6 czerwca 2024

Pieniądze publiczne do prywatnej kieszeni czyli jak zarządza prezydent Trzaskowski?

130 tysięcy złotych dla prywatnego podmiotu za zarządzenie Prezydenta Miasta Stołecznego! Czy naprawdę zarządzenia nie potrafią napisać sami urzędnicy? - pyta https://zyciestolicy.com.pl

Trzeba powiedzieć, iż prezydent Trzaskowski jest bardzo hojny, tylko nie ze swoich, ale z pieniędzy podatników. 

O co chodzi?

Otóż autorem zarządzenia Prezydenta M. St. Warszawy Rafała Trzaskowskiego w sprawie wprowadzenia „standardów równego traktowania” w stołecznych urzędach (nr 822/2024 z dn. 8.05.2024), czyli zakazującego wieszania krzyży w budynkach warszawskich urzędów, zabraniających pracownikom urzędów eksponowania symboli religijnych na swoich biurkach oraz nakazującego urzędnikom jak mają zwracać się do osób transpłciowych lub niebinarnych, używając preferowanych przez nich zaimków – jest podmiot zewnętrzny tj. fundacja „Instytut Miast Praw Człowieka”.

https://bip.warszawa.pl/NR/exeres/55281F81-693C-4E0A-B176-97856994CA36,frameless.htm

Wybór dokonano niby w drodze konkursu. Za wykonaną pracę Fundacja otrzymała dokładnie 129.910 złotych.

Konkurs na opracowanie dokumentu został ogłoszony 5 kwietnia ubiegłego roku. Fundacja, która go wygrała, zaledwie miesiąc wcześniej – 8 marca 2023 – zmieniła w Krajowym Rejestrze Sądowym prowadzonym przez Sąd Rejonowy Gdańsk–Północ w Gdańsku VII Wydział Gospodarczy KRS (Czemu z Gdańska?) swoją nazwę z „Otwarte Idee” na „Instytut Miast Praw Człowieka” oraz cele statutowe, dodając do nich „wsparcie procesów tworzenia i wdrażania polityk wewnętrznych instytucji i organizacji”. To dzięki tej zmianie fundacja mogła idealnie wpasować się w wymagania konkursowe.

Jak słusznie zauważa Ordo Iuris – niełatwo jest uwierzyć w przypadkowość tych zmian, a pytania o uczciwość konkursu nasuwają się same. Tym bardziej, gdy dowiemy się, kim są ludzie, którzy konkurs wygrali.

Przed ogłoszeniem wyników konkursu, do zarządu fundacji dołączono Katarzynę Wilkołaską, która od 2019 do 2021 r. pełniła w warszawskim ratuszu funkcję pełnomocniczki Rafała Trzaskowskiego ds. kobiet, a w latach 2021-2023 była asystentką skrajnie lewicowej europosłanki Sylwii Spurek. 

W radzie fundacji „Instytut Miast Praw Człowieka” od 2023 roku zasiadają zadeklarowane aktywistki LGBT Marta Abramowicz i Anna Strzałkowska, które znane są z nienawistnych ataków na Kościół katolicki. Abramowicz była kiedyś prezesem stowarzyszenia Kampania Przeciw Homofobii, zastępując na tym stanowisku Roberta Biedronia. W lutym 2024 roku kobieta udzieliła wywiadu pt. „To kobiety powstrzymały Kościół. Mężczyźni stworzyli piekło kobietom w imię Boga”.

Z kolei Strzałkowska zajmowała stanowisko prezesa w Stowarzyszeniu na rzecz osób LGBT „Tolerado”, a teraz zasiada w zarządzie fundacji „Tęczowe Rodziny”. Aktywistka w listopadzie 2020 roku w wywiadzie dla jednego z periodyków LGBT wezwała do zniszczenia Kościoła katolickiego, mówiąc „niech runie, taki Kościół niech runie”.

Widzimy zatem, że praca nad dokumentem, który miał w teorii zapewniać mieszkańcom Warszawy równe traktowanie i „neutralność” urzędów, nie miała z tą „neutralnością” od samego początku nic wspólnego. Przygotowanie dokumentu powierzono bowiem osobom znanym z nienawiści do chrześcijan i z jednoznacznego, osobistego zaangażowania w propagandę i wdrażanie agendy ruchu LGBT.

https://ordoiuris.pl/wolnosci-obywatelskie/niemal-130-tys-zl-dla-fundacji-ktora-napisala-zarzadzenie-o-zdejmowaniu

Ale abstrahując od kwestii prawidłowości procedur i ideologicznych przesłanek którymi się kierowano, czy normalne jest, że dokumenty urzędowe sporządzone są przez podmioty prywatne i że są one wynagradzane przez organa publiczne? 

Czy to przypadkowo nie jest wyprowadzenie pieniędzy publicznych do prywatnej kieszeni? A przypadkiem czy nie to zarzuca Koalicja Obywatelska swoim rządzącym poprzednikom z PIS? - przypomina zyciestolicy.com.pl

4 czerwca 2024

Eurowybory: Frekwencja może negatywnie zaskoczyć

Są pewne sygnały świadczące o tym, że frekwencja może negatywnie zaskoczyć i być niższa niż prognozowane 39-40% – zmęczenie cyklem wyborczym połączone z demobilizacją i tradycyjnie mniejszym zainteresowaniem wyborami europejskimi - informuje na platformie X Mateusz Plata. Politolodzy np. Marcin Palade także prognozują frekwencje poniżej 38%.

Prawdopodobnie na nic się zdadzą nachalne apele polityków, celebrytów, dziennikarzy o wysoką frekwencję (czy ze strony pro-rządowej czy opozycyjnej)

Społeczeństwo nie rozumie tych wyborów, ordynacja jest jeszcze bardziej idiotyczna i skomplikowana niż nawet te do Sejmu, kampania wyborcza w której następuje wzajemne oskarżenie się o ruską agenturalność, w której angażuje się prokuratura, ministerstwo sprawiedliwości i komisje śledcze w celu utrudnienia działalności opozycji - wszystko to sprawia, że bardzo wielu wyborców jest zniechęconych, zniesmaczonych lub mają do tego wszystkiego obrzydzenie.

I wcale nas to nie dziwi.



31 maja 2024

Spółki Skarbu Państwa zostały sparaliżowane?

Borys Budka – de facto dokonał sparaliżowania spółek Skarbu Państwa. Jeżeli spółki Skarbu Państwa miałyby działać, to musiałyby mieć sprawnie funkcjonujący zarząd i rady nadzorcze, które nie czekają na odwołanie, a podejmują decyzje. Minister aktywów państwowych sparaliżował spółki Skarbu Państwa swoim zaniechaniem i bardzo wolnym procesem zmiany kadr, a zapowiadał od razu po objęciu funkcji, że wyrzuci te wszystkie osoby


wyjaśnia ekonomista dr Artur Bartoszewicz ze Szkoły Głównej Handlowej na antenie Radia Maryja. Sparaliżowane w ten sposób spółki nie realizują swoich celów, a to oznacza, że oddają rynek.

– Można było normalnie podejść do sytuacji, czyli uznać, że menedżerowie są wybrani, rady nadzorcze pracują i minister aktywów powinien zakomunikować: „Dopóki nie znajdę zamiany, będę szanował i uznawał zarządy i rady nadzorcze”. Wówczas te rady nadzorcze i zarządy wypełniałyby prawidłowo swoje obowiązki i spółki Skarbu Państwa nie zostałyby sparaliżowane. Drugi scenariusz to ten, który mówi: „Mam przygotowane kadry i robię to natychmiast”. Nie ma problemu, żeby zwołać walne zgromadzenia, wymienić zarządy, wymienić rady i ruszyć do roboty. Trzeba to było zrobić już w październiku, w listopadzie zeszłego roku – mówił dr Artur Bartoszewicz.

Wskazał także na nieadekwatność kompetencji. nowych prezesów oraz członków zarządów i rad nadzorczych. Trzeba zadać pytanie o kompetencje ludzi, którzy przyszli. W wielu spółkach w ostatnich miesiącach dokonały się wymiany. Pytanie, czy te osoby rzeczywiście mają kompetencje, jakie były zapowiadane. To, że się ściąga kogoś, kto 10-15 lat temu na rynku był atrakcyjny i miał kompetencje, to nie znaczy, że jest on w stanie podołać, kiedy rynek się zmienił.

Ponadto atmosfera w spółkach na skutek działań obecnej władzy zachęca do bierności, a nie do podejmowania decyzji.

– Jeżeli władza rozpoczęła swoje sprawowanie (rządów) od ścigania i rozliczania prokuratorskiego zarządów spółek Skarbu Państwa (…), to tworzy się atmosferę, w której żaden obecny prezes zarządu czy członek zarządu i rady nadzorczej nie podejmie żadnej decyzji o charakterze ryzyka, gdyż będzie spodziewał się, że (…) przy zmianie władzy zostanie on postawiony przed komisjami śledczymi, zajmie się nim prokurator, nastąpi ściganie przez wszystkie służby bezpieczeństwa państwa. Wszyscy ci prezesi i te zarządy są sparaliżowane (…). Zastraszanie paraliżuje państwo i powoduje, że nikt normalny nie będzie chciał funkcjonować w takich regułach. Obawa, lęk, niepewność zostały wprowadzone do spółek Skarbu Państwa, czego skutki widzimy w opublikowanych wynikach poszczególnych spółek. Sytuacja niestety będzie się pogarszała – zauważa ekonomista.

Kiedy władzę objęła Zjednoczona Prawica w 2015 r., bardzo szybko wymieniono kadry spółek Skarbu Państwa i nie straszono poprzednich zarządów czy rad nadzorczych rozliczeniami.