14 grudnia 2023

Rząd Tuska liczniejszy czy nie od rządu Morawieckiego?

Krytykowano rządy PIS za nadmierny rozrost rządu, tworzenie niepotrzebnych funkcji. Rządy mijają, a zwyczaje pozostają.

Powołany w 2015 roku rząd Beaty Szydło liczył 24 ministrów. W grudniu 2017 roku pierwszy rząd Morawieckiego liczył w dniu zaprzysiężenia 22 osoby, powołany 15 listopada 2019 roku kolejny rząd Morawieckiego liczył 23 osoby, ale 5 grudnia tegoż roku doszedł jeden minister, a zatem powiększyło się do 24. 

Po wyborach z 15 października, nowo utworzony rząd Mateusza Morawieckiego był już znacznie skromniejszy, razem z premierem liczył już tylko 19 osób. 

Nowy rząd Donalda Tuska jednak przebił już na wstępie te liczby, razem z premierem rząd liczy 27 osób (na zdjęciu rząd na uroczystości wręczenia uchwały sejmu ws. wyboru - za sejm.gov.pl)

Ale te liczby nie obejmują wiceministrów (czyli sekretarzy stanu i podsekretarzy stanu).

W 2018 roku Mateusz Morawiecki poinformował o konieczności redukcji stanowisk w rządzie. W tamtym momencie rząd liczył 126 osób łącznie z wiceministrami. 1 stycznia 2019 roku było to łącznie 103 osoby, a 28 lipca 2020 roku było ich 107.

Rząd Donalda Tuska dopiero się tworzy, a zatem nie wiemy ile będzie wiceministrów. Podobno w każdym ministerstwie ma być po 1 przedstawicieli z każdej z formacji politycznej (czyli po 4). Obecnie jest 17 ministerstw, ale mają powstać nowe jak Ministerstwo Przemysłu.

A zatem należy się spodziewać względnie podobnej liczebności rządu.


12 grudnia 2023

Oburzenie po zgaszeniu świec chanukowych w Sejmie przez posła Brauna. Dwulicowość polityków

Grzegorz Braun za pomocą gaśnicy zgasił świece chanukowe w Sejmie. Do sieci trafiło nagranie z całego zajścia. Na filmie widać, jak cały sejmowy korytarz jest zadymiony, a ochroniarze proszą zgromadzonych dziennikarzy o rozejście się. 

Klasa polityczna włącznie z Konfederacją potępiła zachowanie posła. Prezydium Sejmu zawiadomi prokuraturę ws. obrazy uczuć religijnych.

Jednak nie da się nie zauważyć pewnej dwulicowości polityków w tej kwestii. To przecież lewica i tzw. ugrupowania demokratyczne cały czas wzywają do rozdziału kościoła od państwa, rozumianego jako wyrugowanie z przestrzeni publicznej symboli katolickich. Gdyby zatem ekscesy w stylu Brauna dotyczyły symboli katolickich, część klasy politycznej takiego zachowania by nie potępiła, uznała by to za przejaw wolności słowa. 

Przykładowo Sąd Rejonowy Poznań - Nowe Miasto i Wilda uniewinnił mimo ewidentnych dowodów winy 32 osoby, które 25 października 2020 roku zakłócili i uniemożliwi msze świętą, wychodząc przed ołtarz, skandując, nosząc antykatolickie banery, rozrzucając ulotki. Sąd Okręgowy na szczęście nie podzielił zdania sądu I instancji. Sąd Rejonowy w Toruniu w marcu br umorzył postępowanie wobec posłanki Joanny Scheuring-Wielgus (z Lewicy) która krótko po wyroku TK ws. niedopuszczalności aborcji eugenicznej także zakłóciła mszę świętą w Kościele Św. Jakuba

Słuszne jest oburzenie na posła Grzegorza Brauna, tylko dlaczego ekscesy antykatolickie takiego oburzenia ze strony polityków tzw. bloku demokratycznego już nie powodują?