29 kwietnia 2015

ustawa o weteranach opozycji - mięso armatnie dla władzy przed wyborami

                                                                                       Warszawa, dnia 25 kwietnia 2015 r.


                                                                    REFLEKSJE
           po przegłosowaniu przez Polski Parlament dokumentu, któremu  nadano tytuł:
                                   „Ustawa o działaczach opozycji antykomunistycznej
                                  i osobach represjonowanych z powodów politycznych”


     Po upływie ponad ćwierć wieku od porozumień „okrągłego stołu” nadal bezwzględnie obowiązuje zasada sformułowana przez Pierwszego Premiera Wolnej Polski, noszącego chlubny przydomek Siła Spokoju: pacta sunt servanda. Znaczy to, że do końca polskiej historii, do którego nieuchronnie w tej sytuacji zmierzamy – układ jest zamknięty: bohaterom Polski Ludowej przysługują wszelkie honory i przywileje, natomiast reszta społeczeństwa powinna „skorzystać z okazji, by siedzieć cicho” (jak to – w odniesieniu do innej sytuacji politycznej – ujął z wdziękiem prezydent podobno zaprzyjaźnionego z nami kraju).  Szkoda tylko, że w tym ferworze zwycięstwa zapomniano, jak „Strona Rządowa” potraktowała inne „pakta”: Porozumienia Sierpniowe, które złamała już po szesnastu miesiącach, w najbrutalniejszy sposób – wypowiadając wojnę Narodowi , podczas gdy te pookrągłostołowe mają być przestrzegane Na Wieki Wieków Amen.

Nic więc dziwnego, że dawni utrwalacze władzy (a może nie tylko „dawni”, wszak - jak twierdzi aktualny przywódca światowego postępu – kagiebowcem pozostaje się do końca życia) przejadają poważną część budżetu przeznaczonego na bezpieczeństwo w Kraju: ich emerytury, na które nigdy nie potrącano z wynagrodzeń, finansowane są przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych – mają coraz  lepsze „zaopatrzenie na starość” (waloryzacja procentowa, promująca wysokie świadczenia) w stosunku do „zusowców”,  płacących na ten cel haracz od każdej zarobionej w życiu złotówki.

Taka „filozofia” polityczna  musi znaleźć przełożenie na egzystencję byłych działaczy opozycji antykomunistycznej i osób represjonowanych z powodów politycznych, ponieważ zakłada niezbywalne zasługi obozu rządzącego Polską Ludową w „przemianach ustrojowych”, niemal eliminując ich czynnik sprawczy: nieprzerwany opór społeczeństwa przeciw dziwolągowi ustrojowemu i wyrzeczeniu się suwerenności państwowej. Ludziom, którzy szli w manifestacjach na czołgi (stan wojenny) nawet nie z szabelką, lecz z gołymi rękami – odmawia się tytułu Weterana i miejsca w Domach Kombatanta, zdominowanych już przez nowych bohaterów: bojowników Armii Ludowej i dzielnych obrońców  istniejącego systemu.

Omawiana Ustawa nie tylko potwierdza powyższe refleksje, ale je umacnia: mimo wzmianek o zasługach w wybiciu się Polski na niepodległość - stopuje Konstytucję w obowiązku zapewnienia godnego życia osobom dla tej sprawy zasłużonym. Nawet ta jałmużna (czterysta zł.) dla  pobierających emerytury w wysokości ok. 1000 zł.(brutto) została tak obwarowana zastrzeżeniami, że prawie nikt z niej nie skorzysta, ponieważ uzależniona jest od innych dochodów osoby samotnej lub od dochodów osób pozostających we wspólnym gospodarstwie domowym.  Poza tym przyznawana jest (z nielicznymi wyjątkami) na okres jednego roku. Zatem emeryt, dorabiający do swojego głodowego świadczenia, nie zaryzykuje utraty pracy, bo po roku może się okazać, że już nie zasługuje na jałmużnę, chociażby z powodu przekroczenia wskutek waloryzacji nawet o złotówkę określonego Ustawą pułapu. Z kolei ojciec straci do niej prawo, gdy zamieszkujący z nim syn otrzyma od swego pracodawcy 50 zł. podwyżki. Nieliczni szczęśliwcy, którym uda się te pułapki ominąć, będą musieli co dwanaście miesięcy dokumentować swoje prawo do korzystania z dobrodziejstw Ustawy. Wskazuje to jednoznacznie, że jej twórcy nie kierowali się, jak twierdzą, zapisami uprawnień kombatanckich – lecz rygorami świadczeń socjalnych (zasiłki dla ubogich).
  
A co z działaczami i represjonowanymi, pobierającymi emerytury o 20 zł. wyższe? Jak już należycie udokumentują swoje zasługi dla Kraju – otrzymają blaszkę i papierek, czyli odznakę i legitymację. O przynależności do jakiego klubu, stowarzyszenia, związku będą one świadczyć, skoro tylko oficjalnie zorganizowane środowiska mogą je nadawać swoim członkom ? Ustawa mówi: „ustanawia się”, czyli należy rozumieć, że to Parlament przyjął rolę organizatora środowisk niepodległościowo  – antykomunistycznych, tylko że one nie są jego członkami. Nadawanie odznak i wydawanie legitymacji Ustawa powierza Szefowi Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, do których jednak tych środowisk nie zaliczono. Zatem czy przedstawiciel związków Kombatantów i Osób Represjonowanych ma prawo nadawania odznak i legitymacji osobom, które nie są członkami tych związków, a nawet zostały zakwalifikowane do całkowicie odrębnego środowiska: zasłużonego dla Ojczyzny działalnością polityczną?

Projekt Obywatelski Ustawy zakładał utworzenie Korpusu Weterana, skupiającego wszystkich aktywnie zaangażowanych w walkę cywilną na rzecz niepodległości i demokracji,  o potwierdzonym statusie działacza opozycji antykomunistycznej lub osoby represjonowanej z powodów politycznych, którym Projekt ten nadawał symboliczny tytuł Weterana Opozycji Antykomunistycznej. Tak zorganizowane środowisko byłoby władne ustanowić odznakę i legitymację członkowską.

Niestety rozwiązanie to nasi ustawodawcy uznali za przesadnie honorowe. Ludziom, którzy latami uprawiali konspirację (druk i kolportaż wydawnictw drugiego obiegu, rozpowszechnianie ulotek, tzw. mały sabotaż na murach itp.), podlegali inwigilacji i szykanom w miejscach pracy ( odmowy awansu i podwyżek płac, przenoszenie na gorsze i mniej płatne stanowiska, wydalanie „z wilczym biletem”), doświadczali upokarzających rewizji, przesłuchań i zatrzymań, byli pałowani i gazowani na manifestacjach oraz poddawani przeróżnym szantażom psychicznym (np. grożenie zemstą na członkach rodziny, szczególnie na dzieciach) -  lewicowy poseł z mównicy sejmowej rzucił w twarz: wyciągacie rękę po pieniądze a możecie cieszyć się wolnością. Wielka szkoda, że nie powiedział tego swoim ideologicznym pobratymcom, którzy zaskarżyli Państwo Polskie (a jego partia to popierała), przed Europejskim Trybunałem, gdy Rząd w minimalny sposób obciął ich „ubeckie” emerytury. Oni nawet mają za co cieszyć się tą wolnością, wywalczoną – wbrew nim samym - przez środowiska antykomunistyczne, za tę walkę przez nich represjonowane.

Ustawa przyjęta w obecnym kształcie w żadnym stopniu nie naprawia wieloletnich krzywd społecznych ani nie buduje sprawiedliwości dziejowej – środowiska niepodległościowe są nią głęboko rozczarowane. Oceniają ją jako niekonstytucyjną oraz dyskryminującą innych działaczy i osoby represjonowane, których egzystencja jest bardzo daleka od poziomu godnego życia. Kryteria przyznawania tej zapomogi, penetrujące dochody nie tylko opozycjonistów ale także współdomowników oraz konieczność cyklicznego dokumentowania tych dochodów, połączona z ciągłą obawą o to, co będzie za rok -  po prostu odzierają ludzi walczących o Polskę z należnej im godności.

Wady Ustawy widzą nawet parlamentarzyści, pracujący nad nią i nakłaniający do przyjęcia jej w obecnym kształcie, rzekomo dlatego, że lepsza ustawa „byle jaka” niż żadna: bo złą można poprawić a nad „żadną” trzeba zacząć prace od podstaw, czyli od szukania sprzymierzeńców do tej idei, a kadencja się kończy i nie wiadomo w jakim składzie będzie obradował przyszły Parlament. Gdyby przyjąć taki tok rozumowania, należałoby zapytać, dlaczego gremium niechętne  godnego potraktowania podziemia niepodległościowego miałoby nagle wpaść w zapał ulepszania  ustawy totalnie krytykowanej przez to podziemie? Jeśliby natomiast przyszły parlament składał się z entuzjastów opozycji antykomunistycznej, to przecież można by być spokojnym o los takiej ustawy.

Co więc zadecydowało o pośpiesznym uchwaleniu Ustawy, mimo niedoróbek legislacyjnych, na które wskazywało Biuro Legislacyjne Kancelarii Senatu, właśnie w tej kończącej się kadencji? Sądzimy, że prawdziwa przyczyna ma datę 10 maja bieżącego roku.
  
Różne środowiska, zrzeszające opozycjonistów z czasów PRL, występowały wielokrotnie od wielu lat do wszystkich przedstawicielstw władzy ustawodawczej i wykonawczej III RP z przekazem, że od dwudziestu lat Polska czeka na kompleksowe unormowanie sytuacji finansowej i godnościowej osób czynnie zaangażowanych w odzyskanie suwerenności Ojczyzny i doprowadzenie do zmian ustrojowych, umożliwiających normalny rozwój gospodarczy i polityczny Kraju. Bardzo długo te apele, kierowane również bezpośrednio do obecnego Prezydenta – pozostawały bez echa. „Coś drgnęło” półtora roku temu, by następnie ulec kilkakrotnemu paromiesięcznemu „zamrożeniu”. Sprawa ruszyła „z kopyta” w okresie zbliżającej się kampanii wyborczej i wtedy okazało się, że nie ma czasu nawet na rozpatrzenie poprawek legislacyjnych, bo ustawa musi wejść w życie natychmiast.

Nie negujemy dobrych intencji niektórych członków komisji sejmowych i senackich, pracujących nad Ustawą – bo ich nie znamy. Oceniamy jedynie „owoce”, po których należy je poznać. A one, zarówno sama ustawa jak i tryb jej procedowania – nasuwają podejrzenie, że ponownie zostaliśmy potraktowani jak mięso armatnie: raz gdy Układ szedł po władzę oraz teraz gdy walczy wszelkimi metodami o jej utrzymanie.
  
Ciągle wierzymy, że Nasza Ojczyzna zdobędzie się kiedyś na „oddzielenie ziarna od plew”, czyli docenienie Jej prawdziwych obrońców a nie  „przebierańców”. I choć starsze pokolenia opozycjonistów pewnie tego nie doczekają – zawsze aktualne są słowa Wieszcza:

                                                             I  TEN  SZCZĘŚLIWY,
                                                   KTO  PADŁ  WŚRÓD  ZAWODU,
                                                    JEŻELI  POLEGŁYM  CIAŁEM
                                                         DAŁ  INNYM  SZCZEBEL
                                                            DO  SŁAWY  GRODU.



za Stowarzyszenie Polskiej Partii Niepodległościowej Członków i Współpracowników
Alina Cybula Borowińska
Hanna Jakóbowska
Barbara Kądziela
Halina Kamać

za Stowarzyszenia Walczących o Niepodległość 1956-89

dr Daniel Alain Korona

28 kwietnia 2015

NIE dla deprawującej "edukacji" seksualnej; TAK dla wychowania i konstytucyjnych praw rodziców

ta petycja to szalenie ważna sprawa, dlatego bardzo proszę, aby zapoznali się Państwo z jego treścią, złożyli pod nim swój podpis i przekazali informację o nim jak największej liczbie znajomych!(Także tym, którzy już kiedyś podpisywali petycje na CitizenGO - nie mam żadnego wpływu na to, że czasem wiadomości nie dochodzą do wszystkich osób. Im większej liczbie znajomych przekażemy petycję, tym większa szansa na to, że dołączy do niej więcej osób - z góry dziękuję za Państwa zaangażowanie!)
Jak piszą Autorzy petycji, "niezwykle niepokojąca jest zapowiedź, że Ministerstwo Edukacji Narodowej przygotowuje wielkie zmiany w przedmiocie Wychowanie do życia w rodzinie. W miejsce edukacji seksualnej typu A (wychowanie do odpowiedzialności) ma być wprowadzona permisywna, biologistyczna edukacja seksualna typu B, zachęcająca młodych do wczesnej aktywności seksualnej. Obawiamy się także, że na wszystkich poziomach edukacji zostanie wprowadzona genderowa promocja swobodnego wyboru płci oraz postulatów środowisk LGBT, co prowadzi do zaburzeń prawidłowego rozwoju dzieci i młodzieży. Nowy przedmiot ma być obowiązkowy i realizowany bez pytania o zgodę rodziców."
Chyba nikt rozsądny nie ma wątpliwości, że jedynym sposobem na mądrą edukację dzieci i nastolatków w sferze seksualności i przygotowania do życia w małżeństwie i rodzinie jest uczenie ich odpowiedzialności, respektowania swojej godności, szacunku do drugiego człowieka. Pseudoedukatorzy seksualni jak np. grupa "Ponton" (oficjalnie związana z lewacką Federacją na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny - jak powszechnie wiadomo, nazwa tej grupy jest przewrotna) kpią sobie z dzieci, nastolatków i rodziców zachęcając do wczesnej inicjacji seksualnej i posiadania wielu partnerów seksualnych. 
Podpisujmy petycję! Nasz głos musi być słyszany: http://citizengo.org/pl/nie-dla-deprawujacej-edukacji-seksualnej
We wrześniu zeszłego roku reprezentując CitizenGO brałam udział w panelu dyskusyjnym w Komisji Praw Człowieka w ONZ w Genewie. (Pozostali paneliści to S. Slater z UN Family Rights Caucus, Annie Franklin z Family Watch International, Wendy Wright z organizacji C-Fam, Obianuju Ekeocha z grupy Culture of Life Africa i C. Handshin z Women's Federation for Worlds Peace, International.) Porównywałam wtedy dane Eurostatu, z których jasno wynika, że tam, gdzie wprowadzono "edukację" seksualną typu B (np. w Szwecji, gdzie trwa to już ponad 60 lat), dane dotyczące seksualności nieletnich są dużo gorsze niż w Polsce! Przykładowo: w Szwecji grupa 15-letnich chłopców po inicjacji seksualnej to 31%, dziewczynek aż 32%!!! W Polsce to odpowiednio 19% i 12%. W wielu krajach, w których już wprowadzono "edukację" wg modelu B to dziewczynki częściej mają kontakty seksualne od chłopców... Wiele osób w ONZ podchodziło wtedy do mnie po wystąpieniu i mówiło "nie ulegajcie naciskom i uczcie dzieci odpowiedzialności, zamiast rozwiązłości".
Załączam jedno ze zdjęć z tego panelu:

HLI - Polska przypomina: "Mamy najniższy w UE odsetek aktywnych seksualnie piętnastolatków, niską liczbę ciąż u nastolatków i najmniejszą liczbę aborcji wśród młodocianych. Niska jest także liczba osób zakażonych wirusem HIV." Podpisujmy petycję i rozpowszechniajmy ją wśród znajomych: http://citizengo.org/pl/nie-dla-deprawujacej-edukacji-seksualnej
Serdecznie Państwa pozdrawiam wraz z całym Zespołem CitizenGO,
Magdalena Korzekwa
Campaigns Director

ODFAJKOWANO

Jest wreszcie Ustawa o statusie Weterana Opozycji Antykomunistycznej w latach 1956-1989. Z jej treści wynika, że sprawę odfajkowano.We wpisach na forach internetowych, w oświadczeniach zainteresowanych i rozmowach środowiskowych przemawia rozczarowanie i gorycz. Padają cierpkie słowa; jałmużna, poniżenie, obrażają nas, „nie chcemy od was uznania…”

Brak środków
Władza tłumaczy, że nie ma pieniędzy. Jeśli po dwudziestu pięciu latach transformacji i siedmiu latach rządów wszechwładnych liberałów nie ma pieniędzy to znaczy, że państwo jest nieudolnie lub rabunkowo zarządzane.
W II RP, tuż po odzyskaniu niepodległości, sprawę uregulowano natychmiast przyznając kombatantom z definicji zadośćuczynienie honorowe i satysfakcję materialną.

Dłużnicy bohaterów
Tymczasem obecna władza, stosując manipulacje, napuszcza na siebie niezadowolone grupy społeczne; górników, rolników, nauczycieli, lekarzy w tym i występujących o odszkodowania i zadośćuczynienia walczących o niepodległą Polskę. Przy tym, ci ostatni nie mają siły walki ponieważ w większości już ich nie ma. Trzeba odszukać w katowniach i rozsypanych po Polsce i na Wschodzie ich anonimowych miejscach pochówków, zakamuflowanych „łączkach”. Trzeba zebrać ich sponiewierane, bezczeszczone kości i pogrzebać w godnych miejscach. Należy się im panteon chwały, gdyż ucierpieli najbardziej z poległych za niepodległość.
Cierpieli najbardziej, bo po ofiarnej i wyczerpującej walce z Niemcami u progu wolności, zostali pomordowani przez polskich zdrajców, wysługujących się nowemu najeźdźcy. Państwo obecne jest dłużnikiem ich rodzin żyjących w zapomnieniu, często w biedzie i z nierzadko utrwalaną przez propagandę PRL krzywdzącą opinią „rodzin bandytów”.
Państwo, od pierwszych dni powstania powinno zadbać o ludzi walczących o wyzwolenie Polski z komunizmu. Wielu z nich już odeszło, ale wielu pozostałych cierpi biedę, brak należytej opieki medycznej i miejsc w domach opieki.

Opieszałość państwa
Pod naporem opinii publicznej oraz dzięki nękającym staraniom organizacji, środowisk opozycji i byłych działaczy „Solidarności”, przygotowano ustawę, która jest dowodem na opieszałość państwa, na niechęć w podjęciu decyzji regulującej całościowo sprawę walczących o niepodległość.
Bez skromności trzeba powiedzieć, że środowiska niepodległościowe wiedziały iż tak się stanie. Jednak wspieraliśmy i uczestniczyliśmy w staraniach o odszkodowania dla pokrzywdzonych. Uważamy, że każda pomoc potrzebującym jest dla nich wsparciem. Naszą opinię wywodzimy z przekonań ideowych i przyjętego wtedy stanowiska o odrzuceniu układów przy okrągłym stole. (Niestety większość działaczy ten układ aprobowała – przyp. red.)Dobrane przez komunistów strony układu miały tylko zapewnić ich bezpieczną transformację w nową rzeczywistość, a nie jakąś wolną, Niepodległą Polskę, zdolną do podejmowania decyzji zgodnych z jej racją stanu.

Piękne, ale puste słowa
Nie mogąc liczyć na władze i na regulacje prawne, pozostaje odwołanie się do 19 art. Ustawy Zasadniczej, w której istnieje deklaracja, że „Rzeczpospolita Polska specjalną opieką otacza weteranów walk o niepodległość, zwłaszcza inwalidów wojennych.” Treść tego artykułu wynika z Preambuły do Konstytucji gdzie zapisano:
„Wdzięczni naszym przodkom za pracę, za walkę o niepodległość okupioną ogromnymi ofiarami.” I dalej:
„Wszystkich, którzy dla dobra Trzeciej Rzeczypospolitej tę Konstytucję będą stosowali wzywamy aby czynili to dbając o zachowanie przyrodzonej godności człowieka”
Państwo polskie nie wywiązało się do tej pory z tych Konstytucyjnych zobowiązań. Jesteśmy dłużnikami walczących o niepodległość i poczuwamy się do obowiązku im zadośćuczynienia honorowego i materialnego.

Pozew zbiorowy
My chcemy, wzorem przyjętego dekretu z roku 1919, uregulować sprawę całościowo. Wobec dotychczasowych zaniechań władz państwowych jak i braku nadziei na podjęcie przez nie starań dotyczących tej kwestii, występujemy z pozwem zbiorowym o zadośćuczynienie poszkodowanym. Nasza Fundacja Walczącym o Niepodległość Wyklętych Pokrzywdzonych Internowanych Więzionych nie jest stroną lecz reprezentantem pokrzywdzonych, który dąży do naprawienia konstytucyjnej powinności państwa względem osób walczących o jego niepodległość.
Do tej pory podpisano 30 Porozumień ze Stowarzyszeniami reprezentującymi poszkodowanych jak i organizacjami niepodległościowymi działającymi w okresie komunizmu.
Umowy ze wszystkimi organizacjami będą wsparciem przygotowanego zbiorowego pozwu sądowego o zadośćuczynienie dla poszkodowanych. Polska jest wszystkim walczącym o jej niepodległość winna to zadośćuczynienie. Jeśli nie poczuwają się obecne władze do naprawienia zaniedbać, to Fundacja skorzysta z wszelkich środków  prawnych oraz  dostępnych instytucji krajowych i zagranicznych,  aby tę niesprawiedliwość usunąć.

Waldemar Pernach
(Gazeta Obywatelska)