18 grudnia 2022

Rolnicy z Zamojszczyzny zapowiadają protest przeciwko importowi ukraińskiego zboża

Zamojskie Towarzystwo Rolnicze w związku z niekontrolowanym napływem zbóż z Ukrainy ogłosiło przejazd protestacyjny ciągnikami rolniczymi w Hrubieszowie w dniu 20.12.2022 r. W proteście wezmą udział rolnicy z powiatów zamojskiego, hrubieszowskiego, tomaszowskiego i chełmskiego. Zamojskie Towarzystwo Rolnicze domaga się wprowadzenia 50% stawki celnej na techniczne: zboża, rzepak, kukurydzę sprowadzane z Ukrainy, które stanowią potencjalne zagrożenie zdrowia i życia ludzi, zwierząt poprzez stosowanie  ziarna technicznego  jako surowca w młynach, zakładach tłuszczowych, wytwórniach pasz czy bezpośrednio w skarmianiu zwierząt. ZTR także domaga się w trybie natychmiastowym mechanizmu kaucji w imporcie zboża, rzepaku, kukurydzy z Ukrainy, która byłaby zwracana po opuszczeniu przez to ziarno terenu Polski. Ponadto wysunęło także postulat uruchomienie skupu interwencyjnego zbóż, kukurydzy i rzepaku dla rolników z Polski południowo-wschodniej poprzez magazyny Elewarr oraz magazyny rolników po cenach GUS.

Kaucja, cła to decyzje Unii Europejskiej, która raz że wolno mieli, a dwa że szanse na zgody są nikłe - stwierdza dr Daniel Alain Korona, były prezes Elewarru, dziś współpracującego ze Związkiem Zawodowym Rolnictwa "Korona" - Nie szukamy poklasku, tylko efektywnych rozwiązań. Głównym problemem to nie import ukraiński, tylko nadpodaż zbóż i rzepaku, m.in. wskutek rekordowych plonów zbóż i zapasów ubiegłorocznych, a także spadek cen skupowych, w części w wyniku spadku cen światowych, co powoduje nieopłacalność polskiego eksportu. Import z Ukrainy jest tylko dodatkiem, który pogłębia ten problem. Dlatego domagamy się jego zahamowania, ale musi to być robione z głową.

Zapytany o uruchomienie skupu interwencyjnego poprzez magazyny Elewarru - były prezes tej spółki odpowiedział Interwencja to kwestia unijna. Ale mamy pewne przemyślenia, które chcemy omówić z rządem. Dlatego zaproponowaliśmy powołanie zespołu przy premierze. Dlaczego takie usytuowanie, bo sprawa dotyczy nie tylko resortu rolnictwa, ale finansów czy aktywów państwowych. Pierwsze propozycje już zgłosiliśmy: kontrole fitosanitarne przy imporcie bez względu na przeznaczenie zboża (co rząd wdraża od początku grudnia) oraz przywrócenie stawki VAT na zboże importowane (co wciąż nie zostało zaakceptowane).  Podkreślam nie chcemy uczestniczyć w wyścigu roszczeń i lamentów, tylko chcemy wypracowania rozwiązań, które ochronią polskie rolnictwo przed narastającym dramatem.


zob.

https://serwis21.blogspot.com/2022/12/czy-bedzie-zespo-ds-zboz-i-rzepaku-przy.html

https://serwis21.blogspot.com/2022/12/zrownowazony-eksport-i-import-zboz-z.html

17 grudnia 2022

Nie będzie już samowolnego odbierania zwierząt przez organizacje społeczne

Skończymy z odbieraniem zwierząt rolnikom przez różne organizacje, które czasem robią to tylko z chęci zysku. Takie uprawnienia będzie miała tylko Inspekcja Weterynaryjna - taką deklarację złożył minister rolnictwa i rozwoju wsi Henryk Kowalczyk podczas Zgromadzenia Polskiej Wsi w Przysusze.

To była deklaracja. Teraz oczekujemy działania, czyli nowelizacji ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt. A konkretnie i zastąpienie w art. 7 ust.3 "upoważnionego przedstawiciela organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt" "powiatowym lekarzem weterynarii właściwym ze względu na miejsce pobytu zwierzęcia" oraz "powiatowym lekarzem weterynarii właściwym ze względu na miejsce pobytu zwierzęcia lub upoważnionym pracownikiem kierowanego przez niego powiatowego inspektoratu weterynarii". 

Ponadto odbioru w nagłych wypadkach będzie mógł dokonywać, jak dotychczas, policjant lub strażnik gminny. 

Nie można akceptować by to organizacja społeczna dokonywała ustawowo zaboru mienia, bo dochodziło do zjawisk patologicznych. Takie uprawnienie może przysługiwać tylko władzy publicznej

15 grudnia 2022

Oświadczenie Jana Krzysztofa Ardanowskiego

Jan Krzysztof Ardanowski wydał oświadczenie, w który przecina wszelkie komentarze i spekulacje, które pojawiły się po jego telewizyjnym wywiadzie w Polsacie. Oto treść oświadczenia ogłoszonego na facebooku:

Mam potrzebę odniesienia się do komentarzy i spekulacji, które wywołał mój wywiad dla Polsatu. Najbardziej rozgrzał emocje jeden z mniej istotnych wątków, poruszanych w rozmowie z prowadzącym wywiad dziennikarzem, mianowicie, czy można „kupić” przychylność i głosy wsi za pieniądze przekazywane w ramach różnych dotacji. Niewątpliwie poprawianie warunków ekonomicznych przez władze ma stymulujący wpływ na postawy obywateli, ale głęboko nie zgadzam się z przekonaniem, że mieszkańcy wsi będą bezrefleksyjnie głosować na kogoś, kto „sypnie kasą” przed wyborami.

Odezwali się w mediach społecznościowych zarówno obrońcy PiS, którzy moją krytyczną ocenę jednej z uwag Prezesa Kaczyńskiego, wygłoszonej w ferworze polemicznej, ostrej i twardej naszej rozmowy sprzed prawie dwóch lat, potraktowali jako „wbicie noża w plecy” PiS-owi, czy nieledwie „ojcobójstwo” charyzmatycznego przywódcy mojej partii, bo jestem jej członkiem od 21 lat i mam prawo ją oceniać.

Ożywili się także wrogowie PiS, którzy dwa lata temu, wykorzystując emocje związane z konfliktem wokół sławetnej „Piątki dla zwierząt” próbowali mnie zmuszać, czy nęcić do założenia nowej, konkurencyjnej wobec PiS partii politycznej. Odeszli wtedy z kwitkiem, a niewiele brakowało, że odeszliby z drzwiami i futryną. Zgodziliśmy się wtedy z Panem Prezesem, że rządy prawicowe są największą szansą dla Polski wobec zagrożeń międzynarodowych i wewnętrznych, wynikających z coraz większej dominacji lewicy ideologicznej, niszczącej europejski świat wartości, oparty na chrześcijaństwie. Choć różnimy się z Panem Prezesem w ocenie niektórych zjawisk i koniecznych działań, to w sprawie utrzymania rządów patriotycznych i propolskich jestem sojusznikiem Jarosława Kaczyńskiego i nic się w tym zakresie nie zmieniło.

Jeszcze inny wniosek, choć raczej z pogranicza aberracji intelektualnych, wysnuł pan Michał Kołodziejczak z Agrounii, który sugeruje, ze była to moja „ustawka” z Prezesem, wręcz zaplanowany spisek, realizowany przy pomocy udawanego sporu, który ma uwiarygodnić mnie w oczach obrażonych na PiS rolników, bym mógł ich zebrać i kiedyś znowu przekonać do naszej partii.

Otóż, żadna z tych sugestii nie ma nic wspólnego z prawdą. Spór miedzy Prezesem Kaczyńskim i jego otoczeniem, a mną, dotyczył konkretnych działań zapisanych w ustawie „Piątka dla zwierząt”, które, wprowadzane bez głębszej analizy skutków, bardzo zaszkodziłyby polskiemu rolnictwu. Ja, ówcześnie minister rolnictwa, reprezentant świata rolniczego w rządzie Prawicy, na taki dyktat ideologiczny, nie mogłem wyrazić zgody. Mam gorzką satysfakcję po dwóch latach, że w tej sprawie to ja miałem rację. Chcę jednak zauważyć, że nie chodzi o mnie i innych Posłów i Senatorów, głosujących przeciwko tej ustawie, tylko o potrzebę przeproszenia wsi za ten niepokój i rozczarowanie, które były związane z planami rządu.

Dyskutowaliśmy z Prezesem Kaczyńskim także o stanie polskiej wsi i ocenie jej mieszkańców przez inne grupy społeczne. Wyraziłem zdecydowanie pogląd, ze w ocenie zachowań mieszkańców wsi dominują utarte stereotypy, nie uwzględniające zmian mentalnych, modyfikacji zachowań i pewnej „rewolucji godności” zachodzących na naszych oczach.

Stereotypy w opisie mieszkańców wsi mają korzenie zarówno dziewiętnastowieczne wielkopańskie, szlacheckie, jak i późniejsze wielkomiejskie, inteligenckie. Panuje przekonanie, będące jednym z tych krzywdzących stereotypów, że trudna historia chłopów w Polsce, bieda, upodlenie i zależność pańszczyźniana, tak ich ukształtowały, iż stali się chciwi, pazerni i przekupni. Również okres komunizmu przyniósł pejoratywne oceny chłopów, jako niepewnych ideologicznie kułaków, badylarzy, generalnie cynicznych cwaniaków, wyciągających nienależną pomoc kosztem innych grup społeczno-zawodowych. Te oceny, niestety, pokutują nadal głównie wśród mieszkańców miast i inteligencji, zresztą często o proweniencji wiejskiej. Również wśród elit politycznych w wolnej Polsce dostrzegam często lekceważenie faktycznych potrzeb wsi, brak wsłuchiwania się w jej głos i traktowanie mieszkańców wsi, a szczególnie rolników, wyłącznie jako tzw. elektorat, który przy pomocy różnych działań socjotechnicznych i środków finansowych można nęcić i przekupić.

Wyjaśniłem Panu Prezesowi, że te uproszczenia i stereotypy w ocenianiu wsi, choć może miały uzasadnione podstawy w różnych okresach historycznych, obecnie nie mają racji bytu, bo nie uwzględniają zachodzących zjawisk emancypacyjnych i rozwojowych. Również wybory polityczne na wsi dotyczą całego przekroju sceny politycznej, a określone preferencje partyjne wynikają z pozytywnych ocen poszczególnych partii, realizacji przez nie pozytywnego programu, a nie doraźnych korzyści finansowych, mających jakoby zastąpić długofalową politykę wobec rolnictwa i wsi.

Na tym tle Prawo i Sprawiedliwość wypada zdecydowanie lepiej od konkurentów politycznych. Oferta polityczna wobec wsi i ogromne programy rozwoju obszarów wiejskich, realizowane przez PiS, są lepszą rękojmią na przyszłość, niż jakiekolwiek środki przed wyborami. Jestem zdecydowanie przeciwny nieprawdziwym ocenom o możliwości „kupienia” sobie przychylności wsi, bez wytężonej, uczciwej pracy na jej rzecz.

Muszę z zadowoleniem przyznać, że otwarta, twarda i szczera aż do bólu rozmowa o sprawach wsi z Panem Prezesem przyniosła i przynosi pozytywny efekt. Przyznanie się do błędu w sprawie „Piątki dla zwierząt”, co niedawno potwierdził w wywiadzie Marszałek Ryszard Terlecki i jednoznaczna zapowiedź, że ten temat jest zamknięty, są dobrym wstępem do odbudowywania zaufania wsi. Oczywiście, jeszcze wiele działań przed nami, a oferta ze Zgromadzenia Wsi w Przysusze jest zdecydowanie za uboga, to jednak chcę wskazać tym wszystkim, którzy z moim zdaniem się liczą, że jesteśmy na dobrej drodze dla poprawy jakości życia na wsi, a jednocześnie zauważyć, że Polska wieś nie ma realnej, lepszej alternatywy ze strony innych, niż PiS, formacji politycznych.

Naszej aktywności wymaga baczne ocenianie niespójnej i pod wieloma względami szkodliwej dla rolnictwa polityki Unii Europejskiej, oraz kreowanie polityki krajowej, która wszystkim typom i wielkościom gospodarstw da szanse na indywidualny rozwój i dochody, zapewniając bezpieczeństwo żywnościowe obywatelom Polski. Wierzę, choć różne wątpliwości nadal pozostają, że jesteśmy na prawidłowej drodze, a do błędów potrafimy się przyznać i je naprawić.

Ubolewam, że wymiana myśli na temat rolnictwa z Prezesem Kaczyńskim i moje argumenty, które, wydaje się, przyniosły u niego pewną nową jakość w ocenie „stanu ducha” mieszkańców wsi, które były fragmentem rozmowy sprzed prawie dwóch lat, nie zastrzeżonej pod względem poufności, wyrwane z kontekstu mojego dłuższego wywiadu w Polsacie, dostarczyły pożywki naszym przeciwnikom. Moja opinia, może nadmiernie uproszczona i pozbawiona dłuższego wyjaśnienia, która miała być pewnego rodzaju memento dla PiS, by nie oczekiwać prostych recept na sukces wyborczy w środowiskach wiejskich, ale dalej ciężko pracować na ich zaufanie, stała się, wbrew moim intencjom, elementem wojny z Prawem i Sprawiedliwością i krytyki Prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Nie taki był cel.