26 listopada 2023

Protest rolników na przejściu granicznym w Medyce

W czwartek rozpoczęła się blokada kolejnego przejścia granicznego w Medyce na Podkarpaciu. Do protestujących kierowców  w Korczowej, Dorohusku i Hrebennem dołączyli rolnicy, którzy planują kontynuować swój protest 24 godziny na dobę do 3 stycznia. Domagają się m.in. dopłat do kukurydzy oraz niższego podatku rolniczego.

Popieramy postulat niższego podatku rolnego - oznajmia dr Daniel Alain Korona, pełnomocnik Związku Zawodowego Rolnictwa "Korona" - natomiast jestem sceptyczny co do kolejnych dopłat do produkcji kukurydzy. W roku bieżącym w związku z dekoniunkturą wywołaną wojną na Ukrainie, rządzący wprowadzili różnorodne dopłaty dla producentów rolnych. Nieco ulżyło, ale nie rozwiązało sytuacji. Głównym problemem to zbyt wysokie koszty produkcji w warunkach gdy mamy gospodarkę otwartą, czyli gdy jest swobodny przepływ towarowy. Zamiast dopłat korzystniej m.in. zlikwidować lub zmniejszyć różne opłaty daninowe, jak np. na fundusze promocji, VAT od nawozów i środków ochrony roślin, itd. Wtedy będziemy bardziej konkurencyjni i nie będzie kosztów redystrybucji.

25 listopada 2023

Inflacja prawa po wyborach. Już 341 aktów prawnych wydanych od 15 października

Inflacja prawa - potoczna nazwa negatywnego zjawiska w procesie legislacji polegającego na tworzeniu nadmiernej liczby aktów prawnych w stosunku do potrzeb, zbytniej szczegółowości przepisów oraz ich niskiej jakości.

Na to występujące w naszym kraju zjawisko - wskazuje ekonomista, były prezes Elewarru, dziś pełnomocnik Związku Zawodowego Rolnictwa "Korona" dr Daniel Alain Korona na łamach portalu zyciestolicy.com.pl . 

Wydawałoby się, że okres powyborczy w sytuacji gdy rządzący wygrali ale przegrali (nie mają większości rządowej) oraz w warunkach tworzenia nowego rządu, liczba aktów prawnych przygotowywanych i wydawanych w tym okresie ulegnie radykalnemu zmniejszenie. Wydawałoby się… Nic bardziej błędnego, w rzeczywistości szaleje inflacja prawa. W okresie powyborczym tj. od 16 października do 24 listopada 2023 roku przygotowano 206 projektów aktów prawnych (5,4 dziennie), z czego 6 projektów ustaw. Łącznie od początku roku 2023 roku zostało przedłożonych 1897 projektów aktów prawnych rozporządzeń, ustaw (5,8 dziennie). Równocześnie od 16 października zostało wydanych czyli ogłoszonych aż 341 aktów prawnych (rozporządzeń) czyli 9 dziennie. Dla porównania do 15 października wydano 2211 aktów prawnych (rozporządzeń i ustaw) czyli 7,6 aktów dziennie. Mamy do czynienia z kompletnym absurdem, istnym szaleństwem prawnym, skoro nawet w okresie wyborczego bezkrólewia, jest tak duża liczba przedłożonych projektów i wydawanych aktów prawnych. Tego już nikt nie ogarnia. Najwyższy czas na zahamowanie tempa legislacyjnego - stwierdza ekonomista.

Lepszy wróbel w ręku niż gołąb na sęku

Jak informuje wrp.pl (Wiadomości Rolnicze Polska) -  Izba Zbożowo-Paszowa wydała stanowisko w sprawie wyników kontroli NIK w zakresie importu i obrotu zboża i rzepaku z Ukrainy. Izba zgadza się z Najwyższą Izbą Kontroli, że minister rolnictwa Henryk Kowalczyk nie powinien “apelować do rolników, by wstrzymywali decyzje o sprzedaży zboża”. Rolnicy posłuchawszy się ministra sami spowodowali wysoki poziom importu zbóż i rzepaku z Ukrainy:  “Zdaniem Moniki Piątkowskiej (prezes IZP – red.) (…) wpłynęło to istotnie na ograniczenie podaży oraz konieczność poszukiwania surowców przez zakłady przetwórcze m.in. na Ukrainie. Wstrzymywanie się producentów ze sprzedażą w oczekiwaniu na jeszcze wyższe ceny w wyniku błędnej oceny rzeczywistości przez przedstawicieli MRiRW spowodowało problemy z nabyciem surowca na bieżące potrzeby krajowych przetwórców oraz eksporterów (…)”. Odnosząc się do problemu niskich cen IZP stwierdza, że “istotnym czynnikiem warunkującym spadki cen zbóż w kraju była także sytuacja na globalnych rynkach, o czym świadczą dane historyczne z giełd MATIF i CBOT”. 

Wrp.pl podsumował stanowisko Izby, iż: winę za nadmierny import zboża z Ukrainy ponoszą sami rolnicy, którzy zaufali magistrowi matematyki, który z nieznanych powodów został ministrem rolnictwa (choć wcześniej był ministrem środowiska) i wygłosił fałszywe proroctwo o cenach zbóż na globalnym rynku. Cała reszta była już tylko konsekwencją tego proroctwa i działań absolwenta wydziału inżynierii sanitarnej i wodnej (również specjalisty od ochrony środowiska).  Aż cisną się na usta słowa Jacka Zarzeckiego, prezesa Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego: “Dla mnie jest trochę śmiesznie, jeżeli ktoś mówi, że nie sprzedał zboża, bo posłuchał premiera Kowalczyka. No na litość boską, szanowni państwo. Kolokwialnie tak powiem: jaki zdrowy człowiek wierzy w każde słowo polityka?” - konkluduje portal