15 listopada 2017

Mirosław Chojecki, legenda opozycji antykomunistycznej nie może otrzymać statusu działacza

Jak informuje Gazeta Wyborcza - Mirosław Chojecki, jeden z najbardziej znanych polskich opozycjonistów lat 70-tych, członek KOR, założyciel podziemnego wydawnictwo NOWA, wielokrotnie wyrzucany z pracy i zatrzymywany, bity w areszcie, skazany na 1,5 roku więzienia, uczestnik głodówek protestacyjnych otrzymał decyzję odmowną Instytutu Pamięci Narodowej ws. potwierdzenia warunków, o których mowa w art.4 ustawy o działaczach opozycji antykomunistycznej, bo zachowały się w IPN dokumenty wytworzone bezpośrednio lub przy współudziale w charakterze tajnego współpracownika lub przy operacyjnym zdobywaniu informacji. 

O co chodzi? Mirosław Chojecki  w 1974 roku rozpoczął pracę w Instytucie Badań Jądrowych. Był on pod nadzorem służb, dlatego każdy musiał się podpisać klauzulę do zachowania tajemnicy. Dwa lata później Chojecki został zatrzymany w Radomiu. Dostał do podpisania oświadczenie, o którym poinformował KOR. Miesiąc później wyleciał z pracy. "Po wręczeniu wypowiedzenia został zatrzymany przez SB i przesłuchiwany przez 13 godzin. Podczas przesłuchania starano się skłonić go do współpracy z SB, a po odmowie szantażowano" - czytamy w dokumencie, który jest w posiadaniu IPN. Decyzję IPN podpisał sam prezes Szarek, który nie neguje zasług Chojeckiego, ale jak stwierdza nie może w świetle ustawy badać faktów, tylko musi stosować przepis ustawowy. 

Nie pierwszy to przypadek odmów znanym działaczom, którzy nie współpracowali z SB, a byli represjonowani. Podobne decyzje odmowne wydano Krystynie Sobierajskiej czy Danielowi Alain Koronie. W przypadku tego ostatniego w latach luty-maj 1988 zostały sporządzone notatki SB, w którym napisano że Daniel się zgłosił i informował. Tyle tylko że jak stwierdził sam archiwista IPN informacje zawarte w notatkach mogły pochodzić z innych źródeł operacyjnych, zaś SB prowadziło w okresie rzekomego informowania grę operacyjną mającą na celu skompromitowanie Daniela w środowisku opozycjonistów i w miejscu pracy. 11 stycznia 2017 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił decyzję IPN, ale tenże złożył skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego

Ale być może takich sytuacji w przyszłości nie będzie, o ile senat przyjmie propozycję nowelizacji ustawy o działaczach opozycji antykomunistycznej i osobach represjonowanych z powodów politycznych zgłoszoną przez Stowarzyszenie Walczących o Niepodległość 1956-89 (P9-39/17). Stowarzyszenie postuluje wprowadzenie warunku braku współpracy z organami w rozumieniu ustawy lustracyjnej zamiast dotychczasowego zapisu o nie zachowaniu się dokumentów w zasobach archiwalnych IPN. Jeżeli propozycja ta zostałaby przyjęta, IPN byłby zobowiązany do prowadzenia postępowania dowodowego mającego stwierdzić czy osoba realnie współpracowała czy nie, i to przy uwzględnieniu wykładni sądów lustracyjnych.
http://serwis21.blogspot.com/2017/10/zapis-lustracyjny-nie-dokumentacyjny.html

Nie doczekał się biogramu, Krzyża, dodatku do emerytury

W dniu 01.09.2017r., po ciężkiej chorobie zmarł na emigracji w Kanadzie, nasz kolega Ś.P. Ireneusz Sierański, założyciel oraz Przewodniczący Ogólnopolskiego Komitetu Założycielskiego Związku Zawodowego Funkcjonariuszy MO w roku 1981.

Łączymy się w bólu z jego bliskimi. Irek był dla nas niedoścignionym wzorcem człowieka niezłomnego, zawsze dążącego do prawdy. Niestety na tym padole łez, młyny sprawiedliwości mielą bardzo, ale to bardzo powoli. Dopiero teraz po 28 latach od odzyskania Niepodległości, władza zaczyna doceniać wkład powołanego przez Irka ruchu, który pośrednio przyczynił się do obalenia tego poprzedniego, złego systemu i udostępnił obecnie rządzącym dostęp do władzy. Dopiero teraz zaczynamy być doceniani i zaczynamy otrzymywać "brawa".

Ireneusz Sierański był człowiekiem który nic nie robił za coś, ale wszystko dla kogoś.
Nie myślał nigdy o sobie. Zawsze o innych. Przez próbę założenia ZZ w MO chciał polepszyć warunki pracy i życia funkcjonariuszy. Próbował dogadywać się z robotnikami z „Solidarności" dążąc do pojednania ze społeczeństwem. Najlepszym dowodem na to, jest udział w II turze Zjazdu „Solidarności" we wrześniu 1981 r i złożenie kwiatów pod pomnikiem poległych stoczniowców. Brał udział w organizacji służb porządkowych w kościele pw. św. Stanisława Kostki w Warszawie po uprowadzeniu bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Są to tylko okruchy z jego działalności społecznej dla Ojczyzny.
Irek nigdy, niczego nie robił dla "braw". Nigdy tych "braw" nie oczekiwał. Niestety również tych "braw" nie doczekał.

Nie doczekał biogramu w Encyklopedii Solidarności, nie doczekał Krzyża Wolności i Solidarności, nie doczekał dodatku do emerytury i innych przywilejów związanych z ulgami w dostępie do służby zdrowia. Nic to...
Człowiek umiera, kiedy się o nim zapomina. My nie zapomnimy.
Irek nie umarł, poszedł tylko przed nami, przygotować miejsce dla nas.
A decydentom i rządzącym chcemy powiedzieć, parafrazując słowa ks. Twardowskiego: „spieszmy się doceniać ludzi, tak szybko odchodzą”.
Uroczystości pogrzebowe odbędą się w dniu 24.11.2017 r., na Cmentarzu Bródnowskim przy ul. św. Wincentego 83, w 03-530 Warszawie.
Początek uroczystości o godz. 12:00, w kościele pw. św. Wincentego a’ Paulo (drewniany) na terenie cmentarza. Prosimy liczny udział pocztów sztandarowych.
Poniżej publikujemy życiorys Ireneusza do biogramu który ma się ukazać w tomie III Encyklopedii „Solidarności"



Biogram do Encyklopedii Solidarności
Ireneusz Sierański, ur. 27 VII 1947 w Łaskarzewie. Ukończył Szkołę Elektromechaniczną, następnie XV Liceum Ogólnokształcące w Warszawie (1976). Przed wojskiem (1966-1968) pracował w Miejskich Zakładach Komunikacyjnych jako elektromonter; następnie w „Elektromontaż-u”. Od 1970 funkcjonariusz w Batalionie Pogotowia i Zmotoryzowanych Patroli Komendy Stołecznej MO ostatnio w stopniu sierżanta. 26 V 1981 pomysłodawca, organizator, przewodniczący zebrania na którym powołano Tymczasowy Komitet Założycielski Związku Zawodowego Funkcjonariuszy MO, zostaje jego przewodniczącym. 1 VI 1981 przewodniczący Zjazdu Delegatów w Warszawie, członek prezydium. 3 VI 1981 wnioskodawca petycji do Sejmu o poparcie dla ruchu związkowego w milicji. 9 VI 1981 uczestnik II Zjazdu Delegatów z całego kraju, wybrany przewodniczącym Ogólnokrajowego Komitetu Założycielskiego ZZ FMO i ruchu związkowego w MO. 12 VI 1981 sygnatariusz wniosku do Sądu Wojewódzkiego w Warszawie o rejestrację ZZ FMO. Uczestnik wielu akcji plakatowania ulic i kolportażu ulotek w Warszawie. 17 VI 1981 zwolniony ze służby za działalność związkową (z art. 65. ust. 2. Pkt. 7 o MO. tj. dla dobra służby). Organizator tajnych posiedzeń prezydium OKZ ZZ FMO w Warszawie. 25 IX 1981 uczestnik rozprawy rejestracyjnej Związku, po odmowie rejestracji współorganizator protestu - okupacji Hali Gwardii spacyfikowanej przez oddziały ZOMO. 27-29 IX 1981 przewodniczący delegacji OKZ ZZ FMO na II turze Pierwszego Zjazdu Solidarności w Gdańsku; składanie wieńca pod Pomnikiem Ofiar Grudnia 1970. Czynnie współpracuje z Zarządem "S" Region Mazowsze; uczestniczy w spotkaniach z załogami warszawskich zakładów pracy i ze studentami. 19 X 1981 rewizja w jego mieszkaniu, oficjalnej siedzibie Związku, zabrano całą dokumentację OKZ ZZFMO. Aresztowany, przesłuchiwany w KS MO. Zwolniony po interwencji Seweryna Jaworskiego i Zbigniewa Romaszewskiego z Biura Interwencji przy ZR "S". 2 XII 1981 udziela wsparcia studentom Wyższej Oficerskiej Szkoły Podchorążych Pożarnictwa w Warszawie; odczytuje odezwę do milicjantów i ZOMO o zaniechanie pacyfikacji uczelni (co doprowadziło, że w pierwszej fazie ZOMO odmówiło szturmu). Studenci zostali brutalnie potraktowani i spacyfikowani przez pododdział specjalny mjr. Jerzego Dziewulskiego. 4 XII 1981 przewodniczący delegacji ZZ FMO w uroczystościach wyświęcenia sztandaru "S" w kopalni "Rozbark" w Bytomiu; rozmowa z kard. Józefem Glempem. 11 XII 1981 uczestnik obrad KK "S" w Gdańsku. 11-13 XII 1981 uczestnik protestu głodowego funkcjonariuszy MO w Stoczni im. A. Warskiego w Szczecinie. Na początku stanu wojennego ukrywa się. 14 XII 1981 przekazuje List Stoczniowców do warszawskich zakładów pracy. 19 XII 1981-23 XI 1982 internowany w ZK Białołęka; dwukrotnie hospitalizowany w szpitalach warszawskich; pobity przez ZOMO podczas "ścieżki zdrowia"; protest głodowy (3-7.10.1982); inicjator wydawania biuletynu "W Służbie Narodu" oraz gazety "Godność" wydawanej przez CDN; autor artykułów i organizator kolportażu. Po wyjściu z internowania wielokrotnie przesłuchiwany, po jednym z przesłuchań dowieziony na rozmowę z gen. Kiszczakiem. W czasie rozmowy m.in. otrzymał zakaz wszelkiej pracy na terenie całego kraju. Podjął się wraz z Tadeuszem Bartczakiem (członek ZZ FMO) oraz grupą ludzi z „Solidarności” i funkcjonariuszem MO z konwoju, odbicia 15.02.1983r. Zbigniewa Romaszewskiego z Warszawskiego Wojskowego Sądu Okręgowego. Będąc w Sądzie w mundurze milicjanta akcję odwołano “ nie było zgody Romaszewskiego. W latach 1983-1986 prowadzi sklep zoologiczny. Szykanowany, zmuszony wraz z rodziną do wyjazdu z Polski (Kanada 1986). Autor i wydawca książki "Wspomnienia Przewodniczącego Ogólnopolskiego Komitetu Założycielskiego ZZ FMO. 1981-1986. Toronto 2012. Odznaczony Medalem XX-lecia NSZZ Policjantów; Odznaką Honorową XX-lecia NSZZ P (2010); Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski (2015). Rozpracowywany: 1981 przez Wydz. Dochodzeniowo-Śledczy KSMO, 1981-1984 przez Wydz. III-1 KSMO krypt. "Rozłam", 1983-1985 przez Wydz. III-2 KSMO krypt. "Pismo", 1985 przez Wydz. III-2 SUSW krypt. "Etyka". Inwigilacja prowadzona przez Wydz. IX departamentu III MSW.
Ireneusz. Sierański zmarł po ciężkiej chorobie w dniu 01.09.2017r. dokładnie po 31 latach pobytu na emigracji.
Zestawił: Edmund Lajdorf
Życiorys I. SIERAŃSKIEGO powinien ukazać się w III tomie E-S !!!



W imieniu SFMO „Godność”
Mł. insp. W st. spocz. Julian Sekuła – Prezes
St. sierż w st. spocz. Andrzej T. Proba - Wiceprezes

14 listopada 2017

Imigranci z krajów islamskich już są w Polsce

Klasa polityczna oburzona jest hasłem "Białej Europy" z Marszu Niepodległości. Ostre słowa usłyszeliśmy także ze strony prezydenta Andrzeja Dudy i niektórych przedstawicieli partii rządzącej. Tymczasem prawda jest taka, że powoli liczba imigrantów islamskich w Polsce wzrasta. Poniżej obszerne fragmenty z tekstu, który ukazał się na łamach portalu http://echointernetu.pl:


"Od 2014 roku polską opinią publiczną wstrząsają kolejne doniesienia na temat przymusowej relokacji tzw. uchodźców... Między innymi na fali niechęci Polaków do ich przyjmowania, wynikającej z obawy przed przestępczością, terroryzmem, islamizacją i innymi dobrodziejstwami „multikulti” zwyciężył PiS, jako partia obiecująca powstrzymanie nadchodzącego zagrożenia. Po październiku 2015 roku Polacy odetchnęli z ulgą, ulicami Warszawy przeszedł kolejny Marsz Niepodległości pod hasłem „Polska Bastionem Europy”. Widmo islamizacji oddaliło się…  pozornie.
Od pewnego czasu coraz więcej ludzi zauważa, szczególnie na ulicach dużych polskich miast pewną zmianę. W komentarzach na portalach typu ndie.pl, czy pod filmikami o tematyce islamizacji można przeczytać „jest ich coraz więcej”, „po Ursynowie chodzą grupkami po 3-5”, „zobaczcie co się dzieje na mieście”.  Dotychczasowe medialne obrazki z Francji, Niemiec czy Szwecji pokazujące grupki młodych, śniadych mężczyzn z małymi plecakami widzimy już i na naszych ulicach, choć w znacznie mniejszej ilości. Pewne jest jedynie to, że z roku na rok jest ich coraz więcej. Kobiety w hidżabach z gromadkami dzieci stanowią już część krajobrazu w centrach handlowych Warszawy i Krakowa. Przechodząc w godzinach szczytu koło Urzędu do Spraw Cudzoziemców przy ulicy Marszałkowskiej w Warszawie, czujemy się jak na ulicach Paryża… I nie chodzi tu niestety tylko o wspaniałą architekturę kamienicy Kacperskich, czy Jana Łaskiego przy placu Unii Lubelskiej…

Tak, w naszym kraju postępuje multikulti.


Mimo, że widzimy to wszyscy, ciężko jest ten obraz jakoś przyswoić, czy właściwie zinterpretować. Przecież Rząd odmówił przyjmowania imigrantów… To na zachodzie osiedlają się muzułmanie… To do Niemiec maszerują „uchodźcy”… W Warszawie zawsze było dużo cudzoziemców… To pewnie turyści…
Wypierając w ogóle z umysłu możliwość tego, że nasz kraj może poddawać się dokładnie temu samemu procesowi co Zachód, ufni w zapewnienia Rządu i zadufani we własną narodową potęgę maszerując w kolejnych Marszach, pisząc komentarze, wstawiając obrazki z husarią na profilowe i śmiejąc z tego jak to Szwedzi, Niemcy i Francuzi niszczą swoje kraje, bezwolnie wtoczyliśmy się w te same koleiny. Stojący w kolejkach z wnioskami o legalizację pobytu Turcy, Marokańczycy, Libijczycy, Kazachowie i Pakistańczycy nie są turystami. Są pierwszym krokiem procesu, który w zaawansowanym etapie możemy oglądać na Zachodzie.
Garść przerażających faktów
... Porównując obecność w Polsce imigrantów z krajów takich jak Afganistan, Iran, Irak, Egipt, Pakistan, czy Indie (gdzie mieszka ponad 130 mln wyznawców Mahometa) w roku 2013, czy 2014, oraz obecnie, na początek listopada 2017 (grafika) ...Okazuje się ich ilość na koniec roku 2014 wynosząca dla Polski niecałe 12,5 tys. w chwili obecnej przekracza…. 28 tysięcy.
Oznacza to, że w niecałe trzy lata w Polsce osiedliło się ponad 15 tysięcy imigrantów z Afryki, oraz Bliskiego i Środowego Wschodu, co stanowi podwojenie ich ogólnej ilości.… Polska przed niczym się nie broni.
Najbardziej dobitne są dane dotyczące Mazowsza, głównie Warszawy. W trzyletnim okresie obserwujemy wzrost z niecałych 4,5 tys. do prawie 14 tysięcy. W Stolicy Polski liczba ludzi z krajów islamskich, lub o znaczącej ilości wyznawców Mahometa wzrosła zatem trzykrotnie! (Sic!) Trzy razy w niecałe trzy lata. W chwili obecnej w Warszawie osiedla się już około 5 tys. ludzi z tych krajów rocznie.
Nie to jest jednak najgorsze. Najgorsza jest geometryczna niemalże tendencja wzrostu ilości nowych imigrantów z roku na rok. Na przykładzie Warszawy i Mazowsza:
Rok 2013- 4002
Rok 2014- 4388  (+386 nowych imigrantów)
Rok 2015- 5986 (+1598)
Rok 2016- 9316 (+3330)
Rok 2017- 13716 (+4400 tylko do  listopada)
... W tym momencie, wielu czytelników podniesie krzyk, że przecież to niemożliwe, że część z tych imigrantów to nie muzułmanie, że część to Hindusi…  że oni chcą tutaj tylko pracować, że większość to zezwolenia na pobyt czasowy…  Że w dalszym ciągu ich obecność nam nie zagraża…
Zestawmy zatem kilka faktów tylko z tego roku…
Styczeń: Okrzyki obrażające Polaków i próba gwałtu na Polce:
Zabójstwo chłopaka w Ełku:
Czerwiec: Ośrodek w Górze Kalwarii:
Lipiec: Demolowanie kościoła i bitwa frakcji muzułmańskich:
Sierpień: molestowanie nastolatki:
Uzbrojony Palestyńczyk w środku Warszawy zaatakował policjanta:
Wrzesień: publiczne modły muzułmanów na Muranowie:
To nie są newsy ze Szwecji, to jest polska rzeczywistość.
Pierwsza molestowana na ulicy Polka, pierwszy zdemolowany kościół, pierwsza publiczna modlitwa muzułmanów. Rok 2017 możemy nazwać pod tym względem przełomowym. Na własne oczy widzimy, że Państwo Polskie przestaje panować nad tym kto wjeżdża do naszego kraju. I jak widać na nic nie zda się tu pisanie kolejnych komentarzy w internecie, ani nawet zorganizowanie kolejnej pikiety. Bo co pikieta obchodzi agencję pracy ściągającą na rower do UberEats kolejnego Pakistańczyka? Czy tę pikietę widzi pani z Urzędu ds. Cudzoziemców przeklepująca w komputerze dane kolejnego imigranta, który właśnie złożył wniosek o zezwolenie na pobyt? A może obrazek husarii na profilowym zatrzyma autobus przejeżdżający bez żadnej kontroli przez nieistniejącą realnie granicę polsko-niemiecką? Będąc w strefie Schengen, siłą rzeczy jesteśmy częścią chorego organizmu, z którego zakażenie powoli dociera i do naszych tkanek...
Mimo szumnych zapowiedzi powstrzymania multikulti, płynących nawet w ostatnich dniach z ust senatorów i ministrów, proces postępuje i trzeba temu przeciwdziałać. Przywrócenie kontroli na granicach, zaprzestanie wydawania wiz, skontrolowanie firm ściągających imigrantów do naszego kraju, wymagają jednak presji społecznej na rządzących i nagłośnienia tego problemu. Przekazujcie dalej te informacje, piszcie petycje, rozmawiajcie, jeśli działacie w patriotycznych organizacjach nagłośnijcie w nich tę sprawę, jeśli macie dostęp do któregoś z polityków prawej strony przekażcie im… że multikulturalizacja i islamizacja Polski nie jest już mglistym zagrożeniem, tylko postępującym po cichu z dnia na dzień procesem i to jest ostatni moment, aby go przerwać.
Mamy prawo decydować kogo chcemy widzieć w naszym domu i jakim chcemy go pozostawić w spadku naszym dzieciom. Inaczej za 10-15 lat obudzimy się w kolejnym Malmö…
Warszawiak