30 lipca 2016

Kto tu rządzi? (felieton z internetowego Kabaretu Małgorzaty Todd 31/2016)

 Na to proste pytanie odpowiedź jest równie prosta, pod warunkiem, że zdefiniujemy co znaczy „tu”. Jeśli mamy na myśli Unię Europejską, to na jej czele stoi oczywiście kanclerz Merkel, nie formalnie, ale faktycznie. To ona rządzi, wprowadza prawa korzystne dla Niemców i niekorzystne dla ich różnych wasali. Jedyny kłopot bywa w zachowaniu pozorów. I na tym właśnie kłopocie bazowałabym.

   Niemcy, w „trosce” o kierowców wprowadzili obowiązkowe stawki płacowe, które obcy przewoźnicy muszą płacić swoim pracownikom znajdującym się akurat na terenie RFN. Przenieśmy to prawo do nas i zażądajmy, żeby niemieckie firmy płaciły wszystkim swoim polskim pracownikom uposażenia nie mniejsze niż w Niemczech. Ciekawe jak zareagują, zwłaszcza co zrobią koncerny medialne plujące na Polaków ustami tanich sprzedawczyków. Ile tak naprawdę są oni warci dla swoich panów? Jeśli kapitał nie ma narodowości, to odkupimy te media za psi pieniądz, a jeśli ma, to wówczas się potargujemy. 

 

Małgorzata Todd

29 lipca 2016

Afgańscy uchodźcy napadli na polską rodzinę w Niemczech

Jak informuje Radio Szczecin - Polska rodzina została zaatakowana przez dwóch afgańskich uchodźców w niemieckim Schwedt. Do zdarzenia miało dojść we wtorek. Bartosz Lisner z żoną i siedmiomiesięcznym dzieckiem wyszli na spacer. Jak relacjonuje mężczyzna, na drodze stanęło dwóch ok. 30-letnich Afgańczyków. Według Lisnera, mieszkających w pobliskim ośrodku dla uchodźców. Lisner mówi, że nie było żadnej sprzeczki. Twierdzi, że to Afgańczycy zaczęli wyzywać Polaków, a później bić. - Pierwszy dostałem. We dwóch powalili mnie na ziemię. Nie pamiętam dokładnie wszystkiego, bo uderzyłem głową o beton, chwilę byłem nieprzytomny. Dostali parę ciosów od żony - mówi pan Bartosz w rozmowie z Radiem Szczecin. Lisner relacjonuje, że na miejsce bójki przyjechała policja, ale nie aresztowała Afgańczyków.

Czy lustracja 99-letniego TW "Zdzisławski" ma sens?

Sąd Okręgowy dla Warszawa-Praga nie zgodził się na zawieszenie postępowania lustracyjnego gen. Zbigniewa Ścibora-Rylskiego, prezesa Związku Powstańców Warszawskich, natomiast powołał biegłych lekarzy, mających wydać opinię, czy stan zdrowia generała oskarżonego o kłamstwo lustracyjne pozwala na uczestnictwo w procesie. Postępowanie wszczęto na wniosek IPNu, generał, jako członek Kapituły Orderu Wojennego Virtuti Militari w oświadczeniu lustracyjnym nie wspomniał o swoich związkach z UB i SB.  Generał został zarejestrowany przez UB jako tajny współpracownik o pseudonimie „Zdzisławski”. Według IPN-u, był on tajnym współpracownikiem poznańskiego UB w latach 1947–1964, a potem, po zamieszkaniu w Warszawie, miał podjąć współpracę z wywiadem, którą kontynuował aż do 1981 r.

Nie ulega dla nas wątpliwości, iż doszło do kontaktów generała z SB i współpracy. Okres kilkunastu lat jest zbyt długi, by można było mówić o prowadzonej grze ze służbami – jak twierdzi generał. Nie można też mówić o fałszowaniu treści dokumentów przez SB, albowiem inkryminowany okres (łącznie 24 lat) jest zbyt długi. Negatywnie także oceniamy postawę generała w późniejszym okresie.

Tym niemniej pozostaje pytanie, czy prowadzenie postępowania lustracyjnego osoby 99 letniej, ma jakikolwiek sens. Ewentualne orzeczenie o kłamstwie lustracyjnym będzie o tyle bezprzedmiotowe, że ww. generał nie pełni już żadnych funkcji publicznych (i raczej już nie będzie je pełnić). Czy IPN nie działa bezmyślnie? Czy prowadząc postępowanie (zamiast je zawiesić) i zlecając m.in. opinie biegłych lekarzy, Sąd nie marnuje przypadkiem czas i pieniądze publiczne, bardziej przydatne gdzie indziej?