3 marca 2017

Brońmy dzieci przed tęczową propagandą

Związek Nauczycielstwa Polskiego rusza na wojnę z Rządem. Przedstawiciele tej organizacji zapowiadają, że jeszcze w pierwszym kwartale tego roku odbędą się wielotysięczne demonstracje przeciwko reformie edukacji.

Jednak nie ta wiadomość jest najgorsza. Otóż po cichu i bez rozgłosu Związek wyruszył na wojnę z dziećmi i rodzicami. A przynajmniej tymi, którym nie jest obojętne, w jakim duchu szkoła wychowuje ich pociechy.

Nie można przecież inaczej opisać decyzji ZNP o przystąpieniu do Koalicji na rzecz Edukacji Antydyskryminacyjnej, w której skład wchodzą m.in. takie organizacje jak: Kampania Przeciw Homofobii, Stowarzyszenie Lambda, Grupa Edukatorów Seksualnych PONTON, czy Stowarzyszenie Na Rzecz Lesbijek, Gejów, Osób Biseksualnych, Osób Transpłciowych Oraz Osób Queer „Pracownia Różnorodności”.

Nie potrafię zrozumieć, co Związek skupiający tysiące polskich nauczycieli robi wśród organizacji, które pod pozorem działań „antydyskryminacyjnych”, chcą deprawować dzieci ucząc je skrajnie zideologizowanej, wypaczonej wizji ludzkiej płciowości, seksualności i rodziny. 

W swoich materiałach nazywają one „stereotypem” przywiązanie do macierzyństwa, małżeństwa czy wierności, chwalą odchodzenie od tradycyjnej rodziny na rzecz rodzin konkubenckich, niepełnych czy związków jednopłciowych. Organizują wystawy z hasłami typu „Radość seksu lesbijskiego” i zdjęciami całujących się mężczyzn. Propagują naukę o antykoncepcji i masturbacji wśród sześcioletnich dzieci. 

ZNP wspierając takie organizacje otwiera szkoły na wpływ środowisk, które nie tylko promują styl życia subkultur LGBT, ale także podważają prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami.

Dlatego zamierzamy protestować.

Jeżeli zależy Ci na dobru dzieci, podpisz dwie przygotowane przez nas petycje:

1. pierwsza, skierowana jest do Prezesa Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomira Broniarza, którego wzywamy do wycofania ZNP z udziału w tej tzw. antydyskryminacyjnej koalicji;

2. druga, w której apelujemy do Pani Minister Anny Zalewskiej o dołożenie wszelkich starań, żeby dzieci w polskich szkołach nie zostały poddane szkodliwej ideologicznej indoktrynacji.

Nie możemy pozwolić, by deprawatorzy mieli ułatwiony dostęp do szkół – musimy bronić najmłodszych przed propagandą, której wpływ może mieć nieodwracalne skutki w ich dorosłym życiu.

Jako Centrum Życia i Rodziny jesteśmy zdeterminowani, by stanąć w obronie dzieci i młodzieży przed treściami szkodliwymi dla harmonijnego rozwoju ich osobowości.

Razem możemy ochronić dzieci przed tęczową propagandą!



Paweł Kwaśniak - Prezes Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny

2 marca 2017

4 marca Publiczny Różaniec przed Teatrem Powszechnym

Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi i Krucjata Młodych zaprasza na publiczny Różaniec będący zadośćuczynieniem za grzech bluźnierstwa. Przyjdź 4 marca (sobota) o godz. 18:00 przed Teatr Powszechny w Warszawie (Aleja Zamoyskiego 20), aby dołączyć do modlitwy.

„Teatr Powszechny w Warszawie wystawił pseudo-artystyczne bluźnierstwo, pt. „Klątwa”. Jako katolicy jesteśmy zobowiązani wynagrodzić Bogu za ten grzech publicznie” – przypominają organizatorzy.
„To, co dokonuje się podczas tej tzw. sztuki jest NIE DO OPISANIA. Profanuje się wizerunek Krzyża Świętego. Znieważa się wizerunek Jana Pawła II i flagę Watykanu. To jest szydzenie z Pana Boga. To jest bluźnierstwo wymierzone w wiarę katolicką” – podkreślają młodzi katolicy, przypominając słowa z Ewangelii według świętego Mateusza:
Kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie (Mt 10, 33).
Przyjdź w sobotę 4 marca o godz. 18:00 przed Teatr Powszechny w Warszawie (Aleja Zamoyskiego 20), aby wyrazić swój sprzeciw!

List do TW Bolka. Dlaczego o wymienionych w nich zdarzeniach milczano?

O wiedzy co do faktu, że Wałęsa miał epizod współpracy z SB przyznało się dziś wiele innych działaczy "S" tamtego okresu zarówno z tej magdalenkowej strony jak i tej anty. Także zachowania samego Lecha Wałęsy musiały wzbudzić w tamtym czasie w środowisku opozycji poważne zastrzeżenie lub wątpliwości do tej osoby. O jedno z nich wspomina Lech Zborowski w liście do TW Bolek z początku lutego br. Rzecz dotyczy eliminacji Anny Walentynowicz, ale także próbę zakończenia strajku sierpniowego 28 sierpnia 1980 roku (list poniżej). Dlaczego wówczas ww. działacze milczeli, głośno nie alarmowali, ba pozwolono Wałęsie objąć funkcję lidera strajku sierpniowego, lidera Solidarności, ba stworzyć mit, który przez lata funkcjonował. Aż do początku lat 90-tych fakt agenturalności Lecha Wałęsy nie był tak nagłośniony. Czyżby sądzono, że warunkiem akceptacji Związku i zmian przez władze jest by na jego czele był ich agent? Aż taka panowała bezmyślność, brak przewidywania zdarzeń? (od redakcji)

List do TW Bolek
Twoja desperacja wyraźnie odbiera Ci poczucie rzeczywistości, z którym i tak nigdy nie było za dobrze. I byłby to Twój osobisty problem gdyby nie fakt, że dotknięty tym nieszczęściem pozwalasz sobie na ohydne napaści na naszych WZZowskich kolegów, od których miałeś szansę nauczyć się jak być człowiekiem uczciwym i godnym szacunku. Wybrałeś jednak drogę draństwa, łajdactwa i zdrady, bo tak nakazywała Ci miękkość Twojego moralnego kręgosłupa. I to również byłby tylko Twój problem (w niektórych wypadkach również organów ścigania) gdyby nie od lat powtarzające się deptanie pamięci naszej przyjaciółki i wzoru Anny Walentynowicz.
Podobnie jak moi WZZowscy przyjaciele tak i ja nie zamierzam pozwalać Ci bezkarnie obrażać jej osoby podłymi insynuacjami czy często wręcz bezczelnymi oszczerstwami.
Nie mam zwyczaju, a tym bardziej przyjemności rozmawiać z łajdakami. Nie mam tym bardziej zwyczaju ani zamiaru odpowiadać za innych na pytania tychże łajdaków. Obaj wiemy jednak, że Twoje kierowane do dr Cenckiewicza pytania są w rzeczywistości podłymi insykuacjami, a ponieważ postawiłeś je publicznie, to jako bezpośredni świadek tamtej historii przypomnę Ci kilka faktów.
Pytasz więc historyka – „Mógłby Pan opisać jak doszło do wyrzucenia ze związku Solidarność P.Walentynowicz i kto za tym stoi?”
Odpowiedź jest tylko jedna i od zawsze ta sama – Ty za tym stoisz i zawsze stałeś!
A zaczęło się jak wiesz już w czasie Sierpniowego Strajku kiedy stanęła ona na Twojej drodze do niekontrolowanego używania zbieranych w tamtym czasie pieniędzy. Potem już w pierwszych dniach powstającej Solidarności jej uczciwość kolidowała z Twoim matactwem, zdradami i manipulacjami. Kiedy w krótkim czasie okazało się, że w odróżnieniu od Ciebie jej popularności towarzyszył autentyczny szacunek, Twoja nienawiść do niej stała się obsesją. Pamiętam doskonale wszystkie oszczerstwa i łajdactwa Twojego autorstwa, których od Ciebie doświadczyła?
Oczerniałeś ją i obrażałeś w sposób szczególnie łajdacki, bo będąc nieprawdopodobnym tchórzem jakim Cię poznałem jeszcze w Wolnych Związkach, czyniłeś to, udając często publicznie jej przyjaciela. Zamieniłeś większą część Komisji Zakładowej Solidarności Stoczni Gdańskiej w bojówkę, którą wysługiwałeś się w swej brudnej robocie przeciwko Annie jak i innym działaczom WZZW.
Zapomniałeś już jak Twoi ludzie potraktowali Annę w czasie uroczystości odsłonięcia pomnika ku czci poległych stoczniowców. Tak, tych samych na których donosiłeś już w grudniu ’70. Tych samych, których pamięć zgodziłeś się “załatwić” jakąś nic nie wartą tabliczką, którą “wytargowałeś” u dyrektora stoczni przed tym jak położyłeś strajk.
Kiedy Anna walczyła zaciekle aby nie pozwolić, by pomnik oddawał również cześć komunistycznym milicjantom Ty opluwałeś ją, nazywając prowokatorem. Postarałeś się aby podczas odsłonięcia pomnika, o który walczyła, ona symbol stoczni stała daleko w tłumie, a kiedy podczas mszy chciała przyjąć komunię, to Twoi stoczniowi bojówkarze nie przepuścili jej, tworząc przed nią szczelny szpaler. Przypominasz sobie?
Zapomniałeś już jak ci sami bojówkarze prosili oficera bezpieki aby nie wydawano Annie paszportu by nie mogła jeździć na zagraniczne spotkania gdyż zabiera Ci “sławę”. Myślę, że jak grzecznie poprosisz dr Cenckiewicza to być może nakieruje Cie na właściwe zapiski w dokumentach bezpieki. I nawet nie będziesz musiał wyrywać ich z teczki, bo są ogólnie dostępne. Oczywiście zawsze możesz udać się bezpośrednio do źródła czyli kolegów funkcjonariuszy.
Zapomniałeś już jak skandalicznie zachowałeś się w czasie audiencji u Papieża rzucając się na Annę, która poprosiła Ojca Świętego o wpis w albumie dla ciężko chorej znajomej? Sam Papież musiał przywołać Cię do porządku.
Bardzo szybko też zapomniałeś jak Twoi stoczniowi “pretorianie” przygotowali haniebny sąd nad Anną zaledwie kilka miesięcy po Wielkim Strajku w jej obronie. Parszywość tamtego zdarzenia trudna jest do opisania. Twoja wówczas “prawa ręka”, zakłamany do szpiku kości Borowczak przewodniczył przygotowanemu przez Ciebie spektaklowi, po którym uznano Annę “Solidarność” niegodną tejże Solidarności. Ty sam z całym wyrachowaniem odgrywałeś rolę niewiniątka, stwierdzając, że tak naprawdę to nic do niej nie masz, ale dla dobra związku będzie lepiej jak ją wyrzucą.
I jakby tego łajdactwa było mało to przez wszystkie późniejsze lata, nawet po jej tragicznej śmierci publicznie oskarżałeś ją o współpracę z bezpieką. Ty! płatny kapuś bezpieki, sprzedający ludzkie losy za pieniądze komunistycznej służby opresji. Ty! którego z sierpniowego strajku wynieśli na swych ramionach agenci tejże bezpieki. Ty! Którego agenci bezpieki nosili później na ramionach po ulicach miast.
Zapomniałeś?
A jak już o tym mowa to przypomnę Ci jak traktowałeś innych swoich WZZowskich “kolegów”. Zapomniałeś juz jak przysłałeś autobus pełen Twoich stoczniowych bojówkarzy, by z pomocą gumowych pał i metalowych prętów napadli na drukarnię gdańskiej Solidarności, dwa piętra niżej niż Twoje biuro, tylko po to by wywalić działaczy Wolnych Związków. A kiedy odwalili swoją brudną robotę rozpętałeś kampanię oszczerstw wobec ofiar swego łajdactwa, tak samo jak to robiłeś wobec Anny. Zapomniałeś, że kiedy po latach zadałem Ci kilka niewygodnych pytań napisałeś, że zrobiłeś to bo w drukarni byli sami agenci i Ty dzielnie oczyściłeś związek z ich wpływów. Ty! który za pieniądze uzyskane ze sprzedaży ludzkich losów kupowałeś swojej szczęśliwej rodzince nową pralke czy telewizor, nie zastanawiając się choćby przez moment co spotka ofiary Twoich donosów.
Zapomniałeś podobne kapturowe sądy nad Joanna Gwiazdą i wszystkimi innymi, którzy stali na drodze Twej haniebnej aktywności.
A swoje bandyckie wyczyny zacząłeś od napaści na wspaniałą i odważną Marylę Płońską. Zapomniałeś już jak w pierwszych dniach istnienia MKZu gdańskiego próbowała w korytarzu rozdawać “Robotnika Wybrzeża”, a Ty w asyscie swojej bojówki, w której byli też agenci bezpieki, złapałeś ja za włosy i ciągnąc przez korytarz wrzeszczałeś, że takich rzeczy już tam nie będzie. Moze chcesz aby świadkowie tamtego zdarzenia odświeżyli Ci pamięć? Zapomniałeś jak natychmiast przystąpiłeś do publicznych oszczerstw, które praktycznie złamały jej życie.
Ja pamiętam.
Pamiętam też wiele innych Twoich wyczynów więc zrobię Ci tą grzeczność i przypomnę Ci kilka faktów związanych z innym Twoim pytaniem do dr Cenckiewicza.
Pytałeś – „..ile razy konkretnie załamał się Strajk Sierpniowy i kto za tym stał?”
I znów – Ty za tym stałeś!
A przypomnę Ci, że wiem, gdyż jestem jedną z kilku osób, które planowały, przygotowywały i rozpoczynały strajk jeszcze przed wejsciem stoczniowców na teren stoczni. To czego Ty nie zrobiłeś i z czym nie miałeś nic wspólnego. Borusewicz wyznaczył Ci jedną prostą rolę. Miałeś pojechać do Tczewa z Kazikiem Żabczyńskim i Sylwkiem Niezgodą i rozdać w kolejce ulotki. Nie tylko, że tego nie zrobiłeś, ale nie zawiadomiłeś nawet swoich kolegów o tych planach.
Natomiast pojawiłeś się nagle w stoczni, kiedy strajk trwał już kilka godzin i miał wybrany komitet strajkowy. Znalazłeś się nagle w środku wewnątrz-zakładowego protestu w zakładzie, z którym nie miałeś nic wspólnego. Gdyby Borusewicz nie stworzył po latach swego perfidnego kłamstwa o Twoim planowanym udziale, to miałbyś dzisiaj jeszcze większy problem z wytłumaczeniem dlaczego się tam pojawiłeś.
A kiedy już to zrobiłeś, to z pomocą Borowczaka przejąłeś przywództwo komitetu strajkowego po to tylko, by na wniosek dyrektora stoczni cały ten wybrany komitet wymienić na ludzi dyrekcji. Przypomnę Ci też, że kiedy w sobotę pojawił się w stoczni Borusewicz, to wprowadziłeś go do sali rozmów z dyrektorem. Jednak kiedy w tym samym czasie pojawił się tam Andrzej Gwiazda lider Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża, na których reprezentowanie się powoływałeś, to nakazałeś pilnującym stoczniowcom nie wpuszczenie go pod żadnym pozorem.
Kiedy już pogadałeś sobie z dyrektorem i obok przywrócenia Anny Walentynowicz do pracy załatwiłeś sobie samemu zatrudnienie w stoczni, ogłosiłeś zakończenie strajku i zadowolony z siebie uciekłeś do gabinetu dyrektora. I wiedz, że żadna propaganda Wajdy czy innego życzliwego “kronikarza” nie zmieni faktu, że nie było Cię kilka godzin. W tym czasie został zorganizowany nowy strajk, z którego powstaniem również nie miałeś nic wspólnego.
Mało kto jednak wie, że i ten strajk próbowałeś położyć przed czasem. Zapomniałeś już jak 28go sierpnia próbowałeś wyrwać się z narady Komitetu Strajkowego, gdyż miałeś umówiony czas antenowy w komunistycznym dzienniku telewizyjnym. Tam zamierzałeś wbrew wszystkim i za plecami Komitetu Strajkowego ogłosić zakończenie strajku.
Na Twoje nieszczęście o Twoich planach dowiedzieli się działacze WZZW i celowo przeciągając obrady zatrzymali Cię w stoczni.
Jak już wspomniałem – ja pamiętam. I pamiętają inni, których od lat obrażasz i oczerniasz.
Teraz my opowiemy Twoją historię i przypomnimy Ci to wszystko o czym tak mocno próbujesz zapomnieć.


Lech Zborowski