27 kwietnia 2017

Do więzienia za jazdę na gapę, w sumie zapłacili podatnicy

Jak informuje portal warszawa.naszemiasto.pl - 29-letnia Agata z Warszawy została skazana na 15 dni aresztu za trzy niezapłacone mandaty za jazdę komunikacją miejską bez biletu. Karę odbyła, a swoją historię opisała w mediach społecznościowych. Po trzech niezapłaconych mandatach za brak biletu policja skierowała do sądu wniosek o ukaranie pasażerki. Kobieta popełniła wykroczenie z artykułu 121. kodeksu wykroczeń. Przepis mówi, że kto, pomimo nieuiszczenia dwukrotnie nałożonej na niego kary pieniężnej określonej w taryfie, po raz trzeci w ciągu roku bez zamiaru uiszczenia należności wyłudza przejazd koleją lub innym środkiem lokomocji, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny. Mandaty i upomnienia były wysyłane pani Agacie listownie na adres zameldowania do Rawy Mazowieckiej. Tam kobieta jednak nie mieszka, więc wezwania nie były odbierane. Bez jej udziału oraz stawiennictwa odbyła się także sprawa sądowa. Sąd Rejonowy dla Mokotowa skazał ją najpierw na 20 godzin prac społecznych, jednak kobieta nie poddała się karze. Potem sąd rejonowy w Rawie Mazowieckiej zmienił karę na 15 dni aresztu. Pani Agata przez cały ten czas mieszkała w Warszawie i nie była świadoma toczących się wokół jej osoby czynności. W końcu sąd wydał nakaz doprowadzenia kobiety do zakładu zamkniętego, żeby uniknąć przedawnienia się kary, co nastąpiłoby w czerwcu. Pani Agata za kratki trafiła 24 marca, a wolność odzyskała 8 kwietnia. 

Czy za 3 niezapłacone mandaty należałało wysłać do więzienia? Policzmy koszt mandatów to każdorazowo 266 złotych czyli za 3 mandaty otrzymamy 798 złotych. Koszt utrzymania więźnia przez pół miesiąca to ok. 1550 zł. Zatem za jazdę na gapę pani Agaty podatnicy musieli jeszcze dopłacić. 

Czy zatem nie byłoby korzystniej wpisując ją do rejestru dłużników, wszczęciem postępowania egzekucyjnego lub zwyczajnie przymuszając ją do tych zasądzonych wcześniej prac społecznych? No cóż temida jest ślepa, dosłownie jeżeli chodzi o nasze podatników pieniądze.

Sondaż Kantar Millward Brown. Gdzie zaginął PSL i Ruch Narodowy?

Wirtualna Polska ubolewa że Wiadomości TVP nie poświęciły uwagi sondażowi Kantar Millward Brown dla faktów TVN i TVN24, w którym PO miało wyprzedzić PIS (z wynikiem 31 do 29%). Jednakże robienie sensacji z pojedynczego sondażu, zleconego przez konkurencję i wątpliwych wynikach nie należy do misji telewizji publicznej.

Jak zwrócili uwagę internauci suma głosów w sondażu w informacjach podawanych na łamach stacji TVN/TVN24 wynosi 97%. Gdzieś zaginął PSL. Z kolei na łamach ewybory.eu sondaż Kantar Millward Brown uwzględnia ludowców z wynikiem 3%, ale znów suma głosów się nie zgadza, zaginął Ruch Narodowy z 1% poparciem.

Zastanawiające jest także przy tym tak niski odsetek osób, które odmówiły odpowiedzi - 2%. W rzeczywistości liczba osób, które odmawia uczestnictwa w badaniach jest znacznie wyższa (sięga nawet kilkudziesięciu procent). Zatem jakim cudem ośrodki badawcze uzyskują teraz tylko 2% odpowiedzi odmownych?

W Polsce sondaże nie służą odzwierciedleniu poparcia społecznego, ale stały się instrumentem propagandowym mający skłonić do poparcia tej czy innej formacji, a odwrócenia się od innych. Różnice 8% pomiędzy badaniami (CBOS i Kantar Millward Brown w zakresie wyniku PIS) i każdy przy 3% błędzie statystycznym, świadczy że albo z jednym, albo z drugim, albo z oboma sondażami na raz - coś jest nie tak.

Jedynie co możemy stwierdzić z kolejnych badań to, że elektorat Nowoczesnej przepływa do Platformy.

ps: jak ujawnia niezalezna.pl - Dyrektor ds. obsługi klienta Kantar Millward Brown Paweł Ciacek publikował na stronie think tanku politycznego, który jest związany z Platformą Obywatelską. Internauci zwracają uwagę, że już sam ten fakt jest zastanawiający. Tym bardziej, że opinie prezentowane przez Ciacka prezentowane na jednym z portali społecznościowych, są jednoznacznie nastawione przeciwko obecnemu rządowi Zjednoczonej Prawicy. Instytut Obywatelski kierowany jest przez Jarosława Wałęsę, posła Platformy Obywatelskiej do Parlamentu Europejskiego. Instytut to think tank polityczny, który zgodnie z informacjami na swojej oficjalnej stronie internetowej „stanowi eksperckie zaplecze partii Platforma Obywatelska RP

Homoseksualizm w bajce "Piękna i Bestia" - protest

Organizacja Misja Gabriela stworzyła petycję, w której sprzeciwia się projekcjom nowej ekranizacji Disneya pt. "Piękna i Bestia". Powodem protestu jest fakt, że - jak wyjaśniają autorzy - "po raz pierwszy w historii wytwórni Disneya pojawi się wątek homoseksualny. Od razu będzie on jednym z istotniejszych epizodów w produkcji dla dzieci."

"Fabularna wersja „Pięknej i Bestii” wzbudza kontrowersje również w Stanach Zjednoczonych. Właściciele kina samochodowego w Henagar w stanie Alabama poinformowali, że nie będą wyświetlać filmu. – Jesteśmy przede wszystkim chrześcijanami. Nie będziemy się wyrzekać Biblii. Jeżeli nie możemy wziąć na film dzieci, to nie widzimy celu w tym, żeby go wyświetlać – napisali w poście na Facebooku."

"Ponad sto tysięcy Amerykanów już zobowiązało się do bojkotu gejowskiego filmu Disneya „Piękna i bestia”. Liczba bojkotujących wciąż rośnie. Powodem są zapowiedzi Disneya, że w jego nowym, familijnym filmie będzie występował pierwszy w historii gejowski bohater, a pary jednopłciowe będą mile zaskoczone końcówką filmu. W ten sposób filmowa korporacja zdradziła swój rodzinny, familijny charakter i opowiedziała się po stronie homo-lobby." - dodaje Misja Gabriela.

Jeśli jeszcze nie podpisali Państwo petycji, zachęcam do dołączenia:

Warto dołączyć do tej petycji. Z góry dziękuję za Państwa zaangażowanie.

Magdalena Korzekwa-Kaliszuk, Dyrektor CitizenGO Polska