27 czerwca 2024

Ardanowski stworzy nowe koło i być może nową partię?

Poseł PIS, były minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski zapowiedział tworzenie nowego koła (wsparty przez posła Jarosława Sachajko) i być może w przyszłości nowego ugrupowania centroprawicowego.


Rozmowy dotyczące powstania nowej siły politycznej trwają już od wielu miesięcy. Dociera do mnie bardzo wiele środowisk z całej Polski. Nie ma na co czekać – mówi w rozmowie z portalem wawa.info Jan Krzysztof Ardanowski, były minister rolnictwa.

Nikt nie chciał podejmować ruchów przed wyborami, bo to byłoby wtedy jednoznaczne z oskarżeniem, że jest to zdrada. (…) Cykl wyborczy się zakończył. W związku z tym te środowiska chcą dalej robić to, co wydaje się logiczne i potrzebne.

 Musi powstać nowa centroprawicowa formacja, która może współpracować zarówno z Prawem i Sprawiedliwością, może również z Konfederacją. Bez zagospodarowania tego elektoratu, który zniechęcił się do Prawa i Sprawiedliwości, ale w sercu, sumieniu ma myślenie właśnie centroprawicowe, zapomnijmy o tym, że uda się realnie wpływać na losy Polski i Europy.

“Pewne tabu związane z prezesem Kaczyńskim również się skończyło. To przekonanie, że jest osobą nieomylną, że jest jakimś genialnym strategiem, którego nie wolno krytykować” – podkreślił.

Nie chodzi o zbudowanie partii chłopskiej, chociaż wielu rolników również w niej będzie, bo (…) oni mówią wyraźnie, że właściwie żadna z liczących się na scenie politycznej partii nie reprezentuje interesów wsi i rolnictwa. W związku z tym domagają się, żeby taka partia powstała. (…) Ta partia musi mieć o wiele szerszą bazę – stwierdził Jan Krzysztof Ardanowski.

Czy ten projekt się uda, czas pokaże?

 

źródło: https://wawa.info/1065275,Ardanowski-tworze-nowe-ugrupowanie-polityczne-rozmowy-trwaja-NASZ-NEWS.html

25 czerwca 2024

Zwolniony z pracy w korporacji, bo nie chciał iść na paradę równości?

Czy można w Polsce być zwolniony z pracy za odmowę udziału w ideologicznej imprezie np. paradę równości? Okazuje się, że owszem, można. O takim przypadku informuje https://zyciestolicy.com.pl powołujący się na Instytut Kultury Prawnej Ordo Iuris:

Pan Adam – informatyk z Warszawy, który jeszcze rok temu pracował w międzynarodowej korporacji z branży IT. Mężczyzna został zwolniony z pracy za to, że sprzeciwił się wszechobecnej propagandzie ruchu LGBT szerzonej przez kierownictwo firmy wśród pracowników. Nasi prawnicy natychmiast udzielili mu pomocy.

Równo rok temu, gdy ulicami stolicy miała przejść kolejna „Parada Równości”, pracodawca zaprosił mailowo Pana Adama, wraz z 350 innymi pracownikami korporacji, do udziału w warszawskiej „Paradzie Dumy”. Co więcej, firma zaznaczyła w kalendarzu służbowym, że obecność pracowników na Paradzie jest „wymagana”!

Pan Adam stanowczo, ale kulturalnie i spokojnie, odpisał, że zapraszanie pracowników na „Paradę Dumy” nie należy do zadań firmy IT, która nie jest partią polityczną i nie powinna wpływać na poglądy polityczne swoich pracowników. Poglądy powinny być ich prywatną sprawą, a w pracy liczą się wyłącznie kompetencje. Zaznaczył przy tym, że on sam nie popiera „społeczności LGBTQ” i że jest jej przeciwny.

W godzinę po wysłaniu wiadomości pracodawca zablokował Panu Adamowi dostęp do służbowego konta, a finalne mężczyzna został zwolniony z pracy. W wypowiedzeniu umowy, pracodawca stwierdził wprost, że przyczyną zwolnienia są poglądy Pana Adama, które zostały uznane za „wykluczające”. I to pomimo tego, że mężczyzna zaznaczył w jednej z wiadomości, że szanuje każdą osobę identyfikującą się z ruchem LGBT, a jego sprzeciw dotyczy ideologii i programu politycznego tego ruchu. Jak podkreśliła firma, wyznawany przez Pana Adama „światopogląd leży w całkowitej sprzeczności z wartościami, jakimi kieruje się spółka w prowadzeniu biznesu, a także wpływa niekorzystnie na atmosferę w miejscu pracy”...

Szybka reakcja pracodawcy i odcięcie mu dostępu do konta służbowego po zaledwie godzinie wskazuje, że korporacja bała się, że do sprzeciwu mężczyzny wobec ideologicznej presji przyłączą się inni pracownicy. Jeden z jego kolegów również odpowiedział na publicznego maila pracodawcy, popierając stanowisko Pana Adama. Mężczyzna otrzymał też wiele wyrazów poparcia w wiadomościach kierowanych bezpośrednio do niego i w rozmowach.

W wypowiedzeniu umowy o pracę obok używania „wykluczającego języka” pracodawca zarzucił Panu Adamowi także „próbę zaangażowania wszystkich pracowników spółki w dyskusję światopoglądową”. Tym samym korporacja całkowicie ignoruje oczywisty fakt, że takiej dyskusji nie zainicjował pracownik, ale sam pracodawca, wysyłając do ponad 350 swoich pracowników wiadomość, która stanowiła światopoglądową deklarację pracodawcy i nacisk, aby pracownicy wzięli udział w paradzie LGBT.

Co ciekawe, fragmentem e-maila Pana Adama, który pracodawca uznał za wykluczający i niezgodny z wartościami i zasadami firmy, były dwa zdania: „Nie wspieram społeczności LGBTQ. Jestem jej przeciwny”. Nieważne było to, że w dalszej części e-maila powiedziane było, że w firmie decydujące są kompetencje pracowników, a nie ich światopogląd czy orientacja seksualna.

Jeszcze dalej poszli reprezentujący pracodawcę prawnicy z międzynarodowej kancelarii, którzy stwierdzili, że ta prosta i neutralna wypowiedź Pana Adama jest agresywna, oznacza przedmiotowe traktowanie członków społeczności LGBT, nie dotyczy „czegoś” (tj. zjawiska lub poglądów), ale kogoś, czyli innych osób, potencjalnie jego współpracowników. W ocenie prawników – „wobec tak jednoznacznej deklaracji nieprzyjaznego nastawienia do określonej mniejszości” – nie mają znaczenia kolejne zdania e-maila, w których Pan Adam napisał, że najważniejsze są kompetencje pracowników. 

Rzekomo to ton e-maila Pana Adama „kategorycznie wskazuje, że jest on przeciwny konkretnym osobom – tym utożsamiającym się ze społecznością LGBTQ”. Potwierdzać to miał anonimowy e-mail do kadr od jednego z pracowników firmy, przechodzącego tranzycję płci, który stwierdził, że „nie czuje się komfortowo pracując z biura”. To miałby być dowód na to, że Pan Adam dezorganizował pracę całej firmy i wywoływał u innych pracowników poczucie zagrożenia.

Dodatkowym argumentem za zwolnieniem Pana Adama był jego udział w dyskusji na portalu LinkedIn. Gdy prawnicy Instytutu Ordo Iuris zaczęli szczegółową analizę tej sprawy, spodziewaliśmy się, że być może to właśnie w tych dyskusjach padły jakieś ostre i nieakceptowalne słowa, które mogły być istotną przyczyną zwolnienia. Nic takiego nie miało miejsca. Wszystkie dyskusje, w których Pan Adam brał udział były spokojne, rzeczowe i merytoryczne, a jego wypowiedzi nie były dla nikogo obraźliwe czy wykluczające.

Reprezentując mężczyznę, złożyliśmy w warszawskim sądzie pracy pozew, domagając się przywrócenia go do pracy. W pozwie wskazywaliśmy, że zwolnienie Pana Adama było nie tylko niezgodne z prawem pracy, ale też stanowiło dyskryminację ze względu na światopogląd pracownika. Dlatego domagamy się odszkodowania za naruszenie zasady równego traktowania w zatrudnieniu.

Ciekawe, co by było, gdyby jakikolwiek pracodawca próbował wymusić udział pracownika np. w mszy świętej (zamiast na paradę równości) lub w wiecu poparcia np. dla Konfederacji, a za odmowę zwolnił z pracy. Już widzimy w myślach nagłówki gazet, oburzenie celebrytów i obecnie rządzących. A w przypadku pana Adama panuje cisza ... - zauważa portal.

24 czerwca 2024

Powariowali? 4278 stron ustawy Prawo o Komunikacji Elektronicznej wraz z załącznikami i przepisami wprowadzającymi.

To legislacyjny potworek - informuje redaktor Daniel Alain Korona na łamach https://zyciestolicy.com.pl

O czym mówi? O rządowym projekcie ustawy Prawo o Komunikacji Elektronicznej i przepisach wprowadzających (druki sejmowe nr 423 i 424).

Na I roku studiów na SGPiSie na zajęciach z Elementów Prawa, prof. Aleksander Żabczyński wykładał, iż prawo powinno być proste, jasne, przejrzyste, zrozumiałe i powszechnie dostępnie. To było za PRLu - stwierdza Korona.

Dziś są inne czasy, mamy demokratyczną III RP. Gdy rządził PIS narzekano na jakość ustaw, na jej nieprzejrzystość i zbytnią obszerność. Przykładowo w minionej kadencji Rządowy projekt ustawy o Planie Strategicznym dla wspólnej polityki rolnej (druk nr 2953) liczył z wszystkimi załącznikami 2077 stron. Druk 2932 czyli rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy – Kodeks pracy oraz niektórych innych ustaw liczył 1335 stron.

https://serwis21.blogspot.com/2023/01/obed-ponad-6-tysiecy-stron-dokumentow.html

Jeżeli ktokolwiek sądził, że wraz z nową władzą w tej materii cokolwiek się polepszy, musi teraz zrewidować swój pogląd. W Sejmie procedowany jest druk nr 423 – Prawo Komunikacji Elektronicznej, który jak twierdzą autorzy dotyczy ustanowienia Europejskiego Kodeksu Łączności Elektronicznej, co ma poprawić pozycję konsumentów na rynku usług telekomunikacyjnych; wprowadzenia m.in. możliwości otrzymania przez abonentów pre-paid zwrotu pozostałych na koncie środków z doładowań, w przypadku wygaśnięcia ważności konta; zwiększenia elastyczności przy zawieraniu i rozwiązywaniu umów. 

Druk nr 423 zawiera bagatela 3122 strony, z czego 322 strony to projekt ustawy, 335 stron to uzasadnienie, 14 stron – Ocena Skutków Regulacji, a do tego inne załączniki.

https://orka.sejm.gov.pl/Druki10ka.nsf/0/F4A1ADF8242C02FAC1258B2E0035A0DE/%24File/423.pdf

Ale samo Prawo Komunikacji Elektronicznej, to nie wszystko, bo należy uwzględnić także przepisy wprowadzające, która przybrała postać odrębnej ustawy nr 424.  Jak czytamy w piśmie przewodnim – projekt dotyczy uregulowania zmian, przepisów przejściowych oraz dostosowujących wprowadzających ustawę – Prawo komunikacji elektronicznej; projekt realizuje kamień milowy C3L Nowy akt prawny służący likwidacji barier we wdrażaniu sieci 5G w ramach reformy C1.2 Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności. Jest już ono znacznie skromniejsze, druk 424 liczy bowiem tylko 1156 stron, z czego sama ustawa 78 stron, reszta to uzasadnienie, OSR i inne załączniki.

https://orka.sejm.gov.pl/Druki10ka.nsf/0/F368D93354F153D5C1258B2E0035A0EE/%24File/424.pdf

Słowem parlamentarzyści otrzymają 4278 stron przepisów ustaw, rozporządzeń, uzasadnienie, OSRów i innych dokumentów.  A takie ustawy powinny być odrzucone a-priori, bo faktycznie nie spełnia żadnych standardów prawnych, a ponadto nikt nie będzie wiedział nad czym głosuje. Czy naprawdę ktokolwiek sądzi, że posłowie wgłębią się w przepisy ustawy i załączników? Szczerze wątpię, ale  większość posłów jak baranki podniesie rękę i naciśnie przyciski na TAK, bo to projekt rządowy - stwierdza Korona

Tymczasem money.pl, telepolis.pl czy zyciestolicy.com.pl alarmują także że nowy projekt wprowadza m.in. inwigilację naszych smartfonów i to bez zgody sądu.

https://serwis21.blogspot.com/2024/06/krytykowali-pegasusa-teraz-szykuja.html