25 lipca 2016

Zwrócili nieruchomość na podstawie sfałszowanego pełnomocnictwa?

Czarne chmury zbierają się nad prezydentem Warszawy Hanny Gronkiewicz Waltz - za reprywatyzację w Warszawie. Głośno w mediach było o nienależnym zwrocie działki na Placu Defilad. Ale nie była to jedyna "dziwna" prywatyzacja.

W dniu 11 czerwca 2008 r. Prezydent Miasta Stołecznego Warszawy wydał decyzję o przyznanie wieczystej dzierżawy (obecnie użytkowania wieczystego) gruntu położonego w Warszawie przy ul. Schroegera 74, ozn. Nr hip 12263, działka nr 49 obręb 7-05-03 KW nr 65037 na rzecz  (...) w całości. Decyzję wydano w związku z wnioskiem z dnia 18 maja 1948 r. złożonej – zdaniem Prezydenta Miasta -  przez osobę uprawnioną przed terminem objęcia w posiadaniu przez Gminę. Z akt sprawy wynika, że wniosek złożył adwokat Michał Grabowski powołując się na załączony odpis Borysa Bielajewa z dnia 15 maja 1948 r. Odpis został sporządzony przez adwokata, a oryginału pełnomocnictwa nie przedstawiono. Problem w tym, że Borys Bielajew nie mógł udzielić tego pełnomocnictwa. Pan Borys Bielajew nie przebywał w tym miejscu od 1941 roku, zaginął w czasie działań wojennych, jak się okazało później wyjechał do USA. Nie utrzymywał kontaktów w kraju, w efekcie czego brat Włodzimierz Bielajew wystąpił o uznanie go za zmarłego. W 1954 r. Sąd Powiatowy dla m.st. Warszawy uznał Borysa Bielajewa za zmarłego.

Skoro Borys Bielajew przebywał za granicą, a realia PRL nie pozwalały na szybkie podróże do USA i z powrotem (był to przecież okres zimnej wojny), trudno przyjąć do wiadomości tezę o możliwości wyjazdu do USA adwokata Michała Grabowskiego, uzyskania pełnomocnictwa i powrotu w ciągu 3 dni do Polski. Można zresztą przypuszczać, iż gdyby mecenas Grabowski miał możliwość wyjazdu do USA, to by raczej nie powrócił do kraju.

Z tych okoliczności wynika, że Borys Bielajew nie mógł udzielić pełnomocnictwa adwokatowi Michałowi Grabowskiemu. Nie przedstawiono żadnego oryginalnego pełnomocnictwa zawierające podpis Borysa Bielajewa, które mogłyby potwierdzić fakt pełnomocnictwa. Zatem należy uznać, że czynność prawną wniosku z dnia 18 maja 1948 r. nie była dokonana przez osobę uprawnioną, gdyż wedle wszelkich znaków na niebie i ziemi, nie dysponowała pełnomocnictwem Borysa Bielajewa, a przedstawiony odpis pełnomocnictwa sporządzony przez adwokata nie odpowiadał ani stanowi faktycznemu ani prawnemu.

W tej sytuacji spadek po Borysie Bielajewowi włącznie ze sprzedaży praw, udziałów w spadku następcom prawnym nie może być podstawą do przywrócenia własności czasowej, albowiem w danej sprawie występują dokumenty nieprawdziwe (pełnomocnictwa dla Michała Grabowskiego), które nie mogą rodzić skutków prawnych. Tym samym nie było prawnej podstawy do przyznania  prawa wieczystej dzierżawy na podstawie wniosku z dnia 18 maja 1948 roku, a wydana decyzja przez Prezydenta Miasta Stołecznego Warszawy zatem nosi znamiona rażącego naruszenia prawa.

Ale także dalsze okoliczności sprawy budzą wątpliwości. Przykładowo akt notarialny nabycia nieruchomości zawarła pani .... sama z sobą jako pełnomocnik "właściciela" (rep. A nr 4633/2002 z dn. 24.09.2002). Zgodnie z art.108 Kodeksu Cywilnego Pełnomocnik nie może być drugą stroną czynności prawnej, której dokonywa w imieniu mocodawcy, chyba że co innego wynika z treści pełnomocnictwa albo że ze względu na treść czynności prawnej wyłączona jest możliwość naruszenia interesów mocodawcy. Przepis ten stosuje się odpowiednio w wypadku, gdy pełnomocnik reprezentuje obie strony. Na tej podstawie budynek przy ul. Schroegera 74 przekazano na podstawie zarządzenia prezydenta miasta stołecznego Warszawy z dn. 23.06.2008 r nr 1777/2008.

Przypomnijmy, iż zgodnie z Art. 77.§ 1. KPA Organ administracji publicznej jest obowiązany w sposób wyczerpujący zebrać i rozpatrzyć cały materiał dowodowy. Tymczasem w sprawie nie zebrano i nie rozpatrzono całego materiału dowodowego, w szczególności nie zbadano kwestii oryginalności pełnomocnictwa adwokata Michała Grabowskiego i czy rzeczywiście mógł być udzielony przez Borysa Bielajewa, co do którego nie było w 1948 r. informacji nt. jego miejsca pobytu, był uznany za zaginiony, a przebywał na innym kontynencie. Brak zgromadzenia całego materiału dowodowego oznacza, iż decyzję wydano z naruszeniem art.107§1 i 3 kpa co do konieczności uzasadnienia faktycznego i prawnego decyzji.

Przeciwko tej reprywatyzacji występowali mieszkańcy kamienicy występując zarówno do Urzędu Miasta jak i do Prokuratur Rejonowej. Jednakże trud mieszkańców był daremny, a organa państwowe dziwnym trafem szły na rękę następcom prawnym (którzy nabyli roszczenia) od byłych właścicieli. 19 marca 2010 roku Prokuratura wydała postanowienie o umorzeniu śledztwa, nie dopatrując się żadnych nieprawidłowości (sic). Mieszkańcy nie dawali za wygraną i wnieśli wniosek o rozpatrzenie sprawy stwierdzenia nieważności decyzji z dnia 11 czerwca 2008 r. o ustanowieniu prawa użytkowania wieczystego - bezskutecznie.

W 2012 roku interweniowało w tej sprawie Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE, domagając się informacji i wyjaśnień od Biura Gospodarki Nieruchomościami. Jednak 14 sierpnia 2012 r. BGN odmówił udzielenia informacji, uznając że nie mieści się ono w zakresie informacji publicznej. Także niepowodzeniem zakończył się wniosek Stowarzyszenia o stwierdzenie nieważności i wstrzymanie wykonania decyzji Prezydenta Miasta Stołecznego Warszawy nr 290/GK/DW/2008 z dn. 11.06.2008 r. o przyznanie wieczystej dzierżawy (obecnie użytkowanie wieczystego) przy ul. Schroegera 74. SKO postanowieniem z dn. 20 stycznia 2014 r. odmówił wszczęcia postępowania ws. stwierdzenia nieważności decyzji zwrotowej z dnia 11 czerwca 2008 r. Zadziwiające jest uzasadnienie odmowy. Stowarzyszenie zwracało się zgodnie z art.31 kpa o wszczęcie postępowania w/s stwierdzenia nieważności. Zgodnie z kpa, jeżeli organ uznaje żądanie za uzasadnione wówczas wszczyna postępowanie z urzędu. SKO uznało jednak, iż nie jest możliwe stosowanie art.31 kpa, w związku z art.157 kpa, bo ten stanowi iż postępowanie wszczyna się na żądanie strony lub z urzędu (ale przecież właśnie Stowarzyszenie domagało się postępowania z urzędu).

A ile takich reprywatyzacji dokonano w Warszawie i w innych miastach Polski?

Udaremniony islamski zamach na ŚDM 2016

W czwartek w jednym z łódzkich hosteli Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała 48 letniego irakijczyka, podejrzanego o planowanie ataku terrorystycznego. Do Łodzi przyjechał kilka dni wcześniej, zna język polski. Jak podaje Polsat News, w pokoju, który wynajmował mężczyzna znaleziono notatki, z których wynika, że planował on przeprowadzenie ataku terrorystycznego w Łodzi.  Z ustaleń kolei Dziennika Łódzkiego wynika, że agenci ABW znaleźli na odzieży mężczyzny materiały wybuchowe znane jako C4 (mieszanka spoiwa, plastiku oraz heksogenu). Sąd rejonowy wydał już zgodę na umieszczenie mężczyzny w areszcie na dwa miesiące.

I powiedzieć, że są jeszcze politycy w Polsce (PO, Nowoczesna), którzy uważają że powinniśmy przyjąć islamskich imigrantów?

Nie chcieli go wydalić, dokonał zamachu

To już nie pojedynczy napad czy zamach, ale seria. Najpierw był atak nożownika w pociągu, następnie zamach w Monachium, atak maczetą w Wuerzburg (zginęła Polka, wraz z nienarodzonym jeszcze dzieckiem), teraz zamach na restaurację w Ansbach (Bawaria). Co łączy te ataki? Jedno, sprawcy pochodzili z krajów muzułmańskich. 

Do zamachu doszło w niedzielę późnym wieczorem. 27-letni Syryjczyk chciał wejść na teren festiwalu z plecakiem, ale został wyproszony przez służby. Wówczas napastnik zdetonował ładunek przed restauracją Eugens Weinstube, położonej przy staromiejskiej promenadzie, niedaleko miejscowego zamku i w pobliżu festiwalu. Zamachowiec zginął na miejscu. Rannych zostało dwanaście osób, w tym trzy ciężko.

Według wstępnych ustaleń, 27-letni Syryjczyk przybył do Niemiec 2 lata temu. Jego wniosek o azyl odrzucono w zeszłym roku, ale go nie odesłano ze względów humanitarnych tj. na trwającą w Syrii wojnę domową. Zamachowiec mógł być powiązany z tzw. Państwem Islamskim.