16 stycznia 2015

SEJM I USTAWY NIEKONSTYTUCYJNE?

Czy polski sejm i uchwalone przez niego ustawy są zgodne z konstytucją. Można mieć co do tego poważne wątpliwości, gdy przyjrzymy się kwestii liczby posłów. Otóż art.96 ust.1 Konstytucji wyraźnie stanowi, iż Sejm składa się z 460 posłów. Z kolei art.120 Konstytucji stanowi, iż Sejm (składający się zatem z 460 posłów) uchwala ustawy zwykłą większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów, chyba że Konstytucja przewiduje inną większość. W tym samym trybie Sejm podejmuje uchwały, jeżeli ustawa lub uchwała Sejmu nie stanowi inaczej.
W nocy w ekspresowym tempie głosowano poselski projekt ustawy o zmianie ustawy o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego w latach 2008-2015 oraz niektórych innych ustaw. Jak wynika z protokołu głosowania, Głosowało - 450  Za - 240  Przeciw - 208  Wstrzymało się - 2  Nie głosowało - 9 . Zsumowaliśmy i okazało się, że łącznie jest tylko 459 posłów (o jednego mniej niż przewiduje Konstytucja). Zdziwienie. Sprawdziliśmy inne głosowania z tego posiedzenia jest podobnie, co więcej na posiedzeniu 83 w dniu 17 grudnia było zaledwie łącznie 454 posłów (obecnych i nieobecnych). Dopiero w listopadzie ubr. w Sejmie było 460 posłów obecnych i nieobecnych. Oczywiście ktoś mógł zrezygnować, ktoś mógł umrzeć, prawda, ale w takiej sytuacji obowiązkiem Marszałka zawiadomić następnego z listy poselskiej, a ten w ciągu 7 dni informuje czy mandat czy nie (zostaje zatem już posłem, a jedynie wykonywanie tego mandatu następuje po złożeniu ślubowania). Gdyby jakiś mandat pozostał nieobsadzony, wówczas Sejm pracowałby w stanie niekonstytucyjnym. Konstytucja bowiem nie pozostawia żadnych wątpliwości, iż posłów musi być 460, gdyby mandat pozostawał nieobsadzony, to Sejm byłby w stanie niekonstytucyjnym.
Tymczasem już od ponad miesiąca Sejm pracuje w takim stanie i uchwala ustawy. Pytanie czy ustawy uchwalone przez organa w składzie niekonstytucyjnym są zgodne z konstytucją. Przypominamy, iż w przypadku osób prawnych przyjęte decyzje przez organa w składzie niestatutowym byłyby prawnie zakwestionowane. Co na to Trybunał Konstytucyjny, który orzeka ws. zgodności z konstytucją?

13 stycznia 2015

Koślawy wymiar...

Na podstawie ustawy z dnia 23.02.1991 r. o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego zgodnie z art. 19 Konstytucji RP, nakładającym na państwo obowiązek otoczenia stałą, specjalną opieką i troską osób, które na wcześniejszym etapie swojego życia aktywnie uczestniczyły w walce o niepodległość Polski i niepodległość ta została uzyskana w określonym procesie historycznym - osoby represjonowane winny otrzymać godną satysfakcję finansową, ponieważ przyczyniły się do odzyskania niepodległego bytu Państwa oraz przywrócone zostały prawa demokratyczne i swobody obywatelskie.
Artykuł 19 stanowi wręcz o wyjątkowym i specjalnym traktowaniu osób, które uczestniczyły w działaniach łączących się z użyciem siły choćby tylko przez jedną ze stron. Naprawienie więc wyrządzonych szkód i krzywd zgodnie z ustawą zasadniczą, ma mieć wymiar specjalny i zapewniać godny poziom życia, więc intensywność i opieka państwa musi odróżniać się In plus od powszechnego wymiaru świadczeń (por. Komentarze, Wydawnictwo Sejmowe 2007).
A jak są traktowani weterani bezkrwawej walki o prawa człowieka świadczą informacje zawarte w załączonym piśmie do prokuratury oraz wyroku sądu okręgowego, którego fragmenty poniżej:
Sąd orzekał o zadośćuczynieniu i odszkodowaniu byłemu internowanemu, okrutnie pobitemu, który został inwalidą.
W uzasadnieniu wyroku napisano m.in. że „poszkodowany może dochodzić roszczeń w sądzie cywilnym (gdy tymczasem sądy cywilne wszystkie takie sprawy oddalają!). Poszkodowany uzyskał korzyści podczas internowania, bo nie ponosił kosztów utrzymania w czasie pobytu w więzieniu, a nawet z tego tytułu zaoszczędził osiągając korzyść majątkową, która powinna być odliczona od zasądzonego odszkodowania.
Dalej sąd stwierdził, że niemoralne i niestosowne jest wzbogacanie się w przypadku działalności patriotycznej. Poszkodowany żadnej szkody materialnej nie poniósł (oprócz tego że opuszczał zakład karny na noszach zostając inwalidą). Za utratę zdrowia oraz wynikłe z tego cierpienia fizyczne i psychiczne odszkodowanie jest wg. sądu nieuprawnione i niestosowne. Ponadto internowany leczył się bezpłatnie w placówkach społecznej służby zdrowia. Sąd uznał, że to Skarb Państwa poniósł straty utrzymując podsądnego przez okres 9 miesięcy w więzieniu na swój koszt. Ponadto Skarb Państwa nie ma pieniędzy”, ale tylko dla ofiar prześladowań. Na dobrą sprawę to najwięcej umęczyli się ci, co internowanego katowali kopiąc i pałując gdzie popadnie. I jak słusznie sąd stwierdził, było to na koszt Skarbu Państwa i za sowitą opłatą oprawców przez Skarb Państwa. Innymi słowy internowany nic nie dał, ale za to dużo dostał.

W apelacji od wyroku adwokat napisał m.in. że "Ryszard Piekart spotkał się po raz kolejny w swym życiu z tzw. "chichotem historii". Zaskarżone orzeczenie jest dla represjonowanego kolejnym policzkiem, jaki odebrał za swą walkę i poświęcenie... roszczenie jego należy oceniać ze szczególną wrażliwością i w żadnej mierze nie wolno przykładać do sztampowych ocen i szablonów... Charakter roszczeń osoby represjonowanej powinien zobowiązywać Sąd do szczególnej wrażliwości w ich ocenie poprzez pryzmat osoby represjonowanej, jej czynów i zasług dla dzisiejszego społeczeństwa i Państwa... Z przykrością jednak należy zauważyć, że zaskarżony wyrok jest smutnym przykładem pokutującego w niektórych sądach przywiązania do wskazań zawartych w orzecznictwie Sądu Najwyższego z czasów "demokracji ludowej"... i tym podobne niedorzeczności... które dziś straciły rację bytu... kojarzyły się z "jałmużną"... Tego typu stanowisko dzielące poszkodowanych na "lepszych i gorszych" nie może być podstawą orzecznictwa w kraju demokratycznym... nieprzystające do obecnego poziomu cywilizacyjnego i kulturowego społeczeństwa... Sąd I instancji rozstrzygając w niniejszej sprawie stwierdza też cyt: „Przebywając w ośrodkach, jako internowany wnioskodawca nie ponosił kosztów swojego utrzymania, które zobowiązany byłby ponieść przebywając na wolności, osiągając z tego tytułu oszczędności, które de facto stanowiły uzyskaną przez niego korzyść majątkową podlegającą odliczeniu od zasądzonego odszkodowania". Z niniejszego stwierdzenia nie sposób odnieść wrażenia, jakoby Ryszard Piekart przebywał na koszt państwa w ośrodku wypoczynkowym z pełną obsługą, w związku z czym koszty tego "wypoczynku" należy mu odliczyć od żądanej kwoty zadośćuczynienia/odszkodowania".

Nadmieniamy, że Ryszard Piekart nie przebywał też na obozie kondycyjnym lecz w komunistycznym więzieniu, które opuścił na noszach, pozostając inwalidą do dnia dzisiejszego. Nasz inwalida otrzymuje dziś emeryturę w „słusznej” wg. Sądu wysokości 665,- zł. Warto nadmienić, że „nasi” sędziowie protestowali p-ko zamrożeniu ich płac waloryzowanych z urzędu co rocznie. Nikt nie ma wynagrodzeń tak waloryzowanych, a płace ich to drobne 8-10 tys. zł miesięcznie.
Nie byłoby może w tym nic dziwnego, ale sędziowie, którzy teraz orzekali o zadośćuczynieniu, w okresie PRL skazywali z pobudek politycznych.
Kierownik Sekcji Wykonawczej Bogdan Górski tak dobrał skład orzekający, aby w nich orzekali właśnie ci sędziowie, a właściwie sędziny: Grażyna Orzechowska i Krystyna Święcicka. Pan Górski także brał w tym udział przewodnicząc rozprawie (sędzia Górski orzekał w latach 90-tych w sprawie o odszkodowanie za represje po wniesieniu kasacji przez Prokuratora Generalnego w sprawie więzionej Elżbiety J. Podczas tej rozprawy złożony został wniosek o wyłącznie p. Górskiego ze składu orzekającego, sygn. akt: 2 Ko 156/94/0).
Podczas rozprawy ww. skład sędziowski wykazywał nieskrywaną niechęć i stronniczość w gestach, słowach oraz czynach wobec poszkodowanego. Pokrzywdzony był traktowany z wyjątkowym i nieskrywanym uprzedzeniem, niechęcią i stronniczością m.in. przez ironiczne uśmieszki sędziów.  Poszturchiwali się przy tym wzajemne w czasie składania wyjaśnień przez poszkodowanego dot. jego represji i prześladowań oraz szkód i krzywd przez niego poniesionych. Sędzia Górski świadomie i celowo wprowadzał pokrzywdzonego w błąd swoimi „radami”. Sąd był stroną w sprawie.
W siedleckim sądzie pracuje więcej takich osób, które zajmowały wysokie stanowiska w siedleckim wymiarze sprawiedliwości w okresie PRL. Będąc na sługach totalitarnego systemu, oskarżały i orzekały w procesach politycznych działaczy opozycji demokratycznej (a niejednokrotnie ich najbliżsi natomiast prześladowały z pobudek politycznych). Aktywnością zawodową i swoją postawą sprzeniewierzyli się zasadzie niezawisłości i bezstronności. Ich dyspozycyjność wobec panującego totalitarnego reżimu i osobisty udział w prześladowaniach rzuca cień na wiarygodność wymiaru sprawiedliwości oraz podważa autorytet państwa jako państwa prawa. Tacy sędziowie nie dają rękojmi rzetelności i bezstronności w orzekanych sprawach, gdyż interesy osób poszkodowanych i interesy niegodnych sędziów są całkowicie przeciwstawne, o czym świadczy przebieg rozprawy w dniu 9 lutego 2012r., jego wyrok i uzasadnienie.
http://internowani-represjonowani.pl.tl/Haniebny-wyrok-ws-.--Ryszarda-Piekarta.htm


Dr Daniel Alain Korona: Kopalnie są rentowne dla państwa i gospodarki

Trwa akcja strajkowa na Śląsku. Rozmowy między rządem a strajkującymi górnikami są w impasie, rząd nie chce zrezygnować z pomysłu zwolnienia 5 tys. górników. Tymczasem jak wykazuje niezależny ekonomista dr Daniel Alain Korona - państwo nie tylko nie dopłaca, ale wręcz zarabia na rzekomo nierentownych kopalniach. Cyt.

Jeden z dogmatów obecnej władzy i tzw. liberalnych ekonomistów jest, iż nierentowna firma, nierentowna kopalnia musi być zamknięta. Na pozór wydaje się to słuszem jeżeli coś nie przynosi dochodu, to po co utrzymywać taką firmę, lepiej ją zamknąć. Mikroekonomicznie jest to zasadne, ale z punktu widzenia makroekonomicznego, gospodarki, całego państwa wcale tak nie musi być, a nawet często nie jest.

W mediach ostatnio podano, iż cena węgla wynosi ok. 250 zł, gdy koszt wydobycia przekracza 300 zł. Innymi słowy do każdej tony węgla dopłaca się 50 złotych. Kompania Węglowa ma przynieść 2,5 mld zł straty rocznie - stwierdzała w ubr. rzecznik rządu. Zamknąć nierentowne kopalnie - proponuje rząd Ewy Kopacz, wtórują tzw. ekonomiści. Nie mam szczegółowych danych finansowych, posłużę się zatem informacjami medialnymi by wskazać, iż te propozycje są absurdalne. 


Otóż wynagrodzenia pracownicze wraz z dodatkami wynoszą w Kompanii Węglowej prawie 6 mld zł.  Średnie obciążenie wynagrodzeń wynosi ok. 31,5% z tytyłu ZUS (składka pracownika i pracodawcy; ok. 25% jeżeli przyjąć od wynagrodzeń razem ze składką pracodawcy), 2,45% Fundusz Pracy, podatek dochodowy wraz ze składką zdrowotną ok. 16,5%, Ogółem ekwiwalent 50% wynagrodzenia brutto trafia zatem do budżetu państwa, NFZ i ZUS. Nie dość na tym na wydobywanym węglu rząd pobiera akcyzę i VAT (23%). Przy 250 zł ceny sprzedaży sam podatek VAT przynosi ok. 57 zł na tonie dochodu dla budżetu państwa, czyli więcej niż kwota dopłat. Jak wynika z powyższego chociaż Kompania węglowa jest nierentowna, a wydobycie nieopłacalne dla firmy jaką jest KW, skarb państwa zarabia, a wpływy z podatków i składek znacząco przekraczają koszty dopłat.

Gorzej propozycja rządu zwolnienia 5000 górników spowoduje także wzrost obciążeń dla budżetu, albowiem trzeba będzie im płacić co najmniej przez 6 miesięcy zasiłki dla bezrobotnych, a w przyszłości być może także pomoc socjalną. 

Nie oznacza to, iż nie należy dokonywać poprawy rentowności kopalń. Na pewno jest wiele do naprawy np. koszt zarządu wydaje się zbyt znaczny w stosunku do ogólnych kosztów i przychodów spółki. Ale niezależnie od tego, zamykanie kopalń, ograniczenie produkcji, zwolnienie pracowników w aktualnej sytuacji nie jest żadnym rozwiązaniem, albowiem w efekcie straci na tym paradoksalnie Państwo i gospodarka.


Dr Daniel Alain Korona