W przypadku powstania nowego bojowego związku zawodowego w PKO BP

27 lipca 2016

W dniu mordu na Polsce przez Syryjczyka, posłanka Nowoczesnej domaga się przyjmowania imigrantów


Polacy nie chcą islamskich imigrantów

CBOS zbadał stosunek Polaków do przyjmowania tzw. uchodźców. Aż 66% respondentów sprzeciwia się przyjmowaniu przez nasz kraj uchodźców z Bliskiego Wschodu i Afryki, przybywających do krajów UE (tylko 28% jest przeciwnego zdania). Na przyjmowanie przez Polskę uchodźców z krajów objętych konfliktami zbrojnymi nie zgadza się 53 proc. (odmiennego zdania jest 40%, z czy 35% uważa, iż nasz kraj powinien udzielać im schronienia jedynie do czasu, kiedy będą mogli wrócić do swojego kraju. Natomiast aż 57% respondentów (wobec 35%) jest przychylne udzielenie azylu mieszkańcom Wschodniej Ukrainy, uciekających przed Wojną.
Jak można było się spodziewać w większości nasi rodacy są przeciw islamskiej imigracji, ale nie przeciw imigracji osób nam bliższych kulturowo. I to całkiem racjonalne, godzimy się na osoby, które mogą się zintegrować, zasymilować, a nie na osoby które spróbują nam narzucić obcy kod kulturowy (islamski).

26 lipca 2016

Interwencja Prokuratora Generalnego ws. drukarza, który odmówił drukowania treści homoseksualnych

Oświadczenie Ministra Sprawiedliwości Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobro w sprawie wyroku Sądu Rejonowego dla Łodzi Widzewa wobec pracownika drukarni

Ministerstwo Sprawiedliwości
Sądy są zobowiązane strzec konstytucyjnej wolności sumienia, a nie ją łamać. Mają stać na straży praw i wolności obywateli, w tym także wolności działalności gospodarczej, a nie narzucać im przymus. Żadne ideologiczne racje nie uzasadniają naruszania tych fundamentalnych zasad.
Dlatego wyrok nakazowy skazujący Sądu Rejonowego dla Łodzi Widzewa wobec pracownika prywatnej drukarni, który z powodu własnych przekonań odmówił przyjęcia zlecenia Fundacji LGBT Business Forum i drukowania materiałów promujących treści homo, bi- i transseksualne, jest niebezpiecznym precedensem. Burzy wolność myśli, przekonań i poglądów, a także swobodę gospodarczą, polegającą na dowolności transakcji. Stawia w uprzywilejowanej pozycji Fundację reprezentującą środowiska mniejszości seksualnych, a łamie wolność sumienia pracownika, który ma prawo nie popierać homoseksualnych treści.
Mając więc na względzie konieczność ochrony interesu społecznego i podstawowych wolności obywatelskich, Minister Sprawiedliwości Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro zdecydował o przystąpieniu przez Prokuraturę Okręgową w Łodzi do postępowania przed Sądem Rejonowym dla Łodzi Widzewa. Celem jest obiektywne rozpatrzenie złożonego wniosku o ukaranie, mając na względzie zasady wolności sumienia i zdrowego rozsądku.
Wydział Komunikacji Społecznej i Promocji, Ministerstwo Sprawiedliwości

Odlot lidera KOD: Terroryzm islamski nie jest zagrożeniem, jest nim terroryzm... chrześcijański

Giną niewinne osoby w Paryżu, Brukseli, Nicei, Monachium, Wuerzburg, Ansbach, giną lub są ranni na ulicy, w pociągu, przed stadionem, przed restauracją, Kebabem, w centrum handlowym, giną Francuzi, Niemcy, a także Polki (2 w Nicei, 1 w Wuerzburgu). Zamach terroryści islamscy planowali w Polsce, na szczęście udaremniony. A jednak dla Mateusza Kijowskiego terroryzm islamski nie jest zagrożeniem. Co innego terroryzm chrześcijański, choć nie ma żadnej organizacji terrorystycznej chrześcijańskiej mordującej zwykłych ludzi, a w Syrii, Iraku i w innych miejscach ofiarami islamistów są chrześcijanie.  

By nie być gołosłownym przytoczmy wypowiedź Mateusza Kijowskiego dla TOK FM: Kiedy mówimy o terrorystach islamskich to wydaje mi się, że w Polsce tego nie rozumiemy. Jeżeli popatrzymy na liczbę ofiar terroryzmu islamskiego w Polsce i Europie i na liczbę terroryzmu chrześcijańskich, czy innych wydarzeń to okazuje się, że terroryzm islamski nie jest zagrożeniem. Medialnie to się dobrze sprzedaje, bo można to powiązać z wędrówką ludów. (…) Gdybyśmy mieli zdefiniować o co chodzi w tych zamachach, to chodzi o fundamentalizm, którego się boimy. Boimy się fundamentalizmu islamskiego, chrześcijańskiego, czy fundamentalizmu Erdogana, czy PiS-u.

Właśnie zginął katolicki 84-letni ksiądz we Francji, islamista podciął mu gardło, a zakonnica i 2 wiernych zostało rannych, ale dla lidera KODu - to chrześcijaństwo jest problemem, a nie islamscy terroryści.

Atak islamskich nożowników w trakcie mszy w kościele w małej francuskiej miejscowości

Podczas mszy ok. 10.00 w kościele w Saint-Etienne-du-Rouvray w północnej części kraju weszło 2 uzbrojonych w noże zamachowców, wykrzykujących islamskie hasła. Wzięli 5 zakładników (w tym 2 siostry zakonne i 2 wiernych) podcięli nożem gardło 84-letniego księdza Jacques Hamel, 3 inne osoby są ranne, w tym jedna w stanie ciężkim. Jednej siostrze zakonnej udało się uciec i powiadomić policję. Dzięki temu gdy napastnicy wyszli z kościoła zostali zastrzeleni przez jednostki specjalne policji.

Spór o apel zakończony, ale nie dla prezydenta Warszawy Hanny Gronkiewicz Waltz

Organizacje Kombatanckie i MON uzgodniły treść apelu na obchodach Powstania Warszawskiego. Zamiast apelu poległych ma być apel pamięci, w których są wymienieni nie tylko ci którzy polegli, ale też ci dowódcy powstania, którzy zmarli śmiercią naturalną. Dodano też nazwiska 5 osób, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej, a mieli związek z Powstaniem tj.
- Prezydenta RP na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego oraz prezesa Zarządu Głównego Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Czesława Cywińskiego, którzy byli inicjatorami wielu akcji upamiętniających Armię Krajową (w tym Powstanie)
- Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który stworzył Muzeum Powstania Warszawskiego, a tym samym przyczynił się do utrwalenia pamięci o Powstaniu
- żołnierzy powstania gen. Stanisława Komornickiego ps. "Nałęcz" oraz płk Zbigniewa Dębskiego ps. "Prawdzic"

Organizacje kombatanckie zaakceptowały taki apel. I mogłoby się wydawać, że spór został zakończony. Ale było to nie liczyć się z prezydentem Warszawy Hanną Gronkiewicz Waltz, która szuka sposobu by kłócić i jątrzyć. Teraz, kiedy już tekst został uzgodniony, zaczęła domagać się nowego nazwiska na liście apelu – Władysława Bartoszewskiego, osoby nazywająca innych „bydłem” (słowem podludzi) i co do biografii którego, jest wiele znaków zapytania zob. http://serwis21.blogspot.com/2011/03/watpliwosci-woko-wojennej-dziaalnosci.html 

Czy lobby reprywatyzacyjne pisało ustawy pod siebie?

Czy lobby reprywatyzacyjne pisało ustawy pod siebie? - pyta Stowarzyszenie Miasto Jest Nasze - i ujawnia związki senatora Aleksandra Pocieja (PO) z warszawskim biznesem reprywatyzacyjnym. Cyt.


Senator Pociej odpowiedzialny był w Platformie Obywatelskiej za napisanie tzw. małej ustawy reprywatyzacyjnej. Ustawa była pisana w zupełnie przedziwny sposób. Zarówno biuro prawne Sejmu i Senatu określiły ustawę na etapie analiz jako łamiącą konstytucję. Mimo prawie dekady "przygotowań", nie było czasu na konsultacje społeczne w tej sprawie. Projekt ustawy wygląda jakby był pisany na kolanie. Są w nim zapisy, którym warto przyklasnąć, ale wiele z nich budzi poważne wątpliwości konstytucjonalistów. Pytania o intencje senatora Pocieja są tym większe, że prezydent Bronisław Komorowski był klientem Pocieja. Senator był jego pełnomocnikiem procesowym musiał więc pozostawać w bardzo bliskich stosunkach z osobą, która ustawę zawetowała. Nie wiedział, że projekt zostanie skierowany przez prezydenta do TK?


Nie jest to pierwsza inicjatywa ustawodawcza senatora Pocieja związana z reprywatyzacją. W 2013 roku był autorem tzw. poprawki Pocieja, która przekazała na odszkodowania reprywatyzacyjne dodatkowe 600 milionów złotych. Problem w tym, że odszkodowania za utracone mienie było liczone wedle stawek obecnych, a nie zgodnie z wartością znacjonalizowanego w 1945 roku mienia. Wysokość odszkodowań eksplodowała. Ogromne środki miały pokryć tę dziurę, która powstała dzięki "manipulacji" przy wycenach.

Prawdziwe wątpliwości i oburzenie budzi jednak fakt biznesowego zaangażowania Pocieja w reprywatyzację. Był on współudziałowcem kancelarii prawnej Pociej Dobois Kosińska Kozak zajmującej się między innymi reprywatyzacją warszawskich gruntów. Na stronie internetowej dalej figuruje jako jeden z właścicieli. W teorii jednak senator jest zawodowym politykiem, a udziały w kancelarii sprzedał. W praktyce senator przepisał swoje udziały w kancelarii na swoją... 80 letnią matkę. Czy mamy do czynienia z działaniem na granicy uczciwości?

Pikanterii, opisywanej sprawie, nadaje fakt koleżeńskich związków senatora z Grzegorzem Majewskim - adwokatem, szefem warszawskiej Okręgowej Rady Adwokackiej, uwikłanym w nielegalną reprywatyzację słynnego gruntu pod przedwojennym adresem Chmielna 70.

Zdaniem Miasto Jest Nasze, osoba która pośrednio może czerpać korzyści z reprywatyzacji powinna być odsunięta od prób regulacji tej materii. Zachowanie senatora Pocieja jest nieetyczne i stanowi rażący konflikt interesów. Wokół reprywatyzacji toczy się niejasna gra interesów. Czekamy na systemowe wyjście z problemu a nie częściowe rozwiązania tworzone przez lobby reprywatyzacyjne.


25 lipca 2016

Sąd Rejonowy dla Łódź Widzew w służbie gejowskiej propagandy

Jak informuje portal wpolityce.pl - Sąd Rejonowy dla Łódź Widzew wyrokiem nakazowym uznał, że pracownik drukarni, który odmówił wykonania usługi zleconej przez Fundację LGBT Business Forum, popełnił wykroczenie. W ukaraniu przedsiębiorcy walnie przyczynił się Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar. Łódzka drukarnia nie chciała przyczynić się do promocji treści gejowskich i odmówiła realizacji usługi.

Gejowscy zleceniodawcy wsparci przez RPO postanowili sprawę doprowadzić do ukarania drukarni (grzywny, więzienie - to jest ich poczucie tolerancji). Sąd Rejonowy dla Łodzi Widzewa uznał odmowę pracownika drukarni za wykroczenie z art. 138 Kodeksu wykroczeń, zgodnie z którym, jeżeli podmiot zawodowo zajmujący się świadczeniem usług umyślnie i bez uzasadnionej przyczyny odmawia świadczenia, do którego jest obowiązany, podlega karze grzywny. W tym przypadku grzywna nie była na szczęście zbyt uciążliwa. Sąd nakazał zapłatę grzywny w wysokości 200 zł.

Jak będzie następnym razem? - zastanawia się portal i dodaje - Niebezpieczna droga, prowadząca wprost do tęczowego totalitaryzmu, została właśnie otwarta. Miejmy nadzieję, że spotka się z odpowiednią reakcją właściwych organów.

Amerykański urzędniczyna poucza w sprawie ustawy o Trybunale Konstytucyjnym

Rzecznik Departamentu Stanu USA wydał oświadczenie ws. uchwalonej przez polski parlament ustawy o Trybunale Konstytucyjnym datowane 23 lipca. Cyt. za stronę ambasady USA  „… Po pierwsze, dziś polski parlament przegłosował nową ustawę o Trybunale Konstytucyjnym. Wprawdzie nowa ustawa realizuje niektóre zalecenia opinii Komisji Weneckiej co do ustaw uchwalonych w ubiegłym roku, które zostały uznane za niezgodne z konstytucją, to jednak utrudnia ona osiągnięcie kompromisu w sprawie dopuszczenia do orzekania sześciu wybranych sędziów... Podczas szczytu NATO prezydent Obama podzielił się z prezydentem Dudą swoim zaniepokojeniem co do praworządności i zaapelował do wszystkich stron, aby wspólnie podjęły działania dla dobra instytucji demokratycznych w Polsce. Stany Zjednoczone zachęcają polskie władze, aby rozwiązały kwestie sporne, tak aby polskie instytucje demokratyczne oraz system mechanizmów kontrolnych państwa były poszanowane i aby mogły sprawnie funkcjonować.”

Otóż fakt, że jesteśmy w jednym sojuszu nie uprawnia funkcjonariuszy rządu USA do pouczenia jakie rozwiązania prawne w Polsce mają być uchwalone, a jakie nie. Pouczanki ze strony USA, Komisji Europejskiej czy Komisji Weneckiej są możliwe, ponieważ prezydent, rząd nie wykazał stanowczej postawy wobec tych instytucji, próbuje tzw. dialogu, co traktują one jako wyraz słabości Polski. 

Nie po to walczyliśmy o wyzwolenie spod dominacji sowieckiej, by przyjąć postawę wasala USA, które wobec Turcji (gdzie zatrzymywani są sędziowie, wojskowi, policjanci, dziennikarze, nauczyciele – w tysiącach) wykazują bardzo daleko idącą ostrożność wypowiedzi.

Zwrócili nieruchomość na podstawie sfałszowanego pełnomocnictwa?

Czarne chmury zbierają się nad prezydentem Warszawy Hanny Gronkiewicz Waltz - za reprywatyzację w Warszawie. Głośno w mediach było o nienależnym zwrocie działki na Placu Defilad. Ale nie była to jedyna "dziwna" prywatyzacja.

W dniu 11 czerwca 2008 r. Prezydent Miasta Stołecznego Warszawy wydał decyzję o przyznanie wieczystej dzierżawy (obecnie użytkowania wieczystego) gruntu położonego w Warszawie przy ul. Schroegera 74, ozn. Nr hip 12263, działka nr 49 obręb 7-05-03 KW nr 65037 na rzecz  (...) w całości. Decyzję wydano w związku z wnioskiem z dnia 18 maja 1948 r. złożonej – zdaniem Prezydenta Miasta -  przez osobę uprawnioną przed terminem objęcia w posiadaniu przez Gminę. Z akt sprawy wynika, że wniosek złożył adwokat Michał Grabowski powołując się na załączony odpis Borysa Bielajewa z dnia 15 maja 1948 r. Odpis został sporządzony przez adwokata, a oryginału pełnomocnictwa nie przedstawiono. Problem w tym, że Borys Bielajew nie mógł udzielić tego pełnomocnictwa. Pan Borys Bielajew nie przebywał w tym miejscu od 1941 roku, zaginął w czasie działań wojennych, jak się okazało później wyjechał do USA. Nie utrzymywał kontaktów w kraju, w efekcie czego brat Włodzimierz Bielajew wystąpił o uznanie go za zmarłego. W 1954 r. Sąd Powiatowy dla m.st. Warszawy uznał Borysa Bielajewa za zmarłego.

Skoro Borys Bielajew przebywał za granicą, a realia PRL nie pozwalały na szybkie podróże do USA i z powrotem (był to przecież okres zimnej wojny), trudno przyjąć do wiadomości tezę o możliwości wyjazdu do USA adwokata Michała Grabowskiego, uzyskania pełnomocnictwa i powrotu w ciągu 3 dni do Polski. Można zresztą przypuszczać, iż gdyby mecenas Grabowski miał możliwość wyjazdu do USA, to by raczej nie powrócił do kraju.

Z tych okoliczności wynika, że Borys Bielajew nie mógł udzielić pełnomocnictwa adwokatowi Michałowi Grabowskiemu. Nie przedstawiono żadnego oryginalnego pełnomocnictwa zawierające podpis Borysa Bielajewa, które mogłyby potwierdzić fakt pełnomocnictwa. Zatem należy uznać, że czynność prawną wniosku z dnia 18 maja 1948 r. nie była dokonana przez osobę uprawnioną, gdyż wedle wszelkich znaków na niebie i ziemi, nie dysponowała pełnomocnictwem Borysa Bielajewa, a przedstawiony odpis pełnomocnictwa sporządzony przez adwokata nie odpowiadał ani stanowi faktycznemu ani prawnemu.

W tej sytuacji spadek po Borysie Bielajewowi włącznie ze sprzedaży praw, udziałów w spadku następcom prawnym nie może być podstawą do przywrócenia własności czasowej, albowiem w danej sprawie występują dokumenty nieprawdziwe (pełnomocnictwa dla Michała Grabowskiego), które nie mogą rodzić skutków prawnych. Tym samym nie było prawnej podstawy do przyznania  prawa wieczystej dzierżawy na podstawie wniosku z dnia 18 maja 1948 roku, a wydana decyzja przez Prezydenta Miasta Stołecznego Warszawy zatem nosi znamiona rażącego naruszenia prawa.

Ale także dalsze okoliczności sprawy budzą wątpliwości. Przykładowo akt notarialny nabycia nieruchomości zawarła pani .... sama z sobą jako pełnomocnik "właściciela" (rep. A nr 4633/2002 z dn. 24.09.2002). Zgodnie z art.108 Kodeksu Cywilnego Pełnomocnik nie może być drugą stroną czynności prawnej, której dokonywa w imieniu mocodawcy, chyba że co innego wynika z treści pełnomocnictwa albo że ze względu na treść czynności prawnej wyłączona jest możliwość naruszenia interesów mocodawcy. Przepis ten stosuje się odpowiednio w wypadku, gdy pełnomocnik reprezentuje obie strony. Na tej podstawie budynek przy ul. Schroegera 74 przekazano na podstawie zarządzenia prezydenta miasta stołecznego Warszawy z dn. 23.06.2008 r nr 1777/2008.

Przypomnijmy, iż zgodnie z Art. 77.§ 1. KPA Organ administracji publicznej jest obowiązany w sposób wyczerpujący zebrać i rozpatrzyć cały materiał dowodowy. Tymczasem w sprawie nie zebrano i nie rozpatrzono całego materiału dowodowego, w szczególności nie zbadano kwestii oryginalności pełnomocnictwa adwokata Michała Grabowskiego i czy rzeczywiście mógł być udzielony przez Borysa Bielajewa, co do którego nie było w 1948 r. informacji nt. jego miejsca pobytu, był uznany za zaginiony, a przebywał na innym kontynencie. Brak zgromadzenia całego materiału dowodowego oznacza, iż decyzję wydano z naruszeniem art.107§1 i 3 kpa co do konieczności uzasadnienia faktycznego i prawnego decyzji.

Przeciwko tej reprywatyzacji występowali mieszkańcy kamienicy występując zarówno do Urzędu Miasta jak i do Prokuratur Rejonowej. Jednakże trud mieszkańców był daremny, a organa państwowe dziwnym trafem szły na rękę następcom prawnym (którzy nabyli roszczenia) od byłych właścicieli. 19 marca 2010 roku Prokuratura wydała postanowienie o umorzeniu śledztwa, nie dopatrując się żadnych nieprawidłowości (sic). Mieszkańcy nie dawali za wygraną i wnieśli wniosek o rozpatrzenie sprawy stwierdzenia nieważności decyzji z dnia 11 czerwca 2008 r. o ustanowieniu prawa użytkowania wieczystego - bezskutecznie.

W 2012 roku interweniowało w tej sprawie Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE, domagając się informacji i wyjaśnień od Biura Gospodarki Nieruchomościami. Jednak 14 sierpnia 2012 r. BGN odmówił udzielenia informacji, uznając że nie mieści się ono w zakresie informacji publicznej. Także niepowodzeniem zakończył się wniosek Stowarzyszenia o stwierdzenie nieważności i wstrzymanie wykonania decyzji Prezydenta Miasta Stołecznego Warszawy nr 290/GK/DW/2008 z dn. 11.06.2008 r. o przyznanie wieczystej dzierżawy (obecnie użytkowanie wieczystego) przy ul. Schroegera 74. SKO postanowieniem z dn. 20 stycznia 2014 r. odmówił wszczęcia postępowania ws. stwierdzenia nieważności decyzji zwrotowej z dnia 11 czerwca 2008 r. Zadziwiające jest uzasadnienie odmowy. Stowarzyszenie zwracało się zgodnie z art.31 kpa o wszczęcie postępowania w/s stwierdzenia nieważności. Zgodnie z kpa, jeżeli organ uznaje żądanie za uzasadnione wówczas wszczyna postępowanie z urzędu. SKO uznało jednak, iż nie jest możliwe stosowanie art.31 kpa, w związku z art.157 kpa, bo ten stanowi iż postępowanie wszczyna się na żądanie strony lub z urzędu (ale przecież właśnie Stowarzyszenie domagało się postępowania z urzędu).

A ile takich reprywatyzacji dokonano w Warszawie i w innych miastach Polski?

Udaremniony islamski zamach na ŚDM 2016

W czwartek w jednym z łódzkich hosteli Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała 48 letniego irakijczyka, podejrzanego o planowanie ataku terrorystycznego. Do Łodzi przyjechał kilka dni wcześniej, zna język polski. Jak podaje Polsat News, w pokoju, który wynajmował mężczyzna znaleziono notatki, z których wynika, że planował on przeprowadzenie ataku terrorystycznego w Łodzi.  Z ustaleń kolei Dziennika Łódzkiego wynika, że agenci ABW znaleźli na odzieży mężczyzny materiały wybuchowe znane jako C4 (mieszanka spoiwa, plastiku oraz heksogenu). Sąd rejonowy wydał już zgodę na umieszczenie mężczyzny w areszcie na dwa miesiące.

I powiedzieć, że są jeszcze politycy w Polsce (PO, Nowoczesna), którzy uważają że powinniśmy przyjąć islamskich imigrantów?

Nie chcieli go wydalić, dokonał zamachu

To już nie pojedynczy napad czy zamach, ale seria. Najpierw był atak nożownika w pociągu, następnie zamach w Monachium, atak maczetą w Wuerzburg (zginęła Polka, wraz z nienarodzonym jeszcze dzieckiem), teraz zamach na restaurację w Ansbach (Bawaria). Co łączy te ataki? Jedno, sprawcy pochodzili z krajów muzułmańskich. 

Do zamachu doszło w niedzielę późnym wieczorem. 27-letni Syryjczyk chciał wejść na teren festiwalu z plecakiem, ale został wyproszony przez służby. Wówczas napastnik zdetonował ładunek przed restauracją Eugens Weinstube, położonej przy staromiejskiej promenadzie, niedaleko miejscowego zamku i w pobliżu festiwalu. Zamachowiec zginął na miejscu. Rannych zostało dwanaście osób, w tym trzy ciężko.

Według wstępnych ustaleń, 27-letni Syryjczyk przybył do Niemiec 2 lata temu. Jego wniosek o azyl odrzucono w zeszłym roku, ale go nie odesłano ze względów humanitarnych tj. na trwającą w Syrii wojnę domową. Zamachowiec mógł być powiązany z tzw. Państwem Islamskim.

24 lipca 2016

Nie ma żałoby Narodowej po zamachu w Monachium

W kolejnych zamachach w Niemczech giną niewinne osoby. Można by się spodziewać żałoby narodowej. Nic z tego. Telewizja niemiecka ZDF, gdy 18-letni irańczyk Ali David Sonboly zastrzelił 9 osób i 21 innych postrzelił, zajmowała się ... stanem demokracji w Polsce. Dzień później w Berlinie odbyła się parada równości, w której uczestnicy imprezy doskonale się bawili, nie brakowało uśmiechów, niektórzy tańczyli, jak zwykle widać było wiele półnagich osób. W telewizji także nie brak programów rozrywkowych
Z kolei imigranci wyraźnie szydzą z uczuć rodzin i przyjaciół ofiar. 23 lipca przy Centrum handlowym Olympia w Monachium, gdzie doszło 2 dni wcześniej do tragicznych wydarzeń, zgromadzili się ludzie, by oddać hołd ofiarom. Jak informuje TVP Info - Przyszła również grupka młodych muzułmanów, którzy zaczęli skandować "Allahu Akbar" (Bóg jest wielki). Wywołało to gniew części Niemców. Padały ostre słowa: Wynocha! Wynocha! Przeklęty Allahu Akbar!. Ludzie pytali: "gdzie jest twój dom, gdzie go zbudowałeś?".

Kolejny atak uchodźcy w Niemczech - w Reutlingen

Kolejny atak tzw. "uchodźcy". 21 letni syryjski uchodźca, uzbrojony w maczetę zaatakował przechodniów przed lokalem serwującym kebaby na Listplatz w mieście Reutlingen (około 20 kilometrów od Stuttgartu) w Badenii-Wirtembergii. Zabił kobietę i ranił dwóch innych ludzi. Być może ofiar byłoby więcej, gdyby nie przejeżdżający tamtędy kierowca, który "przyspieszył i potrącił napastnika" (miejmy nadzieję, że nie zostanie pociągnięty do odpowiedzialności przez niemiecki wymiar sprawiedliwości) i w efekcie udało się zaprztmać napastnika. Jak poinformował rzecznik policji - Syryjczyk był znany policji - w przeszłości mężczyzna był zamieszany w incydenty, w których inni ludzie odnieśli obrażenia.