8 listopada 2015

Wskaźnik wzrostu PKB, czyli mylne wnioski i manipulacja

Nasi rządzący chwalili się przez lata "zieloną wyspą" czyli wyższym wskaźnikiem wzrostu niż w pozostałych krajach europejskich. Ten mit obala niezależny ekonomista dr Daniel Alain Korona. W tekście opublikowanym w Serwis21 http://serwis21.blogspot.com/2015/08/sfaszowanie-statystyk-inflacji.html wykazał że wskaźniki są niższe niż ogłaszane. W kolejnym poniższym tekście wyjaśnia dlaczego sposób liczenia wskaźnika wzrostu PKB do celów porównań z innymi krajami jest niewłaściwy.

Rządzący, politycy często odwołują się do pojęcia wzrostu Produktu Krajowego Brutto, w porównaniu do innych krajów. Niegdyś na forum Salonu24.pl jeden z osób komentujących niejaki splin) skrytykował mnie za liczenie PKB w USD, a uzasadniał to ceną chleba w złotówkach a nie w centach, oraz faktem iż kursy walutowe mogą ulec znacznym zmianom - wziął przykład dolara zimbabweńskiego. Zarzut ten był oczywiście błędny, gdyż proponowałem liczenie w walutach międzynarodowych (jakimi są Euro lub USD), a ponadto dolar zimbabweński nie jest walutą wymienialną, dotkniętą zresztą tzw. chorobą "zer".

Miernik (waluta krajowa, USD, Euro) przyjęty do liczenia PKB zależny jest od celu. Dla dokonywania porównań wskaźnika wzrostu pomiędzy krajami, liczenie w walutach krajowych faktycznie niweczy sens porównania, bo uzyskamy całkowicie fałszywy wynik. Takiej manipulacji dokonywali właśnie nasi rządzący porównując wskaźnik wzrostu PKB w latach 2008-2015 w porównaniu do innych krajów europejskich. Wskaźnik procentowy odzwierciedlał zmiany w walucie krajowej, tylko że złotówka uległa poważnej deprecjacji. Dla dokonywania porównania pomiędzy krajami należałoby stosować jednolitą miarę, czyli w tej samej walucie.

W statystykach międzynarodowych, wyniki PKB per capita podawane są w walucie porównywalnej (w dolarze), zatem dlaczego nie wskaźnik wzrostu PKB? Zdając sobie sprawę, iż kurs walutowy nie zawsze odzwierciedla rzeczywisty parytet siły nabywczej, dokonuje się liczenia z uwzględnieniem PPP, czyli z uwzględnieniem kursu walutowego wyliczonego w oparciu o porównanie cen sztywno ustalonego koszyka towarów i usług w różnych krajach w tym samym czasie, wyrażonych w walutach tych krajów. Zatem zarzut iż cena chleba jest w walucie krajowej w tych warunkach jest niezasadny. Jednakże także ta metoda badawcza może być obarczona błędem albowiem de facto jest zdeterminowana koszykiem towarów i usług. Warto zauważyć, iż przyjęcie tego samego koszyka towarowego narodów o odmiennych kulturach konsumpcyjnych także kulinarnych może prowadzić do błędnych wniosków.

W tym miejscu abstrahuje już od innej kwestii jaką jest struktura wzrostu PKB. Inna jest waga wzrostu PKB w wyniku dajmy na to produkcji przemysłowej, a inna w wyniku niektórych usług. Zatem nawet występowanie wskaźnika wzrostu wcale nie jest równoznaczny, iż taki rzeczywiście odczuwalny wzrost występuje, zwłaszcza jeżeli w PKB uwzględnia się dodatkowo czynniki szacunkowe (jak np. dochody z prostytucji, narkotyków itp). 


Co z tego wynika? Otóż ogłaszane wskaźniki wzrostu PKB mogą prowadzić do mylnych wniosków i do manipulacji. Czynią to rządy na całym świecie, nasz nie był i nie jest pod tym względem wyjątkiem. Dla opinii społecznej ważne zatem jest nie tyle sam wskaźnik wzrostu, co tendencja i poziom wskaźnika wzrostu (tak jak w przypadku sondaży wyborczych). 

7 listopada 2015

Zanieczyszczone powietrze


Wychodzenie na dwór i oddychanie powietrzem w polskich miastach okazuje się niebezpieczną zabawą, a to za sprawą smogu. Najbardziej zanieczyszczonymi miastami są: Kraków, Nowy Sącz, Gliwice i Sosnowiec. Oprócz warunków pogodowych, władze obarczają ogrzewanie węglem i śmieciami w starych piecach. W celu naprawy tej sytuacji  prezydent podpisał ustawę antysmogową, zezwalającą na zakaz palenia w piecach przez samorządy.

Źle jest także w Warszawie. W 2015 r. w Warszawie przekroczono normę zanieczyszczenia PM10 (do 50 µg/m3) – przez 83 dni (dopuszczalna norma - 35 dni). Przekroczone były także wskaźniki PM 2,5 (optymalne do 25 µg/m3).

Poziom zanieczyszczenia powietrza w Warszawie
raport tygodniowy 31.10.2015-06.11.2015
Warszawa-komunikacyjna, al. Niepodległości
2015-10-31
2015-11-01
2015-11-02
2015-11-03
2015-11-04
2015-11-05
2015-11-06
PM 10
67.5 µg/m3
70.7 µg/m3
86.7 µg/m3
130.8 µg/m3
121.3 µg/m3
56.4 µg/m3
61.4 µg/m3
PM 2.5
59.2 µg/m3
57.1 µg/m3
50.7 µg/m3
104.1 µg/m3
97.3 µg/m3
46.1 µg/m3
53.9 µg/m3

Jak widać z powyższych analiz, przez cały ostatni tydzień normy zanieczyszczenia były przekroczone, 2 a nawet 4 krotnie (w przypadku PM 2.5). Wysokie stężenie pyłu zawieszonego może powodować i pogłębiać choroby płuc i układu krążenia (zawał serca i arytmię), a także choroby nowotworowe. Władze Warszawy jak należało się spodziewać zrzucają winę na miejscowości podwarszawskie, gdzie pali się w piecach węglem (memy świadczą jak do tych teorii podchodzą internauci), a nawet twierdzą że miasto kontroluje poziom smogu w mieście, a zanieczyszczenie powietrza jest mniej więcej „na takim samym poziomie, jak w latach ubiegłych”. – Nie ma żadnych anomalii, które sprawiłyby, że powietrze zagraża życiu lub zdrowiu mieszkańców (rzecznik warszawskiego ratusza Bartosz Milczarczyk dla TVP Info). Tymczasem samorząd może nie tylko ustanowić normy dla pieców, ale także działać w celu zmniejszenia zanieczyszczenia samochodów odpowiedzialnego według Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska za co najmniej 30% emisji szkodliwego pyłu PM10 np. wprowadzając stopniowo nieodpłatną komunikację miejską (w celu zachęcenia do korzystania z tej bardziej ekologicznej formy transportu) i zaprzestać likwidacji terenów zielonych. Najwyraźniej to za dużo wymagać od Hanny Gronkiewicz Waltz i rządzącej w Warszawie Platformy Obywatelskiej? Co tam zdrowie mieszkańców, to się nie liczy najważniejsza to kasa rządzących.


Koszmarny sen resortowej WSI?

W siedzibie Prawa i Sprawiedliwości na ul. Nowogrodzkiej trwają rozmowy ws. składu nowego rządu. Spekulacje trwają w najlepsze, dziennikarze w każdym kto wchodzi do siedziby PIS widzą już przyszłego ministra lub wiceministra. Politycy PO już alarmują że za długo trwa formułowanie rządu (a przecież pierwsze posiedzenie Sejmu, nastąpi dopiero 12 listopada).

Największe jednak zainteresowanie budzi kwestia przyszłego Ministra Obrony Narodowej. Wprawdzie nie ogłoszono żadnej decyzji (skład mamy poznać w poniedziałek), a już politycy PO i mainstreamowi obrońcy III RP rozdzielają szaty w tej sprawie - widzą już koszmarny sen Antoniego Macierewicza na czele sił zbrojnych. Czyżby preferowali Macierewicza na czele MSW, MSZ, Mediów publicznych lub resortu sprawiedliwości?