25 października 2014

Prosimy Senat, aby uniemożliwił zawieranie "małżeństw" homoseksualnych

Podczas najbliższego posiedzenia senacka komisja ustawodawcza będzie rozpatrywać ustawę Prawo o aktach stanu cywilnego (druk senacki 729), która przewiduje wprowadzenie "zaświadczeń o stanie cywilnym". Pod tym niegroźnym dokumentem kryje się poważne zagrożenie obejścia polskiego prawa i umożliwienia zawierania "małżeństw" homoseksualnych (i np. poligamicznych). Polecam Państwa uwadze petycję przygotowaną przez ekspertów Ordo Iuris: 
którzy wyjaśniają, że "wprowadzenie proponowanych zaświadczeń stanowi ustawową instytucjonalizację mechanizmu służącego obejściu polskich unormowań konstytucyjnych poświadczających tożsamość małżeństwa jako związku jednej kobiety i jednego mężczyzny (art. 18 Konstytucji). Jeśli proponowane rozwiązanie zostanie przyjęte, pojawi się problem tego, jak traktować zawarte np. w Belgii, na podstawie polskich dokumentów urzędowych, ”małżeństwo” homoseksualne w kontekście obowiązującej Polskę zasady swobodnego przepływu osób wewnątrz UE. Odmawiając traktowania takich związków jak małżeństwa, Polska może narazić się na unijne sankcje za praktyki dyskryminacyjne. W skrajnych sytuacjach może to prowadzić nawet do konieczności przyzwolenia na adopcję dzieci przez takie związki.Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, które przygotowało tę regulację, podaje sprzeczne informacje dotyczące rzeczywistych celów wprowadzenia "zaświadczeń". Podczas aktualnie toczącej się debaty, przedstawiciele MSW zaprzeczają, że "zaświadczenia o stanie cywilnym” umożliwią zawieranie małżeństw jednopłciowych za granicą. Jednak jeszcze rok temu urzędnicy MSW dowodzili, że nowe zaświadczenia są projektowane właśnie po to, aby umożliwić obywatelom Polski zawieranie małżeństw jednopłciowych w państwach, w których zostały one zinstytucjonalizowane."
Poprośmy senatorów o stosowną poprawkę, która polegać ma na tym, że w projekcie ustawy – Prawo o aktach stanu cywilnego po art. 49 ust. 2 pkt 2) dodaje się pkt 3) o następującej treści: "Niniejsze zaświadczenie nie może służyć do zawarcia związku małżeńskiego lub innego związku cywilnego, w szczególności sprzecznego z polskim porządkiem prawnym”.
Serdecznie pozdrawiam wraz z całym Zespołem CitizenGO. Dziękuję, że działają Państwo z nami!
Magdalena Korzekwa
Polish Campaigns Manager

Dotacje z Unii a zysk firm

a składki idą większe niż dotacje
z facebook'a


ZMIANA CZASU


26.10 Częstochowa - Polacy już czas

Kolejna afera zamieciona


O niedopuszczenie do emisji w TVP propagandowego spotu

W sprawie "genderowej" Konwencji Rady Europy informujemy, że w poniedziałek posłowie przegłosowali formalny wniosek o zbadanie zgodności Konwencji z Konstytucją, co potrwa co najmniej dwa tygodnie! To dobra wiadomość. Motywujmy się do dalszego stawiania oporu. Za pośrednictwem CitizenGO zaprotestowaliśmy już prawie 100.000 razy! Taki silny opór społeczny nie pozwala na przyjęcie tego dokumentu za naszymi plecami.
Dziś piszę w sprawie propagandowego spotu, jaki zamierza wyemitować TVP: http://www.citizengo.org/pl/o-usuniecie-spotu-promujacego-homozwiazki.
Postulat legalizacji "związków partnerskich" jest pierwszym krokiem do wprowadzania innych przywilejów dla par różnych od małżeństwa, z adopcją dzieci włącznie. Takie jest doświadczenie krajów Zachodu. Nie ulega wątpliwości, że każdy człowiek ma niezbywalną godność i że każdemu należy się szacunek, niezależnie od tego, kim dana osoba jest i jak żyje. Jednak to jej postawa decyduje o tym, czy będziemy się przed nią bronić czy zawierzać jej los innych osób. To zobowiązuje nas do obrony zwłaszcza tych, którzy sami bronić się nie mogą, czyli dzieci. Właśnie dlatego nie możemy godzić się na prawo, które uderzałoby w godność człowieka, działałoby na jego niekorzyść i pozbawiałoby go optymalnych warunków rozwoju. Zdrowy rozsądek potwierdzają liczne badania naukowe (np. prof. Douglas'a Allen'a, prof. Marka Regnerusa i in.), z których wynika, że nie ma lepszego dla dzieci środowiska rozwoju od naturalnej rodziny: mamy i taty. 
Link do petycji skierowanej do prezesa TVP Juliusza Brauna dot. propagandowego spotu:
Jak piszą Autorzy - eksperci Ordo Iuris: "W najbliższym czasie Telewizja Polska zamierza emitować propagandowy spot promujący legalizację w Polsce homoseksualnych związków partnerskich. Ma on być nadawany w godzinach 6-18 a więc w porach największej oglądalności przez dzieci.
Spot "Najbliżsi obcy" przedstawia dzień z życia dwóch lesbijek, ukazując bohaterki w sytuacjach właściwych dla tradycyjnego małżeństwa. Spot dokonuje w ten sposób zestawienia, którego celem jest wywołanie wrażenia emocjonalnej bliskości widza i obu kobiet, co ma prowadzić do obniżonego krytycyzmu wobec politycznych postulatów środowiska osób homoseksualnych. Jednocześnie celowo pominięta jest kwestia uzasadnienia dla konstytucyjnej afirmacji małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny - ich zdolność do prokreacji oraz stworzenia stabilnego środowiska rozwoju dla dzieci, czyniące z rodziny fundamentalną komórkę społeczną. Spot nawołuje w ten sposób do poparcia sprzecznej z art. 18 Konstytucji RP prawnej instytucjonalizacji związków partnerskich osób homoseksualnych."
A w treści petycji skierowanej do p. Juliusza Brauna - Prezesa TVP:
"Spot ten przedstawia związek dwóch kobiet jako funkcjonalnie nieróżniący się istotnie od związku małżeńskiego, natomiast rzekomo gorzej - i przez to rzekomo niewłaściwie - przez prawo polskie traktowany. Ten przekaz bez wątpienia podważa ład konstytucyjny Rzeczypospolitej. Artykuł 18 Konstytucji jest normą ustrojową ustanawiającą szczególną ochronę dla małżeństwa. Działania obliczone na instytucjonalizację związków, których nie sposób uznać za małżeństwo, niewątpliwie naruszają tę normę ustrojową.
Treść spotów łamie również regulamin Komisji ds. Kampanii Społecznych TVP. Dokument ten wyraźnie nakazuje, aby treść przekazów była zgodna z polskim prawem i powinna dotyczyć w szczególności m.in. działań służących umacnianiu rodziny i zwalczania patologii społecznych.
Kampania zbiega się w czasie z planowanymi głosowaniami w Sejmie nad dwoma projektami ustaw o związkach partnerskich, autorstwa Twojego Ruchu i SLD. Autorem spotu jest Kampania Przeciw Homofobii, której wieloletnim prezesem był Robert Biedroń, aktualnie poseł Twojego Ruchu i współautor jednego z projektów ustawy.
Wzywamy prezesa TVP Juliusza Brauna do niedopuszczenia do emisji tych skandalicznych spotów na antenie telewizji publicznej."
Dziękuję za Państwa zaangażowanie i zapewniam, że to ostatni mail z naszej strony w tym tygodniu : )
Serdecznie pozdrawiam wraz z całym Zespołem CitizenGO
Magdalena Korzekwa
Polish Campaigns Manager

POLSKA ZAPŁACI ZA SZCZYT KLIMATYCZNY

Premier Ewa Kopacz, rząd, działacze PO znów ogłosili wielki sukces po szczycie klimatycznym w Brukseli. Kraje Unii zgodziły się na bardzo ryzykowny plan obniżenia do 2030 roku emisji szkodliwych gazów o 40 proc. (w porównaniu z rokiem 1990). Ustalono, że udział energii ze źródeł odnawialnych w całkowitym zużyciu energii elektrycznej do 2030 roku ma wynosić co najmniej 27 proc. Kraje biedniejsze w tym Polska będzie mogła przekazywać darmowe pozwolenia na emisję CO2 elektrowniom. Niby uzyskaliśmy wiele, ale w rzeczywistości rząd po raz kolejny skapitulował wobec żądań wielkich zachodnich państw. 31 mld w ramach darmowych certyfikatów dla polskich elektrowni i dla przemysłu przy kosztach rzędu 100-200 mld, to niewielki ułamek. 7,5 mld zł z tzw. rezerwy na modernizację sektora energetycznego w gestii Europejskiego Banku Inwestycyjnego zaś to kropla w morzu potrzeb. Zatem Polska zapłaci i nawet nie wprowadza opłat wyrównawczych (ekologicznych) od towarów importowanych z krajów, które nie podejmują działań na rzecz ochrony środowiska i zmniejszenia CO2.

24 października 2014

POLICJA ROZBIJA WIEC NIEZŁOMNYCH a SĄD NIELEGALNIE UTAJNIA SPRAWĘ o POMNIK OKUPANTA

RUCH BYŁYCH I PRZYSZŁYCH WIĘŹNIÓW POLITYCZNYCH
"NIEZŁOMNI"



              PRL POWRACA W NOWYM SĄCZU

POLICJA ROZBIJA WIEC WYBORCZY,
 SĄD NIELEGALNIE  UTAJNIA SPRAWĘ FUNKCJONARTIUSZY BRONIACYCH MONUMENTU OKUPACYJNEJ ARMII CZERWONEJ!


Biuro Prasowe NIEZŁOMNYCH informuje, że 23.10.2014 miał ruszyć proces znanego opozycjonisty Zygmunta Miernika przeciwko policji. Sąd Rejonowy w Nowym Sączu bezprawnie chciał utajnienia, a więc wyłączenia jawności procesu, mimo że na sprawie stawiło się wielu przedstawicieli mediów, a także działaczy Niezłomnych z Solidarności Walczącej, Konfederacji Polski Niepodległej - Niezłomni na czele z Adamem Słomką, przedstawicieli środowisk represjonowanych w czasach PRL oraz członków Klubu Gazety Polskiej. Zygmunt Miernik, który po brutalnej interwencji policji miesiąc temu w obronie monumentu Armii Czerwonej w Nowym Sączu spędził w szpitalu ponad tydzień, złożył w związku z tym wniosek o wyłączenie sędziego, który bez podstaw prawnych i wbrew orzeczeniom Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i Sadu Najwyższego, wbrew interesowi społecznemu próbował zatuszować bezprawne działania policji wobec patriotów domagających się rozbiórki rosyjskiego symbolu, który bezprawnie stoi od 1992 roku w Nowym Sączu!

Jednocześnie po zakończeniu posiedzenia Sądu Rejonowego w Nowym Sączu w w/w sprawie lokalna policja napadła na wiec wyborczy Komitetu Wyborczego "Oburzeni" i zatrzymała siłą (wlokąc za ręce i nogi do radiowozów) blisko 20 działaczy (i przypadkowych przechodniów) z różnych patriotycznych środowisk, w tym Krzysztofa Bzdyla - lidera krakowskiego Związku Konfederatów Polski Niepodległej 1979-89, który "za wybitne zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce, za osiągnięcia w podejmowanej z pożytkiem dla kraju pracy zawodowej i społecznej"- został odznaczony przez Prezydenta Lecha Kaczyńskiego - Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

Postawę sądu oraz napaść policji na spokojny wiec  utrwalili dziennikarze  – niebawem film ukaże się w internecie.
Najwyraźniej policja z Nowego Sącza powróciła do  działalności z czasów PRL i tradycji Milicji Obywatelskiej rozbijając legalny wiec wyborczy prowadzony na mocy ustawy "Kodeks wyborczy".
Nasze środowisko nie jest więc zdziwione honorowaniem „Klub Generałów Policji RP” fety z okazji 85. rocznicy urodzin gen. MO, byłego komendanta głównego Milicji Obywatelskiej w latach 1973-78, członka Komunistycznej Partii Belgii, PPR i PZPR Mariana Janickiego. Do tego forum generałów MSW korzysta z domeny policji oraz adresu i pomieszczeń, pod którym mieści się m.in. Departament Społeczeństwa Informacyjnego MSW czy Biuro Logistyki Policji Komendy Głównej Policji. Zresztą o „osiągnięciach” gen. MO Mariana Janickiego rozpisywał się m.in. wrocławski IPN i są one ogólnie dostępne. Władze policji w Nowym Sączu najwyraźniej tego typu "honorowanie" biorą za przyzwolenie na stosowanie nielegalnych metod działania z czasów państwa komunistycznego.

Dodajemy, że dziś mamy rocznicę dnia hańby w polskim parlamencie. 23 października 1996 r. Sejm III kadencji RP przyjął głosami m.in. SLD i PSL uchwałę uwalniającą gen. Wojciecha Jaruzelskiego i jego towarzyszy od odpowiedzialności konstytucyjnej za to, co zrobili w roku 1981. Dzień ten przeszedł do historii. Dodajemy, że wniosek o pociągnięcie do odpowiedzialności komunistycznych zbrodniarzy został złożony przez Klub Parlamentarny KPN w dniu 6 grudnia 1991 r.

Nowosądecka policja oraz sądownictwo najwyraźniej zapominają, że w III RP obowiązują standardy europejskie, a nie putinowskie i łamią m.in. art. 19 Konstytucji RP.

Domagamy się natychmiastowego wyciągnięcia konsekwencji personalnych i dyscyplinarnych za tego rodzaju godne pożałowania przejawy represji politycznych.

Biuro Prasowe "Niezłomni"
(-) Ireneusz Wolański
Nowy Sącz, 23.10.2014 r.; godz. 15:45

prosimy o publikacje i rozpowszechnianie info

---------------------------------

Relacja w TVP Kraków


liczne relacje nadało radio Zet, Radio pr III, IAR oraz  prasa

23 października 2014

AFERA BANKOWA? KNF UKRYWA POZIOM RYZYKA BANKÓW

15.10 Komisja Nadzoru Finansowego uznała, że argumentacja przedstawiona przez Stowarzyszenie Polskie Euro 2012 nie wykazuje szczególnie istotnego interesu publicznego, które umożliwiłyby udostępnienie informacji publicznej przetworzonej tj. oceny BION poszczególnych banków komercyjnych za 2012 rok (DKS/0511/27/2014/JC). W związku z powyższym KNF z urzędu wszczął postępowanie w przedmiocie odmowy udostępnienia informacji ublicznej we wskazanym zakresie.
Przypomnijmy, iż Stowarzyszenie Polskie Euro 2012 zwróciło się o udostępnienie ocenę BION poszczególnych banków za rok 2012 i 2013. Najpierw Komisja twierdziła iż potrzeba analiz, potem stwierdziła iż trzeba wykazać szczególny interes, a teraz odmawia udostępnienia ale zamiast wydać decyzję o odmowie udzielenia informacji (zgodnie z ustawą), wszczyna postępowanie w przedmiocie odmowy udzielenia informacji. To typowe przewlekanie sprawy.

Przypomnijmy, iż 25 września w piśmie do Komisji, Stowarzyszenie wykazało nie tylko, że ocena BION nie jest informacją przetworzoną, ale nawet gdyby była takową to istnieje szczególny publiczny dla ujawnienia oceny. Stowarzyszenie stwierdziło m.in., że 

KNF uznało, że żądana ocena BION dla poszczególnych banków stanowi „informacja publiczna przetworzona”. Za informację przetworzoną "uważa się taką, której udostępnienie wiąże się z zaangażowaniem dodatkowych sił czy środków osobowych lub finansowych lub których przygotowanie wymaga wytworzenie zestawień czy obliczeń na podstawie posiadany danych, w związku z żądaniem wnioskodawcy na podstawie kryteriów przez niego wskazanych". Tymczasem Stowarzyszenie nie prosi o informacje wymagające dalszego przetwarzania, ale o końcowe oceny BION banków komercyjnych, które dla poszczególnego banku KNF przesyła w postaci listu (do prezesa lub wiceprezesa banku) najczęściej kilkustronnicowe, zawierające oceny banku i wyjaśnienia do tych ocen. Są to informacje, które zostały już dawno opracowane, przesłane odpowiednim bankom, i których udostępnienie nie wymaga żadnych, ale żadnych dodatkowych zestawień, analiz czy obliczeń, wystarczy mail z załączonymi plikami listów.

Odnośnie szczególnie istotnego interesu publicznego, oceny BION to zwracamy uwagę, że wynika ona z samej natury tej oceny, która gdyby nie miała szczególnie istotnego interesu publicznego wówczas nie byłaby w ogóle sporządzona. Jak przyznaje sam KNF na swojej stronie internetowej "Od oceny BION jest uzależniona intensywność działań nadzorczych, w szczególności o charakterze inspekcyjnym", co świadczy o znaczeniu tej oceny. Gdyby ocena BION nie byłaby istotna to KNF także nie nakładałby kary na członków zarządu banków za nieprzekazanie w wyznaczonym terminie, informacji niezbędnych do aktualizacji oceny nadanej w ramach procesu BION. Także fakt, iż kontrola NIK w zakresie działań związanych z bezpieczeństwem sektora finansowego w latach 2010-2011 zajmowała się także oceną BION świadczy o znaczeniu tej oceny. Skoro BION w bankach ocenia m.in. ryzyko kredytowe, ryzyko rynkowe (czyli ryzyko utraty wartości aktywów, wzrostu poziomu zobowiązań), ryzyko płynności (czyli niewywiązania się z bieżących zobowiązań w wyniku niedopasowania przepływów finansowych), ryzyko operacyjne (czyli prawdopodobieństwo wystąpienia straty związanej z niedostateczną efektywnością działań ludzi, systemów, procesów zachodzących w podmiocie oraz czynnikami zewnętrznymi), ryzyko biznesowe, ryzyko kapitałowe (wynikające z niezapewnienia kapitału wystarczającego do absorpcji strat nieoczekiwanych), ryzyko zarządzania (związane z niewłaściwym zarządzaniem, złą identyfikacją i ograniczaniem ryzyka prowadzonej działalności, brakiem lub niewystarczającym działaniem kontroli wewnętrznej, nieodpowiednim stosowaniem procedur wewnętrznych lub ich nieprzestrzeganiem), to siłą rzeczy, te informacje nt. poziomów ryzyk ma znaczenie dla klienta lub akcjonariusza banku.

Ocena, wiedza w zakresie powyższych ryzyk jest istotne przy podjęciu decyzji dla lokowania pieniędzy w danym banku (bezpieczeństwo lokat, powyżej 100 tys. euro nie ma żadnych gwarancji BFG). Przy dużym poziomie ryzyka, zarządzania, kapitałowym lub płynności skłonność do lokowania w tym banku będzie znacząca mniejsza i odwrotnie. A zatem informacje o poziomie ryzyk czyli ocena BION będzie istotna dla podjęcia decyzji lokacyjnej w danym lub innym banku.

BION również ma znaczenia dla podejmowania decyzji w zakresie kupna czy sprzedaży akcji banku. Podejmuje się je bowiem na podstawie dostępnych informacji w tym dot. także oceny zarządzania, poszczególnych ryzyk, a zwłaszcza ryzyk finansowych. Warto przy tym zauważyć, iż sam KNF w grudniu 2013 r. zalecił wypłaty dywidendy przez ubezpieczycieli i banki w zależności m.in. od oceny BION nie gorszej niż 2,5 za rok 2012 wprowadził mechanizm wpływu oceny BION na dywidendę i cenę akcji.  A przecież są to elementy które mają istotne znaczenie dla kupna lub sprzedaży akcji danej instytucji finansowej przez inwestorów i akcjonariuszy.

Najwyraźniej KNF gra na zwłoke, bo chce ukryć prawdziwy poziom ryzyka banków działających w Polsce. Zamiast tego tworzy publiczne oceny i raporty nt. SKOKów, których wiarygodność jest wątpliwa, uwzględniając negatywny stosunek KNF do SKOKów wogóle oraz podjęte przez Komisję działań w celu sparaliżowania działalności SKOKów. Gdyby okazało się, że sektor bankowy niesie znaczny poziom ryzyka, to wówczas cała konstrukcja KNF kierowania uwagi na SKOKi okazałoby się jedynie próbą ukrywania znaczącej afery bankowej. Dodajmy przy tym, iż tzw. gwarancje bankowe BFG, którymi mami się obywateli są w rzezywistości puste, nie starczy bowiem na zaspokojenie ewentualnych roszczeń choćby jednego większego banku w Polsce. Cała sprawa oczywiście zakończy się wcześniej czy później w sądzie administracyjnym, ale Komisja liczy, iż minie znaczny okres, ocena BION się zdezaktualizuje i będzie można twierdzić, że sytuacja uległa zmianie (a nowej oceny znów się nie ujawni, co zmusi do długotrwałego kolejnego sporu).

Odmowa udostępnienia oceny BION świadczy, iż poziom ryzyka w bankach albo jest niewłaściwy, zbyt duży, albo że ocena BION nie odzwierciedla stanu faktycznego (jak twierdzą sami bankowcy) chociaż wpływa ona na fakt wypłaty dywidendy. W każdym wypadku postawa KNF świadczy, iż prawdopodobnie możemy mówić już o aferze bankowej.




22 października 2014

CYRK RZĄDZĄCYCH ZA NASZE PIENIĄDZE

Cyrk w wydaniu Marszałka Sejmu - Radosława Sikorskiego. Udzielił wywiadu dla amerykańskiego czasopismo "Politico", w którym stwierdził, że Putin zaproponował Tuskowi (wówczas premier rządu RP) w czasie spotkania rozbiór Ukrainy. Tusk miał nie zareagować, bo rozmowa była nagrywana. W mediach i wśród polityków zawrzało, bo z tą wiedzą prawdopodobnie nic nie uczyniono. Następnie Radosław Sikorski opowiadał, że rozmowa z portalem Politico była nieautoryzowana, później stwierdził, że autor tekstu dokonał nadinterpretacji, na konferencji uciekł przed dziennikarzami (odesłał do wywiadu w Gazecie Wyborczej i przerwał konferencję) a na koniec już na kolejnej konferencji oznajmił, że… zawiodła go pamięć i spotkania Tuska z Putinem w Moskwie nie było w ogóle. 
Groteskowe były zachowania polityków PO - którzy mówili o niezręczności, że sprawy już nie ma, a nieoceniony poseł Stefan Niesiołowski obwinił dziennikarzy (cyt.  To nie była kompromitacja ani PO, ani marszałka Sejmu. Mamy do czynienia z nagonką. Część dziennikarzy kłamie i uprawia niszczenie polityków. To dziennikarska szczujni). Skompromitowała się przy okazji premier Kopacz, która chcą udawać stanowczość udzieliła reprymendy Marszałkowi Sejmu, stwierdzając iż Nie będę tolerować standardów, które spróbował wczoraj zaprezentować marszałek Radosław Sikorski. Jak widać Marszałek Sejmu jest tylko błaznem na usługach premiera. Oczywiście premier miała prawo (a nawet powinna) wyrazić swoje zdanie, ale Marszałek nie jest przecież jej wasalem czy podwładnym pani premier. Co najwyżej mogła powiedzieć, iż nie aprobuje i że jako poseł, wiceprezes PO wnioskuje o dymisję marszałka. Tylko tyle i aż tyle.
Rządzący znów fundują nam cyrk, za nasze publiczne pieniądze. Rozumiemy, że chcą wyeliminować konkurencję czyli satyryków. Cyrk trwa, problemy nie są rozwiązywane i to wszystko za nasze pieniądze. Może wreszcie czas wyzwolić kraj od tych bałwanów.

21 października 2014

HOMOLESBIJSKA TELEWIZJA PUBLICZNA

Telewizja Polska nieodpłatnie wyemituje spoty promujące związki par homoseksualnych, w których pokazuje się życie takiego związku oraz sugeruje się że polskie prawo jest krzywdzące dla osób żyjących w związkach jednopłciowych. Spoty przygotowane zostały przez Kampanię Przeciw Homofobii. Jak władze TVP uzasadniają nieodpłatność spotów?  Kampania Przeciw Homofobii traktowana jest na równi z innymi organizacjami pożytku publicznego. Telewizja Polska jest nastawiona na propagowanie otwartości i tolerancji, a spot "Najbliżsi obcy" jest przykładem dobrze zrealizowanej kampanii - zarówno pod względem warstwy wizualnej, jak i merytorycznej - która naświetla ogólnospołeczny problem.
Nasze pieniądze jak widać mają służyć homolobby. Ciekawe czy TVP wyemitowałby zatem bezpłatnie spoty np. na rzecz obywatelskiego projektu ustawy ws. obniżenia opłat wieczystego? Raczej nie. Fakt emitowania nieodpłatnie powyższych spotów potwierdza rację tych, którzy odmawiają płacenia abonamentu RTV. Stowarzyszenie Interesu Społecznego "Wieczyste" i Serwis21 udostępniły wzory wniosków o umorzenie opłat czy zarzuty do postępowania egzekucyjnego. SZKODA PIENIĘDZY NA TVP.

W odpowiedzi na kampanię TVP, z naszej strony będziemy promować nieodpłatnie Hulajnogę, czyli Polskę bez Pedałów (oczywiście rowerowych).


Opozycjonista stracił wzrok wskutek pobicia a prokurator żąda kary dla poszkodowanego a nie dla sprawców

Czy weteran opozycji antykomunistycznej, który stracił wzrok wskutek pobicia przez MO, może być dziś oskarżonym za to, że chciał uzyskać pomoc od instytucji państwowej w sprawie represji jakie dotknęły go w latach 70-tych? Taka sytuacja przydarzyła się panu Kazimierzowi Buśkiewiczowi.

30.09 prokuratura rejonowa Bydgoszcz Południe przesłała do Sądu Rejonowego w Bydgoszczy IV Wydział Karny akt oskarżenia o popełnienie przestępstwa z art.233§1 kk (złożenia zeznań niezgodnych z prawdą, czyn zagrożony karą 3 lat więzienia). Jak czytamy w uzasadnieniu postanowienia zarzutów pan Kazimierz miał niezgodnie z prawdą zeznać, iż w związku z prowadzoną działalnością opozycyjną w Komitecie Obrony Robotników był w latach 1976-79 prześladowany przez funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej w Grudziądzu poprzez wielokrotne zatrzymywanie, przeprowadzanie przeszukań mieszkania, aresztowanie i pozbawienie wolności w okresie od marca do czerwca 1970 r. oraz dwukrotne pobicie go przez funkcjonariuszy Milicji wskutek czego doznał obrażeń ciała w tym uszkodzenia nerwu wzrokowego. Prokuratura przyznaje, iż dochodziło do interwencji Milicji Obywatelskiej, ale ich przyczyną miało być nadużywanie alkoholu, wszczynaniu awantur, a karę pozbawienia wolności był za znęcanie się nad członkami rodziny.

Problem w tym, że ten obraz prokuratury rozmija się z materiałem dowodowym i zeznaniami świadków. Dotarliśmy do protokołu przesłuchania pana Kazimierza z dn. 29.08.2013 r. Pan Kazimierz stawił się jako pokrzywdzony czyli osoba, która doznała krzywdy i która chce uzyskać stosowne dokumenty. W zeznaniach opisuje swoją historię opozycyjną w tym pobicie przez MO w wyniku czego praktycznie stracił wzrok. Dlaczego zatem prokuratura postawiła zarzuty? Otóż z pisma IPN wynika, iż kwerenda w zasobie Instytutu Pamięci Narodowej nie doprowadziła do dokumentów dotyczących pana Kazimierza., Areszt Śledczy w Bydgoszczy potwierdził fakt przebywania w Oddziale Okulistycznym Szpitala Aresztu Śledczego w Bydgoszczy w 1979 r. ale nie ma kserokopii leczenia szpitalnego w 1979 r. bo dokumenty zniszczono w 2008 r. 
Fakt uszkodzenie nerwu wzrokowego potwierdza jednak dokument karta informacyjna leczenia szpitalnego z 15.02.1979 r. Co więcej pismo adwokata z 9.01.1981 r. potwierdza fakt, iż w 1981 roku pan Kazimierz próbował dochodzić sprawiedliwości w związku z prawie całkowitą utratą wzroku. A zatem skutki zdrowotne wskutek pobicia są udokumentowane. Jednak w uzasadnieniu zarzutów prokuratura nie podważa dolegliwości zdrowotnych, ale stwierdza iż z akt osobowych z Zakładu Karnego wynika, że sprawy pana Kazimierza miały charakter kryminalny. 
Przeglądając protokół z przesłuchania, a także oświadczenia świadków natrafiliśmy na jedno nazwisko - Edmund Zadrożyński, z którym współpracował pan Kazimierz. Wyjaśniamy iż pan Edmund był aktywnym działaczem opozycyjnym, m.in. współpracował z KOR, czasopismem Robotnik i WZZ-Wybrzeża. 1 lipca 1979 r. aresztowany został pod zarzutami kryminalnymi i w marcu 1980 skazany na 3 lata więzienia (zmarł w 1982 r.). Jedną z metod bezpieki było m.in. tworzenie pod koniec lat 70-tych opozycjonistom spraw kryminalnych. Tak uczyniono ws. Edmunda Zadrożyńskiego i można podejrzewać że czyniono podobnie w stosunku do osób współpracujących z panem Edmundem.
Fakt współpracy z Edmundem Zadrożyńskim pana Kazimierza potwierdził bratanek pana Edmunda. Także inni świadkowie z Grudziądza, potwierdzają tą znajomość oraz działalność opozycyjną pana Kazimierza, m.in. proboszczowie 2 parafii w Grudziądzu, osoby fizyczne członkowie rodzin Pomorskiej Odlewni i Emalierni (gdzie w 1976 r. był strajk) czy też znany działacz związkowy Tadeusz Dudkiewicz. Rekomendacje pana Kazimierzowi udzieliły także NSZZ Solidarność Region Bydgoski Oddział w Grudziądzu, a także kilka organizacji osób represjonowanych (Ogólnopolska Federacja Stowarzyszeń Represjonowanych w Stanie Wojennym, Stowarzyszenie Osób Represjonowanych w PRL "Przymierze", Ogólnopolskie Stowarzyszeń Internowanych i Represjonowanych).


Wydaje sie zatem, iż fakt działalności opozycyjnej jest potwierdzony, a zarzuty kryminalne z lat 70-tych miały jedynie zastępować faktyczne polityczne. W każdym razie prokuratura powinna była zamiast skierować akt oskarżenia, to przynajmniej przesłuchać świadków, których w sprawie nie brak. Zatem czemu postawiono zarzuty i nie przeprowadzono właściwego postępowania? Czyżby chodziło o zastraszenie byłych opozycjonistów, by nie domagali się należnych im praw?

20 października 2014

Rząd szykuje tzw. "urynkowienie" przekształcania wieczystego!

Rząd przygotowuje nowelizację ustawy o zmianie ustawy o gospodarce nieruchomościami oraz o zmianie ustawy o przekształceniu użytkowania wieczystego w prawo własności. Planowany termin przyjęcia ustawy - IV kwartał 2014.
Jak informuje na strone KPRM - zmiana przepisów polegać będzie na zastosowaniu mechanizmów rynkowych przy ustalaniu opłaty z tytułu przekształcenia prawa użytkowania wieczystego w prawo własności nieruchomości gruntowych na rzecz użytkowników wieczystych. W szczególności zmieniona zostanie zasada i sposób ustalania opłaty za przekształcenie, uiszczonej na rzecz dotychczasowego właściciela, tj. Skarbu Państwa lub jednostki samorządu terytorialnego, a także modyfikacji ulegnie tryb dokonywania przekształcenia. Dodatkowo w projekcie zostaną uwzględnione wnioski legislacyjne dotyczące doprecyzowania przepisów w zakresie gospodarki nieruchomościami publicznymi (np. wnioski RPO, wnioski gmin).
Projekt ani założeń projektu do tej pory nie skonsultowano z organizacjami społecznymi. Nie wiadomo zatem, co ma oznaczać tzw. zastosowanie mechanizmów rynkowych przy ustalaniu opłaty przekształceniowej (czyżby obecne są zdaniem rządzących za niskie?). 17 października Stowarzyszenie Interesu Społecznego "Wieczyste" zwróciło się zatem do Ministerstwa Infrastruktury o kopię projektu ustawy i wystąpiło o uwzględnienie w trakcie prac projektu obywatelskiego.

DOŁĄCZ DO ZBIERANIA PODPISÓW POD PROJEKTEM OBYWATELSKIM
http://serwis21.blogspot.com/2014/10/komitet-i-projekt-ustawy-sis-wieczyste.html

Do akcji obniżki opłat wieczystego w Warszawie dołącza Kurier Żoliborza

biuletun informacyjny mieszkańców Żoliborza "Kurier Żoliborza" na stronie 6 zamieścił przedruk za Serwisu21 artykułu "W Warszawie obniżamy opłaty wieczystego". Kurier wydawany jest w 6 tys. egz. Ponadto jest w nim wiele artykułów na tematy lokalne Żoliborza i prezentacja niektórych kandydatów na radnych dzielnicy.

KURIER ŻOLIBORZA NR 1:

17 października 2014

Cyrk w Sądzie Rejonowym Warszawa Śródmieście - sędzia odmawia wyłączenia samego siebie

W dniu 23 września Stowarzyszenie Polskie Euro 2012 złożyło wniosek do I wydziału Sądu Rejonowego Warszawa Śródmieście o wstąpienie do postępowania sądowego ws. aktualizacji opłat użytkowania wieczystego pana M. Jako że sędzia Anna Ogińska-Łągiewska już wcześniej odmówiła wstąpienia Stowarzyszenia Interesu Społecznego "Wieczyste", Stowarzyszenie Polskie Euro 2012 wraz ze wstąpieniem złożyło wniosek o wyłączenie sędziego (w związku z brakiem bezstronności w sprawie, czego dowodem było odrzucenie w maju br. z urzędu czyli bez możliwości zaskarżania wstąpienie Stowarzyszenia Interesu Społecznego „Wieczyste” naruszając w ten sposób art.61 kpc. w związku z art.7 ust.1 pkt.6 ustawy o VAT). 

W przypadku wniosku o wyłączenie, sędzia nie jest już uprawniony do orzekania ws. wstąpienia do postępowania Stowarzyszenia Polskie Euro 2012, co wynika expressis verbis z art.50§3 kpc. Jednak 29 września sędzia na rozprawie (o której formalnie Stowarzyszenie nie było powiadomione) wydał postanowienie ws. odmowy wstąpienia Stowarzyszenia do postępowania, a tym samym rozstrzygnął wniosek o wyłączenie samego siebie z postępowania (faktycznie tego wniosku nie rozpatrzono). Normalnie w sprawie o wyłączenie sędziego orzeka 3 sędziów po złożeniu wyjaśnienia przez sędziego, którego wniosek dotyczy, a tymczasem jeden sędzia rozstrzygnął wniosek i tego który go bezpośrednio dotyczył.

W tym miejscu warto zauważyć, iż zgodnie z art.61 kpc organizacja społeczna wstępuje do postępowania, czyli staje się uczestnikiem postępowania. Słownik Języka Polskiego definiuje słowa wstąpić, wstępować poprzez wejście, zostać członkiem. A zatem ustawodawca posługując się terminem „wstępuje” miał na celu nie zwrócenie się o dopuszczenie do postępowania (jak formułuje to np. KPA), ale stworzenie mechanizmu w którym organizacja społeczna staje się uczestnikiem postępowania poprzez samo zgłoszenie, a nie na podstawie decyzji Sądu. Wprawdzie Sąd może wydać postanowienie o odmowie wstąpienia (czy z urzędu czy na skutek opozycji – prawomocnie rozstrzygniętej), ale wówczas Stowarzyszenie przestaje być uczestnikiem dopiero z chwilą tegoż postanowienia.

Zatem z chwilą wstąpienia i zanim Sąd wydał odmowę wstąpienia, Stowarzyszenie mogło i było uprawnione do złożenia wniosku o wyłączenie sędziego, które automatycznie powoduje, iż do czasu jego rozstrzygnięcia sędzia nie może orzec o odmowie wstąpienia do postępowania, natomiast powinien przekazać wniosek o wyłączenie do dalszego procedowania i dopiero po jego rozstrzygnięciu (jeżeli wniosek zostałby prawomocnie oddalony lub odrzucony), wydać postanowienie ws. odmowy udziału Stowarzyszenia, jeżeli uzna iż nie było przesłanek wstąpienia wynikających z art.61 kpc. Dodajmy, iż taką procedurę zastosował inny sędzia Sądu Rejonowego Warszawa Śródmieście ws. o sygn. akt I C 2962/13.

Ale sprawa się nie zakończyła. 6 października Stowarzyszenie złożyło zażalenie na postanowienia, stwierdzając fakt rażącego naruszenia prawa w Sądzie Rejonowym Warszawa Śródmieście. Wcześniej 29 września z kolei użytkownik wieczysty także zareagował na zachowanie sędziego, wniósł o wyłączenie sędziny jak i całego wydziału (sygn.. akt. I C 733/13).

Pomiędzy Stowarzyszeniem Interesu Społecznego „Wieczyste” i organizacji zaprzyjaźnionych a częścią środowiska sędziowskiego w sprawach aktualizacji opłat użytkowania wieczystego dochodzi do coraz ostrzejszego konfliktu. Sędziów drażni fakt wykorzystania przez Stowarzyszenie wybiegów prawnych blokujących postępowania i w celu złamania oporu coraz bardziej naginają i naruszają prawo procesowe. Paradoksalnie te naruszenia tylko wzmacniają Stowarzyszenie i propozycje zawarte w projekcie obywatelskim ustawy przygotowanej przez Komitet Inicjatywy Ustawodawczej Stowarzyszenia Interesu Społecznego „Wieczyste” (zob. http://serwis21.blogspot.com/2014/10/komitet-i-projekt-ustawy-sis-wieczyste.html)

Minister rolnictwa Marek Sawicki obraża rolników

Minister rolnictwa Marek Sawicki (PSL) obraził rolników. W wywiadze dla portalu mpolska24.pl nazwał rolników frajerami. Poniżej fragmenty wywiadu:
Mariusz Gierej: Nie mogę nie zapytać o dopłaty dla producentów owoców i warzyw. Chciałbym się zapytać o rolników, którzy nie eksportowali produktów do Rosji, ale produkowali na rynek wewnętrzny, niestety to embargo odbiło się na cenach na naszym rynku krajowym. Przykład jabłek przemysłowych cena 12 groszy za kilogram w skupie, co z tymi rolnikami, którzy za taką cenę muszą sprzedawać swój towar.
Marek Sawicki: Są frajerami. Ja szanuję biznesmanów, a nie frajerów. Jeśli zaproponowaliśmy już w połowie sierpnia instrument wycofania z rynku, w którym za jabłka proponujemy 27 groszy, a frajerzy wiozą jabłka na przetwórstwo po 12-14 groszy ich wybór. Wolny kraj, demokracja. Każdy korzysta z tego co uważa za bardziej stosowne. Chcę podkreślić tylko, że z instrumentu wycofania z rynku mają prawo skorzystać wszyscy, którzy się na ten instrument decydują, niezależnie do tego czy eksportowali na rynek rosyjski, czy nie. Była taka koncepcja, zresztą ona została uruchomiona przy II transzy pomocy dla rolnictwa europejskiego dotkniętego embargiem, koncepcja nierozsądnych nierozważnych urzędników, że powinniśmy brać pod uwagę wielkość eksportu na Rosję i straty z tym związane. Słusznie Pan zauważył i ja także to podtrzymuję, że rynek krajowy, europejski został zdewastowany, zniszczony embargiem rosyjskim i stąd wszystkim uczestnikom tego rynku należała się rekompensata, ale rekompensata użyta w odpowiednim czasie i przy odpowiedniej stawce za wycofanie. Gdyby te środki, które są zaangażowane, użyto w miesiącu sierpniu, rynek dawno by się ustabilizował, a dziś w ogóle byśmy nie odczuwali skutków rosyjskiego embarga. Ponieważ dopiero 30 sierpnia pierwszy raz  ogłoszono rozporządzenie unijne w sprawie rekompensat za wycofanie z rynku obowiązujące retroaktywnie od 18 sierpnia, to wtedy podano po raz pierwszy te stawki, a rolnicy miesiąc czasu żyli w niepewności, czy w ogóle cokolwiek będzie czy nie. To raz, ale nawet kiedy podano te stawki to de facto ostateczne ich ogłoszenie zapowiedziano po 15 października, Czyli embargo mamy od 1 sierpnia, a na finanse możemy czekać do połowy listopada, być może do początku grudnia. To jest urzędnicza indolencja, jaką wykazali się urzędnicy w Brukseli.
Mariusz Gierej: W Polsce od lat piętą Achillesową naszej gospodarki są gigantyczne marże pośredników, czy to spojrzymy na węgiel czy na wspomniane jabłka przemysłowe, cena płacona np. rolnikowi nie znajduje żadnego odzwierciedlenia w spadku cen np. soku jabłkowego. Czy ma Pan jakiś plan, żeby Polacy zarabiali więcej na swojej pracy?
Marek Sawicki: Trudno żałować frajerów, którzy dają się oszukiwać. Na kongresie w Brukseli informującym nas o sytuacji w rolnictwie podano, że w USA w 1 dolarze zakupionego produktu żywnościowego zakupionego przez Amerykanina tylko 16 centów wraca do rolnika, do producenta. Więc to nie jest tylko problem Europy, to problem światowy. W pierwszej części wypowiedzi, ja mówiłem, że proponuję przetwarzanie w małych i średnich gospodarstwach rolnych i sprzedaż bezpośrednią to niech Ci ludzie zaczną produkować kiełbasę, dżemy i sprzedawać konsumentom nie po 4,5 jak obserwujemy dobre jabłka w supermarketach ale po 2,5.
Mariusz Gierej: Mówimy o tej części, która wraca do producenta. Ja mam takie proste wyliczenie, które mnie uderzyło. Polski rolnik sprzedaje jabłka przemysłowe do przetwórni po 12 groszy. Wyjeżdżając za granicę do Niemiec dostaje 7,5 Euro za godzinę przy zbiorze takich jabłek. Niemiecki rolnik dostaje 1 złoty za kilogram takich jabłek. Czym się polskie jabłka różnią od niemieckich, że jest taka dysproporcja w cenie?
Marek Sawicki: Jabłka niczym się nie różnią. Nasze są lepsze od niemieckich, natomiast nasi producenci są od niemieckich głupsi i albo zaczną podpatrywać i to samo stosować, albo ciągle narzekać i oczekiwać, że minister za nich to rozwiąże. Jeszcze raz podkreślam. Rozmawiałem ostatnio w dwóch grupach producenckich jabłkowych. Sad Sandomierski i Roya z łódzkiego. Jedna i druga grupa powiedziała. „Nam embargo rosyjskie nie straszne, bo my naszych dobrych jabłek do Rosji nie sprzedawaliśmy. Do Rosji szły jabłka średniej jakości. My w te chwili zbieramy nasze jabłka, wkładamy do chłodni, a potem będziemy je delikatnie pakować i na te rynki, na których już dawno byliśmy i które nam gwarantują wysoką cenę.” Krótko mówiąc jak został uruchomiony program unijny w roku 2005, specjalny dla producentów owoców i warzyw to do 2008 roku żadna grupa w Polsce z niego nie skorzystała, a to był program dla 10 nowych państw unijnych. Jak w 2008 roku zrobiliśmy dobrą promocję to lata 2009-2011 sprawiły, że w 2012 Polska zadysponowała 85% tego budżetu i Unia Europejska zrezygnowała z kontynuowania programu, bo się okazało, że tylko Polacy potrafią te pieniądze zagospodarować, ale dzięki temu mamy takie grupy jak wspominałem.