23 września 2017

Działalność na rzecz weteranów walk o niepodległość 1956-89 nie jest działalnością pożytku publicznego?

Mnożenie przepisów ustawowych prowadzi do braku spójności. Zmiana jednej ustawy najczęściej powoduje konieczność zmian także w innych ustawach, a i tak nie ma się pewności że zmieniono wszędzie tam gdzie należało. Tak też było w przypadku ustawy o działaczach opozycji antykomunistycznej i osób represjonowanych z powodów politycznych.

W 2013 roku Stowarzyszenie Walczących o Niepodległość 1956-89 zaproponowało, by zamiast nowej ustawy, włączyć weteranów walk o niepodległość z okresu 1956-89 (zwanych wówczas w przepisach emerytalnych osobami świadczącymi pracę na rzecz nielegalnych organizacji w rozumieniu przepisów do kwietnia 1989 roku lub nie wykonujących pracę przed dniem 4 czerwca 1989 r. na skutek represji politycznych) do kombatantów i przyznać uprawnienia kombatanckie. Wówczas pomysł ten nie zyskał akceptacji ani rządzących, parlamentarzystów i 20 marca 2015 roku została uchwalona ustawa o działaczach opozycji antykomunistycznej i osobach represjonowanych z powodów politycznych, tworząca kolejną kategorię weteranów tj. działaczy opozycji antykomunistycznych. Ustawę tę znowelizowano w bieżącej kadencji sejmu.

Jednak przy okazji zapomniano (lub nie chciano) znowelizować inne przepisy. O ile bowiem działalność na rzecz kombatantów i osób represjonowanych jest działalnością pożytku publicznego, o tyle działalność na rzecz działaczy opozycji antykomunistycznej i osób represjonowanych z powodów politycznych nie zostało wymienione w ustawie o działalności pożytku publicznego i wolontariacie. Oczywiście takiego absurdu by nie było, gdyby nie mnożenie przepisów ustaw i gdyby przyjęto w 2013 roku propozycję Stowarzyszenia.

Do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej trafiła zatem petycja - projekt ustawy Stowarzyszenia Walczących o Niepodległość 1956-89 ws. zmiany ustawy o działalności pożytku publicznego, zgodnie z którą za działalność pożytku publicznego uznano by zarówno działalność na rzecz osób świadczących pracę na rzecz nielegalnych organizacji w rozumieniu przepisów do kwietnia 1989 roku lub nie wykonujących pracy przed dniem 4 czerwca 1989 r. na skutek represji politycznych jak i działaczy opozycji antykomunistycznej i osób represjonowanych z powodów politycznych.

Nadal uważamy, iż powinna być jedna kategoria ustawowa weteranów walk o niepodległość, a nie 3 lub więcej. Mnożenie przepisów, kategorii i przyznanie różnych uprawnień prowadzi jedynie do chaosu prawnego. Ale skoro już stworzono te odrębne kategorie - to przynajmniej zrównajmy ich w rozmaitych przepisach ustawowych, gdyż art.19 konstytucji nie rozróżnia weteranów walk o niepodległość w zależności od okresu działalności czy też formy tej działalności - stwierdza dr Daniel Alain Korona, prezes Stowarzyszenia Walczących o Niepodległość 1956-89.

20 września 2017

Pomóżmy im odzyskać człowieczeństwo

Bawer Aondo-Akaa (na zdjęciu) urodził się jako wcześniak i przeszedł poważną chorobę. W takiej sytuacji większość dzieci umiera. Jemu udało się przeżyć. Od tego czasu jest niepełnosprawny – ma czterokończynowe porażenie mózgowe i porusza się wyłącznie na wózku, tylko z pomocą drugiej osoby.

Te poważne ograniczenia nie przeszkadzają mu jednak aby aktywnie walczyć o prawa osób niepełnosprawnych!

Bawer stale angażuje się w liczne inicjatywy. Pomaga niepełnosprawnym w znalezieniu pracy. Obronił doktorat na uniwersytecie i występuje na konferencjach naukowych. Lubi spotkania z młodzieżą, podczas których inspiruje do aktywności społecznych. Wygrał plebiscyt na nagrodę publiczności konkursu „Człowiek bez barier”. Od kilku lat jest szczęśliwym mężem i mieszka wraz z żoną w Krakowie.

Jest szczególnie znany z obrony prawa do życia dla wszystkich ludzi.

Zawsze możemy na niego liczyć. Bawer nie tylko przychodzi na antyaborcyjne pikiety, ale także sam je organizuje! Koordynując działania naszej Fundacji w rejonie Śląska, udaje mu się uczestniczyć w akcjach w całej Polsce. Poza pikietami na ulicach miast i pod szpitalami, aranżuje liczne wykłady i spotkania poświęcone ochronie życia.

Jest bardzo szczęśliwy i radosny, ma duże poczucie humoru, łatwo nawiązuje nowe przyjaźnie. Wydawało mi się, że nie da się go nie lubić. Tymczasem zwolennicy aborcji publicznie powiedzieli, że uważają Bawera za podczłowieka, który w ogóle nie powinien żyć!
Bawer często dyskutuje z aborcjonistami, zarówno podczas pikiet ulicznych jak i w mediach społecznościowych. Niedawno na jego profilu Facebook pojawiła się zwolenniczka aborcji Blanka Rudy. Oprócz licznych wyzwisk i wulgaryzmów, których nie będę Panu cytowała, napisała co myśli o Bawerze i innych o osobach niepełnosprawnych:
„Ze swoim deficytem jaką z punktu widzenia natury stanowisz wartość dla gatunku? (…) jesteś wyłącznie ciężarem – stanowisz wrzód na d*pie stada, bo trzeba Cię karmić, chronić, a pożytku z Ciebie tyle, ile wyprodukujesz nawozu.”

Dalej wściekła aborcjonistka nazwała Bawera „żywym argumentem za aborcją” i żałowała, że jego matka nie zabiła go, gdy była w ciąży! Co więcej, jej brutalne i prymitywne wypowiedzi szybko „polubiło” kilkadziesiąt osób.

To przerażająca prawda o stosunku zwolenników aborcji do człowieka.

Dla nich niepełnosprawni nie powinni mieć prawa do życia, gdyż ich zdaniem są mniej wartościowi i stanowią obciążenie dla społeczeństwa, w którym powinni znajdować się tylko zdrowi, silni i samodzielni. Chorzy, zarówno przed jak i po urodzeniu, są jedynie „problemem”, którego szybko należy się pozbyć.

Właśnie dlatego aborcjoniści manipulują kobietami i namawiają je do zabijania swoich dzieci. W ten sposób dążą do tego, aby usunąć ze świata ludzi takich jak Bawer. Pomagają im w tym pseudolekarze wykonujący wyroki śmierci poprzez tzw. aborcje eugeniczne, czyli zabijanie dzieci tylko z tego powodu, że podejrzewa się u nich chorobę.
Takie dzieci mogą stać się wspaniałymi ludźmi, o licznych talentach i zdolnościach, które wzbogacą nasze społeczeństwo. Muszą tylko się urodzić...

Pomóżmy im odzyskać człowieczeństwo, które usiłują zabrać im aborcjoniści!

Kinga Małecka-Prybyło (Fundacja Pro Prawo do Życia)

19 września 2017

Mary Wagner dziękuje za pomoc

Mary Wagner nie musi iść do więzienia! Nie została, niestety, uniewinniona, ale dotychczasowy pobyt w areszcie został zaliczony na poczet kary. 

Po tym, jak Polacy zaczęli masowo podpisywać petycję w obronie Mary Wagner, członkowie CitizenGO z innych krajów również dołączyli do tej akcji.

Niżej wiadomość od Mary:

"Drodzy Przyjaciele Życia,

Chciałabym wyrazić moje gorące podziękowania dla wielu osób, które ofiarowały swoją modlitwę w związku z rozprawą w moim procesie – modlitwę nie tylko za mnie, ale przede wszystkim o sprawiedliwość. 

Dziękuję także ogromnej liczbie osób, które poświęciły czas na pisanie listów wsparcia dla mnie oraz w imieniu naszych najmniejszych braci i sióstr. Było niesamowite zobaczyć tak wiele wiadomości i e-maili, wyrażających chęć dania głosu nienarodzonym dzieciom, które nie mają prawa głosu. 

Nie byłoby możliwe przyjęcie i uporządkowanie całej korespondencji bez pomocy uczestników "Campaign Life Coalition" (to prężna kanadyjska organizacja pro-life, której przekazaliśmy Państwa listy - przyp. CitizenGO), którzy udostępnili adres e-mail i adres pocztowy oraz troszczyli się o przesyłki, a także bez  pomocy wolontariuszy i innych osób, które ściśle z nimi współpracowały. Wielkie dzięki!

Chciałabym również podziękować tym osobom, które przyszły do sądu i tym, które pozostały tam tak długo, jak musiałam tam pozostać. Wasza obecność podczas niejednokrotnie żmudnych postępowań to mocne, milczące świadectwo w imię sprawiedliwości dla najmniejszych.

Dziękuję tym, którzy podejmowali ofiary oraz pełnili wolę Pana Boga w inny sposób... Zwłaszcza tym, którzy modlili się i wychodzili do matek chcących dokonać aborcji w miejscach, gdzie dochodzi do zabijania i pocieszali odrzucone, zapomniane Serce Pana Jezusa.

Dobrze jest nie wracać do więzienia (choć prawdą jest, że nasza wiara zachęca nas do radowania się nawet w obliczu wszelkich trudności, ze względu na mądrość Krzyża). Jesteśmy jednak wezwani do tego, aby dziękować w każdym położeniu, zatem w tym przypadku również.

Dla tych, którzy znają zwyczajowe traktowanie osób oskarżonych o „zbrodnie” związane z obroną najmniejszych, podejście sędziego Libmana wyróżnia się stosunkowo pozytywnie. Przewodniczący Campaign Life Coalition, Jim Hughes uznał je za krok naprzód.

Chciałabym dodać, iż modlę się, byśmy byli bardziej gorliwi w wierze i pamiętali, że niezależnie od tego, jaki może zapaść wyrok, stwierdzenie „winny” przypomina nam, iż nasi najmniejsi bracia i siostry nie liczą się w oczach sądów.

Niech Bóg obdarzy nas swoim światłem i miłością, abyśmy byli Jego radosnymi świadkami!
Mary"