12 września 2018

Parlament europejski uchwala ograniczenie wolności i wprowadzenie cenzury w internecie

Parlament Europejski poparł dziś projekt dyrektywy o prawie autorskim dotyczącym internetu.  Według internautów dyrektywa doprowadzi do ograniczenia wolności i wprowadzenia cenzury w internecie. Za projektem opowiedziało się 438 europosłów, przeciw było 226, a wstrzymało się od głosu 39. Za tzw. Acta 2 opowiedzieli się m.in. europosłowie Platformy Obywatelskiej, którzy nie tak dawno krzyczeli "wolne media". Ale czego się spodziewać innego po przedstawicielach tej partii.

Nie tylko internautów - parlament europejski - chce ograniczyć w swoich prawach. To samo dotyczy całych państw. Europarlament wezwał państwa członkowskie do wszczęcia przeciw Węgrom procedury określonej w art. 7 traktatu unijnego w celu przeciwdziałania zagrożeniu dla wartości leżących u podstaw Unii Europejskiej, do których należą m.in. prawa człowieka (brzmi to jak żart, skoro równocześnie PE przegłosowuje dyrektywę zmierzający do ograniczenia wolności słowa w internecie). Aby przyjąć rezolucję (konieczna większość 2/3) zastosowano manewr, iż głosy wstrzymujące nie będą uwzględniane. Przypomnijmy, że taką samą procedurę ws. art. 7 wcześniej PE głosował przeciwko Polsce (i wtedy 6 europosłów PO również opowiedziało się za tą rezolucją czyli przeciw naszemu krajowi)

Nie dość, że do UE dopłacamy (jeżeli uwzględnić wszystkie koszty), to teraz chcą nam ograniczyć wolność słowa. Czy nie lepiej wystąpić z tej instytucji?okrzyknięta mianem „ACTA 2“. Zgodnie z jej zapisami dostawcy usług internetowych (np. UPC, Orange czy niemiły administrator małej sieci osiedlowej) będzie pociągany do odpowiedzialności prawnej za treści tworzone przez swoich klientów. Na dostawców Internetu zostanie przesunięty ciężar dbania o to, aby odbiorca nie miał kontaktu (a tym bardziej nie tworzył lub nie rozpowszechniał) treści niezgodnych z polskim i europejskim prawem.

11 września 2018

Ucieczka ze Słupska przed aferą pedofilską?

Robert Biedroń oznajmił, że nie będzie ponownie kandydował na prezydenta Słupska i zapowiedział nowy projekt polityczny. W rozmowie w TVN24 z Moniką Olejnik Biedroń chwalił się rzekomym olbrzymim poparciem rzędu 60-80% (kiedyś Komorowskiemu sondażu wykazywało podobny poziom zaufania, a jak w rzeczywistości było - przegrał w I Turze, a następnie w II z Andrzejem Dudą). Skoro tak, to po co rezygnować z ubiegania się o kolejny mandat (wszak prezydentura wcale nie byłaby przeszkodą dla inicjowania nowego projektu politycznego. W trakcie kadencji Biedroń spędził do listopada ubr ponad 206 dni w delegacjach "służbowych", m.in. w ponad 20 krajach, w tym w sprawach LGTB).

Robert Biedroń w rzeczywistości ucieka przed aferą pedofilską. Przypomnijmy, że ujawniły ją media pro-opozycyjne, niechętne PISowi lub prawicy czyli Polityka, Newsweek. W rozmowie z Moniką Olejnik oznajmił, że Afera nie została zlekceważona. Natychmiast, gdy ta afera wybuchła, ten człowiek (instruktor ze słupskiego ośrodka kultury, który miał molestować dzieci) został zwolniony. Czyżby?

Jak informował Newsweek - W maju policja zatrzymała wtedy Pawła K., 34-letniego instruktora tańca w Słupskim Ośrodku Kultury (areszt uchylił sąd II instancji po 2 tygodniach). K. prowadził tam zajęcia z break-dance'u dla dzieci i młodzieży.  Z ustaleń śledczych wynika, że K. współżył z 13- i 14-latką oraz rozpijał dzieci. Ofiar może być więcej, bo przesłuchania dzieci trwają, a ostatnio prokuratura rozszerzyła zarzuty wobec K. o zmuszanie 16-latki „przemocą do innych czynności seksualnych”. Miejscy urzędnicy już w lutym mieli sygnały o tym, że K. wykorzystuje seksualnie nieletnie. Wtedy do ośrodka wpłynął anonim z informacją o podejrzanych relacjach nauczyciela tańca z dziewczynkami. Ale dyrektorka zamiast powiadomić organy ścigania, wezwała do siebie pracownika i zapytała, czy to prawda. Gdy zaprzeczył, nie zawiadomiła policji ani prokuratury. O anonimie, który przyszedł do ośrodka kultury, jego szefowa poinformowała wiceprezydent Słupska Krystynę Danilecką-Wojewódzką. To najbardziej zaufana współpracownica i prawa ręka prezydenta Roberta Biedronia. Także nie uznała sprawy za na tyle ważną, by powiadomić policję czy prokuraturę. Sprawa wyszła na jaw, bo anonim jednocześnie został wysłany na policję. Dzięki temu, że funkcjonariusze zabezpieczyli komputer i telefon mężczyzny, ustalono listę ofiar. Zaraz po wyjściu z aresztu nauczyciel tańca poszedł do ośrodka kultury na spotkanie z dziećmi. Namawiał je do wyjazdu na obóz taneczny. Trwało akurat spotkanie z psychologiem, na którym omawiano także sprawę zarzutów pod adresem trenera i jego aresztowania.

Afera nie została lekceważona - powiada Robert Biedroń. Powiadomiony Ratusz, na czele którego stał, nie poinformował policji, prokuratury, a po wybuchu sprawy, dopuścił by oskarżony miał kontakt ze swoimi ofiarami?

10 września 2018

19 dzielnica. a może lepiej zniesienie dzielnic w Warszawie

Na niedzielnej konwencji wyborczej, kandydat na prezydenta Warszawy z ramienia PIS Patryk Jaki zaproponował utworzenie 19 dzielnicy w Warszawie - dzielnicy obejmującej 800 ha wzdłuż Wisły.

W odpowiedzi prezydent Hanna Gronkiewicz Waltz stwierdziła, że cyt. XIX dzielnica jest już w Warszawie. To Dzielnica Wisła, którą odwiedzają tysiące warszawiaków i turystów, a kandydat Obywatelskiej Rafał Trzaskowski zauważył, że 19. dzielnica Warszawy już de facto istnieje. Jak mówił, w ten sposób nazywane są właśnie tereny Warszawy wzdłuż rzeki.

Po raz kolejny politycy wykazują się niewiedzą. Przypomnijmy dzielnica to jednostka administracyjna miasta, której funkcjonowanie regulowane jest ustawą, statutem miasta i statutem dzielnicy. XIX Dzielnicy wzdłuż Wisły oczywiście nie ma (co prezydent HGW po 12 latach urzędowania powinna wiedzieć). Z kolei Trzaskowski powinien wiedzieć, że tzw. XIX dzielnica to osiedle na Woli, a zatem istnieje tyle że nie wzdłuż rzeki.

Żaden z kandydatów (zarówno głównych jak i pomniejszych) nie zauważył, że problemem Warszawy jest m.in. chora struktura administracyjna miasta, uciążliwa w funkcjonowania, kosztowna i całkowicie nieefektywna. Może zamiast mnożyć dzielnice, należałoby rozważyć propozycję Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE tj. zniesienia przymusowych dzielnic w Warszawie, czyli radnych dzielnic, burmistrzów i wiceburmistrzów dzielni. Projekt ustawy w formie petycji został złożony do senackiej komisji praw człowieka, praworządności i petycji, i czeka na rozpatrzenie.

Przypomnijmy w 2015 r wynagrodzenie radnego to  było 2615 zł miesięcznie. W Warszawie jest blisko 469 radnych (dla porównania w Nowym Jorku 51, w Paryżu 172) z czego aż 409 to radni dzielnic. Rady dzielnic mają bardzo ograniczone kompetencje, głównie opiniodawcze. Stowarzyszenie ocenia, że zniesienie dzielnic przyniesienie przynajmniej 100 mln zł w ciągu kadencji oszczędności.