30 maja 2018

Antyaborcyjna akcja przed liceami w Warszawie

Jak informuje Fundacja Pro Prawo do Życia:

Rozpoczęliśmy pokazywanie prawdy o aborcji przed liceami. Jak informują organizatorzy akcji - Chcemy w ten sposób dotrzeć do jak największej liczby młodzieży, która jest szczególnie wystawiona na aborcyjną propagandę. Akcja jest wyjątkowo dynamiczna!

Antyaborcyjny samochód marki Lublin ustawiono do tej pory pod 5 liceami w Warszawie. Za każdym razem, gdy tylko auto pojawia się pod jakąś szkołą, wywołuje ogromne emocje i wściekłość zwolenników aborcji.

Gdy samochód parkował pod jednym z liceów w centrum Warszawy, aborcjoniści obkleili go papierem aby nie było widać zdjęć przedstawiających prawdę o aborcji. Oburzyło to przechodzącą obok dziewczynę, która postanowiła zerwać papier. W tym momencie z budynku liceum wybiegły do niej dwie kobiety.

„Niech Panią zgwałcą i niech Pani se rodzi ułomne dzieci”
usłyszała dziewczyna od jednej z nich. Kobiety usiłowały przeszkodzić jej w naprawie naszych plakatów wyzywając ją i życząc jej gwałtu. Gdy się oddaliła, auto zaklejano jeszcze dwukrotnie. To nie jedyna taka sytuacja.

Pod liceum na Mokotowie aborcyjni wandale przebili opony w samochodzie a pod inną szkołą w Śródmieściu pomazali plakaty. Aborcjoniści rozpoczęli również serię donosów do prokuratury aby pozbyć się naszego auta spod szkół. Dostałam informację, że policja wszczęła już śledztwo w sprawie rzekomego „zgorszenia” jakie powoduje samochód.

Dlaczego aborcjonistom tak bardzo przeszkadza pokazywanie prawdy o aborcji pod szkołami?

Proszę spojrzeć na zatrważającą liczbę aborcji wśród nastolatek w Wielkiej Brytanii. W 2010 roku prawie 40 tysięcy brytyjskich dziewczynek dokonało aborcji! Dla ponad 5 tysięcy dziewcząt była to co najmniej druga aborcja w życiu. Dla trzech młodych dziewczyn była to już ich… siódma aborcja!

Aborcje nastolatek stanowią 20% wszystkich zabójstw dzieci w Wielkiej Brytanii. To gigantyczny rynek dla prowadzących dochodowy biznes aborcjonistów. Eksperci mówią, że aborcja stała się tam już „stylem życia”. Jak to możliwe, że w ogóle do czegoś takiego doszło?

Przykładem jest Irlandia. Kilka dni temu odbyło się tam referendum aborcyjne, w którym aż 66% obywateli poparło zniesienie zakazu aborcji. Irlandzki premier od razu zapowiedział prace nad ustawą, która jeszcze w tym roku umożliwi aborcję na życzenie. A czy wie Pan co jeszcze nie tak dawno działo się w tym kraju?

Poprzednie referendum aborcyjne odbyło się w Irlandii 16 lat temu. Wtedy większość społeczeństwa zagłosowała przeciwko aborcji. Teraz sytuacja zmieniła się całkowicie. Irlandczycy zmienili swoje zdanie i powiedzieli zdecydowane „tak” dla mordowania dzieci. Dlaczego?

Aborcjoniści wpompowali miliony dolarów w propagandę na terenie Irlandii. Zmobilizowali media, celebrytów, znanych aktorów i organizacje społeczne. Irlandczycy byli bombardowani pozytywnymi informacjami o aborcji. Wystarczyło 16 lat aby stali się zwolennikami zabijania.

Co najbardziej przerażające, w ostatnim referendum wśród najmłodszych Irlandczyków, z grupy wiekowej 18-24, poparcie dla dzieciobójstwa wyniosło prawie 90%! Nie tylko tam sytuacja jest dramatyczna.

W Paryżu co trzecia licealistka zażywała już pigułki poronne a co dziesiąta ma za sobą aborcję. W Ontario w Kanadzie prawie co piąta nastolatka w wieku od 15 do 19 lat miała przynajmniej jedną aborcję.

A w Polsce?

Według planu aborcjonistów ma być tak samo jak na Zachodzie. W ubiegłym roku Sejm zajmował się projektem ustawy radykalnych feministek, który zakładał „prawo” do aborcji na życzenie dla dzieci, bez zgody i wiedzy rodziców. Projekt upadł ale zwolennicy aborcji nie ustają w walce o kolejne ofiary.

Dzięki ogromnemu finansowaniu płynącemu z zagranicy, aborcjoniści organizują w polskich szkołach warsztaty dla dzieci. Pod przykrywką „edukacji seksualnej” lub „warsztatów o dojrzewaniu”, namawiają uczniów do częstych kontaktów seksualnych i promują aborcję. Chcą aby młodzież za kilka lat głosowała za zabijaniem tak jak ich rówieśnicy z Irlandii. Jak to wygląda w praktyce?

Opowiadają dzieciom, że aborcja „jest OK”. Że to coś całkowicie normalnego, niewinny zabieg, podobnie jak wizyta u dentysty. A w szczególności podważają człowieczeństwo dzieci przed narodzeniem.Wmawiają uczniom, że to nie ludzie tylko „płody” lub „zlepki komórek”. I niestety wiele młodych osób daje się na to nabrać.

Przeczytałam w internecie świadectwo dziewczyny, która dokonała aborcji za pomocą pigułki poronnej:
„Niedługo kończę 17 lat. Ustaliliśmy z partnerem, że nie będziemy nazywać tego dzieckiem, żeby potem nie było sytuacji, że któreś z nas zaczyna myśleć, jak to dziecko mogło wyglądać lub jakie być z charakteru”.

Właśnie na tym zależy aborcjonistom! Aby młodzi ludzie myśleli, że dziecko przed narodzeniem nie jest człowiekiem. Nie możemy na to pozwolić.

Kinga Małecka-Prybyło
Fundacja Pro Prawo do Życia

Poseł PO Krzysztof Brejza przekracza granicę śmieszności

Pod kamienicą w której mieszka pan poseł Krzysztof Brejza, z piątku na sobotę, doszło do pożaru. Jak się okazało, spłonęła przenośna toaleta, ustawionej w związku z pracami budowlanymi ocieplania kamienicy. Nie było potrzeby wezwania straży miejskiej, mieszkańcy sami pożar ugasili. Jak się okazało jeden z sąsiadów Sławomir M. był nieostrożny i wyrzucił niedopałek papierosa, co doprowadziło do pożaru.

Jednakże dla posła Krzysztofa Brejzy, Platformy Obywatelskiej i mediów totalnej opozycji - doszło do próby zamachu, na życie jego i rodziny (rzekomo zemsta PISu za ujawnienie wysokości nagród ministerialnych). Przy okazji warto wspomnieć, że w kamienicy mieszka nie tylko pan poseł z rodziną, ale blisko 20 innych osób. No ale cóż oni znaczą wobec pana posła... Pan poseł Brejza przecież uważa się za kogoś niezwykłego, wokół którego wszystko się kręci.

Jest takie francuskie powiedzenie - "le ridicule tue" (śmieszność zabija). Politycy w Polsce często przekraczają granicę śmieszności, ale mimo tego nadal funkcjonują w życiu publicznym. Prawdopodobnie tak będzie i tym razem 

29 maja 2018

Włoska kampania STOP ABORCJI

Wasze matki powinny były Was abortować, aby uczynić ten świat lepszym. Dopóki dziecko nie mówi, to tylko kawałek ludzkiego mięsa.

Powyższe stwierdzenie jest tylko jedną z kilku przerażających reakcji lobbystów proaborcyjnych i sieci mediów społecznościowych na kampanię na rzecz życia włoskiego oddziału CitizenGO. Z jaką brutalnością i w jaki sposób atakowane są już nie tylko dzieci nienarodzone, ale także niemowlęta. Staje się jasne jak może dochodzić do tragedii takich jak Alfie Evans, czy wcześniej Charlie Gard, kiedy mamy do czynienia z tego rodzaju zbrodniczą mentalnością.

Włoska kampania "Stop Aborcji" rozpoczęła się tuż przed Marszem Życia we Włoszech, który miał miejsce w niedzielę 19 maja. Polegała ona na ekspozycji w Rzymie wielu billboardów z widocznym niżej przekazem, aby przypomnieć wszystkim, że przyczyną śmierci milionów nienarodzonych kobiet na całym świecie jest aborcja, a jej niezwykle poważne fizyczne i psychiczne konsekwencje dotyczą także kobiet, które jej dokonują.


Aborcja - pierwsza przyczyna "kobietobójstwa" na świecie.


Włoska kampania CitizenGO wywołała ogromne wzburzenie wielu mediów nie tylko we Włoszech. Bardzo pomaga to budzić ludzkie sumienia i wrażliwość na zjawisko aborcji. Nawet BBC opisując krytycznie kampanię mimowolnie, ale znacząco, przyczynia się do rozpowszechniania jej przekazu:


Ale głos, broniący i promujący życie od poczęcia, jest zwalczany przez polityczną cenzurę światopoglądowo lewicowej rady miejskiej Rzymu, zmasowane ataki wielu oponentów, lewicowych lobbystów oraz licznych mediów.

Billboardy są w tej chwili usuwane z rzymskich ulic. Dzieje się tak, ponieważ przekazują prostą prawdę: że miliony dziewczynek na całym świecie giną co roku w wyniku aborcji.

Jak informuje CitizenGo: Niestety w Rzymie musieliśmy zaprzestać eksponowania kolejnych billboardów oddających głos nienarodzonym dzieciom. Dzieciom, które nigdy nie korzystały z żadnego prawa obywatelskiego mimo, że pierwsze ludzkie prawo, to prawo do życia od chwili poczęcia:

Prawa człowieka rodzą się w łonach matek.

Grożono działaczom CitizenGo nawet śmiercią. Kilka dni temu na ogrodzeniu w Rzymie pojawił się szokujący napis życzenia eutanazji dla odważnego włoskiego dyrektora kampanii, Filippo Savarese.