2 stycznia 2015

BRAK ZGODY RZĄDU NA PODNIESIENIE KWOTY WOLNEJ OD PODATKU

Od wielu lat kwota wolna od podatku (3091 złotych) nie uległa zmianie. De facto, uwzględniając inflację, oznacza iż następuje realny wzrost dolegliwości podatkowej zwłaszcza dla osób biednych i niezamożnych.

25 listopada 2014 r. Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE wystąpiło z postulatem podniesienia kwoty wolnej do 12 krotności najniższej emerytury. Kwota  ta byłaby wciąż kilkakrotnie niższa niż w krajach zachodnich.


Oczywiście podwyższenie kwoty wolnej do tej wysokości następowałby stopniowo. Resort finansów jednak odmówił jakichkolwiek rozmów w sprawie podwyższenia kwoty wolnej. Jak stwierdza podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów Jarosław Neneman w piśmie z dn. 22.12.2014 r. proponowane rozwiązanie oznaczałoby podwyższenie kwoty zmniejszającej podatek do wysokości 1824,01 zł. Wprowadzenie takiego rozwiązania spowodowałoby zmniejszenie dochodów sektora finansów publicznych z tytułu PDOF o kwotę 23.6 mld zł … stanowiłoby spadek tych dochodów o 32% w stosunku do dochodów uzyskanych w 2013 roku. Przy okazji dowiedzieliśmy się, iż przyjęty przez Radę Ministrów w dniu 22 kwietnia 2014 r. Wieloletni Plan Finansowy Państwa na lata 2014-2017 przewiduje utrzymanie na obecnym poziomie: kwoty zmniejszającej podatek (556,02 zł), progu podatkowego (855218 zł) oraz pracowniczych kosztów uzyskania przychodu. Innymi słowy nie będzie żadnego zmniejszenia dolegliwości podatkowej dla najsłabszych i najuboższych. Jak wynika ze statystyk w Polsce ludzie żyjący poniżej minimum egzystencji, poniżej relatywnej granicy ubóstwa czy minimum socjalnego muszą płacić podatek dochodowy (poniżej dane za 2011 rok)


Przy okazji nie da się nie zauważyć, iż całe rozumowanie MF opiera się na błędnych obliczeniach. Abstrahując już od całkowicie nieprawdziwych wskaźników efektywnych stawek obciążeń podatkowych 8,24% (jest to stawka po potrąceniu ubezpieczenia zdrowotnego, która przecież nie jest żadną ulgą jak wmawiają przepisy, ale zwykłym podatkiem), należy zauważyć iż w wyliczeniach nie uwzględnia się faktu, iż ubytek dochodowy PDOF będzie przynajmniej w części skompensowany innymi wpływami. Wzrost kwoty wolnej oznacza bowiem, iż obywatele mając więcej pieniędzy w portfelu albo przeznaczą je na konsumpcję. W pierwszym przypadku oznacza to zatem dodatkowe wpływy z podatku VAT. Innymi słowy wpływy z VATu mogą sięgnąć nawet 4-5 mld złotych dodatkowo. Wzrost konsumpcji oznacza także dodatkowe dochody dla przedsiębiorców, co przełoży się z powrotem w formie wpływów z podatku dochodowego od osób fizycznych i prawnych. Ponadto można się spodziewać większego zatrudnienia czyli dodatkowe wpływy podatkowe i do ZUSu. W ekonomii znane są przecież efekty mnożnikowe (ale najwyraźniej nie są znane w Ministerstwie Finansów, tak jak nie jest chyba im znana Krzywa Laffera). W efekcie wzrost kwoty wolnej i spadek dochodów z tytułu podatku dochodowego od osób fizycznych będzie statycznie i dynamicznie kompensowany innymi wpływami.
Dodatkowo warto zauważyć, iż wzrost kwoty wolnej od podatku może przełożyć na zmniejszenie niektórych wydatków. Po pierwsze mniej będzie PITów do rozliczenia (zwłaszcza tych o niskich dochodach i wymiarach podatkowych). Ponadto w wyniku podniesienia kwoty wolnej, spadną wydatki socjalne, albowiem przyznawanie świadczeń np. z pomocy społecznej uzależnione jest od wysokości dochodu, automatycznie wyższego w związku ze zmnieszeniem lub zanikiem podatku.
Zatem dlaczego Rząd i Ministerstwo Finansów upiera się, by nie waloryzować kwoty wolnej? Wcale nie z powodów ekonomicznych, bo jak wykazałem powyżej skutki zmniejszenia obciążeń podatkowych nie byłyby wcale tak dolegliwe, jak próbują to wykazać urzędnicy. W rzeczywistości decydują o tym względy czyste biurokratyczne.

dr Daniel Alain Korona









1 stycznia 2015

SPRAWA ADAMA SŁOMKI DO WYŻSZEJ INSTANCJI

30 grudnia 2014r. (wtorek), Sąd Rejonowy Warszawa Mokotów przekazał sprawę o ściganie zbrodniarzy komunistycznych i Służby Więziennej PRL winnych odmowy leczenia śmiertelnej choroby (gruźlicy płuc) u więźnia politycznego Adama Słomki osądzonego w 1985 r. w procesie kierownictwa Konfederacji Polski Niepodległej (sygn. XIV Kp 3375/14) do rozpatrzenia Sądowi Okręgowemu w Warszawie. Sąd Okręgowy zlecił śledztwo w tej sprawie prokuraturze wbrew stanowisku IPN. 
Dziś Sąd Rejonowy Warszawa Mokotów uznał, że przestępstwo polegające na zbrodni komunistycznej, której efektem mogło być zabójstwo powinno być rozpatrywane przez sąd wyższej instancji.


Biuro Prasowe Ruchu Byłych i Przyszłych Więźniów Politycznych „NIEZŁOMNI” 

(Nie)bezpieczeństwo zdrowotne wedle Arłukowicza

Minister Bartosz Arłukowicz w wypowiedziach medialnych kłamie i wprowadza w błąd opinię publiczną w zakresie postulatów Porozumienia Zielonogórskiego. Efektem działań ministra jest brak negocjacji, nieczynne POZy i pacjenci, którzy będą musieli godzinami szukać i czekać na przyjęcie.
Niektóre postulaty Porozumienia nie znajdują naszej akceptacji np. w sprawie "drobnego" współpłacenia przez pacjentów. Płacimy już wysokie składki na NFZ i nie ma powodów by płacić jeszcze dodatkowo. Ale by być uczciwym warto wspomnieć, iż dodatkowe odpłatności to była jedna z propozycji Platformy Obywatelskiej.
Innym postulatom trudno odmówić racjonalności i sensowności, to propozycje Ministerstwa, dodatkowe obciążanie lekarzy rodzinnych niepotrzebnymi zadaniami (skierowań do okulisty lub dermatologów) lub nakładanie obowiązków do których nie są właściwie przygotowani (np. w zakresie pakietu onkologicznego) powodują problemy i dalszą zapaść w służbie zdrowia. Poniżej informacje udzielone przez Porozumienie Zielonogórskie które uwidaczniają kłamstwa Ministra Zdrowia:


Wczoraj (30-12-2014), Minister Zdrowia Bartosz Arłukowicz zwołał kolejną konferencję prasową, podczas której … cytował pojedyncze zdania wybrane z dokumentów związanych z prowadzonymi negocjacjami.

Dokument 1. - List Wiceprezes FPZ Teresy Dobrzańskiej-Pielichowskiej z 20 listopada 2014 roku.
Minister Arłukowicz usiłując dyskredytować świadczeniodawców należących do Porozumienia Zielonogórskiego zarzucił, iż w ww. piśmie zażądali oni zmianę tzw. wskaźnika onkologicznego z 1:15 na 1:50. Nie wspomniał jednak powodów takiej propozycji. Tymczasem cały tekst brzmiał następująco: Odnosząc się do przesłanego projektu Federacja zgłasza, że: 1. Zaproponowane rozwiązania budzą wątpliwości, czy możliwe jest policzenie wskaźnika przed upływem 14 miesięcy obowiązywania pakietu. 2. W związku z brakiem pilotażu, brakiem realnego ocenienia możliwości diagnostycznych w AOS i szpitalach ustalenie wskaźnika na docelowym poziomie już od początku obowiązywania „szybkiej ścieżki onkologicznej” jest błędem, dlatego też Federacja proponuje wprowadzenia kroczącego minimalnego wskaźnika rozpoznawania nowotworów: - w 2015 roku 1:50; - w 2016 roku 1:45; w 2017 roku 1:40 itd. aż do uzyskania zamierzonego wskaźnika 1:15 lub innego zmodyfikowanego przez nowelizację rozporządzenia po analizie danych z pierwszych lat obowiązywania rozporządzenia.
Minister nie wspomniał także dziennikarzom o restrykcjach czekających lekarzy, którzy z obawy przed potencjalnymi odszkodowaniami mogliby skierować na badania onkologiczne pacjentów, u których nie wykrytoby raka.

Dokument 2. - List z dnia 9 grudnia 2014 roku Wiceprezesa Lubelskiego Związku Lekarzy Rodzinnych Marka Sobolewskiego do Zastępca dyrektora Departamentu Organizacji Ochrony Zdrowia MZ Beaty Rorant.
Minister Arłukowicz powołując się na ten list zarzucił, że należący do Porozumienia Zielonogórskiego świadczeniodawcy zażądali całkowitego zniesienia wskaźnika onkologicznego, prawa do zamykania przychodni w dowolnych dniach oraz odpłatności przez pacjentów za „przekroczenie progu przychodni”…
Faktem jest, iż punkt 15 pisma zawierał propozycję zniesienia wskaźnika wykrywalności nowotworów przez lekarza POZ, jednak była to tylko propozycja wynikająca z obawy przed wspomnianymi restrykcjami wobec lekarzy, którzy kierowaliby zbyt wielu pacjentów na badania onkologiczne.
Odnośnie „zamykania przychodni w dowolnych dniach” propozycja w punkcie 3 wspomnianego listu brzmi: Wprowadzenie możliwości skrócenia godzin pracy, lub całkowitego zamknięcia podmiotu leczniczego przez określoną liczbę dni w roku po wcześniejszym zgłoszeniu do NFZ (choroba, szkolenie, specyficzne dni w roku np. Wigilia, Wielki Piątek). Tu minister nie wspomniał, iż wielu świadczeniodawców prowadzi swoje praktyki samodzielnie a często znalezienie zastępstwa w ich rejonie jest prawie niemożliwe. Nie wspomniał także, iż wskutek jego polityki wobec podstawowej opieki zdrowotnej maleje liczba specjalistów medycyny rodzinnej.

Dokument 3. - Protokół ze spotkania przedstawicieli Federacji Porozumienie Zielonogórskie i Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce z wiceministrem Zdrowia i Prezesem NFZ w dniu 17 grudnia 2014 roku.
To dokument zawierający uzgodnienia i rozbieżności Minister cytuje z niego wyłącznie zaproponowane przez niego stawki, które wykorzystał do porównania z wyższymi stawkami przedstawionymi mu przez negocjatorów Federacji Porozumienie Zielonogórskie podczas rozmów w dniu 29 grudnia. Stawkami wynikającymi z racjonalnych obliczeń, którymi próbował tego samego dnia manipulować podczas konferencji prasowej.

W świetle powyższego, jak ponury żart brzmi zapewnienie ministra, iż pacjent może czuć się bezpiecznie". To właśnie z takim ministrem, pacjent powinien mieć obawy co do bezpieczeństwa zdrowotnego.