19 lutego 2013

SERWIS21 - luty 2013 (Zatrute pieniądze czyli brukselska klęska)


ZATRUTE PIENIĄDZE
Czyli Brukselska klęska

Zakończył się szczyt UE poświęcony perspektywie finansowej na lata 2014-2020. Premier Donald T. ogłosił wielki sukces i znów mami społeczeństwo widmem wielkich pieniędzy. Rządowi wtóruje mainstreamowe media. W rzeczywistości szczyt brukselski zakończył się wielką porażką Polski


SPADEK ŚRODKÓW NETTO
Miarą sukcesu  rządu jest rzekomy wzrost środków uzyskanych w obecnej perspektywie finansowej stosunku do tej z lat 2007-2013 wynegocjowanej jeszcze za rządów PIS ze 101,5 mld Euro do 105,8 mld Euro. Rządzący chwalą się, że przy oszczędnościach dokonywanych przez UE, nastąpił zatem wzrost środków o ok. 4,3 mld Euro. Równocześnie jednak rząd zapomina informować o drugiej stronie medalu czyli naszych składkach do UE. W perspektywie budżetowej 2007-2013 składka Polski do UE wyniesie ok. 24 mld Euro, natomiast w perspektywie lat 2014-2020 aż 40 mld Euro, czyli o 16 mld więcej. Jak widać z tych liczb środki netto będą mniejsze zatem o ok. 12 mld Euro, czyli o ok. 15%. Dodajmy, że cały budżet UE został zmniejszony o ok. 4%, a niektóre kraje takie jak Wielka Brytania, Szwecja czy Holandia zapewniły sobie tzw. rabaty składkowe. Rząd polski jedna tego nie uzyskał. Oczywiście składka do Unii to pochodna opat uzależniony od wzrostu Dochodu Narodowego Brutto, VATu oraz ceł. A zatem im szybciej kraj się rozwija, tym większa będzie składka. W celu utrzymania środków netto na dotychczasowym poziomie, składka nie powinna być wyższa niż 28 mld Euro, co oznacza iż PKB powinien spadać o ok. 4% rocznie. Mam nadzieję, że takiej perspektywy spadku PKB rząd nie zamierza nam fundować.

ROLNICTWO POSZKODOWANE
Na realizację Wspólnej Polityki Rolnej, Polska w bieżącej perspektywie ma uzyskać 28,6 mld Euro czyli o 1,9 mld w stosunku do poprzedniej perspektywy. Jednak gdyby przyjąć jako miernik ostatni rok perspektywy 2007-2013 to Polska ma otrzymać 5 mld Euro. Gdyby tylko ekstrapolować tą sumę na lata 2014-2020 to kraj nasz winien był otrzymać 35 mld Euro. Przedstawiciele rządu zapewniają nas iż ewentualnie brakujące środki na obszary wiejskie będzie można uzyskać z funduszu spójności, co oznacza iż zabierze się je komuś innemu. Widać w tym żonglerkę liczbami, sumami pieniężnymi, dla lepszego efektu medialnego.

SPADEK WYŻSZY Z POWODU INFLACJI
W rzeczywistości spadek środków netto jest jeszcze większy, gdyż nie uwzględnia się wskaźnika inflacji. Średnia stopa inflacji dla strefy Euro oscyluje wokół 2%, co w skali 7 lat daje ok.15-16%. Zatem nominalny wzrost środków brutto o 4%, w rzeczywistości oznacza spadek o ok.11-12%. Zatem wartość realnych środków netto uzyskanych przez Polskę nie tylko nie zwiększył się, ale wręcz spadł o ponad 25%. W mediach jednak ogłaszano wielki sukces.

KOSZT UDZIAŁU WŁASNEGO
Jest także inna strona medalu, o której rząd i media nie wspominają to są koszty pośrednie. Wykorzystanie środków unijnych często wymaga tzw. udziału własnego. W warunkach gdy wiele instytucji polskich nie ma własnych środków, musi zaciągnąć kredyty bankowe, co wiąże się nie tylko z koniecznością spłaty, ale także płacenia przez wiele lat odsetek. Im wyższy żądany udział własny, tym większe problemy np. samorządów. Prawdopodobnie propozycje zwiększenia do 50% udziału własnego nie przejdą, ale realnie można oczekiwać aż 30%. Przyjmując kredyt 10 letni przy WIBOR+4% czyli ok. 8% odsetki stanowić będą prawie połowę sumy kredytu. Zatem udział własny będzie w sumie wynosił prawie 45%. Nie dość na tym, by sfinansować ten udział samorządy np. będą zwiększały nam obciążenia z tytułu rozmaitych opłat i podatków. Przypominam ten fakt by wyjaśnić m.in. dlaczego podwyższa się opłaty wieczystego użytkowania, podatki od nieruchomości, bilety MZK, opłaty śmieciowe itd. Jedną z przyczyn (choć nie wyłączną) są właśnie inwestycje finansowane z UE przez samorządy, którymi szczycą się nasi oficjele.

MARNOWANIE PIENIĘDZY
Innym skutkiem pieniędzy z UE jest ich olbrzymie marnotractwo. Mechanizm jest w sumie dość prosty. Mamy do czynienia z odwrotnością regulacji ekonomicznej. Normalnie to potrzeba ekonomiczna czyli popyt stwarza podaż, na którą gospodarka, przedsiębiorcy odpowiadają. Tymczasem w przypadku środków funduszowych, którymi dysponuje administracja publiczna jest odwrotnie, to fakt dostępności środków powoduje powstanie popytu na nią w formie projektów. Mogą to być drogi, szkolenia, inne wydatki. Wiele z nich oczywiście nie ma racji bytu, bo jedynym ich celem jest wykorzystanie dostępnych środków, a przy okazji wiele cwaniaków ma możliwość niezłego życia za publiczne pieniądze. Efektywność tych inwestycji pozostawia zatem wiele do życzenia. Kostka brukowa może jest ładna, ale jest mało funkcjonalna, a budowę chodników z kostki nie zawsze się opłaca (pomijam już sprawę butów na szpilkach dam czy ślizgawicy w zimie). Czy w tej sytuacji należy się dziwić, iż mamy najdroższe drogi jak odcinki dróg po 200 mln zł za km w terenie nizinnym, 1 m2 ubikacji za 7000 zł przy autostradach, kafelki za 450 zł/m2 na Stadionie Narodowym? Do tego dochodzi dodatkowy problem tj. braku dochodowości inwestycji finansowanych w ten sposób. Bardzo wiele z nich bowiem to tylko wydatki, nie przynoszące żadnego dochodu w przyszłości. Ale politycy lokalni takimi ładnymi inwestycjami lubią się popisywać, rachunek przecież nie oni zapłacą, tylko mieszkańcy w bliższej lub dalszej przyszłości.

LIKWIDACJA NASZEGO PRZEMYSŁU
Nasi rodacy jednak widzą tylko suche liczby przychodów z UE. Media o drugiej stronie medalu nie wspominają. Nikt nie mówi jakie kary Polska płaci za niewdrożone dyrektywy (w tym także te absurdalne) itd. Umyka też gdzieś fakt, iż przynależność do UE oznacza niszczenie całych branż polskich gospodarki. Administracyjnie eliminowano polskie rybołówstwo, przemysł stoczniowy i wiele innych. Likwidacja tych branż oznacza nie tylko rzeszę bezrobotnych, ale również nie wpłacone podatki, składki ZUS przez lat naście. Tylko 100 tys. osób zwolnionych to ok. 2 mld zł mniejszych składek i podatków rocznie, czyli przez 7 lat ponad 14 mld zł. A przecież skutki likwidacji branży odczuwa się nie przez 7 lat ale przez lat kilkanaście, a w niektórych przypadkach jeszcze dłużej

KONKLUZJA
Reasumując, trudno mówić o jakimkolwiek sukcesie, i to niezależnie ile środków uzyskano lub można było uzyskać na unijnym szczycie. Faktycznie Polska niczego na obecności w UE finansowo nie zyskuje. Nie przeprowadzono rzeczywistej analizy przychodów i wydatków włączając koszty pośrednie. Mami się nas za to ideologicznie sumami rzekomymi przyznanymi przez dobrego wujka z Brukseli. Nie dodaje się jednak, że są to zatrute pieniądze.

Dr Daniel Alain Korona


HUMOR:

PROŚBA POMNIKA O KONIA: Będący mocno pod wpływem Bronek wraca do domu przez Plac Zamkowy w Warszawie. Nagle słyszy jak ktoś wysoko z góry woła:
- Bronek! Bronek!...
Podnosi wzrok do góry i widzi że to Zygmunt III Waza.
- Bronek! Załatw mi konia! Poniatowski ma konia, Sobieski ma konia a ja tu tyle lat stoję na nogach!
Na drugi dzień Bronek wraca pod pomnik króla, ale tylko po jednym "głębszym" na odwagę! i znów słyszy:
- Bronek! Załatw mi konia!...
Utwierdziwszy się w przekonaniu, że to nie była pijacka zjawa pobiegł do swojego przyjaciela Donka, podzielić się tym co zobaczył.
- No, Bronek! Bujać to my, a nie nas! Nigdy nie uwierzę, żeby pomnik przemówił do człowieka.
- No to chodź ze mną i przekonaj się, że mówię prawdę.
Jak postanowili tak i zrobili. Jeszcze nie doszli do placu Zamkowego a już słyszą głośne:
- Bronek! Bronek! Co ty prowadzisz?!.. Przecież prosiłem o konia a nie osła!


CHORE ZDROWIE
Obiecywano nam służbę zdrowia z prawdziwego zdarzenia. A jak jest. 83-letnia pani W. cierpiąca na zapalenie dróg moczowych udała się do lekarza, chodziło tylko o przepisanie recepty. Kiedyś można było to uczynić w rejestracji, później musiał to czynić lekarz. Pani doktor jednak wyrzuciła pacjentkę, bo ma za dużo pacjentów. Na szczęście okazało się, że jest lek bez recepty Urofuragin. Inna pacjentka pani K. trafiła do szpitala. Miała szczęście lekarz z przychodni szybko doprowadził do hospitalizacji. Diagnoza lekarska okazała się mylna, dolegliwości można było leczyć lekarstwami. Jednak wystawiona recepta nie mogła zostać zrealizowana. Nawet nie chodziło o mało wyraźny PESEL, ale o fakt że lekarz pomylił datę zamiast 12.02.2013 wpisał 12.03.2012 r. Trzeba było wrócić do szpitala, odesłali jednak bo nie mieli w danej chwili kartę pacjenta, Po kolejnych 2 godzinach udało się załatwić.
Powyższe przypadki nie dziwią, albowiem lekarze czasu na pacjenta dziś nie mają. Dziś lekarz nie tylko leczy, ale musi być jak wynika z powyższych historii także sprawnym biurokratą. W recepcie musi być numer PESEL i stopień refundacji. Ta biurokracja zajmuje czas. Jeżeli zaś lekarzowi nie chce się szukać, to przepisze lek 100% odpłatny. Od 6 do 7 proc. leków refundowanych jest zatem wypisywanych na 100 proc., bo lekarze nie chcą się narażać na kary za „błędne” decyzje w sprawie refundacji. Nic dziwnego zatem że w wyniku znowelizowanej ustawy refundacyjnej NFZ oszczędza (blisko 2 md zł), a pacjenci i szpitale wydają więcej pieniędzy.
Nie dość na tym, lekarze są dziś przepracowani, a zatem ich diagnozy mogą okazać się nietrafne. Pani doktor R. zajmuje się pacjentkami, ale pracuje od rana do wieczora, na … 4 etatach. Jak może w ciągu 24 godzin przepracować aż 32 godzin i jeszcze spać przez kilka godzin, to tajemnica. Problemu wieloetatowości lekarzy znany jest od dawna, kiedyś uzasadniony był bardzo niskimi wynagrodzeniami. Dziś gdy lekarze zarabiają nieźle, trudno to wyjaśnić. Jednak minister zdrowia problemem nie chce się zająć.
Miało być lepiej, a jak jest - każdy widzi. Minister Arłukowicz jednak ma doskonały humor. Czyżby cierpienie i śmierć wielu pacjentów go nie ruszało?


                                                                    Źródło; facebook


MORD W GARDELEN
Telewizja w programach "National Geografic" oraz "Discovery World" Pokazała kilka filmów ilustrujących zmagania wojenne aliantów z wojskami III Rzeszy. Pokazano w nich, obok innych okrucieństw, ofiary obozów koncentracyjnych, zwały ludzkich trupów i szkielety więźniów, którzy to piekło przetrwali. Wraca nieraz pamięć o tych strasznych czasach, o których w Polsce coraz ciszej, a obca propaganda stara się w naszej pamięci zmienić obraz, przemienić utrwalone w nim cierpienie i bohaterstwo, na ohydną twarz szmalcownika i kata. Lecz pamięć starszego pokolenia nie łatwo poddaje się tym socjo- technicznym zabiegom. Świadczy o tym  e-mail, który ostatnio ktoś ze znajomych przesłał do mojej skrzynki e-mailowej. Był w nim obraz palącej się budowli, który nie udało mi się przenieść do niniejszego wpisu. Nie mniej treść wpisu uważam za ważny dokument, który nasi historycy nie powinni w swych pracach pomijać. Oto jego treść:
Dlaczego niemiecki Gross, ani niemiecki Pasikowski nie pokażą światu stodoły w Gardelegen?
Notka z portalu Historycy.org:
15 kwietnia 1945 żołnierze posuwającej się na wschód 102 Dywizji Piechoty IX Armii Stanów Zjednoczonych natknęli się w miejscowości Gardelegen na wypaloną murowaną stodołę. Okazało się, że znajdują się w niej spalone i osmalone zwłoki 1016 jeńców wojennych i więźniów obozów koncentracyjnych. Co się tam wydarzyło? Dnia 13 kwietnia 1945 jednostka SS umykająca przed Sowietami i prowadząca ich w "marszu śmierci" ze wschodu, natknęła się na amerykańskie czołówki i postanowiła usunąć zbędny "balast". Ok 1100 więźniów spędzono do stodoły z sianem, podlano benzyną i podpalono. Na wprost wrót stodoły ustawili się SS-mani z bronią maszynową, granatami, panzerfaustami i dobijali tych, którym udało się jakimś cudem wydostać z płonącego budynku. Oprócz SS w akcji brali również udział żołnierze Luftwaffe, Fallschirmjager, Hitlerjugend, Volkssturm. Kolejny przyczynek do legendy o "rycerskim" niemieckim żołnierzu.
Amerykanom tylko w 4 przypadkach udało się ustalić tożsamość ofiar. Dla 301 ofiar ustalono zaledwie ich numery obozowe. 711 wieźniów w ogóle nie zidentyfikowano. Udało się ustalić narodowość 186 poległych: 60 Polaków, 52 Rosjan, 27 Francuzów, 17 Węgrów, 8 Belgów, 5 Niemców, 5 Włochów, 4 Czechów, 4 Jugosłowian, 2 Holendrów, 1 Meksykanina (?) i 1 Hiszpana.
Amerykanie zmusili mieszkańców okolicznych miejscowości do kopania grobów i grzebania zwłok. Amerykańscy żołnierze opowiadali, iż widoczne było jak na dłoni, że Niemcy tylko udawali skruchę i wyrzuty sumienia - w rzeczywistości byli zadowoleni z takiego obrotu spraw. Czuli ulgę, że nie dane im było dostać sie w ręce uwolnionych więźniów. SS-mani "rozwiązali" ten palący "problem" likwidując potencjalnych mścicieli.
Człowiek przypuszczalnie bezpośrednio odpowiedzialny za masakrę, to niejaki Gerhard Thiele - wysoko postawiony nazistowski cywilny urzędnik na obszarze dystryktu Gardelegen (nie mylić z niemieckim astronautą o tym samym nazwisku). Nigdy go nie schwytano - pewnie zmarł w jakimś małym miasteczku w Ameryce Płd., jako szacowny starszy pan. Schwytano i uwięziono innego "ważnego" - SS-Untersturmführera Erharta Brauny'ego, który zmarł w 1950 r. Oprócz tego zatrzymano "płotki", które potem na skutek sojuszniczego porozumienia, w liczbie 21 osób, przekazano pod sowiecką jurysdykcję. Odsiadywali kary w specjalnych obozach na terenie Wschodnich Niemiec. Dziękuję komentatorowi Detoxic za trop do stodoły w Gardelegen. Wstyd się przyznać, ale o niej nie słyszałem. Żaden Gross nie napisał o tym książki, żaden Pasikowski nie nakręcił o tym filmu. Na stronie internetowej miasteczka wyczytałem, że jest podobno pomnik w Gardelegen, ale nie słyszałem, żeby tam pochylali głowy prezydenci, premierzy, oficjalne delegacje państwowe, tak jak pochylają się w Jedwabnem.
A warto dodać, że stodołę w Gardelegen polało niemiecką benzyną i podpaliło niemieckimi zapałkami niemieckie państwo rękami niemieckich funkcjonariuszy. I funkcjonowała tam, podobnie zresztą jak w Jedwabnem, niemiecka jurysdykcja niemieckiej władzy.
O Jedwabnem wie dziś cały świat, a pies z kulawa nogą nie wie dziś o Gardelegen. Ilu ludzi w Polsce wie o tej stodole, choć to głównie Polacy się w niej smażyli...
Nie oczekujmy jednak filmu o Gardelegen. Dziś jest już inny trend. Pianista, Lista Schindlera... dziś trzeba pokazywać Niemców sprawiedliwych, najsprawiedliwszych wśród narodów świata. Choć trudno będzie o nowe arcydzieła, bo ławka niemieckich sprawiedliwych dość krótka była niestety. Można za to do woli mnożyć dzieła o złych i niesprawiedliwych Polakach, nawet jeśli nie jest do końca udowodnione i pewne, że byli niesprawiedliwi. Uprzedzając komentarze - do współczesnych Niemców nie mam żadnych pretensji o Gardelegen. Ktoś tam parę lat posiedział, postawili pomniczek, zamieścili jakieś wzmianki - więcej od nich nie wymagam. Ile się można biczować za dziadka z zapałkami.
Mam pretensję do nas samych, do moich rodaków i do siebie, że własnymi rękami, własnymi piórami, własnymi pieniędzmi z własnego, polskiego budżetu wspieramy budowę krok po kroku fałszywego, zakłamanego obrazu minionej wojny. Tego obrazu, w którym będzie istnieć i kłuć w oczy upiorne Jedwabne, a nie będzie w nim miejsca dla mizernej, cichej stodoły w Gardelegen...
Pal sześć, że w ten obraz wierzą już Niemcy. Ale że my, Polacy zaczynamy wierzyć - to już jest jest prawdziwy problem. To już jest narodu duch zatruty...
Rudolf
KRAJ

3,5 MLN Z TVP DO 4 KUMPLI: Lukratywny kontrakt na produkcję programu Tomasza Sekielskiego  dla TVP 1 w wysokości 35 milionów złotych zdobyła firma „Kombinat medialny” spółka z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w podwarszawskim Piasecznie. Jest to pierwsza produkcja telewizyjna tej spółki. Samą zaś Spółkę o kapitale założycielskim 5.000 złotych założono dopiero w maju 2012 roku. … http://over.salon24.pl/478329,sekielski-jest-prezesem-35-milionow-z-tvp-do-kieszeni-4-kumpli. Dodajmy wspólnikiem i członkiem zarządu spółki Kombinat medialny jest sam Tomasz Sekielski.

BLOGER OSKARŻONY ZA ZNIEWAŻENIE PREZYDENTA: Do legnickiego Sądu Okręgowego wpłynął akt oskarżenia przeciwko blogerowi, który pod pseudonimem Matka Kurka w serwisie kontrowersje.net opublikował artykuł zatytułowany "Polską rządzą dwa ruskie cwele: Tusk i Komorowski". Blogerem jest 42-letni Piotr W., mieszkaniec wsi pod Chojnowem. Jak informuje Gazeta Wrocławska blogerowi grozi 3 lata więzienia. No cóż wzorem czasów komunistycznych władza chce wsadzić do więzień osoby, które wyrażają ekspresyjnie swój negatywny stosunek do rządzących.

CENZURUJĄ HERBERTA: Jak ujawnił profil „Tygodnik Lisickiego” na Facebooku na stronie Poland.gov.pl (oficjalna strona reprezentującą nasz kraj, należąca do MSZ) w zakładce „literatura” ocenzurowano wiersz Zbigniewa Herberta „Przesłanie Pana Cogito”. Ze środka utworu został usunięty fragment o „zdradzonych o świcie”.

DZIWNY KONKURS: 21 stycznia br. w wyszukiwarce  Google’a  można było dowiedzieć się o konkursie do Rady Nadzorczej Elewarru prawdopodobnie z 9.01.2013. Gdy kliknięto na link ARR okazało się, że ogłoszenia konkursowego nie ma. 7 lutego znów na Google’u znalazła się informacji o liście kandydatów do rady nadzorczej. www.arr.gov.pl/data/02503/lista_kandydatow_1_nw_2013_2.pdf. Znowu po wejściu na stronę, śladu listy konkursowej odnaleźć nie można. Ze strony Nowoczesnej Farmy można dowiedzieć się, że listę kandydatów opublikowano 22.01.2013 r., ale na stronie ARR nie ma żadnej wzmianki. A zatem był konkurs czy go nie było?

HOMOFASZYZM: Bez zainteresowania mediów, bez oburzenia i potępienia, rozpoczynają swój marsz do władzy w Polsce homofaszyści… Na początek trzeba tylko zastraszać i terroryzować ludzi inaczej myślących, szczególnie tych, którzy swoje poglądy mają odwagę głosić publicznie. Jak się tych zastraszy, jak się wytworzy atmosferę zagrożenia, to większość społeczeństwa nie będzie się przeciwstawiać dalszym postępom w imię swojego świętego spokoju. Wiadomo, faszyzm udał się w Niemczech głównie dzięki temu, że przyzwoici ludzie milczeli. Na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu kilkuosobowa grupka, podająca się za studentów, obkleiła drzwi od katedry prof. Zawadzkiego obraźliwymi napisami. Całą akcję homofaszyści sfilmowali, a w internetowym wystąpieniu zagrozili, że będą w ten sposób nękać wszystkich sygnatariuszy listu biorącego w obronę prof. Pawłowicz… Kolejnym obiektem ataku stał się prof. Mikołajczak, przewodniczący Akademickiego Klubu Obywatelskiego. Co na to policja? Nic. Przecież obraźliwe napisy na drzwiach to nie żadne przestępstwo. Ot, wygłupy studenckie. Co na to media? Nic. Szczególnie, że zdaniem większości "postępowych" mediów organizatorzy akcji mają zasadniczo racje…

NIKT NIE LICZY: Jak wynika z odpowiedzi Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji z dn. 9.01.2013 udzielonej Stowarzyszeniu Interesu Społecznemu, nikt nie liczy listy podpisów napływających do Rady ws. poparcia dla TV TRWAM. Rada przyznaje jednak że napłynęło ponad 68 tys. listów. KRRIT jednak tak samo traktuje listy poparcia jak i formalne wnioski ws. stwierdzenia nieważności decyzji odmawiającej miejsca na multipleksie dla TV TRWAM. Czyżby KRRIT nie obowiązywał Kodeks Postępowania Administracyjnego?http://serwis21.blogspot.com/2013/01/w-krrit-nikt-nie-liczy-podpisow-ws-tv.html

ODMOWA PRZYJĘCIA ODZNACZENIA: „Krzyż Wolności i Solidarności” jako jedyny spośród wszystkich polskich orderów i odznaczeń państwowych wymaga wyrażenia - jeszcze przed rozpoczęciem procedury - pisemnej zgody osoby, mającej być wyróżnioną, na przedstawienie takiego wniosku! Prezydent Bronisław Komorowski wprowadził dziwną praktykę: nagradzany musi w pewnym sensie „poprosić” o odznaczenie i wcześniej wyrazić zgodę, na to, że Prezydent być może przychyli się do jego prośby. Z tych powodów Olgierd Wojciechowicz ze Szczecina: odmówił przyjęcia propozycji IPN nadania odznaczenia.

OPŁACALNE RZĄDZENIE: Mnożą się medialne informacje o dziesiątkach tysięcy złotych wydawanych przez różne organa państwowe na nagrody. Zarówno Kancelaria Prezydenta, Prezydium Sejmu, Rząd, Ministrowie, Prezydenci Miast uważają, że należy im się dodatkowa kasa w formie nagród. Tymczasem w warunkach wielu zwykłych ludzi traci pracę a 4,5 mln żyje poniżej poziomu ubóstwa. Oto jak wygląda realizacja hasła PO – „By żyło się lepiej”.

PREFERENCJE WYBORCZE: W internetowej ankiecie Serwis21 preferencji wyborczych do europarlamentu, znów wygrał PIS 68,4% przed PO 10,7% i SLD 5,1%, Nowa Prawica 4%, Ruch Palikota 2,8%, Solidarna Polska i Ruch Narodowy po 1,7%, NSZZ Wyzwolenie 1,1%, PSL/PJN 0,6%, inne 2,8%. 1,1% to głosy nieważne. Ankieta jest niereprezentatywna, w badaniu uczestniczyło 177 osób. W sondażach wyborczych zaś prowadzi PO przed PISem, daleko w tyle są SLD i Palikoty.

POLKOMTEL NABRAŁ KLIENTÓW NA PONAD 70 MLN ZŁ. Na przełomie października i listopada 2012 r. sieć PLUS należąca do firmy Polkomtel wprowadziła opłatę 5,04 zł miesięcznie za przesyłanie papierowych rachunków szczegółowych (faktycznie faktur). Wielu klientów – jak wynika z komentarzy w internecie - nie poinformowano przed wprowadzeniem opłaty, a w stosunku do innych nie dochowano miesięcznego terminu wypowiedzenia umowy. Oficjalnie sieć PLUS nazywa to zakończeniem promocji, z tym że o tej promocji wcześniej klienci nie byli informowani, klienci nie wyrażali zgody na przesyłanie rachunków szczegółowych (bilingów), a usługa przesyłania billingów była przewidziana w ramach opłat dodatkowych. W ten sposób POLKOMTEL nabrał wedle szacunków co najmniej 70 mln zł (14 mln klientów po 5,04 zł za 1 miesiąc). Firma nie uwzględnia reklamacji klientów. Próbę interwencji podjęło Stowarzyszenie Interesu Społecznego, jednak Zarząd spółki Polkomtel nie podjął rozmów ze Stowarzyszeniem w sprawie zadośćuczynienia społeczno-konsumenckiego, w związku ze zbiorowym naruszeniem praktyk konsumenckich. W tej sytuacji pozostało jedynie skierowanie sprawy do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz do Urzędu Komunikacji Elektronicznej.

PORÓWNANIE CYFROWE: Mainstreamowe media, władze skaczą wokół Owsiaka. Porównujmy 2 cyfry – medialny WOŚP (2009 rok): Zbiórka - 54.506.270,77 zł, z czego na pomoc opisaną w statucie fundacji przeznaczono 28.993.580,43 zł. (niecałe 54%) i cichy Caritas (2009 r.): Zbiórka - 441.581.695,94 zł. Na pomoc potrzebującym przeznaczył zaś 435.799.984,43 zł. (niecałe 99%)

PROTESTY ROLNIKÓW: Od grudnia 2012 roku rolnicy protestują przeciw nieprawidłowej sprzedaży ziemi przez Agencję Nieruchomości Rolnych w Szczecinie. Formalnie ziemię rolną do 2016 r. nie mogą nabyć obcokrajowcy, faktycznie wykup ziemi następuje za pośrednictwem słupów. Żadnych konkretnych decyzji czy prób rozwiązania problemu rząd jednak nie podejmuje.

SMOLEŃSKIE PRÓBKI ZAMIENIONE: Próbki biologiczne pobrane od obywateli rosyjskich, których sprawy badał Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej, znalazły się wśród materiałów pochodzących od ofiar katastrofy smoleńskiej. Miały się one „wymieszać” z polskimi podczas przechowywania ich przez rosyjskich śledczych, co przypuszczalnie wyszło w trakcie procedury przekazywania ich stronie polskiej w sierpniu ubr. http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/23481,rosjanie-zamienili-probki.html

WYSOKOŚĆ PANCERNEJ BRZOZY: Śledczy wciąż nie mogą ustalić wysokości na jakiej rzekomo zderzył się 10 kwietnia 2010 r. TU 154 M ze słynną pancerną brzozą. W raporcie Millera określono wysokość 5,10 m, prokuratura ustaliła że 7,70 m, po czym skorygowała swoje wyliczenie na 6,66 m. Jednak dopiero teraz śledczy pojechali zmierzyć pancerną brzozę. Z kolei w pierwszym protokóle opisie zdarzeń zrealizowanych przez rosyjskich śledczych były drzewa przecięte ale na wyższych wysokościach. Tak wyglądają ustalenia polskie I rosyjskie dot. katastrofy. Trzeba mieć zatem dużo naiwności lub złej woli, by wierzyć dalej w wersję MAK lub Komisji Millera.

ZASTĘPCZE TEMATY: Cały czas politycy lewicowi i z PO lansują nam zastępcze tematy, a to związki homoseksualne, a to Grodzka zamiast Nowicką, a to kolejna wypowiedź Palikota. Tymczasem gospodarka się wali, bezrobocie rośnie, ponad 4,5 mln osób żyje poniżej poziomu ubóstwa, w szkołach wzrasta przemoc, perspektyw brak i młodzież pragnie emigrować z kraju. Jednak najwyraźniej nie są to tematy istotne dla rządzących.


GOSPODARKA

BEZROBOCIE SZYBUJE: Szacunkowa stopa bezrobocia na koniec stycznia wyniosła 14,2 proc. - poinformowało Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. Najniższe bezrobocia było w województwie wielkopolskim (10,7 proc.), a najwyższe w woj. warmińsko-mazurskim (22,3 proc.). PO wygrała wybory pod hasłem „by żyło się lepiej”. Gdy chodzi o swoich działaczy, to owszem zrealizowała to hasło, jeśli chodzi o zwykłych ludzi to mamy bezrobocie i nędze.

ORGANIZACYJNA ROZRZUTNOŚĆ: Pod rządami prezesa zarządu PKP Jakuba Karnowskiego rozbudowuje się strukturę organizacyjną spółki. Dziś w samej centrali jest 21 dyrektorów departamentów z wynagrodzeniem w wysokości 6–8 średnich krajowych i 25 zastępców tych dyrektorów, 7 dyrektorów zarządzających, również z wynagrodzeniem 6–8 średnich krajowych. Ponadto utworzono 83 wydziałów i zespołów kierowanych przez wysoko opłacanych naczelników. Równocześnie władze PKP chcą odebrać ulgi przejazdowe kolejarzom i ich rodzinom, i chce w ramach oszczędności zwolnić 7 tys. pracowników kolei.

PODATKI OD PĄCZKÓW: Dodatkowe świadczenia dla pracowników, np. pączki, które firmy dają pracownikom, to przychód do opodatkowania - poinformował resort finansów. Dział księgowy jednej z warszawskich firm uznał, że aby prawidłowo rozliczyć się z fiskusem potrzebna jest lista, na której pracownicy mieli zadeklarować ile pączków zjedzą (niezalezna.pl).


ZE ŚWIATA

CHOROBA WŚCIEKŁYCH RYB? Hodowcy ryb w UE znów będą mogli stosować od 1 czerwca mączkę mięsno-kostną w paszach. Przypominamy, że ten sam składnik w paszy dla krów był przyczyną choroby wściekłych krów (BSE) i został zakazany przeszło 10 lat temu.  Jak widać niczego się nie nauczyli.

EUROPEJSKIE CZARNE LISTY: Europejskie Parlamentarne Forum ds. Populacji i Rozwoju (EPF) tworzy czarne listy osób i organizacji pozarządowych zaangażowanych w obronę życia i rodziny. Na liście znalazły się media, organizacje, stowarzyszenia, w tym kilkadziesiąt z Polski. Pytania, po co tworzyć listy, jeżeli nie w celach dyskryminacyjnych.

MISJA W MALI: Prezydent Bronisław Komorowski podpisał postanowienie o użyciu Polskiego Kontyngentu Wojskowego w tzw. „misji szkoleniowej” Unii Europejskiej w Mali.. Na wojnę w Afryce w celu ochrony francuskich interesów ma wyjechać 20 polskich instruktorów i oczywiście koszt tej misji pokryje strona polska.

Wieczysty Bałagan
Sąd Okręgowy w Warszawie postanowieniem ostatecznym z dnia 5.12.2012 r. sygn. V Cz 4222/12 oddalił zażalenie powódki na postanowienie Sądu Rejonowego dla Warszawy Żolibórz o oddalenie pozwu w trybie art.189 kpc. o nieistnienie stosunku prawnego z tytułu podwyżki opłaty wieczystego użytkowania dokonanej uchwałą Zarządu Dzielnicy Żolibórz. Oznacza to, że bezpośrednie pozwy do sądu z pominięciem drogi przez SKO, sąd uznał za niedopuszczalne. W zupełnie innej sytuacji natomiast znalazły się osoby, które dopełniły wymogów postępowania (czyli odwołały się w terminie, złożyły sprzeciwy od negatywnych orzeczeń sądu), wówczas osoby te mogą uzyskać uchylenie podwyżki opłat wieczystego użytkowania ze względów formalnoprawnych. Efekt dla tej samej nieruchomości dopuszczalna jest sytuacja, w której jeden użytkownik zapłaci mniej, a drugi kilkakrotnie więcej. Gdzie równość wobec prawa? W sprawach wieczystego same sądy zachowują się niespójnie, skoro np. sąd rejonowy dla Warszawy Woli oddalił wstąpienie Stowarzyszenie Interesu Społecznego „Wieczystego” do postępowania ws. opłat wieczystego użytkowania (bez możliwości zażalenia), zaś sąd dla WWa Śródmieście uznał przystąpienie Stowarzyszenia, mimo negatywnego stanowisko miasta.

WYCENA WYSSANA Z PALCA
UŻYTKOWANIE WIECZYSTE
Podniesienie opłat  wieczystego użytkowania nieruchomościach Spółdz. Mokotów,  spotkało się z działaniami  podjętymi przez przytomnych spółdzielców. Problemem wartym aktywnego działania  były  podwyżki  "tylko" o niecałe 150%. W  2009  roku   w  podobnej sytuacji znaleźli  się mieszkańcy Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej Osiedla  Zoliborz III.  Operaty szacunkowe wykonane na zlecenie UD dla nieruchomości  ww  osiedla równie sufitowe, podniesiono   blisko    400%   !!!!  Można  założyć, że   ...  nie  liczono  na sprawdzenie przyjętych  do wyceny zasad   i    procedur działania  ....  
Oczywiście,  grupa przytomnych członków spółdzielni złożyła wnioski sprzeciwu do SKO. Przedstawiono argumenty w SKO  a  następnie  w Sądzie Rej. dla Warszawy  -   wygrano !   Sąd potwierdził  zarzuty, w tym że  czynności  prawnej dokonał  nieuprawniony organ  i   nieuprawnione do  ww  działania  osoby.  Niezwykle  pomocne w obronieniu  racji okazało  się Stowarzyszenie Interesu Społecznego Wieczyste. 
Owocną walkę,   można  powiedzieć   z bezprawiem  podjęła    niestety  tylko  część mieszkańców. Inna część  mieszkańców, która przyjęła  zasadę, oni wygrają, wygram i ja, skazali się  na  podwyższone opłaty. 
Z  zupełnie  nieznanych  przyczyn,  pobudek, walki  o udowodnienie roszczeń   w imieniu mieszkańców pozostających w zasobach spółdzielni  "nie dopilnowali   prawnicy" spółdzielni [zatrudnieni za pieniądze mieszkańców].   Efekt, nie  doszło  w terminie do  "odwołania  się   od "sufitowych"  wycen  gruntów  nieruchomości. Brak  podjęcia przewidzianych prawem działań przez profesjonalnych  prawników  -  można nazwać zagadką. Brak  wystąpienia  w  imieniu ww. złożenia  odwołania dało skutek obciążenia finansowego każdego z mieszkańców  zasobów mieszkaniowych spółdzielni [tzw. niewyodrębnionych]. O  tym  fakcie  nie wie zdecydowana większość mieszkańców.
Kierownictwo  spółdzielni,   organy  WSM  jedynie rozprawiają  o  "ewentualnym  ukaraniu" winnego, nie  bardzo  wiedząc na  kogo  się zdecydować. Stosowne  podkreślić, że  brak odwołania w terminie  przez  prawników,  skutkuje dla  mieszkańców  wnoszeniem opłat w podwyższonej  wartości  za 2010 rok,  2011 rok 2012.  SIC  Czyli   faktycznie    zostali  już  ukarani i to  dotkliwie mieszkańcy nieruchomości  WSM.   Pytanie  kiedy  i  kto  przedstawi   im  całą prawdę? Jak  się  znajdzie  w  sprawie  nowo wybrany  prezes  spółdzielni jakie   podejmie działania? Kto   i   kiedy   powie spółdzielcom, że muszą ponosić  koszty  utrzymania  prezesów nowo wybranych,  poprzedniego, z  którym "trudno było się rozstać" ?   Ktoś  powie,  przecież jest  gazeta  spółdzielcza "utrzymywana" przez członków!    Owszem  jest   - ale  kiedy  w niej znalazły  się   bezstronnie przedstawione fakty dotyczące  spółdzielni, majątku spółdzielców, członków?
Krajowe Porozumienie Samorządowe

OGŁOSZENIE: Dokonując wpłaty na rzecz:
STOWARZYSZENIE POLSKIE EURO 2012
Ul. Solec 20a/34, 00-410 Warszawa
nr 48 1050 1038 1000 0090 6392 2471
z dopiskiem "Darowizna na cele statutowe"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz