27 maja 2017

Zwolennikom ideologii pro-imigracyjnej nie przeszkadza śmierć Polaków

Życie Polaka najwyraźniej niewiele jest warte dla zwolenników tzw. islamskich uchodźców, imigrantów. 

Były prezydent Bronisław Komorowski (PO), komentując słowa pani premier Szydło, że Polska w sprawie uchodźców nie zgodzi się na żadne – jak powiedziała – szantaże ze strony Unii Europejskiej, stwierdził że to podlizywanie się najgorszej części wyborców. Pan prezydent wypowiedział te słowa po zamachu w Manchesterze, w którym zginęły 22 osoby, w tym także osoba mająca obywatelstwo polskie.

Z kolei Anna Pamuła, reporterka Gazety Wyborczej poszła jeszcze dalej stwierdzając w audycji "drugie śniadanie" na łamach TVN24 cyt. Załóżmy, że przyjmujemy 7 tysięcy uchodźców. Wśród nich jest jeden zamachowiec. Wysadza w powietrze i ginie dziesięciu Polaków. Ale uratowaliśmy życie tych 6999, które przecież uciekały przed wojną.

Nikt nie przeczy potrzebie pomocy uchodźcom (tym prawdziwym uciekającym przed wojną), ale sprowadzanie do Polski osób o kulturze islamskiej jest zaproszeniem ognia, być może nie teraz, ale już w I pokoleniu. Ponadto pomoc finansowa na miejscu jest o wiele efektywniejsza niż byłaby w Polsce. Ale dla zwolenników ideologii pro-imigranckiej (bo to już ideologia) nie ma to najwyraźniej żadnego znaczenia.

Czy doszło do przestępstwa sądowego w sprawie Marcina Karłowicza?

Czy w sprawie karnej dot. Marcina Karłowicza doszło do przestępstwa sądowego. Wiele na to wskazuje. O samej sprawie pisaliśmy w
http://serwis21.blogspot.com/2017/03/do-wiezienia-za-mieszkanke-do-paliw-do.html
http://serwis21.blogspot.com/2017/03/rok-i-3-miesiecy-wiezienia-za-witaminy.html

6 marca br. o udział w postępowaniu sądowym dot. Marcina Karłowicza wystąpiło Stowarzyszenie Walczących o Niepodległość 1956-89 reprezentowane przez prezesa Stowarzyszenia - dr Daniel Alain Korona. Przesyłkę nadano w Upt Warszawa 34, numer przesyłki 00259007731896993675. W dniu 9 marca o godz. 15:56 przesyłka została doręczona. Poczta Polska potwierdza fakt doręczenia:



W dniu 21 marca na rozprawie Sąd nie zajął się wnioskiem Stowarzyszenia, nie wydał postanowienia ani pozytywnego lub negatywnego (odpowiednio art.90§3, 4 lub 5 kpk).


Jakie było zdziwienie, gdy 27 maja Stowarzyszenie otrzymało postanowienie sądu datowane 18 maja o odmowie dopuszczenia do postępowania sądowego ws. IV K 67/17. Jeszcze większe zdziwienie budzi uzasadnienie. Otóż zdaniem Sądu pismo Stowarzyszenia wpłynęło dopiero 18 maja 2017 do IV Wydziału Karnego Sądu Rejonowego Warszawa Woli.



Czyżby sekretariat Sądu przetrzymał wniosek, nie przekazał w terminie pisma do odpowiedniego wydziału? Trudno w to uwierzyć, skoro wniosek był skierowany wprost do IV Wydziału Karnego. Czyżby zatem doszło do poświadczenia nieprawdy przez urzędnika sądowego, w celu ukrycia błędu jakim było nie rozstrzygnięcie w terminie zgłoszenia Stowarzyszenia?

Niezależnie czy był to błąd sekretariatu sądu czy też doszło do poświadczenia nieprawdy, jest to niebywały skandal, który podważa zaufanie do sądu i wymiaru sprawiedliwości.

W państwie prawa każdy ma prawo do sądu, okazuje się, że nie tym razem. Jak informuje Sąd w pouczeniu - na wydane postanowienie, zażalenie nie przysługuje. 

I to ma być państwo prawa???

Marsz pamięci marszałka Józefa Piłsudskiego

W sobotę 27 maja o godz. 16:00 początek Marszu Pamięci Marszałka Józefa Piłsudskiego. Początek pod pomnikiem Komendanta przy Belwederze.

Marsz pamięci marszałka Józefa Piłsudskiego w Warszawie
 „Od pomnika do pomnika”  27 maja ulicami Warszawy pójdzie marsz pamięci, mający przypomnieć zasługi Pierwszego Marszałka Polski J.Piłsudskiego jako twórcy państwa polskiego. Organizatorzy zapraszają do udziału wszystkich tych, którzy chcą oddać hołd jednemu z twórców Niepodległej. Uczczenie marszałka Józefa Piłsudskiego ma związek z przypadającą w 2017 r. 150. rocznicą urodzin.

W Roku Józefa Piłsudskiego, uchwalonym przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, zapraszamy na marsz, który ma na celu oddać hołd twórcy państwa polskiego, ale także przypomnieć związki pierwszego marszałka Polski z Warszawą 


Tym przedsięwzięciem pragniemy wyrazić swoje przywiązanie do idei, jakie reprezentował komendant Legionów i do imponderabiliów, którymi żył. Chcemy także przypomnieć całej Polsce, jak bardzo postać Marszałka wpłynęła na dzieje naszej ojczyzny i jak wpływa nadal.


Marsz rozpocznie się w sobotę o godz. 16 przed Belwederem, gdzie przed pomnikiem Józefa Piłsudskiego odbędzie się uroczystość inauguracyjna. Trasa obejmować będzie: Aleje Ujazdowskie, pl. Trzech Krzyży, Nowy Świat, Krakowskie Przedmieście, Uniwersytet Warszawski (od 1935 r. Uniwersytet Józefa Piłsudskiego) i pomnik komendanta przy placu jego imienia w centrum Warszawy.

Organizatorzy spodziewają się, że w marszu weźmie udział kilka pokoleń Polaków. 

Każda generacja rodaków znajduje w osobie Józefa Piłsudskiego coś, co jest dla niej ważne, jest punktem odniesienia. To jest dowód, że takie spotkanie pokoleń piłsudczyków z okazji 150-lecia urodzin Ziuka jest potrzebne. To będzie dowód na to, że myśl Józefa Piłsudskiego jest nadal aktualna

Marsz organizowany jest przez stowarzyszenia m.in.: Pokolenia Niepokornych wraz ze stowarzyszeniem Solidarność Walcząca, Związkiem Strzeleckim „Strzelec” Rzeczypospolitej Polskiej, Instytutem Józefa Piłsudskiego w Warszawie oraz Grupą Historyczną Zgrupowanie „Radosław”. 

Patronat nad wydarzeniem objęli Weterani zmagań o Niepodległośc  Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej oraz Urząd ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych. 

-------------------------------------------------------------------
Pozdrawiamy piłsudczyków i do zobaczenia na Marszu,
Adam Słomka (Niezlomni)  i 
Paweł Zdun
RKW oraz Miasteczko Protestu:
ZAMKNAC MICHNIKA - UNIEWINNIC MIERNIKA !

26 maja 2017

SKANDAL: Sąd Okręgowy utrzymuje wyrok na przedsiębiorcę, który nie chciał uczestniczyć w promocji organizacji LGBT

W dniu dzisiejszym w Sądzie Okręgowym w Łodzi zapadł wyrok ws. drukarza, który odmówił wydrukowania materiałów promocyjnych dla organizacji LGBT. Sąd nie uwzględnił apelacji obrońcy, prokuratora oraz oskarżyciela posiłkowego i utrzymał w mocy wyrok sądu pierwszej instancji.

Według prawników Ordo Iuris to niebezpieczny precedens, niosący wiele zagrożeń dla polskich przedsiębiorców. Z końcem kwietnia prawnicy Ordo Iuris, broniący łódzkiego drukarza, złożyli apelację od wyroku Sądu Rejonowego dla Łodzi-Widzewa w Łodzi z dnia 31 marca 2017 r., wskazując m.in. na błędną interpretację przepisów przez Sąd pierwszej instancji. 

W opinii Ordo Iuris, Sąd Rejonowy dla Łodzi - Widzewa uznał drukarza winnym popełnienia zarzucanego mu wykroczenia, ignorując zupełnie dorobek prawny wypracowany po okresie transformacji. Prawnicy Ordo Iuris składając apelację zwracali także uwagę na zagrożenia dla przedsiębiorców płynące z tego wyroku. Możliwość wyboru kontrahenta i obowiązek świadczenia usługi dopiero po zawarciu umowy to tylko niektóre z przepisów kształtujących obecną rzeczywistość gospodarczą, które nie zostały uwzględnione przez Sąd pierwszej instancji. 

W dniu dzisiejszym w Sąd Okręgowy w Łodzi nie uwzględnił apelacji obrońcy, prokuratora oraz oskarżyciela posiłkowego i utrzymał w mocy wyrok sądu pierwszej instancji. 

Utrzymanie wyroku sądu pierwszej instancji to przegrana nie tylko obwinionego. Dzisiejszy wyrok to ogromne zagrożenie dla polskich przedsiębiorców. W świetle tego wyroku przedsiębiorcy w żadnym wypadku nie mają możliwości odmowy świadczenia usługi, bowiem odmowa taka może zostać uznana za nieuzasadnioną – powiedział mec. Bartosz Lewandowski, z Programu Interwencji Procesowej Ordo Iuris, obrońca Adama J. 

W uzasadnieniu Sąd wskazał, że zebrany materiał dowodowy pozwala stwierdzić, że doszło do zawarcia umowy na świadczenie usług. Sąd wskazał także że art. 138 Kodeksu Wykroczeń chroni nie tylko konsumentów czyli osoby fizyczne, ale wszystkie podmioty występujące w obrocie gospodarczym, w tym także osoby prawne, również innych przedsiębiorców. W praktyce oznacza to, że przedsiębiorcy nie mają możliwości wyboru kontrahenta, a zatem nie mogą realizować najważniejszego uprawnienia wynikającego z wolności działalności gospodarczej.

W związku z tym, że w naszej ocenie dzisiejszy wyrok, jest nie tylko niezgodny z wartościami polskiej Konstytucji, ale również z zasadami prawa prywatnego i interesami przedsiębiorców, Ordo Iuris wystąpi z wnioskiem do Prokuratora Generalnego o rozważenie wniesienia kasacji od wyroku do  Sądu Najwyższego – dodaje mec. Lewandowski. źródło: Ordoiuris

Dobry krok w walce z pigułką

Wczoraj w sejmie został przegłosowany projekt ustawy, która wprowadza obowiązek recept na pigułkę ellaOne. To rozwiązanie, niestety, nie wycofuje pigułki z rynku, ale stanowi zdecydowaną poprawę stanu prawnego w tej kwestii.

Warto przypomnieć, że pigułka ta była dostępa bez ograniczeń już dla 15-latek decyzją rządu PO-PSL. Decyzję tę uzasadniano wówczas kłamstwem, jakoby Komisja Europejska zobowiązała do tego Polskę. W odpowiedzi na interpelację pana marszałka Marka Jurka, unijny komisarz Vytenis Andriukaitis napisał, że „środki antykoncepcyjne i poronne podlegają szczególnym zasadom wynikającym z dyrektywy 2001/83/WE, ponieważ na mocy jej art. 4 ust. 4 państwa członkowskie są upoważnione do stosowania do tych produktów własnych restrykcyjnych przepisów."

Temat, którym lewica próbuje szczególnie manipulować, to działanie antykoncepcyjne i poronne pigułki. Faktem jest, że pigułka może działać na oba sposoby w zależności od tego, kiedy została zażyta. Octan uliprystalu to substancja, która może powodować śmierć człowieka na najwcześniejszym etapie jego rozwoju. Potwierdził to dokument Europejskiej Agencji ds. Leków.

Pigułka nie powinna zatem być dostępna ani na receptę, ani bez niej, na podstawie już istniejącego w Polsce prawa! Należy jednak docenić jakiekolwiek poprawienie legislacji w tym temacie.

Wraz z Konfederacją Kobiet RP i jej prezesem, p. Małgorzatą Owczarską, proszę Państwa o dołączenie do petycji:
W petycji doceniamy poprawienie sytuacji, dziękujemy za informowanie o możliwym poronnym działaniu pigułki i wyrażamy oczekiwanie, aby została całkowicie wycofana z polskiego rynku.

Małgorzata Korzekwa-Kaliszuk
dyrektor CitizenGo Polska

27 maja - protest pod Teatrem Powszechnym przeciwko "Klątwie"


Senat odmawia zajęcia się projektem rządowym z poprawkami wniesionym przez WIECZYSTE

Projekt rządowy ws. przekształcenia współużytkowania wieczystego w prawo własności (wraz z propozycjami poprawek) wniesione do Senatu przez Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE nie będzie rozpatrywane.

Jak informuje Kancelaria Senatu - stopień zaawansowania prac nad rządowym projektem ustawy o przekształceniu udziałów w użytkowaniu wieczystym gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe w udziały we własności gruntów (UD 75) oraz deklaracje Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa świadczą o gotowości jak najszybszego zakończenia prac w Rządowym Centrum Legislacji. Z analizy „Wykazu prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów” wynika, że prace nad projektem przedłużają się w związku z koniecznością uwzględnienia uwag zgłoszonych przez Ministra Sprawiedliwości oraz Ministra Rozwoju i Finansów w ramach uzgodnień międzyresortowych. Spowodowały one potrzebę wprowadzenia zmian w ocenie skutków regulacji i uzasadnieniu do projektu. Jednocześnie pragniemy przypomnieć, że Senacka Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji zajmowała się już w okresie od 31 sierpnia 2016 r. do 16 lutego 2017 r. zgłoszoną przez Stowarzyszenie petycją w sprawie podjęcia inicjatywy ustawodawczej dotyczącej zmiany ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego w prawo własności nieruchomości (P9-50/16). Senatorowie przeprowadzili dyskusję, zapoznali się ze stanowiskiem rządu i postanowili dalszy etap dyskusji nad zagadnieniem przesunąć na czas prac legislacyjnych nad projektem ustawy w parlamencie. Ostatecznie Komisja zadecydowała o zakończeniu prac nad petycją. Z praktyki rozpatrywania petycji w Senacie wynika, że Senat nie podejmuje prac nad petycją, w ramach której zgłaszany jest resortowy projekt, nad którym aktualnie toczą się prace w Komitecie Stałym Rady Ministrów, w szczególności gdy petycja dotycząca tego samego zagadnienia była już wcześniej przedmiotem prac Senackiej Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji. Szanowny Panie, informujemy, że uwagi zaproponowane w piśmie z dnia 10 maja 2017 r. Stowarzyszenie będzie mogło zgłosić – zgodnie z obowiązującymi procedurami – po skierowaniu projektu ustawy do laski marszałkowskiej, wtedy odpowiednie komisje odniosą się do tych uwag ze starannością i życzliwością. 
Pismo Kancelarii Senatu

Przypomnijmy, iż Stowarzyszenie wniosło projekt rządowy wraz z poprawkami, w celu przyspieszenia prac nad ustawą. Równocześnie wnosiło o zmianę tego projektu, domagając się nieodpłatnego przekształcenia nieruchomości mieszkaniowych, a w przypadku odpłatności obniżenia wysokości opłaty poprzez zastosowanie stawki 0,3% i nie dłużej niż przez okres 10 lat.

http://serwis21.blogspot.com/2017/05/rzadowy-projekt-ustawy-zgoszony-do.html

Senat odmówił zajęcia się sprawą, jedynie zapewniając o życzliwości. 20 lat haraczu wieczystego/przekształceniowego jest nie do zaakceptowania - stwierdza dr Daniel Alain Korona ze Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE i dodaje - skoro nasze konstruktywne propozycje nie zostały do tej pory uwzględnione, powrócimy do protestów.

Nie będzie odszkodowań za represje polityczne w PRL?

Sejmowa podkomisja nadzwyczajna w sprawie projektu ustawy o zmianie ustawy o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego podjęła decyzję o wykreśleniu z projektu art. 8b. stanowiącej, iż osobie, która otrzymała status działacza opozycji antykomunistycznej lub osoby represjonowanej z powodów politycznych na podstawie ustawy z dnia 20 marca 2015 r. o działaczach opozycji antykomunistycznej oraz osobach represjonowanych z powodów politycznych, przysługuje od Skarbu Państwa odszkodowanie za poniesioną szkodę i zadośćuczynienie za doznaną krzywdę.

Zapis w tym brzmieniu był niekonstytucyjny, gdyż uzależniał odszkodowanie od statusu osoby. Tymczasem art.77 konstytucji stanowi, iż każdy (a zatem nie tylko o statusie osobie działacza) ma prawo do wynagrodzenia szkody, jaka została mu wyrządzona przez niezgodne z prawem działanie organu władzy publicznej. Ustawa nie może nikomu zamykać drogi sądowej dochodzenia naruszonych wolności lub praw - zauważa dr Daniel Alain Korona, prezes Stowarzyszenia Walczących o Niepodległość - proponowaliśmy w naszym stanowisku przesłanym kilka miesięcy temu jego przeredagowanie, tak by wyeliminować niekonstytucyjność zapisu.

Przeciwny tej poprawce był rząd, który wskazywał na znaczące koszty finansowe takiego rozwiązania. Posłowie postanowili wykreślić zapis, przy czym argumentowali, iż ta kwestia powinna zostać uregulowana w innej ustawie np. ustawie o działaczach opozycji antykomunistycznej i osobach represjonowanych z powodów politycznych. 

Wątpliwe jednak, by zapis o odszkodowaniach za represje polityczne został przyjęty w innej ustawie, wszak z trudem rząd zgodził się na przyznanie działaczom opozycji antykomunistycznej stałego miesięcznego świadczenia w wysokości 402,72 zł (nawet ulgi kolejowe wykreślono).




Propaganda, kłamstwo i szyderstwo - za pieniądze warszawskich podatników

Podczas Targów Książki w Warszawie rozdawano bezpłatnie komiksy autorstwa Tomasza Leśniaka i Rafała Skarżyckiego, w których autorzy bezpardonowo naśmiewają się z Polaków - ich wiary, patriotyzmu czy wyglądu. Projekt został dofinansowany przez władze Warszawy.

Jak informują Patrioci Rzeczypospolitej Polskiej:

MIASTO STOŁECZNE WARSZAWA PŁACI PIENIĘDZMI PODATNIKA ZA BEZPŁATNIE ROZDAWANE KOMIKSY PROPAGANDOWE!
W niedzielę 21 maja wybrałam się na Targi Książki organizowane w Warszawie, podczas których rozdawano
książeczki ze zbiorem kolorowych komiksów. Na wewnętrznej stronie okładki albumiku umieszczono reklamę dodatku Gazety Wyborczej "Duży format". Na ostatniej zaś była informacja, że produkt został sfinansowany przez Miasto Stołeczne Warszawa. Jaka była treść?
Odsłona pierwsza - Narodowiec, Patriota: Małe, kolorowe obrazki ukazują Polaka- Narodowca jako łysego, napakowanego mięśniaka stawiającego znak równości między patriotycznymi symbolami takimi jak Polska Walcząca i Falanga ONR a symbolem niemieckich nazistów jakim jest swastyka. Narodowiec nie chce umrzeć za Ojczyznę kiedy będzie trzeba, chce dla niej zabijać, uchodźców najchętniej poszczułby psami a jego ulubioną rozrywką są uliczne bijatyki, po których ubrany w koszulkę z Polską Walczącą upija się do nieprzytomności wznosząc toasty "Za poległych"...
Odsłona druga - Polacy: Polacy na wakacjach to prawdziwy wstyd - są grubi, śmiecą, nie potrafią się kulturalnie zachować, więc dla bezpieczeństwa, gdy spotka się Polaka za granicą należy mówić po angielsku. Polacy decydują się na kolejne dzieci żeby spłacić kredyt a Ci najmniej postępowi myślą, że ludzie trenują biegi, bo paliwo drożeje. Nawet bocian stojący na gnieździe żałuje, że do Polski wrócił...
Odsłona trzecia - Kościół i wiara: Autorzy zarzucają Polakom hipokryzję, ponieważ według nich: Polacy modlą się na kolanach a jednocześnie chcą żeby Polska wstała z kolan, inkwizycja wiecznie żywa a jej tradycja kwitnie w związku ze sprzeciwem kościoła w sprawie obchodzenia Halloween, religia muzułmańska jest równie nieludzka dla kobiet jak religia chrześcijańska dla zakonnic z tą różnicą, że grupa Polaków uchodźców nie chce a zakonnice szanuje.

Treść komiksów zamyka się w kilku słowach: propaganda, kłamstwo, szyderstwo...
Za nasze pieniądze...


25 maja 2017

Rada Warszawy odrzuca uchylenie uchwały referendalnej dot. nieistniejącego projektu

Rada Miasta Stołecznego Warszawy 35 głosami za przy 19 przeciwnych i 1 wstrzymującym przyjęła uchwałę ws. odrzucenia petycji Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE dot uchylenia uchwały z dnia 6 lutego 2017 r o przeprowadzeniu referendum. 

Stowarzyszenie w petycji z 22 lutego br wnosiło o uchylenie uchwały, gdyż pytanie było postawione wadliwie (tego zdania był zarówno prof Jerzy Stępień przeciwnik PIS jak i Wojewoda Mazowiecki Zdzisław Sipiera). W marcu wojewoda unieważnił uchwałę, a PIS wycofał projekt ustawy dot. metropolii warszawskiej.

Jednak bezprzedmiotowość referendum nie przeszkadza Radzie Warszawy brnąć dalej w pomysł wadliwego referendum. Okazało się przy tym, że treści petycji (a także skarg), które rozpatrują radni na sesjach wcale nie są im doręczone (bo są publikowane na stronach bip, czyli trzeba dodatkowo ją poszukać), a zatem rozstrzygają w rzeczywistości jedynie na podstawie opinii komisji. Dyskusji nie było, ani radni PO, ani PIS nie byli zainteresowani.

Zdrowy rozsądek przegrał z wolą polityczną.

PS: W tym samym czasie Miasto przegrało spór o referendum z wojewodą przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym, który zakwestionował pytanie referendalne.

24 maja 2017

Projekt dla działaczy opozycji antykomunistycznej, ale nie dla weteranów walki o niepodległość 1956-89

24 maja Komisja Polityki Społecznej i Rodziny zajmowała się rozpatrzeniem sprawozdania podkomisji nadzwyczajnej o senackim projekcie ustawy o zmianie ustawy o działaczach opozycji antykomunistycznej oraz osobach represjonowanych z powodów politycznych oraz niektórych innych ustaw (druk nr 936). Referował Janusz Śniadek. Działacze opozycji mają otrzymać świadczenie 402,72 zł

Posłowie PO proponowali by pozostawić Wojewódzkie Rady Konsultacyjne przy Marszałkach województw, podczas gdy należało by je zlikwidować gdyż są to w dużej mierze instytucje pozorne. Przedstawiciele rządu, przedstawiciele organizacji działaczy opozycji antykomunistycznej sprzeciwiali się poprawkom, opowiadając się za usytuowaniem Rad przy wojewodach, a nie przy Marszałkach. Poprawki zostały odrzucone. Poprawka posłanka Zwiercan (Wolni i Solidarni) ws. zwiększenia świadczenia specjalnego dla działaczy o dochodach poniżej średniej emerytury 2100 zł nie została poddana pod głosowanie, jako niedopracowana.

Przebieg komisji był właściwie formalnością. Organizacje działaczy opozycji antykomunistycznej popierają ten projekt, z wyjątkiem Stowarzyszenia Walczących o Niepodległość 1956-89. Żaden z posłów nie zważył, ze ustawa o działaczach opozycji antykomunistycznej jest niedopracowana, jest niespójna z innymi przepisami i wymaga gruntownej zmiany. W efekcie nowelizacji np. w zakresie dat nie tylko nie wyeliminowano istniejących sprzeczności, ale dorzucono nowe - zauważa dr Daniel Alain Korona, prezes Stowarzyszenia Walczących o Niepodległość 1956-80 i dodaje - Dla nas, to ustawa dla działaczy opozycji antykomunistycznej, ale nie dla weteranów walki o niepodległość z lat 1956-89. Nazwa ustawy odnosi się do kategorii politycznej, a nie konstytucyjnej określonej w art.19 ustawy zasadniczej. W nowelizacji nie skorygowano absurdalnych procedur, a uprawnienia nie korespondują z tymi przyznanymi dla kombatantów. Nie widzimy woli by przyjąć dopracowaną ustawę, ale jedynie wolę polityczną jak najszybszego jej uchwalenia (teraz aby weszła w życie 31 sierpnia). W tej sytuacji będziemy wnosić odrębne projekty dla działaczy nielegalnych organizacji, którzy walczyli o niepodległość RP.

Swoją zapowiedź, Stowarzyszenie już zaczęło realizować, skoro np. wystąpiło do Rady M.St. Warszawy o przyznanie bezpłatnej komunikacji miejskiej a do Rady Miasta Gdańsk o 50% ulgę w komunikacji miejskiej - dla osób świadczących pracę na rzecz nielegalnych organizacji w PRL (co jest czymś innym niż status działaczy opozycji antykomunistycznej). 

Policja mino wyroku Sądu nie oddaje antyaborcyjnych bannerów


właśnie otrzymałam list, na który długo czekałam. To pismo z sądu w Częstochowie, na mocy którego możemy domagać się od policji zwrócenia plakatów, które nam zabrano. Opowiem Panu tę historię, gdyż bardzo mnie poruszyła.

W ubiegłym roku nasi wolontariusze z Częstochowy zorganizowali pikietę w obronie nienarodzonych dzieci. Ich legalne zgromadzenie zostało przerwane przez funkcjonariuszy policji, którzy oskarżyli pikietujących o pokazywanie „nieprzyzwoitych” treści w miejscu publicznym.

Skoro pokazywanie prawdy jest „nieprzyzwoite”, to czym w takim razie jest aborcja?? Po tym zdarzeniu czworo naszych wolontariuszy stanęło przed sądem a ufundowane przez naszych Darczyńców bannery zostały zarekwirowane! Na szczęście pół roku temu wszyscy nasi działacze zostali uniewinnieni a sąd nakazał policji zwrot plakatów. Do dzisiaj nie oddano nam naszej własności? Policja całkowicie zignorowała wyrok sądu… To skandal, że sami musimy upominać się o sprawiedliwość.

Kolejny raz doświadczyliśmy represji ze strony tych, którzy powinni nam pomagać. Mnożą się absurdalne i bezpodstawne zarzuty oraz sprawy sądowe, za pomocą których chce się nas zmusić do zaprzestania działalności.

W całej tej sytuacji podziwiam naszych wolontariuszy, którzy pomimo dręczenia i szykanowania, nie ustają w walce o życie dzieci. Tym bardziej, że kłody pod nogi rzuca im nie tylko policja.

Kinga Małecka-Prybyło
Fundacja Pro Prawo do Życia

23 maja 2017

Islamski zamach w Manchesterze

Wielka Brytania: W poniedziałek wieczorem w Manchesterze ok. godz. 22.35 czasu lokalnego po koncercie amerykańskiej wokalistki Ariany Grande przed halą, w której odbywała się impreza doszło do zamachu terrorystycznego. Prawdopodobnie był dziełem islamskiego zamachowca-samobójcy, który wysadził się w powietrze. Zginęły 22 osoby, a co najmniej 59 zostało rannych. Wśród ofiar są kobiety, dzieci i młodzież.

Oto do czego polityka otwarcia na islamskich imigrantów. Oczywiście dżihadyści stanowią mniejszość z nich, problem w tym, że nie wiadomo którzy z muzułmanów (lub ich już europejskich potomków) ulegnie radykalizacji i dokonają zamachu. Opozycja PO, Nowoczesna dziś kluczą ws. wjazdu uchodźców, ale ich przedstawiciel w Brukseli - Donald Tusk (były premier) opowiada się za konsekwencjami (czytaj sankcje) wobec Polski za nie przyjmowanie uchodźców, podobnie jak sama Komisja Europejska. 

Obecny rząd w Polsce nie wpuścił islamskich imigrantów teraz zwanych uchodźcami, których w ramach relokacji chciała narzucić Unia Europejska, a na którą zgodził się rząd PO-PSL. Równocześnie jednak rząd PIS, najprawdopodobniej w obawie przed reakcją UE i krajów zachodnich, nie chce wprowadzić anty-dżihadowskiego ustawodawstwa (zakaz wjazdu do Polski osób wyznających Świętą Wojnę), o które upominało się w ubr. Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE.


Czy Rada Warszawy podtrzyma referendum ws. nieistniejącego projektu?

W najbliższy czwartek 25 maja Rada Warszawy odniesie się do petycji Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE z 22 lutego o uchylenie uchwały z 6 lutego ws. przeprowadzenia referendum w Warszawie. (W załączeniu treść petycji złożonej do Rady Miasta, uchwała referendalna z 6.02.2017)

Stowarzyszenie uzasadniało swój wniosek, iż przyjęto uchwałę w treści niespójnej, pytanie było nieprecyzyjne (czy dotyczyło o rozszerzenie gminy, czy o wypowiedzenie się co do projektu ustawy metropolitalnej). Stowarzyszenie uważało, że pytanie referendalne powinno być precyzyjne i w sposób jednoznaczny odnosić się do projektu aktu prawnego. Tego warunku pytanie referendalne nie spełniało.


Podobne wątpliwości jak Stowarzyszenie miał były sędzia TK Jerzy Stępień (przeciwnik PIS) 

oraz wojewoda mazowiecki Zdzisław Sipiera (PIS), który unieważnił uchwałę referendalną (rozstrzygnięcie w załączeniu).

W międzyczasie doszło do wycofania się autorów z projektu ustawy ws. utworzenia metropolii warszawskiej, co powoduje bezprzedmiotowość jakiegokolwiek referendum, nie ma bowiem już przedmiotu sprawy do ewentualnego rozstrzygnięcia. A zatem podtrzymanie referendum byłoby bezsensowne, a jedynym skutkiem - zmarnowanie kilku milionów złotych

Co ostatecznie zrobi Rada Warszawy przekonamy się w najbliższy czwartek, ale projekt uchwały przewiduje odrzucenie petycji, bo cyt. "Przyjęcie petycji byłoby sprzeczne z wolą Rady M.st.Warszawy"
Jak widać wola polityczna przeważa nad zdrowym rozsądkiem.

21 maja 2017

Polnische Lager w niemieckim podręczniku do historii

Reduta Dobrego Imienia, niezależna polska organizacja pozarządowa, skupiająca w swoich szeregach tysiące Polaków w Polsce i za granicą, odnotowała w publikacji Państwa wydawnictwa przypadek kłamstwa oświęcimskiego. Na stronie 212. podręcznika do historii Geschichte und Geschehen 11, Ausgabe Bayern ab 2009, Schülerbuch Klasse 11, ISBN: 978-3-12-430017-1 użyto skandalicznego sformułowania „polnische Lager” w od-niesieniu do niemieckich nazistowskich obozów koncentracyjnych i zagłady, do których deportowani byli niemieccy Żydzi. Zdanie zawierające przedmiotowe sformułowanie zawiera również niedopuszczalne kłamstwo i sugeruje istnienie obozów na terytorium Polski, względnie utworzonych i prowadzonych przez Polaków, jeszcze przed 1939 r., czyli wybuchem wojny. W jednym zdaniu znalazły się zatem dwa błędy – oba bezpośrednio obciążające naród Polski odpowiedzialnością za Holocaust. W tym wypadku nie można mówić o skrócie myślowym czy przejęzyczeniu – częstokroć występujących w publicystce i popkulturze. Na niemieckim wydawnictwie realizującym misję w zakresie edukacji historycznej uczniów bawarskich szkół spoczywa potężna odpowiedzialność. 72 lata po wojnie przypadki rewizjonizmu historycznego są wprost niewyobrażalne w podręczniku historii, i to używanym w Bawarii, mateczniku narodowego socjalizmu, z jej stolicą Monachium, gdzie w roku 1923 inicjując tzw. pucz monachijski, Adolf Hitler mową nienawiści i kłamstwem zasiał ziarno, którego plonem był miliony ofiar.

Niestosowanie tego typu sformułowań to nie tylko kwestia niezbędnej precyzji czy respektu na wrażliwość narodów; to przede wszystkim podstawowy kanon prowadzenia uczciwego dyskursu historycznego. W oświadczeniu opublikowanym w dniu 19.01.2014 r. przez Zrzeszenie Niemieckich Historyków czytamy: „Sformułowania jak polskie obozy koncentracyjne są słowami niedopuszczalnymi, sugerują fałszywe wyobrażenia o odpowiedzialności za zbrodnie nazistowskie”.  Niedawno, 25.04.2017 r. Prof. Setephan Lehnstaedt, specjalizujący się w historii holocaustu, na łamach Süddeutsche Zeitung w artykule Einfach zuhören  powiedział , że zamiast wiedzy o Polsce i jej historii w Niemczech „dominuje bezmyślność i niewiedza, która nierzadko wyraża się w sformułowaniach o polskich obozach koncentracyjnych. Nikt kto zna wagę słów, nie może uznać używania tego sformułowań jako błahe”.

Aby zapobiec rozprzestrzenianiu się ideologii opartej na pogardzie dla prawdy i człowieka, która wzorem idei narodowego socjalizmu mogłaby ponownie stać się zagrożeniem dla Europy i świata. Po II wojnie światowej niemiecka edukacja szkolna znalazła się w gestii krajów związkowych, a nie w gestii rządu federalnego. Nie lekceważąc lokalnego zakresu wystąpienia tego rewizjonistycznego sformułowania, Reduta Dobrego Imienia wystąpiła do stosownych władz o natychmiastowe wstrzymanie dystrybucji podręcznika Geschichte Geschehen, wprowadzenie korekty/erraty do aktualnego wydania podręcznika, przeprowadzenie akcji wymiany podręcznika

Naruszone terminy zawiadomienia o Walnym Zebraniu Członków WSM na osiedlu Żoliborz

Jak informują mieszkańcy z Sadów Żoliborskich z Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, doszło do naruszenia przepisów w zakresie powiadomienia o terminie walnego zgromadzenia członków. 

Stosownie do treści art. 83 ust. 6 ustawy z dnia 15 grudnia 2000 r. o spółdzielniach mieszkaniowych o czasie, miejscu i porządku walnego zgromadzenia lub jego części organizator zawiadamia się wszystkich członków na piśmie co najmniej 21 dni przed terminem posiedzenia walnego zgromadzenia lub jego pierwszej części.

I część WZCz na osiedlu Żoliborz III przewidziano na 06.06.2017 r. Tymczasem zawiadomieni​a o WZCz został​y​ wywieszone na drzwiach wejściowych do budynków w dniu 19 mają br., czyli bez zachowania terminu przewidzianego prawem. Niewątpliwie, doszło do uchybień formalnych, które pozostają w sprzeczności z przepisami ustawy. Organizator nie zabezpieczył członkom równych praw w zgłaszaniu poprawek do projektów uchwał albo swoich inicjatyw ... podanym w prawidłowy sposób do wiadomości członków w terminach określonych w ustawie. 

Co mogą w tej sytuacji uczynić mieszkańcy? Wnieść sprzeciw do organizatora albo skierować sprawę do sądu.

20 maja 2017

Sąd Rejonowy Warszawa Wola wielokrotnie płaci za tą samą opinię

Ile razy może brać biegły sądowy wynagrodzenie i zwrot kosztów za tą samą opinię? Okazuje się, że wiele razy, wystarczy wykorzystać tą opinię w kilku postępowaniach, w których jest ten sam stan prawny. 

W Sądzie Rejonowym Warszawa Wola trwają postępowania sądowe ws. aktualizacji opłat użytkowania wieczystego dot działki 36/3, obręb 6-02-03 obejmujące budynki Anielewicza 18A, 20 oraz SMOCZA 20, 20A.

W efekcie odwołań od dokonanych w 2013 roku wypowiedzeń opłat wieczystego użytkowania, sprawa trafiła najpierw do SKO, a następnie wskutek sprzeciwu mieszkańców i Miasta - w 2016 roku do Sądu. Zamiast połączyć w jedno postępowanie sądowe, Sąd podzielił użytkowników na kilka postępowań (mimo identycznego stanu prawnego). Efekt - każdorazowo Sąd zleca opinię biegłego czyli operat szacunkowy. W postępowaniach opinię dokonywał przy tym ten sam rzeczoznawca - Jacek R., który wycenił działkę na ponad 38,26 mln zł. Za wykonaną pracę Sąd przyznał w sprawie o sygn. I C 258/16 postanowieniem z dn. 31.01.2017 r. wynagrodzenie panu Jackowi w wysokości 2269,87 zł +71,54 zł tzw. zwrotu wydatków. Jak na razie nic nadzwyczajnego.

Ale skoro przedmiotem wyceny jest ta sama działka w kolejnym postępowaniu o sygn. I C 257/16, pan Jacek przedstawił ten sam operat zmieniając jedynie sygnaturę i datę. Sąd postanowieniem z dn. 13.02.2017 przyznał kolejne wynagrodzenie panu Jackowi w wysokości 1374,71 zł + 68,82 zł zwrotu wydatków.  Na tym nie koniec - w trzecim postępowaniu I C 2323/16 pan Jacek znów przedstawił tą samą wycenę, i znów za zmianę sygnatury i daty, Sąd wydał postanowienie 24/03/2017 przyznające wynagrodzenie (kolejne) w wysokości 1374,71 zł + zwrot kosztów w wysokości 194,99 złotych. 

Łącznie biegły zarobił w ten sposób (wynagrodzenie + zwrot kosztów) 5354,64 złote. Wynagrodzenia biegłych za operaty szacunkowe zazwyczaj kształtują się w granicach do 2-3 tys. złotych. Czy wielokrotna zapłata za tą samą pracę to nie rozrzutność sądu i działanie na niekorzyść użytkowników wieczystych (którzy przecież ostatecznie płacą za ten operat)? Czy naprawdę zmiana sygnatury i daty uprawnia do przyznawania kolejnych wynagrodzeń w wysokościach każdorazowo ok 1,4 tys. zł.

19 maja 2017

Wyraź sprzeciw wobec eutanazji w szpitalu prowadzonym przez katolicki zakon w Belgii

Od kilku tygodni w szpitalach psychiatrycznych prowadzonych przez belgijski katolicki zakon Braci Miłosierdzia - decyzją zarządu - można dokonywać eutanazji. Ta decyzja stoi wprost w sprzeczności zarówno z prawem do życia, poszanowaniem godności każdego człowieka, jak i zasadami Ewangelii, którymi ma obowiązek kierować się katolicki zakon. Zabijanie określane eutanazją jest w Belgii legalne, jednak wcześniej, gdy jakiś pacjent prowadzonej przez wymieniony zakon instytucji, chciał być zabity, musiał przenieść się do innego ośrodka. 

Wiadomo, że decyzja ta została podjęta wbrew rzymskim władzom zakonu. Kieruje nim Flamand, o. René Stockman. Poinformował, że zwrócił się natychmiast do belgijskiego episkopatu z prośbą o potępienie działań zakonu. Jest również w kontakcie z Kongregacją ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego. Sprawę bada też Sekretarz Stanu.

Dołączmy petycji, w której piszemy do Członków Zarządu Prowincji Braci Miłosierdzia:

Ewa Senkowska wraz z Zespołem CitizenGO

Telewizja Polska ocenzurowała antygejowską reklamę!

Jak informuje prawy.pl - Na antenie Telewizji Polskiej nie można używać słowa „homoseksualizm”, przynajmniej nie w kontekście uwrażliwiania dzieci i rodziców na zagrożenia ze strony gender w polskich szkołach. Telewizja Polska zablokowała spot reklamowy zapowiadający weekendowy magazyn „Naszego Dziennika”. W sobotnim numerze „Naszego Dziennika” miał zostać umieszczony dodatek z artykułami odnoszącymi się do szerzenia uderzającej w małżeństwo i rodzinę ideologii gender w polskich szkołach... reklama narusza art. 16 b ust. 3 pkt 2 ustawy o radiofonii i telewizji, przekaz handlowy nie może zawierać treści dyskryminujących ze względu m.in. na orientację seksualną” – napisał pracownik TVP w e-mailu do redakcji. Niech każdy sam oceni zakazany spot reklamowy „Naszego Dziennika”, którego emisji odmówiła telewizja publiczna:

Ostatecznie gazeta zdecydowała się zmodyfikować całą treść reklamy.

18 maja 2017

Czy nastąpi zaniechanie poboru podatku od części wspólnych nieruchomości mieszkaniowych w Warszawie za lata 2016-2017

Na drzwiach bloków na warszawskiej Sadybie pojawiły się informacje spółdzielni przypominające iż iż począwszy od 1 stycznia 2016 r. przedmiotem opodatkowania jest nie tylko lokal stanowiący odrębną własność oraz udział w nieruchomości na której budynek jest posadowiony, ale również udział w powierzchni części wspólnej budynku, w którym przedmiotowy lokal się znajduje. W zakresie lokali objętych odrębną własnością (w tym ułamkowych części lokali objętych odrębną własnością, z którymi wiąże się prawo do korzystania z miejsc postojowych) obowiązek deklaracji oraz aktualizacji w przedmiocie podatku od nieruchomości oraz uiszczenie przedmiotowych świadczeń spoczywa na właścicielach tychże lokali. W celu wyliczenia podatku od części wspólnych budynku każdy ze właścicieli nieruchomości, to jest osoby posiadające odrębną własność lub współwłasność (lokal mieszkalny lub usługowy lub miejsce postojowe w garażu) powinien złożyć formularz IN-15 w Urzędzie m.st. Warszawy dla Dzielnicy.

Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE od razu zareagowało petycją do Prezydenta Miasta Stołecznego Warszawy o wydanie zarządzenia ws. umorzenia, zaniechania poboru podatku od części wspólnych nieruchomości za lata 2016-2017 oraz o zwolnienie z obowiązku składania deklaracji IN-15 za ww. lata, w sytuacji gdy podatek od części wspólnych nieruchomości nie przekracza 5-krotności wartości kosztów upomnienia w postępowania egzekucyjnym czyli 58 zł.

Stowarzyszenie uzasadnia ww. wniosek faktem, iż  w przypadku dowolnego mieszkania w budynku wielorodzinnym, wartość podatku z tytułu części wspólnych kształtuje się w granicach kilku do kilkunastu złotych rocznie. Równocześnie koszt sporządzenia nowej decyzji, wydania i doręczenia jej (w przypadku małżeństw – 2 odrębnymi pismami poleconymi z potwierdzeniem odbioru) za każdy rok, dla Urzędu Miasta wyniesie tyle, ile dochód uzyskany z poboru podatku od części wspólnych nieruchomości mieszkaniowych. Stąd ze względu na bezcelowość takiej operacji, uwzględniając treść art. Art. 67d. § 1. ordynacji podatkowej stanowiący, iż Organ podatkowy może z urzędu udzielać ulg w spłacie zobowiązań podatkowych, o których mowa w art. 67a § 1 pkt 3, jeżeli: 2) kwota zaległości podatkowej nie przekracza pięciokrotnej wartości kosztów upomnienia w postępowaniu egzekucyjnym Stowarzyszenie wnosi o umorzenie, zaniechanie poboru podatku od części wspólnych nieruchomości mieszkaniowych, w przypadku którym podatku od części wspólnych nie przekracza 5-krotności wartości kosztów upomnienia w postępowaniu egzekucyjnym i o zwolnienie tym samym z obowiązku składania deklaracji IN-15 za lata 2016 i 2017.

A co jeżeli Prezydent się nie zgodzi? Wówczas można składać indywidualne wnioski o umorzenie podatku od części wspólnych nieruchomości mieszkaniowych. A w takiej sytuacji ewentualny koszt poboru tego podatku uwzględniając koszty postępowania podatkowego będą większe niż wartość tego podatku, co obnaży absurd całej tej sytuacji - stwierdza dr Daniel Alain Korona

RPO chce karania za odmowa zajęć osobom LGBT

Czym zajmuje się Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar? Na pewno nie przestrzeganiem praw obywatelskich, albowiem pierwszym i podstawowym prawem obywatela jest nie być przymuszonym do działania wbrew sumieniu. 

Jak informuje dorzeczy.pl - Instruktor krav magi z Poznania nie chciał zaangażować się w pomoc stowarzyszeniu na rzecz osób LGBT. "Nie chcę być utożsamiany z czymś, pod czym się nie podpisuję. Nikogo publicznie nie potępiam, jednak taka jest moja decyzja... Mam wiele propozycji, mogę pomiędzy nimi wybierać. Jestem wolnym człowiekiem i nie rozumiem, dlaczego miałbym się komuś ze swoich decyzji tłumaczyć - argumentował. Teraz Rzecznik Praw Obywatelskich chce, by poznańska policja skierowała do sądu wniosek o ukaranie instruktora krav magi.

To kolejna sprawa, w którym lobby homoseksualne oraz Rzecznik Praw Obywatelskich próbują wprowadzić gejowski terror prawny.

17 maja 2017

Unia Europejska straszy Polskę za nie przyjmowanie islamskich imigrantów

Władcy Unii Europejskiej znów straszą polski rząd. Komisja Europejska zagroziła wczoraj rozpoczęciem procedury o naruszenie prawa UE, jeśli Polska, Węgry i Austria do czerwca nie przystąpią do relokacji uchodźców (czytaj islamskich imigrantów, wśród których mogą być dżihadyści z Państwa Islamskiego). Z kolei przewodniczący Rady UE Donald Tusk (którego tak popiera opozycja PO-PSL-Nowoczesna), zamiast bronić Polski, zagroził że jeśli polski rząd będzie zdecydowany.. nie uczestniczyć w solidarnym poddziale obowiązków w sprawie uchodźców, będzie się to wiązało nieuchronnie z pewnymi konsekwencjami. 

Teraz jasno widać, co by było gdyby Platforma znów miała rządzić Polską - wpuściliby masowo islamskich imigrantów. Co prawda lider PO - Grzegorz Schetyna na użytek wewnętrzny kluczy i mówi, że nie ma tematu przyjmowania uchodźców, ale jak widać nie tylko jest, ale wręcz PO staje w tej batalii po stronie UE przeciw Polsce. Świadczy o tym m.in. wypowiedź europosłanki PO Barbary Kudryckiej na forum parlamentu europejskiego (Nie rozumiem, dlaczego rząd w Polsce nie przyjął 7 tysięcy uchodźców). Jak widać nie tylko stają przeciw Polsce, ale jak wynika z wypowiedzi Tuska są gotowi poprzeć kary, sankcje na Polskę.

CZAS WYSTĄPIĆ Z UNII EUROPEJSKIEJ.

Unia Europejska chce ograniczyć urlop macierzyński

Bruksela zabierze matkom czas z dziećmi i zmusi ojców do 4-miesięcznego urlopu rodzicielskiego? - alarmuje Ordo Iuris. 

Komisja Europejska przedstawiła kontrowersyjny projekt dyrektywy unijnej, zgodnie z którym cztery miesiące urlopu rodzicielskiego będzie musiał wykorzystać ojciec dziecka – w przeciwnym razie prawo do płatnej opieki nad dzieckiem z tego tytułu przepadnie. W polskich warunkach oznacza to, że matki będą zmuszone do powrotu do pracy już po niecałych 9 miesięcy po porodzie.

Projekt dyrektywy w sprawie równowagi między życiem zawodowym a prywatnym rodziców i opiekunów  to kolejny pomysł Unii Europejskiej, który mając na celu aktywizację zawodową kobiet jednocześnie może przyczynić się do destabilizacji rodziny i więzi matki z dzieckiem oraz odebrania rodzicom prawa wolności wyboru odnośnie do życia rodzinnego i pracy zarobkowej.

Dokument przedstawiony przez KE przewiduje m.in. redefinicję unijnego urlopu rodzicielskiego. Ma on być płatnym urlopem przysługującym każdemu pracownikowi indywidualnie w wymiarze co najmniej 4 miesięcy, bez możliwości przeniesienia go na drugiego rodzica. Jeśli zatem rodzic go nie wykorzysta – urlop przepadnie. Bruksela argumentuje pomysł dążeniem do aktywizacji zawodowej kobiet i do równego podziału obowiązków domowych i rodzinnych między kobietami i mężczyznami jako realizację równouprawnienia płci. 

Przy obecnie obowiązujących przepisach polskiego kodeksu pracy powyższe zmiany oznaczają, że matka miałaby prawo maksymalnie do niecałych 9 miesięcy płatnego urlopu związanego z opieką nad nowonarodzonym dzieckiem. Pozostałe 4 miesiące w pierwszym roku życia dziecka musiałby wykorzystać ojciec – w przeciwnym razie prawo do płatnego urlopu rodzicielskiego przepadnie. Jeśli Polska chciałaby utrzymać prawo matki do rocznej, płatnej opieki nad dzieckiem, ustawodawca musiałby wydłużyć prawo do płatnego urlopu do 16 miesięcy lub wprowadzić zasiłek za część urlopu wychowawczego. 

W opinii Magdaleny Olek, analityka Ordo Iuris: „projekt nowej dyrektywy regulującej urlopy rodzicielskie, który zaproponowała Komisja Europejska w oczywisty sposób ingeruje w życie rodzinne Europejczyków, odbierając im prawo do swobodnego kształtowania relacji rodzinnych, zmuszając ich do przyjęcia określonego przez Brukselę modelu funkcjonowania oraz narażając na szwank więź matki z dzieckiem”. 

Proponowane zmiany stanowią wyraz prowadzonej od lat przez Unię Europejską polityki, mającej na celu osiągnięcie równouprawnienia płci, którego wskaźnikiem ma być wysoki odsetek zatrudnionych w pełnym wymiarze czasu pracy kobiet (zgodnie z obowiązującą Strategią Europa 2020 – 70%) – nawet wbrew woli tych kobiet. Aktywizacja zawodowa kobiet ma również być doraźnym panaceum na problemy demograficzne Unii, borykającej się z niedoborem pracowników. Tymczasem, we Francji jako główną przyczynę wzrostu dzietności w drugiej połowie lat 90. wskazuje się wprowadzenie świadczenia finansowego dla rodzin z minimum dwojgiem dzieci, którego warunkiem uzyskania była osobista opieka rodzica nad dzieckiem.

16 maja 2017

400 zł świadczenia opozycjonisty antykomunistycznego dla TW Bolka?

Czy status działacza opozycji antykomunistycznej będzie jedną wielką farsą, a świadczenia będą otrzymywać osoby, które współpracowały z SB? Natomiast odmowy statusu będą dotykać autentycznych działaczy, których SB próbowała skompromitować lub zniszczyć?

Art.4 ust.2 ustawy o działaczach opozycji antykomunistycznej i osobach represjonowanych stanowi, że status działacza opozycji antykomunistycznej lub osoby represjonowanej przysługuje osobie co do której w archiwum Instytutu Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu nie zachowały się dokumenty wytworzone przez nią lub przy jej udziale, w ramach czynności wykonywanych przez nią w charakterze tajnego informatora lub pomocnika przy operacyjnym zdobywaniu informacji przez organy bezpieczeństwa państwaJednak już sam zapis umożliwia przyznania tajnym współpracownikom - statusu, wystarczy że w IPN nie zachowały się dokumenty. Ustawa nic nie mówi na temat dokumentów w innych zbiorach, archiwach. Zatem nawet wiedza, dokumenty z innych archiwów formalnie nie uprawnia do odmowy przyznania statusu.

Ponadto w ustawie nie przewidziano sytuacji, w której są dokumenty o współpracy, ale sąd lustracyjny prawomocnym wyrokiem uznał, że jej nie było (np. casus Lecha Wałęsy). Czy w tej sytuacji skoro prawnie orzeczono w postępowaniu przed sądem lustracyjnym brak współpracy (mimo dokumentów) czy można odmówić statusu czy nie? Przypomnijmy, że prawomocne orzeczenia sądów wiążą inne organy lub sądy, i to nawet jeżeli ustalenia są niewłaściwe jako oparte na nietrafnej argumentacji.

Zatem współpraca potwierdzona licznymi dokumentami w IPN takimi jak zobowiązanie o współpracy, pokwitowania pieniędzy, teczka pracy, teczka osobowa, rejestracją może nie być przeszkodą dla przyznania świadczenia (czyli wcześniej statusu) np. Lechowi Wałęsie czyli TW Bolkowi. Potwierdza to pośrednio przewodniczący podkomisji dot. nowelizacji ustawy o działaczach opozycji antykomunistycznej Janusz Śniadek (PIS) w wypowiedzi dla Super Expressu cyt. Teoretycznie każdy ma prawo wystąpić o to 400 zł, nawet Lech Wałęsa. Ale może to być źródłem zgorszenia, jeśli majętni ludzie będą o to występować. Ale jak mówię: jeśli były prezydent wystąpi o to świadczenie, to nie będzie podstaw, żeby mu tego odmówić.
http://www.se.pl/wiadomosci/polityka/pis-uzna-waese-za-bohatera-solidarnosci_992263.html

Równocześnie jednak wobec osób, dla których nie ma rejestracji TW, KTW, teczki pracy, teczki osobowej, zobowiązań o współpracy, pokwitowań pieniędzy, własnoręcznych donosów, a jedynie są zwykłe notatki funkcjonariusza SB (z bardzo krótkiego okresu) imputujące taką współpracę z SB, IPN odmawia potwierdzenia warunków dla uzyskania statusu, przy czym równocześnie nie przeprowadza postępowania zgodnie z procedurami KPA w celu wyjaśnienia sprawy. Ma to miejsce nawet w sytuacji, gdy z tych samych akt wynika że w czasie domniemanego informowania, SB prowadziła grę, operację w celu skompromitowania danego działacza w środowisku opozycjonistów (zatem notatki mogły być elementem tej gry). 

A wszystko dlatego, że uchwalając ustawę o działaczach opozycji antykomunistycznej a teraz przy nowelizacji ustawy, nie pochylono się nad procedurami przyznania statusu i poszczególnych sytuacji, które mogą nastąpić.

Zatem czy nie mamy do czynienia z farsą?

15 maja 2017

Warszawscy radni w delegacje krajowe i zagraniczne, korzyści żadne a koszty dla podatników

Wybierani są na 4 lata, mają nas reprezentować, przyjmować akty prawa miejscowego, radni mają dbać o nasze na tym poziomie lokalnym. Jednak niektórzy radni tak dbają o nasze, że można ich spotkać "służbowo" w innych miastach kraju, ba nawet w innych państwach.

Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE, uzyskało dane dot. wyjazdów warszawskich radnych z lat 2015-2016. Pani Ewa Malinowska-Grupińska (żona posła PO) jest przewodniczącą rady miasta Warszawa, w tym okresie 4 razy przebywała za granicą za pieniądze miejskie, odwiedziła Paryż, Lublana (Słowenia), Kopenhaga i Berlin. Radny Mariusz Frankowski zaliczył oprócz Berlina także Meksyk, Ewa Masny-Askanas - Paryż i Bratysława, Aleksandra Sheybal-Rostek - Berlin i Krzemieniec Wołyński, Małgorzata Żuber-Zielicz - Berlin i Malmo, Ewa Janczar - Berlin i Maastricht. Jaki jest wspólny mianownik ww. osób - przynależność do Platformy Obywatelskiej. Nie oznacza to, że radni z innych opcji nie jeździli za granicą, ale w przypadku radnych PIS i niezrzeszonych były to pojedyncze wyjazdy (Kopenhaga, Berlin). W delegacjach krajowych już jeździli sami radni PO.

Także radni (Mieszkańców Śródmieścia, PIS, PO, Razem dla Ochoty) z niektórych dzielnic wyjeżdżali za granicę np. z Bemowa do Węgier (na odsłonięcia miejsca pamięci), Ochoty do Ukrainy i Budapesztu na Węgrzech (partnerstwo), Śródmieścia do Budapesztu, ale przyznać trzeba, iż były to zazwyczaj pojedyncze wyjazdy. Jednak radny PO Witold Dzięciołowski wyróżnił się - aż 3 razy bawił z wizytą na Ukrainie. Z kolei Przewodnicząca Rady Ursynowa Teresa Jurczyńska Owczarek (Niezrzeszona, z poparciem PO) co prawda wybrała delegacje krajowe a nie zagraniczne, ale za to aż 7 razy. 

Okazuje się, że są dzielnice, których radni nie jeździli ani w zagraniczne ani nawet w krajowe delegacje. Dotyczy to dzielnic prawobrzeżnej Warszawy, Bielan, Żoliborza, Włoch, Ursusa, Wilanowa. A zatem można bez tych wyjazdów.

Czy w następstwie tych delegacji wprowadzono lub wdrożono jakieś interesujące rozwiązanie, korzystne dla mieszkańców? Nic takiego nie miało miejsca, a przynajmniej nic o tym nie wiadomo. Wszak z reprezentacji, uczestnictwa w posiedzeniach, udziału w seminarium, konferencji naukowej itd zazwyczaj nic nie wynika dla obywateli, poza jednym -koszty pokrywane z pieniędzy podatników