27 grudnia 2023

Czy powstanie wspólny front organizacji rolniczych?

Protest rolników z Oszukanej Wsi w Medyce został zawieszony na Święta po spotkaniu z ministrem rolnictwa. Rolnicy domagają się dopłat do kukurydzy  i obniżenia podatku rolnego. Odnośnie pierwszej kwestii należy zauważyć, że rada ministrów jeszcze kierowana przez Mateusza Morawieckiego przyjęła stosowne rozporządzenie, które zostało opublikowane w dzienniku ustaw.

https://dziennikustaw.gov.pl/D2023000266701.pdf

Zgodnie z § 3 tegoż rozporządzenia Pomoc publiczna określona w § 13zzl ust. 1 rozporządzenia zmienianego w § 1 może być udzielana od dnia ogłoszenia pozytywnej decyzji Komisji Europejskiej o zgodności ze wspólnym rynkiem pomocy publicznej określonej w tym przepisie.

A zatem decyzja w sprawie należy już do Komisji Europejskiej, a nie do polskiego rządu. W zakresie obniżenia podatku rolnego, konieczna jest zmiana ustawy o podatku rolnym.

22 grudnia w Szczecinie doszło do przyłączenia się rolników z NSZZ Solidarność Rolników Indywidualnych do protestu przewoźników. Domagają się m.in. pomocy suszowej i uruchomienia dopłat do zbóż zebranych w 2023 roku.

Wciąż nie wiadomo, jakie działania podejmie Związek Zawodowy Rolnictwa "Korona", który w ostatnich tygodniach nieco przycichł. Można podejrzewać, że Związek czeka na spotkanie z ministrami rolnictwa i rozwoju wsi, klimatu i środowiska oraz aktywów państwowych. Jak wynika z wywiadów pełnomocnika Związku Daniela Alain Korony, postulaty dotyczą hodowli trzody chlewnej, pomocy dla firm skupowych, wykładni przepisów dotacyjnych dla rolników oraz państwowej spółki Elewarr. 

Jeżeli postulaty nie zostaną spełnione, to można oczekiwać, że także przystąpi do protestów. Choć związki rolnicze prezentują różne, odmienne postulaty, można wówczas się spodziewać próby stworzenia wspólnego frontu organizacji rolniczych, frontu którego nie udało się stworzyć za czasów PIS.

26 grudnia 2023

Poświadczenie nieprawdy czy zwykła omyłka w dokumentach przy przejmowaniu mediów publicznych?

Sprawa przejmowania mediów publicznych budzi wiele emocje. Minister nie miał właściwości do powoływania i odwoływania rad nadzorczych i zarządu, na co wskazuje zresztą wyrok Trybunału Konstytucyjnego wydany w 2016 roku pod przewodnictwem Andrzeja Rzeplińskiego.

Ale nawet gdyby przyjąć tezę o luce prawnej lansowanej przez ekipę rządzącą, to dziennikarze wskazują także na inną wątpliwość, tj. ewentualnego poświadczenia nieprawdy w dokumentach. 

Jak informował 20 grudnia Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego na swojej stronie internetowej:
Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego jako organ wykonujący uprawnienia właścicielskie Skarbu Państwa, posiadającego 100% akcji w Spółkach, działając na podstawie przepisów Kodeksu spółek handlowych odwołał 19 grudnia 2023 roku dotychczasowych prezesów Zarządów Telewizji Polskiej S.A., Polskiego Radia S.A. i Polskiej Agencji Prasowej S.A. i Rady Nadzorcze. Minister powołał nowe Rady Nadzorcze ww. Spółek, które powołały nowe Zarządy Spółek. Konieczność tego rodzaju działań oraz uzasadnienie wyznaczyła uchwała Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 19 grudnia 2023 roku w sprawie przywrócenia ładu prawnego oraz bezstronności i rzetelności mediów publicznych oraz Polskiej Agencji Prasowej.

Jak wynika z dokumentów sejmowych uchwała została przyjęta o godz. 22:13:27. 



Jak wynika z głosowania, w tym czasie w Sejmie był obecny pan Bartłomiej Sienkiewicz. 


Z Sejmu pan minister powinien udać się na miejsce walnych zgromadzeń. Protokół zgromadzenia sporządzone zostało w siedzibie kancelarii, na co wskazywałby akt notarialny:


Z ponad 50 stron dokumentów wynika - na co wskazuje dziennikarz Marcin Dobski - że akty sporządzono na Puławskiej, ale Walne i Rady Nadzorcze odbyły się w MKiDN. 

Powstaje jak to jest w ogóle możliwe?

Sienkiewicz jedzie do resortu, prowadzi po kolei Walne (TVP, PAP, PR); po kolei trzy Rady. Powstaje 5 aktów notarialnych. Weryfikacja, odczyt, itp. Dojazd na Puławską 2.

Przypomnijmy z Sejmu, minister mógł wyjść ok. 22.15-20. Miał tylko 100 minut. Odczytanie akt notarialnych trwa długo. Przypuśćmy nawet, że były wcześniej przygotowane, odczytane, i tylko składano podpisy. Teoretycznie scenariusz taki byłby możliwy, gdyby nie jeden drobny fakt, na który wskazuje internauta Konrad Kołodziejski: biurowiec Plac Unii, gdzie przyjmuje pani notariusz, jest w nocy nieczynny. Chyba, że Sienkiewicz wdarł się do środka z osiłkami. 

Akt notarialny tymczasem wyraźnie stwierdza, iż nastąpiło to w siedzibie kancelarii (a nie w Ministerstwie, do którego przyjechałby notariusz).

Co prawdopodobnie zaszło? Otóż walne zgromadzenia mogły odbyć się 19 grudnia w Ministerstwie Kultury już po obradach Sejmu. Prawdopodobnie 20 grudnia rano został sporządzony akt notarialny poświadczający ten fakt, jednak notariusz wpisał, że dokonał tego 19 grudnia 2023 roku (co wydaje się mało prawdopodobne, uwzględniając że biurowiec był nieczynny, a tym samym kancelaria). Oczywiście notariusz mógłby "sprostować" "oczywistą omyłkę" wpisując nową datę.

Niezależnie, jak do tego doszło, z pośpiechu, niekompetencji (fałszować też trzeba umieć), zwykłej omyłki, cała sprawa śmierdzi na kilometr. Nie można wykluczyć tzw. oczywistej omyłki notarialnej, ale jeżeli tak było, to władza nie będzie miała problemu z ujawnieniem nagrań wejść i wyjść z resortu, a także innych dokumentów. I okaże się ... Ale też możliwe, że akt sporządzono i podpisano przed formalnym zatwierdzeniem uchwały sejmowej. A to byłoby poświadczeniem nieprawdy.

W każdym razie, obiecywano nową jakość, standardy.... Obiecywano, a wyszło jak zwykle.

25 grudnia 2023

Jest prezydenckie weto, 3 mld złotych z budżetu nie trafi do telewizji publicznej

Koalicja rządowa (kiedy jeszcze była w opozycji) postulowała by zamiast dać pieniądze na TVP, należy dać na onkologię. PO wprost obiecywała, iż po 15 października, te miliardy na telewizję publiczną pójdą na leczenie osób chorych na raka.

Po przejęciu władzy, rząd KO-TD-Lewica zaproponował jednak w ustawie okołobudżetowej możliwość przekazania 3 mld złotych na media publiczne, zapominając o swojej obietnicy. Równocześnie dokonano siłowego i niezgodnego z prawem przejęcia tychże mediów. Widocznie planowano przekazać te pieniądze, gdy te media będą pod całkowitą kontrolą rządu.

W tej sytuacji Andrzej Duda, w związku z rażącym naruszeniem prawa zawetował ustawę okołobudżetową, zapowiadając równocześnie złożenie tej ustawy, ale bez miliardów na media publiczne i wezwał do pilnego zwołania Sejmu w celu przegłosowania tej poprawionej ustawy z podwyżkami dla nauczycieli. 

Przedstawiciele koalicji rządzącej teraz wyrażają niezadowolenie z weta prezydenta. Przecież tym krokiem umożliwił im realizację obietnicy, o której jakoś zapomnieli.

Nie sposób nie dostrzec hipokryzji obu stron. Miliardy złotych płynęły za czasów PIS do TVP, i nie przeszkadzało to wówczas prezydentowi. Z drugiej strony obecni rządzący czyli ówczesna opozycja, którzy krytykowali za takie posunięcia, dziś nie widzieli niczego zdrożnego, kiedy przejęli media publiczne, by dać pieniądze zamiast na onkologię. Teraz znów obiecują.

Weto prezydenta zatem było najlepszym wyjściem z sytuacji. Albo strony się dogadają i ustanowią ponad podziałami rzeczywiste (a nie partyjne) media publiczne, albo za kilka miesięcy zabraknie pieniędzy, sąd wyznaczy zarządcę a media publiczne trzeba będzie zredukować do minimum.