23 maja 2017

Islamski zamach w Manchesterze

Wielka Brytania: W poniedziałek wieczorem w Manchesterze ok. godz. 22.35 czasu lokalnego po koncercie amerykańskiej wokalistki Ariany Grande przed halą, w której odbywała się impreza doszło do zamachu terrorystycznego. Prawdopodobnie był dziełem islamskiego zamachowca-samobójcy, który wysadził się w powietrze. Zginęły 22 osoby, a co najmniej 59 zostało rannych. Wśród ofiar są kobiety, dzieci i młodzież.

Oto do czego polityka otwarcia na islamskich imigrantów. Oczywiście dżihadyści stanowią mniejszość z nich, problem w tym, że nie wiadomo którzy z muzułmanów (lub ich już europejskich potomków) ulegnie radykalizacji i dokonają zamachu. Opozycja PO, Nowoczesna dziś kluczą ws. wjazdu uchodźców, ale ich przedstawiciel w Brukseli - Donald Tusk (były premier) opowiada się za konsekwencjami (czytaj sankcje) wobec Polski za nie przyjmowanie uchodźców, podobnie jak sama Komisja Europejska. 

Obecny rząd w Polsce nie wpuścił islamskich imigrantów teraz zwanych uchodźcami, których w ramach relokacji chciała narzucić Unia Europejska, a na którą zgodził się rząd PO-PSL. Równocześnie jednak rząd PIS, najprawdopodobniej w obawie przed reakcją UE i krajów zachodnich, nie chce wprowadzić anty-dżihadowskiego ustawodawstwa (zakaz wjazdu do Polski osób wyznających Świętą Wojnę), o które upominało się w ubr. Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE.


Czy Rada Warszawy podtrzyma referendum ws. nieistniejącego projektu?

W najbliższy czwartek 25 maja Rada Warszawy odniesie się do petycji Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE z 22 lutego o uchylenie uchwały z 6 lutego ws. przeprowadzenia referendum w Warszawie. (W załączeniu treść petycji złożonej do Rady Miasta, uchwała referendalna z 6.02.2017)

Stowarzyszenie uzasadniało swój wniosek, iż przyjęto uchwałę w treści niespójnej, pytanie było nieprecyzyjne (czy dotyczyło o rozszerzenie gminy, czy o wypowiedzenie się co do projektu ustawy metropolitalnej). Stowarzyszenie uważało, że pytanie referendalne powinno być precyzyjne i w sposób jednoznaczny odnosić się do projektu aktu prawnego. Tego warunku pytanie referendalne nie spełniało.


Podobne wątpliwości jak Stowarzyszenie miał były sędzia TK Jerzy Stępień (przeciwnik PIS) 

oraz wojewoda mazowiecki Zdzisław Sipiera (PIS), który unieważnił uchwałę referendalną (rozstrzygnięcie w załączeniu).

W międzyczasie doszło do wycofania się autorów z projektu ustawy ws. utworzenia metropolii warszawskiej, co powoduje bezprzedmiotowość jakiegokolwiek referendum, nie ma bowiem już przedmiotu sprawy do ewentualnego rozstrzygnięcia. A zatem podtrzymanie referendum byłoby bezsensowne, a jedynym skutkiem - zmarnowanie kilku milionów złotych

Co ostatecznie zrobi Rada Warszawy przekonamy się w najbliższy czwartek, ale projekt uchwały przewiduje odrzucenie petycji, bo cyt. "Przyjęcie petycji byłoby sprzeczne z wolą Rady M.st.Warszawy"
Jak widać wola polityczna przeważa nad zdrowym rozsądkiem.

21 maja 2017

Polnische Lager w niemieckim podręczniku do historii

Reduta Dobrego Imienia, niezależna polska organizacja pozarządowa, skupiająca w swoich szeregach tysiące Polaków w Polsce i za granicą, odnotowała w publikacji Państwa wydawnictwa przypadek kłamstwa oświęcimskiego. Na stronie 212. podręcznika do historii Geschichte und Geschehen 11, Ausgabe Bayern ab 2009, Schülerbuch Klasse 11, ISBN: 978-3-12-430017-1 użyto skandalicznego sformułowania „polnische Lager” w od-niesieniu do niemieckich nazistowskich obozów koncentracyjnych i zagłady, do których deportowani byli niemieccy Żydzi. Zdanie zawierające przedmiotowe sformułowanie zawiera również niedopuszczalne kłamstwo i sugeruje istnienie obozów na terytorium Polski, względnie utworzonych i prowadzonych przez Polaków, jeszcze przed 1939 r., czyli wybuchem wojny. W jednym zdaniu znalazły się zatem dwa błędy – oba bezpośrednio obciążające naród Polski odpowiedzialnością za Holocaust. W tym wypadku nie można mówić o skrócie myślowym czy przejęzyczeniu – częstokroć występujących w publicystce i popkulturze. Na niemieckim wydawnictwie realizującym misję w zakresie edukacji historycznej uczniów bawarskich szkół spoczywa potężna odpowiedzialność. 72 lata po wojnie przypadki rewizjonizmu historycznego są wprost niewyobrażalne w podręczniku historii, i to używanym w Bawarii, mateczniku narodowego socjalizmu, z jej stolicą Monachium, gdzie w roku 1923 inicjując tzw. pucz monachijski, Adolf Hitler mową nienawiści i kłamstwem zasiał ziarno, którego plonem był miliony ofiar.

Niestosowanie tego typu sformułowań to nie tylko kwestia niezbędnej precyzji czy respektu na wrażliwość narodów; to przede wszystkim podstawowy kanon prowadzenia uczciwego dyskursu historycznego. W oświadczeniu opublikowanym w dniu 19.01.2014 r. przez Zrzeszenie Niemieckich Historyków czytamy: „Sformułowania jak polskie obozy koncentracyjne są słowami niedopuszczalnymi, sugerują fałszywe wyobrażenia o odpowiedzialności za zbrodnie nazistowskie”.  Niedawno, 25.04.2017 r. Prof. Setephan Lehnstaedt, specjalizujący się w historii holocaustu, na łamach Süddeutsche Zeitung w artykule Einfach zuhören  powiedział , że zamiast wiedzy o Polsce i jej historii w Niemczech „dominuje bezmyślność i niewiedza, która nierzadko wyraża się w sformułowaniach o polskich obozach koncentracyjnych. Nikt kto zna wagę słów, nie może uznać używania tego sformułowań jako błahe”.

Aby zapobiec rozprzestrzenianiu się ideologii opartej na pogardzie dla prawdy i człowieka, która wzorem idei narodowego socjalizmu mogłaby ponownie stać się zagrożeniem dla Europy i świata. Po II wojnie światowej niemiecka edukacja szkolna znalazła się w gestii krajów związkowych, a nie w gestii rządu federalnego. Nie lekceważąc lokalnego zakresu wystąpienia tego rewizjonistycznego sformułowania, Reduta Dobrego Imienia wystąpiła do stosownych władz o natychmiastowe wstrzymanie dystrybucji podręcznika Geschichte Geschehen, wprowadzenie korekty/erraty do aktualnego wydania podręcznika, przeprowadzenie akcji wymiany podręcznika