23 września 2016

Sąd chciał odebrać dzieci z powodu biedy, mimo że prawo na to nie zezwala

Opozycja truje nam .... o rządach prawa, które niby odzwierciedlać mają sądy. Tyle, że to właśnie często sędziowie prawo w swoich orzeczeniach systematycznie je łamią. Kolejny głośny przykład.

Sąd w Łodzi zdecydował o odebraniu dzieci panu Wojciechowi Kabzy. Od kilku miesięcy samotnie wychowuje (po tym jak partnerka uciekła) szóstkę dzieci od 2 do 12 lat, w czym wspierają go urzędnicy z miejski ego ośrodka pomocy społecznej. Ma dobrą opinię i chce się zajmować dziećmi. Tymczasem sąd zdecydował o ich zabraniu i umieszczeniu w pieczy zastępczej, w czwartek miały zostać mu odebrane. Sąd podjął decyzję o odebraniu dzieci na podstawie wywiadu kuratora, który uznał warunki bytowe rodziny za niewystarczające – ojciec z dziećmi przebywa w 20-metrowym mieszkaniu socjalnym. Tymczasem prawo (uchwalone już w tej kadencji sejmu) stanowi, iż nie wolno odbierać dzieci rodzicom z powodu biedy, niedostatku.

Po interwencji ministra sprawiedliwości kurator sądowa odstąpiła od czynności i dzieci zostały z ojcem, a Sąd ponownie zbada sprawę. 

Kłamstwo mainstreamowych mediów. Leszka Moczulskiego w KORze nie było

Jak informują mainstreamowe media, 19 osób ze środowiska Komitetu Obrony Robotników podpisało się pod oświadczeniem skierowanym do prezydenta Andrzeja Dudy, w którym informują, że nie wezmą udziału w organizowanym przez prezydenta w piątek spotkaniu z okazji 40-lecia powstania KOR-u. Oświadczenie pojawiło się na łamach Gazety Wyborczej.

Otóż wśród sygnatariuszy znalazł się Leszek Moczulski, który z KORem nie miał nic wspólnego. Był bowiem działaczem Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela (uznanego za konkurencyjną organizację wobec KORu) a następnie liderem Konfederacji Polski Niepodległej. Niektórzy działacze KORu w tamtym czasie sugerowali nawet, iż Moczulski może być prowokatorem, agentem.

Czasy się zmieniły Gazeta Wyborcza i inne mainstreamowe media na nowo próbują pisać historię, umieszczając Moczulskiego w Komitecie Obrony Robotników.

22 września 2016

Wyłączność negocjacyjną dla PKO BP ws. nabycia Raiffeisen Leasing Polska

Jak informuje PKO BP w raporcie bieżący w wyniku złożenia przez Bank tzw. wiążącej oferty nabycia akcji stanowiących 100% kapitału zakładowego spółki Raiffeisen-Leasing Polska S.A. od Raiffeisen Bank International AG, PKO Bank Polski rozpoczął negocjacje z RBI dotyczące nabycia przez Bank (bezpośrednio lub pośrednio) 100% akcji w RLPL zawierając  w dniu 21 września 2016 r. z RBI porozumienie o prowadzeniu negocjacji na zasadzie wyłączności. Jednocześnie PKO Bank Polski informuje, że zawarcie prawnie wiążącej dokumentacji dotyczącej Transakcji oznaczałoby brak Spełnienia Warunków Dywidendy (zgodnie z definicją zawartą w uchwale nr 7/2016 Zwyczajnego Walnego Zgromadzenia Banku z dnia 30 czerwca 2016 r. w sprawie podziału zysku PKO Banku Polskiego osiągniętego w 2015 roku oraz niepodzielonego zysku z lat ubiegłych („Uchwała o Podziale Zysku”), o której Bank informował w raportach bieżących nr 34/2016 i nr 37/2016).



Kupno Raiffeisen-Leasing Polska nie ma sensu, PKO BP ma bowiem już usługi leasingowe. Grupa PKO BP powinna rozszerzyć swoją ofertę, a nie ją dublować – uważa ekonomista, prezes Stowarzyszenia Interesu Społecznego „Wieczyste” dr Daniel Alain Korona. Przypomnijmy PKO BP w sferze usług leasingowych ma już jednostki zależne: PKO Leasing SA (bezpośrednio) i PKO Bankowy Leasing sp. z o.o. (pośrednio). Zatem po co nabywać Raiffeisen-Leasing Polska SA? Otóż decyzja ma przede wszystkim charakter polityczny, chodzi o repolonizację sektora bankowego. Tyle, że Bank na tym wcale nie skorzysta.