22 lipca 2017

Nachodźcy (felieton z internetowego kabaretu Małgorzaty Todd 29/2017)

Zdawać by się mogło, że Unia Europejska popadła w poważne tarapaty. Nie dość, że opuszcza jej grono tak bogaty kraj jak Wielka Brytania, to pozostałe kraje starej Unii borykają się z najazdem islamistów. Unijni przywódcy, jakby tego nie zauważali, zajmują się takimi pierdołami jak rzekomy brak demokracji w Polsce. Czy oni całkiem pogłupieli? Nic podobnego! To właśnie Polska, Węgry, Czechy są największym zagrożeniem dla unijnej chorej ideologii. Przeszkadzają bowiem we wprowadzeniu komunizmu na modłę Spinellego – guru przyświecającego poczynaniom unijnych uzurpatorów.


Nic więc dziwnego, że Unia Europejska chce nakładać na Polskę sankcje za nieprzyjmowanie tak zwanych uchodźców, no bo przecież umów trzeba dotrzymywać! Zapytajmy zatem, co to za umowa, której rzekomo nie dotrzymujemy? Zawarła ją podobno niejaka Ewa Kopacz w imieniu polskiego rządu. Osoba ta wsławiła się bardzo bezczelnym kłamstwem smoleńskim, za które została sowicie wynagrodzona najpierw stanowiskiem marszałka sejmu, a po rejteradzie Tuska stanowiskiem premiera. 

 

Wywdzięczając się za te zaszczyty skłonna była do robienia wszystkiego co  oficer prowadzący od niej zażąda. Na spotkaniu Grupy Wyszehradzkiej  przyjęła postawę pozostałych członków grupy, czyli odmowę przyjęcia „uchodźców”, po to tylko, żeby  chwilę później danego zobowiązania nie dotrzymać. W Brukseli zgodziła się ochoczo na przyjmowanie tak zwanych kwot w liczbie „na razie 7 tysięcy” niezidentyfikowanych osobników. Później, czyli nie wiadomo kiedy, następnych 15 tysięcy.

 

A zatem, notoryczna kłamczucha obiecuje coś komuś na gębę i to ma być poważne zobowiązanie polskiego rządu? Umowa, której należy przestrzegać, mimo iż nikt jej nie widział na oczy?

 

Małgorzata Todd

21 lipca 2017

Prezydent Warszawy sprzeciwia się zwolnieniu nieruchomości mieszkaniowych z podatku

Komisja Budżetu i Finansów Rady m.st. Warszawy podjęła decyzję o przedłużeniu terminu rozpatrzenia petycji Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE w sprawie zwolnienia nieruchomości mieszkaniowych do 150 m2 powierzchni użytkowej oraz przynależnych do nich gruntów z podatku od nieruchomości do dnia 27 października 2017 r.

Wcześniej tj. 6 czerwca br. Hanna Gronkiewicz Waltz, jak można było się spodziewać, negatywnie odniosła się do projektu Stowarzyszenia. Najbardziej curiozalnie brzmi uzasadnienie pani prezydent Pomniejszenie wpływów do budżetu miasta o szacowane 54 mln zł (na tyle szacuje się zmniejszenie dochodów) stanowiłoby dla niego wysoki uszczerbek i oddziaływałoby na zakres realizowanych projektów, skoncentrowanych na podnoszeniu jakości życia mieszkańców m.st. Warszawy. Przypomnijmy zatem, że szacowane wpływy do budżetu Warszawy w 2017 r. szacowane są na 15 mld 67 mln zł. Jak widać wspomniana kwota to mniej niż 0,4% wpływów. Istotny uszczerbek, śmiechu warte.

Także komicznie brzmi twierdzenie, iż koszt poboru podatku od nieruchomości to ok. 1,5 mln zł. Przypomnijmy zatem, że należy wysłać każdemu podatnikowi (a w przypadku małżeństwa obu współmałżonkom) decyzję podatkową. Koszt listu z poleceniem odbioru to 7,80 zł. W Warszawie jest ponad 770 tys. gospodarstw domowych. Oznacza to, że co roku istnieje konieczność wysłania ok. 1 mln listów, a do tego należy je przygotować wydrukować, podpisać przez osoby upoważnione, itd. Zatem koszt realny to ok. kilkanaście milionów złotych, a nie 1,5 mln zł jak twierdzi Miasto. A zatem realny ubytek finansowy byłby znacznie mniejszy.

Prezydent Warszawy w piśmie rozwija wizję quasi zapaści społecznej, jeżeli nastąpiłoby zwolnienie z podatku nieruchomości mieszkaniowych. HGW sugeruje, iż ubytek 54 mln zł to zagrożenie np. dla programu warszawskiego bonu żłobkowego, darmowych opłat przedszkolnych, inwestycji w miejsca przedszkolne, darmowej komunikacji miejskiej dla uczniów, budownictwa Mieszkania 2030, działań na rzecz bezpieczeństwa, tańszych biletów długookresowych, ekodotacji. 
Ani słowem pani prezydent nie wspomina, iż można by zredukować nieco liczbę urzędników, nie realizować niektórych bzdurnych inwestycji (np. naprawiania ścieżek rowerowych, które są we względnie dobrym stanie) czy też zrezygnować z niepotrzebnych wyjazdów na koszt podatników itp. Dodajmy np. iż sama wartość zwróconej w ramach nienależnej reprywatyzacji słynnej nieruchomości przy Chmielnej 70 wynosiła ok. 160 mln złotych czyli 3-krotnie więcej niż ubytek z tytułu zwolnienia z podatku od nieruchomości mieszkaniowych.

Teraz decyzja należy do Rady Miasta.

Ciężki los "więźnia" Jana Rulewskiego

Senator Platformy Obywatelskiej Jan Rulewski pojawił się na posiedzeniu Senatu w stroju przypominającym więzienny drelich i z tyłu napisem ZK. Na głowie miał czapkę, w strój miał wpiętą białą różę. Twierdzimy, że Polska powoli, ale systematycznie zamienia się w zakład karny - powiedział Rulewski podczas swojego wystąpienia w Senacie.

No cóż nie znam w Polsce więźnia, który otrzymuje wynagrodzenie ponad 10 tys. zł miesięcznie, któremu funduje się drugie tyle na własne biuro, ponadto podróże koleją i pociągami za darmo, pobyty w hotelach w turystycznych miejscowościach do 7 tys. złotych rocznie i którego pobyt karny polega na zamieszkaniu we własnym domu, na wystąpieniach publicznych m.in. w telewizji. Rzeczywiście ciężki los "więźnia" Jana Rulewskiego"!!!