21 sierpnia 2014

BĘDĄ MOGLI CIĘ OSZUKIWAĆ NA ROZLICZENIACH GAZOWYCH?

W ostatnich dniach mieszkańcy Warszawy (i z poza stolicy) zaczęli otrzymywać przesyłki Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa zawierające informacje o zmianie warunków umów dostarczania paliwa gazowego. Okazuje się, że zmieniono system rozliczenia za dostarczone odbiorcom paliwa gazowego. Zamiast dotychczas jednostek objętości m3, teraz będzie to liczone w jednostkach energii KWh. Problem w tym, że użytkownicy nie posiadają mierników zużycia energetycznego gazu, tylko zwykłe gazomierze z możliwością odczytu w m3. Zatem otwiera się pole do nadużyć, a obywatele nie będą mieli możliwości zorientowania się. Co jeszcze ciekawej zmiana rozliczenia wprowadzono już od 1 sierpnia 2014 r. podczas gdy informację o tym przesłano konsumentom dopiero teraz, czyli po prawie 3 tygodniach.

Okazuje się, iż zgodnie z §46 ust.1 rozporządzenia Ministra Gospodarki z dnia 28 czerwca 2013 r. w sprawie szczegółowych zasad kształtowania i kalkulacji taryf oraz rozliczeń w obrocie paliwami gazowymi (Dz. U. z 2013 poz. 820) od 1 sierpnia stosuje się nowy sposób rozliczenia dostarczonego paliwa gazowego. Zgodnie z §31.1 rozporządzenia i punktu 5.3 z taryfy 6/2014 cześć B rozliczenie dostarczonego paliwa gazowego następuje na podstawie zużycia w KWh. Skoro nie ma urządzeń mierników energetycznych, a są zwykłe paliwa gazowe, przewidziano rozliczenia w KWh zastosowano procedurę wyliczeń, który przeciętny konsument nie jest w stanie zweryfikować. Rozliczeń za pobrane paliwa gazowe lub wykonane usługi związane z ich dostarczaniem dokonuje się na podstawie iloczynu wielkości zużycia tych paliw, ustalonej w jednostkach objętości, oraz współczynnika konwersji. Współczynnik konwersji stanowi iloraz ciepła spalania 1 m3 paliw gazowych w warunkach odniesienia ustalonego zgodnie z zasadami określonymi w rozporządzeniu i liczby 3,6. Do obliczania ciepła spalania 1 m3 paliw gazowych przyjmuje się następujące warunki odniesienia dla:
1) objętości – temperatura T2(t2) = 273,15 [K] (0 [oC]), ciśnienie p2 = 101,325 [kPa];
2) spalania – temperatura T1(t1) = 298,15 [K] (25 [oC]), ciśnienie p1 = 101,325 [kPa].
Operator systemu przesyłowego oraz operatorzy systemu dystrybucyjnego publikują na swoich stronach internetowych, dla każdego miesiąca, najpóźniej do godziny 11.00 trzeciego dnia następnego miesiąca, średnią ważoną wartość ciepła spalania paliw gazowych w systemie przesyłowym lub systemie dystrybucyjnym. Oznacza to, że co miesiąc mogą zmieniać się współczynniki konwersji.

Innymi słowy nastąpi rozliczenie na podstawie m3 przeliczonych w KWh na podstawie współczynnika konwersji. Tylko że konsumenci będą całkowicie bezradni wobec takiego wyliczenia, nie będą w stanie zweryfikować rzetelności danych i obliczeń współczynnika konwersji, a to umozliwia ich oszukiwanie przez firmy gazowe, czego beneficjentem może być Państwo poprzez podatki pośrednie.

Skandalem jest postawa organów państwowych w tej sprawie. W szczególności wątpliwości budzi brak zdecydowanego sprzeciwu ze strony Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (który przecież powinien dbać o ochronę konsumentów), Urzędu Regulacji Energetyki  który nie dość, że nie protestował przeciw rozporządzeniu (a przynajmniej nie było o tym słychać głośno), to zatwierdził taryfę gazową PGNIG 18 czerwca br. Przypomnijmy, że ministrem gospodarki jest Janusz Piechociński (PSL). Prezesów Urzędu Regulacji i Energetyki oraz prezesa UOKIK mianuje prezes rady ministrów czyli Donald Tusk (PO). PGNIG jest spółką, w której głównym akcjonariuszem jest skarb państwa, który faktycznie poprzez Ministra Skarbu Państwa (także z PO) decyduje o obsadzie Rady Nadzorczej i Zarządu. I to oni odpowiedzialni są za ten skandal.

Konsumenci nie będą w stanie ocenić przesyłanych im rozliczeń, współczynników konwersji, a tym samym jest to prosta droga do możliwości ewentualnego ich oszukania. Nie zapewniono także konsumentom możliwości wyboru sposobu rozliczenia (w m3 czy w KWh), skoro w przypadku odmowy przyjęcia nowej taryfy w ciągu 14 dni (a zatem i zasad rozliczania) następuje zaprzestanie świadczenia usługi (czyli pozbawiają gazu).

Zmiana sposobu rozliczenia jest tym dziwniejsza, iż przecież w transakcjach międzynarodowych płatność za gaz następuje w USD/m3, zatem czemu polskim odbiorcom rząd zafundował rozliczenie w KWh? 

Protest przeciw nowemu systemowi rozliczeń gazu zapowiada Stowarzyszenie Interesu Społecznego "Wieczyste".

20 sierpnia 2014

WOŚP nie chce ujawnić sądowi ksiąg rachunkowych

W czerwcu Sąd w Złotoryi zażądał od fundacji WOŚP i Złotego Melona przedłożenia odpowiednich wydruków z ksiąg rachunkowych. Do dzisiaj Fundacja i spółka córka nie wykonały zarządzenia Sądu.  Mecenas Jacek Zagajewski, reprezentujący Jerzego Owsiaka i WOŚP, bezskutecznie usiłował skłonić sąd do zmiany tej decyzji. W jego ocenie doszło do kuriozalnej zamiany ról procesowych: w sprawie, która miała się toczyć przeciwko blogerowi, szuka się dowodów na poparcie tez Piotra W. (blogera). Pan mecenas najwyraźniej nie oglądał filmów amerykańskich, nie zauważył, iż dobry prawnik broni swego klienta m.in. poprzez podważanie wiarygodności oskarżającego, i ten ostatni może faktycznie choć nie de iure być osądzany - komentuje dr Daniel Alain Korony, prezes Stowarzyszenia Interesu Społecznego "Wieczyste". Faktem jest, iż strona oskarżycielska nie przedstawiła żądanych przez Sąd dokumentów.

Jak opisuje przebieg rozprawy matkakurka w portalu kontrowersje.netDziś pan mecenas tłumaczył się przed sądem, dlaczego WOŚP i Złoty Melon złamali prawo i nie dopełnili obowiązku procesowego, poprzez niezrealizowanie zarządzenia sądu dotyczącego przesłania wydruków z ksiąg rachunkowych. W odpowiedzi sąd wysłuchał i obejrzał tańczącego mecenasa, który 156 raz powtórzył serię kłamstw dotyczących stanu mojej wiedzy i po raz 243 oświadczył, że WOŚP i Złoty Melon nie mają nic do ukrycia i właśnie dlatego ksiąg rachunkowych nie pokażą, bo inni „blogierzy” będą analizować wydatki. Dziękować Bogu sędzia Misiak odpowiedział krótko: „Tak czy nie, panie mecenasie. Proszę o odpowiedź i ma pan na to 14 dni”. Sąd wydał następne zarządzenie dotyczące ksiąg rachunkowych, mają się pojawić w Złotoryi w ciągu 14 dni albo w tym samym terminie Zagajewski ma odpowiedzieć na piśmie dlaczego się nie pojawią. Jeśli dokumenty nie dotrą to sąd rozważy inne kroki, między innymi zwrócenie się do banków i urzędu skarbowego. Oddzielny kabaret urządza sobie księgowa Pilarska, która w piśmie przewodnim do sądu napisała, że wykonała coś, czego producent programu finansowo księgowego nie przewiduje. Pilarska twierdzi, że wydrukowała rozrachunki w programie Finanse i Księgowość PRO z użyciem opcji: "brakujące i istniejące rachunki". Demo tego programu jest do ściągnięcia, reszty nie chce mi się tłumaczyć. Ale to dopiero początek. Dalej mamy księgowanie na tych samych nr ewidencyjnych różnych kwot, prawdziwy przełom w rachunkowości, zwłaszcza, że spora część dotyczy przelewów bankowych. Takie cuda i wesoła jazda ”bez trzymanki”, tylko u pana Jurka.


Przypomnę dla porządku, że proces zaczynał się od następującego stanowiska: „Jurek Owsiak nie bierze ani grosza z WOŚP, on wszystko robi za darmo i ma do tego chu...e OFE”. Po blisko roku i tylko na podstawie przesłanych „dokumentów” wiemy, że „Jurek” do spółki z żoną z WOŚP i Złotego Melona przelali do własnej kieszeni około 3 milionów złotych, z tego większość zarobiła „Dzidzia”. Około 1,3 miliona poszło do Mrówki Całej, najmniej drugie tyle na wypłaty Lidii Niedźwiedzkiej-Owsiak, którą w WOŚP zatrudnił Jerzy Owsiak i do tego ponad 230 tysięcy wypłat dla Owsiaka ze Złotego Melona. Oczywiście dla wyznawców „Jurka” stwierdzenie „nic nie zarabia” jest tożsame z „co to jest 3 bańki dla filantropów, za tyle dobrego co mistrzu zrobił”. Kłamstwo i manipulacja to ulubione narzędzia tej ekipy, zaczyna się od zera i wcale nie kończy na blisko 3 milionach, bo reszty się zwyczajnie nie pokazuje i tyle. Zaczyna się od mieszkania w bloku na Ursynowie, potem oglądamy skromny apartament za kolejną bańkę. Biedny Jurek jeździ furą za ćwierć miliona, ma do dyspozycji 4 nieruchomości, wszystko dzięki pieniądzom podatnika oraz donatora, ale wara od „źródeł dochodu” pana prezesa. .. Wskazałem na kwoty, które nigdy nie zostały wydane na ratowanie dzieci i to jest te 46 Złotych Melonów wyjętych z WOŚP na huczne imprezy Woodstock i Finały WOŚP, zabawki obite skórą i okute w alufelgi oraz nieruchomości do pełnej dyspozycji Owsiaka. Czego broni Owsiak i Zagajewski? Jednostkowych cen za dobrą zabawę „Jurka” z ekipą. Po ujawnieniu ksiąg rachunkowych każdy donator i podatnik mógłby wiedzieć, na co WOŚP i Złoty Melon KONKRETNIE wydają pieniądze. Tajemnica poczucia bezkarności i łamania prawa przez Złotego Melona i WOŚP tkwi w obronie słodkiego życia. Przypomnę, że bardziej bezczelnych od Owsiaka załatwiła jedna faktura na 1200 złotych. Kto ma rozum i odrobinę odwagi zobaczy gołym okiem z jakimi ludźmi mamy do czynienia i skąd ta determinacja. Owsiak nie może pokazać na co wydaje pieniądze i nie pokaże, ale to widać gołym okiem. Do Złotoryi wraz z Owsiakiem przyjechał konwój Mercedesów i BMW, z wozów wysiadła drużyna z kamerami i komórami, dzień wcześniej bawili w hotelu i na imprezach lokalnych. Kto za to zapłacił? Zagajewski? Owsiak? Dzidzia? Czy może Ty nieszczęśniku pod drugiej stronie monitora? A to tylko jedna skromna Złotoryja, jeden skromny hotel i kilkaset litrów paliwa. Największe pieniądze robi się na ustalaniu co jest prywatne, a co służbowe.

Jak widać, Jurek Owsiak wytaczając proces, wpadł we własne sidła, sądził że doprowadzi do skazania blogera, a nie przypuszczał że będzie musiał okazać dowody. WOŚP robi zbiórki publiczne przy olbrzymim wsparciu instytucji państwowych, z rzekomym przeznaczeniem na cele zdrowotne. Tym samym olbrzymie znaczenie ma wizerunek jego prezesa. Część środków fundacji idzie na inne cele (jak w każdym podmiocie), ale tego akurat Owsiak pokazać nie może, bo runąłby cały jego wizerunek publiczny "filantropa", który poświęca się pro publico bono. Owsiak faktycznie przegrał proces, nie w sensie prawnym (rozstrzygnie dopiero zapadnie), ale w sensie faktycznym - jego wizerunek już ucierpiał (i może jeszcze ucierpieć).

19 sierpnia 2014

Fundusz remontowy – tu zarabia się prawdziwe pieniądze

Gospodarka w spółdzielniach mieszkaniowych pozostawia bardzo wiele do życzenia. Poniżej artykuł Stanisława Bartnika za http://www.slonecznystok.pl/ dot. Funduszu Remontowego.
Spółdzielczy Przewodnik. 3. Fundusz remontowy – tu zarabia się prawdziwe pieniądze
Gospodarka funduszem remontowym (na fundusz składa się comiesięczna opłata naliczana od m2 oczynszowanej powierzchni z przeznaczeniem na remonty) stanowi strategiczną gałąź dochodów grup nomenklaturowych i zależnych firm. Wielkie spółdzielnie mają rocznie do zagospodarowania średnio kwoty rzędu od kilku do kilkunastu mln złotych. Jednak tych pieniędzy, pobieranych od lokatorów, nie można wprost przelać na prywatne konta, czy wypłacić z kasy. Żeby z nich skorzystać najpierw należy je wyprowadzić ze spółdzielni. W przypadku molocha termin ten oznacza przepuszczenie przez sieć „zaprzyjaźnionych” kontrolowanych przez rodzinę firm.

Przed nowelizacją ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych pranie sprowadzało się często do wystawiania całkowicie fikcyjnych faktur i ich systematycznego księgowania w koszty spółdzielni. Blokersi nie mieli żadnych uprawnień kontrolnych ani dostępu do jakichkolwiek dokumentów, więc lewe faktury w patologicznych spółdzielniach były standardowym narzędziem wyciągania kasy. Sytuacja skomplikowała się po nowelizacji przepisów i wprowadzeniu art. 8(1), w którym nałożono na prezesów obowiązek udostępniania lokatorom faktur i umów. Od tego momentu ryzyko znacznie wzrosło i z konieczności zmodyfikowano techniki wyciągania pieniędzy z funduszy remontowych.

Fundusz remontowy jest rodzajem koryta, w którym stale żeruje sfora firm grup kontrolujących spółdzielnie-molochy. Wszystkie zamówienia na dostawy i usługi są obstawiane przez rodzinę. Każda kwota zainkasowana od lokatorów jest skrupulatnie zagospodarowywana. Zawyżanie cen jest właściwie zasadą, dzięki której zarabiają prezesi i ich poplecznicy. Praktyka pokazuje, że większość firm zarządów niejednokrotnie funkcjonuje wyłącznie na potrzeby obsługi molochów. W przypadkach, gdy moloch-żywiciel przestaje zamawiać podmioty te błyskawicznie znikają z rynku jako niezdolne do samodzielnej egzystencji w środowisku wolnej konkurencji.



Autor: Stanisław Bartnik