11 września 2023

Tragedia z ukraińskim zbożem. Wszystko było do przewidzenia?

15 września mija embargo na ukraińskie zboże. Politycy i rolnicy alarmują, że bez zakazu importu nastąpi istny Armagedon. Czy nasi „przyjaciele” z Kijowa zatriumfują, i to ponownie naszym kosztem? - pyta Jakub Zgierski na łamach Najwyższego Czasu.

Kijów podtrzymuje swoje zdecydowane stanowisko, że UE powinna znieść jednostronne ograniczenia nałożone na ukraiński eksport, natomiast Warszawa odgraża się i pręży muskuły. Otóż polski rząd zadeklarował, że nawet jeśli Komisja Europejska nie zdecyduje się na przedłużenie embarga, to i tak nie będzie zgody na otwarcie się na płody rolne ze Wschodu.

Najwyższy Czas przytacza za Tygodnikiem Solidarność wypowiedź Jana Krzysztofa Ardanowskiego, byłego ministra rolnictwa, a obecnie przewodniczącego Rady ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich przy Prezydencie RP, który zapewnił, że „interes Polski jest najważniejszy”, więc ukraińskie zboże nie wjedzie do naszego kraju „niezależnie od tego, że bardzo pomagamy Ukrainie i chcemy ją wspierać”. Jednocześnie polityk wyraził ubolewanie, że w generalnym rozrachunku spełniło się dokładnie to, przed czym ostrzegał półtora roku temu. Co więcej – pomimo odniesionych strat w zeszłym sezonie i trwającego kryzysu – w jego perspektywie najbliższe miesiące mogą przynieść powtórkę z rozrywki, i to w zwielokrotnionej formie. „To mi spędza sen z powiek” – stwierdził bez ogródek.

Zapytany także w sprawie zboża ukraińskiego, dr Daniel Alain Korona ekonomista, były prezes Elewarru, a obecnie pełnomocnik Związku Zawodowego Rolnictwa "Korona". zauważył:  jak na razie Komisja Europejska i państwa zachodnie wyrażają nieprzychylne stanowisko dla przedłużenia embarga. Jego zdaniem być może dlatego KE wciąż nie ustosunkowuje się do wniosku polskiego rządu o zgodę na dopłaty transportowe i na dopłaty do kukurydzy sprzedanej po 15 marca dla firm skupowych... 12 sierpnia Związek Zawodowy Rolnictwa „Korona” wystąpił z ponagleniem do komisarzy Valdisa Dombrovskisa i Janusza Wojciechowskiego. Ekspert podejrzewa, że Komisja Europejska wstrzymuje się z decyzją, aby mieć dodatkowy argument przetargowy wobec naszego rządu w kwestii ukraińskiego importu.

Jednakże zdaniem Korony problemem było i jest także kwestia niskich cen. Rolnicy, ale też wielu polityków obwinia o spadek cen import ukraiński. Otóż sprawa jest bardziej złożona. Rzeczywiście import zboża, a zwłaszcza kukurydzy, wpłynął na ceny, ale wpływ ten był jednak ograniczony. Polska jest krajem o znacznym eksporcie zbóż, a w takiej sytuacji w warunkach gospodarki otwartej o cenie nie decydują krajowy popyt i podaż, ale popyt eksportowy, a ten jest uzależniony od cen międzynarodowych, głównie giełdy MATIF. Skoro ceny światowe spadały, m.in. ze względu na dumping rosyjski, to i w Polsce ceny się obniżały. A zatem gdy słyszę narzekania, że ceny zbóż w kraju są 2 razy niższe niż rok temu, to uczulam, że ceny światowe również spadły w podobnej proporcji. Problemem jest co innego – nasza produkcja jest za droga na skutek wprowadzenia różnorodnych danin, wymogów i obowiązków, których w wielu krajach zwyczajnie nie ma. A zatem by wygrać z konkurencją, musimy mieć niższe koszty produkcji. Tymczasem na skutek regulacji krajowych i unijnych idziemy w odwrotnym kierunku.

Jak podkreślił ekonomista, producentom rolnym przyznano dopłaty, ale w trudnej sytuacji są także mikro, małe i średnie firmy skupowe (także państwowe). Otóż jeżeli firma nie działa na warunkach płaskiego rynku (czyli kupuje i sprzedaje bez przechowywania, w tym samym okresie), wówczas mogła wyjść na swoje. Aczkolwiek firmy, które posiadają elewatory, przechowują zboże, a marżę wypracowują na przechowywaniu zboża i sprzedaży w okresach późniejszych, pożniwnych, w roku 2022/23 odnotowały znaczne straty, na skutek spadających cen. Do tego doszedł znaczący wzrost kosztów, także odsetek od kredytów skupowych. W efekcie wiele z tych firm poważnie nadwyrężyło swoją płynność finansową, i w razie powtórki z rozrywki lub stałych niezmiennych cen (jak mamy obecnie do czynienia) może upaść, a skutki tego odczują także rolnicy.


źródło: Najwyższy Czas

9 września 2023

Pomysły lidera AgroUnii: Fundusz Stabilizacyjny czyli kolejny podatek?

Michał Kołodziejczak przekazał pierwszy konkret a właściwie hasło kampanijne - Fundusz Stabilizacyjny. cyt. My zobowiązujemy się do tego, że zostanie utworzony w Polsce fundusz stabilizacyjny i koniec z przeciąganiem płatności za żywność, dla producentów rolnych, za dostarczoną do sklepów, skupów, pośredników żywność sprzedawaną przez rolników - zapewnił lider Agrounii.

Jak zauważa tymczasem dr Daniel Alain Korona, pełnomocnik Związku Zawodowego Rolnictwa "Korona" - miał być konkret, tylko że nie przedstawiono żadnego projektu ustawy. A dodać należy, iż w tym roku wprowadzono już tzw. Fundusz Ochrony Rolnictwa, który ma za zadanie właśnie ochronić rolnika przed sytuacją braku zapłaty, w związku z niewypłacalnością kontrahenta. Zatem po co nowy fundusz? Kolejne stołki, pensje, urząd. Ponadto pan Kołodziejczak nie mówi, kto zapłaci za funkcjonowanie nowego funduszu - Państwo (czyli wszyscy podatnicy, nota bene będzie musiała wówczas być zgoda Komisji Europejskiej) czy też sami rolnicy (a zatem będzie nałożony dodatkowy podatek). Jak znam życie raczej to drugie.

Korona zwraca uwagę na niebezpieczeństwo oszustw związanych z funduszem. Gwarantowanie zapłaty przez państwo może nawet przyczynić się paradoksalnie do wzrostu liczby oszustw, za które będzie płacić Skarb Państwa. Przykładowo powstaje spółka X oferuje wysokie ceny za zboże, rolnik sprzedaje mimo wątpliwości co do uczciwości, bo ma gwarancję że i tak dostanie pieniądze od Państwa. Firma się zwija, a Skarb Państwa musi zapłacić rolnikowi a pieniędzy i tak nie odzyskuje, bo oszuści zniknęli. Dziś rolnik musi się zastanowić komu sprzedaje i czy przypadkowo na tym nie straci. A zatem potencjalna skuteczność oszustwa jest obecnie mniejsza

Także postulowane specjalne narzędzia prokuratorskie dla UOKIKu przez Kołodziejczaka budzą wątpliwości. A kto zagwarantuje, że to narzędzie w dyspozycji organu administracyjnego nie będzie wykorzystywany w sposób opaczny, niewłaściwy - pyta retorycznie pełnomocnik Związku.

To są szkodliwe pomysły - konkluduje dr Daniel Alain Korona.

Do jakiej organizacji rolniczej przystąpić?

 Zastanawiacie się do jakiej organizacji rolniczej przystąpić? Odpowiedź jest prosta, do - Związku Zawodowego Rolnictwa "Korona". Dlaczego? Posłuchaj filmik: