23 listopada 2014

Oni sami już ni odejdą, ich należy usunąć


HUMOR INTERNETOWY: DZIĘKUJEMY ZA GŁOSY CZŁONKOM PKW


Zdjęcie użytkownika Krzysztof Karnkowski - usługi graficzne dla ludności.

25 LISTOPADA O 15.00 WARSZAWA PROTEST PRZECIW ŁUPIENIU OBYWATELI I FAŁSZERSTWOM WYBORCZYM

25 LISTOPADA O 15.00 
PRZED KANCELARIĄ PREZESA RADY MINISTRÓW 
AL. UJAZDOWSKIE 1/3 WARSZAWA
PROTEST
PRZECIW ŁUPIENIU OBYWATELI (OPŁATAMI WIECZYSTEGO) 
I PRZECIW SFAŁSZOWANYM WYBOROM

HUMOR INTERNETOWY

znalezione na facebook'u:

Zdjęcie użytkownika Ewa Svensson.

24-26.11 PROTESTY PRZECIW SFAŁSZOWANYM WYBOROM

Poniedziałek 24 listopada
NYSA: https://www.facebook.com/events/1000572769956654
OPOLE: https://www.facebook.com/events/381856011984031

Wtorek 25 listopada:
WROCŁAW: https://www.facebook.com/events/846876788678130
WROCŁAW: https://www.facebook.com/events/1555585454653902
WARSZAWA: godz. 15.00 przed KPRM al. Ujazdowskie 1/3 (także przeciw łupieniu obywateli opłatom wieczystego)

Środa 26 listopada
KRAKÓW: https://www.facebook.com/events/857073084336815

ZŁOŻ PROTEST PRZECIW WAŻNOŚCI WYBORÓW SAMORZĄDOWYCH

To co widzimy od tygodnia, to jedna wielka farsa. W mediach i w internecie podawane są liczne przykłady nieprawidłowosci wyborczych i wręcz fałszerstw. Przypomnijmy w skrócie karty już z zaznaczonymi wcześniej krzyżykami, masowe unieważnienie głosów (nawet do 40-50%), znikające głosy oddane na kandydatów, rozwalające się poza urnami pakiety kart wyborczych itp itp. Takie draństwa, takiego fałszerstwa na tak wielką skalę nie było od czasu komunizmu. Władza oczywiście odmawia unieważnienia wyborów, przecież po to ją sfałszowali by móc rządzić i nas legalnie okradać z naszych pieniedzy. Nadszedł czas oporu. Apelujemy o uczestnictwo w społecznych protestach (m.in. 25.11 o 15.00 przed Kancelarią Rady Ministrów) a także o składanie do sądów okręgowych protestów wyborczych. Im więcej ich będzie, tym trudniej będzie je odrzucić. Protesty należy złożyć, przesyłać do 30 listopada do Sądu Okręgowego właściwego dla danej miejscowości. Ponizej wzór protestu w ramach Akcji Protest Wyborczy, zainicjowany przez Stowarzyszenie Interesu Społecznego "Wieczyste". Druk do pobrania:

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------



…..…../11/2011

Nazwisko i imię                     ……………..……………….
Adres (ulica, numer)             …..….……………………...
(Kod, miejscowość)              ……………………………..
Sąd Okręgowy
w/m


PROTEST WYBORCZY

1)     Na podstawie art.392§1 Kodeksu zwracam się z protestem wyborczym w związku z naruszeniem prawa, co miało wpływ na wynik wyborów oraz wnoszę o stwierdzenie nieważności wyborów do sejmiku wojewódzkiego, rady powiatu, miasta/gminy ……………………………………………………………..…, a także o łączne rozpatrzenie mojego protestu z innymi protestami opartymi na tej samej podstawie prawnej (czyli wniesionymi w ramach Akcji Protest Wyborczy).
2)     Wnoszę o skierowanie zapytania prawnego do Trybunału Konstytucyjnego ws. (nie)zgodności art.392§1 kpc z art. 2 i 45 Konstytucji RP (w zakresie w jakim termin do wnoszenia protestów nie uwzględnia terminu opublikowania wyników).

UZASADNIENIE:
W dniu 16 listopada 2014 r. odbyły się wybory samorządowe (do sejmików wojewódzkich, rad powiatów, rad gmin, oraz wójtów, burmistrzów i prezydentów miast). W trakcie wyborów a także  liczenia głosów doszło do szeregu nieprawidłowości, które miały istotny wpływ na wynik wyborów. W szczególności:
- Państwowa Komisja Wyborcza wprowadziła publicznie w błąd informacją, iż należy zakreślić jeden krzyżyk na każdej kartce wyborczej. Tymczasem w wyborach do sejmiku, do rad powiatu, miasta/gminy rozdano książeczki zawierające wiele kartek, co przy informacji podawanych w mediach przez PKW wprowadzało w błąd. Zatem doszło do błędnego informowania wyborców przez PKW i naruszenia w ten sposób art.440 Kodeksu Wyborczego oraz art.160§1 pk9 Kodeksu, Ponadto w efekcie przyjęcia książeczki mogło mieć i miało miejsce wstawianie krzyżyków także przed i po akcie głosowania. W rezultacie głos był zaliczony jako nieważny.
- Znaczące rozbieżności pomiędzy wynikami protokołów z wynikami badań sondażowych exit polls wskazują na nieprawidłowości w liczeniu głosów. Badania exit poll umożliwiają sprecyzowanie wyników z dokładnością do 2-3% w stosunku do wyników rzeczywistych, tymczasem opublikowane rezultaty różnią się w sposób istotny od tychże badań.
- Publikowane wyniki przez Komisje Wyborcze są nieprawdziwe, skoro w efekcie awarii systemu informatycznego liczenie głosów i naniesienie danych na protokołach nastąpiło w bardzo długim okresie, w czasie którego nie zastosowano należytych zabezpieczeń. Ponadto na dzień przed wyborami kod źródłowy programu został upubliczniony w internecie. a do systemu zalogować mogła się praktycznie każda osoba, która miała dostęp do komputera z programem „Kalkulator1”, uzyskując w ten sposób możliwość dokonania w niezauważony sposób zmian w protokołach.
…………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………............................................................................................................................................................
           
W świetle powyższego stwierdzam, iż doszło do naruszenia art.62 ust.1 Konstytucji Obywatel polski ma prawo udziału w referendum oraz prawo wybierania Prezydenta Rzeczypospolitej, posłów, senatorów i przedstawicieli do organów samorządu terytorialnego, jeżeli najpóźniej w dniu głosowania kończy 18 lat., co uzasadnia wniosek o unieważnienie wyników wyborów do Sejmiku Wojewódzkiego, do Rady Powiatu, Miasta/Gminy.


ŻĄDAMY UCZCIWYCH WYBORÓW.

………………
Podpis


Ulotka powyborcza

Ulotka powyborcza (za "Nasz Dziennik)

Wanda Kapica


Co za odmęty szaleństwa
i nieodpowiedzialności!
Toż wybitni prawnicy
są gwarantami uczciwości!

Sędziowie dobrze znają
wszystkie dziejowe zaułki.
Przecież kończyli studia
jeszcze za Gomułki!

Jesteśmy przyzwyczajeni
do rzetelności wyboru.
Wszak już prezydent Bierut
ręczył słowem honoru!

Więc bez żadnych pomówień
bez insynuacji!
Bo mowy być nie może
o żadnej dwuznacznej sytuacji!

Solennie zapewniają.
A jednak…
sęk w tym,
że włamały się do systemu
„Gandzia dla Palacza”
& „Pendolino Team”.

I jeszcze na dokładkę,
ze statystyk wynika,
że co trzeci wyborca
nie umie postawić krzyżyka!

Póki co wieloletni
przewodniczący Komisji
wszystko bierze na siebie.
Czyżby wytypowany do dymisji?

To nie jest czas i miejsce
na snucie spiskowych teorii!
Państwowa Komisja Wyborcza
I tak będzie chodzić w glorii.

Bo mamy,
jakby nie było,
najdroższe wybory w historii!

Nie było kompromitacji.
Choć się Komisja zbłaźniła.
A współczesnych Reytanów
policja wyprowadziła.

Naprawdę tego nie widać,
co warte są te wybory?
Już nawet nikt się nie stara,
żeby zachować pozory?

Najbliższe rozprawy sądowe z udziałem Stowarzyszenia Interesu Społecznego

12 grudnia o godz. 9.30
Sąd Okręgowy w Warszawie 
V wydział Cywilno-Odwoławczy 
ul. Płocka 9, sala XIX
sygn. akt 1461/12 - ws. o wieczyste użytkowanie, z apelacji powoda.

21 listopada 2014

PO ROKU OD WSTĄPIENIA, SĄD WYRZUCA STOWARZYSZENIE Z POSTĘPOWANIA

Czy można odmówić dopuszczenia organizacji społecznej do postępowania, po roku od jego wstąpieniu i po wcześniejszym dopuszczeniu? Taka sytuacja nie wydaje się możliwa, a jednak w I wydziale Sądu Rejonowego Warszawa Śródmieście jak najbardziej.

W dniu 23 maja 2013 Stowarzyszenie Interesu Społecznego „Wieczyste” wstąpiło do postępowania w sprawie o sygnaturze I C 2818/12 dot. aktualizacji opłat wieczystego użytkowania pani Janiny w trybie art.61 kpc w związku z faktem iż wieczyste użytkowanie zgodnie z art. 7 ust.1 pkt 6 ustawy o VAT jest towarem, co implikuje konsumencki charakter sprawy. W dniu 29 sierpnia 2013 r. w Sądzie Rejonowym Warszawa Śródmieście odbyła się rozprawa, w której uczestniczyło Stowarzyszenie (o czym świadczy protokół i postanowienie z dn. 29.08.2013 ws. zawieszenia postępowania). Jak stwierdza postanowienie, Stowarzyszenie złożyło do akt sprawy odpis skargi z dn. 28.06.2013 do WSA w Warszawie ws. niezgodności z prawem uchwały kompetencyjnej. Przypomnijmy, iż pisma procesowe, dokumenty w postępowaniu składają jedynie uczestnicy postępowania. W dniu 29 sierpnia Stowarzyszenie uczestniczyło w rozprawie do samego końca, sędzia nie odmówił wówczas wstąpienia ani z urzędu ani wskutek opozycji. Zatem skoro w dniu 29 sierpnia nie wydano postanowienia ws. odmowy wstąpienia Stowarzyszenia do postępowania, zatem stało się ono pełnoprawnym uczestnikiem postępowania. Tego samego dnia na rozprawie na zgodny wniosek Stowarzyszenia i powódki, Sąd zawiesił postępowanie, w związku ze skargą do WSA.
29 października 2014 Sąd wydał postanowienie w/s podjęcia zawieszenia postępowania i odmowy dopuszczenia Stowarzyszenia do udziału w sprawie. Postanowienie wydane w tym trybie jest nieważne, albowiem żaden przepis prawa nie pozwala na wyrzucenie uczestnika czy też organizacji społecznej z postępowania. Z treści art.78 kpc jasno wynika, że wszelkie postanowienia w sprawie (odmowy wstąpienia Stowarzyszenia) powinny zapaść do najbliższej rozprawy czyli w danej sprawie do 29 sierpnia 2013 r. Zatem Sąd mógł odmówić wstąpienia Stowarzyszenia na rozprawie 29 sierpnia 2013 r. , ale nie mógł tego uczynić po rozprawie, zwłaszcza po roku.

Ponadto co prawda 16 lipca 2014 r. WSA w Warszawie odrzucił skargę Stowarzyszenia ws. uchwały kompetencyjnej, jednakże do dnia obecnego wyrok jest nieprawomocny, albowiem Sąd doręczył wyrok Stowarzyszeniu jako pełnomocnikowi 3 osób fizycznych (skarżących) ale nie doręczył Stowarzyszeniu jako uczestnikowi postępowania (dopuszczonego na rozprawie w dniu 16 lipca 2014 r.). Zatem wyrok WSA II SA/Wa1447/13 jest wciąż nieprawomocny, czyli nie ustała przyczyna zawieszenia postępowania.

Stowarzyszenie pismem z dn. 19 listopada 2014 r. wystąpiło z zażaleniem na postanowienie Sądu jako prawnie niedopuszczalnego i wniosło o wyłączenie sędziego a także przeniesienie sprawy do innego wydziału lub sądu. Nie ulega wątpliwości, iż sędzia uległ presji i dlatego wyrzucił stowarzyszenie z postępowania. Czy tak ma wyglądać demokratyczne państwo prawne?

Miejsce i terminy zbierania podpisów pod projektem obywatelskim w/s wieczystego

MIEJSCE I TERMINY ZBIERANIA PODPISÓW POD PROJEKTEM OBYWATELSKIM W/S ZMNIEJSZENIA OPŁAT WIECZYSTEGO I NIEODPŁATNEGO PRZEKSZTAŁCENIA UDZIAŁU MIESZKANIOWEGO:

25 LISTOPADA O GODZ. 15.00 przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów al. Ujazdowskie 1/3, Protest na rzecz zmniejszenia opłat wieczystego, zamrożenia innych opłat (za wodę, śmieci, gaz)

3 GRUDNIA O GODZ. 17.00 w salce przy Kościele ul. Św. Michała Archanioła ul. Puławska 95 w Warszawie


12 GRUDNIA - Sąd Okręgowy w Warszawie V wydział Cywilno-Odwoławczy, ul. Płocka 9, sala XIX, sygn. akt 1461/12 (godz. 9.30 rozprawa, zbieranie podpisów bezpośrednio po rozprawie)

APELUJEMY DO WOLUNTARIUSZY O ZGŁASZANIE SIĘ CELEM ZBIERANIA PODPISÓW POD OBYWATELSKIM PROJEKTEM USTAWY W MIEJSCACH PUBLICZNYCH. 517 741 154 W WARSZAWIE I POZA WARSZAWĄ.



20 listopada 2014

PREZYDENT W OBRONIE SFAŁSZOWANYCH WYBORÓW

Prezydent Bronisław Komorowski stwierdził, iż Nie ma zgody na to, by kwestionować uczciwość wyborów samorządowych. Przypomnijmy wydawano podwójne karty do głosowanie, wręczano wyborcom karty-książeczki wyborcze, w którym były już zaznaczone krzyżyki, w niektórych miejscowościach nawet do 40% głosów jest nieważnych, wyniki publikowane przez PKW nie wiadomo skad się biorą (casus woj Świętokrzyskiego, gdzie podawano iż PSL uzyskał ponad 50%, podczas gdy żadnych protokołów nie nadesłano itd.), łatwo było się zalogować w systemie informatycznym i przesłaniem fałszywych protokółów, głosy uzyskane przez kandydata które w liczeniu znikały itp itp. W tych okoliczność prezydent stwierdza Nie ma zgody na to, by kwestionować uczciwość wyborów samorządowych. Jeżeli w takich okolicznościach nie wolno kwestionować uczciwość wyborów, to kiedy? Pan prezydent stoi na straży konstytucji, ale w praktyce stoi na straży obecnego układu fałszerstw wyborczych. Stowarzyszenie Interesu Społecznego "Wieczyste" o udział w protestach przeciwko sfałszowanym wyborom.

25 listopada o 15.00 przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów Stowarzyszenie będzie protestować przeciwko łupieniu obywateli opłatami wieczystego ale także przeciwko fałszerstwom wyborczym

25 LISTOPADA PROTEST PRZED KPRM WS. WIECZYSTEGO


19 listopada 2014

A.SŁOMKA: "Wolne wybory" - efekt tajności i likwidacji sądowego nadzoru nad wyborami

„Wolne wybory” to m.in. efekt likwidacji sądowego nadzoru

Narasta zjawisko zainteresowania dziennikarzy i opinii publicznej specyficznymi praktykami stosowanymi w naszym kraju podczas wyborów. Media oraz „niezależne” sondaże nachalnie promują Platformę i komunistów z SLD. Jaskrawa nierównowaga w dostępie do środków masowego przekazu zasługuje na miano „demokracji bez demokracji”. Ujrzały światło dzienne liczne nieprawidłowości (np. szkolenia i serwery Państwowej Komisji Wyborczej w Moskwie). Fałszowanie wyników przez SLD w Płocku, PO w Wałbrzychu, masowym unieważnianiu głosów konkurentów na Mazowszu.

Chciałbym podzielić się swoimi spostrzeżeniami z racji uczestnictwa we wszystkich kampaniach wyborczych w czasach PRL i III RP ( z wyjątkiem okresów pobytu w więzieniach). Pracowałem w Sejmie przez trzy kadencje nad kształtem poszczególnych ordynacji wyborczych i ustroju konstytucyjnego. Byłem też  radnym rady miasta, członkiem różnych komisji wyborczych i pełnomocnikiem wyborczym (pięć razy odnosząc sukces w odniesieniu do przekroczenia progu wyborczego). W PRL byłem szykanowany za domaganie się przeprowadzenia wolnych wyborów.

Ostatnim akordem bezprawia podczas kampanii kontraktowej 1989 było sfałszowanie mojego wyniku wyborczego zaniżonego - według oficjalnego komunikatu PKW PRL - o ca. 5%! Komunikatu dodajmy opublikowanego już za rządów Mazowieckiego i Kiszczaka… pół roku po wyborach. Nikomu nie ubyło poparcia więc musiało wtedy paść w okręgu Chorzów-Ruda Śląska na wszystkich kandydatów jakieś rekordowe 105% głosów…  Tyle wiedzieliśmy przez ćwierć wieku, jednak ostatnio na strychu Komendy Policji w Jaworznie znaleziono worek z  materiałami Milicji Obywatelskiej i Służby Bezpieczeństwa (SB była częścią MO) zawierające raporty z operacji „Urna 1989”. Worki przekazano do IPN. Jest to fragment zniszczonego zbioru tajnych dokumentów dotyczących wielkiej akcji „zabezpieczenia” wyniku wyborczego czyli sfałszowania m.in. rozmiarów poparcia kandydatów „niekonstruktywnej” opozycji (KPN) poprzez przydzielenie do KAŻDEJ komisji wyborczej funkcjonariusza pod przykryciem, ale ponieważ brakło kadr SB to sięgnięto też po tysiące funkcjonariuszy MO, ZOMO, ORMO, PZPR, emerytowanych SB-manów, itd. Wykonanie tej operacji w realiach totalitarnego państwa oczywiście zupełnie nie dziwi. Zastanawia co innego. Jak to możliwe, iż przy tak gigantycznym udziale tysięcy osób, te bandyckie praktyki komunistów pozostawały tak długo tajemnicą, oczywiście bezkarną. Równocześnie horda pożytecznych  idiotów (pożytecznych dla Niemiec i Rosji) we władzach państwowych  i mediach III RP powtarza nam jak mantrę, iż mamy właśnie "radosną rocznicę pierwszych wolnych wyborów 1989 roku" !
Całkowicie rozmyślnie rozpisałem się o starych czasach, ale gdzieś przecież ci ludzie i ich nawyki funkcjonują i jak widać przynoszą zamierzone owoce, a raczej wyniki.

Dlatego patrzę na obecną kampanię z wielką troską. Moje zmartwienie potęguje fakt, iż nowy Kodeks Wyborczy (a raczej większość sejmowa) na wniosek PKW zlikwidował sądowy nadzór nad działalnością organów (urzędników) wyborczych.  Jak okazało się w praktyce skargę na arbitralną decyzję szefa komisji wyborczej (sędziego), np. o odmowie rejestracji kandydata na radnego rozpoznaje komisarz wyborczy (kolega sędzia) w trybie TAJNYM. Na tę decyzję zażalenie można złożyć jedynie do PKW, która również rozpatruje sprawę niejawnie! Dotychczas zdecydowaną większość sporów interpretacyjnych wygrywałem w jawnym i kontradyktoryjnym postępowaniu sądowym.  Obecnie jest to już niemożliwe. Nie do wiary, ale mechanizm wyborczy mamy obecnie analogiczny jak w PRL.

Odniosę się osobno do kwestii obyczaju wyborczego w Polsce.

W krajach o utrwalonych mechanizmach demokratycznych jest to zagadnienie bardzo ważne. W III RP szanowano dotychczas fakt, iż kandydaci wyłaniani w wyborach samorządowych, szczególnie oddolnie z „mniejszych” komitetów wyborczych (ale także i z „wielkich”) odznaczają się  sporą labilnością. Najczęściej przechodzą na tworzone w międzyczasie „atrakcyjniejsze”  listy, rezygnują pod presją pracodawcy, rodziny, konkurentów u władzy, itp.
W efekcie listy kandydatów w praktyce uzyskują swój końcowy kształt nierzadko dopiero w dniu zgłoszenia/rejestracji. Listy poparcia są w konsekwencji podpisywane w istocie na nazwę listy i nazwiska liderów.
Tak było dotąd w każdych wyborach samorządowych, począwszy od „wolnych” z maja 1990 r. Obecnie, po ćwierć-wieczu sprawdzonego i efektywnego działania mechanizmu wyborczego, w sposób nieformalny, wbrew  potrzebom wątłej społecznikowskiej aktywności wprowadza się sztywny mechanizm „pełnej listy” atrakcyjny jedynie dla zoligarchizowanych molochów. 
Wyraźnie nie jest to zjawisko przypadkowe, a zrodzić ono musi  gigantyczne konsekwencje. Jeszcze większą apatię, emigrację i klientelizm, itp.
Piszę więc nie tyle w sprawie  konkretnej listy, ile w sprawie ogólnospołecznej, wymagającej debaty i zaangażowania świadomych patriotów.


Równie ważną pozostaje kwestia praktycznego podejścia do stosowania prawa (wyborczego) w różnych krajach.

Ponieważ miałem przyjemność przez 10 lat pełnić funkcje obserwatora przestrzegania praw człowieka z ramienia Rady Europy w Strasburgu. Na terenie wielu krajów miałem także możliwość porównania sposobu pracy polskich  urzędników wyborczych do praktyk stosowanych na wschodzie: Białorusi,  krajach bałtyckich, Albanii, Macedonii oraz na zachodzie: Anglii, Danii, Szwajcarii itp. 

Różnice są ogromne i powiem w skrócie, iż niestety nasi etatowi funkcjonariusze organów wyborczych mentalny stosunek do aktywności obywatelskiej mają podobny jak w bloku post-sovieckim. Winni obowiązkowo wyjeżdżać na referenda np. do Szwajcarii zamiast wynajmować serwery w Moskwie.
W III RP utrwalił się taki dobry obyczaj (pod presją środowisk o mentalności łacińskiej) respektowania prawa pełnomocników do korygowania dokumentacji wyborczej już w siedzibie komisji. Dotychczas nigdy nie miałem z tym problemu (z wyjątkiem sędziego komisarza z Opola, co nie dziwi, gdyż mianował go w stanie wojennym na prezesa sądu wojewódzkiego generał Kiszczak, by spacyfikował niepokornych sędziów, którzy jako jedyni w PRL gremialnie rzucili legitymacjami PZPR). W obecnych wyborach samorządowych nakazano, np. w Katowicach kandydatom osobiście stawić się w komisji pracującej do godziny 15.30 celem skorygowania zawiłych druków. Jakie przyniosło to perturbacje dla listy kandydatów i osób pracujących nie trudno się domyśleć.

Przede wszystkim  jednak dyspozycyjni funkcjonariusze  oraz oprawcy i fałszerze wyborów (począwszy od 1947 roku)  z PRL pozostają bezkarni, a nawet awansują na decyzyjne stanowiska w policji, prokuraturze, sądach, ministerstwach itp.

Efekty deprawacji procedury wyborczej widać gołym okiem. Jest to wielkie wyzwanie dla patriotycznej większości sejmowej.

Przewodniczący KPN-NIEZŁOMNI
Adam Słomka

18 listopada 2014

30 listopada - Zrzućmy ze stołka prezydenta Hannę Gronkiewicz Waltz

Stowarzyszenie Interesu Społecznego "Wieczyste" nie wystawiło ani własnych list wyborczych ani kandydatów na innych listach, choć w niektórych badań uzyskiwaliśmy niezły wynik. Nie startowaliśmy do rad dzielnicowych, bo one nie mają właściwie kompetencji, ale pożerają całkiem spore pieniądze. Nie startowaliśmy do Rady Warszawy, gdyż nie zależy nam na zwykłym udziale, na stołkach, ale na możliwości realizacji naszego programu.
Wybory do rad dzielnicy, Rady Warszawy i Sejmiku Mazowieckiego zakończyły się, ale przed nami II tura wyborów prezydenckich, w którym ponownie o reelekcję ubiega się Hanna Gronkiewicz Waltz. Stowarzyszenie apeluje o głosowanie przeciwko pani prezydent, za podwyżki wieczystego użytkowania, cen biletów autobusowych, wody, za zbędne wydatki (tęcze, dotacje dla organizacji gejowkich itp), za zwiększenie liczby urzędników, za znaczące zadłużanie miasta itd. 30 listopada ZRZUĆMY ZE STOŁKA HANNĘ GRONKIEWICZ WALTZ.

Stowarzyszenie Interesu Społecznego "Wieczyste"

Z.Korus - proces 18.11.2014, wtorek, g. 11,30, SO w Katowicach, ul. Andrzeja


ODKŁAMYWANIE MARCA'68

Bądź SOLIDARNY ! 
Przyjdź na rozprawę Zygmunta Korusa - przywódcy strajku w 1968 roku w Krakowie (4. rozprawa w Katowicach, po przeniesieniu procesu, - po 4-ech falstartach pod Wawelem). Po wygranej apelacji w Krakowie i 4-ech falstartach tamże, na wniosek Zygmunta Korusa i jego adwokata, mec. Zbigniewa Cichonia, proces przeniesiono do Katowic, a wznowiono 25.08.2014 r.  


Wokanda w Sądzie Okręgowym, Wydz. XVI Karny,
Katowice, ul. Andrzeja 16/18, 
sala (wg wokandy) 
18.11. 2014 (wtorek), godz. 11.30 
- o zadośćuczynienie za represje wobec Zygmunta Korusa, przywódcy strajku w 1968 roku w Krakowie.
Sprawa w Katowickim Sądzie Okręgowym ma numer: sygn. akt XVIKo 24/14 B.W. Prowadzi ją trójka sędziów w składzie: przewodniczący SSO Bartłomiej Witek oraz SSO Igor Nadolecki i SSO Justyna Wiśniewska. 
Rozprawa ma tym razem charakter jawny, dopuszczono media, nowe materiały dowodowe, opinię biegłego ZUS-u, wysłuchano oświadczeń i zostały zaprotokołowane obszerne wyjaśnienia podsądnego.
Na z góry już wyznaczonych przez Sędziów rozprawach, dotychczas 04.11 zeznawał polityk Adam Słomka, 
a następnie mają być przesłuchani świadkowie: obecnie 18.11 - pisarz kresowy Stanisław Srokowski oraz Edmund Klimczyk z Kazimierzy Wielkiej (były pracownik Huty im. Lenina w Nowej Hucie, więzień w 1968 roku). Ważny świadek w tym procesie, zasłużony krakowski opozycjonista, pan Adam Macedoński, z uwagi na schorowanie i swój wiek (84 lata), ma być przesłuchany w ramach pomocy prawnej w Krakowie.

Sąd jest nastawiony przychylnie, atmosfera zupełnie inna niż w Krakowie, zero upominania, pouczania. Zaproponowano Korusowi, by wyjaśniał i odpowiadał na siedząco. Wznowienie procesu w sierpniu rozpoczęło się od stwierdzenia Przewodniczącego (z wymownym uśmiechem), że "oczywiście proces jest jawny". Sędzia Witek jest kompetentny, doskonale orientuje się w obszernym materiale archiwalnym, szybko potrafi wyszukać odpowiednie karty, by coś stosownego z nich przypomnieć lub przytoczyć. Dotychczasowe trzy rozprawy miały charakter swobodnych, obszernych wypowiedzi powoda o charakterze osobisto-historycznym. Podczas październikowego (03.10) posiedzenia były to komentarze uściślające.

Do protokołu podaje się wszystko rzetelnie i precyzyjnie. Padło też kilka pytań ze strony mec. Zbigniewa Cichonia, i ze strony pani Prokurator oraz Przewodniczącego, m.in. z czego w tym czasie Korus żył? Odpowiedział, że mając tzw. wilczy bilet pisał pod pseudonimami, dostając z różnych przychylnych redakcji nieregularnie minimalne honoraria, oraz z pracy fizycznej (dostarczał warzywa i owoce do zieleniaków).

Istotnym końcowym momentem/akcentem październikowej rozprawy było wręczenie przez Przewodniczącego stronom (Adwokatowi i Prokuratorowi, by się do niej odnieśli) opinii biegłego z ZUS-u o skumulowanych stratach, jakie poniósł podsądny Korus wskutek szykan w czasach PRL-u, kiedy to nie odprowadzano mu, jako dziennikarzowi, składek emerytalnych, rzutujących na wysokość obecnie otrzymywanej bardzo niskiej emerytury.

Na ostatniej rozprawie Korus zaakceptował metodę i wyliczenia biegłego z ZUS-u.

Trochę historii o procesie (4. falstartach w Krakowie): 

W Krakowie toczył się proces Zygmunta Korusa - legendarnego przywódcy protestów w Krakowie w 1968 r.

Wydarzenia Marca 1968 r. zaliczają się do najbardziej zakłamanych w historii Polski ostatnich dziesięcioleci. Zostały one anektowane przez środowiska stalinowskie (tzw. "lewicę laicką"), a w rzeczywistości ich przebieg i zasięg były inne. 22 października przed Sądem Okręgowym w Krakowie - w składzie (wg wywieszonej wokandy): Aleksandra Almert (Przewodnicząca) oraz sędziowie Zygmunt Długogórski i Bogdan Jędrys - odbyła się pierwsza rozprawa wznowionego procesu (sygn. III Ko 360/13) o zadośćuczynienie, jaki w związku z represjami komunistycznymi wytoczył Zygmunt Korus, legendarny przywódca protestu w Krakowie w Marcu 1968 r., obecnie dziennikarz i szef klubu "Gazety Polskiej" w Chorzowie, nasz redakcyjny i blogerski kolega. Zygmunta Korusa reprezentuje mecenas Zbigniew Cichoń, senator Prawa i Sprawiedliwości, specjalizujący się w problematyce praw człowieka. Rozprawa trwała krótko. Prokurator obecna na sali (zob. zdjęcie poniżej) sprzeciwiła się jawności rozprawy w szczególności argumentując, że jawna rozprawa mogłaby zdenerwować świadków. Sąd odroczył proces do 14 stycznia 2014 r., by móc zadecydować, czy umożliwić dziennikarzom relacjonowanie sprawy. Sąd wskazał, że odroczenie nastąpiło także wskutek opóźnienia rozprawy tego dnia. Do opóźnienia przypuszczalnie przyczyniły się nadzwyczajne środki kontrolne, jakie sąd przyjął względem przybyłej publiczności. (M. Cysewski):
Na rozprawie 14.01.2014 r. Sąd sprawę prewencyjnie utajnił, a wówczas w imieniu skarżącego adwokat poprosił o zmianę składu sędziowskiego. Jednak wniosek ten został odrzucony postanowieniem z dn. 16.01.2014 r., w którym przewodniczący SSO Jarosław Gaberle napisał: "Wydanie postanowienia o wyłączeniu jawności rozprawy, niezależnie od jego oceny, nie może powodować wyłączenia sędziów".

Wydarzenia w dn. 21.02. 2014 opisała redaktor Krystyna Górzyńska w artykule: "Tajne przez poufne w Sądzie Okręgowym w Krakowie".


Ponowne rozpoznawanie sprawy jeszcze się nie rozpoczęło, gdyż towarzyszą jej nieoczekiwane komplikacje. Mianowicie rozprawa, wbrew konstytucyjnej gwarancji jawności zapisanej w art. 45 ust. 1, została utajniona. Publiczność i dziennikarze obywatelscy, którzy licznie stawili się na proces, z oburzeniem komentowali niewpuszczanie ich na salę rozpraw i kolejne, trzecie już odroczenie rozprawy, które miało miejsce w dniu 21 lutego. W związku z tym zwróciłam się do Rzecznika Prasowego Sądu Okręgowego z następującymi pytaniami:

  1. Z jakich powodów faktycznych i na jakiej podstawie prawnej niniejszy proces ma się toczyć z wyłączeniem jawności? 
  2. Z jakich powodów na sali rozpraw  nie mogą być obecni nawet tzw. mężowie zaufania wnioskodawcy pana Zygmunta Korusa? 
  3. Kto i dlaczego wydał nakaz rewidowania wnioskodawcy pana Zygmunta Korusa i jego adwokata mecenasa Zbigniewa Cichonia przed wejściem na salę rozpraw? 
  4. Z jakich powodów pod salą rozpraw przebywa podczas procesu liczna grupa policjantów sądowych? 
W dniu 14 marca otrzymałam odpowiedź pani sędzi Beaty Górszczyk, Rzecznik Prasowej Sądu Okręgowego w Krakowie. Wyjaśniła ona, że wyłączenie jawności rozprawy nastąpiło na podstawie art. 360 § 1 pkt 1 k.p.k, ponieważ: "Zdaniem Sądu w razie przeprowadzenia rozprawy z udziałem publiczności realnym jest niebezpieczeństwo zakłócenia spokoju publicznego, gdyż uzasadnioną jest obawa wywołania różnego rodzaju ekscesów."
Nadto podała, że: 1/ "W dniu 21 lutego 2014 r. na rozprawie, wnioskodawca złożył wniosek o odroczenie rozprawy celem przedstawienia na piśmie swojego stanowiska co do udziału w rozprawie mężów zaufania i Sąd uwzględnił jego wniosek"; 2/ "Sąd zwrócił się do Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie o zabezpieczenie sali rozpraw, natomiast sposób jej zabezpieczenia, metody i środki zabezpieczenia należą do kompetencji Policji".
Powyższe wyjaśnienia nie są wystarczające. Nawet gdyby przyjąć, że prowadzenie rozprawy z udziałem publiczności może stwarzać niebezpieczeństwo wywołania jakowychś ekscesów, to kompletnie niezrozumiałe jest, z jakich powodów niemożliwe jest obserwowanie procesu nawet przez tzw. mężów zaufania.

Art. 361 § 1 kpk stanowi, że: "W razie wyłączenia jawności mogą być obecne na rozprawie, oprócz osób biorących udział w postępowaniu, po dwie osoby wskazane przez oskarżyciela publicznego, oskarżyciela posiłkowego, oskarżyciela prywatnego i oskarżonego. Jeżeli jest kilku oskarżycieli lub oskarżonych, każdy z nich może żądać po-zostawienia na sali rozpraw po jednej osobie".
Możliwość ta jest wyłączona tylko w przypadku obawy ujawnienia przez "osoby wskazane" informacji niejawnych o klauzuli tajności "tajne" lub "ściśle tajne" (art. 361 § 2 kpk). 
A zatem, skoro proces został utajniony wyłącznie z powodu obawy o niewłaściwe zachowanie publiczności, a nie z powodu nadania sprawie klauzuli tajności, bo w tym znaczeniu proces nie jest tajny, to nie zachodzą podstawy do zakazu uczestnictwa podczas rozprawy dwóch obserwatorów - "mężów zaufania" pana Zygmunta. Korusa.
Bulwersujące są też inne okoliczności w tej sprawie.
Czy w Sądzie Okręgowym w Krakowie "rządzi" Policja?
Przed wejściem na salę rozpraw w dniu 21 lutego policja zrewidowała Zygmunta Korusa i jego pełnomocnika adwokata Zbigniewa Cichonia, byłego senatora PiS. Mecenasowi Cichoniowi nakazano odnieść telefony do depozytu.

Rzecznik prasowa Sądu Okręgowego nie odpowiedziała na pytanie, kto wydał nakazy rewizji. Stwierdziła jedynie, że: "sposób zabezpieczenia rozprawy, metody i środki zabezpieczenia należą do kompetencji Policji". Wydaje się w najwyższym stopniu zaskakujące, że policja z własnej inicjatywy dokonuje interpretacji celu utajnienia rozprawy (żąda oddania telefonów, które mogłyby służyć do nagrywania, gdy celem wyłączenia jawności - zgodnie z postanowieniem sądu - jest tylko "uniemożliwienie ekscesów"), a nadto posuwa się do szykan w postaci rewizji szanowanego mecenasa, a także wnioskodawcy, pokrzywdzonego wcześniejszymi represjami politycznymi.
Poprosiłam pana Zygmunta Korusa o skomentowanie dotychczasowego przebiegu rozprawy. Otrzymałam mail następującej treści:
"Nie mogę skomentować zaistniałej sytuacji, ponieważ podczas rozprawy 21 lutego b.r.  sędziowie zabronili mi oraz mojemu adwokatowi wypowiadania się o przebiegu rozprawy pod karą grzywny".


Tekst ukazał się na łamach ogólnopolskiego tygodnika "Warszawska Gazeta" nr 13 (28.03 - 03.04.2014).




RELACJE FILMOWE:


Zobacz też poprzednie rozprawy  Z. Korusa w Krakowie:

xxxxx
Zygmunt Korus - krytyk sztuki, Chorzów.
Zygmunt Korus (r. 1948) pochodzi spod Dęba Bartka, z Zagnańska na Kielecczyźnie. Absolwent AGH (inżynieria ekonomiczna) i UJ (historia sztuki) w Krakowie.
Dziennikarz, krytyk sztuki. Organizator wystaw, plenerów, sympozjów literackich. Współpracownik radia (felietony, słuchowiska) i telewizji (audycje o plastyce). Pomysłodawca i współzałożyciel miesięcznika "Integracje" (1978) i redaktor prowadzący pismo "Sound&Vision" (2001).
Opozycjonista, podczas tzw. protestów marcowych w 1968 r. przywódca Międzyuczelnianego Komitetu Strajkowego w Krakowie, więziony i skazany wyrokiem sądu, później z tzw. wilczym biletem dziennikarz represjonowany za przekonania (areszt 1982). Organizator niezależnych mityngów poetyckich "Pomówmy o wartościach" (Chorzów 1980, 81, 82). Rzecznik prasowy śląskiej "Solidarności", z jej ramienia kurator spektaklu "Tragedia Romantyczna Dziady-Kordian" (Katowice, Spodek 1981). Członek byłego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich do chwili jego rozwiązania w stanie wojennym.
W 40. rocznicę Marca 1968 odznaczony, z rekomendacji prezesa IPN-u, śp. Janusza Kurtyki, przez Prezydenta Rzeczypospolitej, śp. Lecha Kaczyńskiego - Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

17 listopada 2014

RZĄD UKRYWA PROJEKT USTAWY WS. URYNKOWIENIA WIECZYSTEGO

Jak już informowaliśmy w październiku - rząd przygotowuje nowelizację ustawy o zmianie ustawy o gospodarce nieruchomościami oraz o zmianie ustawy o przekształceniu użytkowania wieczystego w prawo własności. Jak informuje KPRM - Zmiana przepisów polegać będzie na zastosowaniu mechanizmów rynkowych przy ustalaniu opłaty z tytułu przekształcenia prawa użytkowania wieczystego w prawo własności nieruchomości gruntowych na rzecz użytkowników wieczystych. W szczególności zmieniona zostanie zasada i sposób ustalania opłaty za przekształcenie, uiszczonej na rzecz dotychczasowego właściciela, tj. Skarbu Państwa lub jednostki samorządu terytorialnego, a także modyfikacji ulegnie tryb dokonywania przekształcenia. 17 października Stowarzyszenie Interesu Społecznego "Wieczyste" zwróciło się zatem do Ministerstwa Infrastruktury o kopię projektu ustawy i wystąpiło o uwzględnienie w trakcie prac projektu obywatelskiego.
MInisterstwo Infrastruktury i Rozwoju 31 października odmówiło udostępnienia projektu pod pretekstem, iż szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów nie dokonał oceny OSR (czyli oceny skutków regulacji) - od kwietnia br., jak również odmówiło uwzględnienia propozycji z projektu obywatelskiego (https://drive.google.com/viewerng/viewer?a=v&pid=sites&srcid=ZGVmYXVsdGRvbWFpbnxzZXJ3aXMyMXJvem5lfGd4Ojc0MmQ2ZTA5M2EyYWY3YWM)
A zatem przed opinią publiczną, ukrywa się projekt istotny dla mieszkańców miast, i który prawdopodobnie ma ich uderzyć po kieszeni.

W tej sytuacji 25 listopada o godz. 15.00 przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów odbędzie się protest Stowarzyszenia Interesu Społecznego "Wieczyste" na rzecz zmniejszenia stawek opłat wieczystego, możliwości przekształcenia udziału w wieczystym w prawo własności (nieodpłatnie w przypadku gruntów na cele mieszkaniowe dla osób fizycznych), a ponadto także przeciwko podwyżkom opłat komunalnych i cen gazu (w związku ze zmianą systemu rozliczenia). W trakcie protestu będą zbierane podpisy pod obywatelskim projektem ustawy ws wieczystego.




WYBORY SAMORZĄDOWE: CZY BĘDZIE FAŁSZOWANIE WYNIKÓW?

Jak wskazują badania exit-poll, w wyborach samorządowych wygrało PIS z wynikiem 31,5% przed PO 27,3%, PSL 17%, SLD 8,8%, KNP 4,2%, RN 1,7%. Jednak wyniki oficjalne mogą odbiegać od tych rzeczywistych czy też wyników z badań. Jak niegdyś mawiano - nie ważne kto jak głosuje, ważne kto jak liczy.
Już w trakcie samych wyborów donoszono o kupowaniu głosów (Płock) wcześniej wstawianych krzyżykach na kartach wyborczych (dzięki temu głos jest unieważniony) np. na warszawskim Mokotowie, zagubieniu kartek (480 szt. w Głogowie Małopolskim), w niketórych miejscowościach były nieprawidłowe karty do głosowania (Szczecinek) itd. W okręgu wyborczym nr 183 na warszawskiej sadybie, osoba w oddzielnym pomieszczenia stemplowała kartki wyborcze dopiero w trakcie głosowania (stwierdzono to ok. godz. 13.00).
Obawy co do "korygowania" wyników są tym większe, iż system informatyczny PKW uległ awarii. W Warszawie w ciągu 9 godzin policzono niecały 1% głosów. Oficjalne wyniki zostaną podane dopiero za kilka dni. A zatem znów mogą być "cuda nad urną".

16 listopada 2014

Samorząd a stowarzyszenia i środki publiczne

Władza samorządowa  jeśli chce autentycznie zadbać o polepszanie warunków życia społeczności i honorować pracę ludzi prawdziwie zaangażowanych społecznie musi zmienić politykę wobec organizacji pozarządowych.


Obecna sytuacja przypomina czasy PRL. Jesteś w partii albo współpracujesz z partią, masz wsparcie i dostęp do przywilejów  znakomicie widoczne m.in. w środowisku spółdzielczości mieszkaniowej . Jesteś członkiem rodziny  "uznawanej z klucza za  ważną"   możesz  liczyć na ....  wiele. Wówczas bez znaczenia jest twoje "zaangażowanie" na rzecz np.  środowiska lokalnego, realizowanych zadań. Wiodącym kryterium są koneksje, przynależność partyjna i związek z daną grupą interesów.



W sferze organizacji pozarządowych władza z zasady nie inwestuje w przedsięwzięcia swoich domniemanych konkurentów oraz zadania, które mogą naruszyć misternie budowany nieformalny porządek i np. zagrozić zyskom grup żerujących na społeczności.


To co dla normalnego człowieka wydaje się problemem społecznym, w mieście spółdzielniach mieszkaniowych, dla grup interesów stanowi źródło dochodów i pretekst do wyciągania publicznych pieniędzy poprzez pseudostowarzyszenia zakładane w celu "zagospodarowywania" dotacji otrzymywanych z kasy miejskiej lub rządowej. Paradoksalnie im większa bieda i bezrobocie to tym lepiej. Grupy mają więcej pretekstów "do niesienia pomocy potrzebującym".



Co roku płyną ogromne pieniądze na organizację różnych, często zbytecznych i bezsensownych zajęć, spotkań, festynów. Stowarzyszenia władzy rozrastają się i strukturami przypominają wieloetatowe przedsiębiorstwa zasilane rocznie setkami tysięcy złotych. Dobre posady mogą tam np. znajdować członkowie rodzin "ważnych" polityków, których owi politycy nie mogą wsadzić do roboty bezpośrednio w urzędzie  w  organizacji partyjnej. Fuchy mają działacze partii, osoby w jakiś sposób zasłużone dla postnomenklaturowych watah żerujących na publicznym budżecie  [patrz  nomen omen gazeta spółdzielców].  Kapitalną zaletą takich pseudospołecznych działalności jest brak jakiejkolwiek odpowiedzialności za wydatkowanie pieniędzy i całkowita uznaniowość wydatków. 

W sprawozdaniu finansowym pisze się np. o "intensywnej pracy" z członkami rodzin patologicznych.


Celem grupy rządzącej jak i sieci pseudostowarzyszeń żyjących z budżetu samorządowego i państwowego nie jest realne rozwiązywanie istniejących problemów, ale wykorzystanie skomplikowanej sytuacji społecznej jako pretekstu do legalizowania transferu publicznych pieniędzy w prywatne ręce.


Patologia ta, bo tak to należy nazwać, wywiera negatywny wpływ na społeczność nie tylko w zakresie ekonomicznym w sensie marnotrawienia środków podatkowych, ale podważa też wartość i znaczenie prawdziwej pracy społecznej w oczach opinii publicznej, dając sceptykom argumenty do twierdzeń, że stowarzyszenia zakładają cwaniacy powiązani z władzą. Że działalność taka jest zapleczem posad dla osób, które w normalnych warunkach miałyby status bezrobotnych oraz jest formą łatwego zarabiania opartego na koneksjach i układach - bez ryzyka i bez ponoszenia odpowiedzialności. 

Służy przy tym  do  manipulacji  działań w  środowisku m.in. spółdzielczości  lokalnej.



Mało jest stowarzyszeń działających wyłącznie pro publico bono, w których  ludzie poświęcają swój prywatny czas bezpłatnie, służbie bliźniemu. Chęć wyrwania publicznych pieniędzy pseudostowarzyszeń w ostatnich latach uczyniła z wielu ludzi hieny. Trudno zgodzić się z hipokryzją władzy nastawionej na uzależnianie od siebie, budowanie nieformalnych dworów i koterii, właśnie wielu stowarzyszeń. Władze ostentacyjnie nagradzają ludzi którymi  się  wysługują i oczywiście, które są wobec niej  uległe.  Ostatni   z przykładów  wysokie  20 000  nagrody  przyznane przez Ratusz za  ....  aktywność   ....!.


Od lat nierozwiązane pozostają najpilniejsze problemy:


- wysokie czynsze w lokalach komunalnych - i przelewanie z pustego w próżne organizowanymi przez władzę programami oddłużeniowymi;

- blokowanie obniżenia kosztów egzystencji ludności zamieszkującej blokowiska spółdzielni 
- władza konsekwentnie odmawia popierania inicjatyw służących obniżeniu czynszów i poprawie jakości zarządzania; ostentacyjnie składa oświadczenia, że spółdzielnie zarządzane są "wzorowo";

- władza przyzwala na proceder eksmisyjny w spółdzielczości (liczba eksmisji w skali roku idzie w dziesiątki) - choć jednocześnie obsługuje  sztucznie generowane koszty pomocy społecznej;
- władza dopuszcza do koncentracji w określonych miejscach ludności wykluczonej społecznie wskutek m.in. wyzysku czynszowego i polityki eksmisyjnej.


Sprawy te pozostają jednak miejskimi tematami tabu, nie ciesząc się zainteresowaniem  aktualnych  partii. Nie mówią o nich zarówno niemieckie media ani nawet publiczne w zakresie jaki wywołałby nacisk na lokalnych polityków lub postawiłby władzę w negatywnym świetle.


Władza milczy i nie rozwiązuje wymienionych problemów. Nikomu nie zależy aby czynsze były niższe, aby eksmitowanych było mniej - bo zwyczajnie nie da się na tym zarobić. Gdyby systemowo ograniczyć wskazane patologie, to nie zarabialiby prezesi i nie miałaby racji bytu część pseudostowarzyszeń "intensywnie pracujących" z wykluczonymi. Systemowe zredukowanie skali biedy wymusiłoby ograniczenie nakładów na prywatne organizacje - a tego nie życzą sobie beneficjenci systemu.

W państwie prawdziwie samorządnym wiodącym kryterium przyznawania dotacji i dofinansowań programów powinna być wyłącznie merytoryczna ocena społecznej przydatności działalności prowadzonej przez daną organizację. Teraz tego wyraźnie brakuje.

Generalnie biorąc pieniądze samorządowe powinny być w pierwszej kolejności wydawane na zadania ustawowe. Powinny trafiać do instytucji odpowiedzialnych ustawowo za obsługę ludności i zapewnienie koszyka gwarantowanych świadczeń a później ewentualnie, w jakiejś części, do prywatnych organizacji, ale z zastrzeżeniem faktycznej użyteczności realizowanych przez nie zadań.

Mówiąc w uproszczeniu: najpierw na przysłowiowe zapewnienie miejsc w przedszkolach a nie na prywatne stowarzyszenia organizujące zajęcia dla dzieci, którym zabrakło miejsc. Na działania służące ograniczaniu lub eliminowaniu eksmisji a nie na "zwalczanie skutków eksmisji". Itd.


Maria Kondratowicz

-------------------------------------------------------------------------------
PS: Stowarzyszenie Interesu Społecznego "Wieczyste" jest przeciwne finansowaniu organizacji z publicznych pieniędzy, a skoro władza zawsze będzie próbowała dawać "zaprzyjaźnionym" organizacjom, dlatego też należy ograniczyć fundusze, jaką mogą dysponować. Stąd też projekt obywatelskiej ustawy zmniejszającej opłaty wieczystego. Więcej na: http://serwis21.blogspot.com/2014/11/jest-obywatelski-projekt-ustawy-ws.html

15 listopada 2014

Przesłuchanie Niezłomego za protest w Nowym Sączu z 27 września

W ostatnich dniach kilkudziesięciu działaczy i sympatyków NIEZŁOMYCH jest nękanych wezwaniami i przesłuchaniami przez policję. 14/11 wrócił z komendy Janusz Fatyga (weteran ROPCIO i KPN) spisał całość przesłuchania i zarzutu z pobytu na komendzie oto jego wzorowa relacja:
------------------------------------------------------------------------------------
WZOROWY
Protokół przesłuchania osoby w stosunku co, do której istnieje uzasadniona podstawa sporządzenia przeciwko niej wniosku o ukaranie

Kraków, 14.11.2014 r., godz. 11.40,

Sierżant Dorota Gawin  z Komisariatu Policji IV w Krakowie, działając na podstawie: art. 54 § 1, 4, 5 i 6 kodeksu postepowania w sprawach o wykroczenie p. zgodnie z art. 37 § 1, 3, 4 i 5 k.p.w. .w związku z   art. 144 do 146, 147 § 3 i 148 k.p.k.
przesłuchała niżej wymienionego jako osobę podejrzaną o popełnienie wykroczenia z art. 51 § 1 kodeksu wykroczeń.

Osoba podejrzana podała następujące dane:
Janusz Fatyga, syn .......................

Miejsce zatrudnienia – odmawia podania
Dochody – odmawia podania
Stan majątkowy – (przedmioty o wartości ponad 10 tysięcy zł) odmawia podania
Stan rodzinny – odmawia podania
Liczba osób na utrzymaniu – odmawia podania
Stan zdrowia obwinionego – odmawia podania
Uprzednie kary za podobne przestępstwo lub wykroczenia – odmawia odpowiedzi (chyba że ktoś był represjonowany w PRL to podajemy karany i represjonowany wielokrotnie – szczegółów kiedy i za co nie podajemy policji – opowiemy to w sądzie]

Karalność za fałszywe zeznania – nie karany

Opis czynu o jaki osoba podejrzana może być obwiniona (ze wskazaniem, miejsca, czasu, sposobu i okoliczności jego popełnienia oraz wysokość wyrządzonej szkody)

w dniu 27 września 2014 r. około godziny 14.40 w Nowym Sączu przy ulicy Aleja Wolności poprzez głośne krzyki oraz śpiewy zakłócił spokój i porządek publiczny tj. popełnił wykroczenie z art. 51 § 1 kodeksu wykroczeń.

            Osoba podejrzana wyjaśniła:

przedstawionego mi treści zarzutu nie rozumiem, to jakieś absurdalne represje za domaganie się likwidacji pomnika ruskich okupantów w Nowym Sączu. Zeznania złożę w obecności obrońcy tylko  w sądzie.
Żądam doręczenia postanowienia o przedstawieniu zarzutów oraz wnoszę o ustanowienie  adwokata z urzędu.


 Przyjmuję pouczenie o prawach i obowiązkach osoby co, do której istnieje uzasadniona podstawa do sporządzenia wniosku o ukaranie.

Przesłuchanie zakończono dnia 14.11.2014 r. o godzinie 12.15.

(---)
Podpis osoby podejrzanej

 Tu piszemy jedno słowo
ODMAWIAM i pod nim składamy swoją parafę
 [policjant jest zachwycony bo myśli, że ma podpis ale jest to podpis tylko pod odmową podpisania!]

Pan Janusz Fatyga dodał jeszcze oświadczenie
 - można przynieść je gotowe na komendę:
ulica Wolności w Nowym Sączu to główna aleja i  jest bardzo długa i posiada zapewne miejsca publiczne i nie publiczne – brak jest zatem bliższego określenia w jakim to miejscu miałem się dopuścić przypisanego wykroczenia. Drugi mój powód,  z dla którego nie rozumiem zarzutu to,  dotychczas sądziłem (jak się okazuje błędnie), że obowiązuje tylko cisza nocna. Nic nie słyszałem o „ciszy dziennej”. Jeśli tak to, powyżej ilu decybeli można mówić o naruszeniu owej „ciszy dziennej” i czy ktoś te decybele zmierzył?

Z uwagi na postanowienie Prezydenta RP  Nr 494-2011-7 z 15 września 2011 r. odznaczające mnie Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, biorące mnie tym samym po ochronę na podstawie Art. 19 Konstytucji Rzeczypospolitej oraz podeszły wiek, żądam zaprzestania kolejnych represji i ustanowienie  adwokata z urzędu.

Nie przyjmuję do wiadomości tych niezrozumiałych dla mnie zarzutów. Domagam się zakończenia tych bezprawnych represji i ochrony pomników ruskich okupantów.

Janusz Fatyga