4 stycznia 2017

Leonard Krasulski nie strzelał do robotników w grudniu 70, był w służbie medycznej

Fakt a za nim inne opozycyjne media skłamały ws. przeszłości posła PIS Leonarda Krasulskiego. Gazeta zarzuciła posłowi, że w grudniu 1970 r. służąc w Ludowym Wojsku Polskim, mógł strzelać do protestujących robotników cyt. Z archiwów, do których dotarł "Fakt", wynika, że od 23 października 1969 r. Krasulski był żołnierzem – najpierw służby zasadniczej, a po uzyskaniu stopnia kaprala w wakacje 1970 r., postanowił zostać zawodowcem. Służył w 1. Warszawskim Pułku Czołgów z Elbląga. To właśnie ta jednostka pacyfikowała stoczniowców na Wybrzeżu w grudniu 1970r.! ... – Strzelał pan do robotników? – pytamy zdziwieni. – Nie! Odmówiłem wyjazdu, zostałem w koszarach – zapewnia. Pytamy ekspertów. Szef warszawskiego oddziału IPN prof. Jerzy Eisler (64 l.) jest badaczem Grudnia '70. Podkreśla, że to niemożliwe, by niscy stopniem wojskowi mogli odmówić przełożonym i nie ponieść konsekwencji. 

Tymczasem portal niezalezna.pl dotarł do akt Krasulskiego, rzeczywiście był w 1 Warszawskim Pułku Czołgów, ale w służbie medycznej i sanitarnej, a te służby jak wiadomo zajmują się leczeniem rannych a nie strzelaniem. Co więcej w opinii służbowej czytamy, że okazał się podoficerem niezdyscyplinowanym i mało wartościowym, ze swoich obowiązków wywiązuje się połowicznie. Musi być pod stałą kontrolą przełożonych.
http://niezalezna.pl/91690-nasz-news-klamstwa-faktu-obalone-mamy-akta-krasulskiego

Jedynie co można zarzucić posłowi, jest iż w przeszłości nieco podkoloryzował swój życiorys (nie on jeden, tak samo uczynił Andrzej Halicki zob. Halicki pomawia a sam mija się z prawdą). W Encyklopedii Warmii i Mazur znalazło się twierdzenie, iż w grudniu 1970 r. aktywnie uczestniczył w wiecach i demonstracjach w Stoczni Gdańskiej i w Trójmieście. Na stronie posła widnieje zaś twierdzenie, że W latach 70-tych aktywnie uczestniczył w wiecach i demonstracjach w Stoczni Gdańskiej i Trójmieście. Tymczasem aż do 1976 r. był w wojsku, a później pracował w zakładach piwowarskich w Elblągu. Natomiast od 1980 r. był aktywnym działaczem Solidarności i był represjonowany.

Działalność Fundacji Pro Prawo do Życia w 2016 roku


sprawozdanie z naszych działań w 2016 roku.

W przekonaniu, że walka o prawo do życia najsłabszych jest naszym obowiązkiem, na początku roku przystąpiliśmy do organizowania kampanii „Stop Aborcji”. Projekt ustawodawczy przygotował Instytut „Ordo Iuris”, zapewniając najwyższy poziom prawny. Projekt od samego początku stał się przedmiotem ataków mediów aborcyjnych, ale do nagonki dołączyły również liczne media uchodzące za prawicowe, a nawet wiele mediów katolickich.
Projekt „Stop Aborcji” przewidywał, że sąd może nadzwyczajnie złagodzić karę, a nawet odstąpić od jej wymierzenia, jeśli osobą pozbawiającą życia dziecka poczętego, jest jego matka, a jednocześnie zrywał z automatyczną bezkarnością w takim przypadku.
Mimo tylu niespodziewanych ataków, kampania promująca projekt była wielkim sukcesem, a swoje podpisy pod projektem złożyło ponad 458 000 Polaków.


Kilka tysięcy osób zbierało z nami podpisy i brało udział w akcjach towarzyszących inicjatywie. Nie bylibyśmy w stanie tego osiągnąć bez pomocy naszych hojnych darczyńców. Z całego serca dziękujemy za wsparcie! Aborcjoniści, którzy prowadzili z poparciem mediów kampanię na rzecz aborcji bez ograniczeń, zebrali pod swoimi morderczymi postulatami niewiele ponad 200 000 podpisów. Oba projekty znalazły się w Sejmie i zarządzeniem Marszałka Sejmu były procedowane jednocześnie.
W pierwszym czytaniu nasz projekt poparło 267 posłów, a za jego odrzuceniem opowiedziało się 154 posłów. 11 wstrzymało się od głosu. Projekt aborcyjny został odrzucony głosami 230 posłów, przy 173 popierających i 15 wstrzymujących się, choć Jarosław Kaczyński apelował o głosowanie za oboma projektami. Zorganizowana w następnych dniach kampania medialna, w której udział wzięły media finansowane przez Georg-a Sorosa, a także media publiczne, stała się paliwem dla demonstracji aborcyjnych w następnych dniach.
Na ulice w całej Polsce wyszło 98 000 ludzi, znacznie mniej niż podczas antyrządowych demonstracji KOD-u. Jarosław Kaczyński wykorzystał te demonstracje do zastraszenia obrońców życia w klubie PiS. Przedsięwzięcie się udało, wystraszeni posłowie PiS nie dopuścili do głosu przedstawicieli Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej i bez jakiejkolwiek dyskusji w Komisji Sprawiedliwości skierowali projekt do kosza. W II czytaniu na posiedzeniu plenarnym Sejmu, zwołanym w środku nocy, bez powiadamiania przedstawicieli Komitetu, za prawem do życia dla każdego dziecka opowiedziało się 58 posłów, a przeciw prawu do życia 352, w tym 186 posłów PiS.

Mimo odrzucenia projektu przez Sejm, kampania „Stop aborcji” przyniosła dobre owoce!

Tysiące osób zaangażowało się w działania na rzecz najsłabszych. Byli to wolontariusze zbierający podpisy, darczyńcy wspierający naszą pracę finansowo, przyjaciele wspierający nas w pokazywaniu prawdy w Internecie. Z całego serca dziękuję wszystkim, którzy zaangażowali się w to szlachetne przedsięwzięcie!
Między innymi dzięki Panu, prawda o tym, że aborcja to okrutne zabójstwo dziecka w łonie matki dotarła do milionów Polaków, budząc ich sumienia. W czasie kampanii, a także wcześniej i później przeprowadziliśmy ponad 500 pikiet, podczas których prezentowaliśmy zdjęcia ofiar aborcji. W ciągu roku zorganizowaliśmy ponad 30 wystaw „Wybierz Życie”, eksponowaliśmy również kilkanaście wielkoformatowych bilbordów w Poznaniu, Krakowie i na Podkarpaciu.
Nasi wolontariusze przeciwstawili się „Czarnym Marszom” w wielu miastach Polski, nie dając się zastraszyć agresywnym aborcjonistom. Dramatyczne wydarzenia miały miejsce przede wszystkim w Warszawie. Dzięki opanowaniu naszych ludzi, mimo agresji aborcjonistów, nikt nie został ranny.
Kilkudziesięciu naszych wolontariuszy, z 20 wielkimi banerami wzięło udział w Marszu Niepodległości 11 listopada. Dziesiątkom tysięcy uczestnikom pokazaliśmy filmy z aborcji na wielkim telebimie. Zorganizowaliśmy ponad 30 kursów dla prolajferów, podczas których przeszkoliliśmy ponad 300 osób.
Nasza Fundacja cały czas się rozwija, dlatego organizujemy coraz więcej szkoleń dla wolontariuszy i koordynatorów komórek regionalnych. Zorganizowaliśmy też 17 zajęć edukacyjnych dla młodzieży, w których udział wzięło 760 osób.
Profil Fundacji na Internetowym Facebooku ma ponad 85 000 fanów. 65% z nich ma poniżej 34 lat. 63% to kobiety. W październiku nasze posty miały ponad 10 milionów wyświetleń!
Nasze działania wywołują panikę aborcjonistów. 14 listopada Gazeta Wyborcza opublikowała wywiad z lewicowymi naukowcami pod tytułem: „Co Polacy mają w głowach na temat aborcji i skąd im się to bierze? Drastyczne wystawy zmieniają przekonania". W konkluzji, aborcjoniści domagają się zakazu pokazywania zdjęć ofiar aborcji, ponieważ są skuteczne w budzeniu sumień ludzi!
Niestety aborcjoniści mają wpływ na Policję. W wielu miastach Polski, choć nie we wszystkich, policjanci szykanują naszych wolontariuszy i kierują do sądów wnioski o ukaranie naszych kolegów. Sądy odrzucają te wnioski, ale szykany policyjne poważnie utrudniają naszą działalność.
Najważniejsze dla nas jest jednak to, że nasze działania zmieniają nastawienie opinii publicznej. To jest nasz główny cel!
Kluczem do sukcesu naszej działalności jest aktywność dobrych ludzi. Każdy może pomóc. Każdy może mieć wpływ na rzeczywistość. Serdecznie prosimy Pana o rozważanie wspierania Fundacji w sposób regularny, stałymi darowiznami. Właśnie regularne wpłaty dają nam pewność, że w kolejnych miesiącach też będziemy mogli skutecznie działać. Proszę Pana o wsparcie tych działań kwotą 20, 50, 100, 300 zł lub dowolną inną.

Prawda o aborcji zmienia umysły i serca Polaków. Mimo prześladowań docieramy do milionów Polaków. Chcemy to robić jeszcze intensywniej. Właśnie teraz ważą się losy starcia Cywilizacji Życia i Cywilizacji Śmierci. Jeśli będziemy wytrwali, z pewnością zwyciężymy!

Kinga Małecka Prybyło
Fundacja Pro Prawo do Życia

3 stycznia 2017

Akta SB jako element prowokacji wobec działacza opozycji antykomunistycznej?

Instytut Pamięci Narodowej odmówił wystąpienia o Krzyż Wolności i Solidarności, a w decyzji odmówił poświadczenia braku spełnienia wymogów o, których mowa w art.4 ustawy o działaczach opozycji antykomunistycznej - Danielowi Alain Korona, b. działacza NZS SGPiS oraz prezesa KF Syndrom, współpracownika działu zagranicznego Solidarności Regionu Mazowsze w latach 80-tych. Odmowę uzasadniono notatkami służbowymi funkcjonariusza SB z okresu 29 luty - 12 maj 1988, w której tenże funkcjonariusz rzekomo stwierdza, iż Daniel się do nich zgłosił i udzielał informacji. Ale w sprawie nic nie wygląda na to czym w rzeczywistości jest. O sprawie pisaliśmy w:
http://serwis21.blogspot.com/2016/12/scenariusz-sb-realizowany-po-28-latach.html

Dziś dalszy ciąg. Z uzyskanych przez nas informacji, okazuje się, że te obciążające notatki służbowe były pisane ręcznie przez funkcjonariusza. Nie zgadza się chronologia. Otóż w aktach sprawy figuruje notatka z przesłuchania z dn. 18 lutego 1988 r. w którym figurant (tak określano osoby poddane rozpracowywaniu) zaprzeczył by nadal prowadził działalność, a SB stwierdzało coś odwrotnego. Rzekomo według notatki z 29 lutego Daniel miał się zgłosić i udzielać informacji. Problem w tym, że w notatce uzupełniającej z dnia 3 marca nie wspomina się słowem o rzekomym spotkaniu z 29 lutego i udzieleniu jakichkolwiek informacji. Wręcz odwrotne notatka odwołuje się wyłącznie do przesłuchania z 18 lutego 1988 r. Dziwny brak konsekwencji w dokumentacji bezpieki. Nie sposób przy tym zrozumieć dlaczego notatki powstały w okresie wyłącznie 2,5 miesiąca, czyżby SB zrezygnowała tak ze źródła informacji, a jeżeli tak to powinna być wskazana jakaś przyczyna.

W sprawie kolejna rzecz jest zastanawiająca. Część dokumentów ze sprawy zniszczono 22 sierpnia 1989 roku. Czemu zatem SB zniszczyła część dokumentów, zostawiając akurat notatki dot. rzekomego udzielenia informacji? W aktach sprawy są pojedyncze donosy tajnych współpracowników, chociaż wiadomo iż co najmniej 3 osoby informowały o działalności antypaństwowej Daniela (TW Karol, TW Maciej lub Marcin, TW Maj). Z notatek SB z 1987 roku dot. działalności i potencjalnych kontaktów Korony, można jednak domniemać, że donosów i osób donoszących na Daniela musiało być o wiele więcej. Dziwi także konstrukcja niektórych notatek mieszanka z przebiegu przesłuchania i informacji z działań operacyjnych przeciw figurantowi. W efekcie nie wiadomo co realnie pochodzi z przesłuchania a co z działań operacyjnych. W ten sposób łatwiej obciążyć daną osobę.


Najbardziej zastanawia dlaczego IPN nie uwzględnił, przemilczył notatkę archiwisty IPN, który informując o notatkach SB ws. rzekomego zgłoszenia się i udzielenia informacji, stwierdził także iż Należy podkreślić, że w sprawie brak jakiegokolwiek zobowiązania do współpracy czy pisanych własnoręcznie doniesień, są jedynie notatki "ze słów". Istnieje domniemanie, że informacje zamieszczone w notatkach mogły też pochodzić z techniki operacyjnej, ale nie wiem czym mogła być uzasadniona taka konspiracja w sprawie. Pomimo domniemanego udzielania informacji, przeciwko Danielowi Koronie prowadzono grę operacyjną, która miała go skompromitować w środowiskach opozycyjnych oraz w miejscu pracy.

Po latach okazuje się, że działania SB przynoszą skutek, czego dowodem są odmowy IPNu. 11 stycznia Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie zbada odmowę IPN potwierdzenia Danielowi Alain Koronie wymogów określonych w art.4 ustawy o działaczach opozycji antykomunistycznej, ale już dotychczasowy przebieg postępowania sądowego każe wątpić w uczciwe rozstrzygnięcie (Danielowi odmówiono dostępu do części akt sprawy, zmieniono przedmiot postępowania).

ROZPRAWA 11.01.2017 godz. 11.30 - WSA W WARSZAWIE, UL. JASNA 2/4, SALA G. ZAPRASZAMY.