16 marca 2018
15 marca 2018
W Przemyślu działacze nielegalnych organizacji z czasów PRL pojadą komunikacją miejską za darmo
Już 20 miast uwzględniło petycje Stowarzyszenia Walczących o Niepodległość 1956-89 i przyznało ulgowe lub darmowe przejazdy komunikacją miejską dla działaczy nielegalnych organizacji.
22 lutego Rad Miejska w Przemyślu przyjęła uchwałę nr 29/2018 przyznające prawo do korzystania z bezpłatnej komunikacji na terenie miasta Przemyśl, gmin Przemyśl, Żurawica i Krasiczyn - osobom, które świadczyły pracę po 1956 r. na rzec organizacji związkowych i politycznych nielegalnych w rozumieniu przepisów do kwietnia 1989 r. oraz które nie wykonywały pracę przed dniem 31 lipca 1990 r. na skutek represji politycznych. Uprawnienie nie dotyczy działaczy osób mających status działacza opozycji antykomunistycznej lub osoby represjonowanej z powodów politycznych z lata 1956-89.
Uchwała ukazała się w Dzienniku Urzędowym w dniu 14 marca 2018 r., a wchodzi w życie po 14 dniach od dnia ogłoszenia (czyli po 28 marca)
22 lutego Rad Miejska w Przemyślu przyjęła uchwałę nr 29/2018 przyznające prawo do korzystania z bezpłatnej komunikacji na terenie miasta Przemyśl, gmin Przemyśl, Żurawica i Krasiczyn - osobom, które świadczyły pracę po 1956 r. na rzec organizacji związkowych i politycznych nielegalnych w rozumieniu przepisów do kwietnia 1989 r. oraz które nie wykonywały pracę przed dniem 31 lipca 1990 r. na skutek represji politycznych. Uprawnienie nie dotyczy działaczy osób mających status działacza opozycji antykomunistycznej lub osoby represjonowanej z powodów politycznych z lata 1956-89.
Uchwała ukazała się w Dzienniku Urzędowym w dniu 14 marca 2018 r., a wchodzi w życie po 14 dniach od dnia ogłoszenia (czyli po 28 marca)
Do tej pory 24 miasta przyznała uprawnienia działaczom opozycji antykomunistycznej a 20 miast tzw. świadczącym. Zaledwie w 8 miejscowościach uprawnienia przysługuje zarówno tym pierwszym jak i drugim.
14 marca 2018
Mimo obniżki wynagrodzenia, Zbigniew Jagiełło prezes PKO BP zarobił tyle samo?
Miała być dobra zmiana, a rząd nie reaguje na nieprawidłowości w PKO BP. Krytykowano i słusznie prezesa TK Rzeplińskiego za ekwiwalent za rzekomy tzw. niewykorzystany urlop, a to samo teraz czyni prezes Jagiełło - stwierdza dr Daniel Alain Korona, prezes Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE i członek komitetu założycielskiego NSZZ WYZWOLENIE (którego cały czas rejestrację blokuje sąd).
22 czerwca 2017 r. z członkami zarządu zostały podpisane umowy o świadczenie usług, które zastąpiły dotychczasowe umowy o pracę. Ekwiwalent został wypłacony w związku ze zmianą zasad zatrudniania i wynagradzania członków zarządu oraz rozliczeniem dotychczasowych umów o pracę. Nowe zasady wynagradzania obowiązują od lipca. Zmniejszały one wynagrodzenie stałe prezesa PKO do 66 tys. zł miesięcznie (i możliwość drugie tyle zmiennego).
Ze zmianą zasad zwlekano ponad 9 miesięcy. W lipcu 2016 r. Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE wystąpiło z petycją o obniżkę wynagrodzeń członków zarządu PKO BP zgodnie z do wymogów ustawy z dnia 9 czerwca 2016 r. o zasadach kształtowania wynagrodzeń osób kierujących niektórymi spółkami (czyli wynagrodzenie stałe od 7 do 15-krotności przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw dla członków zarządu, a wynagrodzenie zmienne nie przekraczające 100% wynagrodzenia stałego). 1 sierpnia 2016 r. Ministerstwo Rozwoju przychyliło się do petycji.
http://serwis21.blogspot.com/2016/08/wynagrodzenia-zarzadu-pko-bp-beda.html
Trzeba było jeszcze poczekać aż do 13 marca 2017 r. z przyjęciem odpowiednich uchwał przez Walne Zgromadzenie PKO BP. O dziwo potrzebowano ponad 3 miesiące na podpisanie stosownych umów z członkami zarządu.
Ale mimo obniżki, Jagiełło zarobił tyle samo co poprzednio czyli w 2017 r. - 3,329 mln zł. Jak to możliwe? Otóż w tym celu wykorzystano przepis o ekwiwalentach za niewykorzystane urlopy. Jak donosi SuperExpres - prezes PKO BP Zbigniew Jagiełło (na zdjęciu) otrzymał 798 tys. złotych tzw. ekwiwalentu za 70 dni bieżącego i zaległego urlopu. Przypominamy, iż każdemu pracownikowi przysługuje 26 dni w roku czyli przez 3 lata - 78 dni. Wygląda zatem, że prezes banku praktycznie nie korzystał z urlopu.
Jednakże prezesa zarządu może nie być w pracy i formalnie może nie składać wniosku urlopowego (kto go sprawdzi?). Równocześnie gdy jakiś szeregowy pracownik nie wykorzysta swojego urlopu, kadry wyślą go na przymusowy urlop w następnym roku, właśnie po to by nie płacić ekwiwalentu za urlop. Ale co dotyczy zwykłego Kowalskiego nie dotyczy Prezesa.
Informacja o ekwiwalencie dla Jagiełły jest tym bardziej bulwersująca, że równocześnie Bank zapowiedział zwolnienie w tym roku - blisko 850 pracowników.
Subskrybuj:
Posty (Atom)