6 lutego 2017
Politycy dobrej zmiany, dlaczego i wam jesteśmy tak obojętni?
Brak w harmonogramie prac Sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny na I półrocze punktu dot. projektu nowelizacji ustawy o działaczach opozycji antykomunistycznej i osobach represjonowanych z powodów politycznych (druk nr 936) spotkał się z negatywną reakcją działaczy opozycji antykomunistycznej. Publikowaliśmy list Stowarzyszenia Kobiet Internowanych, Więzionych i Represjonowanych w Stanie Wojennym Regionu Mazowsze, a poniżej tekst oświadczenia znanego działacza I Solidarności Andrzeja Rozpłochowskiego.
Dość owijania spraw w bawełnę i
czekania na święty nigdy. Rozumieliśmy, że było inaczej za najczęściej złodziejskich
i antynarodowych rządów dzisiejszej tzw. totalnej opozycji, ale wy też macie
nas gdzieś? Czy jest tak z powodu kompleksu, że wszystko co i wy macie, nam
zawdzięczacie? Swoje dzisiejsze kariery i stołki, posady państwowe i inne, świetne
apanaże i dostatnie życie was i waszych rodzin. Wszystko to zawdzięczacie uczciwym
weteranom pierwszej "Solidarności" i pozostałej antykomunistycznej opozycji
lat 80. ubiegłego wieku. Kiedy my i nasze rodziny w nierównej walce z
komunistyczną dyktaturą byliśmy przez nią opluwani i bezwzględnie prześladowani,
was w większości między nami nie było! Byliście dopiero w planach swoich
rodziców, albo dzieciakami. My
traciliśmy swoje dobre imię, możliwości normalnej drogi życia i pracy, byliśmy dręczeni
w więzieniach, bici, ranieni i czasem zabijani, a większości tych z was, którzy
byli naszymi rówieśnikami, wśród nas też nie było. A ci co byli, to były naprawdę
jednostki. Kto z was w czczej gadaninie uważa inaczej, proszę - karty na stół.
Czas pustych słów się skończył. Ilu
z was ma dzisiaj na piersi Krzyż Wolności i Solidarności oraz status działacza
opozycji antykomunistycznej i/lub osoby represjonowanej z powodów politycznych?
Ci, którzy mają, pokażcie to w telewizji.
Natomiast olbrzymia większość z nas z
takimi krzyżami i statusami cierpi jednocześnie niezawinioną nędzę i mieszka
czasem w domach opieki społecznej oraz przytułkach. Wszyscy najczęściej mamy bardzo
zaniżone emerytury lub renty. Wielu z nas przedwcześnie i bardziej niż inni, bo
w wyniku doznanych prześladowań - również od lat ciężko choruje. A część już
umarła i stale umierają następni, ze łzą w poczuciu gorzkiej prawdy bycia
zapomnianym i pozostawionym samemu sobie przez podobno Wolną Polskę. Aż trudno
wierzyć, że to taka już jest Polska, bo nasi dziadowie i ojcowie znali inną
Wolną Polskę. Tę, która po
odrodzeniu się z rozbiorów po 123 latach i mimo straszliwej wojny z
bolszewikami, potrzebowała tylko jednego roku,
aby swoich bohaterów o swoją wolność otoczyć ze wszech miar godną opieką państwową.
A co wy oferujecie dzisiaj bohaterom walki o
zrzucenie komunistycznej niewoli? Trochę odznaczeń, akademie,
poklepywanie po plecach i pozowanie do wspólnych z nami zdjęć? To wszystko jest
bardzo miłe, ale w odmienności od was - ciężkiego losu i naszej biedy nie
poprawi. Nie dla orderów walczyliśmy z komunistami, ale o wolną i niepodległą
Ojczyznę. Tylko, że póki co, ta Ojczyzna nie o nasze, ale o wasze dobro
bardziej zabiega.
Robicie wiele dobrych i potrzebnych
zmian, którym zawsze deklarujemy nasze poparcie. Ale dlaczego i wam jesteśmy
tak obojętni? Wbrew
obietnicom, nie podejmiecie się potrzebnej nowelizacji dotyczącej nas ustawy również
przez co najmniej pierwsze tegoroczne półrocze.
Zaczynacie już mówić jak kiedyś Platforma, że - nie wiadomo, czy budżet państwa
udźwignie przyznanie kilku tysiącom weteranów opozycji za ich walkę 400 zł.
miesięcznego świadczenia... Jak tak można! Czy wiecie, że wielu z nas
nawet jeżeli dostanie te 400 zł., to i tak będzie miało dochód poniżej 2 tys.
zł. na miesiąc? A taki dochód 2 tysiące miesięcznie zapewniacie w dalszym ciągu
nie kilku, a kilkudziesięciu tysiącom esbeków, wyrodnym
katom naszego narodu, którzy krzyczą, że wyrządza to im rzekomo krzywdę. A kto wreszcie zadba po 27
latach o naprawienie rzeczywistej krzywdy najlepszym córkom i synom Ojczyzny w
Wolnej Polsce? Czy wy wszyscy tam, na szczytach władzy, wstydu nie macie i nie
boicie się Boga?
Katowice 4.02.2017
Pieniądze na syryjskie dzieci w Polsce, zamiast na polskie?
Prezydent Miasta Sopot Jacek Karnowski w piśmie do pani premier wystąpił z wnioskiem o przyjęcie osieroconych dzieci i rodzin z Aleppo. Rząd w odpowiedzi wskazał na trudności obiektywne. Od razu zaczęła się nagonka, iż rząd odmawia przyjęcia 10 sierot, nie wspomina się, że przyjęte miały być także rodziny, ani że nie ma warunków do zorganizowania takiej operacji i że będzie to znacznie kosztowniejsze niż pomoc na miejscu (a zatem mniejszej liczbie osób się pomoże).
Okazuje się jednak, że tak zatroskany o losy małych syryjczyków, prezydent Karnowski takiej atencji nie przejawia już wobec polskich dzieci. Jak wynika z danych Dziennika Urzędowego Województwa Pomorskiego od 2013 r. maleje finansowanie średnich miesięcznych wydatków, przeznaczone na utrzymanie dziecka w domu dziecka na Wzgórzu. W 2013 r. prezydent Jacek Karnowski ustalił ją w wysokości 7 629 złotych, w 2014 zmniejszyła się ona do kwoty 6 128 zł, a w 2015 r. miesięczna średnia wyniosła 5474 złotych. W marcu 2016 r. zarządzeniem prezydenta Sopotu kwota została obniżona do 5 267 zł.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
