9 listopada 2018

Skutek wyborów z 23/10: darmowa komunikacja miejska nie dla Warszawiaków

Rada Warszawy głosami PO nie zgodziła się na wprowadzenie od stycznia 2019 r. darmowej komunikacji miejską dla osób rozliczających podatek dochodowy w Warszawie. Z petycją w tej sprawie zwróciło się w sierpniu br Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE niecałe 3 miesiące temu. Jak wynika z danych Urzędu Miasta Wprowadzenie darmowej komunikacji dla osób rozliczających podatek na terenie Warszawy zmniejszyłoby dochody z tytułu sprzedaży biletów o 252 mln zł. Jednakże darmowa komunikacja mogłaby skłonić ludność napływową do płacenia podatku PIT w Warszawie, co oznacza także większe wpływy z części podatku dochodowego, którą otrzymują samorządy. Zatem M.St.Warszawa mogłoby na tym nie stracić.
https://serwis21.blogspot.com/2018/08/nieodpatna-komunikacja-dla.html

Przeciwko nieodpłatnej komunikacji zdecydowanie i trzeba powiedzieć konsekwentnie wypowiada się Ratusz i radni Platformy Obywatelskiej, w przeciwieństwie do radnych PIS którzy takie rozwiązanie popierali. Tak też było i tym razem, wszak PO nie musi nic czynić dla mieszkańców Warszawy, skoro ci w większości - bez względu na wszystko - i tak na nich głosują. Uchwałą nr LXXVII/2176/2018 Rada m.st. Warszawy 30 głosami za, 23 przeciw i przy 2 wstrzymujących odrzuciła petycję (druk nr 2491). 

No cóż można by rzec - Warszawiacy - sami jesteście sobie winni, wybierając tych a nie innych.

8 listopada 2018

Rozwiązanie demonstracji - ze względów politycznych, a nie bezpieczeństwa

Najpierw prezydent Warszawy zapowiedział możliwość rozwiązanie Marszu Niepodległości, następnie HGW zakazała tej demonstracji, co wyraźnie świadczy że decyzje ws. rozwiązania lub zakazu demonstracji są stricte polityczne, a nie podyktowane względami bezpieczeństwa. Należało zatem oczekiwać od przedstawicieli władzy - zmiany.

Tym bardziej dziwi sytuacja z 7 listopada z Senackiej Komisji Praw Człowieka i Praworządności. Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE wnioskowało o zmianę ustawy o zgromadzeniach polegające na zamianie organu uprawnionego do rozwiązania demonstracji z organu samorządowego na funkcjonariusza kierującego działaniami Policji. Jak uzasadniało Stowarzyszenie - Przesłankami rozwiązania zgromadzenia stanowią - przebieg zagraża życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach lub narusza przepisy karne, innymi słowy są to przesłanki bezpieczeństwa publicznego. Przedstawiciel gminy nie jest osobą właściwą do oceny tych przesłanek, właściwszym jest niewątpliwie przedstawiciel policji. Organ gminy jest organem wyłonionym politycznie, a zatem nie da się wykluczyć iż rozwiązanie zgromadzenia przez przedstawiciela gminy nie będzie podyktowane względami bezpieczeństwa czy naruszeniem prawa, ale względami politycznymi i tylko pozornie uzasadnione rzekomym naruszeniem prawa, nie licząc z realnymi konsekwencjami dla bezpieczeństwa publicznego. Aby uniknąć jakichkolwiek wątpliwości w tej sprawie, proponujemy by to funkcjonariusz kierujący policją dokonywał rozwiązania zgromadzenia. Proponowane zmiany (w art.20 i 25) korespondują z art.28 ust.1 ustawy Prawo o Zgromadzeniach, w którym w przypadku zgromadzeń spontanicznych o ich rozwiązaniu decyduje funkcjonariusz kierujący działaniami Policji.

O dziwo przeciw zmianie ustawy w tym kierunku wystąpił przedstawiciel Ministerstwa Spraw Wewnętrznych (który był przeciwny rozszerzeniu uprawnień policji) oraz jednogłośnie senatorowie PIS i PO.

5 listopada 2018

Cudze piersi (felieton z internetowego kabaretu Małgorzaty Todd 42/2018)

GW i pozostałe polskojęzyczne gadzinówki od lat wpaja nam wstyd za niepopełnione przez nas zbrodnie. Biją się w nasze piersi za morderstwa popełniane przez Niemców i Rosjan. Prawie już do tego, choć z bólem, przywykliśmy. Wierni czytelnicy tych gadzinówek wstydzą się w Niemczech, czy we Francji mówić po polsku, a angielskiego, nie wspominając już o arabskim, nie znają. I jak tu uchodzić w tych krajach za pożądanych cudzoziemców!?
Wróćmy zatem do Warszawy. Tu mam zwolenników i przeciwników poglądów, jakie głoszę. Jeden ze stałych przeciwników, który sam pisuje nieskładne przydługie kawałki o niczym, permanentnie wstydzi się za moje pisanie. Ot życie! Pewna wybitna przedstawicielka Stronnictwa Ruskiego, ostatnio łaskawie pochwaliła mnie za krytykę władzy, ale upomniała za niedopuszczalne podważanie kultu Stalina. Jak na ciągłość radzieckiej propagandy przystało, krytyka stalinowskiego pałacu jest z jej punktu widzenia absolutnie niedopuszczalna.
Okazuje się jednak, że bicie się w cudze piersi bywa zaraźliwe, o czym sama mogłam się przekonać. Ja też wstydzę się za Warszawian. Wstydzę się za to, że wybrali na włodarzy naszego miasta mafię reprywatyzacyjną, za to, że chcą, żeby rządzili nami przestępcy lub ich sukcesorzy. Czy na prawdę lubimy malwersacje i złodziejstwo generujące tylko krzywdę ludzką?
Małgorzata Todd