30 listopada 2017

9 mln funtów odszkodowania za urodzenie dziecka

Pewna kobieta w Wielkiej Brytanii otrzymała gigantyczne odszkodowanie za to, że… urodziła własne dziecko! Jak to możliwe. Przecież odszkodowania wypłaca się tylko z okazji jakiegoś nieszczęścia – wypadku czy pożaru. Chyba, że już całkowicie pomiesza się dobro ze złem.

W 2011 roku trzydziestosześcioletnia Omodele Meadows urodziła dziecko, u którego zdiagnozowano hemofilię. Matka stwierdziła, że gdyby wiedziała o tym wcześniej, zabiłaby je poprzez aborcję. Nie chciała mieć chorego dziecka.

Meadows wytoczyła proces lekarzowi, oskarżając go o niedbalstwo. Nie wykrył choroby dziecka „na czas”, to znaczy jeszcze w trakcie ciąży. Nie chodziło jednak o to, aby wiedząc o dolegliwościach maluszka zaplanować jego terapię gdy tylko się urodzi.

Jedynym celem wykonania badań genetycznych byłoby skierowanie na aborcję! Meadows nie wiedziała o chorobie swojego dziecka i w związku z tym nie zabiła go w trakcie ciąży. Nie chciała być matką takiego dziecka i zażądała odszkodowania z tytułu jego urodzenia.

Sąd w Londynie przyznał jej rację i nakazał wypłatę aż 9 milionów funtów! To największe odszkodowanie tego typu w historii Wielkiej Brytanii. Głównym powodem przyznania tej rekordowej sumy był fakt, że maleństwo nie urodziłoby się, gdyby nie „niedbalstwo” lekarza.
Wie Pan co w tym wszystkim jest najgorsze?

Że cały ten morderczy system jest ukierunkowany na to aby nakłaniać rodziców do aborcji. Aborcja jest oczywistym "prawem" a zabicie dziecka "dobrem". Ta mentalność opanowała wszystkie dziedziny życia – prawo, medycynę, politykę i kulturę.

To dotyczy nie tylko Wielkiej Brytanii. 

Kinga Małecka-Prybyło
Fundacja Pro Prawo do Życia


29 listopada 2017

Poseł Szczerba widzi pobicia, których nie ma

Politycy totalnej opozycji, niczym schizofrenicy widzą rzeczy których nie ma. Pan poseł Szczerba (PO) donosił na twitterze i oburzał się z powodu rzekomego pobicia 66 letniego pana Jana w tramwaju w Warszawie za czytanie Gazety Wyborczej. .

Okazuję się jednak, że rzeczywistość pana posła rozmija się z rzeczywistością, którą opisał w relacji pan Jan i które publikujemy media: po prostu tłok dosyć duży w tramwaju, kobiety jadące z targu, starsze panie i w pewnym momencie usłyszałem komentarz: „siedzi coś takiego i czyta „Gazetę Wyborczą” i się nie rozgląda, myśli że w salonie jest. Ja wtedy podniosłem głowę i okazało się, że jakaś starsza pani o kuli wsiadła, ja też nie jestem młodzieniaszkiem. Ustąpiłem, ale komentarze były dalej. No to ja mówię, jakbym miał gazetę „Gość Niedzielny”  to byłoby w porządku – zapytałem. I zaczęły się epitety, ktoś tam mnie szturchnął i to panie oczywiście, ktoś tam pociągnął i tak to mniej więcej wyglądało - opowiedział. – Spowodowało to tylko wściekłość i wysiadłem z tramwaju ze łzami w oczach. Potem się zacząłem śmiać, no bo człowieku, babcie zmusiły cię do wyjścia. Nie było sensu dyskusji dalej. Nikt nie stanął w obronie - dodał.

Innymi słowy - zwykła sprzeczka pasażerów, a nie żadne pobicie.

Norwegia: Zwolnienie doktor Katarzyny Jachimowicz naruszeniem praw człowieka

W listopadzie 2017 r. norweski sąd drugiej instancji orzekł, że zwolnienie z pracy Pani Doktor Katarzyny Jachimowicz było naruszeniem praw człowieka! To wspaniała wiadomość, która daje nadzieję na zakończenie dyskryminacji lekarzy w Norwegii, a może i innych krajach, ze względu na sumienie. 

W minionym roku poznaliśmy historię dzielnej Polki walczącej o wolność sumienia dla lekarzy w Norwegii. Pani Doktor Katarzyna Jachimowicz nie poddaje się w walce o podstawową wartość, jaką stanowi klauzula sumienia dla niej i innych lekarzy. Jest gotowa prowadzić tę walkę do najwyższej instancji, z sądem międzynarodowym łącznie. Wyraźmy naszą solidarność z Panią Doktor, która w imieniu nas wszystkich toczy tę samotną walkę. Wyraźmy tym samym sprzeciw wobec łamania podstawowego prawa każdego lekarza.
Wyrok sądu I instancji, jak przewidywaliśmy, nie był pomyślny. Co więcej, zawiera absurdalne stwierdzenie, jakoby: "Fakt, że kobieta, która prosi o założenie jej wkładki domacicznej jest z powodu sprzeciwu sumienia kierowana do lekarza innego niż jej lekarz rodzinny, stanowi według sądu formę dyskryminacji ze względu na płeć. Według sądu, wystarczy zauważyć, że z ludzkiej natury (fizycznej) wynika, iż mężczyźni nie spotkają się z sytuacją, że będą musieli iść do innego lekarza niż ich lekarz rodzinny z powodu sprzeciwu sumienia lekarza co do tej formy medycznego działania zapobiegającego reprodukcji.". (Więcej: http://gosc.pl/doc/3693702.Norwegia-Kuriozalne-uzasadnienie-wyroku-ws-kl..."Gość niedzielny" był obecny na rozprawie.)
Warto przypomnieć tę historię:
Lek. Katarzyna Jachimowicz jest lekarzem z 24-letnim stażem i przez 4 lata pracowała jako lekarz rodzinny w Przychodni Rodzinnej w gminie Sauherad (Sauherad legesenter). Przez ten okres nie pojawiła się żadna skarga na pracę pani doktor. Od samego początku dyrekcja wiedziała, że lek. K. Jachimowicz nie zgadza się na zakładanie spirali wewnątrzmacicznych (w Norwegii jest to w kompetencji nie tylko lekarzy ginekologów, ale też lekarzy rodzinnych). Nie stanowiło to dla przychodni żadnego problemu, ponieważ inni lekarze obsługiwali wszystkie kobiety chętne do założenia tego środka, który może działać w sposób poronny. Warto dodać, że spirala wewnątrzmaciczna nie jest jedynie środkiem antykoncepcyjnym, lecz czasem, jeśli doszło do poczęcia dziecka, może być środkiem poronnym. Uniemożliwia ona wtedy zagnieżdżenie się poczętego w jajowodzie zarodka w macicy i powoduje w rezultacie jego śmierć. Umowa zawarta między przychodnią i Lekarzem zawierała zastrzeżenie, że lek. K. Jachimowicz nie wykonuje tych zabiegów. Dyrekcja zgodziła się na takie uzgodnienie. W latach 2011-2014 trwała w Norwegii intensywna dyskusja o sprzeciwie sumienia w medycynie rodzinnej. Lekarze ja stosujący zostali poddani szczegółowej kontroli. W dniu 1 stycznia 2015 wszedł w życie nowy przepis zabraniający lekarzom rodzinnym odmowy wykonywania jakiejkolwiek czynności ze względu na swoje przekonania. Dopuszcza natomiast jako powód brak stosownych umiejętności. Pismo pokontrolne ze stycznia 2015 nakazywało lekarzom dostosowanie się do nowych przepisów. 
Problem pojawił się na początku 2015 r. Wtedy miała miejsce w przychodni kontrola wykonywana przez lekarza wojewódzkiego, a raport z niej obejmował stwierdzenie, że klauzula sumienia nie może być stosowana. Gdyby lek. K. Jachimowicz zadeklarowała tylko, że „nie potrafi zakładać spirali wewnątrzmacicznych”, nie zostałaby zwolniona! W całym województwie Telemark czworo lekarzy sprzeciwiało się tym praktykom i nie wykonywało ich. Od wszystkich oczekiwano, że odejdą z własnej inicjatywy. Troje z nich zdecydowało się na taki krok. Lek. K. Jachimowicz pozostała w przychodni. W rezultacie zarządzająca przychodnią gmina wyrzuciła panią Doktor z pracy w grudniu 2015 r. 
Warto dodać, że pani doktor Katarzyna Jachimowicz jest Polką, zna język norweski (Mąż jest również Polakiem i razem z małżonkiem Pani Doktor wychowuje dwoje dzieci) i pracowała w na takich samych zasadach jak lekarze pochodzący z Norwegii. Wyrzucenie z pracy nie było formą dyskryminacji ze względu na narodowość, tylko ze względu na sumienie. 
Norweski lekarz, Polka, p. Katarzyna Jachimowicz została wyrzucona z pracy tylko dlatego, że słuchała swojego sumienia i nie chciała przyczyniać się do zabijania. Szczegóły zwolnienia nie pozostawiają wątpliwości, że zwolnienie jej z pracy to złamanie podstawowych praw człowieka i przejaw nietolerancji.
---

(za CitizenGo)