjonujące na świecie systemy służby zdrowia można sprowadzić do 2 modeli, do modelu amerykańskiego oraz modelu europejskiego. Można, oczywiście, doliczyć model oparty o znachorów, szamanów, wiedźmy itp., ale „egzotykę” możemy sobie darować.



1) Model amerykański, to zupełna atomizacja szpitali, gdzie każdy z osobna stara się oferować jak najszerszy zakres usług, ponieważ pomiędzy poszczególnymi placówkami jest pełna konkurencja. Każdy szpital z osobna inwestuje, w miarę możliwości, w jak najszerszy zakres usług wysoko specjalistycznych. Każdy szpital dąży, aby być specjalistą od wszystkiego. W tym modelu najważniejsze jest utrzymanie dotychczasowych klientów, a nawet ich zwiększenie. Zwiększenie poziomu zdrowia potencjalnych klientów jest sprzeczne z interesem służby prosperującej wg tego modelu. Ten system jest skrajnie drogi i nieefektywny ekonomicznie.



2) Model europejski, to zespół placówek, gdzie usługi poszczególnych placówek są komplementarne, a nie konkurencyjne wobec siebie. Konkurencja między placówkami może dotyczyć jakości usług, ale nie zakresu (palety) usług. Koszt usług wysoko specjalistycznych jest znacznie tańszy, niż w szpitalach prywatnych. Dobrze rządzone państwo grupuje sąsiadujące szpitale w grupy, np. po 10 szpitali w grupie. Usługi podstawowe muszą być w każdym ze szpitali, więc tej grupy usług nie będziemy analizować. Wszystkie usługi wysoko specjalistyczne przypiszmy do jednej z dziesięciu grup i uśrednijmy ich cenę. Grupa 10 szpitali może np. zdecydować, że w każdym z tych szpitali będzie tylko jedna grupa usług wysoko specjalistycznych. Te usługi wymagają odpowiednich pomieszczeń oraz wysoko specjalistycznej kadry. Gdyby porównać grupę 10 szpitali z jednym szpitalem prywatnym, który także będzie dążył, aby oferować te 10 wysoko specjalistycznych usług, to koszt nakładów (inwestycji) na te usługi na 1 szpital państwowy w grupie 10 szpitali będzie aż o 90% niższy, niż w szpitalu prywatnym. Mało tego, dojdzie jeszcze efekt skali, bo z danej grupy drogich usług wysoko specjalistycznych będzie korzystać większa grupa pacjentów. W modelu europejskim priorytetem jest poprawa poziomu zdrowia obywateli, ponieważ racją bytu szpitali nie jest zwiększanie liczby chorych (zdobywanie nowych klientów). W tym modelu na pierwszym miejscu jest zdrowie obywateli, a dopiero, gdy ktoś zachoruje, leczenie. Ten model jest znacząco tańszy od modelu amerykańskiego, oczywiście pod warunkiem, że jest właściwie zarządzany, jak dla przykładu w Niemczech.

Oba powyższe systemy obowiązują w dwu graniczących z sobą krajach, w USA (model amerykański) oraz Kanadzie (model europejski). Propaganda rządu nie podaje żadnych, merytorycznych argumentów, więc rozstrzygnijmy to za pomocą liczb, poprzez porównanie systemów USA oraz Kanady. Koszt służby zdrowia w USA w przeliczeniu na głowę obywatela (per capita) jest ok. 3,4 raza wyższy, niż w sąsiedniej Kanadzie (link: http://www.consumeraffairs.com/news03/health_costs.html) i to, pomimo, że aż 11% obywateli USA nie ma dostępu do opieki medycznej. Duża część obywateli USA ma ubezpieczenie medyczne, ale za cenę zrujnowania domowych budżetów. Bardzo duża liczba właścicieli małych firm nie ubezpiecza nawet siebie, o pracownikach nie wspominając. Bardzo duża liczba firm średniej wielkości nie ubezpiecza swych pracowników, bo oznaczałoby to błyskawiczne bankructwo tych firm. Pomimo koszmarnie drogiej służby zdrowia w USA, poziom zdrowia obywateli USA objętych opieką medyczną jest na znacząco niższym poziomie, niż w sąsiedniej Kanadzie. Ten mankament zauważyli sami Amerykanie i odchodzą od tego nieefektywnego ekonomicznie, wątpliwego moralnie systemu. Dodajmy jeszcze, że w USA złodzieje kradną, z tego, ponoć doskonałego systemu po 200 mld. USD/rok (link: http://biznes.onet.pl/opieka-zdrowotna--kopalnia-zlota-dla-oszustow,18570,3110183,1,news-detal).



Reforma Buzka z 1999r. była hybrydą obu tych systemów, jednakże z wyraźnym wskazaniem na model amerykański. Z przyczyn ideologicznych, całą winę za zły stan ówczesnej służby zdrowia w Polsce zrzucono na własność państwową, która nie działa w oparciu o rachunek ekonomiczny. Zarzut, skądinąd słuszny, ale rozwiązanie przypominające karykaturalną receptę: „na ból głowy najlepsze jest jej ścięcie”. Nieudolnie rządzone państwo w obszarze służby zdrowia wymagało zmiany metody zarządzania nią, a nie zmiany modelu funkcjonowania na amerykański. Według mojej opinii, nieudolny, ówczesny rząd Buzka zezwalał każdemu szpitalowi z osobna, na poszerzanie zakresu usług, tak jak w modelu amerykańskim, miast pogrupować je w grupy, jak w sprawnym modelu europejskim. Nie trudno zauważyć, że po reformie z 1999r. dalej istniała pełna „atomizacja” szpitali. Tak naprawdę, reforma Buzka sankcjonowała nieudolny, kosztowny i nieefektywny system funkcjonowania służby zdrowia wg modelu amerykańskiego.



W Polsce nigdy nie było państwowej służby zdrowia w stylu zachodnim. Po odzyskaniu niepodległości w 1989r. funkcjonował post PRL-owski zcentralizowany twór. Centralne planowanie i sterowanie uważano za niepasujące do kapitalistycznej rzeczywistości. Dyrektorzy szpitali zachwyceni poziomem szpitali zachodnich zaczęli coś podobnego tworzyć u siebie. Szczególne wrażenie robiły na nich szpitale w USA, gdzie dyrektor był samodzielnym menadżerem. Trend był tak powszechny, że centralne kierowanie służbą zdrowia straciło swój regulacyjny charakter. Wszyscy „zapomnieli”, że szpitale winny tworzyć system, w którym usługi wysoko specjalistyczne winny być w mniejszej liczbie szpitali, niż usługi podstawowe. Zgadzam się z twierdzeniem, że zarządzanie na szczeblu centralnym w kapitalizmie jest archaiczne i nieefektywne. Wystarczyło jednakże całą służbę zdrowia podzielić na grupy i na poziomie grup podejmować decyzje biznesowe, w tym inwestycyjne, a na szczeblu centralnym pozostawić funkcje kontrolne i regulacyjne. Nic takiego nie miało miejsca. Nikt na to nie zwracał uwagi, a więc poziom decyzyjny przesunął się na poziom pojedynczego szpitala, ośrodka itd. To była oddolna amerykanizacja polskiej służby zdrowia na „skróty”, lub inaczej mówiąc, pospolite ruszenie. Wszystkie szpitale, każdy z osobna, starały się poszerzyć zakres świadczeń medycznych o usługi wysoko specjalistyczne, co dużo kosztuje i co musiało skończyć się i skończyło się niekontrolowanym wzrostem ich zadłużenia. Wymyślono, więc, w 1999r. reformę służby zdrowia, która miała zmienić ten nieefektywny system. Ani wówczas, ani dziś nikt nie zdaje sobie z tego sprawy, że reforma Buzka jedynie usankcjonowała prawnie amerykanizację służby zdrowia. Wprowadzenie NFZ nie mogło i nie poprawiło efektywności służby zdrowia, ponieważ w modelu amerykańskim służba zdrowia jest koszmarnie droga i nieefektywna ekonomicznie (argumenty wyżej). Reforma Buzka nie wprowadziła żadnej istotnej zmiany w funkcjonowaniu szpitali, a obecne propozycje PO-PSL do funkcjonującego modelu amerykańskiego dołożą jedynie element prywatnej własności, ale w dalszym ciągu będą to szpitale funkcjonujące w oparciu o ten sam, co uprzednio model. Podsumowując, powtórzę jeszcze raz, że państwowej służby zdrowia w stylu zachodnim w Polsce nigdy nie było.



Teraz, na podstawie powyższego, można dokonać oceny propozycji rządu PO-PSL. Cechą charakterystyczną tej propozycji jest … brak propozycji. Poza wizualną zmianą formy własności nadal będzie to służba zdrowia funkcjonująca w oparciu o model amerykański. Używając przenośni, budynek zwany służba zdrowia, który popada w ruinę i wymaga całkowitej przebudowy, poddaje się jedynie przemalowaniu na zewnątrz. Formalna zmiana właściciela nie zmienia konstrukcji zrujnowanego budynku. W opisie sytuacji w polskiej służbie zdrowia należy wspomnieć, że największe prywatne kliniki przechodzą na własność zagranicznych funduszy kapitałowych. Konsolidacja ma w drugim etapie objąć także mniejszych graczy (link: http://biznes.onet.pl/12,1521718,prasa.html), nawet jednoosobowe praktyki lekarskie. Wykupem zajmują się ogromne, zachodnie instytucje finansowe, fundusze inwestycyjne i fundusze private equity. Mówi się w tej chwili o dwu lub trzech grupach wykupujących prywatne placówki medyczne. Nie ulega wątpliwości, że ostatecznie powstanie oligopol, wobec którego NFZ będzie bezbronny. A pacjent nie pójdzie przecież leczyć się u szamana lub wiedźmy. Amerykanie europeizują swoją służbę zdrowia, a Polacy Amerykanizują. Skutek tego, czy się komuś podoba, czy nie, odczujemy w portfelach poprzez drastyczny wzrost opłat. Na razie prywatne praktyki lekarskie nie mogą windować cen, bo istnieje dla nich alternatywa w postaci publicznej służby zdrowia. Rząd PO-PSL chce zniszczyć tę alternatywę. Nie udała się Tuskowi „druga Irlandia”, to może chociaż, na osłodę, „druga Ameryka” …?



Na koniec zadam z premedytacją podstawowe pytanie: „Kiedy prywatne szpitale w Polsce będą świadczyć usługi na poziomie porównywalnym z państwowymi szpitalami w Niemczech?”. Odpowiedź jest bardzo prosta – wtedy, gdy zaczną funkcjonować według modelu europejskiego, a co ważniejsze, wtedy, gdy na powrót staną się one państwowe.



Piotr Solis

Stronnictwo Piast





Dłuższa wersja analizy



PO-PSL zamierza przeprowadzić reformę reformy służby zdrowia z 1999r., a więc należałoby ocenić proponowane zmiany. Należy to zrobić tym bardziej, że, zarówno autor zbankrutowanej reformy, jak i spore grono ówczesnych posłów głosujących za tą nieudolną reformą służby zdrowia z 1999r. są aktywnymi członkami dzisiejszego PO. W każdej zmianie należy uchwyć podstawowy element, który zawiódł, aby nie powielać go po raz kolejny, a skoro reformę przeprowadza te samo środowisko, to może ono popełnić te same błędy. Takiej rzetelnej analizy nie przeprowadzono, a przynajmniej nie jest ona znana obywatelom. Przyczyny porażki reformy służby zdrowia z 1999r. należy szukać w „podstawach ekonomii” dla uczniów klas pierwszych liceum ekonomicznego, jak i w podręcznikach ekonomii dla studentów pierwszego roku.



Zanim przejdziemy do właściwej analizy, należałoby, chociaż pobieżnie, wymienić istniejące systemy służby zdrowia. Jednym z takich systemów jest państwowa służba zdrowia, czego przykładem jest Kanada. Kolejny system z prywatną służbą zdrowia obowiązuje w USA. Jest też hybryda zwana publiczną służbą zdrowia, gdzie formalnym właścicielem szpitali jest państwo, NFZ kontraktuje i rozlicza realizację usług, a efektywności zarządzania, przynajmniej w teorii, mają pilnować samorządy. Ten trzeci model obowiązuje w Polsce od sławetnej reformy Buzka z 1999r., obecnego członka PO.



Na początek scharakteryzujmy pokrótce i porównajmy dwa pierwsze systemy. Nie przez przypadek wybrałem USA oraz Kanadę, ponieważ te kraje graniczą ze sobą. W Kanadzie właścicielem służby zdrowia jest państwo, to ono dokonuje dystrybucji zasobów finansowych pomiędzy poszczególne ośrodki, to ono kontroluje wykonanie postawionych przed służbą zdrowia zadań, a także weryfikuje efektywność zarządzania. W USA państwo tworzy jedynie ogólne normy prawne, a całą resztę, czyli gromadzenie funduszy na cele zdrowotne, jak i samo świadczenie usług medycznych należy do prywatnych firm. PO próbuje wmówić Polakom, że prywatna służba zdrowia jest bardziej efektywna od państwowej, a przy tym nie podaje żadnych merytorycznych argumentów, więc rozstrzygnijmy to za pomocą liczb. Koszt służby zdrowia w USA w przeliczeniu na głowę obywatela (per capita) jest ok. 3,4 raza wyższy, niż w sąsiedniej Kanadzie (link: http://www.consumeraffairs.com/news03/health_costs.html) i to, pomimo, że aż 11% obywateli USA nie ma dostępu do opieki medycznej. Duża część obywateli USA ma ubezpieczenie medyczne, ale za cenę zrujnowania domowych budżetów. Bardzo duża liczba właścicieli małych firm nie ubezpiecza nawet siebie, o pracownikach nie wspominając. Bardzo duża liczba firm średniej wielkości nie ubezpiecza swych pracowników, bo oznaczałoby to błyskawiczne bankructwo tych firm. Pomimo koszmarnie drogiej służby zdrowia w USA, poziom zdrowia obywateli USA objętych opieką medyczną jest na znacząco niższym poziomie, niż w sąsiedniej Kanadzie. Jakie jest tego wyjaśnienie? Dlaczego prywatna służba zdrowia jest tak kosztowna i dlaczego pomimo olbrzymich kosztów poziom zdrowia obywateli USA jest na tak niskim poziomie? Chcę również zwrócić uwagę na pokazywane w telewizji wystąpienia polonijnych biznesmenów, gdzie szczególną uwagę zwraca fatalny stan ich uzębienia. Jaka jest tego przyczyna?



Teraz możemy przyjrzeć się polskiemu modelowi publicznej służby zdrowia. Właścicielem szpitali jest państwo, jednakże to nie ono bezpośrednio, na poziomie budżetu, dokonuje dystrybucji zasobów finansowych oraz nie kontroluje efektywności zarządzania. Osobna instytucja NFZ gromadzi składki zdrowotne, kontraktuje usługi medyczne oraz kontroluje realizację zakontraktowanych usług. W imieniu państwa samorządy mają kontrolować efektywność zarządzania szpitalami, ale czy mają one ku temu efektywne narzędzie? W tym miejscu przypomnę genialny pomysł Pani Gilowskiej, chociaż wątpię, by zdawała sobie ona z tego sprawę. Pomysł ten wywołał przerażenie w służbie zdrowia i nie bez powodu. Mając dostęp do bazy danych setek szpitali itp. ośrodków można np. porównać faktury na dostawę konkretnego lekarstwa, maszyny etc. od tego samego dostawcy. Bez problemu można wychwycić znaczące różnice cen i tylko te przypadki analizować, a w niektórych przypadkach skierować wnioski do prokuratury. Tego nie zrobi nawet najzdolniejszy analityk na poziomie pojedynczego szpitala.



W tym momencie możemy zapytać, czy jest element wspólny dla prywatnej służby zdrowia w USA, obecnego systemu z NFZ w Polsce oraz proponowanej quasi prywatyzacji (komunalizacji), z możliwością pełnej prywatyzacji? Pomocne będą tu zasady zawarte w podstawach ekonomii. Dla przybliżenia argumentacji zacznijmy od klasycznego przedsiębiorstwa rynkowego, które oprócz podstawowych usług musi świadczyć usługi wysoko specjalistyczne. W przeciwnym przypadku taka firma jest niekonkurencyjna, a zamawiający usługi będzie bardziej skłonny podpisać kontrakt z bardziej wszechstronną konkurencją. Nie ma znaczenia, czy zamawiającym będzie prywatny ubezpieczyciel, czy NFZ. Każdy jeden szpital z osobna jest zmuszony inwestować w bazę na świadczenie podstawowych usług, jak i w bazę usług wysoko specjalistycznych. A jak jest w dobrze zorganizowanej państwowej służbie zdrowia? Załóżmy, że dobrze rządzone państwo grupuje sąsiadujące szpitale w grupy, np. po 10 szpitali w grupie. Usługi podstawowe muszą być w każdym ze szpitali, więc tej grupy usług nie będziemy analizować. Wszystkie usługi wysoko specjalistyczne przypiszmy do jednej z dziesięciu grup i uśrednijmy ich cenę. Grupa 10 szpitali może np. zdecydować, że w każdym z tych szpitali będzie tylko jedna grupa usług wysoko specjalistycznych. Te usługi wymagają odpowiednich pomieszczeń oraz wysoko specjalistycznej kadry. Gdyby porównać grupę 10 szpitali z jednym szpitalem prywatnym, który także będzie dążył, aby oferować te 10 wysoko specjalistycznych usług, to koszt nakładów (inwestycji) na te usługi na 1 szpital państwowy w grupie 10 szpitali będzie aż o 90% niższy, niż w szpitalu prywatnym. Mało tego, dojdzie jeszcze efekt skali, bo z danej grupy drogich usług wysoko specjalistycznych będzie korzystać większa grupa pacjentów. W tym momencie zauważmy, że w polskim systemie z NFZ każdy ze szpitali dążył samodzielnie, by oferować jak najszerszy zakres usług. To wszystko kosztuje bajońskie pieniądze i dlatego w polskim systemie występuje chroniczny brak pieniędzy oraz chroniczne zadłużanie się szpitali. W projektowanych zmianach znowu mamy NFZ i zatomizowane, prywatne szpitale, które zmuszone realiami rynku będą każdy z osobna dążyć do jak najszerszej oferty usługowej. W tym momencie wyjaśniamy też fenomen prawie bezzębnych, polonijnych biznesmenów. System z NFZ, to w najbardziej elementarnym zakresie kopia prywatnej służby zdrowia w USA. Inna własność, ale dokładnie ten sam mechanizm. Proponowane ustawy mają zmienić własność, ale nieefektywny ekonomicznie mechanizm dalej będzie funkcjonował w stanie nienaruszonym.



Teraz możemy przejść do patologii i innych niekorzystnych trendów. Na początek ujawnijmy, że w USA złodzieje kradną każdego roku po 100 mld. USD/rok (link: http://biznes.onet.pl/opieka-zdrowotna--kopalnia-zlota-dla-oszustow,18570,3110183,1,news-detal), a liczba zabiegów zbędnych z medycznego punktu widzenia jest nieznana. A miał to być taki doskonały system. Dodajmy argument, że w prywatnej służbie zdrowia głównym kryterium jest zysk przedsiębiorcy, a nie dobro pacjenta. Jakby tego było mało, każde przedsiębiorstwo w gospodarce rynkowej dąży do tego, by utrzymać dotychczasowych klientów, a nawet dąży do zwiększenia ich liczby. Co by się stało gdyby stan zdrowia potencjalnych klientów uległ radykalnej poprawie? Przecież najtańszą formą ochrony zdrowia obywateli jest profilaktyka, co jest wręcz sprzeczne z prawami rynku, bo prowadzi do utraty potencjalnych konkurentów. To dlatego prywatna służba zdrowia nie jest zainteresowana poprawą zdrowia pacjentów, a jedynie ich leczeniem, gdy już zachorują, co wystarczająco tłumaczy, dlaczego poziom zdrowia Amerykanów jest na dużo gorszym poziomie, niż w sąsiedniej Kanadzie. Prywatna służba zdrowia winna nosić nazwę służba choroby, bo takie są elementarne prawa rynku. Przypomnijmy, przedsiębiorstwo rynkowe dąży do utrzymania dotychczasowych klientów, a nawet do zwiększenia ich liczby, a w przypadku służby zdrowia oznacza to zwiększenie liczby chorych. Ten cel można osiągnąć poprzez zwiększenie liczby chorych, a więc poprzez zmarginalizowanie profilaktyki. Nawet sami Amerykanie odchodzą od tego anty-ludzkiego systemu (link: http://wiadomosci.onet.pl/2144585,12,w_usa_uchwalono_historyczna_reforme,item.html). W przypadku Polski dochodzi jeszcze jeden, niekorzystny trend. Największe prywatne kliniki przechodzą na własność funduszy kapitałowych. Konsolidacja ma w drugim etapie objąć także mniejszych graczy (link: http://biznes.onet.pl/12,1521718,prasa.html), nawet jednoosobowe praktyki lekarskie. Wykupem zajmują się ogromne, zachodnie instytucje finansowe, fundusze inwestycyjne i fundusze private equity. Mówi się w tej chwili o dwu lub trzech grupach wykupujących prywatne placówki medyczne. Nie ulega wątpliwości, że ostatecznie powstanie oligopol, wobec którego NFZ będzie bezbronny. A pacjent nie pójdzie przecież leczyć się u szamana lub wiedźmy. Amerykanie europeizują swoją służbę zdrowia, a Polacy Amerykanizują. Skutek tego, czy się komuś podoba, czy nie, odczujemy w portfelach poprzez drastyczny wzrost opłat. Na razie prywatne praktyki lekarskie nie mogą windować cen, bo istnieje dla nich alternatywa w postaci publicznej służby zdrowia. Rząd PO-PSL chce zniwelować tę alternatywę.



Postawmy pytanie o intencje polityków. Proponowane zmiany już w 2007r. przedstawiła posłanka PO, B. Sawicka, która zachwalała je, jako „kręcenie lodów”. Można, więc założyć, że w PO jest grupa osób zainteresowanych „lodziarnią”. A co z czołowymi politykami PO? Prezydent jest historykiem, Premier również, a marszałkowie Sejmu i Senatu także są historykami, a więc są to osoby bez jakichkolwiek kompetencji, by dokonać merytorycznej oceny. Nie jestem prawnikiem, więc trudno mi rozsądzić, czy projekty reformy służby zdrowia wyczerpują znamiona czynów zabronionych, czy w świetle prawa jest to działanie na szkodę Polaków. W znaczeniu potocznym jest to działanie na szkodę obywateli, ale o kwalifikacji czynu, jako zabronionego decyduje m.in. KK. Proszę więc prawników o przesłanie do mnie stosownych analiz prawnych (link do e-maila na: http://www.piastolsztyn.webpark.pl/).

Wspomnę jeszcze o reformowanej reformie z 1999r. Wiele ówczesnych gazet z 1998-1999r. pisało, że jeśli wprowadzi się trzy szczeble samorządów, to zabraknie pieniędzy na reformę służby zdrowia, co natychmiast stało się faktem już w 1999r. Jakoś nie zauważyłem działań rządu PO-PSL, by cofnąć reformę samorządową, by wygnać od „koryt” polityków, a zaoszczędzone pieniądze przeznaczyć na służbę zdrowia, tak na marginesie.

Powszechna propaganda przeciwstawia siermiężne, publiczne szpitale w Polsce prywatnym szpitalom, również w Polsce. W tym miejscu spytajmy się skromnie, kiedy polskie, prywatne szpitale będą na takim poziomie, jak państwowe w Niemczech? Czy stanie się tak, gdy będą na powrót państwowe? Spytajmy przewrotnie, kiedy polskie publiczne szpitale będą na takim poziomie, jak państwowe w Niemczech? Państwowe szpitale zorganizowane w grupy optymalizują koszty inwestycji w usługi wysoko specjalistyczne, a w eksploatacji uzyskują efekty skali. Te dwa elementy są opisane w podstawach do nauki ekonomii. Służba zdrowia jest jednym z obszarów, gdzie efektywność ekonomiczna nie zawsze idzie w parze z realiami wolnego rynku, a równocześnie, co jest najbardziej zadziwiające, jest kwintesencją wolnego rynku. Wszystko jest w najlepszym porządku, gdy używa się centralnego organu człowieka zwanego mózgiem, a nieodmóżdżonej ideologii.

Podsumowanie.

Po przytoczeniu powyższych argumentów możemy wyjść wreszcie z oparów mitów i fałszywych teorii opisujących systemy służby zdrowia. Najpoważniejszym mitem jest opieranie analizy na formie własności, na zewnętrznej fasadzie, a nie na sposobie funkcjonowania. Można sobie wyobrazić, że w USA szpitale nadal będą prywatne, ale wszelkie fundusze zdrowotne będą w rękach państwa. Można sobie wreszcie wyobrazić, że jakaś prywatna firma w Kanadzie zacznie gromadzić składki, a szpitale nadal będą państwowe. I w jednym i w drugim przypadku nie dojdzie do istotnej zmiany w sposobie funkcjonowania szpitali. W tym momencie dochodzimy do meritum, czyli do amerykańskiego modelu funkcjonowania służby zdrowia oraz do modelu europejskiego.



1) Model amerykański, to zupełna atomizacja szpitali, gdzie każdy z osobna stara się oferować jak najszerszy zakres usług, ponieważ pomiędzy poszczególnymi placówkami jest pełna konkurencja. Każdy szpital z osobna inwestuje, w miarę możliwości, w jak najszerszy zakres usług wysoko specjalistycznych. Każdy szpital dąży, by być specjalistą od wszystkiego. W tym modelu najważniejsze jest utrzymanie dotychczasowych klientów, a nawet ich zwiększenie. Zwiększenie poziomu zdrowia potencjalnych klientów jest sprzeczne z interesem służby prosperującej wg amerykańskiego modelu. Ten system jest skrajnie drogi i nieefektywny ekonomicznie. Nie trudno zauważyć, że po pominięciu kwestii własności taki system obowiązuje w Polsce od 1999r., a proponowane przez PO zmiany mogą potencjalnie „dorzucić” prywatną własność, ale poza tym nie zmieniają sposobu funkcjonowania służby zdrowia w Polsce. Reasumując, polska służba zdrowia wciąż będzie deficytowa i nieefektywna ekonomicznie. Nie udała się Tuskowi „druga Irlandia”, to może chociaż, na osłodę, „druga Ameryka” …?



2) Model europejski, to zespół placówek, gdzie usługi poszczególnych placówek są komplementarne, a nie konkurencyjne wobec siebie. Konkurencja między placówkami może dotyczyć jakości usług, ale nie zakresu (palety) usług. Koszt usług wysoko specjalistycznych jest znacznie tańszy, niż w szpitalach prywatnych (argumenty wyżej). W modelu europejskim priorytetem jest poprawa poziomu zdrowia obywateli, ponieważ racją bytu szpitali nie jest zwiększanie liczby chorych (zdobywanie nowych klientów). W tym modelu na pierwszym miejscu jest zdrowie obywateli, a dopiero, gdy ktoś zachoruje, leczenie. Ten model jest znacząco tańszy od modelu amerykańskiego, oczywiście pod warunkiem, ze jest właściwie zarządzany.

Na podstawie powyższego można stwierdzić, że prawdziwa, a nie pozorna reforma służby zdrowia, to porzucenie modelu amerykańskiego wprowadzonego reformą z 1999r. na rzecz modelu europejskiego. W tym momencie należałoby wziąć przykład z Amerykanów, którzy odchodzą od amerykańskiego systemu służby zdrowia. Pogłębianie modelu amerykańskiego da jedynie dalszy wzrost kosztów i tylko kosztów, co w sytuacji błyskawicznego przyrostu zadłużenia Polski jest wręcz zabójcze dla stanu finansów państwa. Prawdziwa reforma, to usunięcie dotychczasowych problemów, zwiększenie efektywności ekonomicznej, a nie pogłębianie skali problemu. Reforma w wersji rządu PO-PSL dalej brnie w anty ludzki, amerykański sposób funkcjonowania służby zdrowia, a proponowane zmiany mają charakter drugorzędny, kosmetyczny i nie dotyczą istoty problemu. Czytelników proszę o przesłanie uwag (link na : http://www.piastolsztyn.webpark.pl/).



Ocena propozycji reformy służby zdrowia w wersji PO-PSL.

Zacznijmy od tego, że skoro nie ma zmian w sposobie funkcjonowania służby zdrowia, to mamy do czynienia z nieznaczną modyfikacją, a nie ze zmianami fundamentalnymi. W dalszym ciągu będzie to służba zdrowia funkcjonująca w oparciu o model amerykański, który w Polsce legł w gruzach. Nawet sami Amerykanie odchodzą od tego modelu, ponieważ jest on nieefektywny, koszmarnie drogi, nie służy ludziom. Służba zdrowia w modelu stricte biznesowym, jak każde rynkowe przedsiębiorstwo, stara się utrzymać, a nawet zwiększyć liczbę klientów, czyli im więcej chorych obywateli, tym lepiej. W skutek tego mamy drogie zabiegi medyczne zamiast taniej profilaktyki. Rząd PO-PSL chce wprowadzić pozorną reformę, a w rzeczywistości pozostawić nieefektywny sposób funkcjonowania wg modelu amerykańskiego. Jakie jest więc prawdziwe uzasadnienie proponowanych zmian? Kiedyś słyszałem uzasadnienie posłanki PO B. Sawickiej o „kręceniu lodów”. Jeśli rząd nie przedstawi merytorycznego uzasadnienia, że proponowane zmiany zmienią dogłębnie sposób funkcjonowania służby zdrowia, a nie fasadę w postaci zmiany właściciela, to będę zmuszony pozostać przy wyjaśnieniu posłanki PO B. Sawickiej. Tak na koniec, w Polsce nie państwowej służby zdrowia od 1999r., a jedynie własność państwa w służbie zdrowia działającej wg tego samego mechanizmu, jak prywatna służba zdrowia. Zmiana właściciela nie jest zmianą mechanizmu działania. Taką zmianą byłoby całkowite upaństwowienie służby zdrowia i likwidacja NFZ (gromadzenie pieniędzy, własność szpitali i zarządzanie w rękach państwa). Zmiana właściciela może spowodować trzy sytuacje. Prywatny właściciel może zażądać albo dodatkowych opłat od pacjentów, albo obniżyć jakość oraz ograniczyć zakres usług. Trzecią opcją jest likwidacja placówki i sprzedaż masy upadłościowej. Herbata od mieszania nie staje się słodsza, a od zmiany właściciela nie przybędzie pieniędzy w systemie. Przytoczę może jeszcze przedwojenny dowcip, jak to Icek chciał oduczyć konia jeść. Jakież byłyby korzyści, gdyby koń pracował, a nic nie jadł. Koń, co oczywiste, po pewnym czasie zdechł. Sąsiedzi zaczęli pytać: „I co Icek, udało się”. Icek niewzruszony, z pełnym przekonaniem odpowiada, że „jeszcze dzień, a by się udało”. Rząd PO-PSL także postanowił oduczyć Polaków korzystania z usług służby zdrowia, licząc, iż do dnia wyborów jakoś dotrwa, a potem po wyborach niech się obywatele martwią,, że zostali zrobieni przez rządzących w „bambuko”. Daleko nie trzeba szukać, bo podobna sytuacja była u „bratanków” Węgrów, którzy po wyborczym zwycięstwie ichnich socjalistów dowiedzieli się, że kraj jest bankrutem, pomimo, iż socjaliści aż do dnia wyborów twierdzili inaczej.






Piotr Solis

Stronnictwo Piast

8 października 2010

SERWIS21 Z DN.8/10/2010 TO DRAMAT NIE BUDŻET

DRAMAT NIE BUDŻET

Cały czas rząd powtarza, iż Polska jest zieloną wyspą, a za obecne trudności finansów publicznych odpowiada zdaniem ministra Rostowskiego – Prawo i Sprawiedliwość, która od 3 lat jest przecież w opozycji. Trwa zaklinanie rzeczywistości, pozorne działania a tymczasem stan finansów publicznych pogarsza się w sposób dramatyczny, na co wskazują oprócz opozycji m.in. ekonomiści zarówno ci prawicowi, liberalni czy lewicowi. Jest wiele przyczyn obecnych trudności finansowych np. deprecjacja złotówki która pomogła przejść przez okres kryzysu, ale także przyczyniła się do pogorszenia stanu zadłużenia kraju. Jednakże czynnik ten nie tłumaczy 2 lata braku działań zmierzających do uzdrowienia sytuacji finansowej kraju.



STAN FINANSÓW PUBLICZNYCHDziś, oficjalne zadłużenie sektora finansów publicznych przekracza 740 mld złotych (w rzeczywistości jest znacznie wyższy, stosuje się bowiem różne metody jego statystycznego zaniżenia), deficyt budżetowy w 2011 r. 40,2 mld zł, deficyt całego sektora finansów publicznych przekroczy ponad 100 mld zł, sam koszt obsługi długu wyniesie 33 mld zł w roku przyszłym.



RZĄDOWA RECEPTARecepta wydaje się prosta: zwiększyć przychody i zmniejszyć wydatki. Należy to jednak czynić inteligentnie, a nie w sposób mechaniczny (na zasadzie tu +1%, +2%, + 5% a przy wydatkach -1, -2 czy – 20%). Tymczasem rząd wybrał mechaniczne działania, które mają to do siebie, że powodują wiele ujemnych ubocznych skutków także ekonomicznych. A zatem zaproponowano podwyżkę podatku VAT z 22 na 23%, dla żywności nieprzetworzonej z 3 do 5%, książki z 0 do 5%, lekarstwa z 7 do 8%, a także wyprzedaż kolejnych firm w ramach prywatyzacji (ok.15 mld zł). Równocześnie proponuje się zamrożenie płac sfery budżetowej (co wcale nie przekłada się na zmniejszenie wydatków instytucji centralnych typu KRRiT czy Kancelaria Prezydenta, wręcz odwrotnie te nadal wzrastają) i zmniejszenie zasiłku pogrzebowego o 1/3. No cóż zaciskanie pasa przewidziano dla zwykłych ludzi a nie dla rządzących.

W rezultacie powyższych działań, zwłaszcza podwyżek VAT, nie tylko nie uzdrowi się finansów, ale co gorsza spowoduje się obniżenie popytu i zahamuje wzrost gospodarczy. Nie wspominam już o skutkach społecznych podwyższenia podatków, a zatem cen dla osób najbiedniejszych. Rządowy projekt budżetu na rok 2011 to nie budżet tylko kolejny akt dramatu, który rozgrywa się na naszych oczach, a który rząd zwyczajnie zaklina, na zasadzie „może jakość to będzie”.



POTRZEBA SELEKTYWNYCH A NIE MECHANICZNYCH DZIAŁAŃ

Tymczasem jest możliwa inna polityka, działania selektywnego (a nie mechanicznego). Przykładowo po stronie wydatków korzystniej byłoby eliminować dotacje na rzecz rozmaitych organizacji i przedsięwzięć prywatnych, kosztownych dla budżetu, a nie przynoszących żadnego pożytku społecznego poza zapewnieniem dochodów cwaniaczkom, żerującym na naszych podatkach. A są to sumy jeśli je podliczyć sięgające setek milionów, a nawet miliardów złotych. Dlaczego nie zlikwidować też kilka zbędnych instytucji państwowych.

Po stronie przychodów zaś może czas na weryfikację i uproszczenie obecnego systemu daniowego (ponad 100 ulg tylko w podatku dochodowym od osób fizycznych, ponad 200 stawek opłat skarbowych itd.). Należy również zlikwidować obowiązkowość wpłat na rzecz OFE i powrócić do systemu wpłat składek ubezpieczenia społecznego na rzecz ZUSu (poprawi to sytuację bieżącą budżetu o ponad 20 mld zł.)



KONKLUZJA

Przyznaję, że są to działania żmudne, naruszające pewne utarte z przeszłości rozwiązania, których dziś sensowności ekonomicznej czy społecznej nikt nie zauważa. Przyznaję, są to działania niewdzięczne, bo narazić się można niektórym grupom uprzywilejowanym. Ale czy nie lepiej podjąć właśnie takie działania, aniżeli obciążać zwykłych ludzi podatkami i zmniejszając im zasiłek (jak często potrzebny dla pochowania swych najbliższych). Ale czy nie lepiej mieć jasne i przejrzyste zasady daninowe, gospodarcze, aniżeli tą biurokratyczną hydrę nieodpowiedzialności i niekompetencji (co pokazały tegoroczne katastrofy). Rząd jednak zaklina rzeczywistość, a sytuacja finansów publicznych będzie dalej pogarszać się.



Dr Daniel Alain Korona

http://pe2012-sis.blogspot.com/





WIADOMOŚCI



SONDAŻ OGŁOSZONY: Serwis21 ogłosił kolejną sondę wyborczą. Można głosować na stronie http://serwis21.blogspot.com/. Sondę ogłoszono, bo wyniki oficjalnych sondaży są wypaczone przez presję medialną, która napiętnuje lub ignoruje niektóre partie polityczne, a inne eksponuje.



CIEŃ DAWNEGO AHE: W Akademii Humanistyczno Ekonomicznej w Łodzi pozostało ok. 12 tys. studentów, gdy przed rokiem było ich ok. 35 tys. Spadek liczby studentów to rezultat decyzji MNiSW o cofnięciu uprawnień na 2 kierunkach Informatyka i Zarządzanie oraz niekończącego się postępowania ws. Cofnięcia pozwolenia na utworzenia uczelni i nakazu jej likwidacji. Studenci opuszczali uczelnię, gdyż władze AHE nie broniła ich prawa do studiowania, wykonując prawnie nieskutecznie decyzje ministra.



BUFETOWA RŻNIE GŁUPA: "Jeśli chodzi o Krakowskie Przedmieście, to w sposób jednoznaczny odpowiadam, że jest to niemożliwe. To jest trwały układ uporządkowany. Dlatego tam od tylu lat nie powstają żadne pomniki. Była chęć, żeby postawić pomnik Jana Pawła II, a jest tylko tablica na kościele św. Anny, że tu papież spotkał się z młodzieżą" – mówiła wielokrotnie stołeczna bufetowa czyli Hanna Gronkiewicz-Waltz o pomyśle postawienia pomnika Ofiar Katastrofy Smoleńskiej na Krakowskim Przedmieściu czy wogóle w obrębie Starego Miasta. Obłudnie dodawała też, że "wola polityczna nikomu nic nie pomoże bo na żaden pomnik nie zgodzi się konserwator zabytków". Tymczasem jak wykrył portal w Polityce.pl, kilkaset metrów od Pałacu Prezydenckiego, na ul. Freta (tuż obok Barbakanu) niebawem ma stanąć jeden z granitowych słupów upamiętniających wpisanie 30 lat temu przez UNESCO warszawskiego Starego Miasta na listę Światowego Dziedzictwa Kultury.

http://nopassaran.salon24.pl/236147,bufetowa-rznie-glupa



DLACZEGO TAK PÓŹNO? … od dwóch lat prężnie rozwijał się „dopalaczowy biznes”. W całej Polsce zaczęły mnożyć się sklepy, w których można było nabywać groźne środki psychoaktywne, często pod przykrywką kolekcjonerstwa … Nastał październik 2010r. i nagle okazało się, że rząd znalazł odpowiedni sposób do rozpoczęcia swojej krucjaty. Do akcji zaangażowano Głównego Inspektora Sanitarnego, który przy pomocy policji, pozamykał sklepy rozprowadzające dopalacze. Natychmiast pojawiły się wątpliwości dotyczące legalności działania polskich władz, a właściciele sklepów zaczęli mówić o zamiarze odwołania się od tej decyzji do sądu i wystąpienie o odszkodowanie. Minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski uspokoił jednak iż "przedstawiciele inspekcji sanitarnej bardzo wyraźnie mówią, w oparciu o jakie przepisy podejmowali swoje działania". Chodzi tutaj mianowicie o naruszenie przez zakład pracy (w tym przypadku sklep) zasad higienicznych i zdrowotnych, co może przyczynić się do bezpośredniego zagrożenia życia … dlaczego dopiero teraz rząd znalazł odpowiednie paragrafy na ukrócenie tego procederu. Dlaczego przez dwa lata państwo polskie nie potrafiło znaleźć rozwiązania i kompromitowało się w walce z dopalaczami? Sanepid nie działał przecież w oparciu o jakieś nowe prawo, tylko zastosował już dawno wypracowane przepisy sanitarne. Czyżby wcześniejsza bezczynność, lenistwo i zwykłe niedocenianie problemu dopalaczy przez polski rząd było odpowiedzą na to pytanie?... http://sebastianszymanski.salon24.pl/236259,walka-z-dopalaczami-dlaczego-tak-pozno



GŁOSOWAŁ TYLKO 3 RAZY: Jak podliczyło Radio TOK FM premier Donald Tusk poseł na sejm głosował na tylko trzy razy na 1232 głosowania od początku tego roku. Rozumiemy, iż premier jest zajęty rządzeniem, ale w takim razie skoro nie uczestniczy w pracach parlamentu nie powinien zrezygnować z funkcji posła, dla przyzwoitości.



NIEDOPUSZCZALNE ZANIEDBANIE PROKURATURY: Umorzenie śledztwa w sprawie znieważenia uczuć religijnych i profanacji krzyża, do jakiego doszło 5 sierpnia 2010 roku w Warszawie jest … decyzją skandaliczną. Prokuratura otrzymała bowiem od świadków wydarzenia nie tylko zdjęcia, które zrobiono tego dnia, ale również facebookowe strony internetowe, wraz z nazwiskami i miejscami pracy osób, które dopuściły się obrazy uczuć religijnych wielu milionów Polaków – tak katolików, jak i protestantów czy prawosławnych, dla których krzyż jest znakiem zbawienia, a nie przedmiotem, wokół którego urządzać można sobie happeningi. Te szczegółowe dane nie wystarczyły jednak prokuratorom, by odnaleźć sprawców profanacji i zniewagi. I to rodzi poważne przypuszczenia, że prokuratorzy zwyczajnie nie chcieli dotrzeć do sprawców i woleli uniknąć niewygodnego z przyczyn politycznych i medialnych dochodzenia. A to oznacza, że nad sprawiedliwość i prawo przedkładają oni polityczny interes czy medialne powodzenie!

http://terlikowski.salon24.pl/234483,niedopuszczalne-zaniedbanie-prokuratury



NIŻEJ NIŻ PRACODAWCY: Rząd ogłosił wysokość minimalnego wynagrodzenia za pracę - 1386 zł w 2011 roku (1317 zł w 2010 r). Zgodnie z ustawą o płacy minimalnej, pracę nad jej ustaleniem odbywają się w ramach Komisji Trójstronnej. Za wyższym wzrostem opowiadały się związki i pracodawcy, którzy zgodzili się na minimalne wynagrodzenie w wysokości 1400 zł. Rząd zdecydował inaczej.



OPŁACANA KRYTYKA POLITYCZNA: Idące w setki tysięcy złotych dotacje przekazywane przez państwowe i samorządowe instytucje, wynajęcie przez władze stolicy za symboliczną stawkę ekskluzywnego lokalu w centrum miasta – to tylko przykłady z rejestru korzyści „Krytyki Politycznej”. „Krytyce Politycznej”, którą tworzą obok Sławomira Sierakowskiego tworzą Magdalena Środa, Kazimiera Szczuka, Kinga Dunin, Cezary Michalski i Artur Żmijewski … Władze samorządowe stolicy swoją przychylność dla „KP” okazały … przekazaniem w 2009 r. ekskluzywnego lokalu o powierzchni 1300 mkw. w reprezentacyjnym punkcie Warszawy. Dawną kawiarnię „Nowy Świat” wynajęto lewicowcom na trzy lata po 12 zł za mkw. To dwunastokrotnie taniej niż obowiązująca w okolicy cena rynkowa. W lokalu działają kawiarnia i klub z koncesją na sprzedaż alkoholu … Z kolei Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego zdecydowało się wspomóc w tym roku „Krytykę Polityczną” ponad 340 tys. zł. W 2009 r. na wydanie czterech numerów pisma „Krytyka Polityczna” ministerstwo Bogdana Zdrojewskiego wyasygnowało z budżetu kwotę 150 tys. zł. W tym samym roku resortowe pieniądze zasiliły też „KP” za pośrednictwem Narodowej Galerii Sztuki Zachęta dotacją 45 tys. zł na wydanie książki artystki Joanny Rajkowskiej. Redakcja Sierakowskiego otrzymała z resortu kultury również 44 tys. zł z programu „Patriotyzm Jutra” prowadzonego przez Muzeum Historii Polski. … Finansowania książek przygotowywanych do druku przez „KP” podjął się także Instytut Teatralny im. Z. Raszewskiego. Od 2009 r. wyłożył na ten cel 17 tys. zł … (zob. Maciej Marosz,http://niezalezna.pl/article/show/id/32490/articlePage/2) Zamiast podwyżek podatków należałoby może zaprzestać finansowania prywatnych podmiotów z naszych podatków.

ORDER DLA TW JANKA: Prezydent Komorowski odznaczył - bez zasięgnięcia opinii Kapituły Orderu Odrodzenia Polski - za "wybitne zasługi w działalności na rzecz rozwoju demokracji lokalnej, za osiągnięcia w pracy samorządowej oraz w podejmowanej z pożytkiem dla kraju pracy zawodowej i społecznej" m.in. prezydent Warszawy Hannę Gronkiewicz-Waltz, prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, prezydenta Poznania Ryszarda Grobelnego, wójta gminy Terespol Krzysztofa Iwaniuka, prezydenta Przemyśla Roberta Chomę, prezydenta Rzeszowa Tadeusza Ferenca oraz prezydenta Konina Kazimierza Pałasza. Pierwsze dwie osoby to ważni działacze PO... Bardziej jednak zastanawiają kolejne wyróżnienia. W uzasadnieniu odznaczenia Ryszarda Grobelnego Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski … nie wspomniano tu o zarzutach prokuratorskich, w których wykazywano mu niegospodarność i narażanie Poznania na wielomilionowe straty (proces w tej sprawie zacznie się od nowa, w pierwszym Grobelny został skazany). Skoro prezydentowi nie przeszkadza proces Grobelnego, to nie powinno też nas dziwić, że Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski został odznaczony wójt gminy Terespol Krzysztof Iwaniuk, który w rejestrach IPN widnieje jako tajny współpracownik komunistycznej SB o pseudonimie "Janek" … Kolejnym byłym agentem, którego prezydent Komorowski odznaczył Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, jest Robert Choma, który przyznał się kilka lat temu do podpisania w 1983 roku zobowiązania do współpracy z SB. http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20101001&typ=po&id=po21.txt



PITERA NIE TYKA BOMBY EKOLOGICZNEJ: Samorządowcy gminy Chełmiec oczekiwali, że Julia Pitera, pełnomocnik ds. Opracowania Programu Zapobiegania Nieprawidłowościom w Instytucjach Publicznych w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, zajmie się sprawą dotyczącą źle wykonanej kanalizacji na ich terenie. Ale się zawiedli. Jak mówią, spotkało ich chłodne przyjęcie, a minister nie wyraziła zainteresowania problemem, który w opinii samorządowców nosi znamiona korupcji.

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20101005&typ=po&id=po43.txt



PRZYSZŁOŚĆ PRUSZKOWA: W Pruszkowie kandydatem PIS na prezydenta miasta został Józef Osiński, radny miasta, wieloletni pracownik Elektrociepłowni Warszawskich S.A. Vattenfall Heat Poland, członek związku pracowników ruchu ciągłego a uprzednio NSZZ Solidarność.



TOLERANCJA PLATFORMY: Jak informuje Dziennik PO szykuje czystki w telewizyjnej „Wiadomości”. Na jej szefa forsuje Jana Pińskiego, dyrektora Agencji Informacji za czasów Piotra Farfała. Z serwisu mają zniknąć Krzyszof Ziemiec, Danuta Holecka i Piotr Kraśko oraz ich kierownik Jacek Karnowski



WIRTUALNA INWIGILACJA: „GW” zarzuciła, iż w latach 2005-2007 za rządów PIS podsłuchiwano 10 dziennikarzy. Wprawdzie już 2-krotnie prokuratora (pod rządami PO) umorzyła postępowanie, tym niemniej dziennikarze GW dalej stawiają zarzuty, prawdopodobnie by odwrócić uwagę od aktualnych, niewygodnych tematów dla rządu.



WNIOSKI DO TK WYCOFANE: Prezydent Bronisław Komorowski zdecydował o wycofaniu z Trybunału Konstytucyjnego dwóch wniosków złożonych przez swego poprzednika prezydenta Lecha Kaczyńskiego, kwestionujących konstytucyjność zmian w ordynacji prezydenckiej oraz w ustawie o NIK. Przypomnijmy, iż nowelizacja ordynacji wydłużała czas głosowania do 22.00 co może ułatwić fałszerstwa i nieprawidłowości w komisjach. Drugi z wniosków kwestionował objęcie NIK audytem zewnętrznym przeprowadzanym na zlecenie marszałka Sejmu. Wycofując z TK wnioski prezydent uniemożliwił weryfikację konstytucyjności ustawy. Tak Komorowski stoi na straży praworządności, interes PO przede wszystkim, także ponad prawem.



WYRZUCONY ZA GWAŁT: Jak doniósł „Fakt” Słupski oddział Platformy Obywatelskiej skierował wniosek o usunięcie z partii jednego ze swoich członków Piotra Z. Mężczyzna w tym tygodniu został aresztowany. Jest podejrzewany przez prokuraturę, że gwałcił i molestował 13-letnią córkę sąsiadów. Czyżby zaczęły obowiązywać standardy przyzwoitości w PO?



ZNISZCZENIE DOWODU: Po 179 dniach od Katastrofy Smoleńskiej wrak samolotu został przykryty, jednak w międzyczasie jego wartość dowodowa znacząco zmalała. Rosjanie zamiast prawidłowo zabezpieczyć wrak i dokonać rekonstrukcji w hangarze samolotu ze szczątków (jak to normalnie czynią ekipy dochodzeniowe na zachodzie) tłukli szyby, piłowali części, koparkami przesuwali a właściwie miażdżyli części samolotu., ale rząd Donalda Tuska jednak stanowczo nie nalegał na zabezpieczenie wraku.



NA CELE SPOŁECZNE: Podajemy numer rachunku, na które można dokonywać wpłat na cele szlachetne (w tym na niezależną prasę):

Stowarzyszenie „Polskie Euro 2012”,

ul. Solec 20a/34, 00-410 Warszawa,

nr. rach. 48 1050 1038 1000 0090 6392 2471




z dopiskiem darowizna na cele statutowe.