21 lipca 2017

Prezydent Warszawy sprzeciwia się zwolnieniu nieruchomości mieszkaniowych z podatku

Komisja Budżetu i Finansów Rady m.st. Warszawy podjęła decyzję o przedłużeniu terminu rozpatrzenia petycji Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE w sprawie zwolnienia nieruchomości mieszkaniowych do 150 m2 powierzchni użytkowej oraz przynależnych do nich gruntów z podatku od nieruchomości do dnia 27 października 2017 r.

Wcześniej tj. 6 czerwca br. Hanna Gronkiewicz Waltz, jak można było się spodziewać, negatywnie odniosła się do projektu Stowarzyszenia. Najbardziej curiozalnie brzmi uzasadnienie pani prezydent Pomniejszenie wpływów do budżetu miasta o szacowane 54 mln zł (na tyle szacuje się zmniejszenie dochodów) stanowiłoby dla niego wysoki uszczerbek i oddziaływałoby na zakres realizowanych projektów, skoncentrowanych na podnoszeniu jakości życia mieszkańców m.st. Warszawy. Przypomnijmy zatem, że szacowane wpływy do budżetu Warszawy w 2017 r. szacowane są na 15 mld 67 mln zł. Jak widać wspomniana kwota to mniej niż 0,4% wpływów. Istotny uszczerbek, śmiechu warte.

Także komicznie brzmi twierdzenie, iż koszt poboru podatku od nieruchomości to ok. 1,5 mln zł. Przypomnijmy zatem, że należy wysłać każdemu podatnikowi (a w przypadku małżeństwa obu współmałżonkom) decyzję podatkową. Koszt listu z poleceniem odbioru to 7,80 zł. W Warszawie jest ponad 770 tys. gospodarstw domowych. Oznacza to, że co roku istnieje konieczność wysłania ok. 1 mln listów, a do tego należy je przygotować wydrukować, podpisać przez osoby upoważnione, itd. Zatem koszt realny to ok. kilkanaście milionów złotych, a nie 1,5 mln zł jak twierdzi Miasto. A zatem realny ubytek finansowy byłby znacznie mniejszy.

Prezydent Warszawy w piśmie rozwija wizję quasi zapaści społecznej, jeżeli nastąpiłoby zwolnienie z podatku nieruchomości mieszkaniowych. HGW sugeruje, iż ubytek 54 mln zł to zagrożenie np. dla programu warszawskiego bonu żłobkowego, darmowych opłat przedszkolnych, inwestycji w miejsca przedszkolne, darmowej komunikacji miejskiej dla uczniów, budownictwa Mieszkania 2030, działań na rzecz bezpieczeństwa, tańszych biletów długookresowych, ekodotacji. 
Ani słowem pani prezydent nie wspomina, iż można by zredukować nieco liczbę urzędników, nie realizować niektórych bzdurnych inwestycji (np. naprawiania ścieżek rowerowych, które są we względnie dobrym stanie) czy też zrezygnować z niepotrzebnych wyjazdów na koszt podatników itp. Dodajmy np. iż sama wartość zwróconej w ramach nienależnej reprywatyzacji słynnej nieruchomości przy Chmielnej 70 wynosiła ok. 160 mln złotych czyli 3-krotnie więcej niż ubytek z tytułu zwolnienia z podatku od nieruchomości mieszkaniowych.

Teraz decyzja należy do Rady Miasta.

Ciężki los "więźnia" Jana Rulewskiego

Senator Platformy Obywatelskiej Jan Rulewski pojawił się na niej w stroju przypominającym więzienny drelich i z tyłu napisem ZK. Na głowie miał czapkę, w strój miał wpiętą białą różę. Twierdzimy, że Polska powoli, ale systematycznie zamienia się w zakład karny - powiedział Rulewski podczas swojego wystąpienia w Senacie.

No cóż nie znam w Polsce więźnia, który otrzymuje wynagrodzenie ponad 10 tys. zł miesięcznie, któremu funduje się drugie tyle na własne biuro, ponadto podróże koleją i pociągami za darmo, pobyty w hotelach w turystycznych miejscowościach do 7 tys. złotych rocznie i którego pobyt karny polega na zamieszkaniu we własnym domu, na wystąpieniach publicznych m.in. w telewizji. Rzeczywiście ciężki los "więźnia" Jana Rulewskiego"!!!

Stałe poparcie polityczne od ostatnich wyborów parlamentarnych

Jak można by sądzić oglądając TVN24 lub czytając inne liberalno-lewicowe media, można by pomyśleć, iż Polska płonie, cały naród protestuje, a jedynie garstka popiera rządzących. Jednak jeżeli uważnie przyjrzeć się, wszystko jest manipulacją.

W Warszawie ilość demonstrantów przed Pałacem Prezydenckim była znaczna, ale podawane liczby dalekie odbiegały od rzeczywistości. 200 tys. podał Roman Giertych, choć technicznie nie jest możliwe by aż tyle osób zgromadziło się na Krakowskim Przedmieściu przed Pałacem Prezydenckim. Rzecznik Ratusza (czyli PO) podał liczbę 50 tys. Tymczasem policja doliczyła się 14 tys. Gazeta Wyborcza doliczyła się w całym kraju 100 tys. demonstrantów, jeżeli liczenie było tak samo jak Ratusza w Warszawie (a m.in. na takich obliczeniach opierała się GW) to można być całkiem spokojni. Większość Polaków ma w nosie polityczne zagrywki polityków, wszelkie apele, wezwania do awantur, puczów, ito, twierdzenia ws. rzekomego zamachu stanu, niszczenia demokracji itp.

Ostatnio media próbują przekonać, że protestować przeciw PIS przychodzi coraz więcej młodych ludzi. Niby Potwierdzają to też sondaże. Aż 82 procent badanych w wieku 18-29 stwierdziło, że sprzeciwiają się polityce rządu Beaty Szydło - wynika z sondażu IBRiS dla Onetu (wp.pl). Tą informację skrzętnie powtarzały inne media. Problem w tym, że nie tak dawno sondaż dla Dziennika Gazety Prawnej (a zatem nie dla medium PISowskiego) przeprowadził inny ośrodek Ariadna. Okazuje się, że aż 63,4 proc. ankietowanych w wieku od 18 do 24 lat deklaruje swoje poparcie dla partii rządzącej. Zatem kilkanaście czy 63 procent za PISem.

Skoro niby takie niezadowolenie społeczne, to poparcie dla PISu powinno znacząco spadać, a dla opozycji znacząco wzrosnąć. Tymczasem nic takiego się nie dzieje. Ostatnie sondaże zarówno IBRIS jak i Kantar Public wykazują stabilne poparcie dla PIS w granicach 38/39%, mniej niż 30% dla PO-Nowoczesnej, ok.8-9% dla Kukiz’15. Jak łatwo zauważyć w zasadzie takie same wyniki mieliśmy w wyborach w 2015 roku, a zatem tak naprawdę sympatie polityczne nie uległy jakieś zasadniczej zmianie.

20 lipca 2017

PKP Intercity odmawia ulgi dla działaczy nielegalnych organizacji z okresu PRL i odsyła do ustawodawcy

20 lipca PKP Intercity odmówił udzielenia 51% ulgi dla działaczy nielegalnych organizacji. Pismo w tej sprawie podpisał z-ca dyrektora Biura Rozwoju Oferty i Produktów Krzysztof Krasowski. 

Przypomnijmy, iż 29 czerwca z wnioskiem do PKP Intercity o przyznanie 51% ulgi handlowej dla działaczy nielegalnych organizacji z okresu PRL wystąpiło Stowarzyszenie Walczących o Niepodległość 1956-89 w ramach akcji zrównania praw kombatantów (którzy mają ustawową ulgę). Jak uzasadniało Stowarzyszenie - Kombatantom z mocy ustawy przyznawana jest 51% ulga. Art.19 konstytucji stanowi iż Rzeczpospolita Polska specjalną opieką otacza weteranów walk o niepodległość, zwłaszcza inwalidów wojennych. Nie ulega wątpliwości, iż Konstytucja RP nie rozróżnia weteranów walk o niepodległość w zależności od sposobu prowadzenia tej walki (z bronią czy innymi niezbrojnymi metodami), od okresu działalności (przed czy po 1956 roku). Zatem powinni być traktowani tak samo. Przykład dała Rada Warszawy zrównając w prawach do ulgowej komunikacji miejskiej kombatantów, działaczy opozycji antykomunistycznej oraz uchwałą XLVII/1138/2017 z 6 kwietnia 2017 roku - osoby świadczące pracę na rzecz nielegalnych organizacji w PRL.

Jak informuje PKP Spółka nie planuje wprowadzenia nowej ulgi handlowej. Jednocześnie podzielamy pogląd, że przyznanie ulgi ustawowej jest najbardziej czytelnym sposobem realizacji wniosku Stowarzyszenia. Czekamy na stanowiska innych przewoźników oraz na rozstrzygnięcie przez Ministerstwo Infrastruktury petycji - projektu ustawy Stowarzyszenia dot. 51% ulgi w transporcie kolejowym dla działaczy nielegalnych organizacji z okresu PRL.

Odpowiedź PKP Intercity

Ustawy ws. wymiaru sprawiedliwości muszą być doprowadzone do końca

Tak jak zapowiedziała, opozycja totalna próbuje doprowadzić do quasi puczu. Bojówka pro-opozycyjna zaatakowała przed Sejmem w nocy jednego z posłów PIS (gdyby nie policja prawdopodobnie zostałby pobity, kto wie czy nie na śmierć), poseł Lenz (ten sam który popchnął w Sejmie posła PIS Leśniaka) rozwiesza apele by policja nie wykonywała rozkazów (w ten sposób można by spokojnie napaść posłów prawicowych), kolejny poseł z PO Artur Dunin wzywa demonstrujących do obalenia dyktatury (w domyśle do szturmu na parlament). Gdyby były jeszcze ofiary śmiertelne, byliby ....

Prezydent Andrzej Duda swoją decyzją dot. poprawki odnośnie wyboru członków KRS większością 3/5 chciał załagodzić nastroje, ale paradoksalnie przyczynił się do ich zaostrzenia. Opozycja totalna potraktowała to jako wyraz słabości, a skoro tak, to należy wzmóc presję (nawoływał do tego prezes PSL) i emocje do maksimum. Widać było to na posiedzeniu Sejmowej Komisji Sprawiedliwości, gdzie opozycja próbowała siłą uniemożliwić prowadzenie obrad przewodniczącemu. Oczywiście przy takiej postawie nie było możliwości normalnego procedowania, merytorycznej dyskusji nad projektem ustawy i próbę jego poprawy.

Teraz PIS nie ma wyboru, ustawy w tym brzmieniu muszą być doprowadzone do końca, bo gra już nie dotyczy wymiaru sprawiedliwości, ale o to czy bandyckie bojówki na ulicy lub zachowanie bojówkarskie w Sejmie będą kształtowały nam prawo i życie (a taki scenariusz chce najwyraźniej dyktować opozycja totalna). Jeżeli PIS się cofnie lub prezydent by zawetował, byłby to sygnał że przemoc fizyczna jest skutecznym sposobem wymuszenia rozwiązań prawnych. Wówczas można się spodziewać nieustannych powtórek z "rozrywki" i w końcu do tragedii.


19 lipca 2017

Nie można ulec mafii sędziowskiej i ich popleczników

Bydgoszcz 17.07.2017 

Apel do Posłów i Senatorów Klubów Parlamentarnych Prawa i Sprawiedliwość oraz tych posłów innych ugrupowań, którzy chcą przywrócić wymiar sprawiedliwości obywatelom 

Jako byli więźniowie polityczni z lat 1981-89 zrzeszeni w Stowarzyszeniu Osób Represjonowanych w PRL „PRZYMIERZE’’ w Bydgoszczy zdecydowanie popieramy kol. ze Stowarzyszenia GODNOŚĆ” z Gdańska dot. reformy wymiaru sprawiedliwości wprowadzaną przez Prawo i Sprawiedliwość. Z osobistego doświadczenia znamy dyspozycyjność wymiaru sprawiedliwości ukształtowanego w czasach PRL. Niektórych sędziów, którzy nas skazywali w stanie wojennym, spotykaliśmy po 1991 r. podczas procesów o odszkodowania za niesłuszne skazywanie za działalność związkową i polityczną. Od 1993 r. w licznych apelach i protestach domagaliśmy się usunięcia z wymiaru sprawiedliwości prokuratorów i sędziów skompromitowanych udziałem w procesach politycznych. Na nasze apele nasi byli przywódcy solidarnościowi z UW i PO przez wiele lat pozostawali głusi. To oni zbudowali sobie posłuszny wymiar sprawiedliwości w oparciu o starą komunistyczną kadrę i struktury. 

Ten oficjalnie nowy wymiar sprawiedliwości głosił stanie na straży ,,państwa prawa', a utrwalał bezprawie. Szary obywatel przez 25 lat widział na co dzień, jak krzywdząco jest traktowany, a jakimi przywilejami cieszą się gangsterzy i ludzie z postkomunistycznej elity władzy. Korporacje sędziowskie i prokuratorskie skorumpowało polski wymiar sprawiedliwości. 

Społeczeństwo idąc do wyborów w 2015 roku poparło program PIS, który zapowiadał reformę wymiaru sprawiedliwości. Dziś w Sejmie i w Senacie trwa zdecydowany opór „totalnej opozycji“, aby zablokować tę potrzebną Polsce naprawę. Słyszymy oskarżenia, że ci, którzy zgłaszają projekty ustaw, rzekomo łamią konstytucję, gwałcą demokrację i dokonują zamachu stanu. Słyszymy groźby nieposłuszeństwa obywatelskiego, a w przyszłości uwięzienia reformatorów. 

Jeżeli chcemy mieć niepodległą Polskę, to musi się ona opierać na sprawnym i uczciwym wymiarze sprawiedliwości. Do uczciwych i patriotycznie nastawionych parlamentarzystów apelujemy, abyście w procesie wprowadzania reform wymiaru sprawiedliwości nie cofnijcie się ani o krok. Nie pozwólcie zastraszyć się totalnym obrońcom PRL-bis. 

To Wy realizujecie oczekiwania większości społeczeństwa. Oczekujemy pełnej frekwencji podczas głosowania ustaw. W tej sprawie, my - ofiary prokuratorsko-sędziowskich represji, jesteśmy z Wami i oczekujemy, że nas nie zawiedziecie! Nie możecie ulec mafii sędziowskiej i ich popleczników atakujących Was w mediach i na ulicach . Polacy oczekują dobrej zmiany. 

Prezes Stowarzyszenia Jan Raczycki
V-ce Prezes Stowarzyszenia Jan Perejczuk 

18 lipca 2017

Sąd Najwyższy umożliwił terroryzowanie lokatorów przez właścicieli reprywatyzowanych kamienic

W Sejmie debata ws. nowej ustawy o Sądzie Najwyższym. Opozycja broni obecnego SN, tą patologiczną instytucję odpowiedzialną za krzywdy wielu naszych rodaków. 

Oto jeden z ostatnich przykładów - Sąd Najwyższy w kwietniu br. podjął uchwałę, w której zadecydował, że „właściciel kamienicy zwróconej spadkobiercom przedwojennych właścicieli może żądać odszkodowania za bezumowne korzystanie z nieruchomości od lokatorów, a nie od władz Warszawy”. Od miasta taki spadkobierca, czy handlarz roszczeniami może żądać już tylko zwrotu zapłaconych przez lokatorów czynszów. W ten sposób spadkobierca lub handlarz roszczeń może nękać i terroryzować lokatorów.


Dezinformacje ws. uprawnień działaczy opozycji antykomunistycznej

Cały czas spotykamy się z dezinformacją dot. uprawnień działaczy opozycji antykomunistycznej czy nielegalnych organizacji z okresu PRL. O błędzie warszawskiego ZTM powtórzonym przez media jako działaczom nielegalnych organizacji przyznano bezpłatną komunikację miejską już pisaliśmy. Teraz kolejne dezinformacje podaje Gazeta Wyborcza w artykule z 17.07.2017 - Nowa ustawa. Działacze opozycji antykomunistycznej i osoby represjonowane dostaną 400 zł miesięcznie dodatku. 
http://wyborcza.biz/biznes/7,147880,22106239,nowa-ustawa-dzialacze-opozycji-antykomunistycznej-i-osoby-represjonowane.html

I tak w artykule stwierdza się m.in. Działacze antykomunistyczni zgodnie z nową ustawą podobnie jak kombatanci będą też mieli prawo do 51-procentowej ulgi na „na przejazdy w komunikacji krajowej środkami publicznego transportu zbiorowego kolejowego i autobusowego”.... szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych będzie mógł wystąpić z wnioskiem do premiera o przyznanie takiej osobie specjalnej emerytury lub renty. Nic bardziej błędnego zapisy te zostały wyeliminowane w trakcie prac sejmowych, a działacze ustawowo nie mają nic w tej sprawie zagwarantowane.

Że dziennikarze wprowadzają w błąd, zdążyliśmy się już przyzwyczaić, gorzej gdy robią to wysocy urzędnicy samorządowi. UdsKiOR wystąpił do prezydentów miast o informację nt. przyznanych świadczeń działaczom opozycji antykomunistycznej i osób represjonowanych z powodów politycznych przez samorządy. Okazuje się, że nie zawsze te informacje pokrywają się ze stanem faktycznym. Prezydent Miasta Sieradza Paweł Osiewała poinformował Urząd, że uchwała Rada Miasta Sieradza zawiera uprawnienia do bezpłatnego lub ulgowego korzystania z przejazdów środkami komunikacji miejskiej przez osoby represjonowane. Sprawdziliśmy nie chodzi o osoby represjonowane z powodów politycznych z lat 1956-89, ale osoby represjonowane objętych ustawą o kombatantach, a to inna kategoria. Najwyraźniej pan prezydent nie rozróżnia obu kategorii

17 lipca 2017

Radni Gdyni pozbawieni głosu w sprawach ulg w komunikacji miejskiej dla działaczy nielegalnych organizacji z okresu PRL

Informowaliśmy o odmowie Rady Miasta Gdańsk przyznania 50% ulgi w komunikacji miejskiej dla działaczy nielegalnych organizacji z okresu PRL, o które wystąpiło Stowarzyszenie Walczących o Niepodległość 1956-89.

Okazuje się, że niechęć do działaczy nielegalnych organizacji z lat 80-tych podzielają także władze Gdyni. Stowarzyszenie Walczących o Niepodległość 1956-89 wystąpiło o 50% ulgę także do Rady Miasta Gdyni.  Tym razem jednak radnym nie stworzono nawet możliwości wypowiedzenia się w sprawie, chociaż sprawa ulg w komunikacji miejskiej jest regulowana uchwałą rady miasta, a nie zarządzeniem prezydenta. Wiceprezydent Gdyni Marek Stępa tym niemniej podjął decyzję za radnych i pismem z dnia 11 lipca br odmówił uwzględnienia wniosku i zakończył jak informuje strona urzędu miasta - rozpatrywanie tej petycji. Uzasadnienie podobne jak w Gdańsku i równie niedorzeczne.

Ale dlaczego radnych Gdyni pozbawiono możliwości przyjęcia uchwały w tej sprawie? Czyżby obawiano się, że niektórzy radni upomnieli by się jednak o tych, dzięki którym mogą dziś zasiadać w radzie miasta?

16 lipca 2017

Tytuł odwrotny od tekstu. Kolejne manipulacje mediów politycznie poprawne

Jedną ze stosowanych metod propagandy i manipulacji jest podawanie tytułu artykułu, który nie tylko odbiega ale informuje na odwrót. Wystarczy dorzucić znak zapytania i będzie można się obronić, że to było jedynie pytanie. Wiadomo większość zauważy tytuł, nie zastanowi się nad znakiem zapytania, tytuł zapamięta, a tekstu nie przeczyta. Tym samym bardzo łatwo przemycić do świadomości fałszywą informację. Przytoczmy 2 takie manipulacje z dnia 16 lipca.

Fakty.interia.pl zamieściły artykuł z tytułem „Polacy chcą przyjęcia uchodźców? Sondaż”. Tymczasem gdy przeczyta się tekst okaże się, że jest na odwrót, że 65% respondentów sondażu Kantar Millward Brown dla TVN i TVN24 opowiedziało się przeciw wypełnieniu ustaleń dot. przyjęcia 7 tys. uchodźców (podjętych przez rząd Kopacz), a tylko 27% jest za. A zatem tytuł wprowadza w błąd. Z kolei Fakt.pl w tytule poinformował, że: „Tusk pokona Dudę? Zaskakujące wyniki sondażu”. Jednak gdy zajrzeć do tekstu, okazuje się znów że jest na odwrót, że w sondażu ww. pracowni to Andrzej Duda pokona Tuska stosunkiem 52% do 44%, 4% nie potrafiło wskazać kogo by wybrało. 

Jak widzimy tytuł informuje na odwrót niż wynika z przeprowadzonych badań. I to mają być niby rzetelne i obiektywne media?

Odlot posła Neumanna: chce wsadzać do więzienia za podpisanie lub głosowanie za projektem ustawy

49 posłów PiS, którzy podpisali się pod tym projektem, mogą się spodziewać zarzutów karnych za udział w zamachu stanu. Ci wszyscy, którzy podniosą rękę czy chcieliby podnieść rękę za tym projektem, takich samych zarzutów mogą się spodziewać - zapowiedział przewodniczący klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej Jarosław Neumann. 

Zatem przypomnijmy, iż zgodnie z konstytucją oraz ustawą o mandacie posła i senatora, do uprawnień posła należy podpisywanie (w liczbie co najmniej 15) projektu ustawy, a także głosowanie za takim projektem. Co więcej konstytucja (na którą tak się powołuje PO) zapewnia posłom immunitet w związku z wykonywaniem mandatu, innymi słowy nie można być pociągniętym do odpowiedzialności karnej za podpisywanie projektu ustawy i za głosowanie za lub przeciw projektowi. 

Jeżeli poseł mógłby być pociągnięty do odpowiedzialności karnej za wykonywanie mandatu, to pojedynczy obywatel mógłby zostać pociągnięty do odpowiedzialności karnej za wyrażenie swojego poglądu, ba za złożenie petycji, wniosku czy skargi. Jak widać opozycja całkowicie odleciała. Próbowali zerwania Sejmu, z wyjmowaniem kart do głosowania (uczestniczył w tym także Kukiz'15), a skoro się nie udało, PO-Nowoczesna znów zapowiada "ulica i zagranica", próbę blokowania procesu legislacyjnego, próbę nowego "puczu", i to wszystko w imię obrony "nadzwyczajnej kasty" jak się określają sami przedstawiciele środowiska sędziowskiego, w obronie patologii wymiaru sprawiedliwości.

Jest wiele okazji i powodów do krytyki rządzącego PIS np. za nie zrealizowanie obietnicy wyborczej podwyższenia kwoty wolnej od podatku do 8 tys. zł (wprawdzie podwyższono ale jedynie dla tych najbiedniejszych), za niski poziom waloryzacji emerytalnej (0,44% nie mniej niż 10 zł.), za bezpłatne leki dla seniorów, które w większości nie są bezpłatne czy też za inne niespełnione oczekiwania, za utrzymanie biurokracji itd. W każdym z tych tematów można by zarzucić partii rządzącej nie realizowanie obietnic lub oczekiwań społecznych, brak właściwych rozwiązań. I w wielu wypadkach trudno byłoby odmówić racji.

Jednak zamiast zajmować się sprawami obywateli, ich oczekiwaniami, partie opozycyjne koncentrują się na obronie patologicznych układów.


Sfałszowano metrykę akt postępowania w IPN w sprawie Daniela Alain Korony?

Ciekawe kwiatki wychodzą w sprawie ze skargi dra Daniela Alain Korony na decyzję IPN ws. odmowy potwierdzenia spełnienia warunków, o których mowa w art.4 ustawy o działaczach opozycji antykomunistycznej i osobach represjonowanych. 

Przypomnijmy IPN odmówił potwierdzenia warunków, gdyż w zasobach archiwalnych IPN znalazły się jednostronne notatki funkcjonariusza SB twierdzące iż przez okres 2,5 miesiąca 1988 r. Daniel się zgłosił i informował służby. Z akt sprawy okazało się jednak, że rzekome informacje były informacjami publicznie dostępnymi lub do których Daniel nie miał dostępu, a sam archiwista IPN w notatce służbowej wyraźnie wskazał, że informacje mogły pochodzić z innych źródeł operacyjnych a wobec Daniela w okresie rzekomego informowania SB prowadziła grę operacyjną w celu skompromitowania go w środowisku opozycjonistów  (mechanizm takiej operacji opisał Sławomir Cenckiewicz odnosząc się do sprawy fałszywej lojalki Kaczyńskiego). Dodajmy, że w okresie rzekomego informowania, SB nachodziła Daniela w miejscu pracy, utrzymany był dla niego zakaz paszportowy i inne podobne szykany. Jak widać cały sprawa jest zwykłą niedorzecznością, a sam IPN w decyzji odmownej stwierdził, ws. jego sprawie, że cyt. postawa i odwaga budzi podziw i zasługuje na najwyższy szacunek.
http://serwis21.blogspot.com/2016/12/scenariusz-sb-realizowany-po-28-latach.html
http://serwis21.blogspot.com/2017/01/akta-sb-jako-element-prowokacji-wobec.html

W toku postępowania administracyjnego, IPN dopuścił się rażącego naruszenia prawa odmawiając dostępu do akt, nie stwarzając możliwości wypowiedzenia się co do zebranego materiału dowodowego, odmawiając przeprowadzenia wniosków dowodowych itd. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie 11 stycznia 2017 r. potwierdził racje Daniela, uchylając decyzje Prezesa IPN:
http://serwis21.blogspot.com/2017/02/ipn-jest-zobowiazany-do-stosowania-kpa.html

Od tego wyroku IPN złożył skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego.
W sprawie odkryliśmy kolejny kwiatek. Otóż w każdym postępowaniu administracyjnym prowadzona jest tzw. metryka akt sprawy, czyli wykaz dokumentów i czynności z danego postępowania. Po zakończeniu postępowania administracyjnego, Daniel wystąpił o metrykę akt postępowania, która została mu udzielona 7 września 2016 r. Zgodnie z tą metryką założono ją 12 maja 2016, a pierwszą pozycją jest informacja o wpływie pisma nr 20828 z dnia 11 maja 2016 (wniosek o wydanie decyzji wraz dokumentami sprawy). Ta informacja może dziwić, zważywszy że wniosek złożono 25 kwietnia 2016 r. (zatem ponad 2 tygodnie wcześniej). O politycznym charakterze sprawy może świadczyć fakt, iż w metryce akt postępowania Daniel Alain Korona figuruje jako prezes Stowarzyszenia Walczących o Niepodległość 1956-89, chociaż występował w sprawie nie jako osoba funkcyjna a prywatna.

Okazuje się, że w aktach jest druga metryka akt sprawy, którą nie przesłano Danielowi naruszając w ten sposób przepisy Kodeksu Postępowania Administracyjnego. Metryka ta o nazwie: wniosek o wydanie decyzji opozycja z 27 kwietnia 2016, informuje o 3 dokonanych czynnościach tj. przyjęcia wniosku (27 kwietnia), sporządzenia kserokopii wyników kwerendy, notatki służbowej i protokołu ze sprawy dot. Krzyża Wolności i Solidarności (10 maja) i pismo przekazujące wniosek do dalszej realizacji (10 maja). IPN zatem sfałszował metrykę akt postępowania przesłaną stronie, ukrywając dokonane czynności pomiędzy 27 kwietnia a 10 maja br. 

Dlaczego ukryto metrykę założoną 27 kwietnia 2016? Czy przypadkiem chciano w ten sposób ukryć informacje o dokonanych czynnościach i dokumentach, w których znajdowały się informacji o próbie kompromitowania Daniela przez SB?

-----------------------------------------------------------
PS: Na marginesie, UdsKiOR wydał wcześniej Danielowi decyzję ws. świadczenia pracy na rzecz nielegalnych organizacji w PRL (nie mylić z decyzją ws. przyznania statusu działacza opozycji antykomunistycznej), a zatem nawet odmowa potwierdzenia warunków do uzyskania statusu działacza opozycji antykomunistycznej, nie zmienia faktu uznania działalności Daniela w nielegalnych organizacjach w PRLu.

15 lipca 2017

Czy nastąpi zrównanie działaczy opozycji antykomunistycznej i nielegalnych organizacji w uprawnieniach w komunikacji miejskiej?

Wspominaliśmy już o akcji petycyjnej Stowarzyszenia Walczących o Niepodległość 1956-89 zmierzającej do zrównania w prawach do 50% ulg w komunikacji miejskiej kombatantów i działaczy nielegalnych organizacji z okresu PRL.
http://serwis21.blogspot.com/2017/07/czy-kolejne-miasta-przyznaja-ulgi-w.html

Stowarzyszenie zainicjowało także drugą akcję zmierzającą do zrównania w uprawnieniach do ulg i bezpłatnej komunikacji miejskiej działaczy opozycji antykomunistycznej i działaczy nielegalnych organizacji z czasów PRL. Do tej pory kilkanaście miast przyznało bądź 50% ulgi bądź prawa do bezpłatnych przejazdów działaczom opozycji antykomunistycznej. Stowarzyszenie, które domaga się zrównania w uprawnieniach wszystkich weteranów walk o niepodległość, zatem złożyło petycje o przyznanie tych samych praw dla osób świadczących pracę na rzecz nielegalnych organizacji lub które nie wykonywały prace z powodów politycznych przed 1989 r. z działaczami opozycji antykomunistycznych. Stosowne petycje w zakresie 50% ulg trafiły zatem do Gorzowa Wielkopolskiego, Koszalina, Legnicy, Słupska, Szczecina, a w zakresie bezpłatnej komunikacji do Elbląga, Krakowa, Lublina, Poznania, Wrocławia.

Dla niewtajemniczonych wyjaśniamy, że uzyskanie statusu świadczącego pracę w nielegalnych organizacjach wymaga by osoba pragnąca uzyskać potwierdzenie tych okoliczności, ma wskazać okoliczności faktyczne świadczące o jej pracy na rzecz nielegalnych organizacji politycznych, bądź o nie wykonywaniu na skutek represji politycznych, a po drugie okoliczności te udowodnić przy pomocy dokumentów lub zeznań świadków (IV SA/Wa 2960/13). Innymi słowy chodzi o udowodnienie faktycznej pracy w postaci druku, kolportażu, organizowaniu spotkań, a nie np. same uczestnictwo w spotkaniach, manifestacjach czy w jakichś organizacjach. W efekcie większość osób występuje o status działacza opozycji antykomunistycznej a nie świadczących pracę w nielegalnych organizacjach. Z kolei przy świadczeniu pracy w nielegalnych organizacjach w procedurze nie uczestniczy IPN (w przeciwieństwie do procedury przyznania statusu działacza opozycji antykomunistycznej). Ponadto różne są uprawnienia: działacze opozycji antykomunistycznej będą mieli prawo do świadczenia miesięcznego w wysokości ok. 400 zł., a działacze nielegalnych organizacji mają prawo do zaliczenia okresów działalności opozycyjnej do okresów emerytalnych jako składkowych).

W praktyce występują sytuacje w której osoby otrzymują status działacza opozycji przy równoczesnej odmowie poświadczenia pracy na rzecz nielegalnych organizacji (świadczy o tym np. casus o sygn. II SA/Sz 887/15) lub odwrotnie. Są ponadto osoby, które posiadają podwójny status. 

Przeciw temu bałaganowi prawnemu protestuje Stowarzyszenie Walczących o Niepodległość 1956-89, jednakże nie posłuchano jego głosu nowelizując ustawę o działaczach opozycji antykomunistycznej. Stąd akcja Stowarzyszenia mająca wymusić zmianę tej absurdalnej sytuacji.

14 lipca 2017

Stop szkalowaniu Polaków – zaapeluj do Sejmu o odwołanie Adama Bodnara z funkcji RPO...

Rzecznika bardzo trudno jest odwołać przed upływem pięcioletniej kadencji, ale wspólnym wysiłkiem może nam się to udać!
Można to zrobić w przypadku sprzeniewierzenia się przez Rzecznika złożonemu ślubowaniu, na wniosek Marszałka Sejmu lub grupy co najmniej 35 posłów, dlatego tak ważny jest każdy protest wysłany w tej sprawie. Musimy wysłać posłom czytelną wiadomość – NIE DLA BODNARA!
Misją Rzecznika Praw Obywatelskich jest stać na straży wolności i praw człowieka i obywatela, w tym realizacji zasady równego traktowania.
A co zrobił Adam Bodnar podczas swojej kadencji? Wielokrotnie sprzeniewierzył się swojemu ślubowaniu.
Jego decyzje w wielu sprawach wskazują, że obrał sobie za cel reprezentowanie interesów tylko jednej grupy społecznej – lobby LGBT – dla której gotów jest całkowicie poświęcić wszystkich tych, którzy nie wyznają wartości nachalnie promowanych przez homolobby.
W poczet swoich „zasług” Rzecznik może wpisać m.in. interwencję przeciwko Urzędom Stanu Cywilnego, które nie chciały ułatwiać zawierania sprzecznych z porządkiem konstytucyjnym związków jednopłciowych. Ponadto, wbrew orzeczeniu sądu cywilnego, wsparł organizację LGBT podważającą naukową renomę i wolność prowadzenia badań naukowych przez amerykańskiego psychologa dr. Paula Camerona, który odważył się zbadać i opisać konsekwencje praktykowania zachowań homoseksualnych.
Łódzki drukarz, który odmówił produkcji materiałów promujących działania radykalnych, homoseksualnych aktywistów, spotkał się ze zmasowaną nagonką, którą – z całą mocą swojego urzędu – wsparł Adam Bodnar. RPO przyczynił się w ten sposób do wydania przez sąd wyroku kary grzywny, naruszającego konstytucyjne prawa i wolności drukarza.
Drogi Przyjacielu, jak widzisz, obecny RPO zupełnie nie nadaje się do sprawowania tak zaszczytnego urzędu. Nie tylko sprzeniewierzył się swojej przysiędze jaskrawą stronniczością na korzyść homolobby, ale również swoim działaniem pokazał kompletną nieznajomość polskiego prawa.
Dlatego gorąco namawiamy Cię, weź sprawy w swoje ręce i daj posłom wyraźny znak, że Polacy nie chcą, aby Adam Bodnar był ich obrońcą. Kliknij w link poniżej i wyślij protest.
Niestety, Rzecznik Praw Obywatelskich „nie zwolnił tempa”. Według Adama Bodnara, Polacy uczestniczyli w realizowaniu Holocaustu – największej zbrodni XX wieku. To nie żart, Rzecznik Praw Obywatelskich naprawdę to powiedział - i to do kamery - w programie „Minęła Dwudziesta” w TVP Info.
To ohydne kłamstwo nie tylko działa na szkodę naszego państwa. To również obrzydliwa potwarz, która uderza we wszystkich Polaków, także tych, którzy walczyli i polegli w walce z niemieckim okupantem.
Według prawników z Fundacji Ordo Iuris, Adam Bodnar zrelatywizował w ten sposób odpowiedzialność narodu niemieckiego za Holokaust, przypisując częściową winę Polakom. Podkreślając współudział różnych grup narodowościowych, umniejszył główną odpowiedzialność Niemców za popełnienie zbrodni, a więc pośrednio zakwestionował jej stricte nazistowski charakter. Takie działanie mieści się w ramach tzw. kłamstwa oświęcimskiego.

Podpisz się pod protestem umieszczonym na stronie www, który zostanie wysłany do szefów wszystkich klubów parlamentarnych. Oto link do protestu:
Domagamy się natychmiastowego podjęcia odpowiednich działań mających na celu pozbawienie Adama Bodnara funkcji Rzecznika Praw Obywatelskich. Zgodnie z zapisami ustawowymi, odwołanie RPO jest możliwe decyzją Sejmu, jeśli Rzecznik sprzeniewierzy się złożonemu ślubowaniu. Decyzje i wypowiedzi medialne Adama Bodnara w pełni wyczerpują tę przesłankę.
Nie możemy dłużej udawać, ze nic się nie stało. Adam Bodnar musi ustąpić ze swojego stanowiska. Tylko w ten sposób unikniemy kolejnych skandali. Jego miejsce powinna zająć osoba godna tego urzędu, która respektuje prawo i dba o dobro wszystkich obywateli.

Zespół Protestuj.pl

Czy kolejne miasta przyznają ulgi w komunikacji miejskiej dla działaczy nielegalnych organizacji z okresu PRL?

Mimo odmowy Rady Miasta Gdańsk przyznania 50% ulgi w komunikacji miejskiej dla działaczy nielegalnych organizacji z okresu PRL, Stowarzyszenie Walczących o Niepodległość 1956-89 nie zraża się i złożyło petycje do kolejnych miast. Biała Podlaska, Bielsko Biała, Częstochowa, Komunikacyjny Związek Komunalny Górnośląski Okręg Przemysłowy, Konin, Legnica, Łomża, Opole, Olsztyn, Ostrołęka, Piotrków Trybunalski, Rzeszów, Tarnów, Suwałki, Wałbrzych, Zielona Góra - będą musiały rozstrzygnąć czy przyznać uprawnienia do 50% ulgi komunikacyjnej, a tym samym zrównać w uprawnieniach kombatantów i weteranów walk o niepodległość z lat 1956-89. Na rozstrzygnięcie czekają już petycje złożone do Torunia, Bydgoszczy, Gdyni, Kołobrzegu. Warszawa zrównała już w uprawnieniach kombatantów i weteranów z lat 1956-89.

Co uczynią włodarze kolejnych miast? Czy radni zrozumieją jak ważne jest choćby symboliczne docenienie działań tych, dzięki którym dziś mogą zasiadać w Radzie Miasta? Wkrótce się okaże.

12 lipca 2017

Władze Warszawy wprowadzały w błąd mieszkańców przy konsultacjach planów zagospodarowania przestrzennego?

Władze Warszawy wprowadzały w błąd mieszkańców konsultując miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego - uważa Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE, które wystąpiło do Wojewody Mazowieckiego o wydanie rozstrzygnięcia nadzorczego ws. uchylenia, stwierdzenia nieważności uchwały Rady Miasta St. Warszawy  z dnia 6 lipca 2017 r. w sprawie uchwalenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego w rejonie ulicy Foksal, w zakresie w jakim dotyczy maksymalnych i minimalnych intensywności zabudowy.


O co chodzi? Otóż w dniu 6 lipca 2017 Rada Miasta Warszawa podjęła uchwałę Nr LII/1278/2017 w sprawie uchwalenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego w rejonie ulicy Foksal.  Zgodnie z art.15 ust.2 pkt.6 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym w planie miejscowym określa się obowiązkowo zasady kształtowania zabudowy oraz wskaźniki zagospodarowania tereny, w tym maksymalną i minimalną intensywność zabudowy – rozumianą jako wskaźnik powierzchni całkowitej zabudowy w odniesieniu do powierzchni działki budowlanej.
W ww. uchwale Rady Warszawy nie zawarto żadnej definicji pojęcia powierzchnia całkowitej zabudowy, a tym samym de facto nie określono w sposób jasny i pewny pojęcia intensywności zabudowy, której maksymalne i minimalne wskaźniki jednak w uchwale umieszczono. Jest to o tyle istotne, że występuje istotna rozbieżność doktryny i orzecznictwa sądowego z praktyką i definicjami przyjętymi przez organy administracyjne. Potocznie przyjmuje się bowiem, że jako wskaźnik intensywności zabudowy przyjmuje się stosunek powierzchni całkowitej budynku obliczanej jako suma powierzchni wszystkich kondygnacji nadziemnych mierzonych na poziomie posadzki po obrysie zewnętrznym budynku z uwzględnieniem tynków, okładzin i balustrad do powierzchni działki/terenu https://pl.wikipedia.org/wiki/Intensywno%C5%9B%C4%87_zabudowy.

Podobną interpretację przyjmowały organy władzy samorządowej, w tym Rada Warszawy we wcześniejszych uchwałach, np. w §2 ust.1 pkt.9 UCHWAŁY NR LIV/1534/2013 RADY MIASTA STOŁECZNEGO WARSZAWY z dnia 18 kwietnia 2013 r. w sprawie uchwalenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego rejonu Placu Unii Lubelskiej - część północna cyt. wskaźniku maksymalnej intensywności zabudowy na działce budowlanej – należy przez to rozumieć największą nieprzekraczalną wartość liczbową wyrażającą stosunek powierzchni całkowitej wszystkich kondygnacji nadziemnych wszystkich budynków istniejących i lokalizowanych na działce budowlanej do powierzchni całkowitej działki budowlanej. Innymi słowy utożsamia się powierzchnia całkowitą zabudowy z sumą powierzchni kondygnacji nadziemnych...

Jednakże w orzecznictwie sądowo-administracyjnym dominuje pogląd określający powierzchnię całkowitą zabudowy (budynku) jako sumę powierzchni wszystkich kondygnacji zarówno podziemnych jak i nadziemnych. Przykładowo w wyroku z 17.11.2015 II OSK 643/14 NSA stwierdził, że powierzchnia całkowita zabudowy (budynku), to suma powierzchni wszystkich kondygnacji. WSA w Warszawie w wyroku z dn. 14.06.2016 sygn. VIII SA/Wa 897/15 przyjął podobną wykładnię stwierdzając, że Całkowita zabudowa winna uwzględniać zarówno nadziemne, jak i podziemne części kondygnacji budynku. Także inne sądy administracyjne wydają orzeczenia, której wykładnia jest podobna.

W projekcie MPZP dla Rejonu Foksal przy pierwszym wyłożeniu w §2 ust.1 pkt.6 sprecyzowano pojęcie maksymalnej intensywności zabudowy cyt. wskaźniku maksymalnej intensywności zabudowy na działce budowlanej – należy przez to rozumieć największą nieprzekraczalną wartość stosunku powierzchni całkowitej wszystkich kondygnacji nadziemnych wszystkich budynków istniejących i lokalizowanych na działce budowlanej, z wyłączeniem powierzchni logii, tarasów lub balkonów, do powierzchni całkowitej działki budowlanej (https://bip.warszawa.pl/NR/rdonlyres/C0DF78F6-5026-4CB3-8553-31EA24A46212/975699/FOKSAL_TEKST_PLANU_12_2013_WYLOZENIE.pdf), wyłożenie 3 stycznia 2014 roku. Zapis ten zniknął z projektu planu przy ponowny wyłożeniu - https://bip.warszawa.pl/NR/rdonlyres/C6F7F839-D70A-4EB9-9D40-E8A2277376DF/1102825/mpzp_FOKSAL_TEKST_PLANU_ponowne_wylozenie_10_2015.pdf O tym jak należy rozumieć pojęcie intensywności zabudowy nie poinformowano zatem ani w projekcie MPZP ani też w ogłoszeniu Prezydent Warszawy o ponownym wyłożeniu z 23.09.2015 r.: https://bip.warszawa.pl/NR/rdonlyres/C6F7F839-D70A-4EB9-9D40-E8A2277376DF/1101018/oglosz_foksal.pdf
Pojawiła się jednak definicja powierzchni całkowitej zabudowy potwierdzającej, iż jest to suma powierzchni kondygnacji nadziemnych, definicja która znika z projektu przy trzecim wyłożeniu (ogłoszenie z 7 lutego 2017 roku), który dotyczył ustaleń wskaźnika maksymalnej intensywności zabudowy w niektórych jednostkach redakcyjnych planu. Nie poinformowano przy tym jaka obowiązuje wykładnia w zakresie powierzchni całkowitej budowy, która przecież określa maksymalną intensywność zabudowy.

W sytuacji rozbieżności interpretacyjnych organów samorządowych i sądów, wskazane było przy kolejnych wyłożeniach planu zagospodarowania w uchwale lub w ogłoszeniach o wyłożeniu jakieś określenie pojęcia powierzchni zabudowy, zwłaszcza że strony mające interes w wypowiedzeniu się co do ustaleń planu, miały w świadomości definicje określoną choćby z projektu przy pierwszym wyłożeniu MPZP, odnoszące się do sumy powierzchni kondygnacji nadziemnych.

Wobec braku definicji ustawowej i wieloznaczności interpretacyjnych, zatem występowała konieczność określenia pojęcia – jeżeli nie w akcie normatywnym tj. w uchwale Rady Warszawy (orzecznictwo sądowo-administracyjne co do zasady kwestionuje definiowanie pojęć w aktach normatywnych prawa miejscowego przy braku ustawowej delegacji do takiego działania), to przynajmniej w ogłoszeniu o wyłożeniu planu do publicznego wglądu, tak aby konsultacje społeczne nie nastąpiły na podstawie informacji, wprowadzającej w błąd co do rzeczywistych możliwości zabudowy terenu.

Wprowadzono zatem w błąd mieszkańców co do zapisów MPZP w zakresie wskaźników intensywności zabudowy, zwłaszcza iż przy pierwszym wyłożeniu zdefiniowano pojęcie poprzez uwzględnienie jedynie powierzchni nadziemnej (czyli bez podziemnej). Brak sprostowania lub chociażby informacji przy okazji dwóch wyłożeń (w tym jedno dotyczące ustaleń maksymalnych intensywności zabudowy w niektórych jednostkach redakcyjnych planu) mógł wprowadzić w błąd mieszkańców i inne środowiska, że nic nie uległo zmianie, czyli że nadal uwzględnia się wyłącznie powierzchnię całkowitą kondygnacji nadziemnych. To przekonanie mogło być utwierdzone faktem, iż w kolejnych wyłożeniach MPZP obowiązywały te same maksymalne zapisy intensywności zabudowy przykładowo dla b1.3C-MWU (2,5), b1.4C-MWU (4,0), b1.6C-U (2,5) i wiele innych. Tym samym przyczyniło się to do braku reakcji wielu osób na mniej korzystne zapisy (w świetle wykładni sądowych) niż wynikające z pierwotnego projektu MPZP przy pierwszym wyłożeniu...

Zdaniem Stowarzyszenia, działanie władz Warszawy w procedurze przyjmowania MPZP dla Rejonu Foksal wprowadzało w błąd osoby zainteresowane, co oznacza że w efekcie doszło do naruszenia zasad art.18 ust.1 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym (Uwagi do projektu planu miejscowego może wnieść każdy, kto kwestionuje ustalenia przyjęte w projekcie planu, wyłożonym do publicznego wglądu, o którym mowa w art. 17 pkt 9) w związku z art.17 pkt.9 i 11 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Mylna definicja intensywności zabudowy w projekcie MPZP przy pierwszym wyłożeniu bez wskazania w późniejszych wyłożeniach, iż doszło do zasadniczej zmiany w zakresie definicyjnym faktycznie pozbawiła osoby zainteresowane rzeczywistej informacji, a tym samym możliwość wniesienia odpowiednich uwag i ich rozpoznania jak nakazuje to art.17 pkt.12 ustawy.

Wojewoda ma 30 dni na podjęcie rozstrzygnięcia nadzorczego od chwili doręczenia uchwały. Niezależnie od rozstrzygnięcia wojewody, jedno jest pewne, definicja intensywności zabudowy wyparowała z projektu planu (taka warszawska afera typu "lub czasopisma"), a mieszkańcom nie wskazano przyczyn tej zmiany, przez co utwierdzono ich w błędnym przekonaniu, że nic się nie zmieniło. A zmieniło się. Nie wykluczone, że ta sama sytuacja występowała przy okazji konsultowania innych miejscowych planów zagospodarowania.



HGW nakazała odholowanie samochodu antyaborcyjnego legalnie zaparkowanego?


Jak informuje Kinga Małecka Prybyło z Fundacji Pro Prawo do Życia - wolontariusze, którzy pilnowali Żuka pod Szpitalem Orłowskiego, zostali poturbowani w trakcie kolejnego ataku aborcjonistów! W wyniku odniesionych obrażeń mój kolega Dawid trafił do szpitala, gdzie przeszedł operację. Zwolennicy aborcji nie cofają się już przed niczym… W weekend dwaj wolontariusze – Dawid i Artur, po raz kolejny pilnowali Żuka zaparkowanego pod Szpitalem Orłowskiego. To oni schwytali na gorącym uczynku uzbrojonego bandytę z nożem. Zatrzymany przestępca nie zdołał zniszczyć plakatów na Żuku, więc aborcjoniści szybko ponowili atak.

Około 2:30 w nocy na szpitalnym parkingu zjawiły się dwie osoby – mężczyzna i kobieta, która zaczęła zamalowywać nasze bannery sprayem. Gdy wolontariusze ich zatrzymali, para kilkukrotnie próbowała uciec z miejsca zdarzenia. Wywiązała się szarpanina, podczas której mężczyzna rzucił się z pięściami na Artura! Nasi działacze w obronie własnej użyli gazu łzawiącego. W trakcie całego zajścia Dawid doznał poważnych obrażeń. Od razu po ataku został przewieziony do szpitala, gdzie tego samego ranka przeszedł operację. Na oddziale spędził w sumie 4 dni... Na szczęście czuje się już lepiej. Powiedział mi, że bez względu na wszystko będzie dalej walczył o życie nienarodzonych.

Dawid był odpowiedzialny za całą akcję pod Szpitalem Orłowskiego. Z jego inicjatywy odbyło się kilkanaście pikiet pod tą placówką. Jechał kilkaset kilometrów aby tanio kupić Żuka. Poświęcił kilka dni na rejestrację i oklejenie auta plakatami. Długo czekał aby zająć najlepsze miejsce parkingowe pod szpitalem. Trzykrotnie reperował zniszczone bannery. W obronie dzieci ryzykował swoim życiem i zdrowiem...

Na szczęście sprawców nocnej napaści zatrzymała policja. Już niedługo usłyszą zarzuty. Niestety, w związku z tymi wydarzeniami nie byliśmy w stanie pilnować Żuka w kolejnych dniach. Szybko wykorzystali to inni zwolennicy aborcji… Proszę sobie wyobrazić, że nasz samochód został odholowany spod szpitala przez Straż Miejską! Prawdopodobnie stało się to na polecenie Hanny Gronkiewicz-Waltz. Czy wie Pan jaki powód tej skandalicznej interwencji podają funkcjonariusze? Żuk miał stwarzać zagrożenie dla przechodniów! To oczywisty absurd – samochód odebrano nam z pogwałceniem prawa. Uruchomiliśmy już wszystkie procedury aby go odzyskać. Za kilka dni znów stanie pod Szpitalem Orłowskiego.

Koniecznie musimy pilnować go przed kolejnymi napadami i próbami kradzieży! Tylko w ciągu ostatniego tygodnia przypuszczono 4 ataki na nasz samochód. Wściekłe feministki, uzbrojeni bandyci, agresywni napastnicy i proaborcyjni urzędnicy – oni wszyscy chcą pozbyć się Żuka z parkingu. Dlaczego? Bo każdego tygodnia 3 kobiety przychodzą do Szpitala Orłowskiego aby dokonać aborcji.Okłamane i zmanipulowane myślą, że idą na zwykły „zabieg”. Dzięki naszym plakatom dowiadują się, że to okrutne morderstwo na nienarodzonym dziecku. To natychmiast budzi ich sumienia. Mam liczne świadectwa kobiet mówiących, że nigdy nie zabiłyby swoich dzieci gdyby wiedziały, czym jest aborcja. Zdarzało się, że kobiety idące do ginekologa na aborcję zawracały do domu widząc nasze plakaty. Podobnie dzieje się pod Szpitalem Orłowskiego. Dlatego tak ważne jest aby Żuk stał tam bez przerwy...

10 lipca 2017

Ratujmy 10 - miesięcznego Charliego Garda!

Właśnie zostaliśmy poinformowani o przełomie w walce o życie Charliego Garda! Londyński szpital na Great Ormond Street poprosił Sąd Najwyższy o ponowną rozprawę. Wstępna rozprawa odbędzie się w poniedziałek, 10 lipca i prawdopodobnie będzie kontynuowana w czwartek. Jest to znak, że szpital w końcu przyznaje, iż Charlie zasługuje na szanse otrzymania leczenia w zgodzie z życzeniem swoich rodziców.

Charlie Gard, 10 – miesięczne niemowlę zostanie wkrótce odłączone od aparatury podtrzymującej życie w londyńskim szpitalu na Great Ormond Street. Rodzice Charliego, Connie i Chris, właśnie przegrali ich ostatnią apelację w Europejskim Trybunale Praw Człowieka. Był to ostatni sąd, który mógł uratować życie Charliego i powstrzymać jego egzekucję. Lekarze londyńskiego szpitala dali rodzicom Charliego najwyżej kilka dni by się z nim pożegnać zanim odłączą aparaturę.

Prosimy o podpisanie petycji!

Wbrew woli rodziców, lekarze szpitala na Great Ormond Street zadecydowali, że dla Charliego lepsza jest śmierć. Jego rodzicie niezależnie zebrali 1,4 miliony funtów by zabrać go do Stanów Zjednoczonych, gdzie może otrzymać leczenie eksperymentalne. Rodzice małego Charliego nie proszą o żadne pieniądze od rządu ani też darmowe usługi w szpitalu, chcą jedynie przetransportować synka za swoje własne fundusze!

To niedopuszczalne, że szpital uznał, że może się „bawić” w Pana Boga decydując czy życie Charliego jest warte tego by żył.

Rodzice Charliego pracowali niestrudzenie w ciągu ostatnich kilku miesięcy, ale wszystkie dotychczasowe sądy orzekały przeciwko nim, z Europejskim Trybunałem Praw Człowieka na czele, który niedawno stwierdził, że Charlie powinien mieć prawo do „godnej śmierci”.

Proszę Państwa o działanie teraz! Sprawmy by szpital posłuchał prośby rodziców Charliego i pozwolił im skorzystać z ich prywatnych funduszy by przetransportować Charliego do USA na leczenie... Pomimo wyroku sądu, szpital może odmówić odłączenia aparatury podtrzymującej życie Charliego i pozwolić jego rodzicom na przetransportowanie go do Stanów Zjednoczonych. Ta decyzja jest absolutnym złem.
Pokażmy jak wielkie międzynarodowe oburzenie spowodowała ta decyzja!

Ewa Senkowska wraz z zespołem CitizenGO

W Kolebce Solidarności, weterani walk o niepodległość 1956-89 bez 50% ulg w komunikacji miejskiej

29 czerwca 2017 r. Rada Miasta Gdańska przyjęła uchwałę nr LXI/1151/17 odmawiającą uwzględnienia petycji z dnia 14 maja 2017 r. Stowarzyszenia Walczących o Niepodległość 1956-89 w sprawie przyznania 50% ulgi w przejazdach środkami gminnego transportu zbiorowego, dla osób które świadczyły pracę po 1956 r. na rzecz organizacji politycznych i związków zawodowych nielegalnych w rozumieniu przepisów obowiązujących do kwietnia 1989 r. i osób, które nie wykonywały pracy w okresie przed dniem 4 czerwca 1989 r. na skutek represji politycznych. 
http://bip.gdansk.pl/subpages/akty_prawne/pliki/2017/URM_2017_7_1151.pdf
Za uchwałą głosowało 29 radnych, nikt się nie wstrzymał i nie był przeciw.

Stowarzyszenie argumentowało petycję tym, że konstytucja nie rozróżnia weteranów walki o niepodległość w zależności od okresów działalności, a zatem skoro działacze nielegalnych organizacji z okresu PRL powinni otrzymać 50% ulgę tak jak kombatanci. Powoływano się przy tym na uchwałę Rady Warszawy, w wyniku których weterani walk o niepodległość zarówno ci sprzed jak i po 1956 roku mają taką samą 50% ulgę.
Petycja Stowarzyszenia

W uzasadnieniu uchwały odmawiającej, Rada stwierdziła, że Metropolitalny Związek Komunikacyjny Zatoki Gdańskiej nie zarekomendował realizacji zgłoszonego postulatu. Ponadto - i to jest najbardziej curiozalne przywołano argument rzekomych kosztów finansowych. Cyt. Rozszerzenie uprawnień do przejazdów ulgowych spowoduje obniżenie przychodów ze sprzedaży biletów komunikacji miejskiej. W celu zrekompensowania utraconych przychodów musiałby nastąpić wzrost dopłat budżetowych lub cen biletów. Wskaźnik dopłaty do transportu publicznego za 2016 rok wyniósł 46,1%. Oznacza to, że dochody dotyczące transportu publicznego pokrywają jedynie 53,9% wydatków na ten cel
Uzasadnienie uchwały
Przypomnijmy, że uchwała dotyczyłaby co najwyżej kilkadziesiąt osób w trójmieście, z której część z racji wieku emerytalnego, już posiada uprawnienia do ulg. Zatem koszt dla budżetu byłby znikomy, wręcz niezauważalny.

W kolebce Solidarności nie znalazł się zatem żaden radny ani z Platformy Obywatelskiej, ani z Prawa i Sprawiedliwości, by upomnieć się o byłych działaczach Solidarności i innych nielegalnych organizacji z czasów PRL, o równe traktowanie wszystkich weteranów walczących o niepodległość (zarówno tych z sprzed jak i po 1956 roku). Nie pierwszy raz samorządowcy Gdańska tak traktują weteranów. Przypomnijmy w ubr. Rada Miasta Gdańska odmówiła przyznania prawa do bezpłatnej komunikacji działaczom opozycji antykomunistycznej. 
http://serwis21.blogspot.com/2016/06/rada-gdanska-odmawia-symbolicznych.html
Okazuje się, że nawet 50% ulga dla weteranów - to dla radnych zbyt wiele.

9 lipca 2017

Burmistrz gminy Błonie odbiera działkę na której odbywały się spotkania integracyjne na rzecz niepełnosprawnych?

Cała sprawa zaczęła się … 20 maja 1983 r. Pani Ewa Wysocka Mazurkiewicz wystąpiła do urzędu miasta Błonie o wydzierżawienie terenu przylegające do działki budowlanej będącej własnością jej rodziców.

4 kwietnia 2003 r. gmina Błonie zawarła z panią Ewą umowę na dzierżawę gruntu – 293 m2. Kilka lat później (4.01.2008) burmistrz Zenon Reszta wypowiedział umowę pod pretekstem konieczności rozpoczęcia robót przy utwardzaniu i udrażnianiu ulicy Legionów.  Nie byłoby nic dziwnego, gdyby nie fakt że według informacji urzędowych o planach zagospodarowaniu i budżetu miasta nie było przewidywane utwardzenie ulicy. Jak wskazała pani Ewa jesienią roku poprzedniego został w tym miejsce ułożony chodnik z kostki brukowej gdyż ma to być trakt spacerowy, co nie przeszkadza w dzierżawie. Dodajmy, iż rzeczony teren by ogrodzony nową siatką, uporządkowany i zadbany, w efekcie czego zanikły odbywające się tam schadki pijaków,  spotkań dealerów i porachunków chuligańskich. Ponadto na gruncie będący przedmiotem umowy odbywają  się spotkania i zajęcia integracyjne, profilaktyczne i terapeutyczne z młodzieżą błońską czy na rzecz osób niepełnosprawnych i nieprzystosowanych społecznie. Po kilku miesiącach władze gminne się zreflektowały i pozwoliły na dalsze korzystanie z dzierżawy gruntu przylegające do działki pani Ewy. Stosowną umowę zawarto 1 lipca 2008 r.

Wydawało się, iż na tym sprawa się zakończy. Wydawało się… A jednak we wrześniu 2016 roku, 23 września burmistrz Zenon Reszka ponownie wypowiedział umowę na dzierżawę gruntu i zażądał zniesienie ogrodzenia i innych budowli. Pani Ewa ponownie wystąpiła do burmistrza wsparta przez sąsiadów, uczestników grupy integracyjnej i innych osób. Ponadto o zmianę decyzji do władz gminnych wystąpiło Koło w Błoniu Związek Dużych Rodzin Trzy Plus, a świadectwa na rzecz pani Ewy w związku z działaniem jako rodzina zastępcza udzieliły Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w powiecie warszawskim zachodnim, Kurator przy Sądzie Rejonowy w Grodzisku Mazowieckim.

W odpowiedzi Burmistrz Zenon Reszka oczywiście zapewnia o poparciu dla działalności integracyjnych itd., ale z wypowiedzenia umowy nie rezygnuje. Gorzej podjął czynności zmierzające do przygotowania inwestycji poprzez wystąpienie o usunięcie wysokich, zdrowych drzew ze spornej działki. Korespondencja pomiędzy stronami staje się to coraz bardziej obszerna, mijają kolejne miesiące, i nic pozytywnego nie wynika. Burmistrz z uporem godny lepszej sprawy próbuje wyrzucić pani Ewę z dzierżawionej nieruchomości, mimo że korzyści społecznych z takiej decyzji nie ma. 

8 lipca 2017

Wolnościowe i demokratyczne Niemcy, zaściankowa i rasistowska Polska?

Od jakiegoś czasu media politycznie poprawne i opozycja totalna próbują nas przekonać, że Polska (odkąd PIS przejął władzę) stała się krajem zaściankowym, rasistowskim, nie szanującym demokracji czy praw człowieka. Słowem wszystko to co najgorsze. Nie to co kraje zachodnioeuropejskie, w którym panuje demokracja, wolność, tolerancja. 

W praktyce mogliśmy to zobaczyć w ostatnich dniach. W Polsce uśmiechnięty tłum skandujący nazwisko prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa, w Niemczech przy okazji G-20 regularne walki na ulicach tzw. antyglobalistów (a w rzeczywistości lewackich terrorystów) z policją. Hamburg był w ogniu. Antyglobaliści kładli się na powierzchni, paraliżując ruch drogowy, ustawiali betonowe zapory, podpalali samochody, opony i kosze na śmieci. Nad miastem unosiły się kłęby czarnego dymu. Doszło do ponad 150 pożarów. Wybijane były witryny sklepowe, plądrowano sklepy, uszkadzano bankomaty. Policja była systematycznie atakowana, ponad 213 funkcjonariuszy zostało rannych itd. Aresztowano 114 demonstrantów. Doszło nawet do sytuacji, w której żona prezydenta Trumpa - Melania nie mogła wyjść ze swego zakwaterowania, bo policja nie byłaby w stanie zapewnić bezpieczeństwa.

Czy taką nowoczesną Europę chcemy w Polsce? Raczej nie, o czym świadczą internetowe MEMy.