22 listopada 2023

Stefan Krajewski przyszłym ministrem rolnictwa?

Nasze ustalenia, potwierdzone teraz przez Rzeczpospolitą wskazują, że przyszłym ministrem rolnictwa ma zostać Stefan Krajewski z PSL.

Ma 42 lata. W latach 2004-2016 pracował w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, najpierw w biurze powiatowym w Zambrowie, a następnie jako dyrektor Podlaskiego Oddziału Regionalnego ARiMR. Działacz Polskiego Stronnictwa Ludowego, był radnym powiatowym, Sejmiku Województwa Podlaskiego, członkiem Zarządu Województwa, od 2018 roku poseł z okręgu białostockiego. Jest sekretarzem Naczelnego Komitetu Wykonawczego PSL.

Jak będą układały się stosunki nowego ministra z organizacjami rolniczymi?

Będziemy rozmawiać z nowym ministrem nt. spraw istotnych dla polskiego rolnictwa. Liczymy na merytoryczny dialog, bo sytuacja w rolnictwie jest bardzo trudna - stwierdza dr Daniel Alain Korona - pełnomocnik Związku Zawodowego Rolnictwa "Korona", który w wywiadzie udzielonym Wiadomościom Bieżącym Salon24.pl sprecyzował, że:- przedstawimy nowemu rządowi nasze postulaty, te same co rządowi PIS, czyli wyrównania utraconych dochodów dla hodowców trzody chlewnej za I kwartał 2022, przedłużenia programu locha plus na kolejne lata (zamiast wymyślać kolejne strategie odbudowy trzody chlewnej), zniesienia możliwości odbioru zwierząt przez organizacje społeczne (nie akceptujemy legalizowanej kradzieży), ujednolicenia i uproszczenia rozporządzenia ws. zadań ARiMRu, obniżenia podatków (na pewno nie zgodzimy się na podatek spalinowy od ciągników i innych maszyn rolnych)... Jako ZZR KORONA chcemy negocjować sprawy polskiego rolnictwa, a jeżeli nie będzie pozytywnych odpowiedzi z drugiej strony, wtedy będziemy organizowali akcje protestacyjne. (https://www.salon24.pl/u/wiadomoscibiezace/1340234,korona)



18 listopada 2023

Kończ wasz, wstydu oszczędz

Prezydent desygnował Mateusza Morawieckiego na premiera RP. 

Głosowania w Sejmie ws. wicemarszałków pokazały że Prawo i Sprawiedliwość nie ma żadnej zdolności koalicyjnej i żadnego rządu nie stworzy. Jeżeli ktokolwiek łudził się, że opozycja tzw. blok demokratyczny rządu nie stworzy, to przekonał się po głosowaniach, że były to wyłącznie złudzenia.

Owszem są różnice zdań, umowa koalicyjna jest mało konkretna, będą niewątpliwie rozbieżności i tarcia w przyszłej koalicji m.in. ws. rolnictwa, są wątpliwości podniesione przez partię Razem - ale jak na razie nie są one na tyle istotne, by doprowadzić do rozłamu w koalicji.

A zatem czy jest sens przedłużenia spektaklu, tworzenia wrażenia nie pogodzenia się z przegraną oraz próby skoku w ostatniej chwili na kasę? Przecież to tylko pogarsza wizerunek PISu, oddala wizję powrotu do władzy, pogarsza szanse PIS w nadchodzących wyborach samorządowych, europarlamentarnych i w przyszłym roku prezydenckich

A zatem może, gdy upłynie 2-tygodniowy termin na przedstawienie składu rządu, lepiej przyznać że nie ma się większości. Chciało by się rzec jak Kmicic do Wołodyjowskiego w Potopie - Kończ wasz, wstydu oszczędz.

Deklaracja Morawieckiego:



Unieważnienie wyboru 3 sędziów Trybunału, ale których?

Poseł KO Borys Budka powiedział, że wymiar sprawiedliwości należy naprawiać w odpowiedniej kolejności. W pierwszej kolejności trzeba stwierdzić nieważność wyboru trzech sędziów Trybunału Konstytucyjnego, bo jest to wykonanie orzeczenia legalnego Trybunału z 2015 r. To oczywiste, że to może stwierdzić Sejm, bo Sejm musi naprawić grzech pierworodny popełniony w 2015 r. przez większość PiS – zaznaczył w TVN24.

Abstrahując już od kwestii legalności bądź nie wyboru z 2015 roku, a także i samego powyższego działania, chciałoby się zapytać, a których sędziów? 

Przypomnijmy 3 grudnia 2015 roku Trybunał Konstytucyjny orzekł, że 2 sędziów wybranych przez Sejm 8 października 2015 roku na miejsce tych których kadencja kończyła się w grudniu zostało wybranych niezgodnie z Konstytucją, a w przypadku 3 (na miejscu tych których kadencja upływała w listopadzie zgodnie z Konstytucją). Tymczasem 2 grudnia 2015 roku większość parlamentarna wybrała 5 sędziów do Trybunału Konstytucyjnego.

I w tym miejscu pojawia się istotny problem. Który wybór jest nieważny? Czy jako miernik należy przyjąć kolejność głosowania, wówczas nieważny jest wybór Mariusza Romana Muszyńskiego, Lecha Morawskiego i Henryka Ciocha czy też np. według uzyskanej liczby głosów, wówczas należałoby stwierdzić nieważność wyboru Piotra Pszczółkowskiego (233 głosy), Julii Przyłębskiej (234 głosy) i Lecha Morawskiego (232 głosy).

Wprawdzie w mediach przyjęto i nazwano sędziami dublerami - sędziów wybranych w kolejności późniejszej, jednakże nie wiadomo na jakiej podstawie prawnej twierdzono iż nieważny jest wybór akurat tych sędziów. Gdyby bowiem przyjąć, że głosowanie miało dotyczyć tylko 2 a nie pięciu sędziów, wówczas za wybranych uznano by tych, którzy uzyskali największą liczbę głosów.

Dodajmy, że w międzyczasie doszło do zmian w składzie osobowym Trybunału. Lech Morawski i Henryk Cioch zmarli w 2017 roku, a na ich miejsce wybrano Justyna Piskorskiego i Jarosława Wyrembiaka. 

Na marginesie warto zauważyć, że podobne wątpliwości wzbudza sytuacja sędziów wybranych 8 października. Którzy powinni objąć funkcję członka TK w miejsce "unieważnionych". Wówczas bowiem również wybierano 5 sędziów, z czego jak wynikało z wyroku TK z 3 grudnia, 2 nastąpiło na podstawie wadliwej podstawy prawnej. Czy też jako kryterium należałoby przyjąć kolejność głosowania (wówczas byliby wybrani Jan Sokala, Bronisław Sitek, Andrzej Jakubecki) czy też uzyskaną liczbę głosów (wówczas byliby wybrani Roman Hauser,  Krzysztof Ślęzak i Andrzej Jakubecki). Co więcej gdyby dokonywano wyboru 3 a nie 5 sędziów, rozkład głosów a tym samym wyniki mogłyby być inne.

Z powyższego wynika jedno, że nie ma prostych rozwiązań. 

Z czasem sprawa zresztą sama się rozwiąże, 3 członków Trybunału Konstytucyjnego wybranych 2 grudnia 2015 skończy kadencję w grudniu 2024 roku, i będzie trzeba powołać nowych. W 2026/27 roku upłynie z kolei kadencja Piskorskiego i Wyrembiaka.