15 lipca 2016

Islamski zamach we Francji z okazji Święta Narodowego

Islamscy terroryści na swój sposób uczcili francuskie święto 14 lipca. Kierowca ciężarówki (francusko-tunezyjskiego pochodzenia czyli arab) z premedytacją na odcinku 2 kilometrów na słynnej ulicy Promenadzie Anglików wjeżdżał w ludzi obchodzących rocznicę wydarzenia, a także oddał strzały z broni palnej. Zginęło 80 osób w tym wiele dzieci, 18 jest w stanie krytycznym, około 100 zostało rannych. Zamachowiec został zastrzelony przez policję. Oto do czego prowadzi długoletnia polityka przyjmowania islamskich imigrantów.

Jednakże myliłby się ten, kto sądził iż w Polsce jesteśmy bezpieczni. Wprawdzie muzułmanów w Polsce jest wciąż promil obywateli, jednakże powoli liczba się ich zwiększa. A to środowiska muzułmańskie stanowią podłoże dla terroryzmu. Nasi politycy nic nie czynią, by uchronić kraj przed potencjalnym zagrożeniem. Wręcz odwrotnie, rząd Ewy Kopacz (PO-PSL) podjął decyzję by zgodzić się na przyjęcie 7 tys. imigrantów z tzw. południa (czyli krajów afrykańskich i arabskich). Nowoczesna opowiada się za unijnymi rozwiązaniami, czyli jeszcze więcej imigrantów. Posłowie Sejmowej Komisji Petycji (zarówno PIS jak opozycji) wsparci przez przedstawicieli rządu odrzucili petycję - projekt ustawy Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE zmierzające do zakazu wjazdu osób wyznających świętą wojnę (czyli islamskich imigrantów). 
Polityczna poprawność, konieczność dostosowania się do absurdalnych przepisów europejskich, wygrała ze zdrowym rozsądkiem. We Francji mamy tego skutek.

"Unsere Mütter, unsere Väter" przed sąd w Krakowie! Reduta przygotowała proces

W poniedziałek 18 lipca w Sądzie Rejonowym przy ul. Przy Rondzie 7 w Krakowie (o godz. 8.30 sala K 716) rozpocznie się proces przeciwko twórcom niemieckiego serialu "Nasze matki, nasi ojcowie" za naruszenie dóbr osobistych żołnierzy Armii Krajowej. 

Proces wytoczył ponad 90-letni żołnierz Armii Krajowej (AK) oraz Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej, którzy wystąpili przeciwko producentom serialu „Nasze matki, nasi ojcowie” tj. UFA Fiction oraz ZDF (II program niemieckiej telewizji) za naruszenie dóbr osobistych w postaci prawa do tożsamości narodowej, prawa do dumy narodowej i narodowej godności oraz wolności od mowy nienawiści. 

W serialu znalazły się między innymi sceny, które mają dowodzić, że Armia Krajowa rzekomo była współwinna zbrodni na osobach narodowości żydowskiej. Z kolei Niemcy są przedstawieni w filmie jako de facto ofiary drugiej wojny światowej. 

Żołnierze AK żądają przeprosin w TVP oraz we wszystkich telewizjach, gdzie pojawił się film, a także złożenia 25.000 zł tytułem naruszenia dóbr osobistych. 

- To jest sprawa trudna, bezprecedensowa, bo dotyczy dzieła artystycznego, a nie filmu dokumentalnego czy programu publicystycznego, więc jest możliwa wielość interpretacji. Produkcja ma jednak wymowę antypolską, wręcz rasistowską - wyjaśnia Maciej Świrski, prezes Reduty Dobrego Imienia, która przygotowała pozew oraz finansuje koszty sądowe i adwokackie. 

Fabuła filmu oparta jest na przedstawieniu losów pięciorga dwudziestokilkuletnich mieszkańców Berlina w czasie II wojny światowej, a dokładnie w przeddzień ataku na Związek Sowiecki w czerwcu 1941 roku. Jednym z bohaterów grupy przyjaciół jest Niemiec żydowskiego pochodzenia Viktor. Jako Żyd zostaje wysłany transportem na teren Polski, do niemieckiego obozu zagłady Auschwitz. Ucieka jednak z transportu i przyłącza się do jednego z oddziałów Armii Krajowej. Bierze udział w licznych akcjach zbrojnych, jego towarzysze broni cenią go za jego odwagę. Kiedy jednak wychodzi na jaw, fakt, że jest Żydem, musi opuścić oddział ponieważ dominuje w nim – poczynając od dowództwa po szeregowych żołnierzy – jednoznacznie antysemickie nastawienie. 

Wskazać należy, że cały film w bardzo specyficzny, negatywny sposób pokazuje Armię Krajową i jej żołnierzy i to we wszystkich scenach, w których pojawia się „oddział AK” (od spotkania Victora z odziałem przez wszystkie akcje, w tym tę będącą punktem kulminacyjnym akcją na pociąg pełen osób w pasiakach, targi o żywność z chłopami, aż do wydalenia Victora z oddziału). Oddział pokazany jako część Armii Krajowej sprawia wrażenie bandy rabunkowej utworzonej z kryminalistów, poubieranych w półcywilne, półwojskowe niby-mundury. Wszyscy członkowie tego oddziału zieją nienawiścią do Żydów. Biorąc pod uwagę ich zachowanie, są oni po prostu grupą bandytów, zamaskowanych częściowo mundurami i noszonymi przez wszystkich "partyzantów" w filmie biało-czerwonych opasek z dużymi literami AK – jest to jakby podpis dla widza, co to za rodzaj bandytów (noszenie w taki sposób opasek w rzeczywistości historycznej nie miało miejsca, za wyjątkiem okresu Powstania Warszawskiego). "Partyzanci" w filmie nie przepuszczają żadnej okazji, żeby powiedzieć o Żydach coś złego, całkiem jakby ich życie (pod okupacją niemiecką) obracało się wyłącznie wokół tego zagadnienia. Wszystkie postaci przedstawiające Polaków są odrażającymi osobnikami, w żaden sposób nie mogącymi wzbudzić sympatii widza. 

Producentów serialu pozywa ponad 90 letni kapitan Wojska Polskiego, który mając 16 lat, w 1940 r. został z całą rodziną aresztowany przez gestapo (z powodu wpadki konspiracyjnej drukarni pisma „Walka”) i wywieziony w 1941 r. do obozu Auschwitz – Birkenau (numer obozowy 8258). W obozie zginęli mężowie sióstr matki, których gestapo aresztowało razem z nim. Z więzienia został zwolniony w rezultacie starań rodziny E. Wedla. Po powrocie z obozu do Warszawy podjął działalność konspiracyjną w ZWZ, a następnie walkę w batalionie Chrobry. 
W 1942 r. – na własną prośbę – przeszedł do 1. Szkolnej Kompanii Szturmowej CKM , IV Rejonu V Obwodu AK Warszawa – Śródmieście. 
Siostra matki działała w organizacji Żegota, a on sam również uczestniczył w wielu akcjach ratowania i ukrywania osób o narodowości żydowskiej. O ciotce pisał m.in. W. Bartoszewski „Ten jest z ojczyzny mojej”. 
Po ukończeniu 11 listopada 1943 r. Szkoły Podoficerów Piechoty został awansowany do stopnia st. strzelca. Walczył podczas Powstania Warszawskiego na Mokotowie. Po kapitulacji powstania – jako jeniec wojenny – trafił do stalagu XB Sandbostel (zarejestrowany pod numerem 221371). Po wyzwoleniu obozu został żołnierzem WP we Włoszech, a później w II Korpusie Polskim wchodzącym w skład Armii Brytyjskiej. W grudniu 1945 r. przedostał się do Polski – zamieszkał w Krakowie. W 1951 r. został aresztowany przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego i oskarżony o szpiegostwo i został skazany na 12 lat więzienia. Podczas tzw. „gomułkowskiej odwilży” zmieniono mu kwalifikację ze szpiegostwa na udział „w organizacji”, zaś po amnestii w 1956 r. uwolniono. 


Proces rozpoczynający się 18.07.2016 jest zwieńczeniem wieloletnich wysiłków całego środowiska obrońców dobrego Imienia Polski.

źródło: Reduta Dobrego Imienia

14 lipca 2016

Muzułmanin zniszczył krucyfiks w Wenecji

Jak informuje portal fronda za leggo.it - Muzułmanin zniszczył krucyfiks w Wenecji. Wchodząc do kościoła, krzyknął, że „to jest złe” i rzucił się na 700-letnią rzeźbę Ukrzyżowanego. W wyniku czego odłamał Chrystusowi rękę. Miało to miejsce rankiem we wtorek 12 lipca 2016, w jednym z zabytkowych kościołów w sercu Wenecji, nazywanym „San Geremia”. Jest to jeden z otwartych za dnia kościołów. Jego architektura i sztuka stanowią turystyczną atrakcję, a ponadto jest to miejsce kultu popularnej w kościołach katolickim a także prawosławnym męczennicy z czasów cesarza Dioklecjana św. Łucji, której relikwie są w tym kościele czczone. Krucyfiks stał na skrzyżowaniu nawy głównej i transeptu kościoła. Można powiedzieć, że jest to symbol starcia cywilizacji. Muzułmanie nie czynią żadnych wyobrażeń, a zwłaszcza rzeźb, ludzi, zwierząt, nie czynią też wyobrażeń Boga. Z reguły niszczą wszelkie takie przedmioty na terenach które uważają za przez siebie zdobyte.