7 lutego 2024

40-rocznica zamordowania Piotra Bartoszcze

Dziś mija 40 rocznica zamordowania przez SB znanego działacza rolniczego Piotra Bartoszcze.

Wieczorem 7 lutego 1984 roku w tajemniczych okolicznościach zginął Piotr Bartoszcze – działacz rolniczej „Solidarności”. Pochodził z rodziny o silnych tradycjach opozycyjnych, razem z ojcem Michałem i bratem Roman współtworzył struktury NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność Chłopska” na Kujawach.

Piotr Bartoszcze znalazł się w zainteresowaniu Służby Bezpieczeństwa PRL już pod koniec lat 70-tych XX w. W aktach sprawozdawczych bydgoskiej bezpieki odnotowano jego działalność, m.in. w manifestacji zorganizowanej 12 lutego 1981 r. przez NSZZ „Solidarność Chłopską” pod Pomnikiem Powstańców Wielkopolskich w Inowrocławiu oraz w przygotowaniu strajku okupacyjnego w gmachach Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego w Bydgoszczy i Inowrocławiu, jaki miał miejsce 16 marca. Wszystkie te działania i aktywności doprowadziły do jego zarejestrowania 21 września przez Wydział IV KWMO w Bydgoszczy do Sprawy Operacyjnego Sprawdzenia (SOS)/ Sprawy Operacyjnego Rozpracowania (SOR) krypt. „Uzdrowiciel”.

Po wprowadzeniu stanu wojennego ukrywał się wraz z ojcem i bratem, ale po kilku miesiącach zostali schwytani oraz osadzeni we wrześniu 1982 r. w Ośrodku Odosobnienia we Włocławku-Mielęcinie. 24 listopada Bartoszczowie zostali zwolnieni z internowania i wrócili do swej działalności opozycyjnej. Brali udział w drukowaniu i kolportażu podziemnego pisma „Żywią i Bronią”, a także podjęli działalność w tajnym Ogólnopolskim Komitecie Oporu Rolników.

Ich działalność nie umknęła uwadze SB, byli ciągle inwigilowani w ramach dotychczas prowadzonych działań. Dodatkowo ich działalność została uwzględniona w Sprawie Obiektowej krypt. „Renesans”/ „Mrowisko”.

7 lutego 1984 r. swoją Syreną Bosto rozwoził kolejne numery „Żywią i Bronią”. Nie dotarł do domu, następnego dnia rano jego uszkodzony samochód znalazł jeden z sąsiadów i powiadomił rodzinę. Dzień później ciało Piotra odnaleziono w studzience melioracyjnej.

Jego śmierć wzbudziła szereg wątpliwości. We krwi wykryto alkohol, ciało nosiło ślady pobicia. Wiele wskazuje na to, że Piotra Bartoszcze uduszono (mimo, że usta i nos denata nie były niczym zakryte oraz nie miał obrażeń na szyi). Prokuratura nie dopuściła do oględzin zwłok przedstawiciela rodziny, natomiast brał w nich udział m.in. kpt. Grzegorz Piotrowski – jeden z późniejszych morderców ks. Jerzego Popiełuszki. Śledztwem interesowały się najwyższe „czynniki państwowe”, łącznie z gen. Wojciechem Jaruzelskim, a także ówczesną Prokuraturą Generalną. Ta na wielu etapach postępowania instruowała podległe jednostki co do sposobu prowadzenia czynności.

Ostatecznie prokuratura orzekła, że do śmierci Piotra Bartoszcze doszło w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Po zderzeniu z nieznanym samochodem miał uciec z miejsc zdarzenia (jako kierujący pod wpływem alkoholu bał się odpowiedzialności prawnej) i wpadł do studzienki melioracyjnej (jedynej w całej okolicy). W wyniku zaklinowania w studzience, ściśnięcia i problemów z sercem miał, według opinii prokuratury, tam umrzeć. Jeszcze w 1984 r. śledztwo zostało umorzone.

Z tym orzeczeniem nie zgodziła się rodzina Piotra Bartoszcze. Podnoszono, że prokuratura zignorowała na miejscu zdarzenia ślady innych osób. Tak samo pominięto zeznania świadków, którzy potwierdzali, że tuż przed zdarzeniem mieli kontakt z denatem i nie byli świadkami spożywania przez niego alkoholu. Działająca w podziemiu "Solidarność" powołała w 1984 r. własną komisję składającą się z lekarzy i prawników, która miała wyjaśnić sprawę śmierci Bartoszcze. Z uwagi na brak dostępu do materiałów prokuratury, nie poczyniono dokładniejszych ustaleń.

Mimo podjęcia kolejnego śledztwa w 1990 r. nie udało się wyjaśnić sprawy śmierci Piotra Bartoszcze. Okazało się też, że próba odszukania dodatkowych informacji o inwigilacji rodziny Bartoszcze zakończyła się niepowodzeniem, gdyż 17 tomów akt Służby Bezpieczeństwa zostało zniszczonych. W konsekwencji śledztwo umorzono w 1995 r.

12 września 2016 r. śledztwo w sprawie śmierci Piotra Bartoszcze wznowił Instytut Pamięci Narodowej. W opinii, jaką dysponują prokuratorzy IPN, do śmierci przyczyniły się osoby trzecie, co wskazuje na zabójstwo Piotra Bartoszcze. Nie ma przesłanek wskazujących na kryminalne okoliczności zdarzenia. Wysoce prawdopodobne jest, iż doszło do niego ze względu na wcześniejszą działalność opozycyjną Piotra Bartoszcze. Wyniki śledztwa zostały przedstawione na konferencji prasowej 26 października 2017 r.

W 2006 r. prezydent Polski Lech Kaczyński odznaczył pośmiertnie Piotra Bartoszcze Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Instytut Pamięci Narodowej odznaczył go Krzyżem Wolności i Solidarności.


źródło: Instytut Pamięci Narodowej

Nie będzie odpolitycznienia spółek skarbu państwa?

Dowiadujemy się o kolejnych stanowiskach w radach nadzorczych, zarządach spółek państwowych na których powoływani są politycy lub znajomi polityków. A jak pamiętamy to ówczesna opozycja, dziś rządząca, obiecywała, że będzie inaczej. 

Te same media, które oburzały się na polityczne nominacje za czasów PIS, dziś mają kłopot, bo skoro następni robią to samo, trzeba to jakoś z tego wybrnąć, uzasadnić. 

Na łamach Gazety Wyborczej red. Dominika Wielowiejska proponuje by uznać, iż jest to naturalne i tak dziś o tym pisze:

Zerwijmy z zakłamaną retoryką, że ktoś będzie odpolityczniał spółki skarbu państwa. Nikt poważny z dorobkiem nie zgłosi się z ulicy na prezesa, ryzykując swoją obecną posadę. Wokół obsady rad nadzorczych i zarządów spółek skarbu państwa jest masa hipokryzji. PiS, będąc w opozycji przed 2015 r., krytykował Platformę Obywatelską i PSL za rozdawanie posad swoim ludziom. Potem role się odwróciły. Każda opozycja krzyczy, że posady w spółkach stały się partyjnym łupem, choć przed chwilą robiła to samo. Punkt 68. programu Koalicji Obywatelskiej pod nazwą "100 konkretów na 100 dni" głosi, że nowa władza w spółkach z udziałem skarbu państwa zwolni wszystkich członków rad nadzorczych i zarządów. "Przeprowadzimy nowy nabór w transparentnych konkursach, w których decydować będą kompetencje, a nie znajomości rodzinne i partyjne". Konkursy to jednak fikcja, bo nikt poważny z dorobkiem nie zgłosi się z ulicy, by ryzykować swoją obecną posadę. W tych procedurach szansę mają osoby, które zostały wcześniej zarekomendowane przez partie.

Nie oburza mnie to, że rządzący będą chcieli mieć przełożenie na funkcjonowanie kilkunastu, być może kilkudziesięciu kluczowych z punktu widzenia interesów państwa spółek. Byliby nierozsądni, gdyby postanowili postawić mur pomiędzy władzą polityczną a spółkami, które kontroluje Skarb Państwa. Państwo ma w tych spółkach decydujący głos przecież nie po to, aby nie mieć wpływu na podejmowane decyzje - z kolei zauważa Patryk Słowik z Wirtualnej Polski na łamach money.pl, który jednak dodaje:

Trzeba było nie udawać, nie obiecywać, nie twierdzić, że w każdej jednej spółce, każde jedno istotne stanowisko będzie spoza politycznego klucza. Trzeba było mówić szczerze: że będzie lepiej niż za poprzedników, ale to nie tak, że nowa władza pozbędzie się wszystkich fruktów. Tymczasem szybko się okazało, że politycy najzwyczajniej w świecie nie mówili prawdy.

6 lutego 2024

Spotkanie w MRiRW z organizacjami rolniczymi, jedyny pozytyw, że się obyło

6 lutego do ministerstwa rolnictwa zaproszono organizacje i związki rolnicze. 

Minister Siekierski stwierdził podczas spotkania: Zaprosiliśmy przedstawicieli wszystkich organizacji rolniczych. Jeśli którąś organizację pominęliśmy, to przepraszamy. Prosimy o poinformowanie nas o tym. Chcemy dziś mówić o sprawach najważniejszych dla naszego rolnictwa, m. in. o opłacalności i kosztach produkcji.

Jak się dowiedzieliśmy pominięto Związek Zawodowy Rolnictwa "Korona". Być może było to przeoczenie, ale czy rzeczywiście? 2 lutego Związek ten zwrócił się do Ministra o spotkanie, wskazując m.in. na problem dopłat do transportu (pomimo notyfikacji w kwietniu ubr., polski rząd zarówno poprzedni jak i obecny nie czyni żadnych starań by uzyskać decyzję Komisji w tej sprawie). Czyżby zatem chodziło o uniknięcie konkretnej kwestii, w którym polski rząd (PIS i obecny) nawala?

Obecne na spotkanie było całe kierownictwo resortu (z wszystkimi wiceministrami). Rolnicy wyrazili sprzeciw "zielonemu ładowi UE". "Stop importowi produktów rolnych z Ukrainy, stop ograniczaniu wszystkich hodowli w Polsce" - apelowali. "To muszą być postulaty, które pojadą do Brukseli" - podkreślili. Zwrócili uwagę, że bez hodowli "nie można mówić o rolnikach produkujących zboże".

Obecny na spotkaniu wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi Michał Kołodziejczak zapewnił rolników, że nie ma projektu rządowego ograniczającego hodowlę w Polsce, są projekty poszczególnych partii.

Formuła spotkania i tak duża liczba różnych organizacji, przypominała podobne spotkania z czasów poprzedniego rządu. Czyli padło wiele słusznych zdań, przedstawiano własne stanowiska, oczekiwania, ale w sumie zero konkretów, brak jakichkolwiek negocjacji i uzgodnień.

Tymczasem od 1 lutego wszedł w życie nowy podatek od rolników - Fundusz Ochrony Rolnictwa (uchwalony jest za czasów PIS). Nowy rząd nic z tym nie zrobił.

Jak mawiał klasyk jedynym pozytywem spotkania, było to iż się odbyło, i że będzie można się powołać na nie w Brukseli.