13 listopada 2017

Zmian w wieku emerytalnym nie będzie

Senacka Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji nie uwzględniła petycji Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE ws. zmian wieku emerytalnego.

Stowarzyszenie proponowało ujednolicenie wieku emerytalnego w wysokości 65 lat z możliwością wcześniejszego przejścia na emeryturę w wieku 60 lat dla Kobiet, dla działaczy nielegalnych organizacji z okresu PRL i osób które przed 4 czerwca 1989 r. nie wykonywały pracy na skutek represji politycznych. Stowarzyszenie wskazywało także, iż grupę uprawnionych do wcześniejszego wieku emerytalnego można by rozciągnąć np. na osoby, które mają długi np. 40 letni staż ubezpieczenia społecznego. Stowarzyszenie wskazywało, iż obecne przepisy mogą być uznane za dyskryminacyjne, a proponowane rozwiązanie pozwoliłby uniknąć sporu z Komisją Europejską nt. wieku emerytalnego (przypominamy lipcowe wypowiedzi Franza Timmermansa). Ponadto nieprawdą jest iż w wieku 60 lat kobieta ma możliwość wyboru wieku emerytalnego, gdyż często pracodawca wykorzystuje pretekst do zwolnienia pracownika. Wprowadzając wiek 65 lat dla wszystkich z uprawnieniami do wcześniejszej emerytury przywraca się realny wybór.

Przedstawiciele Ministerstwa Rodziny Pracy i Polityki Społecznej odnieśli się negatywnie do projektu, uznając że proponowane rozwiązania to sztuczka (skoro faktycznie nie zmieni się wiek emerytalny), aktualne przepisy są zgodne z unijnymi dyrektywami, a kwestie związane ze świadczącymi pracę w nielegalnych organizacjach z okresu PRL rozwiązuje ustawę o działaczach opozycji antykomunistycznej i osobach represjonowanych z powodów politycznych (tymczasem sam minister Zieleniecki niegdyś uznał, że to odrębne kategorie weteranów).

4 senatorów głosowało za nieuwzględnieniem petycji, a tylko 1 - niezależny (Jan Rulewski) opowiedział się za dalszymi pracami - w związku z kwestią weteranów.

Polityczno-medialny cyrk wokół hasła Białej Europy z Marszu Niepodległości

Tegoroczny Marsz Niepodległości w ogniu krytyki politycznie poprawnych polityków i mediów. Czy dokonywano zniszczeń, bito ludzi. Nic z tych rzeczy. 60 tys. osób spokojnie przemaszerowało przez stolicę, nie jak w czasach Platformy Obywatelskiej kiedy w następstwie prowokacji dochodziło do starć.

Przedmiotem oburzenia stało się kilka haseł i transparentów np. "Biała Europa braterskich narodów", "Europa będzie biała albo nie będzie jej wcale", "Biała Europa". Już słyszymy tezy o faszystach i nazistach, żądania ścigania, karania. Członkowie partii rządzącej także odcinają się od tych haseł, a wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki stwierdził, że tymi hasłami powinna się zająć prokuratura. Otóż warto przywołać fakty i właściwe proporcje.

Najpierw zdajmy sobie sprawę, że mówimy o kilku transparentach. Kilku na tle tysięcy transparentów, haseł i flag biało-czerwonych. Zatem o jakimś wycinku całego Marszu Niepodległości. 

Co do samego hasła, Europę i kraje europejskie stworzyły przed 2-3 tysiącami lat - białe narody, choć raczej nie to mieli autorzy tych haseł na myśli. Hasło "Białej Europy" media i politycy próbują łączyć się z nazismem i faszyzmem. Manewr propagandowy mający na celu zobrzydzenie, zniechęcenie i stanowić uzasadnienie dla działań zmierzających do ograniczenia wolności słowa. Otóż kojarzenie "Białej Europy" z nazismem jest o tyle nieuprawnione, iż Hitlerowcy mówili o czystości aryjskiej a do komór gazowych wysyłali przecież białych obywateli różnych państw. Hasło "Białej Europy" (nie mylić z białą supremacją) należy zatem kojarzyć z aktualnym kontekstem tj. zalewem Europy islamskimi imigrantami, którzy zagrażają naszym zwyczajom i kulturze (językowo jest nie całkiem zresztą ścisłe bo muzułmańscy Arabowie należą etnicznie do rasy białej). W tym kontekście wspomniane hasło ma raczej wymiar antyimigracyjny, antyislamski, a nie hitlerowski, faszystowski.

Paradoksalnie kilka haseł rzeczywiście nieakceptowalnych (według DoRzeczy np. "sieg heil" czy "narodowy socjalizm") takiego oburzenia jak hasło "białej Europy" nie wywołało. A zatem był to kolejny polityczno-medialny cyrk.


12 listopada 2017

HISTORIA KLUBU FRANCUSKIEGO SGPIS „SYNDROM”

Historia lat 80-tych były przez lata całkowicie zakłamana. Z tajnych agentów i osób prowadzonych przez SB zrobiono bohaterów, prawdziwi bohaterowie zaś skazani byli na niepamięć i zapomnienie, a czasami także na próbę ich całkowitego zdezawuowania. Po latach jednak prawda o tamtych czasach musi być ponownie ujawniona. Poniżej historia Klubu Francuskiego SGPIS "Syndrom" (opr. m.in. za "Orzeł Królewski nr 3")

KLUB Francuski SGPiS zwany także „Syndromem” powstał w listopadzie 1984 r. Nazwę Syndrom zaczęto używać w 1987/88 r. Założycielami Klubu byli działacze samorządu studenckiego SGPiS, ale głównym pomysłodawcą był Daniel Alain Korona (działacz podziemnego GŁOSU WOLNEGO SGPISU i współpracownik działu zagranicznego NSZZ „Solidarność” Regionu Mazowsze). Po wielu perypetiach Klub zarejestrowano w marcu 1985 r. jako koło Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Francuskiej. Władze mylnie sądziły, że Klub będzie organizacją zajmującą się tylko kulturą francuską, ale szybko okazało się że oprócz działalności kulturalnej (np. bilety na imprezy teatralne, wyjazdy na kurs językowy), KF prowadził także inną działalność, wzbudzającą zastrzeżenia władz. Plakaty KF - „Alkohol to morderca o czerwonych oczach” – został zinterpretowany politycznie. Przed 1 maja 1985 r. prezes KF Daniel Korona został wezwany do Pałacu Mostowskich na przesłuchanie. Kapitanowi Morawskiemu (o ile to było jego prawdziwe nazwisko) nie spodobały się znaki i malowanki na oknach pokoju Samorządu/Klubu, w tym znak KF z niebiesko biało czerwoną chorągiewką. SB nie dopatrzyła się w tym znaku flagi Francji, ale aluzji do Solidarności. KF uruchomił również happeningową akcję tworzenia Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Senegalskiej „Senpol” (na SGPISie był zaledwie jeden Senegalczyk). Próby szykanowania inicjatorów akcji o mało co nie spowodowało spięcia dyplomatycznego.

Wraz ze zmianą ustawy o szkolnictwie wyższym i likwidacją samorządu studenckiego w dotychczasowym kształcie, KF pozostał jedyną jawną niezależną strukturą na uczelni. Rok 1986 stał się okresem nasilenia szykan wobec KF. Danielowi Koronie odmówiono przyjęcia podania paszportowego w związku z jego wyjazdem na zaproszenie francuskiej rozgłośni radiowej - Radio France International, z okazji wygranego konkursu. Zarówno władze uczelni jak i resort kultury odmówiły poparcia wniosku. Pod pozorem prac remontowych włamano się do pokoju klubowego, a następnie pokój przekazano nowemu dyspozycyjnemu samorządowi studenckiemu. KF stracił możliwość skorzystania z funduszy uczelnianych. 11 listopada prezes Klubu został zatrzymany za rozpowszechnianie ulotek niepodległościowych bez zezwolenia i skazany na karę grzywny. 22 grudnia SB dokonała nalotu na miejsce zamieszkania Daniela celem przesłuchania go. Niektórzy członkowie KF stali się obiektem presji ze strony władz i niektórzy opuścili Klub. W kwietniu 1987 r. odmówiono wydania paszportu Danielowi Koronie, pod pretekstem najpierw orzeczenia kolegium ds. wykroczeń, a gdy okazało się to podstawą niewystarczającą, powołano się na przepis o bezpieczeństwie państwa, obronności narodowej i ważnych względów gospodarczych (W tym samym roku Klub Francuski został formalnie wykreślony z rejestru kół TPPF).

Rok 1986 to także okres sukcesów KF. Z inicjatywy działaczy KF reaktywowano NZS SGPIS (grupa Bakcyla) i nawiązano kontakty z francuską organizacją studencką UNEF-ID dla NZS. Efektem była wizyta delegacji UNEF-ID w Polsce w kwietniu 86 r. Uruchomiono akcję wysyłania prasy podziemnej do paryskiego biura NSZZ „Solidarność”, KF rozpoczął wydawanie biuletynów w języku francuskim (KF-INTERNATIONAL), później polskim (SYNDROM), kaset magnetofonowych (Jacka Kaczmarskiego) i filatelistyki. Także w II połowie 1986 r. rozpoczęła się akcja KF przeciw zmianom w regulaminie studiów i wprowadzeniu tzw. systemu modułowemu. Oprócz spotkań protestacyjnych a w grudniu 86 r wywieszano plakaty typu „Czy wiesz że we wrześniu czeka cię pobór do wojska – umożliwi to nowy regulamin studiów”

W 1987 r. większość członków i działaczy Klubu zakończyła studia, niektórzy wcześniej wyemigrowali (Joanna Rozbicka, Zbigniew Wojtkowski), nieliczni pozostali na placu boju np. Krzysztof Skibiński pseudonim Igor. Rok 1987/88 – był faktycznie ostatnim rokiem działalności Klubu na uczelni. KF zorganizował akcję informacyjno-plakatową ws. sytuacji w studenckim klubie ACK PARK czy też milczący wiec w maju 1988 r. Warto zauważyć że na taki krok nie zdecydował się NZS (grupa NAWIS) oraz że akcje organizowano mimo systematycznych przesłuchań Daniela Koronę (pracującego w CEI Minex) przez SB (kpt. Łęcki).oraz szykan wobec brata Daniela, asystenta na SGPISie – Roberta Koronę. Także na spotkaniach z nowo przyjętymi kandydatami na studia (tzw. zerówki) akcje ulotkowe były dziełem KF.

W nowej sytuacji politycznej w październiku 1988 r. rektor Bosiakowski zezwolił na działalność NZS SGPIS. Nowi działacze, kombatanci ostatniej godziny nie byli jednak zainteresowani kontaktami z byłym KF. Choć Klub Francuski zniknął na SGPISie, jednak działał wciąż poza uczelnią pod nazwą „Syndrom”. Za jego przyczyną w marcu 89 r. doszło do strajku na poczcie głównej w Warszawie.

W zasobach archiwalnych IPN niewiele zachowało się nt. Klubu Francuskiego SGPiS. W 1986 roku SB założyło sprawę operacyjnego sprawdzenia "Francuz" dotyczącego Daniela Alain Korony, jednak wiele dokumentów zostało zniszczonych m.in. donosy tajnych współpracowników, dokumenty ze skazania Daniela, itd. Wiadomo z akt paszportowych, że od 1987 roku obowiązywał zakaz wydania mu paszportu (dopiero pod koniec 1988 r. uległo to zmianie). 

Po latach należy stwierdzić, iż KF odegrał istotną rolę na polu opozycyjnym na SGPISie, działał jawnie i podziemnie, pozwalał przełamywać barierę strachu, a władze były w dużej mierze bezradne. Być może z tych powodów, SB podjęła w 1988 r. grę operacyjną mającą na celu skompromitowania Daniela w środowisku opozycyjnym i miejscu pracy. W okresie luty-maj 1988 r. stworzono notatki o zgłoszeniu się Daniela i rzekomym informowaniu służb. Mechanizm operacji był prosty - nie chodziło o samo ujawnienie tych notatek, ale ewentualne samo ich pokazanie lub odczytanie innym działaczom w trakcie przesłuchań, w wyniku czego pojawiły by się wątpliwości, podejrzenia w stosunku do Daniela. Jak wynikało z treści tych notatek oprócz czysto zmyślonych informacji, znalazły się publiczno-dostępne a także takie o których Daniel nie mógł wiedzieć. Gra operacyjna SB mogła mieć także na celu ochronę prawdziwej agentury i usunięcie osoby, która mogłaby tymże w przyszłości przeszkadzać.