2 października 2018

Polak brutalnie pobity w Nicei przez imigrancką bandę

Jak informuje RMF FM - 4 września ok. 23.00 bezdomny Polak został brutalnie zaatakowany przez imigrancką młodzieżową bandę w centrum Nicei na Francuskiej Riwierze! Na szczęście Polak nie doznał ciężkich obrażeń i następnego dnia mógł opuścić szpital.

Szokujące nagranie kilka dni temu sprawcy umieścili w internecie. Część z nich została już zatrzymana, ale główny napastnik i nagrywający kolega są ciągle poszukiwani. 

Francuskie media poinformowały o fakcie dopiero w ostatnich dniach. Na portalach społecznościowych nagranie rozpowszechniane było przede wszystkim przez stowarzyszenia „tożsamościowe” (broniące białej tożsamości europejskiej) i narodowe. 

30 września 2018

Wiceprezydent Gdańska uderza w prawa rodziców

W ostatnich dniach doszło do bardzo niepokojącej sytuacji – zastępca prezydenta Gdańska Piotr Kowalczuk skierował do dyrektorów szkół list, w którym uderza w prawo rodziców do wychowania dzieci. Urzędnik twierdzi, że warsztaty antydyskryminacyjne mają w tym mieście charakter obowiązkowy. W swoim piśmie podważa skuteczność przygotowanego przez Ordo Iuris rodzicielskiego oświadczenia wychowawczego. Instrukcja wiceprezydenta jest nie tylko sprzeczna z prawem, ale stanowi też wezwanie do jego łamania przez szkoły.


To kolejna odsłona bitwy o „Model na rzecz równego traktowania”, który pod pozorem troski o osoby niepełnosprawne i seniorów wprowadza do szkół oraz przedszkoli permisywną edukację seksualną. W liście do „Pań Dyrektor, Panów Dyrektorów, Nauczycieli i Nauczycielek gdańskich placówek oświatowych” wiceprezydent Gdańska w arogancki sposób występuje przeciwko rodzicom, którzy nie zgadzają się na to, by ich dzieci uczono o masturbacji i homoseksualnych konkubinatach.

Nierzetelna argumentacja


List gdańskiego włodarza jest nie tylko kontrowersyjny, ale przede wszystkim wprowadza w błąd dyrektorów i nauczycieli. Próba zakwalifikowania warsztatów antydyskryminacyjnych do szkolnej podstawy programowej jest poważnym nadużyciem i nie ma żadnego uzasadnienia. Zajęcia z ideologii ruchu LGBT, w odróżnieniu od takich przedmiotów jak matematyka, biologia czy język polski, nie mieszczą się w programie edukacji szkolnej, dlatego uczestniczenie w nich uzależnione jest od zgody rodziców.

Umieszczenie warsztatów antydyskryminacyjnych w ramach lekcji obowiązkowych jest próbą obejścia praw rodziców i odebrania im możliwości wpływu na treści przekazywane dzieciom w szkole.

Zgodnie z obowiązującym prawem rodzicielskie oświadczenia wychowawcze według wzoru udostępnionego przez Instytut Ordo Iuris wywiera natychmiastowy skutek prawny i uwalnia rodziców od obowiązku oddania dziecka w ręce edukatorów „Modelu na rzecz równego traktowania”. W obliczu tak nieuczciwych wytycznych władz Gdańska tym bardziej zachęcam wszystkich rodziców do korzystania z tego instrumentu, który stanowi praktyczną realizację ich praw.

Obronimy rodziców, dyrektorów i nauczycieli


Można się spodziewać, że wielu dyrektorów i nauczycieli, w dobrej czy złej wierze, podejmie próbę realizacji zawartych w liście wytycznych i będzie narzucać dzieciom szkodliwą edukację seksualną. Pragnę zapewnić, że nasi prawnicy udzielą pomocy prawnej wszystkim – zarówno rodzicom, jak i dyrektorom oraz nauczycielom – którzy chcą chronić niewinność dzieci i postępować zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem. Osoby, które doświadczyły nadużyć w tej sprawie, bardzo proszę o kontakt na adres dzieci@ordoiuris.pl. Postaramy się niezwłocznie skontaktować się z Państwem i udzielić pomocy prawnej.

Jerzy Kwaśniewski - prezes Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris

29 września 2018

Dlaczego nie wybieram się na "Kler"?

Filmu "Kler" ani nie oglądałem, ani nie wybieram się na niego. Dlaczego? 

Otóż po pierwsze filmy z reguły rzadko odzwierciedlają rzeczywistość, najczęściej stanowią jej skrzywienie w większym lub mniejszym stopniu, a niejednokrotnie zawierają zafałszowania i nieprawdy. Mówię nie o tylko o filmach tzw. społecznych, ale także o innych. Przykładowo jeżeli osoba skacze z powyżej 30 metrów do wody, to raczej nie przeżyje, bo woda wówczas jest jak skała. Takich nieprawd, nieścisłości jest w filmach co niemiara, rzecz w tym że wiele osób nie uzmysławia sobie tego. Jeżeli chodzi o filmy społeczne, to warto zauważyć że człowiek jest osobą złożoną, i tą złożoność trudno z natury rzeczy przedstawić w ciągu 90 minut. Tym bardziej gdy chodzi o  złożoność takiej instytucji jaką jest Kościół Katolicki

Po drugie wiele filmów tworzy się z określoną tezą. Tak było też w przypadku filmu "kler". Celem nie było przedstawienie złożoności Kościoła Katolickiego, ale uderzenie w jego podstawy, wykorzystując skądinąd rzeczywiste zjawiska mające miejsca w kościele. Niedwuznacznie wynika to, z publicznych wypowiedzi reżysera Smarzowskiego, który nie ukrywa antykościelnego nastawienia. Problem w tym, że negatywne zjawiska urosły w jego filmie prawie do rangi istoty kościoła, a nie jego marginesu. Pieniądze, seks, alkohol i pedofilia występują, ale nie to stanowi istotę kościoła katolickiego, w którym występuje także charytatywność, misyjność, i inne pozytywne wartości. Film ten bardzo mnie rozczarował. Nie dlatego, że pokazuje wspomniane zło, ale że czyni to w sposób niesłychanie tendencyjny, wręcz propagandowy. Miałem wrażenie, że scenariusz pisał ktoś, kto zna Kościół katolicki nie z autopsji, ale jedynie z podglądania "przez dziurkę od klucza" lub z opracowań IV Wydziału Służby Bezpieczeństwa, który w czasach komunizmu miał zwalczać "reakcyjny kler" – napisał ksiądz Isakowicz-Zaleski. Tak jak różni są ludzie, różni są księża, jedni ofiarni oddający się pomocy bliźniemu, inni biurokraci i karierowicze, inni nastawieni na kasę, a jeszcze inni ulegających dewiacji czy patologii. Rzecz w tym że widzowie mogą potraktować film nie jako ukazanie indywidualnych postaw, ale jako prawdę objawioną o całym kościele (czy nie dlatego nazwano film - "Kler"?). A taki obraz jest i będzie fałszywy, z racji niepełności.


Po trzecie nie lubię uczestniczyć w sterowanych akcjach, nagonkach, a film "kler" właśnie wpisuję się w obecną nagonkę anty-kościelną. W tej manipulacji uczestniczą tzw. "postępowe" media, świat artystyczny (w którym pedofilia i inne zjawiska dewiacyjne nie są przecież rzadkie) czyli te środowiska, które np. broniły Romana Polańskiego, sprzeciwiały się ustanowieniu rejestru pedofilów itp. A zatem nie chodzi o realność i zwalczanie negatywnych zjawisk, ale jedynie o osłabienie Kościoła. Ciekawe, że o zjawisku pedofilii mówi się już tylko w kontekście duchownych, tak jakby już nie było pedofilów wśród innych zawodów.

Mam wiele zastrzeżeń do działań i niektórych postaw w Kościele. Sam Kościół wymaga moim zdaniem zasadniczych zmian w zakresie form, procedur, prawa kanonicznego. Wiele duchownych zachowuje się jak piąta kolumna w kościele, zachowując się nieprzyzwoicie, by nie użyć mocniejszych słów. To prawda i oczekuję, że Kościół (instytucjonalny) podejmie w końcu w tym zakresie właściwe działania. Ale też nie lubię być manipulowanym i to za własne pieniądze (oprócz ceny biletu, przypomnę iż film był finansowany także ze środków publicznych), a seanse filmowe w kinach są elementem procesu tej manipulacji.

dr Daniel Alain Korona