14 czerwca 2018

Sąd Najwyższy oddalił kasację Prokuratora Generalnego w sprawie drukarza, który odmówił usług organizacji LGTB

Sąd Najwyższy oddalił kasację Prokuratora Generalnego, utrzymując wyrok Sądu Okręgowego w Łodzi w sprawie Adama J. – drukarza, który odmówił wydruku materiałów promocyjnych organizacji promującej homoseksualizm. Prawnicy Ordo Iuris zapowiadają odwołanie do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Zbierane są także podpisy pod petycją dotyczącą prawa do sprzeciwu sumienia.

Petycja dostępna na: http://www.wobroniesumienia.pl/ 

Historia Adama J. nasuwa pewne analogie ze sprawą słynnego już cukiernika z USA, Jacka Phillipsa, który w 2012 r. odmówił wykonania tortu dla pary homoseksualistów, a którego prawo do sprzeciwu sumienia potwierdził Sąd Najwyższy USA. Niestety, Sąd Najwyższy RP, uznając Adama J. za winnego stwarza niebezpieczny precedens, który stawia pod znakiem zapytania wolność przedsiębiorczości w Polsce. 

Długa droga polskiego drukarza do Sądu Najwyższego RP rozpoczęła się 31 marca 2017 r., gdy Sąd Rejonowy dla Łodzi-Widzewa uznał drukarza za winnego niewykonania usług na zlecenie Fundacji LGBT Business Forum z Warszawy, ale odstąpił od wymierzenia kary (powołując się na art. 138 kodeksu wykroczeń). Prawnicy Ordo Iuris – broniący drukarza – wnieśli apelację. Niestety Sąd Okręgowy w Łodzi (sąd drugiej instancji) utrzymał wyrok, nie uwzględniając wszystkich wywiedzionych apelacji (obrońcy, prokuratora, ale także oskarżyciela posiłkowego). 14 września 2017 r. Prokurator Generalny skierował do Sądu Najwyższego kasację od wyroku Sądu Okręgowego w Łodzi. Została ona poparta w pisemnym stanowisku przez prawników Instytutu Ordo Iuris oraz uzupełniona o argumenty wskazujące na nierozpoznanie szeregu zarzutów zawartych w apelacjach. Obrońca obwinionego podkreślił ponadto wadliwą interpretację art. 138 kodeksu wykroczeń, zakładającą, że samo zaoferowanie usług na rynku zobowiązuje przedsiębiorcę do ich świadczenia każdemu podmiotowi – w tym innemu przedsiębiorcy. 

Jak podkreśla Ordo Iuris, Sąd Najwyższy dopuścił do niebezpiecznego precedensu: wykładnia art. 138 Kodeksu Wykroczeń, którą zastosował Sąd Okręgowy w Łodzi jest niezwykle groźna dla wolności działalności gospodarczej i wolności sumienia, zagwarantowanych w artykułach 20, 22, oraz 53 ust. 1 Konstytucji RP. 
- Wyrok Sądu Najwyższego przyjmujemy z ogromnym rozczarowaniem. Szczególnie, że Polska zawsze stała na straży wolności, tymczasem przy sprzeciwie sumienia, czyli niezbywalnym prawie uchylenia się od propagowania postaw czy postulatów, które naruszają fundamentalne wartości, został postawiony znak zapytania - komentuje obrońca oskarżonego adw. Bartosz Lewandowski z Ordo Iuris. – Sąd Najwyższy nie stanął dzisiaj po stronie obywateli, jak zrobił to chociażby ostatnio Sąd Najwyższy USA. Zakwestionował obowiązywanie w Polsce swobody kontraktowania i wolności działalności gospodarczej. Czekamy obecnie na rozpatrzenie naszej skargi konstytucyjnej wniesionej w tej sprawie do Trybunału Konstytucyjnego. Zapowiadamy także odwołanie do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. 

Z kolei pozytywnym rozstrzygnięciem w tej sprawie jest to, że Sąd Najwyższy podkreślił, iż wolność sumienia, przekonania religijne oraz wyznawane wartości mogą stanowić uzasadnioną odmowę świadczenia usługi w rozumieniu art. 138 Kodeksu wykroczeń nawet z naruszeniem zasady równego traktowania.  – dodał adw. Bartosz Lewandowski.

Instytut Ordo Iuris już wcześniej postulował usunięcie z kodeksu wykroczeń art. 138, który jest jednym z tzw. komunistycznych reliktów w polskim prawodawstwie. Przepis pochodzi z początku lat 70-tych i miał zwalczać spekulacje na rynku, od 1990 r. pozostawał martwy, a obecnie zaczął być wykorzystywany przez środowiska LGBT jako instrument nacisku i łamania sumienia przedsiębiorców, zmuszanych do wykonywania usług korzystnych dla tych organizacji. 

Dla zapewnienia wolności sumienia niezbędne jest wykreślenie art. 135 i 138 Kodeksu wykroczeń, komunistycznych reliktów. Dzisiaj wykorzystywane są wobec pracowników i przedsiębiorców, które nie chcą uczestniczyć w promowaniu ideologii gender i politycznych postulatów grup LGBT. Petycję w tej sprawie przygotowało Centrum Życia i Rodziny oraz Instytut Ordo Iuris (petycja skierowana do senackiej Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji). 

Więcej o petycji dotyczącej prawa do sprzeciwu sumienia:
http://www.wobroniesumienia.pl

źródło: Ordo Iuris

W sprawie Tomasza Komendy, udziału Lecha Kaczyńskiego nie było

W związku z powtarzającymi się sugestiami mediów sprzyjających totalnej opozycji - udziału b. prezydenta Lecha Kaczyńskiego w sprawie oskarżenia i skazania Tomasza Komendy, który przebywał 18 lat w więzieniu za gwałt i zabójstwo, którego nie popełnił, przypominamy oświadczenie prokuratury krajowej z 28 maja br.:

Nieprawdą jest, że w 2000 r. ówczesny Prokurator Generalny Lech Kaczyński wpływał na decyzje Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu o przedstawieniu Tomaszowi Komendzie zarzutów popełnienia przestępstwa. 

Zarzuty zgwałcenia skutkującego śmiercią pokrzywdzonej zostały podejrzanemu postawione 18 kwietnia 2000 r., czyli na dwa miesiące przed powołaniem Lecha Kaczyńskiego na stanowisko Ministra Sprawiedliwości Prokuratora Generalnego. (od redakcji - Lech Kaczyński został powołany 14 czerwca 2000 i stanowisko zajmował do 5 lipca 2001). W dokumentacji sprawy nie ma żadnych poleceń Prokuratora Generalnego dotyczących sposobu zakończenia tego postępowania.

Akt oskarżenia przeciwko Tomaszowi Komendzie został skierowany do Sądu Okręgowego we Wrocławiu  2 kwietnia 2001 r. i zawierał te same zarzuty, które zostały ogłoszone rok wcześniej. 

Zmiany kwalifikacji czynu ze zgwałcenia skutkującego śmiercią pokrzywdzonej na zabójstwo w związku ze zgwałceniem dokonał Sąd Okręgowy we Wrocławiu. 14 listopada 2003 r. Sąd ten uznał Tomasza Komendę za winnego popełnienia zabójstwa z związku ze zgwałceniem i skazał go na karę 15 lat pozbawienia wolności. 

Na skutek apelacji oskarżyciela posiłkowego, którym byli rodzice ofiary, Sąd Apelacyjny zmienił tę karę na 25 lat pozbawienia wolności. 

Dział Prasowy - Prokuratura Krajowa


KRS nie rozpoznał wniosku o wykreślenie z zarządu RBT Project?

13 czerwca o godz. 22.41 redakcja Serwis21 otrzymała maila od pana Piotra Beldegrina z oświadczeniem następującej treści:

Wzywam do zaprzestania szkalowania mojej osoby na łamach Serwis21. Informuję, że w aktach spółki RBT Project w KRS, z datą 03.01.2016 roku, znajduje się moje oświadczenie o rezygnację ze sprawowanej funkcji oraz wniosek o wykreślenie mojej osoby z Rejestru. Kolejne pismo do KRS w tej samej sprawie złożyłem 05.02.2018 roku. Informacje na ten temat można znaleźć w XII Wydziale Gospodarczym Krajowego Rejestru Sądowego w Warszawie. Rzetelność dziennikarska i uczciwość wymagała sprawdzenia informacji przed publikacją tekstów. 

Wbrew oświadczeniu nie szkalowaliśmy pana Piotra, wręcz odwrotnie jedna z informacji anonimowego pisma pracowników CRW odnosząca się do pana Piotra nie została przez nas opublikowana, ze względu na jego dobra osobiste. Ponadto w artykułach, komentarzach administratora zaznaczaliśmy, że nie ma ujawnionych dowodów dotyczących jakichś nieprawidłowości, a jedynie zwracaliśmy na potencjalny konflikt interesów. Wskazywaliśmy na informacje publikowane przez KRS. 


Na swoim profilu w Goldenline Piotr Beldegrin ujawnia, że został zastępcą dyrektora Centrum Restrukturyzacji i Windykacji PKO BP we wrześniu 2014 r. W KRSie możemy przeczytać, iż 28 kwietnia 2015 r. nastąpił wpis w zakresie nabycia udziałów oraz wpis na stanowisko wiceprezesa zarządu w RBT Project sp. z o.o. Z informacji KRS wynika, iż akt notarialny będącą podstawą wpisu sporządzono 05.03.2015 R. REP. A NR 1279/2015 NOTARIUSZ MONIKA WAROŃSKA, KANCELARIA NOTARIALNA 81-350. 
http://www.krs-online.com.pl/msig-4720-90978.html
Zatem czemu będąc już z-cą dyrektora CRW PKO BP pan Piotr nabył udziały i objął funkcję wiceprezesa zarządu RBT Project?

Pan Piotr oświadcza, że złożył rezygnację 3 stycznia 2016 r. i że wystąpił do KRS ze stosownym wnioskiem. Przyjmujemy do wiadomości jego oświadczenie, choć dziwi nas brak wykreślenia go z KRS i to w sytuacji, gdy sąd dokonywał wpisu zmian w zarządzie RBT Project sp. z o.o. w grudniu 2016 r. 

Ale różne rzeczy dzieją się w naszym sądownictwie. Sprawę wyjaśnimy.

Skoro wniosek o wykreślenie został złożony do KRS (ponownie 5.02.2018), to sąd albo zawezwie zarząd spółki do dokonania stosownego zgłoszenia, a w przypadku gdy do wniosku załączono poświadczone dokumenty rezygnacji, wówczas dokona wykreślenia z urzędu. Zazwyczaj trwa to nie dłużej niż kilka miesięcy.