21 sierpnia 2014

Sonda serwis21 - Kaczyński przed Komorowskim

W sondzie wyborczej Serwis21 dotyczącą głosowania w wyborach prezydenckich zwyciężył przedstawiciel PIS i zjednoczonej prawicy - Jarosław Kaczyński z poparciem 61,1%. Prezydent Bronisław Komorowski uzyskał 14,6% a Janusz Korwin Mikke z Kongresu Nowej Prawicy 7%. Kandydaci lewicowi uzyskali znikome poparcie: Janusz Palikot 2,2%, Ryszard Kalisz 0,5%, Leszek Miller 0%. Kandydat PSL uzyskał zaledwie 0,5% czyli mniej niż Artur Zawisza z Ruchu Narodowego 1,6%. Aż 12,5% poparło by innych kandydatów (w ty W sondzie uczestniczyło 185 osób. Co prawda sonda nie ma charakteru reprezentatywnego, ale uwzględniając przekrój osób odwiedzających Serwis21, można uznać twierdzenia medialne i oficjalnych ośrodków badawczych iż Komorowski cieszy się poparciem także wśród elektoratu prawicowego za nieprawdziwe.

Podwyżkami wieczystego w parafię Dobrego Pasterza

Jak informuje "Nasz Dziennik", Burmistrz warszawskiej Woli aż trzykrotnie podniósł parafii Dobrego Pasterza opłatę roczną z tytułu użytkowania wieczystego. To pierwszy taki przypadek w stolicy. Dotychczasowa opłata roczna z tytułu użytkowania wieczystego w wysokości 0,3 proc. gruntu wynosiła 12 tys. zł, od 1 stycznia 2015 r. ma wzrosnąć do ponad 37 tys. złotych. Zdaniem ks. prałata dr. Zdzisława Struzika, proboszcza parafii Dobrego Pasterza na Woli i dyrektora Instytutu Papieża Jana Pawła II w Warszawie, podwyżka jest nieuzasadniona. W tej sprawie kapłan skierował wniosek do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Warszawie. „W ocenie wnioskodawcy w omawianym przypadku nie nastąpiły przesłanki do przeprowadzenia aktualizacji opłat za użytkowanie wieczyste nieruchomości położonej w Warszawie na Woli przy ul. Szczecińskiego 5, oznaczonej numerem 105 w ewidencji gruntów i budynków. Wbrew stanowisku organu nie nastąpił realny wzrost ww. działki” – wytyka proboszcz. Ksiądz Struzik zaznacza, że na działce znajduje się kościół i budynki parafialne, oraz przypomina, że parafia nie prowadzi żadnej działalności komercyjnej, ale utrzymuje się z ofiar wiernych. W ostatnim czasie nie nastąpiło też wyposażenie nieruchomości w dodatkowe urządzenia infrastruktury, np. wodociągi, kanalizację, drogi (wciąż brak bezpośredniego dojazdu i parkingu dla parafian), linie energetyczne, telekomunikacyjne i gazowe, które podniosłyby rzeczywistą wartość tej nieruchomości. „Aktualizacja opłaty za użytkowanie wieczyste nieruchomości, na której usytuowany jest Kościół, stanowi działanie skierowane na zubożenie społeczeństwa.
W budynkach kościelnych nikt nie prowadzi działalności gospodarczej, wytwórczej, rolniczej, która przynosiłaby zysk” – dodaje kapłan. Proboszcz przypomina, że działka została oddana w użytkowanie wieczyste parafii, która pełni funkcje społeczne: sprawuje opiekę nad biednymi rodzinami (w parafii 150 osób korzysta z opieki materialnej i duchowej), prowadzi działania społeczne i wychowawcze z harcerzami, zuchami, studentami i chórzystami, konferencje i spotkania o charakterze kulturalnym i religijnym, pomoc w przypadku klęsk żywiołowych na terenie kraju i świata (w ostatnich latach parafia udzielała pomocy w związku z powodzią w południowej Polsce, sytuacją na Bałkanach i Filipinach) oraz organizuje wypoczynek i wakacje dla dzieci z 20 rodzin. Ksiądz Struzik tłumaczy, że działania te nastawione są na współpracę z organami samorządowymi i państwowymi, gdyż obsługa wszystkich wymienionych działań wymaga nakładów w wysokości około 80 tys. zł rocznie. Złożenie przez księdza odwołania do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Warszawie spowodowało, że na razie aktualizacja opłaty za użytkowanie wieczyste jest zawieszona i do momentu zakończenia postępowania w Kolegium i wydania orzeczenia w tej sprawie parafia może płacić starą stawkę.
Decyzje tego typu mogą być podejmowane w przyszłości, tzn. może to dotyczyć również pozostałych wolskich parafii – To jest pierwszy przypadek, aby coś takiego zostało zastosowane dla parafii.

BĘDĄ MOGLI CIĘ OSZUKIWAĆ NA ROZLICZENIACH GAZOWYCH?

W ostatnich dniach mieszkańcy Warszawy (i z poza stolicy) zaczęli otrzymywać przesyłki Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa zawierające informacje o zmianie warunków umów dostarczania paliwa gazowego. Okazuje się, że zmieniono system rozliczenia za dostarczone odbiorcom paliwa gazowego. Zamiast dotychczas jednostek objętości m3, teraz będzie to liczone w jednostkach energii KWh. Problem w tym, że użytkownicy nie posiadają mierników zużycia energetycznego gazu, tylko zwykłe gazomierze z możliwością odczytu w m3. Zatem otwiera się pole do nadużyć, a obywatele nie będą mieli możliwości zorientowania się. Co jeszcze ciekawej zmiana rozliczenia wprowadzono już od 1 sierpnia 2014 r. podczas gdy informację o tym przesłano konsumentom dopiero teraz, czyli po prawie 3 tygodniach.

Okazuje się, iż zgodnie z §46 ust.1 rozporządzenia Ministra Gospodarki z dnia 28 czerwca 2013 r. w sprawie szczegółowych zasad kształtowania i kalkulacji taryf oraz rozliczeń w obrocie paliwami gazowymi (Dz. U. z 2013 poz. 820) od 1 sierpnia stosuje się nowy sposób rozliczenia dostarczonego paliwa gazowego. Zgodnie z §31.1 rozporządzenia i punktu 5.3 z taryfy 6/2014 cześć B rozliczenie dostarczonego paliwa gazowego następuje na podstawie zużycia w KWh. Skoro nie ma urządzeń mierników energetycznych, a są zwykłe paliwa gazowe, przewidziano rozliczenia w KWh zastosowano procedurę wyliczeń, który przeciętny konsument nie jest w stanie zweryfikować. Rozliczeń za pobrane paliwa gazowe lub wykonane usługi związane z ich dostarczaniem dokonuje się na podstawie iloczynu wielkości zużycia tych paliw, ustalonej w jednostkach objętości, oraz współczynnika konwersji. Współczynnik konwersji stanowi iloraz ciepła spalania 1 m3 paliw gazowych w warunkach odniesienia ustalonego zgodnie z zasadami określonymi w rozporządzeniu i liczby 3,6. Do obliczania ciepła spalania 1 m3 paliw gazowych przyjmuje się następujące warunki odniesienia dla:
1) objętości – temperatura T2(t2) = 273,15 [K] (0 [oC]), ciśnienie p2 = 101,325 [kPa];
2) spalania – temperatura T1(t1) = 298,15 [K] (25 [oC]), ciśnienie p1 = 101,325 [kPa].
Operator systemu przesyłowego oraz operatorzy systemu dystrybucyjnego publikują na swoich stronach internetowych, dla każdego miesiąca, najpóźniej do godziny 11.00 trzeciego dnia następnego miesiąca, średnią ważoną wartość ciepła spalania paliw gazowych w systemie przesyłowym lub systemie dystrybucyjnym. Oznacza to, że co miesiąc mogą zmieniać się współczynniki konwersji.

Innymi słowy nastąpi rozliczenie na podstawie m3 przeliczonych w KWh na podstawie współczynnika konwersji. Tylko że konsumenci będą całkowicie bezradni wobec takiego wyliczenia, nie będą w stanie zweryfikować rzetelności danych i obliczeń współczynnika konwersji, a to umozliwia ich oszukiwanie przez firmy gazowe, czego beneficjentem może być Państwo poprzez podatki pośrednie.

Skandalem jest postawa organów państwowych w tej sprawie. W szczególności wątpliwości budzi brak zdecydowanego sprzeciwu ze strony Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (który przecież powinien dbać o ochronę konsumentów), Urzędu Regulacji Energetyki  który nie dość, że nie protestował przeciw rozporządzeniu (a przynajmniej nie było o tym słychać głośno), to zatwierdził taryfę gazową PGNIG 18 czerwca br. Przypomnijmy, że ministrem gospodarki jest Janusz Piechociński (PSL). Prezesów Urzędu Regulacji i Energetyki oraz prezesa UOKIK mianuje prezes rady ministrów czyli Donald Tusk (PO). PGNIG jest spółką, w której głównym akcjonariuszem jest skarb państwa, który faktycznie poprzez Ministra Skarbu Państwa (także z PO) decyduje o obsadzie Rady Nadzorczej i Zarządu. I to oni odpowiedzialni są za ten skandal.

Konsumenci nie będą w stanie ocenić przesyłanych im rozliczeń, współczynników konwersji, a tym samym jest to prosta droga do możliwości ewentualnego ich oszukania. Nie zapewniono także konsumentom możliwości wyboru sposobu rozliczenia (w m3 czy w KWh), skoro w przypadku odmowy przyjęcia nowej taryfy w ciągu 14 dni (a zatem i zasad rozliczania) następuje zaprzestanie świadczenia usługi (czyli pozbawiają gazu).

Zmiana sposobu rozliczenia jest tym dziwniejsza, iż przecież w transakcjach międzynarodowych płatność za gaz następuje w USD/m3, zatem czemu polskim odbiorcom rząd zafundował rozliczenie w KWh? 

Protest przeciw nowemu systemowi rozliczeń gazu zapowiada Stowarzyszenie Interesu Społecznego "Wieczyste".

WYPRAWSKA SZKOLNA KONTRA TORNISTER PEŁEN UŚMIECHÓW

Uprzejmie informuję, że na stronie Polska Times
W rubryce ZYSKI I STRATY
pojawił się nowy tekst
WYPRAWKA SZKOLNA KONTRA TORNISTER PEŁEN UŚMIECHÓW.

Zapraszam do lektury i komentarzy.

pozdrawiam
Juliusz Bolek

20 sierpnia 2014

WOŚP nie chce ujawnić sądowi ksiąg rachunkowych

W czerwcu Sąd w Złotoryi zażądał od fundacji WOŚP i Złotego Melona przedłożenia odpowiednich wydruków z ksiąg rachunkowych. Do dzisiaj Fundacja i spółka córka nie wykonały zarządzenia Sądu.  Mecenas Jacek Zagajewski, reprezentujący Jerzego Owsiaka i WOŚP, bezskutecznie usiłował skłonić sąd do zmiany tej decyzji. W jego ocenie doszło do kuriozalnej zamiany ról procesowych: w sprawie, która miała się toczyć przeciwko blogerowi, szuka się dowodów na poparcie tez Piotra W. (blogera). Pan mecenas najwyraźniej nie oglądał filmów amerykańskich, nie zauważył, iż dobry prawnik broni swego klienta m.in. poprzez podważanie wiarygodności oskarżającego, i ten ostatni może faktycznie choć nie de iure być osądzany - komentuje dr Daniel Alain Korony, prezes Stowarzyszenia Interesu Społecznego "Wieczyste". Faktem jest, iż strona oskarżycielska nie przedstawiła żądanych przez Sąd dokumentów.

Jak opisuje przebieg rozprawy matkakurka w portalu kontrowersje.netDziś pan mecenas tłumaczył się przed sądem, dlaczego WOŚP i Złoty Melon złamali prawo i nie dopełnili obowiązku procesowego, poprzez niezrealizowanie zarządzenia sądu dotyczącego przesłania wydruków z ksiąg rachunkowych. W odpowiedzi sąd wysłuchał i obejrzał tańczącego mecenasa, który 156 raz powtórzył serię kłamstw dotyczących stanu mojej wiedzy i po raz 243 oświadczył, że WOŚP i Złoty Melon nie mają nic do ukrycia i właśnie dlatego ksiąg rachunkowych nie pokażą, bo inni „blogierzy” będą analizować wydatki. Dziękować Bogu sędzia Misiak odpowiedział krótko: „Tak czy nie, panie mecenasie. Proszę o odpowiedź i ma pan na to 14 dni”. Sąd wydał następne zarządzenie dotyczące ksiąg rachunkowych, mają się pojawić w Złotoryi w ciągu 14 dni albo w tym samym terminie Zagajewski ma odpowiedzieć na piśmie dlaczego się nie pojawią. Jeśli dokumenty nie dotrą to sąd rozważy inne kroki, między innymi zwrócenie się do banków i urzędu skarbowego. Oddzielny kabaret urządza sobie księgowa Pilarska, która w piśmie przewodnim do sądu napisała, że wykonała coś, czego producent programu finansowo księgowego nie przewiduje. Pilarska twierdzi, że wydrukowała rozrachunki w programie Finanse i Księgowość PRO z użyciem opcji: "brakujące i istniejące rachunki". Demo tego programu jest do ściągnięcia, reszty nie chce mi się tłumaczyć. Ale to dopiero początek. Dalej mamy księgowanie na tych samych nr ewidencyjnych różnych kwot, prawdziwy przełom w rachunkowości, zwłaszcza, że spora część dotyczy przelewów bankowych. Takie cuda i wesoła jazda ”bez trzymanki”, tylko u pana Jurka.


Przypomnę dla porządku, że proces zaczynał się od następującego stanowiska: „Jurek Owsiak nie bierze ani grosza z WOŚP, on wszystko robi za darmo i ma do tego chu...e OFE”. Po blisko roku i tylko na podstawie przesłanych „dokumentów” wiemy, że „Jurek” do spółki z żoną z WOŚP i Złotego Melona przelali do własnej kieszeni około 3 milionów złotych, z tego większość zarobiła „Dzidzia”. Około 1,3 miliona poszło do Mrówki Całej, najmniej drugie tyle na wypłaty Lidii Niedźwiedzkiej-Owsiak, którą w WOŚP zatrudnił Jerzy Owsiak i do tego ponad 230 tysięcy wypłat dla Owsiaka ze Złotego Melona. Oczywiście dla wyznawców „Jurka” stwierdzenie „nic nie zarabia” jest tożsame z „co to jest 3 bańki dla filantropów, za tyle dobrego co mistrzu zrobił”. Kłamstwo i manipulacja to ulubione narzędzia tej ekipy, zaczyna się od zera i wcale nie kończy na blisko 3 milionach, bo reszty się zwyczajnie nie pokazuje i tyle. Zaczyna się od mieszkania w bloku na Ursynowie, potem oglądamy skromny apartament za kolejną bańkę. Biedny Jurek jeździ furą za ćwierć miliona, ma do dyspozycji 4 nieruchomości, wszystko dzięki pieniądzom podatnika oraz donatora, ale wara od „źródeł dochodu” pana prezesa. .. Wskazałem na kwoty, które nigdy nie zostały wydane na ratowanie dzieci i to jest te 46 Złotych Melonów wyjętych z WOŚP na huczne imprezy Woodstock i Finały WOŚP, zabawki obite skórą i okute w alufelgi oraz nieruchomości do pełnej dyspozycji Owsiaka. Czego broni Owsiak i Zagajewski? Jednostkowych cen za dobrą zabawę „Jurka” z ekipą. Po ujawnieniu ksiąg rachunkowych każdy donator i podatnik mógłby wiedzieć, na co WOŚP i Złoty Melon KONKRETNIE wydają pieniądze. Tajemnica poczucia bezkarności i łamania prawa przez Złotego Melona i WOŚP tkwi w obronie słodkiego życia. Przypomnę, że bardziej bezczelnych od Owsiaka załatwiła jedna faktura na 1200 złotych. Kto ma rozum i odrobinę odwagi zobaczy gołym okiem z jakimi ludźmi mamy do czynienia i skąd ta determinacja. Owsiak nie może pokazać na co wydaje pieniądze i nie pokaże, ale to widać gołym okiem. Do Złotoryi wraz z Owsiakiem przyjechał konwój Mercedesów i BMW, z wozów wysiadła drużyna z kamerami i komórami, dzień wcześniej bawili w hotelu i na imprezach lokalnych. Kto za to zapłacił? Zagajewski? Owsiak? Dzidzia? Czy może Ty nieszczęśniku pod drugiej stronie monitora? A to tylko jedna skromna Złotoryja, jeden skromny hotel i kilkaset litrów paliwa. Największe pieniądze robi się na ustalaniu co jest prywatne, a co służbowe.

Jak widać, Jurek Owsiak wytaczając proces, wpadł we własne sidła, sądził że doprowadzi do skazania blogera, a nie przypuszczał że będzie musiał okazać dowody. WOŚP robi zbiórki publiczne przy olbrzymim wsparciu instytucji państwowych, z rzekomym przeznaczeniem na cele zdrowotne. Tym samym olbrzymie znaczenie ma wizerunek jego prezesa. Część środków fundacji idzie na inne cele (jak w każdym podmiocie), ale tego akurat Owsiak pokazać nie może, bo runąłby cały jego wizerunek publiczny "filantropa", który poświęca się pro publico bono. Owsiak faktycznie przegrał proces, nie w sensie prawnym (rozstrzygnie dopiero zapadnie), ale w sensie faktycznym - jego wizerunek już ucierpiał (i może jeszcze ucierpieć).

19 sierpnia 2014

Fundusz remontowy – tu zarabia się prawdziwe pieniądze

Gospodarka w spółdzielniach mieszkaniowych pozostawia bardzo wiele do życzenia. Poniżej artykuł Stanisława Bartnika za http://www.slonecznystok.pl/ dot. Funduszu Remontowego.
Spółdzielczy Przewodnik. 3. Fundusz remontowy – tu zarabia się prawdziwe pieniądze
Gospodarka funduszem remontowym (na fundusz składa się comiesięczna opłata naliczana od m2 oczynszowanej powierzchni z przeznaczeniem na remonty) stanowi strategiczną gałąź dochodów grup nomenklaturowych i zależnych firm. Wielkie spółdzielnie mają rocznie do zagospodarowania średnio kwoty rzędu od kilku do kilkunastu mln złotych. Jednak tych pieniędzy, pobieranych od lokatorów, nie można wprost przelać na prywatne konta, czy wypłacić z kasy. Żeby z nich skorzystać najpierw należy je wyprowadzić ze spółdzielni. W przypadku molocha termin ten oznacza przepuszczenie przez sieć „zaprzyjaźnionych” kontrolowanych przez rodzinę firm.

Przed nowelizacją ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych pranie sprowadzało się często do wystawiania całkowicie fikcyjnych faktur i ich systematycznego księgowania w koszty spółdzielni. Blokersi nie mieli żadnych uprawnień kontrolnych ani dostępu do jakichkolwiek dokumentów, więc lewe faktury w patologicznych spółdzielniach były standardowym narzędziem wyciągania kasy. Sytuacja skomplikowała się po nowelizacji przepisów i wprowadzeniu art. 8(1), w którym nałożono na prezesów obowiązek udostępniania lokatorom faktur i umów. Od tego momentu ryzyko znacznie wzrosło i z konieczności zmodyfikowano techniki wyciągania pieniędzy z funduszy remontowych.

Fundusz remontowy jest rodzajem koryta, w którym stale żeruje sfora firm grup kontrolujących spółdzielnie-molochy. Wszystkie zamówienia na dostawy i usługi są obstawiane przez rodzinę. Każda kwota zainkasowana od lokatorów jest skrupulatnie zagospodarowywana. Zawyżanie cen jest właściwie zasadą, dzięki której zarabiają prezesi i ich poplecznicy. Praktyka pokazuje, że większość firm zarządów niejednokrotnie funkcjonuje wyłącznie na potrzeby obsługi molochów. W przypadkach, gdy moloch-żywiciel przestaje zamawiać podmioty te błyskawicznie znikają z rynku jako niezdolne do samodzielnej egzystencji w środowisku wolnej konkurencji.



Autor: Stanisław Bartnik

Złóż zarzuty do ezgekucji administracyjnej opłat abonamentowych

Informowaliśmy o wezwaniach od Poczty Polskiej w/s zaległych opłat abonamentowych i sposobie uchronienia się od ezgekucji (http://serwis21.blogspot.com/2014/02/zoz-wniosek-o-umorzenie-oplat.html). Otrzymaliśmy sygnały, iż część osób otrzymało także zawiadomienia ws. wszczęcia postępowania egzekucyjnego z Urzędu Skarbowego. W takiej sytuacji należy złożyć wnioski o umorzenie opłat do KRRiT oraz zarzuty do postępowania egzekucyjnego w terminie 7 dni od dnia doręczenia zawiadomienia. W szczególności warto podnieść następujące argumenty (oczywiście argument trzeci w/s upomnienia zależne jest od faktu czy upomnienie było lub nie):


Naczelnik Urzędu Skarbowego
.................................
w/m

W związku z wszczęciem postępowania egzekucyjnego (tytuł wykonawczy/zawiadomienie z dn ................... nr ..........................), na podstawie art.33 ustawy o postępowania egzekucyjnym w administracji zgłaszam zarzuty do postępowania egzekucyjnego i wnoszę na o wstrzymanie postępowania egzekucyjnego do czasu rozstrzygnięcia wniosków złożonych w KRRiT. W szczególności zarzucam:

1. Brak wymagalności
Rozporządzenie ministra transportu z 25 września 2007 roku, nakazywało operatorowi pocztowemu nadanie każdemu posiadaczowi odbiornika radiowego lub telewizyjnego nowego numeru identyfikacyjnego. Poczta miała na to czas od listopada 2007 roku do listopada 2008 roku (po tym czasie stare numery traciły ważność) i musiała powiadomić każdego użytkownika o tym fakcie. Skoro nie dopełniło obowiązku w tym zakresie (a przynajmniej nic nie wiem w tej sprawie) nie ma zatem podstaw do ściągania "zaległego" abonamentu, a zatem kwota abonamentu jest niewymagalna.

2. Przedawnienie zaległości za rok 2009, 2010 i połowy 2011
Zgodnie z art.7 ust. 4 ustawy z dnia 21 kwietnia 2005 r. o opłatach abonamentowych (Dz.U. Nr 85, poz. 728) w przypadku opóźnienia w uiszczaniu opłaty abonamentowej naliczane są odsetki w wysokości jak dla zaległości podatkowych w rozumieniu ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. – Ordynacja podatkowa (Dz.U. z 2005 r. Nr 8, poz. 60 i Nr 85, poz. 727). Zapis ten jednoznacznie wskazuje, że zakres stosowania ordynacji podatkowej został przez ustawodawcę ograniczony wyłącznie do kwestii odsetek za zwłokę. Tym samym ustawodawca wyłączył stosowanie w całości przepisów ordynacji, w tym w zakresie przedawnienia i przewidział jedynie możliwość stosowania ordynacji w zakresie samych odsetek za zwłokę. Zwrócić należy uwagę, iż zapisem art. 7 ust.4  ustawy odsyłając do stosowania jedynie fragmentu działu III (tylko co do odsetek – rozdział 6) a contrario wyłączył stosowanie pozostałych przepisów tego działu. Gdyby ustawodawca nie zdecydował się na wprowadzenie art. 7 ust. 4, to wówczas zgodnie  z art. 2 § 2 ordynacji podatkowej, miałyby zastosowanie przepisy ordynacji podatkowej w całości, zatem zarówno w zakresie odsetek za zwłokę jak i przedawnienia. Skoro  ustawodawca uczynił odmiennie, tym samym uniemożliwił zastosowanie przepisów ordynacji podatkowej w zakresie przedawnienia. W tej sytuacji w stosunku do opłat radiowo-telewizyjnych należy stosować przepisy kodeksu cywilnego, a konkretnie art.118 kc. ustalającego 3 letni termin przedawnienia ws. świadczeń okresowych i związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej. Warunek ten jest zatem spełniony w przypadku zaległości za okres 2009, 2010 i styczeń - lipiec 2011.
Równocześnie przypominam, iż to władza publiczna w 2008 roku a konkretnie ówczesny i aktualny premier sugerował nie płacenie abonamentu radiowotelewizyjnego. Obywatel nie może ponosić skutków prawnych z tytułu wprowadzenia w błąd przez naczelny organ władzy wykonawczej, któremu poprzez ministerstwo podlega operator publiczny w rozumieniu Prawo Pocztowe.

3. Brak upomnienia
Zgodnie z 15 § 1 u.p.e.a Egzekucja administracyjna może być wszczęta, jeżeli wierzyciel, po upływie terminu do wykonania przez zobowiązanego obowiązku, przesłał mu pisemne upomnienie, zawierające wezwanie do wykonania obowiązku z zagrożeniem skierowania sprawy na drogę postępowania egzekucyjnego, chyba że przepisy szczególnej inaczej stanowią. Stwierdzam, że nie doręczono upomnienia, a tym samym postępowanie egzekucyjne nie może być wszczęte.

4. Zagadnienie wstępne
W związku z moim wnioskiem z dn ......... - wszczęciem postępowania ws. umorzenia opłat abonamentowych w KRRiT zgodnie z art.97 par.1 pkt.4 kpa postępowanie administracyjne (a takowym jest postępowanie egzekucyjne w administracji) zawiesza się z urzędu w przypadku gdy rozpatrzenie sprawy i wydanie decyzji zależy od uprzedniego rozstrzygnięcia zagadnienia wstępnego przez inny organ lub sąd. Zatem wnoszę o wstrzymanie i zawieszenie egzekucji do czasu wydania decyzji ostatecznej ws. zaległości przez KRRiT.



Wspólny opór

Poniżej stanowisko przesłane przez Międzynarodową Koalicję dla Ochrony Polskiej Wsi (ICPPC)

Producenci owoców odczuwają teraz boleśnie konsekwencje spadku rentowności ich gospodarstw na skutek niedorzecznie niskich cen produktów pochodzących z importu, które zmuszają ich do sprzedaży produktów poniżej kosztów produkcji.
Producenci mleka podzielają ten sam los. Najpierw w konsekwencji niesprawiedliwych kwot mlecznych, a następnie na skutek wykupu mniejszych, lokalnych przetwórni przez duże mleczarnie, co zmusiło rolników do produkcji większej ilości mleka i stosowania bardziej intensywnych metod produkcji, by zrekompensować sobie niskie ceny sprzedaży. W efekcie tego tysiące rolników nie było w stanie utrzymać swoich gospodarstw i porzuciło rolnictwo.
Rolnicy uprawiający zboża również znaleźli się pod presją korporacji. Rząd wysprzedaje najlepsze grunty rolne na północy kraju zagranicznym inwestorom po cenach, z którymi polscy rolnicy nie mogą konkurować. Rząd odmawia również podjęcia działań w odpowiedzi na żądania setek rolników głęboko zaniepokojonych tym zagranicznym „rozgrabianiem ziemi,” które odbywa się ich kosztem.
A co z hodowcami świń? Zostali całkowicie wyniszczeni na skutek zmowy rządu z olbrzymią amerykańską korporacją Smithfield i podobnymi drapieżnymi zakładami przemysłowego chowu świń, które weszły do Polski i brutalnie zaniżyły ceny sprzedaży przyzwoitej jakości wieprzowiny, pochodzącej z lokalnej i regionalnej hodowli świń.
Mieszane gospodarstwa rodzinne, produkujące różnorodne produkty i pragnące sprzedawać je lokalnie, od dawna są pod obstrzałem. Rolnicy ci nie mogą przetwarzać produktów z własnych gospodarstw z powodu wysoce nieodpowiednich przepisów sanitarnych i higienicznych, które wymagają specjalnych, oddzielnych budynków, na wybudowanie których małych rolników nie stać.
W efekcie, najlepsza żywność pochodząca z gospodarstw w świetle prawa jest teraz „nielegalna”, a Polska posiada najbardziej represyjne przepisy w Europie.
I wreszcie – przy takiej presji, jaka ciąży na rolnikach, konsumenci również cierpią. Jako że ubywa miejsc, w których mogą kupić dobrej jakości, świeżą i lokalną żywność, w konsekwencji kupują jedzenie w olbrzymich, międzynarodowych sieciach supermarketów.
To, co tam dostają, nie jest prawdziwą żywnością, ale jedzeniem wirtualnym. Marnej jakości, w przesadnie dużej ilości opakowań, przewożonym z jednego krańca świata na drugi. Może wygląda ładnie, ale w rzeczywistości jedzenie to jest tylko zubożałą podróbką, pozbawioną prawdziwych wartości odżywczych, która niszczy zdrowie tysięcy ludzi każdego dnia. Kupowanie w supermarketach oznacza, że wydane tam pieniądze nie wspierają lokalnych społeczności, ale zostają wessane przez globalną gospodarkę.
Widzimy więc jasno, że Unia Europejska, korporacje przemysłu żywieniowego i agrochemicznego oraz rząd stworzyły klikę, aby wysiedlić rolników z ziemi i posłać ich na ulicę. Klikę tę interesuje jedynie zysk, władza i kontrola; tak długo, jak pracujemy dla niej, jesteśmy niewolnikami sił, które pozostają całkowicie poza naszą kontrolą. Stanowi to największe zagrożenie dla wspólnej przyszłości polskich rolników i całej społeczności rolników i konsumentów w Europie i poza nią.
Jest tylko jeden sposób na to, by to powstrzymać. Musimy się zjednoczyć i odzyskać kontrolę nad naszym przeznaczeniem.
Nieważne, czy jesteś producentem owoców, producentem mleka, hodowcą świń, producentem zboża, właścicielem gospodarstwa mieszanego, czy konsumentem – naszą jedyną szansą na przetrwanie jest zjednoczenie się i stworzenie odpowiednich warunków dla sprawiedliwej, jasnej i realnej przyszłości. Tylko zjednoczony front ocali wspaniałe tradycje polskiego rolnictwa i odda rolnikom kontrolę, która została im wykradziona.
„Dziel i rządź” to narzędzie psychologiczne stosowane po to, by utrzymać władzę w rękach niewielu znajdujących się na szczycie piramidy. Jednocząc nasze siły – i dostrzegając w pełni naszego wspólnego ciemiężcę – możemy zmienić to wszystko. I jest to jedyna możliwość, aby to zrobić.
Sir Julian Rose

Prezes, Międzynarodowa Koalicja dla Ochrony Polskiej Wsi – ICPPC

18 sierpnia 2014

Znacznie mniej osób w OFE niż planowały oficjalne szacunki

Po podliczeniu wszystkich deklaracji okazało się, że chęć pozostania w Otwartych Funduszach Emerytalnych wyraziło 2 mln 564 tys. 72 z 16 mln 697 tys. 221 osób (czyli ok. 15,36%). To znacznie mniej niż zakładały oszacowania. Przypomnijmy, iż w 2013 roku ośrodki badawcze wskazywały, iż blisko połowy ubezpieczonych deklarowało chęć pozostania w OFE. Nawet najbardziej negatywne (dla funduszy) szacunki wskazywały, iż w OFE pozostanie nie mniej niż 20% osób. Co to oznacza? Otóż przy takich proporcjach, bilans przepływów między OFE a ZUS przez najbliższych dziesięć lat z każdym rokiem będzie gorszy dla OFE i ujemny dla funduszy. Oznacza to konieczność zbycia aktywów i pogorszenie sytuacji funduszy. Z kolei dla budżetu oznacza to więcej środków otrzymywanych przez ZUS, a tym samym mniejszy nacisk na dotacje budżetowe dla ZUS (dotację mogą jednak wzrastać z powodu ujemnej demografii, a tym samym wpływów ze składek przy rosnącej proporcjonalnie liczby emerytów). Szkoda, że rząd nie był bardziej odważny i nie zlikwidował OFE, zostawiając jedynie I filar (obowiązkowy do ZUS) i III filar (dobrowolne ubezpieczenia).

Rozprawa w sądzie ws. szkoły w Kokoszkach - komunikat NSZZ "Solidarność"

W dniu 20.08. 2014 r. w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Gdańsku, o godz. 10.45, sala nr 1, odbędzie się rozprawa dotycząca skargi Komisji Międzyzakładowej Pracowników Oświaty i Wychowania NSZZ ”Solidarność” w Gdańsku w sprawie stwierdzenia nieważności zarządzenia Prezydenta Miasta Gdańska z dnia 17 grudnia 2013 r. w sprawie zatwierdzenia i podania do wiadomości informacji  o lokalu użytkowym przeznaczonym do oddania w najem w trybie pisemnego konkursu ofert, ograniczonego w drodze zbierania i wyboru ofert (chodzi o lokal przeznaczony na szkołę przy ul. Azaliowej 18. - w Gdańsku- Kokoszki).

Skarżąca KM zarzuciła nieważność tego aktu z uwagi na jego sprzeczność z przepisami obowiązującego prawa.

Bożena Brauer
Przewodnicząca KM

Polska nie zaproszona do rozmów w/s wchodniej Ukrainy

Wczoraj w Berlinie spotkali się ministrowie spraw zagranicznych Ukrainy - Paweł Klimkin, Rosji - Siergiej Ławrow, Francji - Laurent Fabius i Niemiec - Frank-Walter Steinmeier. Negocjacje dotyczyły możliwosci przerwania walk we wschodniej Ukrainie, i zakończyły się niczym. Ministra Spraw Zagranicznych Polski na spotkaniu nie było, wszak nie został zaproszony. I wcale nie dlatego, że obawiano by się jakiegoś mocnego wsparciea Polski dla Ukrainy, ale właśnie dlatego że Polska dostosowuje się do ustaleń zachodnich mocarstw. Przecież to Radosław Sikorski nakłaniał opozycję ukraińską do ugody z Janukowyczem, rząd Polski nie wprowadził żadnej sankcji przeciw Rosji (choćby np. zakaz importu węgla) nawet w sytuacji rosyjskiego embarga, a jedynie dostosowuje się do decyzji Niemiec i Francji. Zatem po co Sikorski był potrzebny? 
Dodajmy, że nie pierwsze to spotkanie tego typu (np. poprzednie z 2 lipca), na której przedstawiciela Polski się nie zaprasza. No cóż tyle warte są zapewnienia naszych władz, o tym jak dużo znaczymy w Europie. Mimo że graniczymy z Rosją i Ukrainą, jesteśmy traktowani a la per noga.

17 sierpnia 2014

Gwałcą i zabijają Chrześcijan... Petycja o REALNĄ POMOC

Meriam Yehya Ibrahim nareszcie jest wolna i bezpieczna (o sprawie informowaliśmy tutaj: http://citizengo.org/pl/7426-uwolnic-meriam ). Niestety, nie można tego powiedzieć o tysiącach Chrześcijan w Iraku, Syrii, Nigerii, Kamerunie, Sudanie, Pakistanie, Somalii i Egipcie, żeby wspomnieć tylko o kilku wybranych krajach, w których dochodzi do prześladowań na tle religijnym. Chrześcijanie zmuszani są w nich do opuszczania swoich domów oraz zamykani w więzieniach za bluźnierstwo, jakim ma być wyznawanie innej wiary niż islam. Regularnie dochodzi też do podpaleń kościołów oraz do rzezi modlących się w nich osób. Chrześcijańskie dziewczynki są gwałcone oraz zmuszane do zawierania małżeństw wbrew ich woli.
Wielokrotnie pisaliśmy o przypadku Asi Bibi uwięzionej w Pakistanie za rzekome bluźnierstwa. Takich osób są tysiące! W Iranie pastor Saeed Abedini ostatnie dwa lata spędził w więzieniu o najostrzejszym rygorze. W Iraku każdego dnia setki Chrześcijan otrzymują ultimatum: nawróćcie się na islam, wyjedźcie z kraju albo czeka Was śmierć.
Według Międzynarodowego Towarzystwa Praw Człowieka, 80 procent wszystkich aktów dyskryminacji na tle religijnym do jakich dochodzi w dzisiejszym świecie, skierowanych jest przeciwko chrześcijanom.
Centrum Badań Chrześcijaństwa na świecie ze Stanów Zjednoczonych szacuje, że każdego roku 100 tysięcy chrześcijan umiera za wiarę. Oznacza to, że w wyniku prześladowań religijnych, co pięć minut ginie jedna osoba.
Niestety, te zatrważające zjawiska nie spotykały się do tej pory z należytą reakcją ze strony instytucji europejskich.
Pewna nadzieja na zmianę tej sytuacji pojawiła się, gdy w czasie okresu swojego przewodnictwa w Radzie Europejskiej, Włoski Rząd zadeklarował, że podejmie się obrony i promowania wolności religijnej oraz zwalczania przemocy i dyskryminacji na tle religijnym na świecie. W oficjalnym programie włoskiej prezydencji zapisano: „prezydencja będzie wspierać wszelkie wspólnotowe inicjatywy związane z promowaniem wolności religijnej i wolności przekonań"
W ostatnich tygodniach, wspólnoty chrześcijańskie na Bliskim Wschodzie i w innych krajach doświadczają bardzo brutalnych ataków. Instytucje europejskie muszą je jednoznacznie potępić i sprzeciwić się im wszystkimi środkami jakimi dysponują! Jeden mały sukces udało się już osiągnąć. W czwartek, 24 lipca, do Rzymu przyleciała Meriam, która dzięki interwencji Włoskiego Rządu została uwolniona z więzienia i oczyszczona z ciążących na niej i podlegających karze śmierci zarzutów.
Pomóż nam nakłonić Włoski Rząd, aby podczas swojego przewodnictwa w Radzie Europejskiej, dalej podejmował się obrony prześladowanych chrześcijan! Kolejne tysiące osób czeka na naszą pomoc!
Zwracamy się do adresatów petycji, aby uwzględniając Rezolucje nr 1928 (z 2013 roku) i 1957 (z 2011 roku) ) Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy i szereg innych dokumentów zatwierdzonych na poziomie Unii Europejskiej, przestrzegali swoich zobowiązań w zakresie promowania wolności religijnej i wolności przekonań oraz rozwijania polityki azylu dla prześladowanych społeczności, a także by kształtowali relacje z rządami poszczególnych krajów zależnie od stopnia poszanowania przez nich wolności religijnej.

Zróbmy wszystko, co możliwe, aby pomóc innym prześladowanych Chrześcijanom. Pamiętajmy o modlitwie. I podpiszmy petycję!

Rezerwat morski wielkości Meksyku!


Właśnie teraz rząd USA prowadzi konsultacje społeczne na temat tego, czy stworzyćnajwiększą na świecie Morską Strefę Ochronną na Oceanie Pacyficznym. Jednakże Prezydent Obama znajduje się pod ogromną presją ze strony silnego lobby rybackiego próbującego zatrzymać ten plan.


Nie możemy pozwolić na to, by ten plan został powstrzymany -- majestatyczne wieloryby, żółwie i ławice ryb znikają. Naukowcy mówią, że najlepszym sposobem na ocalenie naszych oceanów jest ochrona dużych połaci wód przed wyzyskiem, aby morska fauna mogła odżyć. Cztery lata temu, zagraliśmy kluczową rolę w przekonywaniu rządu Wielkiej Brytanii do stworzenia masywnego morskiego sanktuarium przyrody na Oceanie Indyjskim, a Minister Spraw Zagranicznych Wielkiej Brytanii zacytował naszą kampanię w trakcie ogłaszania wejścia w życie tego projektu. Teraz, jeżeli wszyscy się wypowiemy, możemy stworzyć rezerwat wielkości Meksyku!

Jeżeli wyślemy Obamie falę pływową globalnego wsparcia społecznego już teraz, dodamy mu sił do zmierzenia się z opozycją i pomożemy ocalić nasze oceany dla przyszłych pokoleńPodpisz poniższą petycję i powiedz o niej wszystkim -- dostarczmy milion głosów przed zamknięciem oficjalnych konsultacji, które będzie miało miejsce za kilka dni:




Raporty są straszne: w ciągu mniej niż czterech dekad nasze oceany mogą być całkowicie pozbawione ryb, zaś rafy koralowe mogą wyginąć w ciągu życia naszych wnuków! Ten nowy plan sam w sobie jest niewystarczający do naprawienia problemu, ale może stworzyć przypływ działań zwalczających destrukcję oceanów -- on nie tylko podwoi obszar ochronny na światowych oceanach, ale także doda odwagi innym rządom do tego, by pójść w tę stronę.



Obama mówi, że jest skłonny do użycia prezydenckiej inicjatywy ustawodawczej, aby wcielić plan w życie, ale potężne lobby rybackie próbuje tę inicjatywę zatopić przy użyciu wprowadzającej w błąd propagandy. Mówią oni, że sanktuarium wyrządzi szkody ich przedsiębiorstwom, chociaż 95% połowów, które mają na myśli odbywa się poza strefą ochronną. Inni interesanci chcą, aby ten obszar pozostał otwarty dla przyszłych platform wiertniczych i kopalni, które mogą przynieść katastrofalne skutki.



Okres konsultacji społecznych będzie otwarty jeszcze tylko kilka dni, zaś 11 sierpnia rząd będzie się konsultował z lokalnymi grupami interesantów na Hawajach, aby rozważać z nimi plan. Jeżeli zbudujemy silną w milion głosów petycję już teraz i dostarczymy ją wprost do Białego Domu i na spotkanie na Hawajach, zalejemy oficjalne konsultacje wsparciem i przeprowadzimy ankietę pokazującą wielkie społeczne wsparcie ludzi mieszkających na terenach bliskich planowanemu obszarowi chronionemu, możemy zatopić przeciwników.



Posiadając największe połacie oceanów na świecie, USA ma teraz świetną okazję do wykorzystania w postaci Pacyfiku. Zatopmy opozycję i połóżmy kamień węgielny pod ochronę naszych oceanów przed wyzyskiem. Podpisz poniższą petycję i przekaż ją swoim przyjaciołom i rodzinie:




Fauna naszych oceanów jest dziesiątkowana przez niezliczone groźby. Jednak raz po razie członkowie Avaaz zbierali się, by zachować nasze cenne morskie życie. Pomogliśmy już zabezpieczać powstanie wielkich sanktuariów oceanicznych w przeszłości, a także plany ochrony tuńczyków i wielorybów. Możemy zwyciężyć także teraz!



Z nadzieją,



Danny, Luis, Lisa, Andrea, Ricken, Ana Sofia wraz z całym zespołem Avaaz



WIĘCEJ INFORMACJI:



Przedsiębiorstwa łowiące na Pacyfiku sprzeciwiają się planom rozszerzenia rezerwatu morskiego Obamy (Washington Post)



Kilka państw ogłasza otwarcie wielkich rezerwatów morskich na Pacyfiku (National Geographic)



Pomnik Oceanu Pana Obamy (NYTimes)

KOŃSKA SPRAWA

Uprzejmie informuję, że na stronie Polska Times
W rubryce ZYSKI I STRATY
pojawił się nowy tekst
KOŃSKA SPRAWA.

Można się z nim zapoznać pod adresem
http://blogi.polskatimes.pl/zyskiistraty/2014/08/15/konska-sprawa/

Zapraszam do lektury i komentarzy.

pozdrawiam
Juliusz Bolek

14 sierpnia 2014

Uroczystości w Ossowie 94 rocznicy Cudu nad Wisłą

Program uroczystości ze strony muzeum w Ossowie:

Konwój Trojański

Na Ukrainę zmierza konwój humanitarny z Rosji. Ukraińcy boją się, że sanitariuszki będą za bardzo umięśnione.
Przypuszczam, że z kolei rosyjskie sanitariuszki boją się, że przy obecnej modzie mini, spod spódniczek będą wystawać im kabury z pistoletami. A może i co innego? 
Polacy już kiedyś musieli zatrzymywać podobny konwój. Ale udało się i do Warszawy nie dojechał. Zawrócił pod Ossowem. A wiózł internacjonalistyczną pomoc dla rewolucjonistów nie tylko z Polski, ale i całej Europy. 

13 sierpnia 2014

Rakotwórcza pasta do zębów?

Czy pasta, której używają codziennie miliony ludzi na całym świecie jest rakotwórcza? Naukowcy podali w wątpliwość bezpieczeństwo substancji, którą dodaje się do pasty Colgate Total - podaje "Daily Mail". Triklosan działa przeciwgrzy­bi­czo i bakteriobójczo. Z najnowszych badań wynika, że triklosan powoduje przedwczesne porody oraz wpływa na deformację kości. Badania te przeprowadzono na zwierzętach - podaje brytyjski dziennik. Amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) miała wątpliwości, czy Triklosan nie jest rakotwórczy, ale producent pasty zapewnił, że problemy występowały tylko przy stosowaniu dużych dawek. Zgodę zatem wydano, z tym że nie była oparta na badaniach przeprowadzo­nych przez niezależne laboratoria. Problem w tym, że niestety podobnie jest w przypadku wielu innych produktów, mających chronić nasze zdrowie lub pomóc w leczeniu.

Katastrofa Budowlana przy inwestycji Galeria Sudecka

Cztery osoby zostały ranne na placu budowy przy al. Jana Pawła II w Jeleniej Górze. Wczoraj, około godz. 23.20, zawaliła się jedna ze ścian w budowanej właśnie części Galerii Sudeckiej. W efekcie przewróciło się też rusztowanie. Rannych jest czterech robotników, którzy przebywali na budowie. Na miejscu interweniowały trzy zastępy straży pożarnej. Spadająca ściana zawaliła się na strop, uszkodziła też rusztowanie, które się przewróciło. Przebywający wtedy na budowie czterej robotnicy są ranni. Na razie nie wiadomo co było przyczyną katastrofy. Ustala to prokuratura i policja. Dlaczego doszło do zaniedbania i kto jest za to odpowiedzialny oceni również inspektor nadzoru budowlanego, który jest już na miejscu
Na początku ubiegłego roku przeciw inwestycji wystąpiło Stowarzyszenie Interesu Społecznego "Wieczyste", które kwestionowało decyzję środowiskową i pozwolenie na budowę (konkretnie projekt zamienny). Jak stwierdził prezes Stowarzyszenia dr Daniel Alain Korona – Decyzje wydano bez wnikliwego zbadania sprawy, podkreślaliśmy iż były ewidentne braki w dokumentacji w świetle postanowień Rozporządzenia Ministra Transportu, Budownictwa I Gospodarki Morskiej z dn. 25 kwietnia 2012 r, ws. szczegółowego zakresu i formy projektu budowlanego – takich jak brak opinii technicznych, ekspertyz konstrukcyjnych czy analizy alternatywnych źródeł energii. Niestety organa nadzorcze (SKO, Ministerstwo Środowiska, wojewoda, GUNB) odmawiały merytorycznego badania wydanych decyzji i ograniczały się do odrzucenia naszych wniosków ze względów formalno-prawnych. Niestety wypadek na budowie pokazuje, że w sprawie Galerii Sudeckiej zadecydował prymat celu nad względami prawnymi i technicznymi. Teraz mamy tego skutek. Będziemy żądali od nadzoru budowlanego wstrzymania całej inwestycji, aż nie zostanie ponownie zbadany cały projekt budowlany.
Ostatnio jednak na wniosek Stowarzyszenia wojewoda dolnośląski nakazał rozpatrzenie wniosku o wznowienie postępowania w/s pozwolenia na budowę, zaś Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej wszczął badanie w/s  możliwości unieważnienia pozwolenia wodnoprawnego w związku z przekroczeniem norm substancji szczególnie szkodliwych wprowadzonych do środowiska wodnego. 

Kolejna ofiara seryjnego samobójcy?

Major Marek K., znany jako "Koper", lat 44, oficer BOR, który został znaleziony martwy w swoim domu w podwarszawskich Ząbkach, w 2010 r. brał udział w przygotowaniu wizyty Lecha Kaczyńskiego w Smoleńsku. Zeznawał nawet w tej sprawie we wznowionym ostatnio cywilnym śledztwie smoleńskim. Biegli biorą pod uwagę nieszczęśliwy wypadek lub samobójstwo. Koledzy z jednostki wykluczają tę drugą opcję. Dobrze mu się układało, podobno kupił sobie mieszkanie. Według Naszego Dziennika martwy funkcjonariusz miał rozcięty łuk brwiowy, ale jak podkreśla policja, rana ta nie mogła być przyczyną śmierci. A może major - jak wiele innych osób przewijających się w sprawie smoleńskiej - padł ofiarą seryjnego samobójcy.
Gdy "popełnił samobójstwo" generał Petelicki, internauci w internecie pojawił się satyryczny obraz:




Będzie proces czy nietykalność osobista sędziego mogła być naruszona przy pomocy śmietany z tortu?

20 lipca Zygmunt Miernik, działacz Stowarzyszenia byłych i przyszłych więźniów politycznych NIEZŁOMNI, internowany w Zabrzu Zaborzu w 1982 r. , który w 2013 r. rzucił tortem w sędzię Annę Wielgolewską (w trakcie rozprawy sądowej generała Czesława Kiszczaka) złożył sprzeciw od wydanego przez Sąd Rejonowy Warszawa Wola w tzw. trybie nakazowym, pod jego nieobecność, wyroku skazującego go na 8 miesięcy ograniczenia wolności. Zatem dojdzie do normalnej rozprawy sądowej w sprawie rzucenia tortem w sędziego. Poniżej treść złożonego sprzeciwu (sygn. akt IV K 773/13


SPRZECIW
od  wyroku zaocznego (nakazowego) z dnia 18.VI.2014
w którym zostałem skazany na 8 miesięcy ograniczenia wolności za rzekome naruszenia nietykalności cielesnej oraz znieważenia funkcjonariusza publicznego przy pomocy śmietany z tortu…
oraz odpowiedz na akt oskarżenia

Wyrażam zażenowanie, iż sąd prowadził postępowanie w trybie tajnym i zaocznym (kapturowym) w tak ważnej sprawie politycznej dotyczącej procederu sądowej ochrony zbrodniarzy komunistycznych w III Rzeczpospolitej.

Jest to tym bardziej zastanawiające, iż prokuratura wnosiła o prowadzenie sprawy w normalnym trybie. Wynikało to z zawiłych okoliczności prawnych sygnalizowanych nawet w akcie oskarżenia; przykładowo: „poszkodowana” sędzia Anna Wielgolewska spotkała się z protestem „Niezłomnych” podczas przerwy, nie mając założonego łańcucha z godłem ani nawet ubranej togi sędziowskiej.

Również sama zainteresowana Anna Wielgolewska doskonale rozumiała, iż nie posiadając jakichkolwiek atrybutów sędziego, oprotestowana poza rozprawą była osobą prywatną i dlatego poskarżyła się przecież do prokuratora o… zniszczenie kiecki! Nie byle jakiej bo ekskluzywnej, bardzo, bardzo drogiej sukienki,  wartej rzekomo kilka tysięcy złotych [vide jej zeznanie w aktach].
Nie wiem czy bita śmietana z tortu rzeczywiście może zniszczyć (trwale pobrudzić?) kreację i koafiurę pani sędzi Wielgolewskiej lecz sam sposób jej rozumowania jest bardzo znamienny.

Natomiast prokurator w akcie oskarżenia i Sąd Rejonowy stosuje kwalifikację z artykułów  222  oraz 226 kodeksu karnego.
Powołują się konkretnie na treść art. 222 paragraf 1. o treści:  Kto narusza nietykalność cielesną funkcjonariusza publicznego lub osoby do pomocy mu przybranej podczas lub w związku z pełnieniem obowiązków służbowych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3

oraz  art. 226 paragraf 1. o treści:  Kto znieważa funkcjonariusza publicznego lub osobę do pomocy mu przybraną, podczas i w związku z pełnieniem obowiązków służbowych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Abstrahując od kwestii, które osoby ze Stowarzyszenia byłych i przyszłych więźniów politycznych „Niezłomni” obrzuciły Annę Wielgolewską tortem (to ma za zadanie ustalić sąd podczas procesu), należy podkreślić, iż nietykalność cielesna pani Wielgolewskiej raczej nie mogła zostać naruszona przy pomocy małej dawki  śmietany.  
Jeżeli prokurator i sąd uważają, iż jest to jednak prawdopodobne to wnoszę o dokonanie ekspertyzy śmietany z tortu i określenia jakie zagrożenie dla nietykalności cielesnej mogłaby konkretnie stanowić.
Na marginesie zauważę, iż policja i prokuratura nie uznały za właściwe zabezpieczyć tortu. Tego dowodu ani nawet jego oględzin po prostu nie ma! Wyparował… Torcik  według jednych relacji został zniszczony (zamieciony przez policję szufelką do kosza) a według innych… zjedzony.
Z tego samego powodu w aktach mamy protokół oględzin ciała Zygmunta Miernika (bezsensownie) a protokołu oględzin miejsca naruszenia nietykalności cielesnej Anny Wielgolewskiej zwyczajnie brak.
Mam nadzieję, iż naruszenia nietykalności cielesnej nie da się dokonać abstrakcyjnie np. wzrokiem, chuchaniem, myślą…

W uczciwym procesie wypadałoby więc ustalić: czy naruszono nietykalność cielesną funkcjonariusza publicznego, kto i w jaki sposób tego dokonał oraz nadto czy poza rozprawą sędzia w „cywilu” pełnił jakieś obowiązki służbowe - przykładowo odbierał instrukcję „ukręcić łeb w sprawie oskarżonego Kiszczaka pod dowolnym pretekstem” jako Tajny Współpracownik służb specjalnych lub zdawał relację dyspozycyjnemu szefowi wydziału/sądu typu Prezes Ryszard Milewski z Sądu Okręgowego w Gdańsku - „ukarany” przeniesieniem do Białegostoku.

   Ponadto  prokurator i sąd „przeoczyły” CAŁOŚC treści artykułów  222 oraz 226  kodeksu karnego - ponieważ mają one jeszcze drugą połowę tekstu  tj. następny paragraf , brzmiący identycznie:
§2. Jeżeli czyn określony w paragrafie 1 wywołało niewłaściwe zachowanie się funkcjonariusza lub osoby do pomocy mu przybranej, sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia.
[podkreślenie moje]

Wypadałoby więc zbadać (jeżeli uznalibysmy, iż mamy jednak do czynienia z np. znieważeniem sędziego) czy zachowanie  funkcjonariusza wymiaru sprawiedliwości było właściwe.

Tak doszliśmy do merytorycznej istoty sprawy.
Członkowie stowarzyszenia byłych i przyszłych więźniów politycznych
„Niezłomni”  przyjechali do stolicy 5 czerwca 2013 r.  bynajmniej nie w celach turystycznych lub dla  zapoznania jakiegoś funkcjonariusza.
Chodził mi (i wszystkim Niezłomnym) o to iż, Sąd Okręgowy w Warszawie po raz piąty rozpoczyna sądzenie szefa komunistycznego MSW Czesława Kiszczaka (czyli „przewlekle”) a na dodatek zaczyna rozprawę pod nieobecność oskarżonego, wyprasza publiczność i powołuje „biegłych”. Takich znanych „bezstronnych biegłych” (z procesu Jaruzelskiego itp.), którzy już na korytarzu sądowym przed rozprawą nie kryli swoich pogardliwych komentarzy pod adresem „Niezłomnych” typu „znowu przyszły te solidaruchy”, „nie macie szacunku dla dokonań generała”, „won stad”, „odpieprzcie się od generała” itp.

 Tylko dlatego, że sędziowie Sądu Okręgowego w Warszawie świadomie, systemowo i bezprawnie (pseudoprawnymi sztuczkami) chronią ciągle zbrodniarzy z kierownictwa PRL przed jakąkolwiek odpowiedzialnością karną to  obecna na sali grupa więźniów politycznych PRL zaprotestowała, głośno wyrażając niepochlebne dla takich praktyk wymiaru nie-sprawiedliwości opinie typu „na Białoruś !”.
Wtedy sędzia ogłosiła przerwę w posiedzeniu. Rzuciła łańcuch z godłem oraz zdjęła  togę. Ubrana po cywilnemu została przy drzwiach wyjściowych obrzucona tortem czyli została objęta symbolicznym śmietankowym protestem tortowym. Po kilku minutach wróciła „jak gdyby nigdy nic” i bez jakichkolwiek oznak wstydu czy naruszenia nietykalności prowadziła rozprawę nakazując policji sądowej zabranie tortu. Byliśmy nadal obecni przed salą i sędzia nie zawiadomiła policji o potrzebie zatrzymania czy ukarania nas protestujących „Niezłomnych”.
Oczywiście sędzia Anna Wielgolewska kontynuowała tradycję ochrony bezkarności zbrodniarzy komunistycznych  i zawiesiła proces Kiszczaka pod pretekstem rzekomego „złego zdrowia psychicznego” szefa MO i SB.

Czy trwająca od 25 lat masowa ochrona zbrodniarzy komunistycznych jest właściwym zachowaniem  funkcjonariuszy wymiaru sprawiedliwości?
Czy jest zgodna z elementarnym interesem społecznym obywateli Polski i cywilizowanego świata?
Nie ma najmniejszej wątpliwości: nie jest to właściwe zachowanie.
To jawne bezprawie, demoralizująca ochrona zbrodniarzy będąca zaczynem masowej standardowej przestępczości typu korupcji nie może być dziełem przypadku.

Wystarczy popatrzeć na statystykę, na cyfry, są porażające:

Ani jeden członek kierownictwa totalitarnej PRL nie został pociągnięty do odpowiedzialności karnej w III RP.
Ani za mordy stalinowskie, za eksterminację żołnierzy „Niezłomnych”, likwidację PPS, Stronnictwa Pracy i zniszczenie PSL-Mikołajczykowskiego.
Ani jeden członek kierownictwa zbrodniczej partii komunistycznej tj. PZPR nie został pociągnięty do odpowiedzialności karnej w wolnej Polsce.
Przykładowo za masakry 1956, 1970 i 1981 roku ani bezprawne masowe represje 1968 i 1976 oraz okresu 1982-1989 roku.
Ani jeden członek Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego (niekonstytucyjnego organu hunty Jaruzelskiego)  nie został pociągnięty do odpowiedzialności karnej.
Ani jeden członek kierownictwa MSW nie został pociągnięty do odpowiedzialności karnej w III RP.
Ani jeden członek kierownictwa Służby Bezpieczeństwa Milicji Obywatelskiej nie został pociągnięty do odpowiedzialności karnej w III RP.
Ani jeden członek kierownictwa WSW (wojskowych służby specjalnych) nie został pociągnięty do odpowiedzialności karnej w wolnej Polsce.
Ani jeden członek kierownictwa Służby Więziennej PRL (zamordowali tysiące patriotów) nie został pociągnięty do odpowiedzialności karnej w III RP.
Ani jeden członek kierownictwa ZOMO (bijące serce serce partii) nie został…
Ani jeden członek kierownictwa ORMO nie został…
Itp. itd.
I wreszcie rzecz kluczowa:
Ani jeden dyspozycyjny prokurator (z wielu tysięcy zbrodniarzy) nie został pociągnięty do odpowiedzialności karnej w III RP.
Ani jeden dyspozycyjny sędzia PRL (z ponad tysiąca  zbrodniarzy komunistycznych) nie został pociągnięty do odpowiedzialności karnej w wolnej Polsce.

Skazano jedynie w kilku procesach znikomą część wykonawców zbrodniczych rozkazów. Z reguły niskich rangą komunistycznych funkcjonariuszy aparatu represji PRL z milicji i wojska. Najbardziej znany jest proces specjalnego plutonu „antyterrorystycznego” ZOMO, który dokonał masakry górników na kopalni „Wujek”.
Przez 16 lat sędziowie Sądu Okręgowego w Katowicach, w kolejnych procesach UNIEWINNIALI zbrodniarzy wbrew oczywistym dowodom. W końcu nie wytrzymał tego oszustwa ławnik Pan Cichy i ujawnił prasie matactwa kierującej składem sędzi Aleksandry Rotkiel (znana działaczka partii komunistycznej PZPR i zarazem wiceprezes Sądu Okręgowego).Czesław Kiszczak został wyłączony z procesu, a jego oskarzenie o wydanie rozkazu (szyfrogramu) uzycia broni przekazano do Warszawy.
Systematycznie jako środowiska „Niezłomnych”,  NSZZ „Solidarności”, KPN i Solidarności Walczącej organizowaliśmy na Śląsku publiczność, pomoc prawną oskarżycieli posiłkowych, trwały niezliczone wiece, podtrzymywaliśmy przez długie lata zainteresowanie mediów oraz opinii publicznej. Funkcjonariusze Policji ciągle nas prowokowali i napadali. Wiceprzewodniczącego Regionu Sląsko-Dabrowskiego NSZZ „Solidarności Adama Gierę wręcz pobili przed salą rozpraw. Z matki poległego górnika Pani Stawisińskiej szydzili mówiąc publicznie: my też byśmy strzelali… Wreszcie Sąd Apelacyjny w Katowicach zakończył ten chocholi taniec i skazał prawomocnie milicjantów „antyterrorystów”. Większość z nich nadal pracowała w Komendzie Wojewódzkiej policji państwowej III RP…
Kary otrzymali co prawda symboliczne (rok, dwa lata więzienia) ale zbrodnię napiętnowano, a przestępcy przestali szkolić (deprawować) następców.

Kluczem dla rozliczenia zbrodniczego dziedzictwa totalitarnej PRL jest osądzenie kierownictwa zorganizowanej grupy przestępczej jaką była PZPR i MSW.

Proces kierownictwa WRON jest z racji ogromu zbrodni bardzo obszerny dowodowo i trudny. To poniekąd zrozumiałe.
Natomiast proces Czesława Kiszczaka, o którym mówimy w kontekście tortowego protestu, jest najmniejszy z możliwych. Mógł się zakończyć w jeden dzień.
Czesław Kiszczak jest oskarżony o wydnie tajnego rozkazu w postaci szyfrogramu dla funkcjonariuszy MO i SB o wyrażeniu zgody na używanie bez ostrzeżenia broni wobec protestujących w stanie wojennym. Tym rozkazem Kiszczak w sensie prawnym przyczynił się do śmierci dziewięciu górników kopalni "Wujek" w grudniu 1981 roku. Cały dowód w skromniutkich aktach zajmuje pół kartki maszynopisu. Jeden skromny szyfrogram, którego autentyczności nikt nie kwestionuje. Milicjantów wykonawców zbrodniczego (i nielegalnego nawet w warunkach PRL) rozkazu już skazano. Dodatkowo  Trybunał Konstytucyjny w 2011 roku (nareszcie!), na wniosek Rzecznika Praw obywatelskich śp. prof. Janusza Kochanowskiego, orzekł nielegalność dekretu o stanie wojennym. Zatem sprawa wydawałoby się wymarzona: prosta, łatwa i oczywista.  Dla uczciwych i praworządnych czyli normalnych sędziów.  Ale na takich w Sądzie Okręgowym w Warszawie ta super ważna sprawa nie trafiła…
Dlaczego? Jak to możliwe? To niewyobrażalny skandal (jak z Jaruzelskim), wielka kompromitacja sądownictwa. Po co się na te hańbę systematycznie i świadomie  decyduje kierownictwo sądownictwa III RP ?
Odpowiedz jest banalnie prosta choć  szokująca.
Bezkarność Kiszczaka wynika z faktu, iż kierownictwo  „wymiaru sprawiedliwości” samo jest złożone z ogromnej liczny zbrodniarzy komunistycznych - takich małych Jaruzelskich, Kiszczaków i ich tajnych oraz jawnych pachołków.
Aby nie być „gołosłownym” przywołam kilka przykładów:
Sędzia towarzysz major LWP Janusz Godyń jako dyspozycyjny funkcjonariusz PRL skazał w 1982 roku mojego kolegę Jana Drucia z Komitetu Obrony Więzionych za Przekonania  (KOWZaP przy Solidarności i KPN) na rok więzienia za pomaganie rodzinom górników z KWK „Wujek” poprzez „udzielanie informacji gdzie nie ma zomowców i jak mogą uniknąć aresztowania”. Żona z trójką dzieci została w efekcie bez środków do życia. Zaszczuta rodzina wyemigrowała do Australii. „Osądziliśmy go na tyle rzetelnie, żeby nie poniósł zbyt dużej dolegliwości” - tłumaczył się w III RP  "Dziennikowi Zachodniemu" sędzia Godyń. Już nie major tylko generał. I to generał dywizji, a zarazem prezes. Najważniejszy prezes. Prezes Izby Wojskowej Sądu Najwyższego! Miał na tyle tupetu by przydzielić sobie samemu sprawę rehabilitacji bohaterskiego Jana Drucia (zmilitaryzowanego przymusowo do ROMO), którego sam skazał…  I nikt nie protestuje, nikt się nie dziwi.

W tymże Sądzie Najwyższym orzekają inni dyspozycyjni ,,bohaterowie" stanu wojennego Edward Matwijów, Marian BULIŃSKI, Jan Bogdan RYCHLICKI, Jerzy STECKIEWICZ itp.   Wydają kuriozalne orzeczenia przykładowo: o przedawnieniu zbrodni komunistycznych, które nie ulegają przedawnieniu.  I nikt się niczemu nie dziwi.
W Sądzie Okręgowym w Warszawie najbardziej znanym dyspozycyjnym sędzią jest Andrzej Kryże. Opisany szczegółowo przez Pierwszego Prezesa Sadu Najwyższego III RP prof. A.Strzembosza w rewelacyjnej książce pt. Sędziowie PRL podczas próby stanu wojennego – na przykładzie Mazowsza. Praca jest dostępna w całości bezpłatnie w postaci pliku PDF na portalu www IPN.
Winna być lekturą obowiązkową dla studentów i sędziów wolnej Polski.
 Zbrodniarz Kryże (tata w czasach stalinowskich, syn w stanie wojennym) kierował kluczowym dla represji MSW wydziałem karnym Sądu Wojewódzkiego PRL. Zasłynął odmową leczenia jednego z liderów KPN A.Słomki wysyłając go za „symulowanie gruźlicy płuc” na badanie psychiatryczne. Ostatnio sąd nakazał prokuratorowi IPN zając się tym usiłowaniem zabójstwa. Czy sędzia Kryże nadal pozostanie bezkarny?
Co ja piszę, przecież niedawno był wiceministrem sprawiedliwości… Medialnym wzorem sprawnego sędziego!  I nikt się nie dziwi.

Prokurator porucznik Sławomir Gorzkiewicz, ten sam który oskarżał opozycjonistów z KPN „o próbę zerwania jedności sojuszniczej z bratnim Związkiem Radzieckim” (zagrożone karą śmierci) oraz o kłamstwo katyńskie (o szkalowanie ZSRR)  awansował dziś na stopień pułkownika oraz stanowisko zastępcy szefa Naczelnej Prokuratury Wojskowej, która nadzoruje śledztwo Smoleńskie… I nikt się nie dziwi.

Kluczowe zdanie wyartykułował SSO Gąsiorek  z Sądu Okręgowego w Warszawie, który powiedział wprost cyt: „nie będziemy łamać ustaleń okrągłego stołu”
Podczas procesu Tomasza Sokolewicza torturowanego przez SB w sprawie Emila Barchańskiego (zamordowanego) za podpalenie pomnika F.Dzierzyńskiego w stanie wojennym. Kazał aresztować Adama Słomkę w 2012 roku za domaganie się janości tego procesu. Identycznie zachował się SSO Wojciech Małek w 2011 r.

Powstaje pytanie JAKIE TO USTALENIA zapadły w Magdalence pomiędzy Jaruzelskim, Kiszczakiem i ich agentami z „drugiej” strony?

Jedno z nich najpewniej polegało na ZAPEWNIENIU BEZKARNOŚCi ZBRODNIARZY w zamian za podzielenie się władzą i nie ujawnienie Tajnych Współpracowników SB itp.

Czemu sędziowie przestrzegają tych tajnych ustaleń?

Nie ma zgody ze strony NIEZŁOMNYCH patriotów na taką Polskę!

Czas na normalną Rzeczpospolitą. Albo wymiar sprawiedliwości załatwi sprawę rozliczenia ze swoją zbrodniczą przeszłością albo proszę mnie skazać.


Przedstawiam swoje stanowisko na piśmie już teraz z ostrożności procesowej, gdyż różne sytuacje widziałem ostatnio oskarżony o poniżenie pomnika okupacyjnej armii sowieckiej w Katowicach (w obu instancjach zostałem uniewinniony) czy pomagając Ukraińcom w kluczowych dniach protestu na Majdanie w Kijowie.