19 października 2018

Nagła zmiana stanowiska ws. bonifikat przy przekształceniu wieczystego w prawo własności w Warszawie

Informowaliśmy o działaniach władz miasta, w efekcie których zablokowano petycję Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE dot. przyznania bonifikat ws. przekształcenia wieczystego użytkowania w prawo własności nieruchomości zabudowanych na cele mieszkaniowe.

Jednakże 18 października nastąpił niespodziewany zwrot akcji. Jak informuje Dziennik.pl - Z inicjatywy Prawa i Sprawiedliwości, Rada Warszawy przyjęła uchwałę w sprawie wyrażenia zgody na udzielenie bonifikaty osobom fizycznym będącym właścicielami budynków mieszkalnych jednorodzinnych lub lokali mieszkalnych lub spółdzielniom mieszkaniowym od jednorazowej opłaty za przekształcenie prawa użytkowania wieczystego w prawo własności nieruchomości (nr LXXV/2128/2018, projekt druk 2456 + autopoprawka). Uchwała zakłada bonifikatę 98-procentową jako standardową, 99-procentową w przypadku użytkowania wieczystego powyżej 50 lat i wchodzi w życie z dniem 1 stycznia 2019 r.

Projekt uchwały był co prawda zapowiedziany przez PIS, ale fakt przegłosowania jej rzez Radę Warszawy (58 za, 0 - przeciw, 0 - wstrzymujących) na 3 dni przed wyborami jest zaskoczeniem, zwłaszcza że punkt ten nie był przewidziany w porządku obrad LXXV sesji Rady. 

Popieramy uchwalone bonifikaty, kompensuje z nawiązką naszą petycję - deklaruje dr Daniel Alain Korona ze Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE - Niestety uchwała jest nieprecyzyjnie sformułowana, albowiem powinno być wyraźnie stwierdzone, iż dotyczy nieruchomości stanowiących własność m.st. Warszawa. Tymczasem prezydent Warszawy jest organem wykonawczym gminy ale również pełni funkcje starosty reprezentujący skarb państwa. Jednakże w zakresie gruntów należących do Skarbu Państwa podstawą do bonifikat nie może być uchwała rady gminy, ale zarządzenie wojewody. Będziemy wnosić o korektę uchwały, tak aby uchwała nie budziła wątpliwości prawnych.





Na 100-lecie Niepodległości skompletujmy zbiory Biblioteki Narodowej!

W magazynach Biblioteki Narodowej znajduje się prawie 9 mln woluminów. Niemal w całości zgromadzono publikacje wydane po 1945 roku.  Książki, czasopisma i druki ulotne sprzed 1945 r. niestety tylko w części. To w dużej mierze efekt strat wojennych, których wstrząsającym symbolem jest przechowywana w Pałacu Rzeczypospolitej urna z prochami książek świadomie spalonych w czasie drugiej wojny światowej. Braki sięgać mogą aż 30% pozycji z XIX i pierwszej połowy XX wieku.
Razem możemy to jednak zmienić! W przededniu 100-lecia Niepodległości Biblioteka Narodowa zwraca się z apelem do wszystkich Polaków o przekazywanie książek, czasopism, druków ulotnych i innych publikacji sprzed 1945 roku. Wspólnie skompletujmy Korpus Publikacji Polskich!

Biblioteka Narodowa gromadzi i udostępnia całość polskiego piśmiennictwa. Współczesne publikacje trafiają do niej wprost od wydawców i ich zbiór jest praktycznie kompletny. Niestety, wojenne straty sprawiły, że w zbiorach sprzed 1945 roku brakuje być może nawet 30% pozycji!

Jest to wielka literatura, doniosłe pozycje naukowe, ale także popularne kryminały i romanse którymi zaczytywały się nasze prababcie i pradziadkowie, książki dziecięce, a nawet komiksy, czasopisma, plakaty i ulotki. To dzieła, których poznanie jest ważne dla zrozumienia polskiej historii i mentalności, przydatne naukowcom do pogłębionych badań, ale także zwykłym czytelnikom – dla rozrywki.

W jubileuszowym roku stulecia odzyskania Niepodległości pragniemy zaprosić wszystkich Polaków do wielkiej akcji kompletowania księgozbioru Biblioteki Narodowej. W każdym domu mogą znajdować się stare, pochodzące sprzed 1945 roku książki, czasopisma, ulotki, nuty czy mapy, zapomniane, niepotrzebne, a mogące okazać się bardzo ważnym uzupełnieniem zbiorów Biblioteki Narodowej.

To właśnie ta instytucja gwarantuje ich właściwe skatalogowanie, a następnie digitalizację i udostępnienie wszystkim zainteresowanym – w czytelniach, a przede wszystkim w internecie w cyfrowej Bibliotece Narodowej POLONA.PL. W Bibliotece Narodowej wszystkie publikacje będą prawidłowo, bezpiecznie przechowywane, a w razie potrzeby objęte profesjonalną opieką konserwatorską i naprawione.

Biblioteka Narodowa zwraca się z apelem o przekazywanie w darze książek, czasopism, gazet, plakatów, ulotek, nut, map itp. opublikowanych przez 1945 rokiem. Ponieważ Biblioteka Narodowa skatalogowała już swoje zbiory, można sprawdzić na jej stronie internetowej bn.org.pl, czy jakąś publikację posiada, czy jest jej brak. Pracownicy Biblioteki służą wszechstronną pomocą w weryfikacji oraz ewentualnym transporcie tych materiałów. Wszelkich informacji udzielamy pod numerem telefonu 22 608 25 98 i adresem mailowym dary@bn.org.pl

18 października 2018

Samorządy finansują lobby LGBT. Analiza Ordo Iuris

Nie ulega wątpliwości, że lobby homoseksualne zawłaszcza coraz szersze obszary przestrzeni publicznej. W ostatnim czasie wyraźnie zwiększyła się też liczba parad LGBT? Nasza najnowsza analiza ujawnia, że dzieje się to z udziałem środków publicznych. Myślę, że na kilka dni przed wyborami samorządowymi będą to dla Pana istotne informacje.


Płacą podatnicy


W tym roku marsze LGBT przeszły w 11 polskich miastach, m.in. w Warszawie, Gdańsku, Poznaniu czy Katowicach. W niektórych – jak Opole, Rzeszów czy Lublin – odbyły się po raz pierwszy. Nie jest tajemnicą, że za ich organizacją stoją ogromne, międzynarodowe instytucje, finansowane m.in. przez George’a Sorosa i innych światowych multimiliarderów. Jednak z pozyskanych przez nas informacji wynika, że środki na ten cel pochodzą również z naszych kieszeni. Wielu mieszkańców Warszawy, Gdańska, Poznania, Krakowa, Zielonej Góry, Białegostoku i innych polskich miast nie ma pojęcia, że z ich podatków promuje się homoseksualny styl życia i lewicową ideologię.

Przyjaciele LGBT


Wydobycie tych danych nie zawsze było łatwe, bo władze samorządowe dobrze wiedzą, że popieranie żądań mniejszości seksualnych może przysporzyć im kłopotów w nadchodzących wyborach. Łódzki magistrat starał się uciec od odpowiedzi na nasze pytania o finansowanie parady równości, ale ostatecznie ustaliliśmy, że do fundacji, która organizowała tę imprezę, trafiło w ostatnich latach na różne cele blisko 140 000 zł, a wiceprezydent Łodzi w liście do uczestników marszu ubolewał nad rzekomym brakiem tolerancji w Polsce.

„Safer – na straży bezpiecznego seksu”, „Zadbaj o swoją psyche (poradnictwo i wsparcie psychologiczne dla społeczności LGBT w województwie śląskim)”, „Zdrowa psycha w edukacji” to programy realizowane przez Stowarzyszenie Tęczówka, które zrzesza aktywistów LGBT. Jak ustaliliśmy, tylko w latach 2013-2018, otrzymało ono prawie 62 000 zł z budżetu Zarządu Województwa Śląskiego.

Informacja o 25 000 zł przekazanych na warszawską paradę równości przez samorząd województwa mazowieckiego nie jest powodem do chluby dla marszałka województwa Adama Struzika, choć za pokrycie 23 proc. kosztów wydarzenia samorząd został nawet „Platynowym Partnerem” marszu.

Z kolei w Poznaniu, w którym prezydent miasta Jacek Jaśkowiak rokrocznie uczestniczy w marszach LGBT i udziela im honorowego patronatu, pieniądze – w związku z różnymi projektami – trafiały do skrajnej Grupy Stonewall, organizatora marszów. Stonewall na swojej stronie internetowej jako główny cel wskazuje: „Tworzymy corocznie Poznań Pride Week, największe poza warszawską Paradą Równości wydarzenie skierowane do osób LGBT+ i sojuszniczych. Aktywnie uczestniczymy w demonstracjach oraz manifestacjach, nie tylko w Poznaniu, ale i całej Polsce. Jeździmy także na Marsze Równości oraz Paradę Równości”. Poznań określany jest przez Stonewall jako „miasto przyjazne” subkulturze LGBT.

Wybierajmy świadomie


Szczegółowe dane odnośnie wparcia samorządów na rzecz skrajnych środowisk homoseksualnych zostały zaprezentowane w naszej najnowszej analizie.

Jerzy Kwaśniewski - Prezes Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris

P.S. Politycy i samorządowcy często deklarują, że rodzina jest dla nich najważniejszą wartością. Niestety coraz częściej jest to tylko cyniczny chwyt wyborczy, bo swoimi działaniami skutecznie ją osłabiają. Analiza Ordo Iuris obnaża niewygodną rzeczywistość i pomaga w dokonaniu trafnych wyborów. Uprzejmie zachęcam do lektury.

17 października 2018

Wniosek ws pytań prejusdycjalnych do Trybunału Konstytucyjnego to nie POLEXIT

Działacze totalnej opozycji, autorytety "nadzwyczajnej kasty" i dyżurne wybiórcze media (np. TVN24) biją na alarm, jakoby nastąpił pierwszy krok w stronę POLEXITU. Tyle że to całkowicie nieprawdziwa narracja.


O co chodzi? Otóż prokurator generalny Zbigniew Ziobro wniósł do Trybunału Konstytucyjnego wniosek ws. niezgodności z polską konstytucją art. 267 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej,:
- rozumianego w ten sposób, że uprawnia sąd krajowy do skierowania pytania prejudycjalnego do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej o wykładnię Traktatów albo ważność lub wykładnię aktów przyjętych przez instytucje, organy lub jednostki organizacyjne Unii w sytuacji, gdy rozstrzygnięcie Trybunału w tym zakresie nie odnosi się do przedmiotu sprawy zawisłej przed sądem krajowym kierującym odesłanie prejudycjalne
- w zakresie, w jakim dopuszcza występowanie przez sąd z pytaniem prejudycjalnym o wykładnię Traktatów lub o ważność i wykładnię aktów przyjętych przez instytucje, organy lub jednostki organizacyjne Unii, w sprawach dotyczących ustroju, kształtu i organizacji władzy sądowniczej oraz postępowania przed organami władzy sądowniczej państwa członkowskiego Unii Europejskiej.

Jak można zatem przeczytać wniosek dotyczy 2  szczególnych przypadków tj. gdy pytanie nie odnosi się do przedmiotu sprawy zawisłej przed sądem (inaczej mówiąc gdy pytanie nie dotyczy w ogóle sprawy sądowej) oraz gdy dotyczy kwestii sądownictwa. W pierwszym przypadku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej do tej pory uznawał, że zagadnienie prejusdycjalne powinny dotyczyć przedmioty zawisłej przed sądem, w drugim to sam Traktat o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej wyłącza sprawy sądownictwa z jurysdykcji unijnej (a przypominam, że Karta Praw Podstawowych UE nie dotyczy Polski). Natomiast sam art.267 w zakresie pytań prejusdycjalnych jako takich nie jest przedmiotem postępowania przed TK.

Zatem twierdzenie jakobyśmy uczynili jakikolwiek krok w kierunku wystąpienia z UE jest absurdalne, zwłaszcza jeżeli zważyć iż w przeszłości prawo unijne (np. dot. Europejskiego Nakazu Aresztowania) był przedmiotem rozstrzygnięć Trybunału Konstytucyjnego co do zgodności z naszą konstytucją. Wszak to konstytucja jest najwyższym aktem prawnym w Polsce, a nie umowy międzynarodowe, zaś te ostatnie (czyli przepisy tych umów) winny być zgodne z naszą konstytucją.

Zatem nie jest to żaden krok w kierunku POLEXITu, a szkoda.

16 października 2018

Jaki i Trzaskowki obiecali darmową komunikację miejską dla weteranów z lat 1956-89. Czy dotrzymają słowa?

Na spotkaniach w Stowarzyszeniu Wolnego Słowa, główni kandydaci na prezydenta Warszawy tj. Patryk Jaki z ramienia Zjednoczonej Prawicy i Rafał Trzaskowski z ramienia Koalicji Obywatelskiej obiecali m.in. darmową komunikację miejską dla działaczy opozycji antykomunistycznej (zamiast dotychczasowych 50%).

Powołując się na ten fakt, 15/10 Stowarzyszenie Walczących o Niepodległość 1956-89 złożyło petycję do Rady Warszawy w sprawie darmowej komunikacji dla weteranów walk o niepodległość z lat 1956-89 czyli dla świadczących pracę w nielegalnych organizacjach w rozumieniu przepisów do kwietnia 1989 r., osób które w okresie do 31 lipca 1990 r. nie wykonywały pracy na skutek represji politycznych oraz dla działaczy opozycji antykomunistycznej i osób represjonowanych z powodów politycznych. Petycja zawiera już stosowny projekt uchwały.

Jak stwierdza Stowarzyszenie w petycji - Kandydaci reprezentowali swoje ugrupowania, a zatem możemy przyjąć że zobowiązania te były także zobowiązaniami Koalicji Obywatelskiej oraz Zjednoczonej Prawicy. Uważamy, iż dotrzymanie zobowiązań jest ważne. 

Rozstrzygnięcie petycji dokona już nowa wybrana Rada Warszawy po uzyskaniu stanowisko nowego prezydenta miasta. Zatem bardzo szybko się okaże, czy dotrzymuje słowa czy też były to tylko obiecanki cacanki.

15 października 2018

PLATFORMA OBYWATELSKA NIE CHCIAŁA W WARSZAWIE PRZED WYBORAMI BONIFIKAT WS. PRZEKSZTAŁCENIA WIECZYSTEGO

Nie wiadomo czy w Warszawie będą bonifikaty przy przekształceniu wieczystego użytkowania w prawo własności nieruchomości zabudowanych na cele mieszkaniowe, a nawet jeżeli będą to w jakiej wysokości. Radnym Platformy Obywatelskiej udało się storpedować plany Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE w tej sprawie i uniemożliwić przyjęcia stosownego rozstrzygnięcia.

1 stycznia 2019 roku nastąpi przekształcenie wieczystego użytkowania nieruchomości zabudowanych na cele mieszkaniowe w prawo własności. Zgodnie z uchwaloną ustawą, za przekształcenie trzeba będzie zapłacić - 20 dotychczasowych opłat rocznych wieczystego użytkowania. Samorządy mają możliwość udzielania bonifikat np. przy jednorazowej płatności. 

Wychodząc z założenia, iż po wyborach samorządowych, radni będą znacznie mniej zainteresowani przyznaniem wysokich bonifikat, Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE już pod koniec lipca, zaraz po tym jak Sejm i Senat przyjął ustawę (i zanim podpisał ją prezydent - 10 sierpnia) zgłosiło do Rady Warszawy 2 petycje: pierwsza zawierająca projekt uchwały ws bonifikat od opłat za przekształcenie użytkowania wieczystego z 85% bonifikatą (czyli za 3 opłaty roczne) przy jednorazowej płatności (nr 70/2018), i druga ws. wyrażenia zgody na ugody dotyczące aktualizacji opłat rocznych użytkowania wieczystego, wszczętych a nie zakończonych do 31 grudnia 2018 roku (nr 73/2018). Petycje zgłoszono tak wcześnie, aby rozstrzygnięcia (zwyczajowo w terminie 3 miesięcy od dnia zgłoszenia) mogły zapaść 18 października na sesji Rady Warszawy.


Początkowo wydawało się, że wszystko przebiegnie zgodnie z planem. 27 sierpnia Komisja Rozwoju Gospodarczego Rady M.St. Warszawy zajmowała się petycjami i na jej wniosek przewodniczący rady m.st. Warszawy wystąpił do prezydenta miasta o zajęcie stanowiska w sprawie do 28 września.  Okazało się, że była to tylko gra pozorów aktualnych włodarzy miasta.

24 września radni PO z Komisji Rozwoju Gospodarczego Rady Miasta St. Warszawy przegłosowali przedłużenie o 3 miesiące terminu rozstrzygnięcia powyższych petycji, pomimo protestu obecnego przedstawiciela Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE wobec takiego działania. Przedłużenie oznacza, że kwestię bonifikat rozstrzygnie nastąpi już po wyborach, gdy radni (i prezydent miasta) nie będą musieli się liczyć z głosami wyborców.

Co prawda w porządku obrad posiedzenia Komisji z 15 października znalazła się informacja na temat planowanych działań dotyczących przekształcenia prawa użytkowania wieczystego we własność nieruchomości, ale informacja to nie rozstrzygnięcie, a plany zawsze mogą ulec zmianie. 

Ponadto nie przesłano do tej pory Stowarzyszeniu stanowiska Prezydenta Miasta w tej sprawie, ani też nie opublikowano takowego na stronie Urzędu Miasta.

Dlaczego Platforma Obywatelska nie chciała rozstrzygnąć przed wyborami sprawę bonifikat dot. przekształcenia wieczystego użytkowania w prawo własności nieruchomości zabudowanych na cele mieszkaniowe? 21 października użytkownicy wieczyści będą mogli przy urnach wypowiedzieć co sądzą o takim działaniu PO.

13 października 2018

Jak administracja osiedla Żoliborz II potraktowała mieszkańca?

Relacje mieszkańców z administracjami spółdzielni nie zawsze należą do łatwych, w szczególności w Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. 9/10 na stronie facebook'owej Stowarzyszenia Kolonia Dymińska ukazała się informacja o tym w jaki sposób administracja osiedla Żoliborz II traktuje mieszkańca członka WSM a zarazem członka zarządu Stowarzyszenia Kolonia Dymińska cyt.

W godzinach porannych Mieszkanka naszego osiedla zatelefonowała do Administracji Osiedla Żoliborz II z chęcią zgłoszenia problemu który pojawił się w ostatnim czasie na naszym osiedlu...I co usłyszała od jednej z Administratorek (imię I nazwisko znane redakcji) ŻE ONA NIE MA PRAWA NIC ZĢŁASZAĆ, ŻE ADMINISTRACJA OSIEDLA ŻOLIBORZ II Z NAMI CZYLI MIESZKAŃCAMI OSIEDLA I STOWARZYSZENIEM SKOŃCZY, ŻE NAS ZAŁATWI, ŻE BĘDZIE WZYWAĆ NA NAS POLICJĘ JAK POWIESIMY NASZE OGŁOSZENIA NA KLATCE SCHODOWEJ...
A WIĘC DROGA PANI ADMINISTRATOR CHCEMY PANI WYJAŚNIĆ ŻE:
- ROZMOWA TA BYŁA ROZMOWĄ NAGRANĄ PRZEZ SYSTEM,DZWONIĄC DO ADMINISTRACJI JEST ZAPOWIEDŹ NAGRYWANIA ROZMOWY,
- DRUGA SPRAWA, PANI JEST ADMINISTRATOREM PRACOWNIKIEM A NIE WŁAŚCICIELEM WSM I CHYBA POMYLIŁA PANI SWOJĄ ROLĘ ,
- TRZECIA SPRAWA, PANI OBOWIĄZKIEM JEST PRZYJMOWANIE ZĢŁOSZEŃ OD MIESZKAŃCÓW,
- CZWARTA SPRAWA NIKT NIKOGO NIE MOŻE STRASZYĆ GROŹBAMI ŻE NAS ZAŁATWI!!! PROBLEM GRÓŹB ZOSTANIE JESZCZE DZIŚ ZGŁOSZONY NA POLICJĘ!!!W PODWÓJNYM ZAWIADOMIENIU JAKO MIESZKAŃCÓW I STOWARZYSZENIA KOLONIA DYMIŃSKA. POWIADOMIMY O TYM FAKCIE RÓWNIEŻ PREZESA WSM I RADĘ NADZORCZĄ WSM JAK RÓWNIEŻ DYREKTORA ADMINISTRACJI OSIEDLA ŻOLIBORZ II. TAKICH ZACHOWAŃ NIE BĘDZIEMY PRZEMILCZAĆ I TOLEROWAĆ TYM BARDZIEJ ŻE TO MY PŁACIMY NA UTRZYMANIE ADMINISTRACJI W POSTACI CZYNSZÓW I DOMAGAMY SIĘ SZACUNKU I RESPEKTOWANIA NASZYCH PRAW!!! MAMY NADZIEJĘ ŻE DYREKTOR ADMINISTRACJI OSIEDLA ŻOLIBORZ II WYCIĄGNIE KONSEKWENCJE WZGLĘDEM PANI. NIE POZWOLIMY NA TAKIE SKANDALICZNE ZACHOWANIE I NIE POZWOLIMY POTRAKTOWAĆ SIĘ JAK PRZESZKODY KTÓRE PRZESZKADZAJĄ PANI W PRACY!!!!
Być może administratorka z WSM miała zły dzień. Zdarza się. Być może zgłoszenie było bezzasadne, nie wiemy, ale obowiązkiem administracji było przyjęcie i rozpatrzenie zgłoszenia, a nie grożenie. Administratorka WSM najwyraźniej zapomniała, że to administracja jest dla mieszkańców, a nie mieszkańcy na dla administracji.

12 października 2018

Czy szkodliwe ideologie powinny być nadal finansowane z naszych pieniędzy?

Od września 2018 roku rząd Węgier zaprzestał finansowania „gender studies”, czyli tzw. studiów nad płcią kulturową, na wszystkich uczelniach wyższych na Węgrzech.

To nie była błyskawiczna decyzja. Od lat węgierskie organizacje pro-rodzinne postulowały usunięcie tej szkodliwej ideologii ze szczebla edukacji wyższej całego kraju. 

Rząd Węgier unikał ingerencji tłumacząc to, podobnie jak niedawno minister Jarosław Gowin, wolnością badań naukowych i autonomią uniwersytetów. Jednak "gender studies" nie spełniają kryteriów naukowości. Co więcej, formułują niebezpieczne postulaty polityczne.

Jednym z dogmatów jest tzw. płynna tożsamość płciowa. Zakłada ona, że płeć jest elementem tożsamości determinowanym nie biologicznie, lecz kształtowanym swobodną decyzją każdego człowieka i to niezależnie od wieku. Stało się to podstawą walki o tzw. prawo do swobodnej ekspresji tożsamości płciowej także dla dzieci.

W Polsce kierunek „gender studies” wykładany jest na uniwersytetach państwowych m.in.: w Warszawie, Poznaniu, Łodzi, Krakowie, Toruniu. Oznacza to finansowanie z pieniędzy podatników tego niebezpiecznego eksperymentu społecznego na wielu polskich uczelniach. Niebezpiecznego dla, fundamentalnego oraz podlegającego konstytucyjnej ochronie przez Rzeczpospolitą Polską, dobra jakim jest rodzina wychowująca dzieci. 

Będziemy do skutku wzywać polskie władze, by wzorem rządu Premiera Orbana przerwały finansowanie rozwoju tego groźnego intelektualnego wirusa.

Blisko 24 tysiące podpisów zebranych pod załączoną petycją nie przyniosły jak dotąd żadnej reakcji jej adresata ministra Jarosława Gowina. Niemal identycznie było początkowo na Węgrzech, ale my, podobnie jak Węgrzy, nie zamierzamy rezygnować.

Zbierzemy jeszcze więcej podpisów, a jeśli to nie przyniesie rezultatów podejmiemy kolejne działania. Dlatego w tej chwili ważne jest, by każdy z Państwa, kto nie miał jeszcze okazji złożenia swojego podpisu, zrobił to teraz:

Ta sprawa powinna być ważna nie tylko dla rodzin wychowujących dzieci, ale dla wszystkich Polaków, którym nie jest obojętny los najmłodszych. Wierzę, że mają Państwo wielu znajomych, przyjaciół, czy członków rodziny, dla których ta sprawa jest równie ważna, dlatego bardzo proszę o przekazanie im tej wiadomości i zachęty do podpisania petycji.


Paweł Woliński z całym zespołem CitizenGO

8 października 2018

Mapa kościelnej pedofilii: Księża nie są pod ochroną i są także skazywani

Fundacja Nie Lękajcie się opublikowała tzw. mapę kościelnej pedofilii w Polsce. Co prawda podobnych map nie sporządzono w przypadku innych zawodów (nauczycieli, itp), czy nawet innych kościołów (np. prawosławnego), co już skłania do myślenia, ale pedofilia jest zjawiskiem obecnym w kościele katolickim i mapa to pokazuje.

Być może wbrew intencjom autorów i głoszonym wszem i wobec poglądom, mapa pokazuje że wcale nie jest prawdą by księża byli pod ochroną i nie byli skazywani przez polskie sądy. 59 spraw zakończyło się wyrokami (skazującymi).

Niestety autorzy, dopuścili się także zbitki o charakterze manipulacyjnej. Na  jednej mapie naniesiono różne sprawy o różnym ciężarze i stopniu wyjaśniania. I tak mapa zawiera naniesienia dotyczące ofiary duchownych, zgłoszenia osób poszkodowanych, sprawy zakończone wyrokami, czy sprawy opisywane w mediach. Niektóre sprawy zakończyły się prawomocnymi wyrokami, a w inne są w toku (i trudno przesądzić o ich końcowym wyniku, zwłaszcza jeżeli nie zapadł wyrok w I instancji). Wydaje się, że przyjęto zasadę, iż samo oskarżenie jest równoznaczne z potwierdzeniem czynu zabronionego. A przecież oskarżenie może być prawdziwe, ale też fałszywe. 

Warto polecić przy tym wszystkim zaznajomienie się ze sprawą Outreau we Francji z przełomu lat 90-tych i 2000, kiedy wsadzono do więzień rodziców za zmyślone gwałty i molestowania, bazując na zmyślonych twierdzeniach dzieci. Może zatem należało jednak zrobić nie jedną, a przynajmniej 2 mapy: spraw wyjaśnionych i w toku.

Ponadto pomieszano także ciężar spraw: gwałty i molestowania z posiadaniem pornografii dziecięcej (np. w Płońsku, Łoniów itd), a niezależnie od obrzydliwości tych czynów, to jednak nie to samo.

Co prawda nie można mówić o epidemii a skala zjawiska, uwzględniając wielkość instytucji kościelnej w Polsce wciąż jest mała, ale jeżeli nawet był jeden taki przypadek pedofilski - to o jeden za dużo, a Kościół powinien być bardziej stanowczy w tych sprawach.

6 października 2018

5 października 2018

Funkcje publiczne możliwe nadal z podwójnym obywatelstwem

4.10 Senacka Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji odrzuciła petycję Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE w sprawie podjęcia inicjatywy ustawodawczej dotyczącej zmiany ustawy z dnia 2 kwietnia 2009 r. o obywatelstwie polskim, w celu wprowadzenia wymogu posiadania wyłącznie obywatelstwa polskiego przez osoby pełniące funkcje publiczne. 

Negatywnie do petycji odniosło się ministerstwo spraw wewnętrznych i Administracji, ministerstwo spraw zagranicznych, przedstawiciele mniejszości niemieckiej. Zdecydowany sprzeciw wyrazili senatorowie PO (Rulewski, Pociej), a przewodniczący komisji z PIS (Mamątow) zaproponował odrzucenie petycji. 

Tak też się stało, w niepamięć odeszły stanowiska senatorskie wyrażone na poprzedniej komisji, że ograniczenie do wyłącznego obywatelstwa powinno dotyczyć niektóre funkcje państwowe (nie wszystkie). zob.
 https://serwis21.blogspot.com/2018/07/sejm-senat-rzad-tylko-dla-polakow.html

Do sprawy powrócimy - informuje Daniel Alain Korona ze Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE - ale w zakresie już konkretnych funkcji (posłów, senatorów, ministrów, prezydenta)

4 października 2018

Połączenie Elewarru i Zamojskich Zakładów Zbożowych. Rozstrzygnięcie do końca października?

Jak informuje Biuro Audytu i Kontroli Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa pismm z dn. 28 września 2018 r.  sprawa połączenia spółek Elewarr i Zamojskich Zakładów Zbożowych  (spółki zależnej od Elewarru) zostanie rozpatrzona do 31 października 2018 r. z uwagi na konieczność zebrania dokumentacji oraz dokonania jej analizy.

Z petycją o połączenie obu spółek wystąpilo 30 sierpna Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE. Stowarzyszenie argumentowało tą propozycję faktem iż Elewarr  (zajmujące się kupnem i sprzedażą zbóż) potrzebuje dokapitalizowania i dywersyfikacji działalności (ZZZ zajmuj się również produkcją mąki) a obie spółki konkurują między sobą na tym samym terenie.
zob. https://serwis21.blogspot.com/2018/08/elewarr-i-zamojskie-zakady-zbozowe-do.html

3 października 2018

Czyj to numer?

Co jakiś czas otrzymujemy telefony, których numer nic nam nie mówi. Niektóre mają charakter nękający, drażniący, pisze się o nich na różnych portalach, stronach intenetowych. Ale też może się zdarzyć numer, który nam nic nie mówi. Może to być  jakiś stary znajomy lub zwykła pomyłka.

Niektóre portale oferują rzekomo możliwość weryfikacji jak np. http://czyj-to-numer.pl. Po wpisaniu numeru, portal poprosi o kod. Ze strony dowiemy się że wynosi 0,31 zł za sprawdzenie 1 numeru i 30,75 zł za 100 numerów. Tyle że kod, które zostanie przesłany SMSem nie dotyczy jednego numeru, ale - 100 numerów. Zatem po co wpisać cenę sprawdzenia za 1 numer? Czy nie po to by zmylić internautę.

Po uzyskaniu dostępu, będzie można przejrzeć raport, czyli liczbę wyszukań, datę ostatniego sprawdzenia, do jakiej sieci należy, opinia, stopień niebezpieczeństwa. Informacj te są przydatne, ale portal nie podaje najważniejszej informacji - kto dzwonił, czyli kto jest właścicielem (nawet gdy chodzi o publiczny numer). Zweryfikowaliśmy to na podstawie publicznego numeru Stowarzyszenia Poskie Euro 2012/Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE.


PS: 
Podajemy kod umożliwiający nieodpłatną weryfikację numeru telefoniczngo na portal Czyj to numer?: IEBDBSRN.

2 października 2018

Polak brutalnie pobity w Nicei przez imigrancką bandę

Jak informuje RMF FM - 4 września ok. 23.00 bezdomny Polak został brutalnie zaatakowany przez imigrancką młodzieżową bandę w centrum Nicei na Francuskiej Riwierze! Na szczęście Polak nie doznał ciężkich obrażeń i następnego dnia mógł opuścić szpital.

Szokujące nagranie kilka dni temu sprawcy umieścili w internecie. Część z nich została już zatrzymana, ale główny napastnik i nagrywający kolega są ciągle poszukiwani. 

Francuskie media poinformowały o fakcie dopiero w ostatnich dniach. Na portalach społecznościowych nagranie rozpowszechniane było przede wszystkim przez stowarzyszenia „tożsamościowe” (broniące białej tożsamości europejskiej) i narodowe. 

30 września 2018

Wiceprezydent Gdańska uderza w prawa rodziców

W ostatnich dniach doszło do bardzo niepokojącej sytuacji – zastępca prezydenta Gdańska Piotr Kowalczuk skierował do dyrektorów szkół list, w którym uderza w prawo rodziców do wychowania dzieci. Urzędnik twierdzi, że warsztaty antydyskryminacyjne mają w tym mieście charakter obowiązkowy. W swoim piśmie podważa skuteczność przygotowanego przez Ordo Iuris rodzicielskiego oświadczenia wychowawczego. Instrukcja wiceprezydenta jest nie tylko sprzeczna z prawem, ale stanowi też wezwanie do jego łamania przez szkoły.


To kolejna odsłona bitwy o „Model na rzecz równego traktowania”, który pod pozorem troski o osoby niepełnosprawne i seniorów wprowadza do szkół oraz przedszkoli permisywną edukację seksualną. W liście do „Pań Dyrektor, Panów Dyrektorów, Nauczycieli i Nauczycielek gdańskich placówek oświatowych” wiceprezydent Gdańska w arogancki sposób występuje przeciwko rodzicom, którzy nie zgadzają się na to, by ich dzieci uczono o masturbacji i homoseksualnych konkubinatach.

Nierzetelna argumentacja


List gdańskiego włodarza jest nie tylko kontrowersyjny, ale przede wszystkim wprowadza w błąd dyrektorów i nauczycieli. Próba zakwalifikowania warsztatów antydyskryminacyjnych do szkolnej podstawy programowej jest poważnym nadużyciem i nie ma żadnego uzasadnienia. Zajęcia z ideologii ruchu LGBT, w odróżnieniu od takich przedmiotów jak matematyka, biologia czy język polski, nie mieszczą się w programie edukacji szkolnej, dlatego uczestniczenie w nich uzależnione jest od zgody rodziców.

Umieszczenie warsztatów antydyskryminacyjnych w ramach lekcji obowiązkowych jest próbą obejścia praw rodziców i odebrania im możliwości wpływu na treści przekazywane dzieciom w szkole.

Zgodnie z obowiązującym prawem rodzicielskie oświadczenia wychowawcze według wzoru udostępnionego przez Instytut Ordo Iuris wywiera natychmiastowy skutek prawny i uwalnia rodziców od obowiązku oddania dziecka w ręce edukatorów „Modelu na rzecz równego traktowania”. W obliczu tak nieuczciwych wytycznych władz Gdańska tym bardziej zachęcam wszystkich rodziców do korzystania z tego instrumentu, który stanowi praktyczną realizację ich praw.

Obronimy rodziców, dyrektorów i nauczycieli


Można się spodziewać, że wielu dyrektorów i nauczycieli, w dobrej czy złej wierze, podejmie próbę realizacji zawartych w liście wytycznych i będzie narzucać dzieciom szkodliwą edukację seksualną. Pragnę zapewnić, że nasi prawnicy udzielą pomocy prawnej wszystkim – zarówno rodzicom, jak i dyrektorom oraz nauczycielom – którzy chcą chronić niewinność dzieci i postępować zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem. Osoby, które doświadczyły nadużyć w tej sprawie, bardzo proszę o kontakt na adres dzieci@ordoiuris.pl. Postaramy się niezwłocznie skontaktować się z Państwem i udzielić pomocy prawnej.

Jerzy Kwaśniewski - prezes Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris

29 września 2018

Dlaczego nie wybieram się na "Kler"?

Filmu "Kler" ani nie oglądałem, ani nie wybieram się na niego. Dlaczego? 

Otóż po pierwsze filmy z reguły rzadko odzwierciedlają rzeczywistość, najczęściej stanowią jej skrzywienie w większym lub mniejszym stopniu, a niejednokrotnie zawierają zafałszowania i nieprawdy. Mówię nie o tylko o filmach tzw. społecznych, ale także o innych. Przykładowo jeżeli osoba skacze z powyżej 30 metrów do wody, to raczej nie przeżyje, bo woda wówczas jest jak skała. Takich nieprawd, nieścisłości jest w filmach co niemiara, rzecz w tym że wiele osób nie uzmysławia sobie tego. Jeżeli chodzi o filmy społeczne, to warto zauważyć że człowiek jest osobą złożoną, i tą złożoność trudno z natury rzeczy przedstawić w ciągu 90 minut. Tym bardziej gdy chodzi o  złożoność takiej instytucji jaką jest Kościół Katolicki

Po drugie wiele filmów tworzy się z określoną tezą. Tak było też w przypadku filmu "kler". Celem nie było przedstawienie złożoności Kościoła Katolickiego, ale uderzenie w jego podstawy, wykorzystując skądinąd rzeczywiste zjawiska mające miejsca w kościele. Niedwuznacznie wynika to, z publicznych wypowiedzi reżysera Smarzowskiego, który nie ukrywa antykościelnego nastawienia. Problem w tym, że negatywne zjawiska urosły w jego filmie prawie do rangi istoty kościoła, a nie jego marginesu. Pieniądze, seks, alkohol i pedofilia występują, ale nie to stanowi istotę kościoła katolickiego, w którym występuje także charytatywność, misyjność, i inne pozytywne wartości. Film ten bardzo mnie rozczarował. Nie dlatego, że pokazuje wspomniane zło, ale że czyni to w sposób niesłychanie tendencyjny, wręcz propagandowy. Miałem wrażenie, że scenariusz pisał ktoś, kto zna Kościół katolicki nie z autopsji, ale jedynie z podglądania "przez dziurkę od klucza" lub z opracowań IV Wydziału Służby Bezpieczeństwa, który w czasach komunizmu miał zwalczać "reakcyjny kler" – napisał ksiądz Isakowicz-Zaleski. Tak jak różni są ludzie, różni są księża, jedni ofiarni oddający się pomocy bliźniemu, inni biurokraci i karierowicze, inni nastawieni na kasę, a jeszcze inni ulegających dewiacji czy patologii. Rzecz w tym że widzowie mogą potraktować film nie jako ukazanie indywidualnych postaw, ale jako prawdę objawioną o całym kościele (czy nie dlatego nazwano film - "Kler"?). A taki obraz jest i będzie fałszywy, z racji niepełności.


Po trzecie nie lubię uczestniczyć w sterowanych akcjach, nagonkach, a film "kler" właśnie wpisuję się w obecną nagonkę anty-kościelną. W tej manipulacji uczestniczą tzw. "postępowe" media, świat artystyczny (w którym pedofilia i inne zjawiska dewiacyjne nie są przecież rzadkie) czyli te środowiska, które np. broniły Romana Polańskiego, sprzeciwiały się ustanowieniu rejestru pedofilów itp. A zatem nie chodzi o realność i zwalczanie negatywnych zjawisk, ale jedynie o osłabienie Kościoła. Ciekawe, że o zjawisku pedofilii mówi się już tylko w kontekście duchownych, tak jakby już nie było pedofilów wśród innych zawodów.

Mam wiele zastrzeżeń do działań i niektórych postaw w Kościele. Sam Kościół wymaga moim zdaniem zasadniczych zmian w zakresie form, procedur, prawa kanonicznego. Wiele duchownych zachowuje się jak piąta kolumna w kościele, zachowując się nieprzyzwoicie, by nie użyć mocniejszych słów. To prawda i oczekuję, że Kościół (instytucjonalny) podejmie w końcu w tym zakresie właściwe działania. Ale też nie lubię być manipulowanym i to za własne pieniądze (oprócz ceny biletu, przypomnę iż film był finansowany także ze środków publicznych), a seanse filmowe w kinach są elementem procesu tej manipulacji.

dr Daniel Alain Korona

28 września 2018

Kasa, ulgi, przywileje dla "zaprzyjaźnionych", a ponadto obiecanki cacanki czyli Rafał Trzaskowski

26 września Stowarzyszenie Wolnego Słowa zorganizowało spotkanie z Rafałem Trzaskowskim, kandydatem na prezydenta stolicy (zdjęcie z facebook'a). 

Jak informuje wio.waw.pl W zakresie pomocy organizacjom pozarządowym  kandydat koalicji obywatelskiej obiecał nową politykę wobec działań organizacji pozarządowych, aby je wzmacniać. Polegać to ma na mocniejszym wsparciu w sensie wynajmu czy opłat, czy też możliwość prowadzenia działalności gospodarczej w lokalach, która nie byłaby objęta podwyższoną stawką czynszu. Innymi słowy znów mieszkańcy tak jak w latach ubiegłych będą musieli finansować równiejszych. Jak praktyka uczy dla niektórych będą ulgi, a dla innych kopniaki (czyli nie otrzymają żadnego wsparcia, bo ich idee np. antyimigracyjne nie będzie odpowiadać włodarzom miasta).

Odnośnie opozycji antykomunistycznej jedna z propozycji dotyczyła przyznania darmowej komunikacji miejskiej zamiast dotychczasowej ulgowej 50%. Kandydat obiecuje, ale to właśnie radni PO odrzucała w minionej kadencji petycje dot. przyznania 100% ulgi dla weteranów z lat 1956-89. Wiele to mówi o wiarygodności kandydata i jego formacji.

Pan poseł poparł pomysł Stowarzyszenia Wolnego Słowa – stworzenie jak informuje prezes SWS - w naszym lokalu domu weterana, czyli miejsca, w którym działacze opozycji antykomunistycznej mogliby mieć swoje miejsce w Warszawie, a także uzyskać wsparcie. "W naszym lokalu" i "wsparcie" - To się nazywa załatwianie swoich spraw?

Innymi słowy obietnica kasy, ulgi i przywilejów dla zaprzyjaźnionych organizacji, obiecanki cacanki w zakresie komunikacji miejskiej dla weteranów. 

27 września 2018

Unieważnienie podwyżek wieczystego w Warszawie? Rozstrzygnięcie po wyborach samorządowych

Projekt ustawy ws. unieważnienia podwyżek opłat rocznych użytkowania wieczystego w Warszawie w latach 2009-2018 trafił pod obrady senackiej komisji praw człowieka, praworządności i petycji. Autorem petycji - projektu było oczywiście Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE. Komisja nie rozstrzygnęła petycji, przyjęła sugestie przewodniczącego senatora Mamątowa (PIS) i wystąpieniu o opinię do Ministerstwa Sprawiedliwości oraz Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Sposób referowania petycji przez przedstawiciela Senatu był dziwny. Nie przytoczono podstawowych argumentów z uzasadnienia (które jednoznacznie wskazywały na patologię w aktualizacjach rocznych, naruszenie prawa przez SKO i sądy). Przedstawiciel Urzędu Miasta wyraził zdecydowany sprzeciw, bo rzekomo użytkownicy mogą bronić swoich racji w postępowaniu odwoławczym. Senator Pociej (PO) niby solidaryzował się z Warszawiakami, ale wystąpił przeciw rozpatrywaniu petycji, gdyż ingeruje w indywidualne rozstrzygnięcia. Owszem unieważnia globalnie (a nie indywidualnie) rozstrzygnięcia, podjęte bezprawnie przez Prezydenta Miasta, Zarządy Dzielnic, SKO i sądy, a ustawodawca ma prawo przyjąć taką ustawę.

W związku z wystąpieniem o opinię do ministerstw, rozstrzygnięcie zapadnie już po wyborach samorządowych, gdy będzie można już zignorować głos warszawiaków.