12 lipca 2016

Spowiedź Ukraińca GORZKA PRAWDA i inne dzieła Wiktora Poliszczuka


Polecam szczególnie prace Wiktora Poliszczuka, który całe swe życie poświęcił obnażeniu kłamstw i przeinaczeń jakie narosły wokół najnowszej historii Ukrainy oraz nacjonalizmu ukraińskiego. W swych naukowych publikacjach, jako Ukrainiec, wielokrotnie zwracał uwagę na bezmyślne powtarzanie przez polskich historyków zakłamanej narracji ukraińskich nacjonalistów i współczesnych historyków ukraińskich, którzy wszelkimi sposobami próbują wybielić lub sfałszować prawdę o mordach OUN-UPA na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.


Wiktor Poliszczuk zawsze zbrodnie OUN UPA nazywał ludobójstwem, twierdził także, iż decyzja o przeprowadzeniu Akcji "Wisła" była słuszna pokazując analogiczne działania innych państw takich jak USA i Kanada w czasie II Wojny Światowej. Dorobek naukowy Wiktora Poliszczuka jest w Polsce albo nieznany albo krytykowany bądź ignorowany (szczególnie przez środowiska związane z Michnikiem i Gazetą Wyborczą) z powodów politycznych, nakazujących przemilczanie zbrodni OUN i UPA.



Na szczególną uwagę zasługuje ostatnie, uzupełnione przez Autora, wydanie książki "Gorzka prawda: cień Bandery nad zbrodnią ludobójstwa"



Pozostałe dzieła Wiktora Policzuka (link nalezy zcalic o ile ulegl rozerwaniu przez program pocztowy):



Wiktor Poliszczuk pochodził z mieszanej rodziny polsko-ukraińskiej, sam określał się jako "prawosławny Ukrainiec". Posiadał obywatelstwo polskie i kanadyjskie. Ojciec Bartłomiej, matka Aniela (Nina) z Witkowskich. Po agresji ZSRR na Polskę, jego ojciec - do 1934 wójt gminy Dubno został aresztowany przez NKWD, a w kwietniu 1940 rozstrzelany bez sądu. 13 kwietnia 1940 Wiktor wraz z matką i siostrami został wywieziony do Kazachstanu, gdzie przebywał do listopada 1944. Potem rodzina przesiedliła się do obwodu dniepropetrowskiego USRR. W 1946 Poliszczukowie przybyli do Polski.



Po ukończeniu w 1950 Liceum Pedagogicznego w Legnicy pracował jako nauczyciel języka rosyjskiego w Gimnazjum Kamieniarskim w Jaworze. Po ukończeniu studiów na Wydziale Prawa Uniwersytetu Wrocławskiego i uzyskaniu tytułu magistra otrzymał nakaz pracy w prokuraturze powiatowej w Jaworze, gdzie doszedł do rangi podprokuratora. Następnie pracował jako radca prawny i adwokat; z Polski wraz z rodziną wyemigrował do Kanady w 1981 roku.



Na emigracji rozpoczął pracę jako korektor techniczny w wydawanym w Toronto tygodniku diaspory ukraińskiej (pol. Nowa Droga), związanym z emigracyjnym OUN-M. Jak stwierdził, wówczas zainteresował się i rozpoczął badania nad nacjonalizmem ukraińskim, którego ofiarą padła siostra jego matki (zamordowana za publiczne używanie języka polskiego). Tak opisał motywy podjęcia badań nad zagadnieniem nacjonalizmu ukraińskiego:



"W Kanadzie już po pierwszych miesiącach mego pobytu zetknąłem się z wręcz zoologicznym nacjonalizmem ukraińskim, z nienawiścią do wszystkiego, co polskie i co rosyjskie. Ja, wychowany w duchu patriotyzmu ukraińskiego, ukształtowany na klasyce polskiej, ukraińskiej, rosyjskiej, zachodnioeuropejskiej i amerykańskiej, nie mogłem się pogodzić z takim spojrzeniem na świat i na ludzi, dlatego też, jak i w związku ze świadomością tego, czego dopuścili się banderowcy na Wołyniu wobec ludności polskiej, podjąłem decyzję o poszukiwaniu materiałów stanowiących bazę moich badań nad nacjonalizmem ukraińskim. Temat ten pochłonął mnie całkowicie, pracowałem nad nim bezustannie."



W latach 90. XX wieku rozpoczął własnym nakładem publikacje w tym zakresie. Autor ponad dwustu opracowań, książek naukowych i publicystycznych, artykułów naukowych, polemik, recenzji, publikacji prasowych w języku angielskim, ukraińskim i polskim opublikowanych w periodykach w Kanadzie i USA, w tym 5 obszernych tomów wyboru dokumentów pod wspólnym tytułem Integralny nacjonalizm ukraiński jako odmiana faszyzmu.



Pracę doktorską (Ideologia nacjonalizmu ukraińskiego według Dmytra Doncowa) obronił w 1994 na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Wrocławskiego, promotorem był prof. Bernard Janusz Albin. Pracę habilitacyjną (Dowody zbrodni OUN i UPA) w roku 2002 na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego. Jego ostatnią pracą było tłumaczenie na język polski książki Dmytro Doncowa Nacjonalizm.



W 1998 odznaczony przez Kongres Polonii Kanadyjskiej Złotą Odznaką Zasługi za działalność na rzecz Polonii.



Serdecznie zapraszam do zapoznania się z dorobkiem Wiktora Poliszczuka.



Marcin Dybowski

Wynagrodzenie członków zarządu PKO BP do 3-krotnego obniżenia?

Wynagrodzenie prezesa Zbigniewa Jagiełły (ok. 3 mln zł w 2015 r) i pozostałych członków Zarządu PKO BP od dawna wywołuje irytację społeczną, także wśród szeregowych pracowników PKO BP. Z jednej strony bowiem osoby, które zarabiają miesięcznie po sto kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie (bo mają stołek), nie licząc dodatkowych apanaży (np. karta kredytowa wykorzystywana wedle własnego uznania), a z drugiej pracownik zarabiający kilka tysięcy złotych. A praca szeregowego pracownika jest przecież nie mniej wartościowa niż osoby z wyższej kadry menedżerskiej. Nikt oczywiście nie podważa zróżnicowanie wynagrodzeń, ale nie może prowadzić do aż takich dysproporcji.

W parlamencie właśnie uchwalono ustawę z dnia 9 czerwca 2016 r. o zasadach wynagrodzeń osób kierujących niektórymi spółkami. Czeka już tylko na podpis prezydenta. Dotyczy ona spółek państwowych, państwowych osób prawnych, ale PKO BP jest bankiem komercyjnym, gdzie udział Skarbu Państwa jest nominalnie mniejszościowy. Jednak Minister Skarbu Państwa Dawid Jackiewicz w trakcie przygotowań i prac nad projektem przedstawiał następujące stanowisko (cytat za money.pl) Za punkt wyjścia przyjęliśmy zasadę powszechności; ta ustawa obejmuje swoimi regulacjami wszystkie spółki Skarbu Państwa - podkreślił. Wyjaśnił, że nowymi przepisami zostaną objęte również spółki, w których udział Skarbu Państwa wynosi poniżej 50 proc.

Podobny pogląd prezentuje Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE i dlatego 11 lipca zwróciło się z petycją do premier Beaty Szydło - o wydanie przez rząd wytycznych członkom rady nadzorczej z ramienia Skarbu Państwa dot. złożenia wniosku na radzie nadzorczej PKO BP o obniżenie wynagrodzenia podstawowego członków zarządu Banku do wysokości analogicznej do przewidzianej w ustawie tj. 7-15 krotności przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw bez wypłat nagród z zysku w czwartym kwartale roku poprzedniego, ogłoszonego przez Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego (czyli maksymalnie do 60861,45 złotych). Dodajmy, iż część tzw. zmienna (uzależniona od wyników) nie może przekroczyć kwoty podstawowej. A zatem oznaczałoby to poważne uszczuplenie wynagrodzeń zarządu.

Jak stwierdza Stowarzyszenie - Wynagrodzenie prezesa zarządu PKO BP i innych członków zarządu Banku wywołuje oburzenie opinii publicznej, jest także przedmiotem negatywnych wpisów na forach internetowych także ze strony pracowników. Wprawdzie Skarb Państwa nie dysponuje 50% udziałów lub akcji w kapitale zakładowym PKO BP, jednakże jako największy akcjonariusz jest faktycznym decydentem. Sądzimy że w ramach „Dobrej Zmiany” zasady wynagrodzenia w państwowych spółkach powinny znaleźć zastosowanie także do członków zarządu PKO BP - i przypomina - członkowie Zarządu otrzymali od Banku w 2014 r. łączne wynagrodzenie roczne w kwocie 12,6 mln złotych (sam prezes ponad 2,2 mln zł). Dla porównania w 2009 r. krótkoterminowe świadczenia pracownicze na rzecz Zarządu Banku były 7-krotnie mniejsze czyli 1,854 mln złotych. Taki wzrost wynagrodzeń nie znajduje uzasadnienia w świetle wyników banku np. realizowanego zysku na akcję (praktycznie bez zmian - w 2010 r. 2,57 PLN, w 2014 r. 2,60 PLN, po 3 kwartałach 2015 r. 2,31 PLN).

11 lipca 2016

Szczyt NATO: sukces niewątpliwy ale bez przesady

Zakończył się szczyt NATO w Warszawie, rząd ogłasza sukces, a opozycja próbuje malować całe wydarzenie w całkowicie odmiennych barwach, stąd uwagę na jakąś wystawę, w której jedną czy drugą postać pominięto, a faktycznie nie wyeksponowano (bo na jednym ze zdjęć byli). Politycy i media mają to do siebie, że albo wyolbrzymiają, albo znacząco pomniejszają rangę wydarzeń.

Szczyt NATO był ważny, zapadły decyzje dotyczące obecności wojsk amerykańskich i NATOwskich w Europie Wschodniej w tym Polsce. Mają one wymiar odstraszający, nie ze względu na ich liczebność (w przypadku wojny te kilka tysięcy nie zmienią sytuacji), co przez konsekwencje potencjalnego uderzenia - atak na Polskę byłby również atakiem na wojska USA. Ponadto zakończono okres w którym państwa Europy Środkowo-wschodniej traktowano w ramach NATO jako państwa drugiej kategorii, na których nie można rozlokować wojsk, by nie drażnić Rosji.

A zatem sukces - niewątpliwy, przełomowy - bez przesady. W Polsce nie mamy Donbasu, ani Krymu, ludności rosyjskojęzycznej, a zatem w najbliższej przyszłości atak od naszego wschodniego sąsiada byłby raczej mało prawdopodobny. Ale ostrożności nigdy nie za wiele i jeżeli obecność wojsk amerykańskich zmniejszy ewentualne pokusy na Polskę - tym lepiej.