4 sierpnia 2016

Atak nożownika w centrum Londynu

Francja, Belgia, Niemcy, teraz Londyn w Wielkiej Brytanii. Kolejny atak nożownika. Miało to miejsce w środę przy Russell Square w centrum Londynu ok. 22.30. Sprawca zabił 60-letnią kobietę i ranił 5 osób (jedną kobietę i 4 mężczyzn). Policja zjawiła się na miejscu po 6 minutach i obezwładnili 19-letniego sprawcę paralizatorem. Policja nie wyklucza, że atak miał podłoże terrorystyczne.

CENZUSOWY SPIS W AUSTRALII A POLACY

Bardzo wielu Polaków wyemigrowało za granicę, większość nie wróci. Co zastanawiam, iż bardzo szybko Polacy ulegają wynarodowieniu, nie kultywują w rodzinach - języka, kultury, tradycji. Na ten fakt zwraca nam uwagę, pan Leszek Makowski z Australii w liście, który trafił m.in. do naszej redakcji. Poniżej obszerne jego fragmenty (skróciliśmy go o fragment dotyczący sytuacji w Polsce, gdyż w tym artykule chcemy skoncentrować się wyłącznie na kwestii polskich emigrantów).


W Australii podobnie jak i w wielu innych krajach prowadzona jest akcja spisu danych statystycznych ludności kraju oraz jej struktur, pochodzenia, zamożności  itd.  Takowy spis konieczny jest dla rządu w celu planowania rozwoju danego kraju jak to jest napisane w ulotce Census 2016, którą otrzymał każdy obywatel  i rezydent Australii w celu uaktualnieniu swoich danych personalnych. Nie można dopatrzeć się nic w tym zdrożnego do momentu kiedy spojrzymy bliżej na naszą Polską społeczność w Australii. Dobitnie zostało przedstawione w nie tak dawnej audycji  Polskiego Radia SBS przez Panią Mariannę Łacek, która poczyniła pewne przypomniała w przeszłości dane statystyczne jeśli chodzi  o polską społeczność w Australii.

No niestety te statystyki nie wyglądają imponująco, a raczej przykro. Wygląda na to, że nasza społeczność tak w kraju jak i zagranicą winna być podzielona na Polaków, Polonusów i Polaczków a co widać i słychać  i  co nie da się ukryć. Tłumaczą to poniższe statystyki, fakty i zachowania rodaków.


Otóż w takowym cenzusowym spisie w bodaj  1985 roku swoje polskie korzenie zadeklarowało 150 tys Polaków! Za kilka lat bo w 1991 roku w cenzusowym spisie do swoich polskich korzeni przyznało się tylko 50 tys Polaków. Reszta - Polonusy i Polaczki wyparli się i zbesztali swoją polskość a co tłumaczy fakt iż poduczyli się co nieco angielskiego, za tym poszły sprawy materialne, zachłysnięcie się konsumpcjonizmem a na końcu moralne zero.  W ten sposób ‘zapomniał wół jak cielęciem był’ aby z Polaka stać się Polonusem lub Polaczkiem. Bulwersowały mnie sytuacje kiedy słyszałem jak w kolejce do Muzeum NSW rodzice uciszali swoje dzieciaki aby nie mówiły po polsku.Wreszcie dotarła  i nadal dociera do nas fala polskich emigrantów z dawnego Tuskolandu i tzw ‘zielonej wyspy’, którzy zamiast bardziej sprzedawalnych profesji przywożą ze sobą polskie przywary i wady sytemu PRL-bis oraz wrogość do przemian i napraw które obecna Polska potrzebuje po długich latach ciemnogrodu. Za tym wszystkim kryje się również odczuwalny absentyzm Polaków w życiu polonijnym Australii. Swego czasu Polacy plasowali się na wysokim 8-mym miejscu jeśli chodzi o liczebność etniczną. Jeśli zaś chodzi o aktywność zawodową i biznesy byliśmy daleko w tyle i wyprzedzali nas inni. Nadal bardzo trudno jest znaleźć polskiego fachowca jako, że  młoda Polonia stroni od nas. Ten nasz antypolonizm odbija się ujemnie na podtrzymywaniu polskości i polskich tradycji – coraz mniej polskich dzieci uczęszcza do polskich szkół, kuleją polskie organizacje i tradycje, coraz mniej jest organizowanych polskich imprez, zamykane są polskie domy starości, a kluby polskie są wynajmowane innym społecznościom  zaś polscy prelegenci podejmowani są gdzieś w kuluarach klubu. Boleśnie odczuwalny jest brak zainteresowania sprawami polsko-narodowościowymi młodych przybyszów z Polski co prowadzi do alienacji i antagonizmów  z pominięcie zwykłej ludzkiej życzliwości i solidarności z której ponoć Polacy byli znani w przeszłości...



Za kilka dni dowiemy się ilu jeszcze jest zacnych Polaków w Australii, którzy nie wstydzą się swoich polskich korzeni. Jeżeli wstydzą się to niech lepiej pozostaną tutaj a my nazywajmy ich Polonusami lub Polaczkami, bo na miano Polaków nie zasłużyli.


„NARÓD KTÓRY NIE SZANUJE SWEJ PRZESZŁOŚCI, NIE ZASŁUGUJE NA SZACUNEK TERAŹNIEJSZOŚCI
I NIE MA PRAWA DO PRZYSZŁOŚCI” –  Józef Piłsudski.

Pożalił się – Leszek Makowski, Antypody.

3 sierpnia 2016

Trybunał chce zbadać ustawę o Trybunale Konstytucyjnym - bez świadków

Trybunał Konstytucyjny wydał postanowienie (K 39/16) w składzie 10-osobowym, iż wnioski o zbadanie zgodności z konstytucją nowej ustawy o Trybunale Konstytucyjnym będą zbadane na posiedzeniu niejawnym (innymi słowy - bez świadków), a jedynie wyrok będzie ogłoszony publicznie. Jak poinformowała Platforma Obywatelska wyrok powinien zostać ogłoszony 11 sierpnia (ciekawe, że to wnioskodawca informuje o terminie ogłoszenia wyroku Trybunału, biuro prasowe TK nie miało takowej informacji?), chodzi o to by zdążyć przed wejściem w życie ustawy i w ten sposób by przedłużyć cały spór. Gdyby bowiem rozpatrzenie i rozstrzygnięcie nastąpiłoby po wejściu w życiu ustawy, można by wydać wyrok, który mógłby zostać ogłoszony w dzienniku ustaw. Jeżeli rozpatrzenie i rozstrzygnięcie nastąpiłoby wcześniej, nie będzie ono mogło zostać wydane zgodnie z ustawą z 29 grudnia 2015 r. (wymóg 13 sędziów), a zatem nie będzie mogło być ono ogłoszone. Ponadto w ten sposób TK uniemożliwi opublikowanie pozostałych rozstrzygnięć wydanych po 9 marca br. A zatem Trybunał Konstytucyjny zmierza specjalnie do przedłużenia i zaostrzenia sporu prawnego.

Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, iż prezes Rzepliński już orzekł publicznie o niezgodności ustawy z Konstytucją, a zatem podlegał wyłączeniu z postępowania, czego jednak nie uczynił, skoro uczestniczył w wydaniu postanowienia ws. zbadania ustawy na posiedzeniu niejawnym. Zatem znowu zostanie wydane rozstrzygnięcie (zwane przez niektórych wyrokiem), które będzie formalnie nieważne.